Przejdź do treści

Dziecko i pies czyli 10 powodów, dlaczego warto powiększyć rodzinę

10 powodów, dlaczego warto mieć psa w domu
Pies w domu ma olbrzymi wpływ na rozwój dziecka, jego dzieciństwo i zachowanie. – Fot. Pixabay

Posiadanie psa wiąże jest wyzwaniem i obowiązkiem dla całej rodziny. To oczywiście prawda, ale niekończąca jest lista pozytywnych rzeczy, które możemy otrzymać w zamian za zapewnienie domu zwierzakowi 

Pies w domu ma olbrzymi wpływ na rozwój dziecka, jego dzieciństwo i zachowanie

Dzieci uczą się odpowiedzialności, wrażliwości, bezinteresownej miłości, zdobywają przyjaciela, strażnika i nauczyciela. W dzisiejszym świecie, w którym rodzice nie mają zbyt dużo czasu dla dzieci, pies może chociaż minimalnie zniwelować ich brak. Poza tym posiadanie psa to niewątpliwie jedno z największych marzeń dzieci.

My, rodzice boimy się kolejnego obowiązku – tego, że pies przynosi brud z podwórka, co może być potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia dziecka, że przenosi pasożyty, bakterie i najróżniejsze choroby. Jeśli jednak zadbamy o zdrowie psa, będziemy regularnie odwiedzać weterynarza, nic złego nie może się wydarzyć.

Jak wykazują badania, dzięki obecności w domu największego przyjaciela człowieka, znacznie może się polepszyć zdrowie naszego dziecka – fizyczne i psychiczne.

Zobacz też: Najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku? Nuda! 

Oto 10 powodów, dlaczego warto mieć psa w domu

  1. Mniej alergii u dziecka (na podstawie badań stwierdzono, że w domach, w których są psy, u dzieci rzadziej stwierdza się zachorowania na astmę – obecność psa pozwala zbudować silniejszy system immunologiczny, co zapobiega chorobom,
  2. Zabawa z psem obniża ciśnienie, redukuje stres,
  3. Dzięki spacerom, dzieci spędzają więcej czasu na zewnątrz,
  4. Posiadacze psów rzadziej chodzą do lekarzy,
  5. Karmienie i dbanie o psa uczy dzieci odpowiedzialności,
  6. Dbanie o psa uczy chłopców troski o innych,
  7. Przytulanie i zabawa z psem redukuje stres, lęki i samotność
  8. Kiedy dziecko uczy się czytania i głośno czyta, pies może okazać się świetnym słuchaczem – nie ocenia, nie wytyka błędów,
  9. Psy uczą dzieci optymizmu – dzieci czują się kochane i akceptowane
  10. Zabawa z psem łagodzi objawy nadaktywności i agresji.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Czym jest miłość?

Czym jest miłość?
Czym jest miłość?

Potrafi zmienić nasze życie w ułamku sekundy – uczynić nas najszczęśliwszymi i zarazem najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na świecie. Spełniona i niespełniona. Przytrafia się każdemu. Miłość.  Marzymy o niej, idealizujemy, cierpimy, szalejemy, robimy głupstwa, marnujemy życie. Czy kiedykolwiek ją zrozumiemy?

Naukowcy od lat próbują odgadnąć, czym jest miłość, co kieruje nami, kiedy się zakochujemy, jakie są rodzaje miłości. Miłość znajdujemy na Tinderze i innych portalach randkowych, a mimo narzekań o niemożności doświadczenia jej w realu, biznes ślubny ma się całkiem dobrze – czyli jest, istnieje! Nic dziwnego, że Walentynki także u nas stały się prawie narodowym świętem, obchodzonym nawet w przedszkolach. Chcemy kochać.

„Nie kocham mężczyzny czy kobiety. Kocham ciebie”

„Uwielbiamy miłość romantyczną – pisze Helen Fisher, autorka „Anatomii miłości” – filmy, sztuki teatralne, opery, balety opiewają namiętność, fascynuje nas seksualność. Jednak najważniejsze jest przywiązanie – uczucie zadowolenia, dzielenia się i kosmicznej jedności z drugą osobą. To najpiękniejszy spośród trzech podstawowych popędów (pozostałe to pożądanie i miłość romantyczna) – wspólne wieczorne czytanie lub oglądanie telewizji, śmianie się z komedii albo spacer za rękę po parku czy plaży wyzwala uczucie duchowej łączności. Świat staje się rajem” – uważa Fisher, profesor antropologii, zajmująca się miłością, pożądaniem, przywiązaniem i innymi zachowaniami związanymi z tworzeniem związków.

