Przejdź do treści

12 przebrań na Halloween, które pokonują system – HIT czy KIT?

Fot. Instagram

Halloween w natarciu! Z roku na rok szalone imprezy, które odbywają się 31. października, przybierają na sile. Na sile przybiera ich popularność, na sile przybierają też coraz to bardziej wyszukane pomysły na wszelkie wariacje dotyczące czaszek, grobów, wampirów… ale, ale! Czy tylko? Oto pomysły, które powalą wszystkich rodziców!

Jeśli wydaje ci się, że będąc młodym rodzicem nie masz szans na zabawne przebranie, bo maluch skutecznie odwróci uwagę od twej przemyślanej stylizacji, to jesteś w błędzie! Czemu nie stworzyć stroju, który połączy wasze dwa światy i jeszcze bardziej przyciągnie wzrok? A nie jest to bez znaczenia, bowiem jak mówi zwyczaj, im ciekawiej, tym większe szanse na tony słodkości! W końcu: „cukierek albo psikus”!

Oto 12 genialnych przebrań – które ty wybierasz?
1. Mr. President
2. Człowiek-pająk

3. Pottero-mania

4. Wersja dla czarownic!

5. Mała Frida?

6. Skaczemy?

7. A może lecimy?

8. Zły wilk!

9. Świat kobiecych baśni

10. Słoooodko!

11. Z piekła do nieba. Albo odwrotnie…

12. Gwiezdne Wojny i tak zwyciężą – niech moc będzie z wami!

Źródło:boredpanda.com

Zobacz też:

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Czy ekspresowa szkoła rodzenia przygotuje Cię do porodu?

Ekspresowa szkoła rodzenia
Z pomocą zagubionym rodzicom przychodzą szkoły rodzenia, które przygotowują na przyjście na świat nowego człowieka – fot. materiały prasowe

Każda przyszła mama pragnie jak najlepiej przygotować się na przyjście na świat potomka. Nie chodzi tylko o wyprawkę i zestaw ubranek dla maluszka, ale także o wiedzę jak przebiega poród i jak opiekować się noworodkiem w pierwszych tygodniach jego życia.

Nie ma co ukrywać – pojawienie się dziecka w rodzinie to prawdziwa rewolucja dla rodziców, zwłaszcza gdy rodzicami zostaną po raz pierwszy. Z pomocą zagubionym rodzicom przychodzą szkoły rodzenia, które przygotują Was na przyjście na świat nowego człowieka.

Zobacz też: Dziewiąty miesiąc ciąży – czego się spodziewać?

Ekspresowa szkoła rodzenia w Salve Medica R Warszawa

Alternatywą dla trwających kilka tygodni zajęć jest ekspresowa szkoła rodzenia. Jest to oferta skierowana do tych osób, które z powodu braku czasu nie mogą pozwolić sobie na regularne uczestnictwo w zajęciach standardowo trwających dwa miesiące lub nie pomyśleli wcześniej o skorzystaniu z zajęć w szkole rodzenia, a ich upragniony potomek już za miesiąc pojawi się na świecie.

Ekspresowa szkoła rodzenia w Salve Medica R Warszawa to skondensowana wiedza przekazywana podczas 5 spotkań w okresie 2 tygodni. Zajęcia odbywają się w formie kameralnych spotkań i warsztatów z położną i licencjonowaną doradczynią laktacyjną mgr Alicją Truszkowską.

Autorski program Ekspresowej Szkoły Rodzenia w Salve Medica R obejmuje te same zagadnienia, które omawiane są na zajęciach trwających kilka tygodni, dzięki czemu rodzice mogą posiąść pełną wiedzę jak podczas uczestnictwa w pełnowymiarowych programach.

Osoby biorące udział w zajęciach mają możliwość uczestniczenia w całych warsztatach lub wybranych blokach tematycznych. Zajęcia prowadzone są w małych grupach, co pozwala na bardziej indywidualny, efektywny i dostosowany do potrzeb uczestników charakter zajęć.

