Przejdź do treści

Belgia to nudny kraj? Bzdura! Oto 5 argumentów, które zdecydowanie temu przeczą

Belgia przez wielu określana jest jako „najnudniejszy kraj Europy”. Któż chciałby wybrać taką destynację na upragniony i wyczekany urlop? Ani za bardzo nie wygrzejesz się na plaży, ani po górach nie pochodzisz… jakże mylne jest to wrażenie! Oto 5 powodów, dla których Belgia to genialny wybór na wakacyjne łapanie oddechu od codzienności!

 

1.Bruksela

Często mówi się o niej „stolica Europy”. I nic dziwnego – to właśnie tam mieszczą się siedziby unijnych instytucji. Czy jednak czuć w niej polityczne „nadęcie”? Zdecydowanie nie. Bruksela ma znacznie więcej plusów, także tych turystycznych.

Przede wszystkim urokliwe uliczki starego miasta, które wypełnione są restauracjami, kawiarniami i sklepikami z tradycyjnymi czekoladkami. Większość z nich otacza Grand Place, który jest historycznym centrum miasta – niemal nieustannie jest tam pełno ludzi z całego świata. Architektura, jakże inna od naszej Polskiej, ujmuje. Szczegóły ornamentów budynków pozwalają wpatrywać się w nie godzinami!

To właśnie o kilka kroków stamtąd oddalony jest słynny Manneken pis (siusiający chłopiec). Warto zobaczyć też wymienione tu miejsca w nocy. Podświetlenie nadaje im zupełnie innego klimatu!

Bruksela nie jest gigantycznym i rozległym miastem, dzięki czemu po kilku-kilkunastominutowym spacerze z Grand Placu znajdziemy się obok genialnych muzeów. Jednym z nich jest Muzeum Instrumentów Muzycznych, którego budynek sam w sobie jest sztuką.

Jeśli jesteśmy fanami surrealizmu i futuryzmu, zdecydowanie nie możemy pominąć Muzeum René Magritte’a. Genialna wystawa, wspaniale przedstawiona historia artysty i masa inspiracji – konieczny punkt do odhaczenia na mapie artystycznej Brukseli.

Co jeszcze warto zobaczyć? O kilka kroków od Muzeum Magritte’a znajduje się Pałac Królewski i kolejne muzea. W podobnej odległości (chociaż w innym kierunku) zobaczyć będziemy mogli też Kościół Notre-Dame du Sablon. Co ważne, wiele z brukselskich atrakcji otoczonych jest spokojnymi parkami. Stolica Belgii przepełniona jest zielenią, co urzeka i pomaga złapać oddech. Być może to dzięki temu czuje się w niej dystans do pędzącego tak blisko politycznego serca Unii?

Jeśli stworzymy listę obowiązkowych atrakcji Brukseli to niewątpliwie znajdzie się na niej jeszcze Atomium, które od lat jest symbolem porównywanym do paryskiej Wieży Eiffla. Zarówno zwiedzanie go w środku (rozpościerający się widok na miasto), jak i spacer z widokiem na oświetlone w nocy kule – warto!

 

 

2. Antwerpia

Antwerpia to kolejne duże belgijskie miasto, które warto odwiedzić przede wszystkim ze względu na zabytki i klimat urokliwych uliczek. Jest to też miasto portowe położone nad rzeką Skaldą. Pomimo przemysłowych powiązań, które z turystycznego punktu widzenia być może nie są zbyt atrakcyjne, w okolicach rzeki warto odwiedzić chociażby Zamek Het Steen. Niewątpliwie sam w sobie jest architektoniczną atrakcją, ale na domiar dobrego, właśnie stamtąd roztacza się widok na stare miasto – przede wszystkim na górującą gotycką Katedra NMP.

To wokół niej roztaczają się wspomniane już tu małe uliczki pełne sklepów z czekoladą, ale też atrakcyjnych butików. Antwerpia niewątpliwie jest rajem dla fanów zakupów. Ulica Meir pełna jest mniej i bardziej popularnych marek. Nie można też zapominać, że jest to „diamentowe miasto” – to właśnie tam znajduje się światowe centrum handlu tymi właśnie drogocennymi kryształami.

