Przejdź do treści

5 mechanizmów obronnych, które większość z nas stosuje – jak mogą wpłynąć na związek?

Każdy z nas używa mechanizmów obronnych. To dzięki nim udaje nam się przetrwać najcięższe chwile. Jednak używane przez nas zbyt często, w nadmiarze i w mało elastyczny sposób mogą być bardzo zagrażające. Zagrażające nam samym, ale także naszym relacjom.

Dzięki mechanizmom obronnym udaje nam się radzić sobie z największymi lękami, co zauważył już Freud i tak naprawdę to od niego się wszystko zaczęło. Często chronią one emocje i myśli dotyczące nas samych. Mają zarówno pozytywne, jak i negatywne elementy, które często są nieuświadomione.

Większość ludzi preferuje widzieć siebie w pozytywnym świetle, woli też stałość od zmiany. Mechanizmy obronne odgrywają ważną rolę w tej właśnie strategii samozachowawczej. W krótkim okresie, mechanizmy obronne pozwalają poczuć ci się lepiej, ponieważ nie musisz zmieniać swojego obrazu siebie. Z czasem mogą jednak źle wpływać na procesy adaptacyjne i co ważniejsze, na twoje relacje z najbliższymi ludźmi” – pisze dr Susan Krauss Whitbourne dla „PsychologyToday”.

Oto 5 mechanizmów obronnych, które mogą wpływać na twój związek. Czy rozpoznajesz któryś z nich u siebie?
1. Projekcja

Czy zauważasz, że zdarza ci się winić swojego partnera za zachowania, czy też cechy, których tak naprawdę nie lubisz w sobie? Może to dotyczyć zarówno mniejszych spraw, jak i tych zdecydowanie głębszych, które w bliskich relacjach mają szczególne pole do ujawnienia się.

Być może zdarza ci się notorycznie spóźniać, czego bardzo w sobie nie znosisz. Zamiast jednak przyznać się przed sobą do tej małej wady, winisz partnera o każdą przekroczoną minutę i projektujesz tym samym na niego swoją własną frustrację A może – idąc głębiej – czujesz się niegotowa/niegotowy na większe zaangażowanie, a robisz drugiej stronie wyrzuty, jak bardzo to ona nie jest w stanie sprostać nowym wyzwaniom waszego związku? Warto to obserwować.

2. Zaprzeczenie

Starając się obronić siebie udajesz, że trudne doświadczenia w ogóle nie miały miejsca. To trochę tak, jakby zamknąć oczy, zatkać uszy i nucić radosną piosenkę zagłuszając wszystkie dźwięki dookoła. Warto pamiętać, że ciężkie chwile w związku też są potrzebne. Tym bardziej niezbędna jest przestrzeń na ich przeżycie, rozmowę i odnalezienie w tym wszystkim perspektywy partnera.

3. Kompensacja

Niechęć lub też nieumiejętność konfrontacji z negatywnymi emocjami może prowadzić do szukania rozwiązań w alkoholu, narkotykach, czy też innych używkach. Co więcej, może to też być sport lub inne hobby, u którego podłoża leży nie tylko pasja, ale przymus zagłuszania bólu. Zdecydowanie lepszym wyjściem jest rozmowa, która może dać miejsce na konstruktywny upust emocji i co ważniejsze, wzmacnia związek.

4. Uciekanie w marzenia

Jeśli masz poczucie, że większość twoich myśli to fantazje o idealnym świecie, gdzie nie dosięgają cię realne problemy i wyzwania, zastanów się co takiego się za tym kryje. Urealnienie, bycie w kontakcie z emocjami oraz spoglądanie na rzeczywistość tu i teraz pozwalają znaleźć nić porozumienia z drugą stroną. A przynajmniej jest temu bliższe, niż snucie wykreowanych doświadczeń – życie jest gdzie indziej i przede wszystkim, z kim innym