Zobacz też: Jak przetrwać wczesne macierzyństwo? Poznaj kilka sposobów

Co nam daje szkoła rodzenia?

Udział w zajęciach pozwala posiąść nową wiedzę i sprawi, że przyszli rodzice poczują się pewniej w roli, w której przyjdzie im się pełnić po upływie 9 miesięcy ciąży. Szkoła rodzenia pozwoli także zaktualizować wiedzę dotyczącą standardów opieki nad noworodkiem kobietom, które rodziły kilka lat temu.

Szkoła rodzenia to miejsce, w którym przyszli rodzice mogą po raz pierwszy doświadczyć, jak wygląda kąpiel noworodka, jak należy go przewijać czy otulać oraz wiele więcej.

Wszystkie te rzeczy dla kobiety spodziewającej się pierwszego dziecka mogą wydawać się skomplikowane, a udział w zajęciach sprawi, że będzie czuć się pewnie i bezpiecznie oswajając się z nowymi obowiązkami wynikającymi z faktu zostania mamą. Szkoła rodzenia to także możliwość nawiązania kontaktu z innymi mamami, które dzielą te same obawy.

Zobacz też: Szybciej nie znaczy lepiej. Czy warto przyspieszać rozwój dziecka?

Czego dowiesz się w szkole rodzenia?

23-27 tydzień ciąży to przeważnie czas, w którym pary przeważnie rozpoczynają zajęcia w szkole rodzenia. Zazwyczaj cały program trwa kilka tygodni i wymaga kilkunastu spotkań.

Program szkoły rodzenia standardowo obejmuje:

  • Omówienie III trymestru ciąży i przygotowanie do porodu (rozwój dziecka w III trymestrze, zmiany fizyczne i psychiczne u kobiet i mężczyzn, badania w ostatnich tygodniach przed porodem – USG, KTG, wyprawka do szpitala)
  • fazy porodu (objawy zbliżającego się porodu, wyjazd do szpitala, poród aktywny, techniki radzenia sobie z bólem
  • połóg (jak długo trwa, zmiany jakie zachodzą w ciele kobiety, planowanie kolejnego dziecka, seksualność po porodzie, metody antykoncepcji w okresie karmienia piersią)
  • laktacja (techniki i mechanizmy sterujące karmieniem piersią, jak radzić sobie z nawałem czy zastojem pokarmu, karmienie alternatywne)
  • pielęgnacja noworodka (praktyczna nauka kąpania, pielęgnacji  i masażu dziecka)

Szkoła rodzenia to doskonałe miejsce dla przyszłych rodziców, aby dobrze przygotowali się do nowej roli. Pozwala zdobyć wiedzę i umiejętności w zakresie prawidłowej pielęgnacji nowo narodzonej pociechy, aby mogli bez stresu podołać nowemu życiowemu wyzwaniu.

Ekspert

Mgr Alicja Truszkowska

Położna, Instruktorka Szkoły Rodzenia, Doradczyni Laktacyjna CDL.

Redakcja

Portal o rodzinie.

Dzień, który zmienił moje życie – dobre pomysły Mam

pomysły rozwoju dla mam

Podobno najlepsze pomysły wpadają do głowy niespodziewanie podczas prozaicznych codziennych czynności, takich jak kąpiel czy leżenie pod lipą. Tak też było ze mną. Alina HRabina napadła na mnie znienacka i trzyma do teraz.

A to było tak…

Pewnego pochmurnego poranka przewinęłam dziecko i zbierałam rzeczy do wyjścia na spacer. Do przepastnej torby pakowałam mleko, wodę, butelkę, termos, pieluchy, podkłady i… książkę. To był poradnik „Mama wraca do pracy” Adeli Prochyry, pełny inspirujących historii kobiet, które z sukcesem (lub nie) łączą pracę zawodową z wychowaniem dziecka.

