Przejdź do treści

Belgia to nudny kraj? Bzdura! Oto 5 argumentów, które zdecydowanie temu przeczą

Belgia przez wielu określana jest jako „najnudniejszy kraj Europy”. Któż chciałby wybrać taką destynację na upragniony i wyczekany urlop? Ani za bardzo nie wygrzejesz się na plaży, ani po górach nie pochodzisz… jakże mylne jest to wrażenie! Oto 5 powodów, dla których Belgia to genialny wybór na wakacyjne łapanie oddechu od codzienności!

 

1.Bruksela

Często mówi się o niej „stolica Europy”. I nic dziwnego – to właśnie tam mieszczą się siedziby unijnych instytucji. Czy jednak czuć w niej polityczne „nadęcie”? Zdecydowanie nie. Bruksela ma znacznie więcej plusów, także tych turystycznych.

Przede wszystkim urokliwe uliczki starego miasta, które wypełnione są restauracjami, kawiarniami i sklepikami z tradycyjnymi czekoladkami. Większość z nich otacza Grand Place, który jest historycznym centrum miasta – niemal nieustannie jest tam pełno ludzi z całego świata. Architektura, jakże inna od naszej Polskiej, ujmuje. Szczegóły ornamentów budynków pozwalają wpatrywać się w nie godzinami!

To właśnie o kilka kroków stamtąd oddalony jest słynny Manneken pis (siusiający chłopiec). Warto zobaczyć też wymienione tu miejsca w nocy. Podświetlenie nadaje im zupełnie innego klimatu!

Bruksela nie jest gigantycznym i rozległym miastem, dzięki czemu po kilku-kilkunastominutowym spacerze z Grand Placu znajdziemy się obok genialnych muzeów. Jednym z nich jest Muzeum Instrumentów Muzycznych, którego budynek sam w sobie jest sztuką.

Jeśli jesteśmy fanami surrealizmu i futuryzmu, zdecydowanie nie możemy pominąć Muzeum René Magritte’a. Genialna wystawa, wspaniale przedstawiona historia artysty i masa inspiracji – konieczny punkt do odhaczenia na mapie artystycznej Brukseli.

Co jeszcze warto zobaczyć? O kilka kroków od Muzeum Magritte’a znajduje się Pałac Królewski i kolejne muzea. W podobnej odległości (chociaż w innym kierunku) zobaczyć będziemy mogli też Kościół Notre-Dame du Sablon. Co ważne, wiele z brukselskich atrakcji otoczonych jest spokojnymi parkami. Stolica Belgii przepełniona jest zielenią, co urzeka i pomaga złapać oddech. Być może to dzięki temu czuje się w niej dystans do pędzącego tak blisko politycznego serca Unii?

Jeśli stworzymy listę obowiązkowych atrakcji Brukseli to niewątpliwie znajdzie się na niej jeszcze Atomium, które od lat jest symbolem porównywanym do paryskiej Wieży Eiffla. Zarówno zwiedzanie go w środku (rozpościerający się widok na miasto), jak i spacer z widokiem na oświetlone w nocy kule – warto!

 

 

2. Antwerpia

Antwerpia to kolejne duże belgijskie miasto, które warto odwiedzić przede wszystkim ze względu na zabytki i klimat urokliwych uliczek. Jest to też miasto portowe położone nad rzeką Skaldą. Pomimo przemysłowych powiązań, które z turystycznego punktu widzenia być może nie są zbyt atrakcyjne, w okolicach rzeki warto odwiedzić chociażby Zamek Het Steen. Niewątpliwie sam w sobie jest architektoniczną atrakcją, ale na domiar dobrego, właśnie stamtąd roztacza się widok na stare miasto – przede wszystkim na górującą gotycką Katedra NMP.

To wokół niej roztaczają się wspomniane już tu małe uliczki pełne sklepów z czekoladą, ale też atrakcyjnych butików. Antwerpia niewątpliwie jest rajem dla fanów zakupów. Ulica Meir pełna jest mniej i bardziej popularnych marek. Nie można też zapominać, że jest to „diamentowe miasto” – to właśnie tam znajduje się światowe centrum handlu tymi właśnie drogocennymi kryształami.

