Przejdź do treści

5 rzeczy, które warto odpuścić, jeśli chcesz zyskać siłę mentalną!

Któż z nas nie chce być silnym psychicznie, pogodzonym ze sobą, akceptującym siebie i świat człowiekiem? Warto wiedzieć, co możemy dla siebie zrobić i co odpuścić, aby dążyć właśnie do takiego etapu.

Przede wszystkim należy pamiętać, że samorozwój jest niekończącą się lekcją. Być może kilka z poniższych punktów już przepracowałeś, być może jeszcze z żadnym z nich nie udało ci się pogodzić. A może nie jest to w ogóle ścieżka dla ciebie? Żeby jednak móc wyciągnąć takie wnioski, potrzebne jest nam przeżywanie emocji, zajrzenie w siebie i co ważne, odpuszczenie rzeczy, które tylko dodają nam kolejnych kilogramów, jakie codziennie nosimy na swoich barkach.

Oto 5 rzeczy, które warto odpuścić, aby wzmocnić swoje poczucie siły:
1.Otaczanie się toksycznymi ludźmi

Nasze relacje z ludźmi są jednym z ważniejszych elementów, na podstawie których budujemy swój obraz świata, innych osób, siebie samych. To, kto nas otacza, może zatem budować w nas siłę, ale może nam ją też skutecznie odbierać.

Niezwykle ważne jest przyjrzenie się swoim relacjom z takiej właśnie perspektywy. Osoby, które kłamią, wykorzystują nas, którym nie możemy ufać, które wzbudzają w nas lęk, krytykują nas, uprzedmiatawiają… dobrze jest się wtedy zastanowić, czy gra jest warta świeczki. A w tej grze zdecydowanie postawić na siebie i jeśli tak czujemy, wyjść z toksycznego związku jak najszybciej.

2. Nieustanne obwinianie siebie

Obwinianie siebie za wszystko, co dzieje się dookoła – niezależnie czy jest to egzamin, którego nie zdaliśmy, czy wypadek – silnie oddziałuje na to, jak siebie samych postrzegamy oraz jak postrzegamy świat.

Silni mentalnie ludzie potrafią odnieść się w tym kontekście do zdrowej równowagi. Potrafią rozpoznać kiedy odpowiedzialność jest po ich stronie i podejmują się jej w odpowiednim momencie, ale wiedzą też, że niektóre rzeczy są poza ich kontrolą. Wiedzą też, że nie mogą odpowiadać za decyzje innych osób – nie biorą na siebie za nich nadmiernej odpowiedzialności

3. Szczęście non stop

Współczesny, komercyjny świat nieraz stawia przed nami obraz nieustannie szczęśliwego człowieka. Jednak myśl, że tak właśnie musi być i nie może w naszym życiu pojawić się ani jeden moment zwątpienia, jest nie tylko emocjonalnie zubażające, ale przede wszystkim paradoksalnie zagraża naszemu prawdziwemu szczęściu.

Osoby, które opisuje się jako silne psychicznie, wiedzą, że długoterminowe szczęście nie jest zbudowane na nieustannej radości i nieschodzącym z ust uśmiechu. Często prawdziwa satysfakcja i zadowolenie wymaga od nas przejścia długiej i trudnej drogi. Ludzie tacy wolą zaczekać i poświęcić kilka trudniejszych chwil, po to, aby móc cieszyć się głębszym spełnieniem, niż tylko chwilową, często opartą na hedonizmie, radością. Pomaga im w tym m.in. budowanie długoterminowych celów, planowanie do nich drogi oraz podjęcie w tym kierunku działania.

Zobacz też: Szczęście – a może starasz się ZA BARDZO? 5 wskazówek jak złapać równowagę

4. Pozostawanie w swojej strefie komfortu

Komfort stanowi ogromną pokusę. Wydaje się nieraz, że pozostawanie w swojej strefie komfortu to klucz do szczęścia i poczucia bezpieczeństwa. Jednak koniec końców unikanie dyskomfortu okazuje się obracać przeciwko nam.

