Przejdź do treści

Biegi 300 km po górach? No problem! Krystian Pietrzak: „ Każdy jest w stanie zrobić coś podobnego” [PODCAST]

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Ile najwięcej zdarzyło Ci się przebiec za jednym razem? 5-10 km? A może masz za sobą maraton? Za każdy kilometr oczywiście wielki szacunek, ale nie ma co ukrywać… trudno porównywać takie długości z dystansem 300 km: „Biegam w ekstremalnie długich, ale też głównie górskich biegach, tzn. przez Alpy – 350, 120, 140 km i dużo przewyższeń. Portugalia nie jest górzysta, stąd też był to dla mnie „szybki” bieg. 300 km zajęło mi 58 godzin, 17 minut” – o swoich ostatnich zawodach, początkach trenowania i możliwościach, jakie ma każdy z nas opowiada Krystian Pietrzak. Biegacz ultra, czyli sportowiec gotowy na nadludzki wysiłek!

Katarzyna Miłkowska: Rozumiem, że droga do tego typu biegania jest stopniowa. Czy 10 lat temu miałeś już w sobie pomysł, że chcesz zająć się bieganiem ultra?

Krystian Pietrzak: Zdecydowanie nie. Zanim zacząłem biegać maraton – co też wyszło przez przypadek – nawet nie wyobrażałem sobie, że istnieją takie dystanse. Studiowałem na AWF-ie w Warszawie, więc mam pojęcie o sporcie, bieganiu. Trenowałem wyczynowo sprint, stąd też zdawałem sobie sprawę, że gdzieś ten maraton jest i może kiedyś chciałbym go pobiec, ale nie było jakiegoś konkretnego celu. Teraz jest to już 8 lat tego typu biegania, jednak gdybyś 9 lat temu zapytała zapytała, czy przebiegnę maraton, prawdopodobnie bym Ci odpowiedział: „Maraton? Jako sprinter? Raczej nie.”

To rzeczywiście trochę się zmieniło.

Nigdy nie mów nigdy.

Krystian Pierzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

No właśnie! Ale czy trzeba być aktywnym od dziecka – bo rozumiem, że u Ciebie zaczęło się to wcześnie – czy można jednak wystartować trochę później i mimo wszystko dojść do etapu, kiedy to bieganie jest rzeczywiście ulta?

Na sport nigdy nie jest za późno – na to nigdy nie było i nie będzie za późno. Twierdzę, ze każdy jest w stanie zrobić coś podobnego. Jest to oczywiście zależne od pewnych elementów. Mi pomogła moja wiedza, wykształcenie i pasja. Bycie sprawnym dzieckiem, sprawnym młodzieńcem i mężczyzną pomogło mi myśleć o tym, żeby robić coś takiego, jak maraton czy ultra. Co więcej, sam siebie do tego wykształciłem – nie mam trenera, a wszystkie moje osiągnięcia wynikały z tego, co ja sam już wiem na ten temat, z błędów, które sam popełniłem, z których wiele się nauczyłem.

Mimo wszystko jestem w stanie powiedzieć, że dla każdego możliwe jest zrobienie czegoś, co na początku wydaje mu się niemożliwe. Zależy to od punktu widzenia, ponieważ w mojej ocenie jest to kwestia pewnego wyobrażenia – czy jestem w stanie sobie wyobrazić, że to zrobię? Później jest to już tylko kwestia znalezienia do tego drogi albo osoby, która może w tym pomóc.

Wysłuchaj podcastu z Krystianem Pietrzakiem! Dowiesz się z niego znacznie więcej:

  • o trudnościach, z jakimi mierzy się biegacz ultra,
  • o emocjach związanych z 300-kilometrowym biegiem,
  • o początkach biegania – bo (podobno) każdy z nas może pobić własne wyobrażenia!

 


Krystian Pietrzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Krystian Pietrzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Zobacz też: Sport od najmłodszych lat – Diablo Włodarczyk: „Powinniśmy dziecko wspierać, popychać do przodu i służyć mu pomocą”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

7 ciekawostek o kotach – czy wiedziałeś, że…

ciekawostki o kotach
fot. 123rf.com

Debata nad tym, kto jest lepszym przyjacielem człowieka – pies, czy kot – wciąż trwa. Dla wielu osób drugie z wymienionych tu zwierząt wygrywa w przedbiegach – cóż, nie sposób się nie zgodzić, że koty są niezwykle fascynujące. Jednak bez względu na to, które z tych dwóch domowych zwierząt jest bliższe waszemu sercu, warto poznać wyjątkowe ciekawostki o kotach – niektóre z nich mogą was zaskoczyć!

