Przejdź do treści

20 dobrych rad dla rodziców od najsłynniejszego pedagoga w Polsce

20 dobrych rad dla rodziców od najsławniejszego pedagoga w Polsce
fot.Pixabay

Janusz Korczak (naprawdę: Henryk Goldszmit) wpisał się w historię Polski, ostatnie chwile jego życia są opisane w każdym podręczniku do historii. Niewiele osób wie o Korczaku cokolwiek ponad to, jak zginął. Tymczasem jego dorobek to kopalnia wiedzy pedagogicznej. Dlatego prezentujemy Wam 20 Przykazań Dobrego Rodzica, które Janusz Korczak sformułował w jednej ze swoich prac teoretycznych na temat wychowania dzieci. 

Pionier swoich czasów

Korczak stworzył oryginalny system pracy z dziećmi, oparty na idei partnerstwa, diagnozowania wychowawczego oraz podążania za zainteresowaniami dziecka i za jego/jej potrzebami. Był prekursorem działań na rzecz praw dziecka. Działał społecznie, opiekował się sierotami, pisał prace naukowe, artykuły do gazet i wygłaszał odczyty. 

Był autorem powieści dla dzieci, do najbardziej znanych należą Król Maciuś Pierwszy, Kajtuś czarodziej. Inne znane publikacje, tym razem o dzieciach dla dorosłych, to np Jak kochać dziecko, Prawo dziecka do szacunku, Sam na sam z Bogiem, Kiedy znów będę mały i Pedagogika żartobliwa. W 1937 został odznaczony Złotym Wawrzynem Akademickim Polskiej Akademii Literatury.

Zobacz też: Rodzina szczepionką na samobójstwo

20 Przykazań dla Rodziców 

Mimo, że minęło prawie sto lat od momentu, kiedy Korczak spisał te przykazania, większość z nich jest zaskakująco aktualna. 

Rady Korczaka dla rodziców:

1. Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba z mojej strony.

2. Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.

3. Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz mi pomóc zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.

4. Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą.

5. Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

6. Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.

7. Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

8. Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że Cię nienawidzę. To nie Ty jesteś moim wrogiem, lecz Twoja miażdżąca przewaga!

9. Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć Twoją uwagę.

10. Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i robię się głuchy.

11. Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic, z tego wszystkiego nie wychodzi.

12. Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.

13. Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.

14. Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w Ciebie.

15. Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienie, poszukam ich gdzie indziej.

16. Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.

17. Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na Twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.

18. Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

19. Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.

20. Nie bój się miłości. Nigdy.

Zobacz też: Powrót do szkoły – jak możemy nauczyć nasze dzieci koncentracji?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Medytacja nasza codzienna – co warto o niej wiedzieć?

medytacja

Jeszcze całkiem niedawno potrzebowaliśmy medytacji, żeby uspokoić rozszalałą rzeczywistość i uspokoić nienadążający za nią umysł. Dzisiaj potrzebujemy jej, żeby poradzić sobie z lękiem dotyczącym epidemii i tego, co nas czeka. Ale nie tylko. Medytacja pomaga pokonać bezsenność, pozbyć się bólu, uczy koncentracji i skupienia.

Medytację można rozumieć różnie – pojmowanie jej zależy od tego, kim jesteśmy, czego chcemy się nauczyć, do czego jej potrzebujemy, kto jest naszym nauczycielem i na jakiej tradycji opieramy naszą praktykę. W wielu kulturach jest ona integralną częścią życia, ale przybiera różne formy. Medytacja na pewno nie jest „wyłączeniem mózgu”, jak niektórzy sądzą, bo byłoby to równoznaczne ze śmiercią – jest natomiast uspokojeniem szamoczących się myśli. Medytacja wycisza rozbuchane emocje.

Pomyśl przez chwile o niebie. Jeśli jest ustawicznie przesłonięte chmurami, nigdy nie dojrzysz jego prawdziwej natury, Kiedy odpędzisz chmury, doświadczysz magicznie błękitnego bezmiaru nieba, w całym jego pięknie. Jeśli umysł pozostaje wciąż przesłonięty myślami, nigdy nie ujrzysz jego samego
Sztuka medytacji, David Fontana

Badania naukowe nie pozostawiają wątpliwości – po ośmiu tygodniach półgodzinnej medytacji pojawiły się wyraźne zmiany w aż czterech obszarach mózg badanych osób. Stwierdzono m.in. rozrost hipokampu (odpowiadającego za procesy zapamiętywania i uczenia się), zmniejszyło się natomiast ciało migdałowate, odpowiadające za pojawianie się lęku i stresu.

