Przejdź do treści

Baby shower, czyli pierwsza impreza dziecka. Co warto wiedzieć?

Baby shower
Baby shower robi się coraz popularniejszą uroczystością – Fot. Pixabay

W wielu krajach impreza, na której spotykają się głównie mamy oczekujące dziecka, przyjaciółki i rodzina, ma już długoletnią tradycję. I staje się coraz bardziej modna.

W naszym kraju baby shower organizuje się dopiero od kilku lat, ale staje się coraz bardziej popularny. Producenci walczą o klienta, dlatego rynek gadżetów produkowanych specjalnie na tę okazję jest coraz większy.

W dzisiejszych czasach, kiedy to media społecznościowe kreują rzeczywistość, a temat mam i dzieci jest jednym z najbardziej pożądanych, baby shower staje się jedną z najważniejszych wydarzeń w życiu dziecka (którego jeszcze nie ma na świecie). Wystarczy na Instagramie czy Facebooku wrzucić temat, a wyskoczą strony, których tematem jest przedporodowa impreza.

Zobacz też: Jak wychować grzeczne dziecko? Zobacz porady lekarki!

 Po co organizować baby shower?

Oprócz oczywistości takich jak radość z przyjścia na świat nowego człowieka, są jeszcze inne elementy, dla których warto zastanowić się nad urządzeniem imprezy:

  • obecność bliskich daje przyszłym rodzicom nadzieję na to, że w trudnych chwilach będą mogli liczyć na ich pomoc 
  • kiedy małe dziecko jest już na świecie, potrzebuje całej masy rzeczy: pieluszek, chusteczek, kosmetyków (mama także!) etc. Prezenty od gości mogą na początku zniwelować wczesny szok zakupowy i rozwiać wątpliwości „czy na pewno wszystkiego wystarczy?”
  • opowieści (często humorystyczne) doświadczonych rodziców podczas imprezy, pozwolą chociaż trochę zniwelować lęki przyszłych rodziców

 Kto powinien zorganizować baby shower?

Organizacja imprezy zależy od umowy zainteresowanych – mogą to zrobić przyjaciele, rodzina albo przyszli rodzice.

Ważne, żeby włączyć się w organizację, pomóc wydrukować zaproszenia, zorganizować catering, wybrać prowadzącą lub prowadzącego. Na ogół na baby shower przychodzą same kobiety, ale w ostatnich latach to się zmienia i mężczyźni także chcą uczestniczyć w zabawie.

Zobacz też: Jak przygotować się do pierwszego wiosennego spaceru z noworodkiem? Poznaj porady położnej!

Kiedy zorganizować baby shower?

Najlepiej zacząć przygotowania po oficjalnym ogłoszeniu dobrej wiadomości, ale najlepszym terminem będą okolice drugiego trymestru. W trzecim lepiej nie ryzykować z dwóch powodów:

  • poziomu energii przyszłej mamy, która może nie czuć chęci imprezowania przed nadchodzącym porodem
  • po otrzymaniu prezentów, rodzice będą mieli jeszcze sporo czasu, żeby zorientować się, czego im brakuje

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Oparzenie – co o nim wiedzieć i jak pomóc ratować innych?

oparzenie

Oparzenia i pojawiające się po ich blizny to problem dotyczący wielu osób. Osób, które nieraz zmagać się muszą z ogromnym bólem, ograniczeniami w poruszaniu się, rozwoju (jeśli do wypadku dojdzie we wczesnych latach życia), nieraz problemami finansowymi, ponieważ rehabilitacje i potrzebne operacje zabierają wiele środków, a także trudnościami na tle psychicznym. Warto wiedzieć więc o oparzeniach jak najwięcej!

Do oparzenia dojść może na wiele sposobów. Zwykle jego przyczyną jest wysoka temperatura, uraz termiczny, wpływ substancji chemicznych, silnego tarcia czy prądu. Co ważne, są to szczególnie częste urazy wśród dzieci – dane wskazują, że najczęściej ulegają im dzieci poniżej 5. roku życia.