Jeśli jesteśmy miłośnikami sztuki warto zobaczyć Muzeum Rubensa, które znajduje się w jednej z uliczek odchodzących od wspomnianej już ulicy Meir. Sztuką niewątpliwie można nazwać też Dworzec Kolejowy, który wita przybywających do Antwerpii. Zbudowany w 1905 roku wywiera ogromne wrażenie. Przepiękna zabudowa i rozległe, niemalże magiczne schody (fani Harry’ego Potter’a śmiało mogą porównać je do schodów w Hogwarcie – taki mamy tam klimat!).

Antwerpia to miejsce idealne do spacerów, które ma na swojej trasie wiele interesujących zabytków. A wieczorem, klimatyczna kolacja lub tradycyjne piwo w jednej z typowych dla Belgii knajpek. Co więcej, dająca się tam wyczuć „wielkomiejska” atmosfera przyciągnąć może miłośników nieco mniej sielskich klimatów.

 

3. Brugia

„Wenecja północy” – szczerze? Według mojej opinii ma w sobie więcej magii, niż włoskie miasto. Zabudowa Brugii, zarówno malownicze małe domki, jak i historyczne centrum miasteczka, wprowadzają nas w niemalże baśniowy świat. Snujące się dookoła kanały, urokliwe mostki, przepływające pod nimi łódki (pełne turystów) – nic dziwnego, że jest to kolebka wielu znakomitych malarzy.

Gotycki Ratusz, Bazylika Świętej Krwi, Szpital św. Jana i beginaż z XIII wieku, to tylko niektóre miejsca warte zobaczenia. Jako, że Brugia jest małym miastem, spokojnie możemy zrobić to wszystko podczas spaceru (w zasadzie to chyba nie ma nawet innej możliwości ze względu na dostęp do niektórych miejsc). Dzięki uważnemu spacerowi odkryć możemy cała masę niezwykłych zakątków, których nie znajdziemy na każdej mapie.

O Brugii, każdym mostku, przepływającej wodzie i roztaczającym się klimacie sztuki można wiele. Zdecydowanie jest to najpiękniejsze miasteczko Belgii. Jeżeli wybierze się ten właśnie kraj na wakacje, jest to „must have” listy miejsc do zobaczenia. Chociaż właściwiej byłoby powiedzieć „do odwiedzenia”, bowiem samo przyjrzenie się atrakcjom Brugii nie wystarcza, trzeba to miasto poczuć. Dobrze jest w nim po prostu pobyć, odetchnąć, wsłuchać się w nie (nawet pomimo turystycznego gwaru).

Polecam zacząć wczesne zwiedzanie. Uliczki zapełniają się tak naprawdę dopiero około godziny 11-12. Do tego czasu można się w wielu miejscach poczuć niemalże prywatnie. Cudne przeżycie!

 

4. Morze

Wiele osób nie wie, że Belgię można spokojnie uznać za kraj dla „plażowiczów”. Utrudnieniem jest zmienna pogoda (często padający deszcz) i dość niskie temperatury. Woda w Morzu Północnym też do najcieplejszych nie należy… Kiedy jednak uda się złapać promienie letniego słońca, nie sposób oprzeć się urokowi plaży. Jeśli jest zaś nieco zimniej, idealny zdaje się być spacer brzegiem wody.

Co więcej, trudno oprzeć się pomysłowi wyjazdu nad morze, gdy jesteśmy np. w Brugii. Odległość od niej do Ostendy (miasto położone na wybrzeżu) wynosi niecałe 30 km. Pociągiem podróż zajmuje 16 minut, a kursują one w odstępie kilku-kilkudziesięciu minut. Na szybką wycieczkę na bank uda nam się wiec znaleźć chociażby godzinkę – nie pożałujemy!