Silni mentalnie ludzie potrafią zmierzyć się ze swoimi lękami. Wchodzą w nieznanie im sfery i testują swoje limity. Wiedzą, że poczucie dyskomfortu da się znieść. Co ważne – ono mija, podobnie zresztą jak wszystkie emocje i nastroje. Warto zatem pozwolić sobie na doświadczanie tych wszystkich trudności, które wiążą się z przekraczaniem własnych granic. W końcu wychodzenie ze znajomej dla nas przestrzeni do zupełnie nowych światów oznacza rozwój. Warto pamiętać o tym szczególnie wtedy, gdy jest trudno.

5. Staranie się zrobić wrażenie na innych

Można stracić wiele lat starając się zmienić innych i pokazać, że to właśnie my mamy rację. Można wiele poświęcić dla chęci zaimponowania ludziom. Wiąże się to nieraz z potrzebą docenienia z zewnątrz, bo sami mamy trudność z docenieniem siebie. Może to też być potrzeba akceptacji i potwierdzenia – tak, jesteś dobrym człowiekiem / umiesz / dajesz radę etc.

„Ułożeni” sami ze sobą ludzie czują się dobrze z tym, jacy są i ufają swoim decyzjom. Nie potrzebują przy ich podejmowaniu potwierdzenia od innych. Żyją bowiem zgodnie ze swoimi wartościami, niezależnie od tego, czy są one równie ważne lub popularne w świecie zewnętrznym. Nie chodzi przy tym jednak o nadmierny narcyzm oraz nie branie pod uwagę dobra ludzi, którzy są obok. Jest to raczej okazywanie sobie troski i traktowanie siebie, jak swojego najlepszego przyjaciela.

 

Oczywiście może pojawić się w tobie sprzeciw – jak to?! Skoro któryś z tych punktów nie jest obecny w moim życiu, to znaczy, że jestem słaby?!

  • Po pierwsze, warto pamiętać, że poczucie siły wiąże się z wieloma różnymi aspektami naszego życia. Czasami mamy po prostu gorszy dzień i wydaje nam się, że jesteśmy kompletnymi nieudacznikami. Czasami warunki zewnętrzne są wyjątkowo niesprzyjające poczuciu naszej własnej sprawczości. Spokojnie – głęboki oddech. Warto wtedy zastanowić się, co mogę zrobić, aby poczuć się silniejszym/silniejszą. Może któreś z wymienionych wyżej działań mi pomoże?
  • Po drugie, siła i słabość nie są czarno-białe. Można jednocześnie czuć się i silnym i słabym, co też wiąże się z niezwykle wieloma sferami życia, które na co dzień ze sobą godzimy. Co więcej, słabość nie jest niczym złym! Czasami pozwolenie sobie na chwile owej słabości jest właśnie dowodem na posiadanie ogromnej siły. Ze słabością często idą w parze takie emocje, jak na przykład smutek, czy żal. A każde emocje są dobre i czegoś nas uczą. Pozwalają też wyciągać wnioski, które koniec końców czynią nas właśnie silnymi.

 

Zobacz też: 5 mechanizmów obronnych, które większość z nas stosuje – jak mogą wpłynąć na związek?

 

Inspiracja: „PsychologyToday”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Czerwone i wysokoprzetworzone mięso skraca życie – uważają naukowcy

Czerwone i przetworzone mięso skraca życie - uważają naukowcy
fot.Pixabay

Czerwone i przetworzone mięso jest podstawą diety wielu ludzi na zachodzie. Badacze uważają, że odstawienie wołowiny, jagnięciny i kiełbasy korzystnie wpływa na zdrowie. Nadmiar tych mięs w diecie może prowadzić do przedwczesnej śmierci.

Czerwone mięso = choroba?

Naukowcy łączą spożywanie czerwonego i przetworzonego mięsa z wieloma chorobami, WHO wpisało je nawet na listę produktów, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka.  

Badania opublikowane w The BMJ medical journal sugerują, że jedzenie czerwonego mięsa i przetworzonych produktów mięsnych (szynka, bekon) może też podnosić ryzyko przedwczesnej śmierci. Z kolei mięso kurczaka i ryby, warzywa i orzechy mogą to ryzyko redukować.