Jeśli jesteśmy miłośnikami sztuki warto zobaczyć Muzeum Rubensa, które znajduje się w jednej z uliczek odchodzących od wspomnianej już ulicy Meir. Sztuką niewątpliwie można nazwać też Dworzec Kolejowy, który wita przybywających do Antwerpii. Zbudowany w 1905 roku wywiera ogromne wrażenie. Przepiękna zabudowa i rozległe, niemalże magiczne schody (fani Harry’ego Potter’a śmiało mogą porównać je do schodów w Hogwarcie – taki mamy tam klimat!).

Antwerpia to miejsce idealne do spacerów, które ma na swojej trasie wiele interesujących zabytków. A wieczorem, klimatyczna kolacja lub tradycyjne piwo w jednej z typowych dla Belgii knajpek. Co więcej, dająca się tam wyczuć „wielkomiejska” atmosfera przyciągnąć może miłośników nieco mniej sielskich klimatów.

 

3. Brugia

„Wenecja północy” – szczerze? Według mojej opinii ma w sobie więcej magii, niż włoskie miasto. Zabudowa Brugii, zarówno malownicze małe domki, jak i historyczne centrum miasteczka, wprowadzają nas w niemalże baśniowy świat. Snujące się dookoła kanały, urokliwe mostki, przepływające pod nimi łódki (pełne turystów) – nic dziwnego, że jest to kolebka wielu znakomitych malarzy.

Gotycki Ratusz, Bazylika Świętej Krwi, Szpital św. Jana i beginaż z XIII wieku, to tylko niektóre miejsca warte zobaczenia. Jako, że Brugia jest małym miastem, spokojnie możemy zrobić to wszystko podczas spaceru (w zasadzie to chyba nie ma nawet innej możliwości ze względu na dostęp do niektórych miejsc). Dzięki uważnemu spacerowi odkryć możemy cała masę niezwykłych zakątków, których nie znajdziemy na każdej mapie.

O Brugii, każdym mostku, przepływającej wodzie i roztaczającym się klimacie sztuki można wiele. Zdecydowanie jest to najpiękniejsze miasteczko Belgii. Jeżeli wybierze się ten właśnie kraj na wakacje, jest to „must have” listy miejsc do zobaczenia. Chociaż właściwiej byłoby powiedzieć „do odwiedzenia”, bowiem samo przyjrzenie się atrakcjom Brugii nie wystarcza, trzeba to miasto poczuć. Dobrze jest w nim po prostu pobyć, odetchnąć, wsłuchać się w nie (nawet pomimo turystycznego gwaru).

Polecam zacząć wczesne zwiedzanie. Uliczki zapełniają się tak naprawdę dopiero około godziny 11-12. Do tego czasu można się w wielu miejscach poczuć niemalże prywatnie. Cudne przeżycie!

 

4. Morze

Wiele osób nie wie, że Belgię można spokojnie uznać za kraj dla „plażowiczów”. Utrudnieniem jest zmienna pogoda (często padający deszcz) i dość niskie temperatury. Woda w Morzu Północnym też do najcieplejszych nie należy… Kiedy jednak uda się złapać promienie letniego słońca, nie sposób oprzeć się urokowi plaży. Jeśli jest zaś nieco zimniej, idealny zdaje się być spacer brzegiem wody.

Co więcej, trudno oprzeć się pomysłowi wyjazdu nad morze, gdy jesteśmy np. w Brugii. Odległość od niej do Ostendy (miasto położone na wybrzeżu) wynosi niecałe 30 km. Pociągiem podróż zajmuje 16 minut, a kursują one w odstępie kilku-kilkudziesięciu minut. Na szybką wycieczkę na bank uda nam się wiec znaleźć chociażby godzinkę – nie pożałujemy!