7 ciekawostek o kotach

  1. Wiecie, że koci język jest chropowaty niemalże tak, jak tarka? Zastanawiacie się dlaczego? Koci język pełni funkcję szczotki do włosów. Do pielęgnacji futerka koty i inne drapieżniki (lamparty, tygrysy czy lwy) używają właśnie swojego języka.
  2. Budowa anatomiczna kota też może niejednego zaskoczyć. Zwierzaki te nie posiadają obojczyka, dlatego zmieszczą się niemalże wszędzie, wcisną się we wszystkie szczeliny, są gibkie i żadne sztuczki nie są im straszne. Warto dodać, że w ciele kota znajduje się aż 240 kości, a 10 proc. z nich umieszczonych jest w samym ogonie.
  3. Koty mają działanie terapeutyczneprzy ich pomocy prowadzi się felinoterapię, która jest jedną z metod zooterapii, polegającą na kontakcie właśnie z tym zwierzęciem. Felinoterapię bardzo często stosuje się u dzieci ze stwierdzonymi zaburzeniami np. ze spektrum autyzmu, z upośledzeniem umysłowym, czy ADHD. Podczas terapii dzieci bawią się z kotem, karmią go, uczą się jego pielęgnacji, a także mają okazję popracować nad emocjami.
  4. Koty są doskonałymi towarzyszami życia osób starszych. Podnoszenie, głaskanie i przytulanie zwierzaka zwiększa aktywność seniorów oraz motywację do niej. Co więcej, temperatura ciała kota wynosi 38-39 stopni, co wykorzystywane jest m.in. przy bólach reumatycznych – ogrzanie bolesnych miejsc zawsze miło widziane!
  5. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego oczy kota świecą w nocy? To tylko pozory, tak naprawdę kocie oczy tylko odbijają światło. Zapytasz: „Ale jakie światło?! Przecież kiedy zapada zmrok i robi się ciemno, nic nie widać, a dookoła jest czarno” – nie do końca, ponieważ księżyc i gwiazdy dają trochę światła, które przebija nawet przez chmury. I to właśnie te promienie wykorzystuje kot. Ukryta w jego oku specjalna błona odblaskowa, odbija promienie, a ponadto skupia je na tyle, że ułatwia kotu polowanie.
  6. Mruczenie kota uznajemy za coś naturalnego, zwyczajnego. Czy jednak zastanawialiście się kiedyś, dlaczego koty wydają taki dźwięk? Mruczeniem kot wyraża swoje zadowolenie i wdzięczność. Miłośnicy kotów porównują mruczenie do uśmiechu, a uśmiechamy się przecież wtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi!
  7. Czy wiesz, że koty mają z przodu pięć palców, a z tyłu cztery?
  8. Ponoć koty zawsze spadają na cztery łapy, czy to prawda? To tylko powiedzenie, które wzięło się stąd, że koty umieją balansować na cienkiej gałęzi i mają doskonały zmysł równowagi. Mimo wszystko należy jednak uważać, ponieważ kocie wypadki też się zdarzają – wszyscy opiekunowie powinni więc bacznie obserwować swoje mruczki, dając im jednocześnie wiele swobody. Wspólne przygody będą wtedy nieocenione!
  9. Jaki jest ulubiony koci zapach? Oczywiście kocimiętka! Koty szaleją na jej punkcie – zapach ten wywołuje w nich wręcz narkotyczne odurzenie! Mogą wtedy ocierać się, tarzać, gryźć, lizać etc. Trwa to zazwyczaj około kilkunastu minut i bez żadnych „skutków ubocznych” mija. Co prawda nie reagują tak wszystkie koty, ale większość. Co ciekawe, podobne doznania powoduje waleriana.