Badanie zostało przeprowadzone przez naukowców z USA i Chin, którzy przyglądali się nawykom żywieniowym 54,000 kobiet i 28,000 mężczyzn w wieku wczesnoemerytalnym przez 8 lat, przez kolejne 8 obserwowali ich stan zdrowia. Badani robili samodzielnie notatki odnośnie spożywanych produktów, a co 4 lata byli proszeni o wypełnienie kwestionariusza, w którym uwzględnione były określone produkty.

W czasie trwania badania zmarło 14,000 osób. Najczęściej występującymi przyczynami śmierci były: choroby serca, rak, choroby dróg oddechowych i choroby neurodegeneracyjne.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Wyniki badania

Badacze obliczyli, że spożywanie czerwonego i przetworzonego mięsa minimum 3,5 raza tygodniowo przez 8 lat wiązało się z 10% wyższym ryzykiem śmierci w ciągu kolejnych 8 lat. Zamiana jednego posiłku złożonego z czerwonego mięsa na posiłek warzywny lub rybny redukowała ryzyko śmierci w ciągu kolejnych 8 lat aż o 17%.

Badacze podkreślają, że nie można przypisać śmiertelności jedynie spożyciu czerwonego mięsa, w grę wchodzi bowiem wiele innych, silnie wpływających na zdrowie czynników. Mimo, że wzięli pod uwagę takie kwestie jak aktywność fizyczna, spożywanie alkoholu, palenie papierosów czy ogólna jakość diety, badanie miało charakter jedynie obserwacyjny. To oznacza, że nie zostały uwzględnione wszystkie czynniki (na przykład genetyczne), które mogły predysponować uczestników do zapadnięcia na określone schorzenia i przedwczesnej śmierci.  

Zmiana źródła białka i jedzenie zdrowych, opartych na składnikach roślinnych posiłków, uwzględnienie w diecie warzyw i produktów pełnoziarnistych może przedłużyć życie. Nie mówimy, że wszyscy mają być weganami, ale że zastąpienie przynajmniej części posiłków zawierających czerwone mięso roślinnymi produktami może przynieść wiele korzyści – powiedział koordynator badania, Frank B Hu z Harvard Chan School of Public Health.

Zobacz też: Jak być zdrowym? Rewolucji wegańskiej ciąg dalszy.

Zmiana na większą skalę

Badacze wskazują na konieczność zmiany polityki żywnościowej, by uczynić zdrowe jedzenie dostępnym dla szerszego grona konsumentów. Ludzie często jedzą źle z powodów ekonomicznych – stać ich tylko na najtańsze, wysokoprzetworzone produkty. Niezdrowa dieta oraz leczenie jej konsekwencji w postaci chorób to też znaczne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia. Być może środki, które przeznaczane są na leczenie chorób, lepiej byłoby przeznaczyć na prewencję w postaci lepiej zbilansowanej diety.

Potwierdzenie w Europie

Niedawne badania przeprowadzone w większości krajów Europy, w którym udział wzięło 400,000 osób wykazały, że nadmiar czerwonego mięsa w diecie związany był z 19% wzrostem ryzyka zapadnięcia na niedokrwienne choroby serca, które prowadziły do wczesnej śmierci.

Te odkrycia obalają mit, według którego wysokobiałkowe diety oparte na czerwonym mięsie są dobre dla zdrowia, bo zapewniają wszystkie składniki odżywcze. W oparciu o wyniki badań, należałoby skłonić się bardziej ku dietom śródziemnomorskim, w których wiodącą rolę grają warzywa, orzechy, produkty pełnoziarniste, drób i ryby – powiedział profesor Tom Sanders z King’s College London.

Źródło: The Guardian

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Żłobek tylko dla zaszczepionych – kolejne miasta wprowadzają regulacje

Żłobek tylko dla zaszczepionych
fot.Pixabay

W czterech dużych miastach – Warszawie, Częstochowie, Katowicach i Krakowie pierwszeństwo przyjęcia do żłobka mają zaszczepione dzieci. Władze miast uważają, że w sytuacji, w której do żłobków miejskich wciąż są kolejki, zapewnienie pierwszeństwa dzieciom szczepionym zgodnie z kalendarzem szczepień wpisuje się w działania mające na celu przekonanie rodziców do szczepienia dzieci.