Ostenda sama w sobie nie jest może najpiękniejszym miastem wybrzeża. Blankenberge czy Knokke-Heist są z punktu widzenia morskiego wypoczynku bardziej atrakcyjne. Wszystkie mają w sobie jednak podobne „miejskie” elementy. Jest to zdecydowanie inny klimat plaż, niż ten znany nam znad Bałtyku. Jeśli jednak o same plaże chodzi, są one piaszczyste (chociaż nie jest to „najdelikatniejszy” piasek) i rozległe. Spokojnie można na nich grać w siatkówkę, frisbee, czy też… otworzyć wystawę figur z piasku! Zdecydowanie znajdzie się na to miejsce i uatrakcyjni – szczególnie dzieciakom – pobyt. W tym roku w Ostendzie oglądać można było świat Disney’a zbudowany właśnie w tenże sposób. Genialny widok!

 

5. Jedzenie

Kuchnia belgijska nie umywa się zapewne do włoskiej, czy francuskiej. Trudno nawet wymienić jakieś szczególnie związane z nią dania. Jeśli jednak chodzi o tradycyjne przekąski i przysmaki związane z Belgią właśnie, idealnie oddają one ideę wakacyjnych przyjemności.

Po pierwsze – piwo. Jest ono wręcz nieodłącznym elementem belgijskiej kultury To właśnie tam znajdziemy ponad 500 gatunków tego trunku. Jedne są mocne i ciężkie, inne lekkie i z niemalże niewyczuwalną nutką goryczy. Podstawa to piwa klasztorne, słynni trapiści i ich opactwa – m.in. w Chimay czy w Orval. Z jednej strony są to ciekawe miejsce to zwiedzenia, z drugiej znakomity pretekst dla fanów piwa do wypróbowania kolejnych smaków. A jest w czym wybierać!

Po drugie – gofry (w zasadzie trzeba by powiedzieć: „waffle”). Ich zapach roznosi się niemal na większości belgijskich uliczek. Swoim urokiem zapraszają nie tylko najmłodszych. Fani słodkości będą wniebowzięci, bo jakże inne są one od znanych nam z polskich deptaków gofrów. Dodatki do wyboru, do koloru.

Po trzecie – frytki. To właśnie w Belgii powstał tenże przysmak, który dla wielu kojarzy się ze słabej jakości fast foodami. Rzeczywiście nie jest to być może najzdrowsza przekąska, ale belgijski sposób smażenia ziemniaków (dwukrotnie i w różnych temperaturach) sprawia, że nie sposób nie ulec ich chrupkości. Co ciekawe, w Brugii znajduje się nawet muzeum dedykowane właśnie frytkom – coś dla ciała, coś dla ducha!

Po czwarte i chyba najważniejsze – czekolada! To właśnie stamtąd pochodzą najwięksi mistrzowie czekolady, a belgijskie pralinki uznawane są za jedne z najlepszych na świecie. Niemal na każdym kroku znajdują się tam małe (i większe) manufaktury, których wystawy przyciągają uwagę i zmysły. To właśnie czekolada zdaje się być najczęściej przywożoną z Belgii pamiątką i prezentem z wakacji. Pyszna, oryginalna, tworzona na miliona sposobów. Któż na wakacjach może nam zabronić takich przyjemności?!

 

Co jeszcze warto wiedzieć wybierając się w podróż do Belgii?
  • Dobry transport – belgijskie miasta są pomiędzy sobą bardzo dobrze skomunikowane. Zarówno jeżeli chodzi o drogi (wiele obwodnic najtrudniejszych okolic), jak i pociągi. Szczególnie polecam transport kolejowy, jest szybki i wygodny. Jeżeli chcemy odwiedzić kilka miejsc i zrobić tzw. „przejazdówkę”, możemy kupić bilet na 10 przejazdów (ważny przez rok). Wpisujemy tam tylko datę, miejsce odjazdu i docelową destynację. Koszt takiego biletu (normalny, bez zniżek) wynosi 77 euro.
  • Noclegi – Belgia do najtańszych miejsc nie należy. Do najdroższych na szczęście też nie. Dobrym rozwiązaniem są noclegi w hostelach. Ich koszt zaczyna się średnio od 26 euro za noc. Niektóre z nich mają wliczone w cenę śniadanie. W sezonie wakacyjnym belgijskie hostele mają spore obłożenie, warto rezerwować terminy wcześniej. Są to przeważnie miejsca o dobrym standardzie i położone w centrach miast (bazuję głównie na Antwerpii i Brugii). Co ciekawe, większość spotkanych tam osób to turyści ze Stanów Zjednoczonych i Kanady!
  • Język – w większości miejsc spokojnie można porozumieć się w języku angielskim. Zwłaszcza w dużych miastach. Coś o czym jednak warto pamiętać to fakt, że Belgia jest krajem podzielonym na regiony Walonii i Flandrii. Pierwszy z nich jest regionem francuskojęzycznym, drugi opiera się na języku flamandzkim. Może to być mylące, szczególnie na znakach drogowych, czy na dworcach. Dobrze jest zapoznać się z obiema nazwami miast do których mamy zamiar się kierować. Przykłady? Liège (francuski) i Luik (flamandzki). Anvers (francuski) i Antwerpen (flamandzki).