Zobacz też: Odwodnienie u dzieci – jak działają rotawirusy [INFOGRAFIKA]

Oparzenia – objawy, rozpoznanie, skutki

W kontekście sposobu postępowania oraz ewentualnego dalszego leczenia, szczególnie ważny jest stopień poparzenia – stosujemy do tego odpowiednią, czterostopniową skalę:

  • I Stopień– oparzenie powierzchowne (objawy to zaczerwienienie oraz intensywny ból)
  • II Stopień – oparzenie pośredniej grubości (poza intensywnym bólem pojawiają się pęcherze wypełnione płynem surowiczym)
  • III Stopień – oparzenie pełnej grubości (skóra staje się twarda i woskowata, nie obserwuje się jednak bólu, co jest wynikiem uszkodzenia nerwów)
  • IV Stopień – oparzeniu ulegają głębsze struktury (występuje zwęglenie lub martwica tkanek, np. ścięgien i mięśni)

W pierwszym przypadku gojenie trwa około tygodnia, a po ranie nie pozostają blizny. Nie jest wymagane przy tym specjalistyczne wsparcie medyczne. W przypadku oparzenia II stopnia jest to już okres 2-3 tygodni, a jeżeli przebiega w prawidłowy sposób, również nie powinno skutkować trwałymi zmianami w wyglądzie skóry (jeśli oparzenie II stopnia przekracza 10 proc. powierzchni ciała, konieczna może być terapia w warunkach szpitalnych).

Zupełnie inaczej przebiega jednak proces gojenia oparzeń głębokich – zajmuje kilka tygodni, pozostają po nim trwałe ślady, czego konsekwencją mogą być przykurcze wymagające specjalistycznego leczenia (operacji, rehabilitacji etc.).

Jak reagować na oparzenia?

Podstawą jest zaopatrywanie poszkodowanej osoby w bezpiecznym miejscu – tak, by człowiek niosący pomoc był bezpieczny. Oparzenie w pierwszej kolejności należy schłodzić oraz poddać zabezpieczeniu przy pomocy sterylnego opatrunku (chłodzenie zimną wodą powinno trwać minimum 15 minut).

Jeśli zaś osoba płonie, należy ją położyć, co już samo w sobie powinno osłabić siłę działania ognia. W gaszeniu pomaga też przetaczanie poszkodowanego po ziemi, gaszenie kocem lub oblewanie wodą.

Pomóż zawalczyć!

Niestety, jak to zostało wyżej wspomniane, oparzeniom ulegają najczęściej małe dzieci. Tak też było w przypadku Basi, która w wieku 3 lat poparzyła się wrzącą wodą. Oparzenie objęło 40 proc. powierzchni ciała, a około 30 proc. stanowiły poparzenia III stopnia. Dziś dziewczyna jest nastolatką i potrzebuje kolejnych operacji, bowiem blizny ograniczają jej ruch i dalszy rozwój. Do tej pory przeszła dwie, lecz to wciąż nie koniec. Rodzice dzielnie walczą o jej zdrowie, zawalczmy i my! >>KLIK<<

oparzenie

Zobacz też: Rehabilitacja neurologiczna u dzieci – kiedy nasze pociechy potrzebują fachowej pomocy?

Źródła:

mp.pl

– Burzec, A., Mess, E.,  Ornat, M., Pirogowicz, I., Oparzenia u dzieci – rodzaje, ocena ciężkości oraz zasady postępowania. Współczesne Pielęgniarstwo i Ochrona Zdrowia Vol. 6, Nr 3 | 2017 [dostęp: 02.01.2020] LINK

Redakcja

Portal o rodzinie.

Jak blisko to zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Parentyfikacja to odwrócenie ról - rodzic staje się zależnym dzieckiem – fot. 123rf

Matka zawsze najpierw kojarzy się z czułością, opieką i oddaniem dziecku. Takie skojarzenia ma każdy z nas, niezależnie od tego, czy matczynej opieki doświadczył, czy też nie. Swietłana Aleksijewicz w „Cynkowych chłopcach” pisze, że każdy z młodych żołnierzy na chwilę przed śmiercią lub w momencie największego cierpienia wzywał matkę.

Chcemy wierzyć, że matka będzie zawsze, że zawsze będzie zainteresowana i pomocna. A przecież nie zawsze tak jest.

Kultura dostarcza nam różnych przykładów matek, których zachowanie dalekie jest od opiekuńczego. Rafał, filmowy syn Krystyny Jandy z „Kochanków mojej matki” jest niedożywiony i zaniedbany, ale jego cierpienie jest znacznie bardziej dotkliwe. Oglądanie matki z kolejnymi mężczyznami jest stałą częścią jego dorastania. Joan Crawford sportretowana w  „Najdroższej mamusi” jest narcystyczna, być może nawet psychotyczna, a na pewno okrutna wobec swoich dzieci. Porzuca je emocjonalnie, wpada w furie, jej dzieci nigdy nie mogą poczuć się bezpiecznie przy matce, która nie ma żadnej kontroli nad swoimi emocjami.