Zobacz też: Już ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę w 2019 roku. To wina antyszczepionkowców?

Utrudnienia dla antyszczepionkowców

Faworyzowanie szczepionych dzieci ma pokazać przeciwnikom szczepień, że nieszczepienie się nie opłaca. W większości miast za zaświadczenie o szczepieniu przyznawane są dodatkowe punkty w trakcie rekrutacji do żłobka, natomiast Poznań, który planuje wprowadzić podobne regulacje będzie bardziej radykalny – tu zaszczepienie będzie warunkiem przyjęcia dziecka do placówki.

Urzędnicy zapewniają, że kłopoty z przyjęciem do żłobka będą miały tylko dzieci, które nie zostały zaszczepione z powodu światopoglądu rodziców, nie dotyczy to dzieci, które nie są szczepione ze względów medycznych. W założeniu jest to odpowiedź na sytuację epidemiologiczną w kraju. W 2019 roku odnotowano rekordową liczbę zachorowań na odrę. Przeczytacie o tym tutaj.

W maju pojawił się projekt obywatelski ustawy, który miał regulować kwestię przyjmowania nieszczepionych dzieci do publicznych żłobków, jednak nie uzyskał wymaganej ustawowo liczby podpisów. Póki co należy się spodziewać kolejnych rozwiązań na poziomie miejskim i wojewódzkim.

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień


Działanie na rzecz szczepienia dzieci

Można zapytać, czy ograniczenia w dostępie do żłobka dla nieszczepionych dzieci są faktycznie skuteczną formą działania na rzecz podniesienia odporności populacyjnej.

W teorii, żłobek powinien być dostępny dla wszystkich potrzebujących dziennej opieki nad dzieckiem rodzin, każde dziecko ma prawo do miejsca w placówce.  Rzeczywistość wygląda inaczej. Jednak to, że w praktyce rząd nie wywiązuje się ze swojego obowiązku nie oznacza, że nad źle działający system instytucji mają być nadpisywane kolejne przepisy, dodatkowo ograniczające dostęp do żłobków.

Z drugiej strony, rodzice dzieci nieszczepionych z powodów medycznych mają uzasadnione prawo oczekiwać, że ich dzieci nie będą z żłobku narażone na zarażenie się chorobami takimi, jak odra.  

Są jakieś alternatywy?

Być może niezaszczepione dzieci powinne uczęszczać do oddzielnych placówek? Co jednak z narażeniem ich zdrowia i życia? Czy powinno się tworzyć prawo, które umożliwia narażanie dzieci na niebezpieczeństwo?

Idąc o krok dalej – czy powinno się egzekwować obowiązek szczepień (obowiązek wynika z art. 5 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) i doprowadzać do szczepienia dzieci bardziej bezpośrednimi metodami, niż upomnienia i grzywny, które stosowane są obecnie?

Kwestia postępowania z nieszczepionymi dziećmi i ich rodzicami rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Jednak nie zapominajmy, że rozwiązania powinny zostać znalezione niezwłocznie, spadek odporności populacyjnej to zagrożenie dla całego naszego społeczeństwa.

(Więcej informacji o prawie wobec szczepień i o postępowaniu wobec rodziców, którzy uchylają się od obowiązku szczepienia dzieci znajdziecie tutaj.)

Zobacz też: Bezpłatne szczepienia przeciw pneumokokom. Rodzicu, spiesz się!

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Jak wychować szczęśliwe dziecko?

Jak wychować szczęśliwe dziecko
Najważniejszą rzeczą jest nawiązanie i utrzymanie emocjonalnej więzi. – Fot. Pixabay

Jak wychować szczęśliwe dziecko, jak uchronić je przed stresem i sprawić, żeby było pewne siebie i wolne od lęków? Dr Laura Markham, autorka książki „Spokojni rodzice, szczęśliwe dzieci. Bliskość zamiast krzyku” uważa, że najważniejszą rzeczą jest nawiązanie i utrzymanie emocjonalnej więzi z dzieckiem. To pozwoli na zbudowanie bliskiej relacji.