 

Liège

Brugia

Antwerpia

Bruksela – Atomium

„Château de La Hulpe” / Fondation Folon

Foto: wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Gdy praca nie daje już satysfakcji. Wypalenie zawodowe czy zwykłe zmęczenie?

Wypalenie zawodowe: przyczyny, objawy, przeciwdziałanie /Na ilustracji: Dwójka pracowników (kobieta i mężczyzna) dyskutuje nad laptopem
Fot.: RawPixel/Unsplash.com

Wypalenie zawodowe to problem, który może dotknąć niemal każdego pracownika. Najczęściej jednak negatywne skutki tego stanu odczuwają osoby, które najsilniej angażują się w swoją codzienną pracę. Czy wiesz, jakie cechy predysponują do wypalenia zawodowego, które objawy powinny zwrócić twoją uwagę i jak z nimi walczyć?

Na wypalenie zawodowe wpływ ma wiele czynników. Najbardziej zagrożone są nim jednak osoby, które mają ku temu pewne predyspozycje, a dodatkowo pracują w miejscu, gdzie silna presja miesza się z niskim docenianiem pracownika.

– Do cech osobistych, które predysponują do efektu wypalenia, należą duże zaangażowanie, wysokie chęci, aktywność. Problem może pojawić się wtedy, gdy tego typu tendencje idą w parze ze słabo sprecyzowanymi celami i wartościami osobistymi, życiowym chaosem, słabym balansem między życiem zawodowym a pracą, perfekcjonizmem, stawianiem pracy na pierwszym miejscu – mówi Ilona Rajchel, trener w firmie szkoleniowej Effect Group.

Zaangażowanie wysokiego ryzyka

Wypaleniu zawodowemu sprzyjają także czynniki zewnętrzne. Trudności mogą pojawić się chociażby wtedy, gdy pracownik zderza się ze „szklanym sufitem”, tzn. czuje w sobie potencjał, jest dobrze zmotywowany, ale firma nie umożliwia mu ani rozwoju, ani awansu. Do tego dochodzi przedmiotowe traktowanie, nieakceptowanie przedstawianych pomysłów, brak tolerancji dla jakichkolwiek błędów, przesadna biurokracja. Jeśli organizacja stawia przed pracownikiem wyśrubowane cele, a jednocześnie nie pomaga mu w rozwijaniu kompetencji i lekceważy temat budowania dobrych relacji, takie okoliczności również będą sprzyjały wypaleniu zawodowemu.

– Najbardziej narażeni na wypalenie zawodowe są pracownicy, którzy ,,płoną”. To osoby, które wykazują inicjatywę, dużo pracują, nie zgadzają ze skostniałymi standardami, proponują coś od siebie. To nie znaczy, że wszystko robią najlepiej, ale zależy im, aby działać szybciej, lepiej, sprawniej – zauważa Ilona Rajchel. – Jednocześnie takie osoby często przenoszą swój autorytet na zewnątrz, tzn. szukają potwierdzenia swojej wartości u innych ludzi, nie dając wsparcia samym sobie – dodaje.

Bywa, że są to osoby, których życie osobiste nie jest satysfakcjonujące. Są pracoholikami, nie ,odreagowują” stresu po pracy, nie mają z kim porozmawiać, a równowaga pomiędzy ich życiem osobistym a zawodowym jest wyraźnie zaburzona. Wypalenie zawodowe nie grozi zwykle osobom biernym czy pracującym odtwórczo. Ale niewielkie jest też ryzyko, że problem taki dotknie osoby aktywne, o ile z równym zaangażowaniem spełniają się one w pracy i w sferze osobistej.