Jak dla mnie to pół-naukowa pozycja, bo najeżona wynikami badań i twardymi danymi historycznymi. Autorka, z wykształcenia socjolog, wspominała, że podczas urlopu macierzyńskiego dorabiała pisząc artykuły do portali rodzicielskich.

Pomyślałam, że może ja również mogłabym coś napisać… Nagle coś kliknęło w mojej głowie i nakazało – Pisz! „Tyle czytasz, napisz w końcu coś od siebie”.

Głos w mojej głowie powtórzył – Idź i pisz. Nie czytaj więcej.

– Ale nie potrafię! – broniłam się.

Pisz jak potrafisz. Potem się potnie i zredaguje.

– Ale nie lubię! Wypracowania w szkole to była dla mnie mordęga – kontynuowałam.

To nie na ocenę. A lubisz, gdy ludzie słuchają, gdy mówisz?

– Tak, ale nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Nie jestem ekspertem.

 A ci których czytasz są lepsi? Wcale nie – tylko mieli odwagę, aby zacząć.

Taki oto dialog pomiędzy Aliną a HRabiną toczył się w mojej głowie. Wynik znacie – zaczęłam pisać i publikować. Jakieś dwa tygodnie od pomysłu, na portalu Współczesna Rodzina ukazał się mój pierwszy artykuł „Dlaczego zdecydowałam się na dziecko”, do teraz przeczytało go ponad 3000 osób. Machina ruszyła, jeden impuls zmienił moje życie.

Zobacz mój pierwszy artykuł: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko?

Zauważyłam, że macierzyństwo budzi w kobietach ogromne pokłady kreatywności, również biznesowej. Podczas comiesięcznych spotkań Klubu Przedsiębiorczych Mam, organizowanych przez fundację „Rodzic w mieście”, poznałam dziesiątki mam i doświadczyłam prawdziwego wulkanu inicjatyw.

Nigdy więcej samotnych spacerów

Na jeden z najlepszych pomysłów wpadły Magda Tereszczuk i Marta Mroczek – przyjaciółki ze studiów, które w tym samym czasie zostały mamami, jednak odległość dzieląca je nie pozwalała na codzienne wspólne spacery.

Samotność dawała im się we znaki, a wrodzona nieśmiałość nie pozwalała na, ot tak, zagadanie do obcych mam na osiedlu. Dlatego pewnego dnia rozmawiając, od słowa do słowa, wpadły na pomysł stworzenia aplikacji na telefon, która pomaga w nawiązywaniu kontaktu z innymi mamami.

Tak powstało Akuku Mamo – nazywane również Tinderem dla mam. Aplikacja działa na podobnej zasadzie geolokalizacji, ale zamiast po zdjęciach, filtruje się po zainteresowaniach, także np. mama joginka może znaleźć koleżankę do ćwiczeń w pobliżu, a wielbicielka kryminałów Bondy wspólniczkę do rozwiązywania zagadek kryminalnych. Nigdy więcej samotnych spacerów z wózkiem – takie jest motto aplikacji, z której obecnie korzysta już ponad 14 tys. użytkowniczek. Pomysł i determinacja zagwarantowały sukces.

Zobacz też: Jak być miłym hejterem? Czyli konstruktywna krytyka zawsze w cenie!

A może powrót do szkoły?

Ja i moja przyjaciółka z dzieciństwa Asia jesteśmy w podobnej sytuacji – zostałyśmy mamami w podobnym czasie i również nie widujemy się zbyt często z racji dzielącej nas odległości. Asia znalazła sposób na samotność i monotonię życia z dzieckiem – dokształcanie się. Zapisała się na studia podyplomowe z zakresu IT, dzięki czemu co weekend miała „pretekst” do wyjścia z domu i ruszenia szarych komórek. W tym czasie mąż zajmował się dzieckiem, co wychodziło im na dobre. Dodatkowo studia (razem z dyplomem inżyniera i doświadczeniem w branży technicznej) okazały się przepustką do nowej, lepszej pracy po urlopie macierzyńskim. Lepszej, bo pozwalającej na spędzanie większej ilości czasu z córeczką i mężem.