5. Idealizacja siebie

Nie chodzi tu tylko o podkreślanie swojej wspaniałości, ale też niedocenianie partnera. Czy uważasz, że jesteś ważniejszy/ważniejsza w waszym związku? Że to na twoje potrzeby powinniście odpowiadać w pierwszej kolejności? Jeśli obserwujesz takie sytuacja, zastanów się dlaczego nie zauważasz osiągnięć i starań drugiej strony. Czy ty też starasz się spełniać jej/jego potrzeby? Przyjrzyj się również sobie – czy przypadkiem nie rekompensujesz tym poczucia bycia „niewystarczającym”? Czy skoro masz potrzebę podkreślania swojej ważności, nie staje się to mechanizmem obronnym przed przyznaniem się do swoich wad i ochroną poczucia własnej wartości?

Poznać siebie

Należy pamiętać, że mechanizmy obronne nie są niczym złym. Nie musimy się ich zupełnie wyzbywać, w końcu jak sama nazwa wskazuje, mają nas bronić. Warto być jednak świadomy do jakich rodzajów mechanizmów mamy skłonności. Często bowiem ludzie mają swoje „ulubione” strategie działania. Dobrze jest też obserwować, czy nie używamy ich zbyt sztywno – czy zaprzeczanie nie oddala nas zbyt daleko od realności, czy potrzeba kompensacji nie wpędziła nas w nałóg, czy nadmierne fantazjowanie nie sprawia, że zgubiliśmy z pola widzenia prawdziwy obraz ukochanej osoby.

Świadomość to duże ułatwienie w próbach zdejmowania z siebie zbroi stworzonych właśnie z owych mechanizmów, co pozwala nam nie tylko na lepszy kontakt ze sobą, ale też na budowanie prawdziwej bliskości i intymności. Poza tym – obserwowanie siebie jest fascynujące, tak wiele możemy się jeszcze o sobie samych dowiedzieć!

Inspiracja: „PsychlogyToday”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jedno samobójstwo to tragedia aż 135 osób. Zwykle można jej zapobiec

Skulony mężczyzna na podłodze /Ilustracja do tekstu: Samobójstwo: sygnały ostrzegawcze
Fot.: Mwangi Gatheca /Unsplash.com

Co 40 sekund jedna osoba na świecie odbiera sobie życie. Rocznie śmierć w wyniku samobójstwa ponosi 800 tys. osób, a w samej Polsce – blisko 5,3 tys. Ofiar kryzysów suicydalnych jest znacznie więcej niż tych, które giną w wypadkach drogowych. Tymczasem ludzie, którzy rozważają samobójstwo, często wysyłają wcześniej sygnały ostrzegawcze. Nie można ich ignorować. Nawet zwykła, życzliwa rozmowa może wtedy zapobiec tragedii.

„Jak popełnić samobójstwo”, „samobójcze piosenki”, „sposoby na samobójstwo” – te i podobne hasła w ostatnich latach odnotowują rekordy wyszukań w światowym katalogu Google. Zapobieganie samobójstwom to dziś wyzwanie o charakterze globalnym. Akty samobójcze stanowią obecnie jedną z 20 najczęstszych przyczyn śmierci na świecie – i to w każdej grupie wiekowej. Skalę problemu unaocznia nie tylko liczba dokonanych samobójstw, ale także fakt, że każdą z tych śmierci poprzedza statystycznie 25 nieudanych prób odebrania sobie życia.

Jedna ofiara, 135 rannych

Warto uzmysłowić sobie, że każde samobójstwo jest tragedią nie jednej osoby, ale nawet 135 osób z jej otoczenia. Każdego roku z powodu tak dramatycznej straty partnera, dziecka, rodzica czy przyjaciela cierpi 108 milionów ludzi na świecie.

To pokazuje, jak ważna jest edukacja w zakresie prewencji samobójstw i zwiększanie świadomości społecznej w zakresie ich przyczyn.

CZYTAJ TEŻ: Epidemii samobójstw można zapobiec. Nie lekceważ typowych sygnałów

Samobójstwo: od myśli do działania

Samobójstwo może mieć wiele przyczyn. Decydujące są często czynniki genetyczne, psychologiczne, społeczne i kulturowe, ale także inne okoliczności, jak przeżyte traumy, silny stres i poczucie straty.

