Przejdź do treści

„No nie wstydź się!”. O tym, jak dorośli zawstydzają dzieci

zawstydzanie dzieci
fot. Pixabay

Wmawianie poczucia winy i zawstydzanie. Zawstydzanie i wmawianie poczucia winy. Odnoszę wrażenie, że tak wygląda socjalizacja dzieci w Polsce. Nie tylko dzieci, kiedy jest się dzieckiem, to ta socjalizacja się zaczyna, ale trwa do samego końca. Religia, urzędy, rodzina, współrodacy – każda z tych instytucji tworzy kulturę wstydu. Takie odnoszę wrażenie. Pognębionymi i zawstydzonymi łatwiej sterować.

To zawstydzanie dzieci ma silnego sojusznika. To nietraktowanie dzieci jak pełnoprawnych i świadomych ludzi, ale jak głupie stworki mające wykonywać polecenia. Bez liczenia się z ich zdaniem, bez oglądania się na ich uczucia. Nie mam racji? No to przyjrzyjcie się chwilom, kiedy w domu, gdzie mieszka małe dziecko, pojawiają się goście.

Przychodzą więc dorośli i rzucają się do witania. Dzieciaka widzieli rok temu, dla malucha to połowa życia. Życia, które dopiero się zaczęło, a więc każda chwila jest wypełniona tysiącami nowych wrażeń, spotkań, doznań. A dorosły nie kryje rozczarowania – jak to nie pamiętasz cioci? Nie możesz nie pamiętać, na pewno pamiętasz!

Zobacz także: „N. stworzyła świat równoległy”. Kilka słów o potędze dziecięcej fantazji

Zawstydzanie dzieci

Malutki człowieczek otwiera oczy ze zdumienia – czego od niego chcą! Dlaczego ta obca (sic!) osoba się czepia! Ratunek może być jeden, trzeba natychmiast odwrócić wzrok (wiadomo, jeżeli czegoś nie widać, to tego nie ma) i wtulić się w mamę albo tatę. A wtedy pada to kretyńskie i sakramentalne: „No nie wstydź się!”.

Nienawidzę, kiedy ktoś tak mówi do N. Stanowczo tego zabraniam. Żal mi wszystkich dzieciaków, które muszą wysłuchiwać tej idiotycznej frazy. Po co ludzie mówią komuś: „nie wstydź się?” Żeby zawstydzić, to najlepszy sposób.

Dzieciaki kulą się i mocniej wtulają w rodzica. Zawstydzający dorosły, trwając w swej ignorancji, komunikatu nie rozumie za grosz. Ba, rozczarowany brakiem pożądanej reakcji z naciskiem powtarza durne zdanie, maltretując tym dziecko.

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Wyobraź sobie, że…

Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek publicznie strofowali jakiegoś malucha, że ma „się nie wstydzić”, mam skomplikowane zadanie intelektualne. Pomyślcie (od razu trudne działanie), że jesteście takim dwulatkiem. A ten dorosły jest trzy razy większy, w ogóle go nie znacie i wcale nie macie ochoty się z nim wylewnie witać, chcecie tylko zwiać.

Ale nie, „przywitaj się z wujkiem, no nie wstydź się”. Szlag może trafić, prawda? Uciekacie więc tam, gdzie bezpiecznie, do rodziców. A tam zdrada! „No nie wstydź się, jak ty się zachowujesz, przecież znasz ciocię, trzeba się przywitać.”

N. nigdy nie usłyszy, że ma się nie wstydzić, tylko wykonywać społeczne rytuały zgodnie z normą oczekiwaną przez przemocą zsocjalizowanych dorosłych. Zawsze może zwiać do mamy i taty. Będą po jej stronie!

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?
fot. Pixabay

Nie ma wątpliwości, że rodzicielstwo bywa trudne. Trochę jak w popularnym żarcie: „Kiedyś byłam świetną matką. A potem urodziły mi się dzieci.”