„Nie ma już przed, nie ma po. Jest tylko teraz, tylko ty, tylko ja…”

MIŁOŚĆ JAK NARKOTYK

Kiedy jesteśmy zakochani, uaktywnia się układ nagrody w mózgu, który w podobny sposób reaguje w momencie zażywania narkotyków – dlatego uczucia miłości albo pożądania często przypominają oszołomienie, jakiego doznajemy pod wpływem środków odurzających. Jak twierdzi Laura Mucha, autorka książki „No właśnie, miłość”, istnieją różne rodzaje miłości. Przeżywamy je w odmienny sposób i mają one różną podstawę neurologiczną. Jeden z nich – miłość namiętna, budząca ekscytację i podniecenie – angażuje w mózgu wspomniany wyżej układ nagrody. To miłość, która działa na nas z ogromna siłą – bez niej przypuszczalnie nie przetrwaliśmy jako gatunek.

„Teraz jesteś tutaj. Bierzesz mnie w ramiona. Świat wstrzymał krok”.

JAK KOCHAMY?

Teoria przywiązania zmieniła rozumienie związków między ludźmi. Każdy z nas inaczej postrzega intymność i zaangażowanie. Zazwyczaj cechuje nas pewien „styl przywiązania”, który wywiera ogromny wpływ na nasze związki uczuciowe – w dużej mierze wynika z naszego wychowania. Ewolucyjnie nie jesteśmy stworzeni do życia w pojedynkę i jesteśmy tak zaprogramowani, że jeśli chcemy przetrwać, musimy rozwijać w sobie przywiązanie do innych – w dzieciństwie jest to kwestia życia i śmierci – ten system działa z ogromną siłą i wpływa na nasze myślenie, pamięć i zachowania.

Istnieją cztery style przywiązania: bezpieczny, lękowy, unikający oraz zdezorganizowany. Bezpieczny styl przywiązania rozwija się zwykle w przypadku, gdy przynajmniej jedna osoba stanowi dla nas bezpieczną przystań w czasach kryzysów oraz bazę podczas eksploracji świata. Nie mamy wtedy raczej problemów z intymnością i zaangażowaniem, kiedy zaś potrzebujemy pomocy, prosimy o nią i nie martwimy się, że możemy stracić partnera.

„Bo wolę cierpieć przez ciebie, niż bez ciebie żyć”

SPRAWDŹ, JAK KOCHASZ

3 rodzaje miłości według Laury Muchy:

Pożądanie (namiętność, pragnienie seksualne albo popęd seksualny) – bardzo silny, oszałamiający i upajający obsesyjny popęd, którego celem jest doprowadzenie do reprodukcji naszego gatunku. Zdarza się, że jest skierowany na wiele różnych osób i trwa jedynie chwilę – ale bywa także skoncentrowany (i tak jest najczęściej) na jednej osobie i trwa miesiące albo lata.

Miłość romantyczna (bycie zakochanym, kochanie kogoś, namiętna miłość, miłość erotyczna) obejmuje intymność, która wymaga czasu i otworzenia się na drugą osobę, oraz pożądanie – ale niekoniecznie oznacza emocjonalne zaangażowanie. Podobnie jak w pożądaniu, w miłości romantycznej na początku pojawia się pewna idealizacja obiektu uczuć, która najczęściej z czasem słabnie – ale nie zawsze.

Miłość oparta na wspólnocie jest rodzajem spokojnej, stabilnej miłości, jaką często obserwujemy w dojrzałych związkach uczuciowych o wieloletnim stażu. Przypomina bardziej przyjaźń niż gwałtowne, namiętne zauroczenie. W odróżnieniu od miłości romantycznej nie zawsze od początku jest w niej obecne pożądanie. Partnerzy w takim związku odczuwają raczej głębsze i bardziej wyciszone poczucie wzajemnej atrakcyjności.

 „Dłonie zakochanych nie zaciskają się w pięść. W pięści nie ma miłości”.

Źródła:

„Anatomia miłości” – Helen Fisher Wyd. Rebis

„No własnie miłość” Laura Mucha . Wydawnictwo Marginesy

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Miłość” Helene Deeforge, Quentin Greban Wyd. Media Rodzina

Zobacz też: Co tracimy zyskując współmałżonka? Związek okiem psychologa

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Czego możemy nauczyć się od Włoszek i Francuzek?

