Przejdź do treści

Brak snu powoduje, że twój mózg zjada sam siebie!

Sen jest jednym z podstawowych sposobów na regenerację. Bez niego można szybko odpaść w wyścigu codzienności. Pewnie wielu z nas wie, jak to jest kiedy nie da się zasnąć. Czy jest coś bardziej męczącego?! Naukowcy udowodnili, że nie bez powodu warto się wysypiać. Wizja mózgu, który „zjada” sam siebie raczej nie należy do przyjemnych.

Porządek musi być!

Włoscy badacze analizowali mózgi myszy, które były pozbawione snu. Odkryli, że komórki, które odpowiadają za „oczyszczanie” są bardziej aktywne właśnie po słabym śnie. Oczyszczały one mózg z komórek, który były zużyte – stąd porównanie do „zjadania samego siebie”, całkiem trafne zresztą. Komórki-czyściciele to tak zwane astrocyty. „Zamiatają” one komórki, których połączenia stają się słabe lub całkiem zerwane.

Po raz pierwszy pokazujemy, że część synaps jest dosłownie zjadana przez astrocyty, właśnie z powodu małej ilości snu” – słowa autora badań, Michele’a Bellesi’ego, cytuje „Daily Mail”.

Co ważne, okazuje się to być dla nas pozytywny, choć na pierwszy rzut oka alarmujący, proces. „Nasze synapsy są jak stare meble. Prawdopodobnie potrzebują więcej uwagi i oczyszczania” – dodaje naukowiec. Jest to niezwykle istotne, bowiem mózg pozbawiony snu wykazuje niepokojące oznaki aktywności, która prowadzi do takich chorób, jak chociażby Alzheimer.

Mózg + ciało = całość

Inne badania wykazały, że brak snu połączony może być także z chorobami serca, udarami, zawałami, ale też z otyłością. Nie tylko więc odpowiednia ilość aktywności, ale i odpoczynek są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. We współczesnym zabieganym świecie często o tym zapominamy. Któż z nas nie słyszał powiedzenia: „sen jest dla słabych”, albo „wyśpię się po śmierci”? Warto chyba zrobić to nieco wcześniej.

Jak jeszcze możesz usprawnić swój mózg?
Pij sok z buraka – kiedy i po co? Sprawdź!

 

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Gwiazdy w spocie SOS Wiosek Dziecięcych. Rozjaśnij Dzieciom Święta!

Gwiazdy w spocie SOS Wioski Dziecięce
fot. materiały prasowe

Samotność, lęk, odrzucenie, przemoc to rzeczywistość tysięcy opuszczonych i osieroconych dzieci  w Polsce. Trudne doświadczenia kładą się cieniem nie tylko na ich codziennym życiu, ale również na świętach. Te jasne, rodzinne, pełne miłości i ciepła dla wielu z nich pozostają tylko marzeniem. Przypominają o tym gwiazdy wspierające nową kampanię SOS Wiosek Dziecięcych. W akcji prowadzonej pod hasłem „Rozjaśnij Dzieciom Święta” wspólnym głosem apelują o świąteczną pomoc dla potrzebujących maluchów.

W Polsce ponad 74 tys. dzieci pozbawionych jest opieki rodzicielskiej, a jak wynika z najnowszych danych Eurostatu (statystyki za rok 2017), ponad milion nadal jest zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. To z myślą o nich powstała nowa kampania świąteczna Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, które od niemal 35 lat zapewnia opiekę dla porzuconych i osieroconych dzieci oraz dla tych z rodzin w kryzysie. Celem akcji jest zwrócenie uwagi na ich trudną sytuację i pomoc w spełnieniu ich marzeń o pięknych, rodzinnych Świętach Bożego Narodzenia.

– Choć dla większości z nas święta to najpiękniejsze chwile w roku, pamiętajmy, że właśnie wtedy maluchy pozbawione opieki rodziców najboleśniej odczuwają samotność i brak domowego ciepła . Wierzymy, że z pomocą naszych darczyńców możemy rozjaśnić ten czas i podarować im świąteczną radość – mówi Barbara Rajkowska, Dyrektor Krajowa Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.

Zobacz także: Mistrzyni świata z Biłgoraju – mama SOS wychowała 19 dzieci

Gwiazdy w spocie SOS Wiosek Dziecięcych

W tym roku apel o pomoc dla dzieci zabrzmi wyjątkowo głośno, bo zostanie wzmocniony przez zaprzyjaźnione z organizacją gwiazdy. Do wzięcia udziału w kampanii zaproszone zostały Ambasadorki SOS: Natalia Kukulska, Anna Dereszowska, a także Wojciech Mecwaldowski, Zygmunt Chajzer oraz siatkarz Andrzej Wrona. To oni, w wyjątkowym spocie świątecznym wzięli na siebie trud opisania tego  co czują i z czym muszą się mierzyć potrzebujące dzieci i pomogą nam rozjaśnić ich Święta.