Zanim zostaliśmy rodzicami, mieliśmy wokół tego tematu wiele różnych fantazji. Mieliśmy poglądy, przekonania, wyobrażenia. Pewne rzeczy były nie do pomyślenia. Krzyczeć na dzieci? Sadzać dziesięciomiesięczne niemowlę przed telewizorem? Czuć do dziecka coś innego niż wszech ogarniającą miłość?

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Co zmienia się po porodzie?

Chyba też niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak bardzo poglądy zmienią się po narodzinach dziecka, jak wiele najważniejszych spraw schodzi na dalszy plan, bywa że diametralnie  zmieniają się zainteresowania i pasje rodziców.

Rzeczywistość weryfikuje wyobrażenia wszystkich rodziców. Nie ma większego znaczenia, kim się jest w życiu zawodowym, jak duże ma się doświadczenie w opiece nad dziećmi, jak szeroką ma się wiedzę na temat ich rozwoju i emocji – własne dziecko zaskakuje. Pojawia się na świecie bez instrukcji obsługi; trzeba ją pisać od początku, każdego dnia.

Kiedy informujemy bliskich i znajomych, że zostaniemy rodzicami, pojawiają się żarty o nieprzespanych nocach, kolkach, płaczach, kupkach. Uśmiechamy się myśląc, że przecież każdy przez to przechodzi, że to tylko straszenie. A potem po raz pierwszy zostajemy rodzicami i zalewa nas nowość, chaos, konieczność natychmiastowego odnalezienia się na zupełnie nowym terytorium.

Zobacz także: Sekret rodzicielstwa

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Dlaczego więc rodzicielstwo bywa trudniejsze niż kiedykolwiek sądziliśmy?

  • Różnica

Różnica między wyobrażeniami a rzeczywistością jest tak duża, że przytłacza. Bywa, ze wywołuje panikę: „Jak ja sobie poradzę? Jak mam ogarnąć moje dziecko? Czy jeszcze kiedyś będę normalnie spała? Czy jeszcze wyjdę z koleżanką na kawę? Czy kiedyś przestanę być niewolnikiem tej sytuacji?”.

Zmiana, która następuje po pojawieniu się dziecka jest ogromna. Można mieć wrażenie, że nic już nie będzie takiej jak dawnej. Nic więc dziwnego, że rodzice przeżywają jednocześnie radość nowości i początku oraz żałobę po tym, co minęło. Czy bezpowrotnie okaże się z czasem.

  • Plany, które się nie ziszczą

Ma je każdy rodzic. Wyobraża sobie, jak będą wyglądały jego dni z dzieckiem. Ma fantazje o tym, jakie będzie jego dziecko, jakie będzie miało zainteresowania, jak się będzie zachowywało. Zwykle spodziewamy się słodkiego, uśmiechającego się bobasa. Nikt nie fantazjuje o godzinach spędzonych na tuleniu dziecka wijącego z powodu bólu brzuszka.

Plany czasami zmieniają się diametralnie jeszcze zanim dziecko się pojawi, kiedy na przykład okazuje się, że plan porodu można wyrzucić przez okno, bo dziecko rodzi się przez cesarskie cięcie o miesiąc za wcześnie.

  • Inne dziecko

To dość powszechna sprawa, ale też niedoceniana. Dzieci rodzą się z określonymi predyspozycjami, mają własną osobowość, niezależną od poglądów i potrzeb rodziców. I o ile osobowość dziecka i rodziców współgra, wszystko przebiega poprawnie.

Problemy zaczynają się wówczas, kiedy rodzicom spokojnym, wycofanym, introwertycznym, rodzi się dziecko krzyczące, głośne, wyraźnie wyrażające swoje potrzeby. Lub odwrotnie – rodzicom trafia się niemowlę potrzebujące przede wszystkim ciszy i rutyny, podczas kiedy oni gotowi się chwilę po jego narodzinach podbijać świat.