Asia podkreśla: „Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Jednak równie istotne jest dla mnie, to aby mieć czas dla siebie. Nie można zatracać się w jednej roli w życiu, trzeba mieć swój osobisty areał, aby być szczęśliwym”. Na pytanie co skłoniło Cię do zmiany, odpowiada – „To była spontaniczna decyzja, nie było czasu na refleksje. Mam umysł ścisły i predyspozycje do technicznych zawodów. Studia były bardzo ciężkie, ale nie żałuję decyzji. Myślę, że to był znak od Boga.”

Trzy historie, trzy przemiany. Za decyzją stoi nagły impuls, rozmowa z przyjaciółką, znak z góry. Jeden motywator – dziecko, które rośnie wraz z nami.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Psychorysunek – by lepiej zrozumieć świat dziecka. Jak, dlaczego i po co?

Rysunek to nie tylko forma dziecięcej zabawy, to także narzędzie mogące nieść pomoc w diagnozie oraz terapii psychologicznej (także dorosłych). Nie jest to jednak ani proste, ani zero-jedynkowe, bowiem bardzo łatwo „przedobrzyć” z interpretacją psychorysunku i do odpowiedniej z nim pracy niezbędna jest wiedza. Niewątpliwie jednak może to być  znakomite wsparcie w codziennej obserwacji malucha. Co warto wiedzieć o psychorysunku?

Siła kredek i pędzla

Rysunek wykorzystuje się w psychologii i psychiatrii już od dziesięcioleci. W niektórych nurtach stawał się on nawet podstawą do analizy danej osoby, z czym niestety nieraz wiązały się błędnie wysnuwane wnioski. Obecnie na szczęście większość specjalistów korzysta już z tego narzędzia znacznie rozważniej i nie traktuje go jako jedynego źródła informacji.

Po pierwsze, zanim wyciągnie się jakiekolwiek wnioski, warto jest oprzeć się na większej ilości wyników, obserwacji. To pozwala zyskać szerszy pogląd na zachowanie, sposób myślenia, przeżywane przez danego człowieka stany. Po drugie, interpretacja rysunku nie jest „testem”, który spełnia kryteria naukowe. Przede wszystkim nie da się o nim powiedzieć, że jest obiektywny, ponieważ w dużej mierze ocena danej pracy opiera się na perspektywie specjalisty. A jak wiadomo, choć byśmy bardzo chcieli, nawet nieświadomie możemy w swojej interpretacji zawrzeć własne przekonania, postrzeganie problemów etc.

Niewątpliwie jednak tego typu narzędzie projekcyjne (rysunek zalicza się do metod projekcyjnych, które poza świadomymi elementami pozwalają wyrazić także te znajdujące się poza świadomym spostrzeganiem pacjenta) może stać się znakomitą formą wyrazu zarówno dla poznawczych umiejętności, jak i stanów emocjonalnych dziecka.

W psychorysunku bierze się pod uwagę na przykład: użyte kolory, których znaczenie może być nieco inne, niż skłonni jesteśmy potocznie uważać, to, czy linie są spokojne, czy gwałtowne, w której części kartki umieszczony jest rysunek, które element mają najwięcej szczegółów, a które potraktowane są pobocznie etc.

Jakie są plusy pracy z rysunkiem?

 Daje on szansę za zbudowanie relacji i utrzymanie dobrego kontaktu pomiędzy dzieckiem i pracującym z nim dorosłym.

 Pozwala dziecku wyrazić emocje, co jest szczególnie dobrą formą dla maluchów, które mają z tym trudność.