– Tym razem to my, dorośli, wysyłamy świąteczny apel w imieniu maluchów. Mówimy wyraźnie o ich trudnej rzeczywistości, bo tylko my, dorośli możemy ją zmienić. Wspólnymi siłami możemy sprawić, by opuszczone, potrzebujące naszej pomocy dzieci miały szansę poznać magię jasnych, rodzinnych świąt – komentuje akcję aktorka Anna Dereszowska.

Zobacz także: Dla niektórych dzieci plecak to niejedyny ciężar w szkole. Możesz je odciążyć

Rozjaśnij Dzieciom Święta!

Oprócz promocji charytatywnego spotu oraz reklam prasowych, online i na nośnikach miejskich, kampania świąteczna obejmie również nawiązujące do hasła przewodniego działania ambientowe z udziałem ambasadorów i przyjaciół SOS. Kampania „Rozjaśnij Dzieciom Święta” objęta została patronatem Programu Pierwszego Polskiego Radia. Za produkcję spotu w reżyserii Szymona Kobusińskiego odpowiadała Grupa Keino. Producentem spotu był Krzysztof Piasecki.

Do wspólnej pomocy można przyłączyć się przekazując darowiznę  na rzecz podopiecznych SOS Wiosek Dziecięcych na nr konta: 07 1240 6247 1111 0000 4975 0683 lub na stronie www.dziecisos.org. Każda wpłata pomoże Stowarzyszeniu zorganizować rodzinną Gwiazdkę dla dzieci, które do tej pory tylko o niej marzyły.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Palenie w ciąży przyczynia się do powstania zeza u dziecka

Palenie w ciąży przyczyną zeza u dziecka
fot. Fotolia

Stosowanie używek w czasie ciąży może nieść ryzyko wystąpienia poważnych wad płodu. Jak odkryli duńscy naukowcy, palenie tytoniu znacząco zwiększa prawdopodobieństwo powstania zeza u dziecka.

– Chociaż zez to powszechne schorzenie, które dotyczy około 2-3 proc. dzieci, niewiele wiadomo o jego przyczynach – powiedział w rozmowie z Reuters lekarz Tobias Torp-Pedersen ze Statens Serum Institut w Kopenhadze.

Zez to wada oczu objawiająca się osłabieniem mięśni ocznych, co powoduje zmianę kąta patrzenia jednego oka względem drugiego. Osoby z tą przypadłością mogą mieć trudności z prowadzeniem pojazdów oraz operowaniem maszynami i urządzeniami ruchu. Mogą mieć również problem z niektórymi sportami, łatwiej radzą sobie jednak z czynnościami związanymi z dobrze rozwiniętą wyobraźnią przestrzenną (np. przy obróbce grafiki trójwymiarowej).

Zez dotyczy ok. 30 różnych schorzeń – niektóre z nich są związane z problemami z mięśniami, podczas gdy inne odnoszą się do uszkodzeń nerwów. Niekorygowany zez może oprócz psychologicznych i społecznych konsekwencji prowadzić do nieodwracalnej utraty wzroku.

Zobacz także: Chrapanie u dziecka a dym papierosowy. Przełomowe badania naukowców

Palenie w ciąży przyczyną zeza u dziecka?

Narażenie płodu na działanie szkodliwych substancji może być jedną z przyczyn powstania zeza u dziecka. – Nikotyna i inne substancje w tytoniu, alkoholu i kofeinie wpływają na mózg – powiedział Torp-Pedersen. – Nawet niewielkie zaburzenia w rozwijającym się mózgu mogą prowadzić do powstania zeza – dodał.

Torp-Pedersen wraz z zespołem naukowców przeanalizował ponad 1300 przypadków zeza w grupie osób urodzonych w Danii w latach 1996-2003. Matki dzieci były badane dwukrotnie w czasie ciąży oraz 6 i 18 miesięcy po porodzie.

Okazało się, że wśród kobiet palących okresie w ciąży istniało aż o 26 proc. wyższe ryzyko urodzenia dziecka z zezem niż u pań, które w tym czasie nie sięgały po tytoń. W badaniu uwzględniono również inne czynniki ryzyka, takie jak spożywanie alkoholu i wiek matki.

Zobacz także: Rakotwórcza żywność, po którą sięgasz każdego dnia. Zobacz sam!

Jeden papieros, poważne konsekwencje

Dłuższa ekspozycja płodu na działanie nikotyny skutkowała większym ryzykiem pojawienia się wady wzroku. Występowanie negatywnych skutków palenia wzrosło odpowiednie do 43 proc. i 35 proc. u ciężarnych palących papierosy w ciągu pierwszych dwóch i wszystkich trzech trymestrów.

– Udało nam się udowodnić, że każdy dodatkowy papieros dziennie w czasie ciąży podnosi o pięć procent ryzyko powstania zeza [u dziecka – red.] – oznajmił Torp-Pedersen.

Wyniki badań Duńczyków ukazały się w magazynie „American Journal of Epidemiology”.