Różne formy zaniedbania

Ale są też innego rodzaju nadużycia wobec dzieci, znacznie mniej drastyczne, a jednak skutkujące poważnymi konsekwencjami. Zaniedbanie, którego doświadcza wiele dzieci wiąże się z tym, że są niewidziane. Oznacza to, że ich potrzeby są nie dostrzegane zupełnie lub błędnie rozumiane. Bywa, że matki są nadmiernie krytyczne wobec dzieci lub mają oczekiwania nieadekwatne do ich możliwości. Czasami rodzice mają wyobrażenia, że dzieci są zbyt małe, by coś rozumieć lub też, że z pewnymi sytuacjami radzą sobie lepiej niż dorośli. Może się wydawać, że najważniejsze to zapewnić dziecku opiekę, fizyczną obecność dorosłego, które zadba o jego podstawowe potrzeby. Jednak poważnym zaniedbaniem wobec dziecka jest na przykład przenoszenie go z miejsca na miejsce, wspieranie się pomocą ze strony zmieniających się dorosłych, nieznanych dziecku.

Czasami rodzice wymagają od dzieci dowodów miłości, przywiązania lub też chcą zmusić dzieci do posłuszeństwa. Robią to często w bardzo manipulacyjny sposób. Czasami bardzo już dorośli ludzie opowiadają, jak mama „umierała” na ich oczach, kiedy byli niegrzeczni czy chcieli coś osiągnąć, jak chorowała, bo dziecko zachowywało się w sposób, którego nie mogła znieść.

Zobacz też: Matki i córki – trudne relacje

Matki i córki

Relacje matki i córki jest specyficzna. Córka patrząc na matkę uczy się różnych życiowych ról. Jeśli ta relacja jest wystarczająco dobra, to różnego rodzaje niepowodzenia, rozczarowania i zawody można zaakceptować. Ale jeśli nie, to nie tylko będzie to trudna relacja, ale również odnalezienie się w roli kobiety, matki, żony, czy przyjaciółki będzie dla córki trudne. Odrzucając matkę, może również odrzucić siebie w różnych rolach.

Tym, co chroni córki przed różnymi formami nadużyć ze strony matki są granice. Wiele kobiet zna uczucie, kiedy matka zwierza się jej z problemów z mężem, a jej ojcem. Wiele kobiet regularnie odbiera telefony od matek narzekających na swoich mężów, płaczących z bezsilności, przeklinających każdy dzień z nim spędzony. Słuchają jak ich matki cierpią, ale też są wciągane w intymną relację rodziców, do której nie chcą i nie powinny mieć takiego dostępu.

Jest to dość częsty sposób, w jaki granice pomiędzy matkami i córkami mogą zostać zachwiane. Co też tym trudniej zauważyć, że dzieci, nawet już bardzo dorosłe chcą pomagać swoim rodzicom, chcą by czuli oni się możliwie jak najlepiej, nawet jeśli odbywa się to ich, dzieci, kosztem.

Dziecko jako przedłużenie rodzica

Rodzice szczególnie narcystyczni traktują swoje dzieci jako przedłużenie siebie. Oczekują, że dzieci będą zachowywały się w określony sposób, miały określone osiągnięcia i przede wszystkim nieustannie odpowiadały na potrzeby rodzica. Narcystyczna matka może dawkować swoją miłość i zainteresowanie dzieckiem w zależności od tego, jakie ma ono osiągnięcia lub wycofywać się z relacji, jeśli na przykład dziecko zechce realizować swoje potrzeby. Może posunąć się do różnych, najbardziej skrajnych manipulacji, żeby uzyskać to, czego chce. Bycie blisko z takim rodzicem często skutkuje utratą poczucia własnej wartości, a nawet poczucia, kim się jest i czego się pragnie. Nawet kiedy narcystyczny rodzic wycofuje się z życia dziecko, ponieważ ono dorasta, jest ciągle obecny w kolejnych relacjach. Nadal szuka się pochwał, nadal jest się przekonanym, że na miłość trzeba zasłużyć, podobnie jak na bycie widzianym i słyszanym.