Rozkrzyczane ego

Medytując – jak pisze autorka książki „Medytacja dla zabieganych”, Dorota Mrówka –  stajemy się bardziej uważni i świadomi, jesteśmy otwarci na zmiany, umiemy dostrzec jedność wszystkiego. Jesteśmy obecni w teraźniejszości jak nigdy dotąd, mamy głęboki wgląd w siebie i otaczający świat. Aby znaleźć w sobie siłę, musimy wyłączyć ego – tę wewnętrzną paplaninę, która nie pozwala nam dotrzeć do naszego „świętego spokoju”. Nasze myślenie, polegające na przekonaniu, że stres musi być nieodzownym towarzyszem trudnych sytuacji, jest błędne. Boimy się spokoju, bo przecież powinniśmy się bać czy przejąć, bo tylko wtedy nasza reakcja jest „prawdziwa” i „adekwatna” do zaistniałej sytuacji. Medytacja pozwala wyrwać się z tego nawykowego myślenia, pozwala uspokoić szalejący umysł.

Zobacz też: Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Jak medytować?

Podstawą każdej medytacji jest umiejętność skupienia uwagi na określonym bodźcu, bez ulegania rozpraszającym myślom, uczuciom czy drobnym niewygodom fizycznym. Możemy zacząć od pięciu minut medytacji dziennie przez miesiąc, a następnie wydłużać sesje do pół godziny dziennie. Warunkiem wstępnym medytacji i relaksacji jest oddech. Siedząc z zamkniętymi oczami, oddychamy głęboko i miarowo skupiamy się na relaksacji. Jedną z najprostszych medytacji jest skupienie oddechu po kolei na każdej części ciała: stopach, nogach, tułowiu, piersiach, plecach, ramionach i twarzy. Podczas medytacji powtarzamy w myślach : czuję się coraz bardziej zrelaksowana/y.

W dzisiejszych czasach mamy do czynienia ze świetnym wynalazkiem – aplikacjami, które bardzo ułatwiają życie. Należą do nich także te pomagające medytować np. Calm, Headspace, Stop, Breathe&Think. Warto!

 

Źródła:

Dorota Mrówka – Medytacja dla zabieganych Wyd. Sensus

David Fontana – Sztuka medytacji Wyd. Muza

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Self-love – czyli czego nauczyła mnie moja córka?

Self-love akceptacja siebie miłość
fot. 123rf.com

Pojawienie się na świecie dziecka to oczywiście rewolucja. Dzień zaczyna być ułożony pod jego potrzeby – wszystko na początku staje na głowie, ponieważ musimy wypracować wspólny rytm z nowym członkiem rodziny. Jednak poza zmianami oczywistymi, dokonują się także te bardziej niewidoczne z zewnątrz. To właśnie one są PRZEŁOMOWE i nie dotyczą codziennych rytuałów, planu dnia czy braku snu.

Kochaj, nie krytykuj!

Te najważniejsze zmiany dokonały się w mojej głowie, za sprawą małej istoty, która wypełniła mnie bezwarunkową miłością i od której codziennie ową bezwarunkową miłość dostaję. Nie ma dla niej znaczenia czy jestem pomalowana, szczupła i modnie ubrana. Najważniejsze dla niej jest nasze wspólne bycie razem, wzajemne zainteresowanie i pełna akceptacja. Moja córka mnie nie ocenia, kocha tu i teraz całą sobą. Dlaczego więc ja bywam dla siebie surowa, krytykuję siebie za wiele rzeczy? Większość tej krytyki dokonuje się w mojej głowie, ale – niestety – część słów zostaje wypowiedzianych też na głos…

Dostrzegłam w pewnym momencie zderzenie tych dwóch spojrzeń. Moje akceptujące dziecko i ja – najwierniejszy krytyk mojej osoby. Czy chcę, żeby taki obraz mamy miała przed oczami – kobiety „niewystarczającej”? Czy chcę, żeby na tej podstawie budowała również obraz siebie? Nie chcę. Nie chcę również sama widzieć takiego obrazu mojej osoby. Te małe oczy, nieskażone światem ocen, mówią codziennie: „Jesteś wspaniała taka, jaka jesteś”.