Źródło: medycynawetMagazyn Weterynaryjny

Zobacz też: Stewardessa, pilot i kot – wywiad z Dominiką i Filipem Kocurami

Rozwód czy separacja? Prawne zawiłości prostym językiem – PODCAST

rozwód czy separacja podcast
Fot Andriy Popov/ 123RF

Nieraz język prawniczy jest na tyle skomplikowany, że przeciętna osoba nie porywa się nawet na próby jego zrozumienia. Jeśli jednak stajemy przed dylematem – rozwód czy separacja – nie ma już wyjścia i trzeba bliżej przyjrzeć się dotyczącym nas zagadnieniom. W prosty sposób, zarówno w swojej książce „Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny”, jak i stworzonym wspólnie z nami PODCASCIE, wyjaśnia je prawniczka Joanna Hetman-Krajewska.

Schody pojawiają się już na samym początku, czyli w rozumieniu pojęć „rozwód” oraz „separacja”. Pojawiają się one także w języku potocznym, a przecież nie zawsze jest on równoznaczny z tym, co dzieje się w prawie.

SEPARACJA

Rozróżniamy dwa pojęcia: separacji faktycznej oraz separacji prawnej. Faktyczna jest tym, z czym kojarzy nam się kolokwialnie, czyli małżonkowie nie prowadzą wspólnie gospodarstwa domowego, nie mieszkają razem, a stan taki może czasami trwać wiele lat. Kiedy więc ludzie mówią: „Jesteśmy w separacji”, zwykle używają tego pojęcia właśnie w tym kontekście, przy czym ich małżeństwo formalnie trwa.

Jeśli zaś mówimy o separacji prawnej, mamy na myśli separację, którą orzekł sąd. W wyniku orzeczenia separacji pomiędzy małżonkami automatycznie powstaje rozdzielność majątkowa, a małżonkowie nie dziedziczą po sobie.

ROZWÓD

Wymienione wyżej skutki separacji dotyczą także rozwodu, lecz separacja nie sprawia, że małżeństwo ustaje – ono nadal trwa. Rozwód jest zaś rozwiązaniem małżeństwa przez sąd, co akurat jest spójne z tym, co pojawia się w rozumieniu potocznym.

To tylko niewielki procent tego, co warto o obu tych sytuacjach wiedzieć.

  • O czym pamiętać kończąc związek formalny?
  • Jakie kroki warto podjąć?
  • Czy zawsze trzeba korzystać z pomocy prawnika?

Prostym i zrozumiałym językiem wyjaśnia to (i wiele innych wątpliwości) Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny. Posłuchaj naszego PODCASTU i przeczytaj książkę naszej ekspertki, a prawo nie będzie miało dla Ciebie tajemnic!

Portal Współczesna Rodzina jest patronem medialnym książki „Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny„!
Nasi czytelnicy i czytelniczki mają szansę na wyjątkowy rabat 20% na tę publikację w księgarni Profinfo – aby skorzystać ze zniżki, wystarczy w formularzu zamówienia wpisać kod: rodzina20 



Zobacz też: Rozwodowe ABC – co zrobić, żeby zakończyć małżeństwo

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

7 grzechów głównych popełnianych przez ludzi w trakcie rozwodu

rozwód błędy
fot. 123rf.com

Rozwód jest dla ludzi. Statystyki pokazują, że coraz częściej. Pytanie tylko, czy jesteś w stanie spojrzeć na ten – niejednokrotnie – kataklizm życiowy ze spokojem połączonym ze strategicznym myśleniem. To właśnie ten miks pozwala uniknąć pochopnych decyzji, które mogłyby odbijać się echem przez wiele kolejnych lat czy nawet resztę Twojego życia.

Z danych GUS wynika, że w dłuższej perspektywie czasowej przybywa rozwodów. W 2018 r. polskie sądy rozwiązały w ten sposób blisko 63 tys. małżeństw. W roku 2010 było to 61 tys., zaś w latach 1990–2000 średnio odnotowywano rocznie zaledwie ok. 40 tys. rozwodów.

Można wymienić wiele przyczyn tego zjawiska, przede wszystkim zmiany społeczno-obyczajowe, lecz nie to jest przedmiotem tej opowieści. Tym razem, posiłkując się kilkunastoletnim doświadczeniem zawodowym jako pełnomocnik w sprawach rodzinnych (w tym rozwodowych), sformułowałam 7 kluczowych błędów, jakie ludzie popełniają w rozwodach. Piszę „kluczowych”, ponieważ mogą mieć wpływ na resztę życia, stąd też śmiało można nazwać je „grzechami głównymi”. Większość z nich ma wspólny mianownik, a jest nim brak zrozumienia, że rozwód ma w sposób kompleksowy rozwiązać wszelkie sprawy pomiędzy małżonkami – partnerskie, rodzicielskie i majątkowe. Jeśli tego nie zrozumiesz, możesz – będąc już po mniej lub bardziej traumatycznym rozwodzie – na kolejne lata utknąć w sądzie. Owszem, kolejne sprawy między wami mogą toczyć się niemalże w nieskończoność, np. o podział majątku, większe bądź mniejsze alimenty, szersze bądź bardziej ograniczone kontakty z dziećmi etc.

