Przejdź do treści

Trauma we wczesnym dzieciństwie uszkadza mózg

Trauma we wczesnym dzieciństwie uszkadza mózg
Wspomnienia z dzieciństwa decydują o naszym charakterze. – Fot. Pixabay

Traumy w dzieciństwie, takie jak rodzicielskie zaniedbanie, molestowanie seksualne i przemoc powodują uszkodzenie mózgu i doprowadzają do depresji w dorosłym życiu.

Po raz pierwszy badacze połączyli zmiany w strukturze mózgu do traumatycznych wydarzeń we wczesnym dzieciństwie i problemów ze zdrowiem psychicznym w późniejszym życiu.

Już co czwarty Polak w dorosłym życiu cierpi na schorzenia psychiczne takie jak m.in. depresja.              W opublikowanych w piśmie medycznym „Lancet” badaniach odkryto, że kora przedczołowa jest mniejsza u tych dorosłych, którzy w dzieciństwie doświadczali złego traktowania.

Zobacz też: Depresja to nie młodzieńczy bunt

Traumatyczne doświadczenia są bardzo powszechne. 67 % populacji miało przynajmniej jedno doświadczenie tego typu, badania wykazały, że im więcej tego typu doświadczeń, tym gorsze zdrowie.

Jak się okazało, doświadczenia z dzieciństwa nie tylko wpływają na układ nerwowy, ale także przyczyniają się do jego zmiany. Także na poziomie neurologicznym. Wcześniejsze badania łączyły te uszkodzenia mózgu z obecnością nadmiernego stresu w codziennym życiu.

Według danych statystycznych policji w 2017 roku, w ramach działań podjętych w procedurze “Niebieska linia” ogólna liczba ofiar przemocy wynosiła 92 529, a liczba osób podejrzewanych o przemoc w rodzinie to 76 206. W tym samym roku konsultanci pogotowia “Niebieska linia”, odebrali 652 połączenia, od osób małoletnich. Według danych statystycznych GUS 8191 małoletnich, umieszczono po raz pierwszy rodzinnej w pieczy zastępczej, natomiast w instytucjonalnej pieczy zastępczej przebywało ich 16 900.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Do szpitala zostało przyjętych 110 ochotników, borykających się z zaburzeniami psychicznymi, głównie z depresją, którzy monitorowani byli przez kolejne 2 lata. Ich zadaniem było dokładne wypełnienie formularza – wywiad miał na celu wyłapanie incydentów takich jak: przemoc psychiczna i fizyczna, zaniedbanie emocjonalne i molestowanie seksualne. Następnym badaniem był rezonans magnetyczny – sprawdzano rodzaj i wielkość zmian w strukturze mózgu.

Dr Nils Opel, odpowiedzialny za badania powiedział: „Ponieważ zdajemy sobie sprawę, jak duże znaczenie na emocje ma kora przedczołowa, możliwe jest, że zmiany w jej wielkości powodują mniejszą reakcję na konwencjonalne leczenie u tej grupy pacjentów”.

To znaczące odkrycie rzuca nowe światło na choroby psychiczne wynikające z traum dzieciństwa. Przyszłe badania będą skierowane na to, w jaki sposób przełożyć te wyniki na pomoc, opiekę i leczenie ludzi z takimi zaburzeniami.

Jak się okazuje – wspomnienia z wczesnego dzieciństwa nie tylko decydują o charakterze i o tym, kim jesteśmy.  Mogą też trwale uszkodzić mózg.

 

Źrodło: Telegraph.co.uk

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Jak bronić się przed kosmetycznymi oszustwami

Czy parabeny są groźne
Spróbujmy mądrze dbać o urodę. – Fot. Pixabay

Podtytuł książki, w której dowiemy się czy rzeczywiście upiększamy się, używając kremów, odżywek, toników i wielu innych kosmetyków, na które wydajemy fortunę, brzmi „Jak bronić się przed kosmetycznymi oszustwami i mądrze dbać o urodę”.

Bezpośrednią inspiracja do napisania książki było znalezienie przez autorkę ekologicznego produktu o nazwie „Niemydło”. Dziennikarka naukowa, która ma dyplom w biotechnologii i doktorat z neurobologii, postanowiła prześwietlić parabeny, siarczany i inne składniki znajdujące się w centrum dyskusji o ich bezpieczeństwie i ocenić, na ile są one uzasadnione. Beatrice Mautino w swojej książce sprawdza także przepisy prawne, które pozwalają zrozumieć drogę, jaką musi przebyć kosmetyk, aby został dopuszczony do handlu.

Czy parabeny są groźne? 

