Przejdź do treści

W sieci nie jesteś anonimowy. Cyfrowy ślad zdradza, ile zarabiasz, i zawyża ceny produktów

Męskie dłonie na klawiaturze laptopa /Ilustracja do tekstu: Browser fingerprinting. Wie o nas wiele i pozawala zawyżać ceny lotów
Fot.: Glenn Carstens-Peters /Unsplash.com

Narzędzia do śledzenia aktywności w internecie są coraz bardziej wyrafinowane. Dziś mamy do czynienia nie tylko z popularnymi ciasteczkami (plikami cookies), ale też potencjalnie niebezpiecznym browser fingerprintingiem. To „odcisk palca” przeglądarki, dzięki któremu można zidentyfikować samo urządzenie, ale i konkretnego użytkownika. Pozyskane w ten sposób dane mogą skutkować tym, że za tę samą usługę zapłacimy nawet 30% więcej niż inny użytkownik sieci. Jak to możliwe?

Dziś nikt nie ma już chyba wątpliwości, że internet potrafi śledzić nasze działania.

– Tak naprawdę nie sam internet, tylko skrypty i pliki śledzące, które są umieszczane na naszym urządzeniu czy w witrynach internetowych. Bardzo wyrafinowaną formą śledzenia nas w internecie jest tzw. browser fingerprinting, czyli odcisk palca przeglądarki, którego nie da się usunąć. Nawet jeżeli wejdziemy na jakąś stronę, usuniemy pliki cookies, to ta strona w dalszym ciągu jest w stanie śledzić nasze poczynania w sieci – ostrzega Karolina Rut z firmy Sparkbit w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje.

CZYTAJ TAKŻE: Osobisty kurator cyfrowy zamiast strażaka? Te 8 zawodów już wkrótce mogą wybrać nasze dzieci!

Browser fingerprinting. W sieci nikt nie jest anonimowy

Co ciekawe, browser fingerprinting, czyli odcisk palca przeglądarki, zbiera informacje nawet przy wyłączonych plikach cookies. Do odwiedzanej witryny przesyłane są informacje o naszej przeglądarce i na podstawie różnych danych tworzą portret użytkownika. Z tego powodu nasza obecność w sieci nigdy nie jest anonimowa – choć jeszcze do niedawna panowało takie przekonanie.

Kopalnią informacji o użytkownikach są też media społecznościowe (wystarczy wspomnieć choćby nielegalne użycie danych 50 mln użytkowników Facebooka) i historia przeglądarki. Wiele witryn ustala IP komputera, który na nie wchodzi, a tym samym – jego lokalizację. Dane najczęściej są sprzedawane i trafiają na czarny rynek.

– Nasze ślady w sieci są przedmiotem handlu. Wszystkie dane, które zostawiamy – historia przeglądania stron, nasz adres IP, czyli to skąd używamy przeglądarek internetowych – trafiają na aukcje internetowe. Wszystkie te informacje są bardzo cenne, bo dla firmy, która ma świadomość, jakie są nasze dochody, jakie są nasze preferencje, jakie są nasze marzenia, jesteśmy bardzo łatwym łupem pod kątem oferowanych usług – podkreśla Karolina Rut.

Zawyżone ceny lotów? To nie przypadek

Pojedyncze dane nie mają większego znaczenia. Dopiero w połączeniu z innymi informacjami tworzą pełny obraz użytkownika sieci, którego preferencje można poznać i dopasować do nich określone reklamy. Dostawcy treści internetowych przekazują dane (o płci, wieku, sytuacji finansowej czy historii zakupowej) platformom popytu, które zaprogramowane są na wyszukanie użytkowników z określonego segmentu, ustalanego przez agencje mediowe.

– Firmy marketingowe dostają od swoich klientów szczegółowe preferencje dotyczące tego, jakiego klienta poszukują. Załóżmy, że wcześniej wyszukiwaliśmy wycieczki – prawdopodobnie wchodząc na kolejną stronę internetową, wyświetli nam się reklama kolejnej wycieczki, bo jesteśmy preferowanym klientem dla potencjalnej agencji marketingowej, której to z kolei klientem może być firma oferująca różnego rodzaju wyjazdy wakacyjne – mówi ekspertka Sparkbit.