Zobacz też: Czy dobrze zrobiłam? Czyli o tym, że można żałować decyzji o macierzyństwie

Odwrócenie ról

Czasami rodzice szczerze kochają swoją dzieci. Zdają się robić wszystko, by o nie dbać, ale jednocześnie nie są zdolni podejmować pewnych decyzji, nie potrafią zadbać o siebie samych, czasem nawet na bardzo podstawowym poziomie. Są bardzo nieporadni i nieszczęśliwi, a jednocześnie nie potrafią pomóc sobie inaczej niż korzystając ze wsparcia ze strony dziecka. Przejmuje ono wówczas rolę pocieszyciela, opiekuna, doradcy. Zajmuje się na przykład chorym rodzicem lub też wysłuchuje smutków depresyjnej matki.

Na pozór w tego typu rodzinach relacje mogą wydawać się poprawne i bardzo bliskie. Dziecko może zdawać się być nadmiernie dojrzałe, ale jednocześnie otrzymuje z tego powodu liczne pochwały. Jest utrzymywane w tej pozycji. Sytuacja taka wiąże się z odwróceniem ról w rodzice – rodzic w jakimś sensie staje się zależnym dzieckiem, a rzeczywiste dziecko staje się dorosłe. Zjawisko to nazywa jest w psychologii parentyfikacją. Osoby, które parentyfikacji doświadczyły często przez całe życie zmagają się z rolą pocieszyciela i ratownika, gdziekolwiek pójdą i w jakiejkolwiek relacji z drugim człowiekiem się znajdą.

Pomiędzy rodzicami i dziećmi nie ma równości. Jakkolwiek byśmy tego pragnęli, niezależnie od tego, jak bardzo chciałoby się blisko ze ojcem czy matką, granice pomagają nam zyskać zdrową niezależność. Rodzice natomiast zawsze pozostaną rodzicami i zawsze w relacji z nimi będzie rodzaj zależności. Inaczej niż w przyjaźni. W relacji z przyjacielem obie strony mają podobne prawa, oczekiwania, wyobrażanie, możliwości.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Co robi z nami percepcja?

Umysł ludzki nie działa tak, jak nam się wydaje – mocno trzymamy się swoich przekonań, które często bardziej nam przeszkadzają niż pomagają. Wydaje nam się, że nasze wspomnienia są obiektywną prawdą, chociaż mogą być zniekształcone przez naszą percepcję. Książka „Inteligencja percepcyjna. Jak mózg tworzy iluzje i złudzenia” prześwietla zjawisko percepcji, wyjaśnia, skąd się bierze, jak ją wykorzystujemy i jak możemy poprawić swoją inteligencję percepcyjną. A to może bardzo pomóc żyć lepiej i pełniej.

„Książka doktora Briana Boxera Wachlera pozwala zajrzeć do wnętrza naszej świadomości , zerwać zasłonę percepcji, która spowija nasz umysł i ujrzeć świat w zupełnie nowym świetle” – pisze we wstępie Montel Williams, aktor i prezenter telewizyjny, chory na stwardnienie rozsiane. Jest przekonany, że bardzo ważne – jeśli nie ważniejsze – jest postrzeganie choroby, nie tylko autoimmunologicznej.

Badania pokazują, że percepcja choroby ma bezpośredni wpływ na wiele aspektów naszego zdrowia: poziom sprawności, wykorzystanie opieki medycznej, przestrzeganie planu leczenia, a nawet śmiertelność. Wynika ona z naszych przekonań, dotyczących tego, co zachorowanie oznacza w kontekście naszego życia. Sposób postrzegania chorób zostaje zakodowany w naszym mózgu na bardzo wczesnym etapie życia.

Jeśli przez lata byliśmy świadkami bólu i cierpienia kogoś bliskiego, wspomnienia mogą powodować strach i napięcie, jeśli sami znajdziemy się w podobnej sytuacji. Najgorszy scenariusz to taki, kiedy stres potęgują negatywne nastawienie, ponieważ te elementy przyśpieszają postęp choroby oraz obniżają odporność, co może prowadzić do dalszych komplikacji zdrowotnych, Naukowcy sugerują, że stopień nastawienia pacjenta może mieć większy wpływ na wyniki niż stopień zaawansowania choroby. Brian Wachler rozmawia z pacjentami i pomaga im zdefiniować percepcję choroby oraz pokierować nią tak, aby wsparła proces leczenia i zapewniła jak najlepsze rezultaty.