Jak rozpoznać wypalenie zawodowe?

Wypalenie zawodowe nigdy nie pojawia się nagle. Jeśli dość szybko, z dnia na dzień, zauważamy niepokojące objawy, najprawdopodobniej wynikają one z innych powodów (zazwyczaj trudności w życiu osobistym).

– Wypalenie zawodowe to długotrwały proces. Wielki stos zaangażowania, chęci, perfekcjonizmu płonie długo, ale niepodsycany, niewspierany przez firmę, szefa i samego pracownika, zaczyna wygasać. Proces ten trwa zazwyczaj wiele miesięcy, a czasem nawet lat. Narasta powoli, co jest o tyle korzystne, że mamy dużo czasu na zauważenie i stosowną reakcję. Ale co za tym idzie, odpowiedzialny szef nigdy nie powie, że wypalenie zawodowe pracownika było dla niego zaskoczeniem – podkreśla trenerka Effect Group.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kultura nie tylko wzbogaca, ale też leczy. Wiesz jak? [WIDEO]

Objawy wypalenia zawodowego

Do objawów wypalenia zawodowego zaliczyć możemy:

  • zmęczenie i wyczerpanie,
  • poczucie bezsilności,
  • niemoc,
  • irytację,
  • stałe napięcie,
  • gniew,
  • frustrację.

Na to nakłada się jeszcze poczucie pędu, nadmiaru obowiązków, braku czasu. W efekcie osoba dotknięta syndromem wypalenia zawodowego ma problemy ze snem, nie potrafi się zrelaksować po pracy ani wypocząć (nawet w czasie urlopu). A ponieważ w życiu osobistym brakuje jej celów i priorytetów, wraca myślami do pracy – tak koło się zamyka i zarazem napędza. Narasta wyczerpanie fizyczne, emocjonalne i duchowe.

Według Ilony Rajchel zmiany można zauważyć w trzech wymiarach. Objawiają się:

  • wyczerpaniem – poczuciem nadmiernego obciążenia pracą (emocjonalne i fizyczne),
  • cynizmem, depersonalizacją i trudnościami w utrzymaniu więzi międzyludzkich – człowiek, który nie czuje się doceniany, staje się agresywny, cyniczny, krytyczny. To, co robił do tej pory z wielkim zaangażowaniem, zaczyna wykonywać pobieżnie, mechanicznie i z dystansem.
  • obniżoną oceną własnych dokonań i brakiem skuteczności – kiedy pracownik zaczyna tracić wiarę w siebie, czuje się nieskuteczny, rośnie jego poczucie niedopasowania. Każde nowe zadanie zdaje się go przerastać, czuje się osamotniony i niezrozumiany.

CZYTAJ TEŻ: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! PSYCHOLOGIA

Jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym? Postaw na wypoczynek

Osoba, która zauważy u siebie powyższe objawy, powinna uznać je za ważny sygnał. Właściwie jest to podpowiedź ze strony buntującego się organizmu, wezwanie do tego, aby zwolnić tempo.

Jeśli możliwy jest dłuższy urlop, warto sobie na niego pozwolić. Najlepiej, jeśli będzie to nie tylko odpoczynek od pracy, ale fizyczna zmiana miejsca. Oczywiście, pracownik będący na takim urlopie nie powinien w czasie jego trwania prowadzić rozmów telefonicznych na temat pracy ani zajmować się firmowymi mailami (dotyczy to nie tylko odpowiadania na nie, ale także samego ich czytania). Chodzi o to, aby wypoczynek był przede wszystkim urlopem dla umysłu, który w ten sposób uwolni się od codziennej presji i nabierze zdrowego dystansu – tak wobec spraw zawodowych, jak i osobistych.