ZOBACZ TEŻ: Przestrzeń od Facebooka wesprze rozwój kompetencji cyfrowych Polaków. Już działa!

Browser fingerprinting odpowiada za bardziej dopasowane reklamy, ale i zawyżanie cen

Wydaje się, że wyszukiwanie danych o użytkownikach sieci jest sytuacją, w której każdy wygrywa. Internauta widzi w sieci reklamy produktów czy usług, którymi jest zainteresowany, a same firmy mogą oferować mu takie produkty, które mogą być mu przydatne. To jednak tylko teoria. Osoby wyszukujące bilety lotnicze wiedzą to najlepiej – po kilku sprawdzeniach połączeń do danego miejsca na stronie pojawiają się znacznie wyższe ceny biletów.

– Na podstawie wszystkich danych, które zostawiamy, firmy są w stanie stwierdzić, jakie są nasze dochody. Niektóre firmy, prowadząc analizy, dowiedziały się, że użytkownicy komputerów Mac z reguły zostawiają o 30 proc. więcej swoich środków w różnego rodzaju sklepach, przez to też mogą oferować dużo wyższe ceny za swoje produkty. Nie jest niczym dziwnym teraz, że za ten sam produkt osoba, która korzysta ze zwykłego komputera PC, będzie miała niższą cenę, niż osoba, która korzysta z komputera Mac – twierdzi Karolina Rut.

Ochrona prywatności w internecie stała się zatem pilną potrzebą wielu użytkowników. Istnieją skuteczne rozwiązania, by chronić się przed wyciekiem danych. To m.in. korzystanie z sieci TOR i szyfrowanie VPN (czyli tworzenie tzw. wirtualnej sieci prywatnej). Można też korzystać ze specjalnych rozszerzeń i aplikacji. Pamiętajmy jednak, że żadna nie gwarantuje nam pełnego bezpieczeństwa i prywatności.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: UNICEF: Jeden na trzech użytkowników internetu to dziecko

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Ojce i Dziatki” nabierają wiatru w żagle!

„Ojce i Dziatki” nabierają wiatru w żagle! – jaroslaw.pl

Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej – Ojce i Dziatki, organizowany przez Fundację Czas Dzieci, po spotkaniach w Warszawie, Radomiu, Wrocławiu i Opolu znów pakuje się do drogi. Tym razem cele bardzo wakacyjne! Gdynia i Sopot!

Już od 19 lipca Fundacja zaprasza na spotkania, warsztaty, happeningi, wystawę. Rozmowy o książkach zamieniają się w fascynującą rodzinną zabawę! Nie ma nudy, każda książka to przygoda, a każdy twórca książek wciela się w rolę przewodnika po świecie wyobraźni! Fundacja zaprasza szczególnie na festiwalowe spotkania dziadków z wnukami, podkreślając rolę książki jako łącznika między pokoleniami.

Czego nie można przegapić już pierwszego dnia?

19 lipca w Sopocie powstanie wielkoformatowy komiks autorstwa Tomasza Samojlika i dzieci.

Zostanie tak przygotowany, by mógł być uzupełniany kredą przez młodych artystów. A skoro kredą, to oczywiście na placu. A jakże! Odsłonięcie komiksu i inauguracja Festiwalu w Sopocie w piątek, 19 lipca o godz. 19:00.

Gdynia w tym samym czasie przyprawi Was o zawrót głowy:

19 lipca w Gdyni festiwal otworzy brytyjska autorka – gość specjalny – Sylvia Bishop.

O godz. 17:30 Muzeum Miasta Gdyni na chwilę zamieni się w królestwo wyobraźni… Poza spotkaniem, podczas którego udowodnimy, że wyobraźnia jest najważniejsza, na dzieci czekają literackie zabawy, poczęstunek i oczywiście upominki.