Ostenda sama w sobie nie jest może najpiękniejszym miastem wybrzeża. Blankenberge czy Knokke-Heist są z punktu widzenia morskiego wypoczynku bardziej atrakcyjne. Wszystkie mają w sobie jednak podobne „miejskie” elementy. Jest to zdecydowanie inny klimat plaż, niż ten znany nam znad Bałtyku. Jeśli jednak o same plaże chodzi, są one piaszczyste (chociaż nie jest to „najdelikatniejszy” piasek) i rozległe. Spokojnie można na nich grać w siatkówkę, frisbee, czy też… otworzyć wystawę figur z piasku! Zdecydowanie znajdzie się na to miejsce i uatrakcyjni – szczególnie dzieciakom – pobyt. W tym roku w Ostendzie oglądać można było świat Disney’a zbudowany właśnie w tenże sposób. Genialny widok!

 

5. Jedzenie

Kuchnia belgijska nie umywa się zapewne do włoskiej, czy francuskiej. Trudno nawet wymienić jakieś szczególnie związane z nią dania. Jeśli jednak chodzi o tradycyjne przekąski i przysmaki związane z Belgią właśnie, idealnie oddają one ideę wakacyjnych przyjemności.

Po pierwsze – piwo. Jest ono wręcz nieodłącznym elementem belgijskiej kultury To właśnie tam znajdziemy ponad 500 gatunków tego trunku. Jedne są mocne i ciężkie, inne lekkie i z niemalże niewyczuwalną nutką goryczy. Podstawa to piwa klasztorne, słynni trapiści i ich opactwa – m.in. w Chimay czy w Orval. Z jednej strony są to ciekawe miejsce to zwiedzenia, z drugiej znakomity pretekst dla fanów piwa do wypróbowania kolejnych smaków. A jest w czym wybierać!

Po drugie – gofry (w zasadzie trzeba by powiedzieć: „waffle”). Ich zapach roznosi się niemal na większości belgijskich uliczek. Swoim urokiem zapraszają nie tylko najmłodszych. Fani słodkości będą wniebowzięci, bo jakże inne są one od znanych nam z polskich deptaków gofrów. Dodatki do wyboru, do koloru.

Po trzecie – frytki. To właśnie w Belgii powstał tenże przysmak, który dla wielu kojarzy się ze słabej jakości fast foodami. Rzeczywiście nie jest to być może najzdrowsza przekąska, ale belgijski sposób smażenia ziemniaków (dwukrotnie i w różnych temperaturach) sprawia, że nie sposób nie ulec ich chrupkości. Co ciekawe, w Brugii znajduje się nawet muzeum dedykowane właśnie frytkom – coś dla ciała, coś dla ducha!

Po czwarte i chyba najważniejsze – czekolada! To właśnie stamtąd pochodzą najwięksi mistrzowie czekolady, a belgijskie pralinki uznawane są za jedne z najlepszych na świecie. Niemal na każdym kroku znajdują się tam małe (i większe) manufaktury, których wystawy przyciągają uwagę i zmysły. To właśnie czekolada zdaje się być najczęściej przywożoną z Belgii pamiątką i prezentem z wakacji. Pyszna, oryginalna, tworzona na miliona sposobów. Któż na wakacjach może nam zabronić takich przyjemności?!

 

Co jeszcze warto wiedzieć wybierając się w podróż do Belgii?
  • Dobry transport – belgijskie miasta są pomiędzy sobą bardzo dobrze skomunikowane. Zarówno jeżeli chodzi o drogi (wiele obwodnic najtrudniejszych okolic), jak i pociągi. Szczególnie polecam transport kolejowy, jest szybki i wygodny. Jeżeli chcemy odwiedzić kilka miejsc i zrobić tzw. „przejazdówkę”, możemy kupić bilet na 10 przejazdów (ważny przez rok). Wpisujemy tam tylko datę, miejsce odjazdu i docelową destynację. Koszt takiego biletu (normalny, bez zniżek) wynosi 77 euro.
  • Noclegi – Belgia do najtańszych miejsc nie należy. Do najdroższych na szczęście też nie. Dobrym rozwiązaniem są noclegi w hostelach. Ich koszt zaczyna się średnio od 26 euro za noc. Niektóre z nich mają wliczone w cenę śniadanie. W sezonie wakacyjnym belgijskie hostele mają spore obłożenie, warto rezerwować terminy wcześniej. Są to przeważnie miejsca o dobrym standardzie i położone w centrach miast (bazuję głównie na Antwerpii i Brugii). Co ciekawe, większość spotkanych tam osób to turyści ze Stanów Zjednoczonych i Kanady!
  • Język – w większości miejsc spokojnie można porozumieć się w języku angielskim. Zwłaszcza w dużych miastach. Coś o czym jednak warto pamiętać to fakt, że Belgia jest krajem podzielonym na regiony Walonii i Flandrii. Pierwszy z nich jest regionem francuskojęzycznym, drugi opiera się na języku flamandzkim. Może to być mylące, szczególnie na znakach drogowych, czy na dworcach. Dobrze jest zapoznać się z obiema nazwami miast do których mamy zamiar się kierować. Przykłady? Liège (francuski) i Luik (flamandzki). Anvers (francuski) i Antwerpen (flamandzki).