Z chemicznego punktu widzenia parabeny są pochodnymi kwasu p-hydroksybenzoesowego. Mają działanie przeciwmikrobowe i od sześćdziesięciu lat wykorzystuje się je w przemyśle kosmetycznym, farmaceutycznym i spożywczym.

Istnieją różne rodzaje parabenów i różnie oddziaływują one na mikroorganizmy, ale ich funkcją jest przedłużanie życia produktom. Od dziesięcioleci dodawano je do większości kosmetyków i nikogo nie niepokoiła ich obecność.

Sytuacja zmieniła od momentu, kiedy w czasopiśmie naukowym „Journal Of Applied Toxicology” ukazał się artykuł „Stężenia parabenów w nowotworach piersi”. Philippa Darbre poddała badaniom dwadzieścia pacjentek chorujących na raka piersi. Na ich podstawie stwierdzono określone stężenia parabenów w komórkach rakowych. Odkryto, że parabeny naśladują działanie estrogenów w ludzkim organizmie, a to one mogą przyczyniać się do powstawania raka piersi.

Zobacz też: Najzdrowszy produkt na świecie

Jak się okazało, badanie obarczone było błędem, ponieważ u badanych pacjentek przebadano wyłącznie komórki rakowe, nie uwzględniając komórek zdrowych. Nie przedstawiono także dowodów na to, że parabeny wchłaniane są przez tkanki, następnie zdefiniować mechanizm komórkowy, który wiąże je z wystąpieniem choroby nowotworowej.

Kiedy publikacja badań Philippy Darbre ukazał się, wywołując prawdziwą burzę, biochemiczka oświadczyła: „Ale przecież nigdy nie mówiliśmy, że parabeny powodują raka piersi”. Jak pisze autorka książki –Historia pseudonauki, a raczej – nauki źle uprawianej, wybrakowana jest małym „ale”.

A jeśli chodzi o parabeny? Jak się okazało, nie ma wystarczających danych, które pozwoliłyby uznać je za bezpieczne bez żadnych wątpliwości. Jak na razie parabeny oczyszczono z oskarżeń o wywoływanie raka piersi, uznano za bezpieczne i zalecono dalsze monitorowanie.

 Co to jest kosmetyk?

To substancja lub mieszanina „przeznaczona do kontaktu z zewnętrznymi częściami ciała ludzkiego (…) lub z zębami oraz błonami śluzowymi”, której celem jest utrzymanie ich w czystości, perfumowanie, zmiana ich wyglądu, ochrona, utrzymywanie w dobrej kondycji”. Tyle definicja. Co robi z nami reklama i marketing, ile pieniędzy wyrzucamy codziennie na coś, co nie działa – na przykład kosmetyki na cellulit czy luksusowe kremy. Jednym słowem jak dajemy się nabić w butelkę, której zawartość nic nam nie daje poza przyjemnością. Książka Mautino to skarbnica wiedzy, dzięki której oszczędzimy nie tylko zdrowie, ale i pieniądze. 

Źródło: Bez parabenów. Jak bronić się przed kismetycznymu oszustwami i mądrze dbać o urodę. Wyd. Literackie

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Jak zmieniło się leczenie niepłodności w ciągu 30 lat? Konferencja z udziałem światowej sławy ekspertów medycyny rozrodu

Jak zmieniło się leczenie niepłodności w ciągu 31 lat
Polscy i zagraniczni wykładowcy opowiedzą o zmianach, jakich dokonano przez te 31 lat w sposobach leczenia niepłodności – fot. Fotolia

W maju 2019 r. odbędzie się 6 edycja konferencji „Development of Scientific Cooperation in Reproductive Medicine Research”. Najwybitniejsi polscy i zagraniczni eksperci będą dyskutowac na temat metod leczenia niepłodności oraz sposobach na ich udoskonalenie. 

Niepłodność to bardzo specyficzny problem, który w naszym kraju może obejmować 1,2- 1,5 mln par.

Chociaż funkcjonuje już kilkadziesiąt klinik stosujących procedury zapłodnienia pozaustrojowego, a od narodzin pierwszego polskiego dziecka z in vitro minęło 31 lat, wiedza na temat tej metody leczenia wciąż wymaga poszerzania, a przed zespołami zajmującymi się leczeniem niepłodności stoją nowe wyzwania.

Zobacz też: „Wszystko robiliśmy sami”. Wywiad z założycielem Kriobanku, profesorem Waldemarem Kuczyńskim

Jak zmieniło się leczenie niepłodności w ciągu 31 lat?

W czasie najbliższej Konferencji prof. dr hab. n. med. Marian Szamotowiczoraz jego ówczesny zespół, a dziś profesorowie: Waldemar Kuczyński i Sławomir Wołczyński, przy udziale znakomitych wykładowców zagranicznych opowiedzą o zmianach, jakich dokonano przez te 31 lat w sposobach leczenia niepłodności, ale przede wszystkim skupią się na tym, co należy zrobić, aby leczenie udoskonalić.