Zrodziło się we mnie postanowienie. Będę pracować nad akceptacją: moich wad i zalet, dobrych i złych dni, moich słabości. Będę dla siebie dobra. W końcu, będę szanowała i zauważała swoje potrzeby! I to był chyba dla mnie najważniejszy krok – uświadomienie sobie, że dopiero kiedy zaspokoję moje potrzeby, będę gotowa odpowiadać na potrzeby moich bliskich.

Zobacz też: Jak dbać o zdrowie psychiczne dzieci podczas pandemii?

Nie jestem egoistką! Jestem ważna

Sposób w jaki jesteśmy wychowywani, komunikaty, jakie odbieramy na co dzień w mediach, szkole, od znajomych, stawiają nasze potrzeby na drugiej pozycji. Ważniejsze jest podobanie się innym, bycie lubianym i zaspokajanie potrzeb świata zewnętrznego – żeby przypadkiem nie wyjść na egoistkę… Jak pod koniec dnia sami czujemy się z sobą? Warto zadać sobie to pytanie i szczerze na nie odpowiedzieć, potem przytulić siebie i zadbać o swoje potrzeby.

W moim przypadku nie dokonała się jakaś nagła, magiczna zmiana. To codzienna praca i codzienne przypominanie sobie o tym, że JESTEM WAŻNA. W kryzysowych momentach zastanawiam się, jakie potrzeby nie są we mnie zaspokojone. Potem staram się nimi zaopiekować. Bywa, że wymaga to prośby o pomoc i czasami to ona jest najtrudniejsza – warto jednak dokonać tego wysiłku, zawalczyć dla siebie i o siebie, a finalnie również o swoich bliskich. Taka przewrotność… Ten „egoizm” może być pożyteczny nie tylko dla mnie, lecz także dla mojej rodziny. Jeśli zadbam o siebie, będę w stanie zadbać też o innych.

Zobacz też: Jak rozmawiać z dziećmi o pandemii?

Paulina Skwarzyńska

Zawodowo zajmuje się marketingiem afiliacyjnym. Prywatnie mama 1,5 rocznej Michaliny, fanka rodzicielstwa bliskości, miłośniczka koni.

Czemu tak trudno nie dotykać twarzy?

Dotykanie twarzy
Dotykanie twarzy może przyczyniać się do zakażenia koronawirusem – pixabay.com

Powstał szereg zaleceń, mających ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Jedno z najważniejszych mówi, aby nie dotykać twarzy. Dlaczego tak trudno go przestrzegać?

Odstępy między ludźmi w miejscach publicznych, mycie rąk przed wejściem do sklepów, obowiązek chodzenia w maseczkach… lista zakazów i nakazów jest długa. Zanim nabrały charakteru prawnego, naukowcy musieli precyzyjnie określić, jakimi drogami rozprzestrzenia się koronawirus. Tak doszli do wniosku, że dotykanie twarzy jest jednym z ryzykownych zachowań. Niestety, jak dowodzą badania – często robimy to nieświadomie.

Uwarunkowania społeczne

„To jeden z najpowszechniejszych odruchów u dosłownie każdego człowieka” – stwierdził psycholog Kevin Chapman z kliniki psychiatrycznej w Louisville w stanie Kentucky, którego słowa cytuje LiveScience. Dotykamy twarzy podczas wykonywania dziesiątek codziennych czynności: poprawiania włosów, nakładania makijażu, mycia zębów itp. Mamy bowiem potrzebę dbania o swój wygląd. I tak np. reszki jedzenia między zębami mogą świadczyć o tym, że ktoś nie troszczy się o higienę oraz własną prezencję. Dotykanie twarzy jest zatem czymś, co wynika częściowo z uwarunkowań społecznych.

Zobacz też:  Stres przed egzaminem – jak sobie z nim poradzić?

Dotykanie twarzy? Może stać za tym stres

Nasze emocje mają bezpośrednie przełożenie na zachowania, także te nie w pełni świadome, jak np. obgryzanie paznokci czy właśnie pocieranie twarzy. Część z nich wynika ze stresu i służy zredukowaniu odczuwanego napięcia. Trudno uniknąć ich w codziennym życiu. Badania wykazały, że studenci  dotykali swojej twarzy średnio 23 razy w ciągu godzinnej lektury magazynu „American Jurnal of Infection Control”! Co prawda według Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) dotykanie twarzy nie jest głównym źródłem zakażeń koronawirusem, ale wciąż znajduje się wśród zachowań niezalecanych.