 

Liège

Brugia

Antwerpia

Bruksela – Atomium

„Château de La Hulpe” / Fondation Folon

Foto: wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Ile wymagać od dzieci?

Ile wymagać od dzieci?
Złe zachowania, naruszające normy społeczne, mamy potrzebę szybko korygować – fot. Fotolia

„Nie ma dzieci – są ludzie.” To bardzo znane powiedzenie autorstwa Janusza Korczaka, które stało się również mottem kampanii społecznej organizowanej przez Rzecznika Praw Dziecka. Oczywiście, nie mamy pewności, co Korczak dokładnie miał na myśli, w jakich okolicznościach doszedł do takiego wniosku, dlaczego uważał, że to było ważne, by powtarzać to zdanie wielokrotnie. Możemy jednak zastanowić się, czy i jakie znaczenia mają słowa sprzed dziesiątków lat dzisiaj. Bo że mają, nie ma wątpliwości.

Nie trudno dzieciom wpaść w kłopoty. Choć uważamy, że dzieciństwo to czas zabawy, spontaniczności, prób, większość rodziców zdaje się mieć świadomość i wewnętrzną zgodę na to, by ich dzieci były dziećmi.

Jednak w praktyce okazuje się, że w zasadzie oczekujemy, że jednak dzieci będą się zachowywały w określony sposób. Oczekujemy, że od bardzo wczesnego dzieciństwa będą potrafiły kontrolować impulsy, przewidywać konsekwencje swoich działań, spodziewamy się, że potrafią logicznie wyjaśnić swoje zachowanie.

Zobacz też: Swobodna zabawa w rozwoju dziecka. Dlaczego jest tak ważna?

Oczekiwania

Oczywiście, im młodsze dziecko, tym te oczekiwania są mniejsze. Albo też trudniej się przyznać do tego, że mamy oczekiwania. Jeśli dwulatki chcą się w tym samym czasie bawić tą samą zabawką, wielu dorosłych sięgnie po dorosłe metody rozstrzygające tę kwestię – dzieci powinny się bawić sprawiedliwie. Czyli na przykład na przemian. Dorośli dziecku tłumaczą, wyjaśniają i w zasadzie to powinno wystarczyć, by usunąć niepożądane zachowanie.

Nawet o bardzo małych dzieciach zdarza się dorosłym myśleć (i mówić), że są rozwydrzone, złośliwe, że działają celowo, by zwrócić na siebie uwagę. Niektóre dzieci zdaniem dorosłych mają tendencję do gwiazdorzenia. Można by długo wymieniać, w jaki sposób widzimy dzieci, jakie przymioty i intencje im przypisujemy.

Złe zachowania, naruszające normy społeczne, mamy potrzebę szybko korygować. Albo wyciszyć. Jeśli przedszkolak odebrany w przedszkola bardzo późno jest płaczliwy, nie ma ochoty wsiąść do samochodu, długo zakłada kurtkę. Rodzic, czasami też zmęczony po pracy, zaczyna popędzać, pokrzykiwać, grozić.

Z jakiegoś powodu, gdybyśmy mieli do czynienia z osobą dorosłą powiedzielibyśmy, ze miała długi dzień, jest zmęczona, że może ktoś był dla niej niemiły. Jest to zrozumiałe, że dorośli mają swoje sprawy i niezbywalne prawo do gorszego momentu, dnia czy nawet miesięcy. Z jakiegoś jednak powodu często nie mamy takiej wyrozumiałości dla dzieci.