O godz. 17:00  w Gdyńskim Centrum Filmowym na dzieci będzie czekał Maciej Jadowski – aktor, poeta, dramaturg, który w ramach cyklu „Męskie czytanie” udowodni, że książki to także męska sprawa, i przeczyta fragment swojej ulubionej książki z dzieciństwa, a następnie przeprowadzi z dziećmi (i rodzicami) warsztaty aktorskie!!!

W tym samym czasie (godz. 17:00na 8. Nadmorskim Plenerze Czytelniczym spotkania ze starszymi dziećmi zainauguruje Rafał Dębski! Autor bestselerowych książek fantasy.

Zobacz też: Tysiąc pierwszych dni. Czy Twoje dziecko ma szansę na sukces?

Sporo? To dopiero początek!

Wśród festiwalowych autorów pojawią się ponadto: Michał Leśniewski, Małgorzata Swędrowska, Renata Kijowska, Jarosław Kaczmarek, Rafał Kosik, Łukasz Kosik, Magdalena Kiełbowicz, Aleksandra Struska-Musiał.

Wśród artystów, którzy przygotowali i poprowadzą warsztaty dla dzieci: Krystyna Lipka-Sztarbałło, Agata Królak, Dominika Czerniak-Chojnacka.

Nad wszystkim czuwa niezawodny Ostry Dyżur Literacki, na którym specjaliści literatury dziecięcej będą leczyć nietolerancje czytelnicze i zapisywać książki na receptach.

Na wszystkie wydarzenia wstęp jest bezpłatny po uprzedniej obowiązkowej rezerwacji miejsca na stronie festiwalu.

festiwalliteraturydzieciecej.pl/program-gdynia/

festiwalliteraturydzieciecej.pl/program-sopot/

Informacja prasowa organizatora.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Już ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę w 2019 roku. To wina antyszczepionkowców?

Ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę odnotowano w pierwszym półroczu 2019. To wina antyszczepionkowców?
fot.Fotolia

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego odnotował w Polsce 1044 przypadki zachorowania na odrę od początku roku. To pierwszy tak wysoki wynik od 1990 roku, kiedy zachorowało ponad 50 tysięcy osób, zmarło 12.*

Zobacz też: Szczepionki a zespół Di George’a

Odra “przywleczona”

MEN w maju wydało oświadczenie, że odra została do Polski przywleczona przez obcokrajowców, którzy nie byli szczepieni i przywieźli do naszego kraju szczepy wirusa. Natomiast sanepid zwracał uwagę na to, że wśród chorych jest wielu pracujących w Polsce Ukraińców. Na Ukrainie szczepionki przeciwko odrze nie są powszechne.

Jak się to ma do rzeczywistości? Według danych przytoczonych przez Gazetę Wyborczą***, wśród 46 osób z Warmińsko-Mazurskiem, u których wykryto w tym roku wirusa, było 12 Ukraińców i ponad 30 Polaków.

Do szpitala na warmii i mazurach trafiają dzieci, nastolatkowie i osoby dorosłe. Jak podaje Wyborcza, trójka dzieci (2, 3 i 14 lat) nie była szczepiona, podczas gdy nawet najmłodsze powinno być już po pierwszej dawce szczepionki. Chorują też niemowlęta, które są za małe, żeby je zaszczepić.

Zobacz też: Chłopiec zmarł na zapalenie opon mózgowych po kontakcie z niezaszczepioną osobą

Żniwo antyszczepionkowców?

Zgodnie z danymi Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, w 2017 r. odsetek dzieci zaszczepionych jedną dawką szczepionki w trzecim roku życia spadł w 2017 roku do 94% (w 2016 roku było to 95,5%), natomiast odsetek dzieci zaszczepionych drugą dawką w dziesiątym roku życia spadł do 93% (93,4% w 2016 roku).

W 2018 roku nie zaszczepiono 40 tysięcy dzieci. W tym roku prawdopodobnie będzie jeszcze ich jeszcze więcej. Stacje sanitarno-epidemiologiczne notują również coraz więcej zachorowań na świnkę i różyczkę – połączona szczepionka przeciwko śwince, różyczce i odrze (MMR) uważana jest przez antyszczepionkowców za szczególnie niebezpieczną.