Szacuje się, że myśli samobójcze przynajmniej raz w życiu miało 10-18% społeczeństwa. Chęci te mogą mieć różne nasilenie i nie zawsze wiążą się z tendencjami do ich urzeczywistnienia. Bywa jednak, że osamotniony człowiek z czasem upewnia się w swoich zamierzeniach i dąży do ich realizacji. Właśnie dlatego powinniśmy nauczyć się rozpoznawać sygnały ostrzegawcze i oferować bliskim zwykłe, codzienne wsparcie.

Samobójstwo: sygnały ostrzegawcze. Ty też możesz je wykryć

Zgodnie z opracowaną w 1953 roku koncepcją zespołu presuicydalnego, aż 80% prób samobójczych poprzedza szereg charakterystycznych sygnałów ostrzegawczych. To m.in.:

  • wycofanie społeczne,
  • zachowania depresyjne, lęki,
  • poczucie bezradności, pesymistyczne myśli,
  • dewaluacja wartości, rezygnacja z zainteresowań,
  • silna impulsywność, drażliwość, wyładowywanie agresji i napięcia.

Zapobieganie samobójstwom. Pokaż, że jesteś

Zapobieganie samobójstwom nie zawsze jest łatwe, ale każdy z nas, bez względu na powinowactwo, może przyczynić się do uratowania czyjegoś życia. Czasem wystarczy właściwie odczytać sygnały ostrzegawcze, okazać troskę i zainteresowanie oraz podać pomocną dłoń.

Jeśli ktoś z naszych bliskich (i nie tylko) przyznaje, że myśli o samobójstwie, lub przejawia choć jeden z powyższych symptomów, pamiętajmy, by:

  • nie obawiać się spokojnie porozmawiać na ten temat, nie okazywać zdenerwowania i nie negować emocji swojego rozmówcy,
  • nie obawiać się, że nasze zainteresowanie będzie zachętą do realizacji samobójczych planów; szczera rozmowa często pozwala oddalić ryzyko,
  • wykazać się zrozumieniem i wsparciem, poświęcić swój czas,
  • nie oceniać ani nie dawać rad,
  • poszukać pomocy u specjalistów (psychologa, psychiatry), w instytucjach pomocowych, ośrodkach interwencji kryzysowej, poradniach zdrowia psychicznego lub zadzwonić na telefon zaufania: 800 70 22 22.

Warto też mieć świadomość, że aby uratować człowieka, trzeba przywrócić mu chęć do życia. A do tego niezbędna jest profesjonalna pomoc, ale i elementarna ludzka życzliwość.

Źródło: Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, WHO

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rozpędzić czarne chmury. Nie bój sie zwrócić o pomoc

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwszy dzień w przedszkolu – jak się do niego przygotować? Radzi ekspertka

pierwszy dzień w przedszkolu
fot. Fotolia

Pierwszy dzień w przedszkolu nie musi być źródłem stresu. O tym, jak odpowiednio przygotować dziecko i rodzica  do pierwszych dni w nowym otoczeniu opowiedziała nam Renata Szałkiewicz – wieloletni pedagog i dyrektorka językowo-artystycznego Wilanowskiego Przedszkola w warszawskim Wilanowie. 

Adaptacja to niezwykle ważny czas w pierwszych dniach dziecka w przedszkolu. Jak się okazuje, ogromny wpływ na to, jak będzie przebiegał cały proces, mają rodzice. Co zatem zrobić, aby ułatwić dziecku start?

– Przede wszystkim nie należy dziecka straszyć – podkreśla Renata Szałkiewicz. – Warto wyjść na spacer, pokazać przedszkole, zwrócić uwagę, że bawią się tam dzieci, jest kolorowo. Mówmy dobre, pozytywne rzeczy – dodaje. Jak zwraca uwagę, to podejście rodzica jest tutaj kluczowe.