Zobacz też: „Bo mamusi będzie przykro”. Wzbudzanie poczucia winy u dziecka, czyli kilka słów o okrutnej manipulacji

Wady i niedoskonałości

Nancy McWilliams, psychoanalityczka, zauważa, że ludzie często trafiają do terapii w momencie, kiedy ich dzieci osiągają wiek, kiedy im samym coś się przytrafiło. Niekoniecznie robią to świadomie. Nagle zaczynają mieć obawy, czują, że coś się niedobrego dzieje, zaczynają się gorzej czuć czy funkcjonować. I długo w żaden sposób nie łączą tego z własnymi dziećmi.

Dzieci wywołują w nas wiele, bardzo żywych uczuć. Ciąża, poród czy wczesne rodzicielstwo uznawane jest za szczególny czas ze względu na liczne zmiany hormonalne. Jednak tłumaczenie to, choć pomocne, jest jednocześnie nazbyt upraszczające.

Opieka nad noworodkiem czy małym dzieckiem konfrontuje nas z zależnością (dziecka od nas i nad od dziecka), bezradnością i bezbronnością. To nie są uczucia, które chcielibyśmy sobie przypominać. Może więc być tak, że jeśli rodzic ma tego rodzaju kłopot, będzie potrzebował, by jego dziecko jak najszybciej się usamodzielniło w żłobku lub przedszkolu.

Zobacz też: „Trudne” dziecko – czy jest w życiu skazane na porażkę?

Ile wymagać od dziecka?

Większość z nas, rodziców, jest świetna w teorii. W teorii wiemy, jak dziecko powinno się zachować, co powinno, a czego nie powinno robić. Wiemy, że nie powinno bić innych dzieci, zabierać zabawek, że powinno szanować innych. Mówimy o tym dzieciom. Czasami spokojnie, czasami w złości, karząc. Ale to, czego dzieci naprawdę się uczą to to, co widzą.

Co jakiś czas w Internecie pojawia się relacja rodzica, który postanowił „nauczyć” dziecko czegoś. Widzimy więc nastolatka, który maszeruje do szkoły, ponieważ ojciec zakazał mu korzystania ze szkolnego autobusu, ponieważ młody człowiek prześladował kolegę. Albo mama pokazuje pokój córki opróżniony z wszystkich zabawek, ponieważ dziecko nie potrafiło lub nie chciało dzielić się zabawkami.

Internet się, oczywiście, dzieli. Większość czytających oraz oglądających nagranie uważa postawę rodzica za wyraz dojrzałości i przykład konsekwencji. Czasami trzeba być twardym, prawda? Tyle tylko, że jak dziecko ma się „oduczyć” prześladowania, skoro samo jest prześladowane? Jak ma czymkolwiek się dzielić, jeśli jego rzeczy nie należą do niego i w każdej chwili ktoś silniejszy może przyjść i je zabrać? Jak ma szanować innych, jeśli samo jest nieszanowane? Karykaturą jest sytuacją, kiedy rodzic ze słowami „Nie będziesz więcej bił” wymierza klapsa dziecku.

Wymagajmy od dzieci. Wymagania i frustracja sprzyjają rozwojowi. Ale też trzeba pamiętać o określonych możliwościach dzieci, adekwatnych do ich rozwoju i wieku. I tak jak mamy współczucie i zrozumienie dla dorosłych, to samo winni jesteśmy dzieciom. Tak jak my bywamy zmęczeni i rozdrażnieni, tak również dzieci.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak oswoić stres?

Jak oswoić stres?
Stres całkowicie zawładnął naszym życiem. Oskarża się go o wszelkie choroby – od raka poprzez depresję czy choroby serca do szybszego starzenia. – Fot. Pixabay

Stres całkowicie zawładnął naszym życiem. Oskarża się go o wszelkie choroby – od raka poprzez depresję czy choroby serca do szybszego starzenia. Wydaje nam się, że nie możemy nic zrobić. Poza medytacją, jogą i innymi wyciszającymi metodami. A może warto go oswoić?

Co nas stresuje?