Grzech nr 1

Niezebranie, pochopne zniszczenie, niezabezpieczenie bądź oddanie dowodów winy współmałżonka.

Często do kryzysu w małżeństwie, a w konsekwencji do rozwodu, dochodzi z powodu nagannych zachowań jednego z małżonków. Może to być zdrada, pobicie, przemoc psychiczna, hazard, pijaństwo czy stosowanie innych środków odurzających. Pamiętaj, aby wykazać drugiej stronie winę w rozkładzie pożycia, musisz to udowodnić.

Jeśli zatem zdobędziesz dowody winy współmałżonka (np. raport detektywistyczny, nagrania awantur wszczynanych przez współmałżonka, list/mail z przyznaniem się do winy, list/mail z wyznaniami bądź zdjęcia wskazujące na intymną relację z inną osobą, obdukcję, zaświadczenie o odbyciu terapii odwykowej, listy/maile wskazujące na stosowanie przemocy psychicznej przez jedno z małżonków, np. przez deprecjonowanie drugiego), należycie je zabezpiecz. Skopiuj i trzymaj w miejscu niedostępnym dla drugiej strony. Nawet jeżeli kryzys w związku zostanie zażegnany i postanowicie trwać w małżeństwie, nie oddawaj współmałżonkowi dowodów jego winy, ani ich nie niszcz. Oby udało się Wam naprawić wzajemne relacje, ale jeśli tak się nie stanie? Zabezpiecz się na tę drugą ewentualność. Pamiętaj, może być tak, że poprawa relacji jest strategią drugiej strony, by przejąć kontrolę nad obciążającymi ją dowodami.

Grzech nr 2

Pochopna zgoda na rozwód bez orzekania o winie.

Pamiętaj, sądowi (z pewnością) czy pełnomocnikom (z reguły) zależy przede wszystkim na jak najszybszym zakończeniu sprawy, najlepiej już na pierwszej rozprawie. Nie zawsze będzie to dla ciebie korzystne. Często jedynie argumenty, które mogą być podniesione w sprawie rozwodowej (np. dotyczące orzekania o winie za rozkład pożycia, alimentów na współmałżonka, ograniczenia władzy rodzicielskiej nad dzieckiem) mogą skłonić drugą stronę do korzystnych dla nas ustępstw, np. dokonania podziału majątku, wyprowadzenia się z mieszkania, ustalenia godziwych alimentów na dzieci bądź współmałżonka. Jeśli nie wykorzystasz tych argumentów przy okazji rozwodu, zasadniczo stracisz możliwość podniesienia ich później, np. w sprawie o podział majątku. Ten ostatni w polskim systemie prawnym jest całkowicie niezależny od winy za rozkład pożycia – nawet bardzo naganne zachowania współmałżonka, które nie były podniesione w rozwodzie, nie będą miały już później znaczenia.

Grzech nr 3

Pochopna zgoda, by sąd nie orzekał w wyroku rozwodowym o kontaktach rodzica z dzieckiem.

Sąd w wyroku rozwodowym ma obowiązek rozstrzygnąć o kontaktach z dzieckiem tego rodzica, który w wyniku rozłamu w małżeństwie nie mieszka bądź nie będzie mieszkał z nim na stałe. Jeżeli jednak strony zgodnie wnoszą, by sąd nie rozstrzygał o kontaktach, sąd pominie w wyroku tę kwestię. Robi tak z reguły wówczas, gdy strony przedstawiają na sprawie porozumienie rodzicielskie (plan wychowawczy), ustalający mniej lub bardziej precyzyjnie harmonogram kontaktów bądź zawierający stwierdzenie, że kontakty będą ustalane przez rozwiedzionych rodziców na bieżąco. Pamiętaj jedno – porozumienie rodzicielskie nie jest orzeczeniem sądu, a w związku z tym jego zapisy nie mogą być przymusowo egzekwowane. Jest to umowa dżentelmeńska – zastanów się, czy po drugiej stronie masz dżentelmena bądź damę… czyli osobę, która odpowiedzialnie podchodzi do wzajemnych ustaleń.