Włoszki i Francuzki
Włoszki i Francuzki - czego możemy się od nich nauczyć?

Kobiece, silne, świetnie ubrane, nie przejmujące się upływem czasu, czerpiące z życia garściami. Sophia Loren, Brigitte Bardot, Juliette Binoche, Claudia Cardinale, Monica Bellucci i wiele, wiele innych. Jak one to robią? Dwie kobiety i ich książki, dzięki którym dostajemy bezcenną lekcję kobiecości i bycia sobą.

Pisarka oraz prowadząca bloga była właścicielka agencji reklamowej. Fascynujące kobiety, które uczą, jak w codziennym biegu nie zapomnieć o kobiecości, jak nie przejmować się upływającym czasem i cieszyć się chwilą.

„MODY PRZEMIJAJĄ, A STYL JEST WIECZNY”

Gabriella Contestabile jest Włoszką, pisarką i pedagożką, zajmowała się zarządzaniem m.in. w Estee Lauder, Shiseido oraz Prada Beauty, mieszka w nowym Jorku. Miłośniczka włoskiej sztuki i rzemiosła, w książce „Włoszki. Czego mogą nas nauczyć” zabiera nas w niesamowitą, nostalgiczną podróż do swojego ojczystego kraju.

Odwiedzamy Wenecję, Florencję, Rzym i Neapol, w których sztuka łączy się z życiem – próbujemy lokalnych potraw, uczymy się podstaw stylu Włoszek, zaglądamy do ich szaf i próbujemy skompletować odpowiedni zestaw ubrań. Zaglądamy do pracowni Alberty Ferretti, Brunella Cuccinelli, Elsy Schiaparelli czy Miucci Prady, słuchając wspaniałych opowieści z wielkiego świata.

„DLA WŁOSZEK MODA JEST ŹRÓDŁEM RADOŚCI, A NIE POWODEM DO STRESU”

Mniej znaczy więcej, a tanio znaczy drogo – to credo włoskich kobiet. Skrupulatnie wybierają swoją garderobę, bawią się modą. A oto manifest, który warto poznać i wdrożyć do naszej zbyt szybko biegnącej codzienności:

Szukaj szczęścia, gdzie tylko się da i ciesz się tym, co masz. Dostrzegaj piękno we wszystkich jego przejawach. Pamiętaj, że radość nie bierze się z wielkich rzeczy, tylko ze zwyczajnych chwil. Znajdź czas na to, by zjeść w spokoju dobry posiłek. Szukaj magii w codziennym życiu. Traktuj espresso z wielka powagą. Ufaj swojej intuicji. Jedz lepiej i mniej. Unikaj gotowych przekąsek. Słuchaj zmysłów. Kupuj mniej, ale lepiej i używaj tego, co już masz. Baw się strojem. Trzymaj się tradycji i odrzucaj konwenanse.

I w końcu zakochaj się, uprawiaj miłość, spaceruj po ogrodzie, ubarwiaj swoje życie drobnymi czynnościami każdego dnia, a twoja skóra zyska taki blask, że wszyscy będą się zastanawiać… jak ona to robi?!

Zobacz też: Jak kobiety podejmują decyzje?

„Francuzki dojrzewają najpiękniej. Jak wraz z wiekiem stawać się coraz piękniejszą, bardziej świadomą i szczęśliwszą?” Mylene Desclaux to dowcipnie napisany poradnik dla dojrzałych kobiet. Wolność odzyskana po rozwodzie i usamodzielnieniu się dzieci, pozwala na nowe życie, tylko czy w tym wieku jest jeszcze szansa na znalezienie siebie i nowej miłości? Jak najbardziej!

Jak pisze Mylene, powinnyśmy pogratulować sobie, że urodziłyśmy się w czasie, gdy pięćdziesiąt lat to wiek, który dzięki zdrowemu trybowi życia, postępom w kosmetyce i jakości życia z roku na rok staje się coraz młodszy. Jednym słowem dzisiejsza pięćdziesiątka to dawna czterdziestka albo nawet trzydziestka.