Jeśli wyobrazisz sobie swój poranek – odwiozłaś dzieci do szkoły (spóźnione), w drodze wysłałaś maila, którego zapomniałaś wysłać wczoraj, myślisz o niezapłaconych rachunkach (wczoraj byłaś zbyt zmęczona, żeby usiąść do komputera). Pojawiasz się w  pracy przytłoczona stresem od momentu wstania z łóżka, a wieczorem, przy kieliszku wina, zastanawiasz się, co tak naprawdę go spowodowało .

Kelly McGonigal, psycholożka zdrowia, przez wiele lat traktowała stres jako główną przyczynę chorób u ludzi, jednak po obserwacji i wielu badaniach doszła do wniosku, że ludzie rzeczywiście umierają szybciej, kiedy dopada ich stres, ale dodatkowo wierzą, że to stres powoduje choroby. Jak się okazało, ludzie narażeni na stres, ale nie obwiniający go za złe zdrowie, należeli do grupy, w której najrzadziej występowały przypadki śmierci. To badanie dowodzi, że nie sam stres jest przyczyną naszych problemów ze zdrowiem, ale wiara, że powoduje je stres. Zmiana myślenia o stresie może spowodować inną reakcję organizmu, naszego ciała.                                     

Kiedy jesteśmy zestresowani, nasze serce bije szybciej, szybciej oddychamy i zaczynamy się pocić. Oceniając takie reakcje można powiedzieć, że nie radzimy sobie w danej sytuacji, ale możemy też nauczyć swoje ciało, że takie objawy przygotowują organizm do akcji. Szybsze bicie serca i szybszy oddech oznacza, że przygotowujemy się na coś trudnego, że czeka nas wyzwanie.

Stres szkodzi

Szkodliwą częścią stresu jest zwężenie naczyń krwionośnych, co powoduje choroby serca. Badania pokazują, że stres postrzegany pozytywnienie powoduje zwężenia naczyń – ciało zaczyna postrzegać stres jako powód do radości. Następnym razem, kiedy poczujesz, że stres cię zaatakował, pomyśl o tym, że twoje ciało przygotowuje cię na ważne wyzwanie. Jak to zrobić? Przede wszystkim zaakceptować niepewną przyszłość – tak, jak robią to ludzie, zajmujący się biznesem.

Krok 1. Oczekuj zmiany i przygotuj się na nią

Ci, którzy zajmują się biznesem, przeżywają wzloty i upadki – wiedzą, jak radzić sobie w trudnych momentach – kiedy firma upada i nagle tracą pracę. Różnica jest taka, że mentalnie są na to przygotowani – trzeba się tego nauczyć.

Jeśli nie zdajesz sobie sprawy z tego, że wszelkie zmiany są naturalne – stwórz listę ważnych rzeczy i zaglądaj do niej co tydzień lub co dwa, aktualizuj, kiedy uważasz , że tego wymaga. Celem tego zadania jest to, że nie da się wszystkiego przewidzieć, ale można przygotować mózg na zmiany i nauczyć go pozytywnego reagowania na to, co nowe.  Nawet jeżeli niewiele rzeczy z listy się wydarzy, praktyka przygotowywania się na zmiany wejdzie ci w krew i da poczucie panowania nad przyszłością.

Krok 2. Skup się na swoim poczuciu wolności, nie na tym, co cię ogranicza

Wszyscy powtarzamy mantrę z dzieciństwa – „życie nie jest w porządku” – to głos rozpaczy, strachu i bezczynności. Oczywiście nie posiadamy zdolności do zatrzymywania negatywnych zdarzeń, ale możemy wybrać sposób, w jaki na nie reagujemy.

Zobacz też: Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Krok 3. Napisz na nowo scenariusz swojego życia

To najtrudniejsza część, bo będzie trzeba zmienić myślenia, do którego dotychczas byliśmy przyzwyczajeni przez lata dorastania.

Na początek pomyśl o ostatnim trudnym zdarzeniu – co powstrzymało cię przed inną reakcją – co skłoniło cię do takiego, a nie innego przebiegu zdarzenia– dlaczego nie potrafiłaś wyciągnąć z tego, co najlepsze? Spisz ten negatywny scenariusz i nazwij go np. trudna lekcja. Następnie stwórz pozytywny scenariusz przeszłych zdarzeń – jak mogłaby wyglądać taka sytuacja, gdybyś podeszła do tego w sposób, do którego nie jesteś przyzwyczajana od lat.