Coraz więcej dzieci na świecie i w naszym kraju cierpi na depresję i inne zaburzenia psychiczne. Przyczyny chorób mogą być różne – biologiczne (geny), psychologiczne (konstrukcja psychiczna dziecka) i środowiskowe (miejsce i sposób wychowania, obecność przemocy w domu lub w szkole, strata bliskiej osoby). Metoda dr Markham oparta jest na najnowszych badaniach dotyczących rozwoju mózgu i doświadczeniu w pracy z dziećmi i rodzicami.

Pokojowy rodzic. Co to znaczy? 

  1. Bierzemy odpowiedzialność za swoje emocje, abyśmy w momencie kontaktu z dzieckiem byli jak najbardziej spokojni.
  2. Wyznaczamy granice, ale włączamy empatię.
  3. Zanim zareagujemy, zastanawiamy się nad przyczyną zachowania naszego dziecka.
  4. Staramy się akceptować „wielkie” emocje dziecka ze współczuciem. To pomoże mu bezboleśnie uporać się z nimi.
  5. Ponieważ w rozwoju osobistym ważna jest miłość i akceptacja samego siebie, staramy się utrzymywać nasze „kubki miłości” (jak nazywa je Laura Markham) pełne. Pozwoli to na docenienie, akceptację dzieci i bezwarunkową, pełną miłość.

Jak wychować szczęśliwe dziecko?

„Nie mówię, żebyśmy w ramach kochania siebie objadali się ciastkami lub wyjechali na wakacje bez dzieci” – pisze Laura. Dobro naszych dzieci zależy od nas – to my pomagamy znaleźć im równowagę emocjonalną, co oznacza, że naszym obowiązkiem jest emocjonalna stabilność. Powinniśmy odnaleźć nawyki, które pozwolą być bardziej skoncentrowanymi i nastawionymi pokojowo. Jeśli miłość do dziecka jest motywacją do ciężkiej pracy nad sobą, do nauki regulowania własnych emocji i wahań nastrojów, możemy dać dziecku niesamowity dar. Dla rodzica zresztą to także niesamowite doświadczenie, które prowadzi do poczucia szczęścia.

Zobacz też: 10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

To niełatwe zadanie. Ale celem jest kreatywna praca w kierunku znalezienia miłości tam, gdzie jej przedtem nie było. Ta praca jest celem. Tak jak nasze dzieci, postępujemy dobrze tylko wtedy, kiedy czujemy się dobrze sami ze sobą. Oczywiście te przysłowiowe ciastka i kąpiel z bąbelkami są świetne, ale to, czego potrzebujemy jest dużo głębsze – znalezienie wewnętrznego „rodzica”, który będzie nas kochał bezwarunkowo, żebyśmy mogli odkryć nasze wewnętrzne szczęście. To tajemnica tego „pełnego kubka” – nauczenie się troski o siebie, tak jakby to robił prawdziwy rodzic, którego potrzebowaliśmy będąc dziećmi i nadal potrzebujemy. Nie ma na co czekać. Zaoferujmy sobie wielką miłość i troszczmy się o siebie tak, jak na to zasługujemy. Mamy wady i robimy błędy – DLATEGO TA MIŁOŚĆ JEST  BEZINTERESOWNA.

Oto 5 sposobów na kontakt ze swoimi emocjami:

  1. Wypracuj zwyczaj wsłuchania się w siebie kilka razy w ciągu dnia.

Kładąc rękę na piersi, wyobrażasz sobie, że wdychasz powietrze prosto do swojego serca – badania wskazują, że ma to uspokajające działanie na cały system nerwowy.

  1. Kiedy czujesz się urażona lub zirytowana, przerwij to myślenie.

W tym czasie wypij szklankę wody, posłuchaj ptaków, a jeślinie masz czasu w danej chwili, umów się ze sobą na spotkanie po pracy.

  1. Kiedy znajdujesz się w bardzo wymagającym momencie dnia, znajdź sposób na pielęgnowanie siebie.

Pamiętaj, że to twoje życie, czy chcesz tego czy nie. Pozwalanie sobie na bycie ofiarą nie pomoże twoim dzieciom.