Zdaniem ekspertów z oddziału epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie, wirus odry krąży w naszej populacji i można się z nim zetknąć na terenie całego kraju. Przewidują, że zachorowań będzie coraz więcej, ponieważ tracimy odporność populacyjną, która w przypadku odry wynosi 95% osób. Jesteśmy już poniżej tej granicy.

Źródła:

*Odra w Polsce – badania seroepidemiologiczne

** Sytuacja Epidemiologiczna Odry W Polsce I Na Świecie

***Gazeta Wyborcza

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Przygotuj ciało na plażę? Nie! Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś

Przygotuj ciało na plażę? Nie! Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś
fot.123rf

Sezon plażowy zaczyna się na dobre. Choć tak naprawdę to nie ma dużego znaczenia, bo o przygotowywaniu ciała na lato można przeczytać o dowolnej porze roku. Podobnie o sposobach na odzyskanie płaskiego brzucha i talii osy już po dwóch tygodniach od porodu. Jak to zrobić radzą gwiazdy, im się udało, więc musi się udać również Tobie. Nie udało się? Widocznie coś z Tobą nie tak: nie dość się starasz, jesteś zbyt mało zdyscyplinowana, nie dbasz o siebie. Jak sobie radzić z tego rodzaju komunikatami?

Zobacz też: Weronika Rosati założyła fundację “Siła Kobiety”. Będzie wspierać ofiary przemocy

Jesteś wystarczająca!

Media karmią nas wyidealizowanymi wizerunkami kobiecego ciała, a wzorce, które są nam podawane są nierealistyczne i nieosiągalne – niby wiemy to wszystkie, jednak wiedza i emocje to dwie różne sprawy. Mimo, że rozum nam mówi, że nie powinnyśmy się tym przejmować, często wpadamy w kompleksy, staramy się dążyć do perfekcji za wszelką cenę. Salony kosmetyczne, kliniki medycyny estetycznej, fitness cluby – wszyscy prześcigają się w pomysłach na to, co jeszcze powinnyśmy zrobić, żeby wyglądać szczuplej, młodziej, lepiej. Zawsze jest coś, co można poprawić. Tylko po co?

Ciała kobiet zmieniają się w ciąży i po ciąży – to jest fakt. Pojawiają się rozstępy na brzuchu, udach, piersiach, skóra się rozciąga, zmienia się nasza strefa intymna. Oczekiwanie, że po ogromnym wysiłku, jakim jest ciąża, organizm natychmiast wróci do stanu “sprzed”, jest fizycznie niemożliwe do spełnienia. Oczywiście, znajdą się celebrytki wynajmą najlepszych trenerów, fotografów, wizażystki i pokażą światu zdjęcia idealnej sylwetki. W czasie, kiedy będą ćwiczyć i poddawać się zabiegom, opiekunki zajmą się ich dziećmi. Bo stać je na to, żeby za to zapłacić. Czy powrót do formy wymaga od nich dyscypliny i wysiłku? Z pewnością.

Jednak wiele z nas, nawet, jeśli bardzo by tego chciała, nie ma możliwości podjęcia takiego wyzwania. Bo musi zająć się dzieckiem, bo nie ma pieniędzy, bo w ciąży lub w trakcie porodu pojawiły się komplikacje. A może nigdy nie była szczupła, ani wysportowana. I nie ma w tym nic złego. Każda z nas jest wystarczająca taka, jaka jest. Jesteśmy różne i to jest piękne.

Zobacz też: Perfekcyjne fotki vs. rzeczywistość: „To zdjęcie naprawdę pokazuje, jak wyglądałam po porodzie” – mocne słowa blogerki!

Szukaj pozytywnych komunikatów

W polskim internecie pojawia się coraz więcej profili, które pokazują różnorodność kobiecych ciał i wspierają kobiety w procesie samoakceptacji.