Zobacz też: Zapominalstwo świadczy o inteligencji? Ciekawe doniesienia kanadyjskich naukowców

Inteligencja percepcyjna – co to takiego?

Inteligencja percepcyjna to sposób, w jaki interpretujemy nasze doświadczenia i okazjonalnie manipulujemy nimi, aby odróżnić fantazję od rzeczywistości. Opiera się na naszych zmysłach i instynktach, ale często jest zniekształcana i kształtowana przez nasze emocje i wspomnienia. Jej poziom może być różny, podobnie jak inne formy inteligencji, jest też inteligencją nabytą. Jeśli zachowujesz w pamięci traumatyczną sytuację, niejasne jej wspomnienie, to czemu ma ono służyć?

Sposobem na uwolnienie się od negatywnych myśli i podniesienie poziomu inteligencji percepcyjnej jest wybaczanie zaszłości.

Autor radzi, aby przekłuć ją w coś dobrego i temu właśnie służy wysoki poziom inteligencji percepcyjnej. To umiejętność rozpoznania, że nasz umysł jest na tyle plastyczny, że możemy go formować i kształtować, stosownie do swoich potrzeb. Dr Daniel Siegel, autor książki „Psychowzroczność” pisze: „Uświadomienie sobie negatywnych myśli, takich jak strach, wrogość, zdrada lub smutek, to fundament zdrowia, ponieważ myśli te – to w zasadzie takie czarne dziury. Mają tak wielką siłę, że wysysają z ciebie całą życiową energię. Wpływają na stan umysłu, jego elastyczność i płynność, poczucie radości i wdzięczności. Wpływają na relacje, skutkując sztywnością lub wybuchowością interakcji. Wpływają także na samo ciało, oddziałując na układ nerwowy i odpornościowy”.

Medytacja i inne praktyki uważności mogą pomóc w zmianie nastawienia. Pozytywne nastawienia nie tylko sprawi, że przebywanie w towarzystwie chorego będzie przyjemniejsze, ale może także prowadzić do znalezienia innych metod leczenia.

Hipochondrycy cierpią na bardzo realne schorzenie: zaburzenia lękowe i mają zazwyczaj bardzo niski poziom inteligencji percepcyjnej – umysł skupia się na sygnałach ostrzegających przed groźną chorobą. Iluzja jest tak przekonująca, że przekształca sygnały w odczuwalny ból, który wydaje się prawdziwy – mogą wywołać ją stany lękowe związane z np. z cierpiącym rodzicem, może być reakcją na śmierć lub choroby w rodzinie, traumy z przeszłości. Naukowcy sugerują, że hipochondrię może też wywołać łatwy dostęp do porad doktora google’a – ogromu diagnoz i opisów objawów.

Percepcja a postrzeganie czasu.

Z wiekiem mamy wrażenie, że czas płynie szybciej. Kiedy zrobiono badania, jego autorzy doszli do wniosku, że zmiany zachodzące w poziomie dopaminy wpływają na pamięć i koncentrację i w efekcie zmieniają naszą percepcję czasu. Wiek, miejsce zamieszkania, sytuacja życiowa, wpływy kulturowe. Czasu nie da się zmienić, ale zmienna jest nasza percepcja. Mamy zdolność kształtowania i wykorzystywania percepcji czasu, czego nie potrafi żaden inny gatunek. Jednocześnie dzisiejsze czasy nie pomagają w lepszej percepcji czasu. Smartfony i laptopy pomagają nam wykonywać wiele czynności szybciej i efektywniej, ale jednocześnie przekonują nas, że czas płynie szybciej niż w rzeczywistości i wywierają na nas większą presję czasu. Co robić? Autor radzi wyłączać wtyczkę jak najczęściej – istnieje wtedy szansa, że czas zwolni, co może spowodować, że będziemy mieli go więcej na realizację swoich celów lub odpoczynek.

Zobacz też: Wrzuć na luz i zacznij żyć

Dr Boxer porusza jeszcze wiele innych ciekawych tematów związanych z inteligencją percepcyjną, takich jak: intuicja, doświadczenie śmierci, fanatyzm, aktywność fizyczna. W ostatnim rozdziale czeka na czytelników test poziomu inteligencji percepcyjnej. Jeśli jest niski, nie ma powodu do zmartwienia, bo jak wiemy istnieje wiele sposobów na jego zwiększenie. A to może przyczynić się do dużo bardziej radosnego korzystania z życia.