Wieczorem, po zakończeniu konferencji, odbędzie się gala z wyśmienitą muzyką i doskonałym jedzeniem.

Termin: 31 maja- 1 czerwca 2019
Miejsce obrad: MsMermaid, Wioślarska 8, 1 piętro, Warszawa
Zakwaterowanie: Hotel Holiday Inn, Twarda 52, Warszawa
Miejsce uroczystej gali: MsMermaid, Wioślarska 8, 1 piętro, Warszawa

Magazyn i serwis Chcemy Być Rodzicami jest patronem medialnym wydarzenia.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Już ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę w 2019 roku. To wina antyszczepionkowców?

Ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę odnotowano w pierwszym półroczu 2019. To wina antyszczepionkowców?
fot.Fotolia

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego odnotował w Polsce 1044 przypadki zachorowania na odrę od początku roku. To pierwszy tak wysoki wynik od 1990 roku, kiedy zachorowało ponad 50 tysięcy osób, zmarło 12.*

Zobacz też: Szczepionki a zespół Di George’a

Odra “przywleczona”

MEN w maju wydało oświadczenie, że odra została do Polski przywleczona przez obcokrajowców, którzy nie byli szczepieni i przywieźli do naszego kraju szczepy wirusa. Natomiast sanepid zwracał uwagę na to, że wśród chorych jest wielu pracujących w Polsce Ukraińców. Na Ukrainie szczepionki przeciwko odrze nie są powszechne.

Jak się to ma do rzeczywistości? Według danych przytoczonych przez Gazetę Wyborczą***, wśród 46 osób z Warmińsko-Mazurskiem, u których wykryto w tym roku wirusa, było 12 Ukraińców i ponad 30 Polaków.

Do szpitala na warmii i mazurach trafiają dzieci, nastolatkowie i osoby dorosłe. Jak podaje Wyborcza, trójka dzieci (2, 3 i 14 lat) nie była szczepiona, podczas gdy nawet najmłodsze powinno być już po pierwszej dawce szczepionki. Chorują też niemowlęta, które są za małe, żeby je zaszczepić.

Zobacz też: Chłopiec zmarł na zapalenie opon mózgowych po kontakcie z niezaszczepioną osobą

Żniwo antyszczepionkowców?

Zgodnie z danymi Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, w 2017 r. odsetek dzieci zaszczepionych jedną dawką szczepionki w trzecim roku życia spadł w 2017 roku do 94% (w 2016 roku było to 95,5%), natomiast odsetek dzieci zaszczepionych drugą dawką w dziesiątym roku życia spadł do 93% (93,4% w 2016 roku).

W 2018 roku nie zaszczepiono 40 tysięcy dzieci. W tym roku prawdopodobnie będzie jeszcze ich jeszcze więcej. Stacje sanitarno-epidemiologiczne notują również coraz więcej zachorowań na świnkę i różyczkę – połączona szczepionka przeciwko śwince, różyczce i odrze (MMR) uważana jest przez antyszczepionkowców za szczególnie niebezpieczną.

Zdaniem ekspertów z oddziału epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie, wirus odry krąży w naszej populacji i można się z nim zetknąć na terenie całego kraju. Przewidują, że zachorowań będzie coraz więcej, ponieważ tracimy odporność populacyjną, która w przypadku odry wynosi 95% osób. Jesteśmy już poniżej tej granicy.

Źródła:

*Odra w Polsce – badania seroepidemiologiczne

** Sytuacja Epidemiologiczna Odry W Polsce I Na Świecie

***Gazeta Wyborcza

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Dzień, który zmienił moje życie – dobre pomysły Mam

pomysły rozwoju dla mam

Podobno najlepsze pomysły wpadają do głowy niespodziewanie podczas prozaicznych codziennych czynności, takich jak kąpiel czy leżenie pod lipą. Tak też było ze mną. Alina HRabina napadła na mnie znienacka i trzyma do teraz.

A to było tak…

Pewnego pochmurnego poranka przewinęłam dziecko i zbierałam rzeczy do wyjścia na spacer. Do przepastnej torby pakowałam mleko, wodę, butelkę, termos, pieluchy, podkłady i… książkę. To był poradnik „Mama wraca do pracy” Adeli Prochyry, pełny inspirujących historii kobiet, które z sukcesem (lub nie) łączą pracę zawodową z wychowaniem dziecka.

Jak dla mnie to pół-naukowa pozycja, bo najeżona wynikami badań i twardymi danymi historycznymi. Autorka, z wykształcenia socjolog, wspominała, że podczas urlopu macierzyńskiego dorabiała pisząc artykuły do portali rodzicielskich.