Jeśli masz co do tego wątpliwości, domagaj się ustalenia kontaktów z dzieckiem w wyroku rozwodowym – masz wtedy czarno na białym rozpisane, w jakich terminach spotykasz się z potomstwem. W przeciwnym razie, w sytuacji, gdy druga strona nie będzie realizować planu wychowawczego, czeka Cię kolejna sprawa sądowa – przed sądem rejonowym o uregulowanie kontaktów z dzieckiem. A to dlatego, że nierespektowane porozumienie ma wartość… papieru, na jakim zostało spisane.

Zobacz też: Rozwodowe ABC – co zrobić, żeby zakończyć małżeństwo

Grzech nr 4

Pochopna zgoda na alimenty nieadekwatne do potrzeb dziecka albo rezygnacja z alimentów na rzecz małżonka, mimo że sąd orzeka rozwód z wyłącznej winy drugiej strony.

Rozstrzygnięć, które znajdą się w wyroku rozwodowym, nie będzie łatwo zmienić. By to zrobić, trzeba będzie wykazać, że nastąpiła istotna zmiana okoliczności pomiędzy orzeczeniem rozwodu a wniesieniem kolejnej sprawy – tym razem do sądu rejonowego.

Często zdarza się, że strona zobowiązana do płacenia alimentów upiera się, by zasądzona przez sąd w wyroku rozwodowym kwota była jak najniższa. Czasami argumentuje to w ten sposób, że chce mieć jak najniższe zobowiązanie wynikające z wyroku, ale jednocześnie deklaruje dodatkowe płatności „poza wyrokiem”, np. uiszczanie opłat za zajęcia dodatkowego dziecka czy za czesne w przedszkolu bądź szkole. Nietrudno przewidzieć, że z takich deklaracji – nawet jeśli są ujęte z tzw. planie wychowawczym – łatwo i bez konsekwencji można się wycofać, a strona, która zaufała, pozostaje na przysłowiowym lodzie lub ewentualnie może dochodzić swoich praw w kolejnej sprawie sądowej – przed sądem rejonowym. Ta ostatnia ewentualność jest o tyle niekorzystna, że sąd rejonowy – rozstrzygając sprawę o podwyższenie alimentów bądź zasądzenie ich na współmałżonka – bierze pod uwagę zmianę okoliczności zaistniałą w okresie od wydania wyroku rozwodowego do wniesienia nowego powództwa. Jeśli zatem już w trakcie sprawy rozwodowej istniały określone potrzeby dziecka, które pociągały za sobą konkretne wydatki, np. na edukację, terapię psychologiczną, leczenie czy dietę, może być trudno przekonać sąd rejonowy, by zmienił wyrok rozwodowy i podwyższył alimenty, bądź zasądził je na współmałżonka.

Grzech nr 5

Wyprowadzenie się z domu bez dzieci.

Rozumiem, że mieszkanie skonfliktowanych małżonków pod jednym dachem, szczególnie gdy spór eskaluje na tle trudnego rozwodu, jest nie do zniesienia. Kiedy jeszcze nakłada się na to przemoc ze strony jednego z małżonków wobec drugiego, instynkt samozachowawczy każe uciekać. I jest to zdrowy odruch, pod warunkiem, że uciekniesz razem z dziećmi – o ile to ty jesteś dla nich tzw. rodzicem pierwszoplanowym, czyli tym, który w zasadniczym zakresie czuwa nad ich sprawami.

Jeśli tak się nie stanie, czyli opuścisz mieszkanie samotnie, najprawdopodobniej sąd w wyroku rozwodowym ustali, że dzieci mają mieszkać na stałe z tym z rodziców, z którym zostały w dotychczasowym miejscu zamieszkania. Pozostawienie dzieci, szczególnie z rodzicem mającym skłonność do stosowania przemocy, będzie też źle postrzegane przez sąd – może spowodować ograniczenie władzy rodzicielskiej temu z rodziców, który nie zadbał należycie o dobro potomstwa.

Grzech nr 6

Upieranie się przy rozwodzie z orzekaniem o winie w sytuacji, gdy jedynym jego uzasadnieniem jest źle rozumiana satysfakcja moralna, a gdy są dzieci – nieumiejętność rozdzielenia spraw małżeńskich od rodzicielskich.