Dla wielu osób to wyzwalające móc podzielić się czymś co jest dla nich wstydliwe, a przy tym dać siłę innym osobom, które mają podobne ciała/ kompleksy. Dzięki temu przestajemy czuć się osamotnione/osamotnieni.

Nadajemy naszym ciałom inny status. Stają się ważne. To już nie jest tylko coś wstydliwego, co uważamy za niedoskonałe, zbędne, ale to coś co się liczy, co ma sens, co naprawdę pomaga innym. Nagle ta część ciała staje się doceniona i potrzebna.

Myślę, że to ma silnie terapeutyczny aspekt. Dla mnie osobiście to świetna terapia, to naprawdę pomaga napisała Kaya Szulczewska, założycielka profilu Ciałopozytyw na Instagramie.

ciałopozytyw

Ciałopozytyw to odpowiedź na potrzebę stworzenia bezpiecznego miejsca, gdzie można bez lęku, anonimowo podzielić się swoim zdjęciem, historią i nie bać się negatywnej oceny. Podobnych miejsc jest w sieci więcej. Czasem wystarczy do nich zajrzeć, żeby poczuć się lepiej, znaleźć wsparcie i zobaczyć, że nasze doświadczenia są bardzo podobne do doświadczeń innych kobiet. Nie jesteśmy idealne i to jest absolutnie w porządku!  

Ja osobiście przestałam czytać “urodowe poradniki”, z premedytacją omijam takie treści, odwracam wzrok od reklam, które wprawiają mnie w złe samopoczucie, czy kompleksy. Nie chcę na to patrzeć, bo czuję, że ktoś stara mi się wmówić coś nieprawdziwego. Wybieram treści, które pomagają mi w samoakceptacji i docenianiu mojego ciała za jego sprawność, mądrość, za to, że codziennie mi służy.

Sposobów na zmianę postrzegania ciała jest wiele, a już samo szukanie jest krokiem naprzód w stronę samoakceptacji! Wracają do urlopu i plaży – Twoje ciało jest gotowe już teraz. Nie zapomnij zabrać kremu z filtrem i nakrycia głowy. 

Zobacz też: Owłosione kobiece ciało – kontrowersja, czy natura? Te zdjęcia łamią tabu!

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Dostępność zabiegu przerwania ciąży w Warszawie – raport Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

Dostępność w warszawskich szpitalach świadczeń gwarantowanych w postaci zabiegu przerwania ciąży
fot.Pixabay

Dostępność do zabiegu przerwania ciąży w Warszawie – Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zebrała aktualne dane na temat dostępności w warszawskich szpitalach świadczeń gwarantowanych w postaci zabiegu przerwania ciąży. Federacja od 25 lat bada dostępność świadczeń zdrowia reprodukcyjnego.

Pytania do szpitali

W związku z bardzo licznymi zgłoszeniami dotyczącymi niedostępności zabiegów przerywania ciąży 1, Federacja skierowała pod koniec marca br. do dyrekcji 14 warszawskich szpitali z oddziałami ginekologiczno-położniczymi następujące zapytania w ramach dostępu do informacji publicznej 2:

  • Ile zabiegów przerywania ciąży dopuszczalnych na mocy ustawy z 1993 r. zostało przeprowadzonych od początku 2019 r. z podziałem na miesiące?
  • Czy obecnie przeprowadza się zabiegi przerywania ciąży zgodnie z ustawą z 1993 r.?
  • Jeśli odpowiedź na powyższe pytania jest negatywna, proszę o wskazanie przyczyn odmowy przeprowadzania zabiegów przerywania ciąży dopuszczalnych na mocy ustawy z 1993 r.
  • Czy w przypadku odmowy przeprowadzenia zabiegów przerywania ciąży dopuszczalnych na mocy ustawy z 1993 r. przez lekarzy wykonujących zawód w [nazwa szpitala] Dyrektor wskazuje pacjentkom realne możliwości uzyskania tego świadczeniu u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej albo zapewnia Pan wykonanie takiego zabiegu (jako świadczenia zdrowotnego) przez innego lekarza – podwykonawcę?”