Pomyślałam, że może ja również mogłabym coś napisać… Nagle coś kliknęło w mojej głowie i nakazało – Pisz! „Tyle czytasz, napisz w końcu coś od siebie”.

Głos w mojej głowie powtórzył – Idź i pisz. Nie czytaj więcej.

– Ale nie potrafię! – broniłam się.

Pisz jak potrafisz. Potem się potnie i zredaguje.

– Ale nie lubię! Wypracowania w szkole to była dla mnie mordęga – kontynuowałam.

To nie na ocenę. A lubisz, gdy ludzie słuchają, gdy mówisz?

– Tak, ale nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Nie jestem ekspertem.

 A ci których czytasz są lepsi? Wcale nie – tylko mieli odwagę, aby zacząć.

Taki oto dialog pomiędzy Aliną a HRabiną toczył się w mojej głowie. Wynik znacie – zaczęłam pisać i publikować. Jakieś dwa tygodnie od pomysłu, na portalu Współczesna Rodzina ukazał się mój pierwszy artykuł „Dlaczego zdecydowałam się na dziecko”, do teraz przeczytało go ponad 3000 osób. Machina ruszyła, jeden impuls zmienił moje życie.

Zobacz mój pierwszy artykuł: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko?

Zauważyłam, że macierzyństwo budzi w kobietach ogromne pokłady kreatywności, również biznesowej. Podczas comiesięcznych spotkań Klubu Przedsiębiorczych Mam, organizowanych przez fundację „Rodzic w mieście”, poznałam dziesiątki mam i doświadczyłam prawdziwego wulkanu inicjatyw.

Nigdy więcej samotnych spacerów

Na jeden z najlepszych pomysłów wpadły Magda Tereszczuk i Marta Mroczek – przyjaciółki ze studiów, które w tym samym czasie zostały mamami, jednak odległość dzieląca je nie pozwalała na codzienne wspólne spacery.

Samotność dawała im się we znaki, a wrodzona nieśmiałość nie pozwalała na, ot tak, zagadanie do obcych mam na osiedlu. Dlatego pewnego dnia rozmawiając, od słowa do słowa, wpadły na pomysł stworzenia aplikacji na telefon, która pomaga w nawiązywaniu kontaktu z innymi mamami.

Tak powstało Akuku Mamo – nazywane również Tinderem dla mam. Aplikacja działa na podobnej zasadzie geolokalizacji, ale zamiast po zdjęciach, filtruje się po zainteresowaniach, także np. mama joginka może znaleźć koleżankę do ćwiczeń w pobliżu, a wielbicielka kryminałów Bondy wspólniczkę do rozwiązywania zagadek kryminalnych. Nigdy więcej samotnych spacerów z wózkiem – takie jest motto aplikacji, z której obecnie korzysta już ponad 14 tys. użytkowniczek. Pomysł i determinacja zagwarantowały sukces.

Zobacz też: Jak być miłym hejterem? Czyli konstruktywna krytyka zawsze w cenie!

A może powrót do szkoły?

Ja i moja przyjaciółka z dzieciństwa Asia jesteśmy w podobnej sytuacji – zostałyśmy mamami w podobnym czasie i również nie widujemy się zbyt często z racji dzielącej nas odległości. Asia znalazła sposób na samotność i monotonię życia z dzieckiem – dokształcanie się. Zapisała się na studia podyplomowe z zakresu IT, dzięki czemu co weekend miała „pretekst” do wyjścia z domu i ruszenia szarych komórek. W tym czasie mąż zajmował się dzieckiem, co wychodziło im na dobre. Dodatkowo studia (razem z dyplomem inżyniera i doświadczeniem w branży technicznej) okazały się przepustką do nowej, lepszej pracy po urlopie macierzyńskim. Lepszej, bo pozwalającej na spędzanie większej ilości czasu z córeczką i mężem.

Asia podkreśla: „Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Jednak równie istotne jest dla mnie, to aby mieć czas dla siebie. Nie można zatracać się w jednej roli w życiu, trzeba mieć swój osobisty areał, aby być szczęśliwym”. Na pytanie co skłoniło Cię do zmiany, odpowiada – „To była spontaniczna decyzja, nie było czasu na refleksje. Mam umysł ścisły i predyspozycje do technicznych zawodów. Studia były bardzo ciężkie, ale nie żałuję decyzji. Myślę, że to był znak od Boga.”

Trzy historie, trzy przemiany. Za decyzją stoi nagły impuls, rozmowa z przyjaciółką, znak z góry. Jeden motywator – dziecko, które rośnie wraz z nami.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.