– Powinien być to czas na wyspanie się, wyciszenie, zadbanie o ciało, ale też o umysł i duszę.  Dobrym wykorzystaniem tego czasu będzie zadanie sobie ważnych pytań o istotne w życiu wartości, własne potrzeby, priorytety. Warto pomyśleć także o relacjach z innymi, rodzinie, związku oraz zainteresowaniach i pomysłach na ciekawe spędzanie czasu poza pracą. W takim momencie można w końcu na spokojnie przewartościować sprawy zawodowe i zastanowić się, czy nie nadszedł czas na zmiany również w tej sferze – podpowiada trenerka.

Jak sobie radzić z wypaleniem zawodowym? Zadbaj o pozytywne relacje z otoczeniem

Bardzo istotne w procesie ,,zdrowienia” jest także to, aby zadbać o pozytywne i głębokie relacje z innymi ludźmi. Znaczące, że nie wypalają się zawodowo osoby, które balans praca-życie osobiste traktują serio.

Jeśli jednak nasze wypalenie zawodowe doszło bardzo daleko lub nie czujemy się na tyle silni, by samodzielnie rozpocząć proces zmian, warto poszukać pomocy u specjalisty – np. psychologa lub terapeuty. Pomóc mogą też odpowiednie szkolenia. Przede wszystkim dają one fachową wiedzę o tym, co jest, a co nie jest wypaleniem zawodowym, co na nie wpływa, jak można mu zapobiegać, jak wychwycić pierwsze objawy i z nimi walczyć.

Szkolenie może dostarczyć pracownikowi również dużą dawkę pozytywnej energii do działania. Bardzo często okazuje się, że staje się ono pierwszym krokiem na drodze do poważnych zmian.

– Na moich szkoleniach uczestnicy mają szansę poczuć własną siłę wewnętrzną. Dowiadują się, że nie ma ,,cudownej tabletki” na wypalenie, ale istnieje coś cenniejszego – ich wewnętrzna moc, przekonania, wartości, talenty, uświadomione cele życiowe, rodzina i przyjaciele. Gdy czuje się tę moc i ma się świadomość możliwości, jakie ona daje, odpowiedzialność za własne szczęście, zdrowie czy sukces staje się wyzwaniem realnym i motywującym – mówi Ilona Rajchel.

Źródło: inf. prasowa

POLECAMY TAKŻE: Pracowali ze sobą od kilku lat. Nie wiedzieli, że są bliską rodziną

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Osoby, które dbają o porządek, żyją dłużej

Osoby, które dbają o porządek, żyją dłużej
fot. Pixabay

Nie denerwuj się, dbaj o porządek i troszcz się o innych a będziesz żył długo – przekonują naukowcy. Na potwierdzenie tych słów opublikowani wyniki eksperymentu, który trwał niemal 50 lat. 

W badaniu wzięło udział 26,845 uczniów szkoły średniej. Naukowcy odkryli, że ankietowani, którzy byli dojrzali emocjonalnie, spokojni, empatyczni i uporządkowani, mieli większe szanse na dożycie do 60. roku życia. Badanie przeprowadzili eksperci z University of Rochester w Nowym Jorku.

W 1960 roku nastoletni uczniowie wypełnili ankietę, w której ocenili, czy posiadają cechy osobowości „ważne dla sukcesu życiowego”. Wymieniono wśród nich: spokój, wrażliwość na uczucia innych, impulsywność, apodyktyczność, schludność, towarzyskość, dojrzałość. Losy uczestników badania były śledzone aż do 2009 roku. Do tego czasu 13 proc. ankietowanych zmarło.

Zobacz także: Brak snu powoduje, że twój mózg zjada sam siebie!

Osoby, które dbają o porządek, żyją dłużej

Po uwzględnieniu czynników, takich jak wiek uczniów, wykształcenie rodziców i dochody rodziny, eksperci doszli do wniosku, że nastolatkowie, którzy byli spokojni, schludni, empatyczni, kulturalni i dojrzali emocjonalnie, mieli większe szanse na dożycie starości. Z kolei osoby, które wykazywały za młodu impulsywność, były bardziej narażone na przedwczesną śmierć.

Niedojrzałość i impulsywność u nastolatka mogą według badaczy prowadzić do złych nawyków, które obciążają układ odpornościowy i serce. Negatywne cechy mogą też prowadzić do słabych wyników w nauce, niskich przychodów, a nawet rozwoju – twierdzą badacze. To z kolei wiąże się z gorszym stanem zdrowia, zaniedbywaniem własnych potrzeb.