Aby ułatwić dziecku start w przedszkolu, już od początku należy uczyć malucha samodzielności. – Im bardziej samodzielne dziecko, tym adaptacja będzie krótsza – zapewnia dyrektorka Wilanowskiego Przedszkola. Jeśli do tej pory mama lub tata całkowicie wyręczali dziecko w ubieraniu butów, myciu rączek i innych czynnościach, dziecko może mieć trudności w odnalezieniu się w przedszkolnej rzeczywistości.

– Jeżeli dziecko słabo radzi sobie z czynnościami samoobsługowymi, trzeba ćwiczyć. Nie wolno jednak mówić „zrób to szybciej” albo  „ja to zrobię za ciebie”. Należy chwalić dziecko za najmniejszy nawet sukces  – wyjaśnia ekspertka.

Zobacz także: Jak słuchać dzieci? „Bycie uważnym słuchaczem bywa bardzo trudne”

Pierwszy dzień w przedszkolu – w co ubrać dziecko?

Jeżeli maluch ma problem z ubieraniem się, do przedszkola wybierajmy wygodną dla niego odzież.  Guziki, jeansy, suwaki nie są tutaj wskazane.

– Dajmy dziecku dres czy bluzeczkę, którą łatwo się zakłada – mówi Renata Szałkiewicz. – Jeżeli mówimy już o ubraniu i samoobsłudze, dobrze by było, żeby wspólnie z dzieckiem wybrać ubranie do przedszkola – dodaje.

Można razem wybrać się na zakupy i dać maluchowi wybór. Oczywiście nie pokazujemy dziecku kapci
z pięcioma sprzączkami lub sznurowadłami, tylko buty, które będą dla niego wygodne. – Dajemy wybór, który będzie bezpieczny dla dziecka – wyjaśnia pedagog.

Zobacz także: Fabryka absolwentów i zdyscyplinowanych pracowników. Czy to nadal przedszkole?!

Pierwszy dzień w przedszkolu – adaptacja

Jeżeli w przedszkolu są organizowane zajęcia adaptacyjne, warto zaufać nauczycielom. – Jeżeli nauczycielka powie, że może warto spróbować, aby rodzic wyszedł na chwilę, to nie można zaglądać co chwilę i pokazywać się dziecku. Zaufajmy, że nauczyciel poradzi sobie z sytuacją – zaznacza Renata Szałkiewicz.

Na pierwszą wizytę do przedszkola warto przyjść nieco wcześniej. – Jeżeli zaczynamy pracę o ósmej, nie przychodźmy do przedszkola za pięć ósma. Przyjdźmy na tyle wcześnie, żeby uniknąć pośpiechu. Niech wyjście do przedszkola będzie raczej spacerem – radzi pedagog. Wyścig z czasem jest bardzo stresujący zarówno dla rodzica, jak i dziecka.

Częstym błędem jest też obiecywanie dziecku nagrody w zamian za pójście do przedszkola. – To będzie coś za coś. Dziecko będzie później za każdym razem czegoś oczekiwać od rodzica – wyjaśnia Renata Szałkiewicz.

Zobacz także: Jak wybrać przedszkole? „Pierwsze rozczarowanie przyszło pierwszego dnia poszukiwań”

Pierwszy dzień w przedszkolu – zabawka

Maluch może zabrać do przedszkola swoją ulubioną zabawkę. Powinna ona jednak być przemyślana.

– Zabawka nie może być duża. W swojej karierze miałam już różne doświadczenia. Kiedyś dziecko przyniosło metrową żyrafę. Pamiętam też sytuację, gdy przedszkolak przyszedł ze zwiniętym dywanem, puszką pasztetu czy parówkami w paczce. W takiej sytuacji rodzic powinien znów dać dziecku bezpieczny dla niego wybór: bierzesz tę albo tamtą zabawkę. Najlepszą opcją będzie niewielka przytulanka, którą dziecko będzie mogło mieć przy sobie – zaznacza ekspertka.