Skup się na pozytywach. Ma to być scenariusz wzmacniający, który posłuży do zastąpienia poprzedniego. Trzymaj oba na półce, aby mieć je pod ręką w sytuacjach stresu lub silnego niepokoju. W takim momencie porównaj oba scenariusze ze swoim teraźniejszym stanem umysłu – zdasz sobie sprawę, jak zmienia się twoje myślenie pod wpływem pozytywnego scenariusza.

Krok 4. Rozpoznaj i zatrzymaj negatywne myśli

To duży krok w dawaniu sobie rady ze stresem i lękiem – badania jasno pokazują, że im dłużej i częściej dopuszczasz negatywne myśli, tym większą siłę im dajesz.

Większość negatywnych myśli to jednak tylko myśli, nie fakty

Kiedy zdasz sobie sprawę, że zaczynasz wierzyć w negatywne i pesymistyczne scenariusze w twojej głowie, czas się z nimi zmierzyć i spisać je na kartce. Jeśli znajdziesz taki moment, będzie to oznaczać, że potrafisz też racjonalnie sprawdzić ich zasadność.

Zdasz sobie sprawę, że żadna z tych negatywnych myśli nigdy się nie wydarzyła, to tylko naturalna skłonność mózgu do wyolbrzymiania myśli, często się pojawiającej. Zidentyfikowanie ich, nazwanie i oddzieleni od faktów, pomoże ci przerwać ciąg negatywnego myślenia i lęków.

Zobacz też: Droga do bliskości

Krok 5. Naucz się wdzięczności

Oddech i chwila, żeby zastanowić się, za co warto podziękować to nie tylko reguła dotycząca modlitwy – badania wykazały, że ta praktyka redukuje stres o 23 %. Ludzie, którzy praktykują podejście okazywania wdzięczności, doświadczają lepszego samopoczucia, mniej stanów lękowych, więcej energii – to wszystko dzięki obniżeniu hormonu stresu – kortyzolu.

Źrodło: success.com

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Ojce i Dziatki – Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej promuje czytelnictwo wśród dzieci

Ojce i Dziatki - Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej promuje czytelnictwo wśród dzieci
fot.MFLD

Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej promuje wartościową literaturę i jej autorów oraz wydawców. Zaplanowane są interaktywne spotkania z literatami, warsztaty z artystami, happeningi, wystawy, gry i konkursy literackie. Niby wszystko jak zwykle, jednak działania skierowane są do dzieci głównie w kontekście rodziny, jako miejsca, w którym wykształcane i utrwalane są nawyki czytelnicze.

Festiwal literatury dziecięcej

Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej rusza w maju w Warszawie i potrwa aż to grudnia. Obejmie swoim działaniem Warszawę, Radom, Wrocław, Opole, Gdynię, Sopot, Lublin, Zamość, Katowice i Dąbrowę Górniczą.

Aktywizujące wszystkich członków rodziny działania wokół książek mają wspierać rodziców i dziadków w ich rolach i wzmacniać więzi międzypokoleniowe. Festiwal ma być sposobem na spędzenie czasu z książką i ze sobą nawzajem inspirująco, literacko i rodzinnie.

To także odpowiedź na potrzeby seniorów, którzy chętnie skorzystają z wydarzeń lokalnych, by dojechać z wnukami do największych miast zwyczajnie brak im siły.

Zobacz też: Rodzic, który chce ‘za bardzo’. Sprawdź, czy nie zatruwasz życia swojemu dziecku!

Pierwsze takie wydarzenie w Polsce

– Mamy za sobą 5 letnią pracę przy jednym z większych festiwali literatury dla dzieci. Gdy go tworzyliśmy, nie było takich imprez w Polsce – teraz jest zupełnie inaczej – a pomimo tego, problem niskich wskaźników czytelnictwa nie znika.