Higiena przede wszystkim

Paradoksalnie, gdy ktoś mówi nam, aby czegoś nie robić, od razu o tym myślimy, a w konsekwencji nieraz czujemy nieodpartą potrzebę złamania zakazu. Zdaniem Chapmana, nie ma innej rady, niż uświadomienie sobie faktu wykonywania pewnych czynności i zredukowanie ich do niezbędnego minimum. Na szczęście wiele rzeczy, jak np. upinanie włosnów, można zrobić bez przykładania palców do ust czy nosa. Podstawą jest higiena: warto mieć stale pod ręką (np. w torebce) małą butelkę płynu dezynfekującego i korzystać z niej za każdym razem, gdy w miejscu publicznym musimy dotknąć twarzy. Częste mycie rąk to nawyk, który może wyłącznie przysłużyć się zdrowiu – i to nie tylko naszemu.

Na podstawie: LiveScience

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

AYLIFFE – skuteczna technika mycia rąk

Mycie rąk
Fot Alexander Raths/ 123RF

W dzisiejszych czasach mycie rąk to podstawa. W dobie pandemii COVID-19 istotną rolą jest, aby nasze dłonie były dobrze umyte i zdezynfekowane. Artykuł ten pozwoli Ci poznać odpowiednie techniki i środki, które umożliwiają poprawne mycie rąk, a tym samym pozbycie się zarazków oraz bakterii.

Ważnym elementem, który rozpoczyna cały cykl mycia jest woda, a właściwie jej temperatura. Najlepsza jest woda ciepła – nie gorąca, która mogłaby sparzyć powierzchnię naszych dłoni. Rodzaj mydła, również odgrywa istotną rolę. Najlepiej użyć mydła antybakteryjnego, które umożliwi pozbycie się wszelkich zabrudzeń i zarazków. Dobrą alternatywą dla mydła antybakteryjnego jest mydło nawilżające – działa łagodnie, również usuwając wszystkie zabrudzenia i pozostawia skórę delikatnie nawilżoną.

Jako pielęgniarka rekomenduję technikę zatwierdzoną przez Światową Organizację Zdrowia, czyli higieniczne mycie rąk wg  Ayliffe’a.  Technika ta pozwala na umycie wszystkich przestrzeni na dłoniach wraz z tymi, które są najbardziej zabrudzone – w tym przypadku chodzi o kciuk, przestrzenie międzypalcowe, palec serdeczny, czubki palców oraz wewnętrzną stronę dłoni. Aby mycie było efektywne, powinno trwać od 40 do 60 sekund.

Skuteczne mycie rąk krok po kroku

KROK 1

Higieniczne mycie rąk rozpocznij od  naniesienia odpowiedniego mydła lub środka do dezynfekcji w odpowiedniej ilości. W przypadku mydła, następnym krokiem jest zwilżenie dłoni wodą, która nie jest zbyt gorąca.

KROK 2

Dezynfekowanie/higieniczne mycie dłoni przebiega według schematu, a każdy etap powtórzony jest 5 razy. Pierwszym etapem jest pocieranie dłoni o dłoń wewnętrzną stroną.

KROK 3

Pocieraj część prawej dłoni o powierzchnię grzbietową lewej. Policz do 5, a następnie zmień dłoń.

KROK 4

Następny krok to pocieranie grzbietowej części zgiętych palców dłoni pod ugiętymi palcami drugiej dłoni. Powtórz ruchy przez 5 sekund i zmień stronę.

KROK 5

Nadszedł czas na kciuki. Ujmij kciuk prawej dłoni w lewą, a następnie wykonaj ruchy obrotowe. Po 5 sekundach zmień dłoń.

KROK 6

Ostatni krok to pocieranie opuszków palców prawej dłoni w zagłębieniu lewej – dłoń ma przypominać łódeczkę. Pocieraj przez 5 sekund i spłucz pianę wodą. Nałóż środek do dezynfekcji takimi samymi ruchami.

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

Agnieszka Wasilewska

Ekspert

Agnieszka Wasilewska

Pielęgniarka oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii, a także pedagog z kilkuletnim doświadczeniem. Artystyczna dusza z empatią na dłoniach. Miłośniczka czerwonej herbaty i wieczornej medytacji.

Redakcja

Portal o rodzinie.