Do przedszkola nie należy brać wielu zabawek, ponieważ mogą się one po prostu zgubić. – To kolejny stres dla dziecka. Ostatnio była u nas sytuacja, że dziecko przyszło z miniaturową, plastikową zabaweczką. Niestety zgubiła się gdzieś w klockach. Była ogromna rozpacz. Dziewczynkę odebrała babcia, jednak wkrótce obie wróciły, żeby poszukać zguby. Niestety zabawka się nie znalazła. Babcia mówiła potem, że wnuczka przez pół nocy płakała – opowiada dyrektorka Wilanowskiego Przedszkola.

Zobacz także: Szybciej nie znaczy lepiej. Czy warto przyspieszać rozwój dziecka?

Pierwszy dzień w przedszkolu – trudne pożegnania

Kolejnym, bardzo popularnym błędem popełnianym przez rodziców jest przedłużanie momentu pożegnania z dzieckiem.

– Odprowadźmy dziecko do sali i zostawmy pod opieką nauczycielki. Nie pozwalajmy sobie na to, żeby pożegnanie trwało zbyt długo – radzi ekspertka. Często w tym momencie w rodzicach wzbiera się strach, pojawiają się łzy. – Dziecko nie może tego widzieć, bo w ten sam sposób będzie odbierać sytuację – dodaje. Ważna jest tutaj konsekwencja.

Warto, aby w pierwszym tygodniu dziecko odbierać wcześniej z przedszkola. – Jeżeli obiecuję dziecku, że przyjdę po nie po obiedzie, to przychodzę po obiedzie. Nie może być tak, że dziecko po tym obiedzie czeka jeszcze godzinę, półtorej. Musimy być uczciwi wobec dziecka, bo inaczej będzie się czuło zaniepokojone, że rodzic go oszukał – wyjaśnia pedagog.

Nie wolno również składać dziecku obietnicy typu: przyjdę za chwilę. – Proszę pamiętać, że małe dziecko nie ma poczucia czasu – mówi Renata Szałkiewicz. W rozmowie z dzieckiem należy używać konkretów. Warto tu posługiwać się sformułowaniami typu: „przyjdę po ciebie po obiedzie”, „przyjdę po leżakowaniu”, itp.

Jeżeli rodzic jest zagubiony i nie umie odnaleźć się w nowej sytuacji, o pomoc zawsze może zwrócić się do nauczyciela. – Można poprosić o poradę. W przedszkolach są też psychologowie. Nie należy się bać, warto korzystać z tego rodzaju pomocy – mówi ekspertka. – Rodzice różnie reagują. Różne są sytuacje w domu, w pracy. My to rozumiemy i dlatego w naszym przedszkolu psycholog jest do dyspozycji praktycznie cały czas – podkreśla.

Zobacz także: Kiedy rodzic pracuje, czyli o opiece nad dziećmi poza domem

Pierwszy dzień w przedszkolu – nic na siłę

Kolejnym, często powtarzanym błędem jest wypytywanie dziecka na siłę o wrażenia z pobytu w przedszkolu.

– Czasem dziecko nie chce opowiadać, albo nie umie jeszcze wyrazić swoich myśli. W związku z tym nie zmuszajmy go do mówienia. Można dziecku w tym nieco pomóc, nakierować, mówiąc np.: pewnie świetnie się dziś bawiłeś? – radzi ekspertka. – Na pewno nie pytajmy też co chwilę dziecka, co jadło w przedszkolu. Dla niejadka tego typu pytanie może się okazać ogromnym stresem – przestrzega.

Jeżeli rodzic ma jakieś uwagi na temat przedszkola, nie powinien ich wyrażać przy dziecku. – Z uwagami idźmy do nauczyciela. Nigdy nie wolno krytykować przedszkola przy dziecku. Według dziecka każde następne przedszkole będzie niedobre, bo przecież mama mówiła, że ta instytucja jest zła. Trudniej będzie mu później zaufać  – wyjaśnia ekspertka.

Przede wszystkim konsekwencja

Kluczem do udanej adaptacji jest konsekwencja. Jeżeli rodzic wprowadzi powyższe zasady na początku „przedszkolnej” drogi swojego dziecka, powinien trzymać się ich przez cały czas.