Źródło: Reuters, Meodnet

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wiek ojca a zdrowie dziecka. Kiedy jest odpowiedni czas na zostanie tatą?

Wiek ojca a zdrowie dziecka
fot. Pixabay

Do niedawna uważano, że w głównej mierze to wiek matki ma wpływ na stan zdrowia rozwijającego się w macicy dziecka. Okazuje się jednak, że czynnik męski jest równie ważny.

Mężczyźni powinni zostać ojcami przed 35 roku życia, aby uniknąć ryzyka wystąpienia wad u swoich dzieci – wynika z badania przeprowadzonego na Stanford University School of Medicine w Kalifornii.

W badaniu przeanalizowano stan zdrowia 40 mln noworodków. Naukowcy odkryli, że ryzyko wystąpienia powikłań porodowych zaczyna wzrastać, kiedy panowie zostają ojcami około 30. roku życia. Ryzyko to gwałtownie rośnie po 45. urodzinach.

Zobacz także: Samotni ojcowie żyją krócej. Zobacz, dlaczego

Wiek ojca a zdrowie dziecka

– Mamy tendencję do dostrzegania czynników matczynych w ocenie ryzyka związanego z porodem. Te badania pokazują jednak, że zdrowie dziecka to „osiągnięcie” obojga rodziców. Wiek ojca również ma wpływ na zdrowie dziecka – wyjaśnił profesor Michael Eisenerg ze Stanford University School of Medicine.

Zdaniem eksperta ryzyko wystąpienia u dziecka wad wrodzonych wzrasta nieznacznie, gdy ojciec kończy 35 lat i rośnie gwałtownie po przekroczeniu 40. i 50. roku życia. Dzieje się tak dlatego, że z każdym rokiem w DNA plemników dochodzi do dwóch nowych mutacji.

Okazuje się, że w porównaniu do dzieci spłodzonych przez młodych ojców (od 25 do 34 lat), dzieci starszych mężczyzn (od 35 do 44 lat) były o pięć proc. bardziej narażone na przedwczesny poród, wystąpienie napadów padaczkowych i niską masę urodzeniową. Ryzyko to wzrastało o 14 proc. u dzieci panów będących powyżej 45. roku życia.

Wyniki badań opublikowano w magazynie „British Medical Journal”.

Źródło: Daily Mail, med.stanford.edu

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ile kosztuje wychowanie dziecka? Ta suma przyprawia o zawrót głowy

Ile kosztuje wychowanie dziecka
fot. Pixabay

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile kosztuje wychowanie dziecka od czasu jego narodzin aż do ukończenia 18. roku życia? Możecie być w szoku!

Badanie w kierunku oszacowania kosztów związanych z wychowaniem dziecka przeprowadził ośrodek SW Research na zlecenie platformy MAM, która bada zachowania konsumentów. Badanie dotyczyło 1000 polskich rodziców.

Zobacz także: Jak wychować grzeczne dziecko? Zobacz porady lekarki!

Ile kosztuje wychowanie dziecka?

Okazało się, że koszt wychowania jednego dziecka to ponad 305 000 zł! Jeżeli rodzice zdecydują się finansować studia córki lub syna, muszą liczyć się z dodatkowymi wydatkami rzędu 130 000 zł (ok. 2186 zł miesięcznie). Jest to wydatek porównywalny z kredytem hipotecznym na mieszkanie w sporym mieście.

Jak jednak wynika z opublikowanych danych, już same przygotowania do rodzicielstwa to spore obciążenie finansowe dla przyszłych rodziców. Ciąża, wyprawka, przygotowanie siebie i gospodarstwa domowego na przyjście na świat nowego członka rodziny to wydatek ok. 8500 zł.

Im starsze dziecko, tym więcej na nie wydajemy. O ile w okresie niemowlęcym na potrzeby malucha należy wygospodarować 1050 zł miesięcznie, jak w przypadku nastolatka suma ta urasta do 1500 zł, a studenta – niemal do 2200 zł.

Pojawienie się dziecka w domu równa się też ze zwiększeniem stałych kosztów utrzymania gospodarstwa domowego. Rachunki za wodę, gaz i prąd wzrastają średnio o 200 zł w ciągu miesiąca, za jedzenie o 300 zł, natomiast za chemię i kosmetyki o prawie 260 zł.

Zobacz także: Długi pokolenia Y i Z. Finansowe tarapaty od zakupów na raty

Dziecko czy mieszkanie w Warszawie?

Podsumowując, posiadanie dziecka to niemały wydatek – 305 00 zł to równowartość dobrego samochodu lub mieszkania.

Okazuje się, że nawet przy wparciu rządowego programu 500+ wielu Polaków zwyczajnie nie stać na wychowanie potomka. Trzeba jednak przyznać, że chociaż najmłodsi domownicy generują duże koszty, to dla wielu osób jest to najlepsza inwestycja, na której nie warto oszczędzać.

Źródło: Mam Dziecko, Newseria

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.