Może to rodzić frustracje, niezadowolenie, samooskarżenia lub agresję wobec dziecka. Znowu rzeczywistość okazuje się inna niż zamierzenia.

  • Komu zaufać?

Wszystkiego trzeba się nauczyć, opieki nad dzieckiem również. Uczymy się często od innych, bardziej doświadczonych osób. I rzeczywiście, rad i radzących nie brakuje. Począwszy od członków rodziny, skończywszy na personelu medycznym. Rady bywają pomocne, ale też sprzeczne. Komu więc zaufać? W jakim stopniu można zaufać sobie? Rodzice mogą czuć się zagubieni i sfrustrowani.

  • Zmęczenie

Kto (jeszcze) nie był rodzicem noworodka i małego niemowlęcia, nie ma o tym pojęcia. Prawie każdy ma doświadczenie „zarwanej nocy”, czasem dwóch, uczenia się do wczesnych godzin porannych, różnego rodzaju zmęczenia.

Ale też niewiele osób jest sobie w stanie wyobrazić, że od momentu narodzin dziecka kolejna w pełni przespana noc będzie na przykład za dwa lata. Oczywiście, z czasem jest lżej, dzieci się zmieniają, śpią coraz dłużej, a rodzice się adaptują do okoliczności. Jednak początki bywają skrajnie trudne.

Pojawia się też zmęczenie związane z obciążeniem emocjonalnym, zależnością i niezwykłą bliskością z drugim człowiekiem. To może przytłaczać lub przestraszać nawet najbardziej kochającego rodzica.

  • Podporządkowanie swoich spraw drugiemu człowiekowi

Oczywiście, każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że rodzicielstwo wiąże się z opieką nad dzieckiem. Całkiem banalnie. Można o rodzicielstwie myśleć jak o rodzaju pracy. Jednak w każdej pracy, nawet tej z nie do końca uczciwym wykazem godzin, co jakiś czas mamy przerwę. W rodzicielstwie, zwłaszcza na początku, niekoniecznie.

Rodzicielstwo ma różne strony. Jest rozwojowe, fascynujące, ale również zwyczajnie męczące. Do tych wszystkich uczuć mamy prawo. Mamy również prawo szukać wsparcia i pomocy.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Skazano gimnazjalistki, które brutalnie biły koleżanki. Psycholog: Uczmy dzieci, jak odreagowywać emocje

Smutna dziewczyna
Fot. Pixabay.com

Zapadł nieprawomocny wyrok w głośnej sprawie dotyczącej siedmiu gimnazjalistek z Gdańska, które dopuściły się serii brutalnych pobić koleżanek ze szkoły. Sędzia dodała, że ta skandaliczna sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby rodzice nastolatek byli „wydolni wychowawczo”.

Przypomnijmy, że sprawa wyszła na jaw w maju ub.r., gdy znaleziono nagranie, na którym widać grupę nastolatek, które znęcają się nad koleżanką. Wkrótce jedna z uczennic zamieściła na portalu społecznościowym kolejny film, na którym widać, jak te same osoby dręczą inną nastolatkę. Zgodnie z ustaleniami sądu, małoletnich ofiar było więcej, a najmłodsza miała zaledwie 10 lat.

Gimnazjalistki z Gdańska usłyszały wyrok

Zgodnie z wyrokiem sądu, który ogłoszono 15 stycznia, trzy sprawczynie trafią do ośrodków wychowawczych, a wobec kolejnych trzech zostanie zastosowany nadzór kuratorski. Jednej ze dziewcząt grozi zakład poprawczy (karę warunkowo zawieszono na trzy lata). Wszystkie skazane gimnazjalistki z Gdańska będą musiały również wykonać po 30 godzin prac społecznych na rzecz szkół.

W uzasadnieniu do wyroku sędzia zwróciła uwagę na wyjątkową bezwzględność, z jaką działały nastolatki, a także wielokrotne powtórzenie swoich czynów.