Na podstawie książki „Inteligencja percepcyjna. Jak mózg tworzy iluzje i złudzenia” Dr Brian Boxer Wachler Wyd. Samo Sedno

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Biegi 300 km po górach? No problem! Krystian Pietrzak: „ Każdy jest w stanie zrobić coś podobnego” [PODCAST]

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Ile najwięcej zdarzyło Ci się przebiec za jednym razem? 5-10 km? A może masz za sobą maraton? Za każdy kilometr oczywiście wielki szacunek, ale nie ma co ukrywać… trudno porównywać takie długości z dystansem 300 km: „Biegam w ekstremalnie długich, ale też głównie górskich biegach, tzn. przez Alpy – 350, 120, 140 km i dużo przewyższeń. Portugalia nie jest górzysta, stąd też był to dla mnie „szybki” bieg. 300 km zajęło mi 58 godzin, 17 minut” – o swoich ostatnich zawodach, początkach trenowania i możliwościach, jakie ma każdy z nas opowiada Krystian Pietrzak. Biegacz ultra, czyli sportowiec gotowy na nadludzki wysiłek!

Katarzyna Miłkowska: Rozumiem, że droga do tego typu biegania jest stopniowa. Czy 10 lat temu miałeś już w sobie pomysł, że chcesz zająć się bieganiem ultra?

Krystian Pietrzak: Zdecydowanie nie. Zanim zacząłem biegać maraton – co też wyszło przez przypadek – nawet nie wyobrażałem sobie, że istnieją takie dystanse. Studiowałem na AWF-ie w Warszawie, więc mam pojęcie o sporcie, bieganiu. Trenowałem wyczynowo sprint, stąd też zdawałem sobie sprawę, że gdzieś ten maraton jest i może kiedyś chciałbym go pobiec, ale nie było jakiegoś konkretnego celu. Teraz jest to już 8 lat tego typu biegania, jednak gdybyś 9 lat temu zapytała zapytała, czy przebiegnę maraton, prawdopodobnie bym Ci odpowiedział: „Maraton? Jako sprinter? Raczej nie.”

To rzeczywiście trochę się zmieniło.

Nigdy nie mów nigdy.

Krystian Pierzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

No właśnie! Ale czy trzeba być aktywnym od dziecka – bo rozumiem, że u Ciebie zaczęło się to wcześnie – czy można jednak wystartować trochę później i mimo wszystko dojść do etapu, kiedy to bieganie jest rzeczywiście ulta?

Na sport nigdy nie jest za późno – na to nigdy nie było i nie będzie za późno. Twierdzę, ze każdy jest w stanie zrobić coś podobnego. Jest to oczywiście zależne od pewnych elementów. Mi pomogła moja wiedza, wykształcenie i pasja. Bycie sprawnym dzieckiem, sprawnym młodzieńcem i mężczyzną pomogło mi myśleć o tym, żeby robić coś takiego, jak maraton czy ultra. Co więcej, sam siebie do tego wykształciłem – nie mam trenera, a wszystkie moje osiągnięcia wynikały z tego, co ja sam już wiem na ten temat, z błędów, które sam popełniłem, z których wiele się nauczyłem.

Mimo wszystko jestem w stanie powiedzieć, że dla każdego możliwe jest zrobienie czegoś, co na początku wydaje mu się niemożliwe. Zależy to od punktu widzenia, ponieważ w mojej ocenie jest to kwestia pewnego wyobrażenia – czy jestem w stanie sobie wyobrazić, że to zrobię? Później jest to już tylko kwestia znalezienia do tego drogi albo osoby, która może w tym pomóc.

Wysłuchaj podcastu z Krystianem Pietrzakiem! Dowiesz się z niego znacznie więcej:

  • o trudnościach, z jakimi mierzy się biegacz ultra,
  • o emocjach związanych z 300-kilometrowym biegiem,
  • o początkach biegania – bo (podobno) każdy z nas może pobić własne wyobrażenia!

 


Krystian Pietrzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Krystian Pietrzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Zobacz też: Sport od najmłodszych lat – Diablo Włodarczyk: „Powinniśmy dziecko wspierać, popychać do przodu i służyć mu pomocą”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.