Błędem w rozwodzie mogą być nie tylko pochopne, nieprzemyślane decyzje – pozbawione zdrowego rozsądku „odpuszczanie” dla świętego spokoju, które będzie kłaść się cieniem przez kolejne lata. Ślepą ulicą jest też przekonanie, że w rozwodzie najważniejsze jest ferowanie własnych racji, rozliczanie wzajemnych rachunków krzywd, a nie umiejętność ustalenia i zrealizowania satysfakcjonującego kompromisu, z uwzględnieniem rodziny jako jednolitego ekosystemu.

Konfliktowy rozwód rośnie jak na drożdżach, eskaluje – a w konsekwencji nie dotyczy już tylko dwojga rozwodzących się małżonków, ale jak trąd infekuje cały system rodzinny, z dziećmi stron na czele. I nawet jeśli w wyroku rozwodowym sąd przyzna Ci rację, że winnym rozpadu małżeństwa jest wyłącznie ten drugi – wychodzisz z takiego procesu potrzaskany, z poczuciem zmarnowania kilku lat życia, często z fiolką antydepresantów w zanadrzu. Czy nie lepiej zamknąć trudny rozdział życia szybko i zdecydowanie, by zacząć nowy etap z czystą kartą i dobrą energią? Oczywiście to wszystko przy założeniu, że ugoda tak, ale nie na każdych warunkach.

Grzech nr 7

Oddzielenie rozwodu od kwestii majątkowych.

Ludzie czasami myślą, mówią i robią tak: „Byle dostać rozwój jak najszybciej, byle był on jak najbardziej bezbolesny, a podział majątku kiedyś się zrobi” – nic bardziej mylnego. Z reguły im dłuższy staż małżeński, tym większy jest wspólny majątek pary. Często nakładają się na to dodatkowe komplikacje – a to rodzice jednego z małżonków dali darowiznę gotówkową na zakup mieszkania, a to drugie zainwestowane we wspólny majątek oszczędności sprzed małżeństwa etc.

Przy okazji rozwodu warto te wszystkie kwestie rozstrzygnąć, by wyrok rozwiązujący małżeństwo (ewentualnie akt notarialny dzielący małżonków wspólnym majątkiem) kompleksowo „załatwiał” wszystkie sprawy między małżonkami. Pamiętaj, pewnych argumentów, np. dotyczących winy za rozkład pożycia, nie będziesz mógł podnosić później, na etapie sprawy o podział majątku. Dążenie zatem do rozwodu bez uwzględnienia kwestii majątkowych (gdy, rzecz jasna, jest co dzielić) to kardynalny błąd: strategiczny (bo w ten sposób możesz wytracić niektóre ważne argumenty), finansowy (bo może to oznaczać dla Ciebie realną stratę majątkową, a w razie konieczności prowadzenia odrębnej sprawy działowej – znaczne koszty), psychologiczny (bo zamiast zamknąć wszystkie Wasze sprawy przy okazji rozwodu, narażasz się na kilkuletni konflikt sądowy dotyczący podziału majątku).

Na zakończenie – trochę optymizmu. Pamiętaj, orzeczenie rozwodu nie zamyka wszystkich drzwi do dochodzenia swoich praw. Tylko punkt pierwszy wyroku rozwodowego, w którym sąd rozwiązuje małżeństwo przez rozwód, jest niezmienny (gdy wyrok już się uprawomocni). Pozostałe kwestie merytoryczne, będące przedmiotem rozstrzygnięcia sądu rozwodowego – dotyczące alimentów na dzieci bądź współmałżonka, kontaktów z dziećmi, władzy rodzicielskiej, miejsca zamieszkania dziecka – mogą być potem regulowane. Co jednak ważne, będzie działo się to odmiennie niż w wyroku rozwodowym – przed sądem rejonowym.

rozwód czy separacja okładka

 

Więcej dowiesz się z książki autorki artykułu, Joanny Hetman-Krajewskiej
Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny

Portal Współczesna Rodzina jest patronem medialnym książki!