– Sąd ustalił, że nieletnie nie dopuściły się jednego, incydentalnego pobicia małoletniej. Takich sytuacji było kilka – mówiła gdańska sędzia Izabela Żurek z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, który prowadził sprawę.

Co więcej, każda z młodocianych przestępczyń już wcześniej miała na swoim koncie podobne incydenty. „Przemoc traktowała jako normalny sposób rozwiązywania problemów” – mówiła sędzia o jednej z nastolatek. Inna „jako niespełna 12-letnia dziewczynka miała grozić rówieśnikom nożem i trafić do poprawczaka”. Zdaniem sądu, ich demoralizacja stale postępowała.

Sędzia: Nie trudna młodzież, tylko beznadziejni rodzice

Sędzia Izabela Żurek podkreśliła, że grupa miała „znamiona gangu, który nie tylko zastraszał i stosował przemoc wobec pokrzywdzonych, ale również poniżał swoje ofiary”. Podkreśliła też, że winę za ich zachowanie ponoszą rodzice.

– Nie spotkalibyśmy się na tej sali, gdybyśmy mieli do czynienia z wydolnymi wychowawczo rodzicami. Nie ma pojęcia „trudna młodzież” – jest to synonim określenia beznadziejnych rodziców – podkreśliła w uzasadnieniu do wyroku sędzia Izabela Żurek.

Opiekunowie gimnazjalistek z Gdańska nie wykazali jednak skruchy. Sędzi odpowiedział głośny śmiech jednego z nich.

– To być może przykra i trudna do zaakceptowania prawda – dodała sędzia. Nieletnie mają po 14-15 lat i jest jeszcze czas na refleksję, na wprowadzenie radykalnych zmian w życiu waszym i waszych dzieci. Rozmawiajcie ze swoimi dziećmi – zaapelowała sędzia.

Psycholog: Agresja to błędne koło

To nieczęsta sytuacja, by sąd podczas orzekania kary zwrócił uwagę na psychologiczne aspekty agresji nieletnich. Czy rzeczywiście rodzice ponoszą tak dużą odpowiedzialność za zachowanie swoich dzieci?

– Myślę, że problem agresji jest bardziej złożony.  Zdarza się, że dzieci przejawiają agresję bardzo wcześnie, ponieważ nie umieją w inny sposób wyrażać emocji i odreagowywać stresu. Rodzice natomiast nie zawsze wiedzą, jak radzić sobie z takimi zachowaniami u dzieci. Próbują karać dziecięca agresję własną agresją wobec dzieci. To oczywiście błędne koło – w konsekwencji dzieci nie uczą się odreagowywać emocji w inny sposób niż właśnie przez agresywne zachowania wobec słabszych – mówi nam psycholożka i trenerka rozwoju osobistego Anna Białous-Griffiths.

Sposób na podniesienie swojej pozycji w grupie

Jak dodaje Białous-Griffiths, rodzice, którzy reagują agresją na agresję, często sami nie mają dobrych wzorców – taki model zachowania wynieśli jeszcze z własnego domu. Co jednak sprawia, że dzieci, które stosują brutalną przemoc, jest tak wiele, że ich grupę można określić gangiem?

– Dzieci agresywne bywają izolowane w grupie rówieśniczej, dlatego szukają podobnych sobie. W ten sposób  ich agresywne zachowania nasilają się z wiekiem. Agresja u nastolatków może być także sposobem na wyróżnienie się, zajęcie wyższej pozycji w grupie, zwiększenie samooceny i uzyskanie tytułu lidera. Jeśli młoda osoba nie wie, jak w inny sposób zbudować poczucie własnej wartości, może sięgać właśnie po przemoc – podkreśla psycholożka.

Jak zatem radzić sobie z przejawami przemocy, które dostrzegamy we własnych dzieciach? Czy są na to uniwersalne sposoby?