Mama i tata to najważniejsze osoby w życiu malucha i to oni stanowią wzór do naśladowania. Jeżeli rodzic rozsądnie podejdzie do procesu adaptacji, zapewni dziecku psychiczny i emocjonalnie komfort.

– Wszystkim rodzicom życzę powodzenia i dużo wytrwałości – mówi na zakończenie rozmowy Renata Szałkiewicz.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Rakotwórcza żywność, po którą sięgasz każdego dnia. Zobacz sam!

żywność rakotwórcza
fot. Pixabay

Choroby nowotworowe to plaga współczesnych czasów. Tak jak w przypadku wielu innych chorób, skłonność do zachorowania na dany nowotwór może być uwarunkowana genetycznie. Jednak na rozwój raka istotne zacznie mają codzienne aspekty naszego życia, w tym spożywane pokarmy.

Rak to nowotwór złośliwy, który powstaje z tkanki nabłonkowej. Tkanka ta tworzy wyściółki organizmu: wyścieła naskórek, jamy ciała i narządów, wewnętrzne powierzchnie przewodów układu pokarmowego, oddechowego, moczowego, rozrodczego i krwionośnego i gruczoły oraz narządy zmysłów.

Raki atakują głównie osoby dorosłe, po 50. roku życia, choć nie jest to regułą. Im szybsze wykrycie nowotworu złośliwego, tym większe szanse na  efektywne leczenie.

Zobacz także: Przedwczesnej śmierci na raka można uniknąć. Pomoże TEN test w przystępnej cenie

Żywność rakotwórcza. Czy wiesz, co jesz?

Czy wiesz, że w 60-70 proc. chorobom nowotworowym można zapobiec? Wystarczy rzucić palenie i wprowadzić zdrową dietę.

Źródło: Manuka Feed, Poradnik Zdrowie, Polki

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nauczyciel: autorytet, nudziarz czy rywal rodzica?

Autorytet nauczyciela spada. Czy można to zmienić? /Na zdjęciu: Nauczyciel wskazuje na tablicy napisany kredą wzór: e=mc2
Fot.: JeShoots.com

Za nami początek nowego roku szkolnego. Przeważnie oznacza to dla dzieci początek intensywnego okresu nauki i zdobywania nowych umiejętności, ale też otwierania się na nowe autorytety. Przez lata takim autorytetem był dla uczniów nauczyciel. Z roku na rok nauczyciele tracą jednak uznanie w oczach swoich wychowanków. Z czego to wynika?

Jak zauważa Michał Zawadka, autor książek motywacyjnych, do spadku autorytetu nauczyciela przyczyniają się m.in. nowe technologie i brak chęci rozwoju wśród samych nauczycieli. W świecie internetu, telewizji i idoli kreowanych przez social media pedagodzy ze swoimi przestarzałymi metodami nauczania nie są w stanie dotrzeć do uczniów i zaszczepić w nich pasji do nauki. Nie pomagają również rodzice, którzy przy dzieciach podważają autorytet nauczycieli.

– Nauczyciel dzisiaj nie ma monopolu na wiedzę. Bardzo często jest tak, że młody człowiek przychodzi do nauczyciela, wiedząc dużo więcej od niego, bo np. podróżował od dziecka z rodzicami, a nauczyciel nigdy nie wyjechał za granicę. I on ma go uczyć o świecie? Młody człowiek widział te miejsca na własne oczy, a nauczyciel widział je tylko na mapie, zdjęciach czy filmach w internecie. Dzisiaj nauczyciel stoi przed ogromnym wyzwaniem, jak tę wiedzę przekazać – mówi agencji informacyjnej Newseria Michał Zawadka, autor książek motywacyjnych.

Autorytet nauczyciela spada. Ile w tym winy samych dydaktyków?

W dynamicznie zmieniającej się mentalności młodego pokolenia, kształtowanej przez internetową kulturę, nauczycielowi nie jest łatwo budować swój autorytet wśród uczniów i zdobyć ich uznanie. Specjalista uważa, że część winy ponoszą za to sami nauczyciele.