Jak być szczęśliwą? Oto przepis: 

Doceń małe przyjemności z prostych rzeczy. Szukaj sensu – medytuj, ćwicz jogę, módl się – cokolwiek ci odpowiada. Ubieraj się kolorowo i wygodnie – w szufladzie z bielizną miej komplety na gorące noce i wygodne zestawy na co dzień. Jeśli chodzi o kosmetyki, używaj tylko podstawowych produktów i nie kupuj drogich. Trzymaj prawidłową wagę i nie pokazuj się z siwymi włosami. Sport co dwa dni, sex przynajmniej 2 razy w tygodniu i przynajmniej raz dziennie dawka śmiechu.

I karm się samotnością, ale tylko po to, aby lepiej się zregenerować. Aby praktykować kult odmienności, mieć oczy i umysł szeroko otwarte. Uprawiać aktywny, niepowtarzalny hedonizm.

Zobacz też:  Czym jest miłość?

Źródła:

„Francuzki dojrzewają najpiękniej” – Mylene Desclaux Wyd. Literackie

„Włoszki. Czego mogą nas nauczyć?” – Gabriella Constabile Wyd. Literackie

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Rozwód a koronawirus – czy czeka nas fala koronawirusowych rozwodów?

Rozwód a koronawirus

Zalewa nas rzeka informacji na wiadomy temat. Większość zjawisk jest poddawana analizie typu: korzyści zdrowotne z jazdy na rowerze a koronawirus, kwitnienie jabłoni a koronawirus czy jakość lokalnych produktów mlecznych w dobie pandemii…. Skoro zatem teksty typu „cokolwiek a koronawirus” mają wzięcie, weźmy na warsztat relacje małżeńskie. A może raczej ich zanik… Dla ilu małżeństw w Polsce koronawirus okaże się zabójcą?

Sytuacja jest poważna, co tym bardziej skłania do rozładowywania powszechnego napięcia uśmiechem czy żartem. Rozwodowo-koronawirusowy żart jest taki: „Prawnicy będą mieli co robić, bo czeka nas fala rozwodów, a jeszcze z dzieckiem w drodze w pakiecie…” – żeby nie było za łatwo. Niech prawnik wie, za co bierze pieniądze.

Rozwód a koronawirus – sezon sezonowi nierówny

Na polskiej mapie rozwodowej widać sezonowość. „Mały sezon rozwodowy” mamy po Nowym Roku, kiedy to wspólny świąteczny czas pokazuje pustkę relacji, a jednym z postanowień noworocznych, opatrzonym wykrzyknikiem, staje się rozwód. „Duży sezon rozwodowy” nadchodzi po wakacjach – wspólny urlop, a może przeciwnie – kolejny oddzielnie spędzony wakacyjny czas nie pozostawiają złudzeń, że trzeba sięgnąć po skalpel.

Dzisiaj zadzwonił do mnie nowy klient. Powiedział, że do rozwodu. Od razu zastrzegł, że to nie z powodu koronawirusa, że od roku coś się chrzani w małżeństwie. Czujemy pismo nosem. Czujemy, że ten przymusowy czas w domu, na który nakłada się niepokój (zachoruję czy nie?), frustracja (zarobię cokolwiek w tym miesiącu czy nie?), może nawet abnegacja (czy warto się męczyć i przebierać z piżamy, skoro i tak siedzę w domu i czekam aż podskoczy mi temperatura?), nie będzie obojętny dla relacji małżeńskich. To już nie jest owiewany letnim wiaterkiem czas wakacji. Ani – choć pozbawiony śniegu – ale pachnący żywicą i pomarańczą z goździkami czas świąt, które wg niektórych nie umywają się do Wielkiej Nocy.

Trudny czas zatrzymania

Teraz mamy czas nieco wojenny, przy czym nie dynamiczny D-Day, ale taki jak z „Na zachodzie bez zmian” – siedzisz w okopie, wiesz, że w każdej chwili możesz umrzeć, ale wokół panuje cisza i stagnacja, nic się nie dzieje, lepiej się nie ruszać, żeby nie zginąć. W taki czas mogą puścić nerwy. A jeśli do tego żona wkurza cię nie od dziś, albo mąż, który pracuje zdalnie z kolejnym piwkiem pod biurkiem, a wieczorem jak zwykle rzucił skarpetki obok kosza na brudy…

To właśnie teraz wychodzi prawda o naszym związku. Od podstawowych kwestii poczynając (Kto wyrzuci stertę kartonów po pizzy? Kto zawiezie teściowej 10 kostek masła z Biedronki, bo akurat jest promocja, a „mama ma dziś wielką ochotę na kruche babeczki”?), poprzez opiekuńczo-techniczne (Kto po raz pięćdziesiąty przeczyta Ignasiowi tę samą książeczkę o Puciu, którą każde z nas wybudzone nad ranem potrafi cytować garściami niczym „Odę do młodości” jednego z wieszczów?), po wyższe i globalne problemy (Oby koronawirus omijał zawodników mojej ulubionej drużyny piłki nożnej! Oby telewizja nie przestała nadawać mojego ulubionego serialu!).