– Rozwiązaniem jest nauka empatii (np. warsztaty i treningi interpersonalne). Należy też uczyć dzieci, że istnieją inne sposoby na odreagowanie emocji oraz zbudowanie pewności siebie. To np. sport, muzyka, twórczość, rozwijanie pasji i zainteresowań, ale tez szukanie wsparcia u najbliższych – wyjaśnia Anna Białous-Griffiths.

Niezwykle ważne jest również, by dziecka po prostu wysłuchać. Okres dojrzewania wiąże się z wieloma trudnościami, z którymi wielu młodych ludzi nie potrafi sobie poradzić. To rodzi wiele frustracji – a te łatwiej pokonać, gdy mamy sojuszników.

– Obok wyciągnięcia konsekwencji za agresywne zachowania bardzo ważne jest także słuchanie i próba zrozumienia emocji młodej osoby, czyli wspólne szukanie zdrowych rozwiązań jej problemów – apeluje psycholożka.

Źródło: inf. własna, gazeta.pl, trojmiasto.pl

 

Przeczytaj również:

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Francuski ilustrator pokazuje, co to znaczy być tatą

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Spodziewała się córeczki. Urodziła… bliźnięta!

Kobieta w ciąży unosi w ręku dziecięcą zabawkę
fot. Pixabay

37-latka z Myślenic przez wiele miesięcy ciąży była przekonana, że niedługo przyjdzie na świat jej córeczka. Podczas porodu okazało się jednak, że ma… bliźniaki. Choć brzmi to jak żart, ta historia wydarzyła się naprawdę – i nie wynikała z zaniedbania opieki ginekologicznej.

Kobieta zdecydowała się na poród w oddalonym o godzinę drogi szpitalu w Krakowie. Gdy dotarła na izbę przyjęć, lekarze nie mieli już czasu na wykonanie szczegółowych badań – poród zdążył się rozpocząć.

37-latka została błyskawicznie przewieziona na salę porodową, gdzie zaledwie dziesięć minut później urodziła zdrową dziewczynkę. Na tym jednak akcja porodowa się nie zakończyła. Chwilę później – ku zaskoczeniu lekarzy i samej mamy – na świat przyszedł też… chłopczyk.

Poród bez alarmu

Choć nieplanowany poród bliźniąt wiązał się ze znacznym ryzykiem dla zdrowia całej trójki, na szczęście obyło się bez komplikacji. – Zwykle, gdy w naszym szpitalu mają się urodzić bliźniaki, co zdarza się dość rzadko, wiemy o tym z wyprzedzeniem. Wtedy jest alarm dla lekarzy i położnych, bo taki poród niesie za sobą mnóstwo zagrożeń – opowiedziała Gazecie Wyborczej położna Monika Wójcik.

Gdy bliźniąt nie widać na USG

Sytuacja nie byłaby aż tak niespotykana, gdyby kobieta nie wykonywała regularnych badań ginekologicznych. Tymczasem 37-latka pozostawała w czasie ciąży pod opieką ginekologa, wykonała też badanie USG. Jak to możliwe, że nie wykryło ono obecności drugiego płodu? Okazało się, że bliźnięta ułożyły się w tej samej pozycji – jedno za drugim. Na monitorze było widać tylko dziewczynkę, która znajdowała się z przodu i zasłaniała swojego nieco mniejszego brata.

Mimo wielkiego zdziwienia oboje rodzice byli bardzo szczęśliwi z narodzin dwójki maluchów. Na poznanie brata i siostry z niecierpliwością czekała też piątka ich starszego rodzeństwa.

Nietypową historią podzieliła się z czytelnikami Gazety Wyborczej krakowska położna Monika Wójcik, odznaczona w 2017 r. tytułem „Położnej na medal”.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Przeczytaj również:„No nie wstydź się!”. O tym, jak dorośli zawstydzają dzieci

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Ferie w mieście? Zamień je w artystyczną przygodę!