– Upadek autorytetu jest spowodowany także przez to, że nauczyciele […] wymagają od młodzieży dostosowania się do starych czasów. Tu jest dysonans i konflikt pokoleniowy z powodu brak umiejętności zainteresowania się tym, jak wygląda świat młodzi ludzi. Przez to, że nauczyciele często są przeciwko uczniom, a nie razem z nimi, nie ciągną ich za sobą. Potrzebne jest przede wszystkim inne podejście nauczyciela do wiedzy: cały czas się rozwijam, patrzę, w jakim kierunku idą młodzi ludzie, i jestem ich przewodnikiem, pokazuję im wartości i drogę, a nie mówię, jak mają zrobić – mówi Michał Zawadka w rozmowie z agencją informacyjną Newseria.

CZYTAJ TEŻ: Nauki ścisłe nie muszą być nudne. Polscy uczniowie wykorzystali je w kosmicznych wynalazkach

Polska szkoła jest archaiczna. „System powinien iść w kierunku doświadczania”

Zawadka podkreśla, że wiele razy zetknął się z sytuacją, kiedy nauczyciele są zamknięci na wszelkie nowości i nie chcą się rozwijać.

– Toczący się kamień nie obrasta mchem. Ci, którzy przysiadają i mówią „nie da się”, obrosną mchem i ominą ich uczniowie, powiedzą: nie chcę iść za tym człowiekiem, on dla mnie nie jest ciekawy, ja mogę sobie sprawdzić dużo więcej w sieci – mówi Michał Zawadka w rozmowie z agencją Newseria. – Trzeba zmieniać system edukacji, a nie dostosowywać dzisiejsze pokolenie, by pracowało w realiach sprzed kilku dekad.

Zdaniem Michała Zawadki, polska szkoła jest archaiczna, a system edukacji – mocno przestarzały. Ekspert zwraca też uwagę na problem obniżenia prestiżu instytucji szkoły. Z jednej strony jest to skutek coraz bardziej powszechnego wśród uczniów przekonania, że teoretyczna wiedza jest mało przydatna, z drugiej – kolejne reformy szkolnictwa skutkują obniżeniem wymagań wobec młodych ludzi.

– Moim zdaniem, system edukacji powinien iść w kierunku doświadczania i nie udowadniać młodemu człowiekowi, czego on nie umie, ale pokazać mu to i zaszczepić chęć do odkrywania – mówi Michał Zawadka.

ZOBACZ TAKŻE: Pierwszy dzień w przedszkolu. Jak się do niego przygotować? Radzi ekspertka

Nauczyciel powinien umieć powiedzieć: jestem autorytetem

Ekspert podkreśla również, że autorytet nauczyciela buduje wiele czynników. Najważniejsze to: charakter i osobowość pedagoga, jego predyspozycje, wiedza oraz umiejętność stworzenia relacji społecznych, czyli rola, jaką nauczyciel pełni w grupie uczniów. Może być więc słabo przygotowanym, niewzbudzającym szacunku belfrem, ale też liderem potrafiącym egzekwować realizowanie zadań.

Michał Zawadka zauważa też, że autorytet nauczyciela spada przez nastawienie rodziców.

– Rodzice zaczynają być bardzo roszczeniowi. […] Nie oddają kompetencji, nie delegują zadania: jesteś nauczycielem, więc pracuj z moim dzieckiem, ja będę z tobą się komunikował, informował i rozliczał, ale nie będę ci mówił, jak masz pracować, bo to ty jesteś nauczycielem – podkreśla Zawadka. – Oczywiście, są nauczyciele, którzy nie chcą się rozwijać, i wtedy ingerencja rodziców jest potrzebna. Ale nauczyciel powinien umieć im powiedzieć: jestem autorytetem, w taki sposób pracuję z waszymi młodymi dziećmi i powinniście mi zaufać.

Źródło: newseria.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Rodzicom powiedział, że idzie do szkoły. W rzeczywistości poleciał na Bali

Redakcja

Portal o rodzinie.