 Pozwala dziecku „opowiedzieć” o trudnych przeżyciach – może być mu łatwiej wykonać rysunek, niż wyrazić kłopotliwe dla niego doświadczenia słowami. Wracając do poprzedniego punktu, mogą wiązać się z tym takie emocje, jak chociażby lęk, strach, wstyd, czy poczucie winy. Są to uczucia trudne także dla dorosłych, nic więc dziwnego, że dziecko może mieć problem z opowiedzeniem o nich.

 Jest szansą na obserwacje nastroju i stanu psychicznego dziecka. Staje się to także dobrym narzędziem do długoterminowego przyglądania się maluchowi, również w kontekście terapii i śledzenia zachodzących w jej trakcie zmian.

 Psychorysunek jest szansą  na poznanie sposobu postrzegania przez dziecko niektórych zależności, np. w rodzinie oraz tego, jak je rozumie. Ułatwia to również obserwację pragnień, potrzeb, czy też ewentualnych braków dziecka.

 Dla dziecka jest to też świetna zabawa, która rozwija kreatywność i zdolności manualne.

Emocje na pierwszym planie

Patrząc na psychorysunek, jak na formę arteterapii (terapii sztuką), abstrahując od rysunku jako narzędzia diagnostycznego, można poznać jeden ze sposobów radzenia sobie z emocjami u dziecka. Sama czynność rysowania pomaga zmniejszyć napięcie i uspokoić te emocje, ponieważ wymaga skupienia na tym, co dzieje się „tu i teraz”. Pozwala to zyskać odpowiednią perspektywę i dystans, z których lęki wydają się mniejsze, a przynajmniej można im się przyjrzeć. Dzięki uspokojeniu intensywnych stanów emocjonalnych, stworzona zostaje do tego przestrzeń. Co ważne, nie chodzi przy tym o odwrócenie uwagi od emocji, bo to byłoby raczej uczenie dziecka unikania, a tego typu strategie nie są na dłuższą metę konstruktywne.

Sposobem pozwalającym dziecku na rozładowanie napięcia, może być zachęcenie go do narysowania przeżywanego teraz stanu, np. „Narysuj mi, jaki jesteś zły”. Na papierze mogą pojawić się bazgroły, wielkie, zamaszyste koła i przedziurawiona od siły nacisku kartka. Nie wystarczy jedna? W porządku, weź kolejną i kolejną, aż dziecko poczuje, że wyładowało ten pierwszy „wyrzut” trudnych do zniesienia emocji. Teraz możecie na spokojnie porozmawiać o tym, co się za tą złością kryje i spróbować tę sytuację rozwiązać.

Oczywiście nie jest to sposób, z którego uda się skorzystać w chwili, gdy owe emocje są zbyt „gorące”. Do tego typu pracy trzeba znaleźć odpowiedni moment i co ważne, mieć czas oraz pełną uważność na to, co dziecko stara się nam zakomunikować. Warto podejść do tego właśnie w taki sposób, może okazać się to bowiem najbardziej treściwa „rozmowa”, jaką odbędziecie na temat tych konkretnych emocji.

Zobacz też„Czy moje dziecko jest uzależnione?!” – ten wywiad powinni przeczytać wszyscy rodzice!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

In vitro. Rozmowy intymne – książka Małgorzaty Rozenek

Warto poznać Małgorzatę Rozenek z innej strony. – Fot. Albert Zawada

Cztery lata temu ukazała się świetna książka Karoliny Domagalskiej „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro”. Na rynku ukazał się kolejny, ważny tytuł – książka napisana przez Małgorzatę Rozenek-Majdan pt: „In vitro. Rozmowy intymne”.