Seks dla rozładowania panującego powszechnie napięcia jest bardzo wskazany. A jak się z tego rozładowywania napięć pocznie nowe życie, to tym bardziej będzie trudno… Błędne koło. Jak w domu i w życiu alkoholika.

Zobacz też: Koronawirus – co należy o nim wiedzieć?

Sądy biorą nas na wstrzymanie

Paradoksalnie jedyne co może uratować polskie małżeństwa dotknięte koronawirusowym kryzysem to… wymiar sprawiedliwości, a konkretnie czas, jaki będzie musiał upłynąć, zanim sąd zajmie się rozwodem Kowalskich. Bo najpierw rozpozna sprawę Nowaków, która spadła z wokandy w marcu, potem Malinowskich, która spadła w kwietniu… Jak tak dalej pójdzie, ziści się mój żarcik, że czasami na termin w sądzie czeka się tyle, ile na tomografię komputerową na cito w ramach NFZ… – czyli najmarniej rok.

Jak dotąd przez kilkanaście lat w notes na kolejny rok zaopatrywałam się w październiku, bo wtedy zaczynało się wyznaczanie terminów rozpraw na okres po Nowym Roku. Sytuacja się zmieniła – już teraz należy zaopatrzyć się w notes na 2021 rok (choć takich chyba jeszcze nie wydrukowali, czyżbym odkryła niszę rynkową?) – w maju-czerwcu zacznie się wyznaczanie nowych terminów. Na ten rok ciężko się będzie „załapać”, szczególnie w nowych sprawach, czyli właśnie tych „koronawirusowych”.

Naprawa? Weźmy to w swoje ręce!

Szybciej można „załatwić sprawę” u mediatora czy psychoterapeuty par – ci przynajmniej działają (choć w „onlajnie”), a terminy są szybkie, czasami wręcz z dnia na dzień. Jeśli tak wszyscy małżonkowie w koronawirusowych kryzysach sięgną gremialnie po konstruktywne sposoby rozwiązywania problemów w związkach, to i sądy odetchną z ulgą.

Czyżbym bezwiednie odkryła jak uzdrowić polskie sądownictwo? Zagrożenie epidemiczne – raz, dwa – ludzie, won do domu przyglądać się swoim związkom i je, chcąc nie chcąc, naprawiać.

Joanna Hetman-Krajewska

 

Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny w Kancelarii Prawniczej PATRIMONIUM w Warszawie; wykonuje zawód od 2003 r.; specjalizuje się w prawie rodzinnym i prawie autorskim. Ukończyła Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie prowadzone przez Stowarzyszenie Niebieska Linia. Prowadziła wiele spotkań z kobietami na tematy prawne związane z funkcjonowaniem rodziny, m.in. w Centrum Praw Kobiet. Autorka licznych tekstów poradniczych na temat prawa rodzinnego. Obecnie w trakcie przygotowywania książki „Rozwód czy separacja”.

 

Zobacz też: „Chcę się rozwieść!” – rozwód czy separacja? [EKSPERTKA]

Redakcja

Portal o rodzinie.

Chroń psyche w czasach zarazy – apelują psychiatrzy!

Chroń psyche w czasach zarazy
#chronpsyche_wczasachzarazy – || Fot. 123RF

„Żarty się skończyły, kolejne próby samobójcze! DOŚĆ. MÓWIĘ DOŚĆ! Wszyscy już wiedzą #zostanwdomu” – alarmuje na swoim Instagramowym profilu dr Maja Herman, specjalistka psychiatrii i psychoterapeutka. Pozostawanie w izolacji i sianie paniki to znakomity sposób, aby „oszaleć”. Czy są jakieś metody na zachowanie normalności w tych… nienormalnych czasach?

Panika może być groźniejsza od koronawirusa. Przedłużający się stres, lęk i hormony z nimi związane mają negatywny wpływ na naszą odporność. Sytuacja jest szczególnie trudna dla osób z zaburzeniami psychicznymi, które mają problem z adaptacją do zmieniających się warunków.