Zobacz także: Jedno samobójstwo to tragedia aż 135 osób. Zwykle można jej zapobiec

Niepodziewany wynik eksperymentu

Wyniki eksperymentu zaskoczyły samych badaczy, ponieważ uważali okres szkoły średniej za czas „rozwoju i zmiany osobowości”. Byli pewni, że cechy zaobserwowane u nastolatków w czasie trwania badania ulegną zmianie w późniejszym wieku. Jednocześnie dodali, że w okresie szkolnym mogą uaktywnić się pewne cechy, które będą się umacniać przez kolejne lata.

Powyższe badanie jest pierwszym testem, w którym opisano wpływ temperamentu nastolatka na szanse dożycia starości. Naukowcy zaznaczają jednak, że potrzebne są jeszcze kolejne badania w tym kierunku, by dowiedzieć się, w jaki sposób osobowość wpływa na długość życia. Badacze przyznają również, że przyczyna śmierci ankietowanych nie była brana pod uwagę.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wiek ojca a zdrowie dziecka. Kiedy jest odpowiedni czas na zostanie tatą?

Wiek ojca a zdrowie dziecka
fot. Pixabay

Do niedawna uważano, że w głównej mierze to wiek matki ma wpływ na stan zdrowia rozwijającego się w macicy dziecka. Okazuje się jednak, że czynnik męski jest równie ważny.

Mężczyźni powinni zostać ojcami przed 35 roku życia, aby uniknąć ryzyka wystąpienia wad u swoich dzieci – wynika z badania przeprowadzonego na Stanford University School of Medicine w Kalifornii.

W badaniu przeanalizowano stan zdrowia 40 mln noworodków. Naukowcy odkryli, że ryzyko wystąpienia powikłań porodowych zaczyna wzrastać, kiedy panowie zostają ojcami około 30. roku życia. Ryzyko to gwałtownie rośnie po 45. urodzinach.

Zobacz także: Samotni ojcowie żyją krócej. Zobacz, dlaczego

Wiek ojca a zdrowie dziecka

– Mamy tendencję do dostrzegania czynników matczynych w ocenie ryzyka związanego z porodem. Te badania pokazują jednak, że zdrowie dziecka to „osiągnięcie” obojga rodziców. Wiek ojca również ma wpływ na zdrowie dziecka – wyjaśnił profesor Michael Eisenerg ze Stanford University School of Medicine.

Zdaniem eksperta ryzyko wystąpienia u dziecka wad wrodzonych wzrasta nieznacznie, gdy ojciec kończy 35 lat i rośnie gwałtownie po przekroczeniu 40. i 50. roku życia. Dzieje się tak dlatego, że z każdym rokiem w DNA plemników dochodzi do dwóch nowych mutacji.

Okazuje się, że w porównaniu do dzieci spłodzonych przez młodych ojców (od 25 do 34 lat), dzieci starszych mężczyzn (od 35 do 44 lat) były o pięć proc. bardziej narażone na przedwczesny poród, wystąpienie napadów padaczkowych i niską masę urodzeniową. Ryzyko to wzrastało o 14 proc. u dzieci panów będących powyżej 45. roku życia.

Wyniki badań opublikowano w magazynie „British Medical Journal”.

Źródło: Daily Mail, med.stanford.edu

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Smog za oknem? Sprawdź, jak się przed nim chronić

Dłoń; w niej tabletki, obok blistry z lekami /Ilustracja do tekstu" Jak chronić się przed smogiem?
Fot.: Pixabay.com

Zła jakość powietrza, którym oddychamy, obniża przyjemność codziennych spacerów i komfort życia. To jednak niejedyne konsekwencje wszechobecnego smogu. Coraz więcej badań wskazuje, że może on dodatkowo zwiększać ryzyko zachorowania na raka płuca, a nawet pęcherza moczowego. Jak chronić się przed smogiem w mieście?