Warto poznać Małgorzatę Rozenek z innej strony. Kiedy nie jest celebrytką z pierwszych stron prasy brukowej, ale kobietą z krwi i kości, która niejedno przeszła. Już we wstępie pisze, że gdyby nie in vitro, nie byłaby mamą dwóch wspaniałych synów. To wielka nadzieja dla wielu kobiet, starających się o dziecko. Małgorzata Rozenek sama kilkakrotnie przeszła procedury, więc temat zna od podszewki . „Dlatego – jak mówi – nie może milczeć i czuje, że powinna zabrać głos. Jak pisze „za drzwiami laboratorium kliniki leczenia niepłodności kryje się magia. Magia rodzicielstwa”.

Zobacz też: Gwen Stefani w ciąży! Wraz z partnerem zdecydowali się na metodę in vitro

To, że w naszym kraju odmawia się rodzicom tej metody, jest barbarzyństwem. Prawie 1,5 miliona ludzi boryka się z problemem niepłodności i mimo tego, że na całym świecie, dzięki tej metodzie urodziło się 8 milionów dzieci, w Polsce ten temat zagarnęli ci, którzy nie powinni się wtrącać – Kościół i politycy. In vitro dla większości starających się o dziecko jest życiowym tematem numer jeden i to, co się dzieje wokół tego, nie jest atmosferą normalnej rozmowy.

Trzynaście rozmów, które prowadzi Małgorzata Rozenek, to spotkania z lekarzami, embriologami, księdzem oraz  kobietami, które mają za sobą różne doświadczenia z in vitro. Niektóre wywiady sprawiają, że włos jeży się na głowie – zmiany, które nastąpiły niedawno dotyczące in vitro są przerażające – jak chociażby ta, że singielkom odbiera się prawo do leczenia niepłodności. Prawo dotyczy nas wszystkich, więc koniecznie trzeba je znać. Nigdy nie wiadomo, co może nas spotkać.

JĘZYK IN VITRO

Marta Górna, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” zdaje sobie sprawę, jak ważny jest język, którym mówi się o in vitro, dlatego planuje wydać słowniczek w formie ulotek. „ Dzisiaj wszyscy już wiemy, że nie należy mówić „sztuczne zapłodnienie”, „sztuczna inseminacja”, lecz „zapłodnienie pozaustrojowe”, „inseminacja domaciczna”. Naciskamy, żeby nie mówić „ciąża naturalna”, lecz „ciąża spontaniczna”, bo przecież każda ciąża jest naturalna, ciąże sztuczne po prostu nie istnieją. Chcemy działać wszędzie tam, gdzie pojawia się język, który może być oceniający czy wartościujący. … Coraz rzadziej zdarza nam się czytać o „bezpłodności”, tam, gdzie mówimy o „niepłodności”. Bezpłodność jest nieodwracalna, niepłodność można leczyć”.

Zobacz też: Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

PRAWO DO POWIEDZENIA „STOP”

Każda historia jest inna, są rodzice, którzy się poddają, nie mają siły na dalsze procedury. „Dla niektórych ludzi ten silny pozytywny doping jest agresywny, bo powoduje presję: „walcz!”. Co znaczy „walcz”? A może już nie mam siły walczyć? Może po dziesięciu latach, pięciu kredytach mam dosyć i chcę, by pozwolono mi w spokoju podjąć decyzje dotyczące mojego ciała, mojego życia, mojej przyszłości? Może chcę znowu odnaleźć siebie, swoje przyjemności, odnaleźć swojego partnera? Musimy pozwolić każdemu, by wyznaczył własną granicę. To jest bardzo osobista, intymna decyzja. Mamy różne możliwości finansowe, różną odporność psychiczną, różne sytuacje życiowe, zawodowe, rodzinne. Niektórych trudności mobilizują, innych wręcz przeciwnie. Mamy prawo zrobić tylko tyle, ile możemy czy po prostu chcemy coś zrobić bez szkody dla siebie.”

Małgorzata Rozenek-Majdan. „In vitro. Rozmowy intymne”. PRÓSZYŃSKI I S-KA

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.