Dr Maja Herman apeluje, aby wziąć się za siebie, ponieważ grozi nam „apokalipsa paniki”. Ludzie zarażają się strachem tak samo jak wirusami.

Jak możemy sobie pomóc?

Dr Maja Herman zwraca uwagę na leczniczą funkcję humoru. Zamiast śledzenia non stop wiadomości z frontu walki z COVID-19 radzi oglądanie programów, które bawią i cieszą, oraz dzielenie się w mediach radosnymi newsami  (np. jak @dr_anna_wasiewicz, która puszcza muzykę z balkonu).

Źródło i więcej pomocnych treści:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Maja Herman🧠🦢 (@maja_herman_amici)

Pomocne wskazówki, jak przetrwać ten trudny okres, daje też lek. Aleksandra Pięta, znana w sieci jako psychiatra_ola. Pisze na swoim Instagramie:

➡️ Zachowuj podstawowe zasady higieny.

➡️ Sprawdzaj wiadomości TYLKO Z OFICJALNYCH źródeł: www.gov.pl maksymalnie 2 razy dziennie o stałych porach, tak, żeby nie przegapić ważnych komunikatów.

➡️ Unikaj portali społecznościowych (chyba, że w celach rozrywkowych), portali plotkarskich i innych źródeł szukających sensacji i aktualizujących sytuację CO PÓŁ MINUTY. Naprawdę nie potrzebujesz być aż tak na bieżąco.

➡️ Szukaj rozwiązań problemu i tego jak pomóc, stosuj się do zaleceń i jeśli możesz #zostańwdomu

➡️ Szukaj wsparcia oraz UDZIELAJ GO: zadzwoń do babci, dziadka, mamy, przyjaciółki. Fizyczna izolacja, nie oznacza, że nie możesz utrzymywać innych kontaktów z otoczeniem.

➡️ Jeśli czujesz, że sytuacja Cię przerasta, nie radzisz sobie lub szukasz wsparcia możesz zadzwonić bezpłatnie i całodobowo na LINIĘ WSPARCIA Itaki pod nr 800 70 2222.

➡️ Jeśli cierpisz na zaburzenia lękowe, OCD, depresję lub inne zaburzenie SKORZYSTAJ Z TELEPORADY U PSYCHIATRY lub LEKARZA RODZINNEGO. Każdy z nich może wystawić Ci e-receptę na potrzebne leki np. uspokajające lub nasenne.

Źródło wskazówek:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Lek. Aleksandra Pięta (@psychiatra_ola)

Zobacz też: Ratunku, moja przyjaciółka chce się zabić. Co robić?

Psychiatryczna pomoc koleżeńska

Jak pisze dr Maja Herman, panika pochłania coraz więcej osób, co najgorsze również z kadry medycznej. Aby temu przeciwdziałać, zainicjowała powstanie na Facebooku grupy konsolidującej środowisko lekarskie pod hasłem #chronpsyche_wczasachzarazy.

Grupa ma na celu pomoc psychologiczną czy to otwartą (posty, dyskusje) czy zamkniętą, rozmowy ze specjalistami. Mamy prawo wszyscy się bać, panika jest wszechobecna i zbiera żniwo, jak widać śmiertelne…a uwierzcie mi, psychiatrce ilość próśb o pomoc od kolegów rośnie z dnia na dzień. Sama już nie daję rady. […] My będziemy dodawać ciekawe treści, rozpoczynać dyskusje. Ale obowiązywać będzie zamordyzm w zakresie siania paniki. #chronpsyche_wczasachzarazy pod tym hasztagiem znajdziecie ciekawe treści na Instagramie również, ale tam już w formie ogólnodostępnej. Jeśli macie ochotę dołączyć, napiszcie do mnie na priv.

Grupa jest dedykowana lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, diagnostom laboratoryjnym, studentom kierunków medycznych i innym przedstawicielom zawodów medycznych zmagającym się z codziennością związaną z batalią z koronawirusem.

Na grupie obowiązuje zakaz wrzucania newsów, doniesień ze świata i statystyk dotyczących koronawirusa na świecie. Oby jak najszybciej nie były nam już w ogóle potrzebne!

Zobacz też: In vitro i depresja poporodowa – dr Maja Herman opowiada o jej leczeniu

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.