Czasem trzeba się zatrzymać i sprawdzić co można zrobić lepiej. Mamy przynajmniej kilka takich punktów, to nie są łatwe zadania, ale zamierzamy je sukcesywnie wdrażać  – wyjaśnia dyrektorka festiwalu, prezes grupy Czas Dzieci, Agnieszka Karp-Szymańska.

Festiwal zakłada aktywności nie tylko w miastach festiwalowych, ale też szereg atrakcji, w które można włączyć się niezależnie od miejsca zamieszkania.

Zobacz też: „Siedem dni” – skłaniająca do refleksji na temat przemocy w szkole powieść dla nastolatków

Otwarty, partnerski, międzypokoleniowy

Międzypokoleniowy, bo dla dzieci liczy się rodzina.

Partnerski, bo organizatorzy stworzyli ideę miast partnerskich. Duże ośrodki kulturalne, których naturalną rolą jest wyznaczanie kierunków, wskazywanie trendów, odważne parcie do przodu  to nie jedyne miejsca na mapie, gdzie będzie działał festiwal.

Otwarty, bo organizatorzy cieszą się, gdy miasto, instytucja, księgarnia lub wydawca chcą dołączyć.

Szczegółowe informacje na temat Festiwalu znajdziesz tutaj.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Dziennik naszego szczęścia

Dziennik szczęścia
Pokazujemy albumy, w których można zapisywać ważne chwile. – Fot. Pixabay

Jesteś w ciąży i rodzisz dziecko. Wszystko dzieje się bardzo szybko i kiedy przekraczacie z maluchem próg przedszkola, orientujesz się, że mnóstwo ważnych momentów już za wami. Pokazujemy albumy, w których możecie zapisywać ważne chwile, aby wspominanie było ciekawsze i pełniejsze.

Oprócz zrzuconych kilku zdjęć z komputera i paru wpisów na Facebooku, zauważasz braki – nie ma zdjęcia i daty wypadnięcia pierwszego mleczaka, pierwszych postrzyżyn, pierwszego słowa ­– zanim się obejrzysz, będziesz ze swoim dzieckiem świętować 18 urodziny. Aby cudowne chwile nie uleciały – a brak ci zdolności manualnych lub czasu, żeby wyprodukować wspomnieniowy album – na rynku znajdziesz gotowe rozwiązania.

Dziennik mojej ciąży Wyd. Arkady

Album dla przyszłych mam, które skrupulatnie chcą opisać dziewięć miesięcy z dzieckiem – jedna z rubryk to „nastrój w barwach”, a oprócz tego znajdą się tu cenne rady na każdy miesiąc ciąży – jak się czuje mama, dostrzegalne zmiany fizyczne, zmiany nastroju etc.

Moje pierwsze pięć lat. Wyd. Edycja Świętego Pawła

Dla wielbicieli znanej fotografki Anne Geddes. Jest tu miejsce na dedykację, zdjęcia, osobiste zapiski – oraz koperty, w które można włożyć mleczaki lub włoski dziecka.

Zobacz także: Współczesna rodzina na nowo zdefiniowana

Księga mojego dzieciństwa Wyd. Egmont

To album z ilustracjami z przepięknej książki Sama McBratney’a „Wszystkich was kocham najbardziej”. Tutaj także miejsce na masę zapisków dotyczących dziecka – koperty na pocztówki i pamiątki, miejsce na zapisanie wzrostu i wagi, zawiadomienie o narodzinach i notatki o najważniejszych chwilach.

Pamiątkowy album dla bliźniaków. Wyd. Arkady

Dwójka dzieci, więcej pisania, więc także więcej miejsca na notatki o podwójnym szczęściu i pierwszych chwilach dwójki maluchów.

Pamiętnik ciąży Wyd. Publicat

Kolejny album dla rodziców oczekujących. Tydzień po tygodniu ciąży i pierwszych miesiącach życia dziecka. Rodzice znajdą tu także porady i informacje specjalistów w kraju. Znajdzie się także miejsce na USG, zapisanie myśli i uczuć towarzyszącym kolejnym tygodniom ciąży.

Album dziecka Wyd. Arkady

Na okładce zabawka, którą dostanie dziecko, a w jej miejsce pojawi się zdjęcie bohatera albumu. W środku miejsce na najważniejsze chwile malucha do 3-go roku życia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.