Smog powstaje, gdy zanieczyszczenia powietrza (drobne pyły) spowodowane przez człowieka (tzw. niska emisja pochodząca z domowych pieców i lokalnych kotłowni węglowych, zanieczyszczenia przemysłowe oraz wyziewy z silników spalinowych) występują razem z naturalnymi zjawiskami atmosferycznymi, jak duża wilgotność powietrza (np. mgła) i brak wiatrów w trakcie wyżów. Smog jest szkodliwy dla zdrowia, ponieważ w powietrzu znajduje się wówczas mieszanina cząsteczek stałych i kropelek cieczy, które zawierają substancje toksyczne, m.in. wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (w tym benzo[a]piren), metale ciężkie, dioksyny i furany, a także alergeny.

CZYTAJ TEŻ: Smog a zdrowie dzieci. „To wpływa na całe późniejsze życie”

Smog za oknem rakotwórczy jak palenie papierosów

WHO oceniło, że szkodliwość pyłu zawieszonego w powietrzu osiąga ten sam poziom co promieniowanie UV czy dym tytoniowy. Zgodnie z tegorocznym raportem Europejskiej Agencji Środowiska, każdego roku  z powodu smogu przedwcześnie umiera w Polsce ok. 47 tysięcy ludzi, a w Europie – 485 tysięcy. Jednocześnie uznano, że zanieczyszczenie powietrza jest jednym z głównych kancerogenów. WHO szacuje, że 8 proc. wszystkich nowotworów płuca w Europie wywołuje smog.

Istnieje wiele przebadanych i potwierdzonych naukowo konsekwencji smogu. Należą do nich m.in.:

  • ze strony układu oddechowego – częstsze infekcje i choroby przewlekłe dróg oddechowych, np. astma, POCHP, rak płuca, częstsze zaostrzenia przebiegu istniejących chorób przewlekłych układu oddechowego, częstsze hospitalizacje i związany z tym wzrost umieralności,
  • ze strony układu krążenia – częstsze, ostre powikłania chorób sercowo-naczyniowych, np. udar mózgu, zawał serca, niewydolność serca, a także wzrost ciśnienia tętniczego, zaburzenia rytmu serca i wzrost umieralności,
  • ze strony układu nerwowego – wzrost ryzyka wystąpienia i rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, np. Alzheimera, Parkinsona, uszkodzenia neuronów i naczyń mózgowych zaburzające działanie układu nerwowego,
  • ze strony układu rozrodczego – porody przedwczesne, obniżona masa urodzeniowa dziecka, zaburzenia rozwoju wewnątrzmacicznego,
    inne: nowotwory pęcherza moczowego, rak piersi, podrażnienie spojówek, przyspieszone starzenie skóry, stres oksydacyjny, oporność na insulinę, cukrzyca.

Jak chronić się przed smogiem w mieście?

Osoby, które mieszkają w miastach zagrożonych smogiem, nie mają możliwości wyeliminowania go całkowicie. Warto jednak starać się minimalizować ryzyko wdychania zanieczyszczeń. Jak to zrobić?

  • Staraj się nie produkować zanieczyszczeń: nie pal w domu śmieciami oraz najgorszej jakości węglem i ogranicz jazdę samochodem.
  • Sprawdzaj stan powietrza. Codziennie aktualizowane dane są dostępne na stronie Inspekcji Ochrony Środowiska www.powietrze.gios.gov.pl.
  • W dni, kiedy zanieczyszczenie powietrza jest najwyższe (czerwony alert), możliwie najkrócej przebywaj na zewnątrz. W te dni zrezygnuj z aktywności fizycznej w plenerze. Lepiej zdecydować się wtedy na siłownię albo basen.
  • Używaj oczyszczacza powietrza w domu. Hoduj rośliny, które pochłaniają szkodliwe substancje.
  • Używaj specjalistycznych maseczek ochronnych, najlepiej tych wysokiej jakości, z zamontowanymi filtrami. Maseczki te warto nosić w dni o najwyższym stopniu zanieczyszczenia powietrza.
  • Nie pal. Palenie tytoniu uszkadza nabłonek dróg oddechowych, co otwiera wrota innym substancjom rakotwórczym.

Konsultacja merytoryczna: dr n. med. Joanna Didkowska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Centrum Onkologii-Instytutu im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Smog: zagrożenie, które wisi w powietrzu

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.