  1. Świadomie bądź swoim rodzicem.

Wiedziałaś, że to twoja praca bycie swoim własnym rodzicem? Jeśli jesteś już duża i masz własne dzieci, wiesz, że to już nie rola rodziców. To teraz twoja odpowiedzialność. Mów do siebie, jak do osoby, którą kochasz. Pielęgnuj i troszcz się o siebie, szczególnie, kiedy gorzej się czujesz.

  1. Bądź tu i teraz i nie odkładaj radości na później.

Pław się w każdym momencie piękna i radości. Nie śpiesz się i zachwycaj śmiechem, zapachem włosów twojego dziecka, radości, kiedy nauczy się czegoś nowego. To odnawia twojego ducha, a dzieci inspiruje do lepszego kontaktu i współpracy.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Dobre śniadanie na dobry początek dnia

Co lubią dzieci? – Fot. Pixabay

Śniadanie, wiadomo, najważniejszy posiłek dnia i symbol początku. Żaden plan dobrego żywienia stworzony przez dietetyka z prawdziwego zdarzenia, nie obędzie się bez posiłku jedzonego w ciągu godziny po wstaniu. Dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci. Książka „Śniadanka z czterech stron świata” dowodzi, że płatki śniadaniowe stają się przeżytkiem minionej cywilizacji i na szczęście zaczynamy wracać do tradycyjnych smaków.

To nie tylko przepiękny album, odkrywając tajemnicę śniadaniowych stołów dzieci z całego świata. Może też być inspiracją do zmiany smakowych przyzwyczajeń i odkrywania niezwykłych składników kuchni międzynarodowej.

Kto z nas nie pamięta smaku śniadania z dzieciństwa? Dla mnie był to twarożek z rzodkiewką, szczypiorkiem i ogórkiem, podany na pajdzie świeżego razowego chleba, obficie posmarowanego masłem. Wystarczy zrobić sobie taką właśnie kanapkę, zamknąć oczy i chociaż na chwilę przenieść się w beztroską przeszłość.

Zobacz też: 5 porad dietetyczki jedzenie, które uczyni cię szczęśliwym

Śniadania z różnych stron świata

Może niekoniecznie nasze śniadaniowe przyzwyczajenia to kanapka ze śledziem czy Pho (słynna wietnamska zupa), ale śniadań, które mogą wejść do codziennego repertuaru i zaspokoić nasze słodkie lub słone smaki jest mnóstwo, jak chociażby Muesli Birchera (płatki owsiane z jogurtem i jabłkiem ze Szwajcarii) , churros (ciasteczka smażone w głębokim tłuszczu z Meksyku), migdałowe biscotti (słodkie ciasteczka z Włoch) czy maltabella (słodowa, bezglutenowa owsianka z Republiki Południowej Afryki).

Vanessa Lewis, autorka książki, na potrzeby swojego projektu stworzyła niewielkie, miniaturowe zestawy, ułożyła je na stole i sfotografowała z tej samej perspektywy – „stworzyłam jeden długi stół, który ciągnie się przez całą książkę, a można nawet powiedzieć, że opasuje świat”. Nie było to łatwe zadanie, bo kazać się przebrać czterolatkom i siedzieć w spokoju w czasie trwania zdjęć, no wiadomo… to wyzwanie. Ale udało się świetnie.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Comfort food na każdą porę dnia

Ta niecodzienna książka kucharska to niewiarygodna podróż z Jamajki do Jordanii i z Islandii do Indii.

Przepisy rzeczywiście inspirowane są kuchniami narodowymi, ale to niekoniecznie najpopularniejsze potrawy w danym kraju. Dobrane są w taki sposób, by były to różnorodne propozycje do gotowania.

Znajdziemy tu przepisy na wypieki, jajka, ryby, dania z ryżem lub makaronem, śniadanie gotowe w pięć minut czy weekendową ucztę.

Jak pisze autorka: „ W tej książce zagłębiam się w świat potraw śniadaniowych i ukazuję je nie tylko w roli porannego posiłku, lecz także jako comfort food i przyjemność na każdą porę dnia”.

VanessaLewis. Śniadanka z czterech stron świata – WYD. ZNAK

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.