Dziecko w stroju tygrysa
Fot.: Fotolia.pl

Ferie w mieście wcale nie muszą być nudne – szczególnie, gdy twoje dzieci mają twórczy potencjał. Chętni, by wyruszyć w podróż do artystycznego świata, mogą w te ferie odkryć nowe lądy podczas zimowych warsztatów organizowanych przez księgarnie Empik.

Tegoroczny program ferii z Empikiem jest niezwykle bogaty. Kreatywne warsztaty dla dzieci odbędą się w trzech miastach (Wrocławiu, Warszawie i Szczecinie) i przybiorą różne formy. Najmłodsi zyskają szanse na stworzenie własnego kalendarza, planu lekcji, a także dedykowanych kartek na Dzień Babci i Dzień Dziadka. Uczestnicy wykonają też wyjątkowe fotoalbumy, a nawet nauczą się rysować komiksy. – Zajęcia będą idealną okazją do stworzenia niepowtarzalnych pamiątek i prezentów dla najbliższych – zapewniają przedstawiciele grupy Empik.

Kreatywne zabawy dla małych klientów Empiku

Warsztaty dla dzieci przeznaczone są dla posiadaczy kart „Mój Empik”. Kartę programu można założyć bezpłatnie w dowolnej chwili – nawet w trakcie zajęć. Bazą do pracy warsztatowej jest produkt dostępny w salonie, wskazany przez prowadzącego. Aby przystąpić do pracy, należy się w niego zaopatrzyć.

Sprawdź, gdzie odbędą się zimowe warsztaty dla dzieci organizowane przez Empik:

Szczecin: Empik Kaskada, al. Niepodległości 36

Zacznij rok z własnym kalendarzem

15, 16, 17, 18 stycznia, godz. 12:00–14:00

Wiek 8+

Zrób prezent dla Babci i Dziadka

19, 20, 21, 22 stycznia, godz. 12.00–14:00

Wiek 8+

Czas zatrzymany na zdjęciach

23, 24, 25, 25, 26 stycznia, godz. 12:00–14:00

Wiek 5+

Zapisy na szczecińskie warsztaty: 603 112 134

Warszawa: Empik Arkadia, al. Jana Pawła II 82:

Kalendarze dla ciebie

15, 16 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00, 13:00–14:00

Plan lekcji jak malowany

17, 25 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00, 13:00–14:00

Fotopamiątka na lata

18 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00, 13:00–14:00

Kartki na Dzień Babci

19 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00, 13:00–14:00

Kartki na Dzień Dziadka

22 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00, 13:00–14:00

Komiksowe postaci

23, 24 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00, 13:00–14:00

Zapisy na warszawskie warsztaty: 607 940 292

Wrocław: Empik Renoma, ul. Świdnicka 40:

Zacznij rok z władnym kalendarzem

15 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00

Wiek 8+

Quilling

16 stycznia godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00

Wiek 10 +

Zostań wielkim malarzem

17 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00

Wiek 5+

Czas zatrzymany na zdjęciach

18 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00

Wiek 8 +

Prezenty dla Babci i Dziadka

19 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00

Wiek 5+

Origami na wesoło

22 stycznia godz. 12:30–12:30, 13:30–14:30

Wiek 5+

Akcesoria do fotobudki

23 stycznia, godz. 10:30–11:30, 11:30–12:30

Wiek 8+

 Maski karnawałowe

24 stycznia, godz. 10:00–11:00, 11:00–12:00

Wiek 8+

Filcowe szaleństwo

23 stycznia, godz. 11:00–12:00, 12:00–13:00

Wiek 10+

Pacynkowo

26 stycznia, godz. 10:00–11:00, 11:00–12:00

Wiek 10+

Zapisy na wrocławskie warsztaty: 605 110 560

Twojego miasta nie ma na liście zimowych warsztatów dla dzieci? Dołącz do facebookowej grupy Czas na DIY.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.