Nasi czytelnicy i czytelniczki mają szansę na wyjątkowy rabat 20% na tę publikację w księgarni Profinfo – aby skorzystać ze zniżki, wystarczy w formularzu zamówienia wpisać kod: rodzina20

Joanna Hetman-Krajewska

Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny w Kancelarii Prawniczej PATRIMONIUM w Warszawie; wykonuje zawód od 2003 r.; specjalizuje się w prawie rodzinnym i prawie autorskim. Ukończyła Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie prowadzone przez Stowarzyszenie Niebieska Linia. Prowadziła wiele spotkań z kobietami na tematy prawne związane z funkcjonowaniem rodziny, m.in. w Centrum Praw Kobiet. Autorka licznych tekstów poradniczych na temat prawa rodzinnego, a także książki „Rozwód czy separacja. Poradnik praktyczny” (Wolters Kluwer, 2020).

 

 

Zobacz też: „Chcę się rozwieść!” – rozwód czy separacja? [EKSPERTKA]

Redakcja

Portal o rodzinie.

Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

Barbie
fot. pixabay.com

Najnowsze badania przeprowadzone przez zespół neurobiologów z Cardiff University, we współpracy z marką Barbie, wykazały, że zabawa lalkami aktywuje obszary mózgu, które umożliwiają dzieciom rozwijanie empatii i umiejętności przetwarzania informacji społecznych.

Zabawa lalkami Barbie pod lupą

W trwającym 18 miesięcy badaniu monitorowano podczas zabawy lalkami aktywność mózgu 33 dzieci w wieku od czterech do ośmiu lat,. Do przeprowadzenia badania naukowcy wykorzystali technologię neuroobrazowania, która dostarczyła im cennych informacji na temat korzyści płynących z zabawy lalkami Barbie.

Badacze monitorując aktywność mózgu dzieci podczas zabawy lalkami odkryli, że tylna górna bruzda skroniowa (pSTS), obszar mózgu związany z przetwarzaniem informacji społecznych – takich jak np. empatia – uaktywniał się nawet wtedy, gdy dziecko bawiło się samodzielnie. 

Używamy tego obszaru mózgu, kiedy myślimy o innych ludziach, zwłaszcza gdy myślimy o myślach lub uczuciach innej osoby. Lalki zachęcają do tworzenia własnych wyimaginowanych światów, w przeciwieństwie do rozwiązywania problemów lub budowania gier. Zachęcają dzieci do myślenia o innych ludziach i ich wzajemnych interakcjach – powiedziała kierowniczka badań, dr Sarah Gerson.

Ponadto zabawę dzieci podzielono na różne sekcje – tak, aby zespół z Cardiff mógł osobno rejestrować aktywność mózgu związaną z innymi rodzajami zabawy: samodzielna zabawa lalkami, zabawa lalkami z drugą osobą, samodzielna gra na tablecie oraz gra na tablecie z inną osobą. Użyte lalki obejmowały różnorodną gamę lalek Barbie i zestawów do zabawy, a zabawa na tablecie została przeprowadzona przy użyciu gier, które pozwalają dzieciom angażować się w otwartą i kreatywną zabawę, aby zapewnić podobne wrażenia z zabawy jak zabawa lalkami.

Zobacz też: Współczujące niemowlaki – czy empatia jest wrodzona?

Co się okazało? Wyniki badania dowodzą, że dzieci bawiące się same lalkami, wykazywały taki sam poziom aktywacji pSTS, jak podczas zabawy z innymi. Ponadto aktywacja pSTS u dzieci samodzielnie grających na tabletach, była znacznie mniejsza, pomimo iż gry zawierały znaczny element twórczy.

Globalna ankieta – lepsze zrozumienie odkrycia neuronauki

Aby jeszcze lepiej zrozumieć odkrycie neuronauki, Barbie zleciło globalną ankietę, w której wzięło udział ponad 15 000 rodziców dzieci z 22. krajów. Wyniki pokazały, że 91 proc. rodziców uznało empatię za kluczową umiejętność społeczną, którą chcieliby, aby ich dziecko rozwijało, ale tylko 26 proc. było świadomych, że zabawa lalkami może pomóc dziecku rozwinąć te umiejętności.

„Jako liderzy w kategorii lalek zawsze wiedzieliśmy, że zabawa lalkami ma pozytywny wpływ na dzieci, ale do tej pory nie dysponowaliśmy danymi neuronaukowymi, które potwierdzałyby te korzyści” – powiedziała Lisa McKnight, globalny szef Barbie.

Źródło: mojo-nation.com

Zobacz też: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?