(Nie)dostępność świadczenia gwarantowanego

Poniższa tabela ilustruje informacje i deklaracje przekazane przez 14 warszawskich szpitali, w tym sześć (współ)finansowanych przez m. st. Warszawa (nazwy pogrubionym drukiem):

Jedynie 6 z 14 warszawskich szpitali poza zapewnieniem o świadczeniu ustawowej aborcji, faktycznie przeprowadziło zabiegi w 1. kwartale 2019 roku. Kolejnych siedem szpitali nie wykonało żadnego zabiegu, co może wskazywać na fikcyjny charakter deklaracji.

Tylko jeden szpital – im. Orłowskiego – poinformował, że od początku 2019 nie wykonuje terminacji ciąży z powodu „braku personelu niezbędnego do wykonania procedury”, czyli podpisania przez wszystkie pielęgniarki klauzuli sumienia.

Tym samym placówka, która dotychczas była jednym z wiodących świadczeniodawców w zakresie zabiegu aborcji, i nadzieją dla pacjentek 3 z całej Polski, przestała zapewniać niezbędną opiekę. Dyrekcja szpitala deklaruje, że pacjentki są kierowane do innych szpitali po uprzednim uzgodnieniu możliwości przeprowadzenia zabiegu. Doświadczenie pacjentek, które się do nas zgłaszają, nie potwierdza tej praktyki.

Zobacz też: Dostęp do antykoncepcji w Polsce – jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Wewnętrzne procedury postępowania

Mimo licznych apeli Federacji, Ministerstwo Zdrowia nadal nie stworzyło jednolitej procedury postępowania. W efekcie większość szpitali albo wprowadza własne regulacje z dodatkowymi barierami dla pacjentek albo nie dysponuje protokołem postępowania (szczegóły).

Choć większość szpitali nie opisała swoich wewnętrznych procedur, u trzech zidentyfikowano kryteria niewymagane żadnymi przepisami wymogi:

  • W Szpitalu św. Zofii decyzję podejmuje konsylium lekarskie, choć ustawa o planowaniu rodziny mówi o orzeczeniu pojedynczego lekarza, a nie gremium kolegialnego.
  • Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka WUM oczekuje pisemnej odmowy z placówki, która uprzednio odesłała pacjentkę. Wobec powszechnej niechęci do wydawania takich odmów kryterium stanowi dodatkową barierę.
  • Szpital Bielański wymaga obowiązkowej konsultacji psychologicznej w hospicjum perinatalnego, co dla wielu pacjentek stanowi traumatyczne doświadczenie. Dla zilustrowania problemu kilka cytatów z forum internetowego.

 

Warto podkreślić, że Szpital Praski przesłał szczegółową procedurę postępowania z pacjentką dotkniętą poronieniem lub rozpoznaniem ciąży obumarłej. Nakłada ona obowiązek wydzielenia oddzielnej sali; zapewnienia troski, szacunku, prywatności przystępnej informacji medycznej oraz opieki psychologicznej; umożliwienia obecności osoby bliskiej i zadecydowania o pochówku, ew. badaniach genetycznych.

Zobacz też: Tabletka antykoncepcyjna dla mężczyzn coraz bliżej – zakończyła się I faza badań klinicznych

Wyniki w perspektywie powszechnych naruszeń prawa

Zabiegi przerwania ciąży w przypadkach określonych w ustawie o planowaniu rodziny 4 są świadczeniami gwarantowanymi 5, które powinny być realizowane we wszystkich szpitalach mających kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia „położnictwo i ginekologia – hospitalizacja”.

Jak wynika z otrzymywanych przez Federację zgłoszeń, prowadzonych interwencji i doniesień medialnych oraz przeprowadzonego monitoringu, dostępność aborcji jest znacząco ograniczona w całej Polsce z powodu kilku czynników:

  • braku jednolitej, zgodnej z prawem, procedury postępowania, która byłaby znana z góry przez pacjentki,
  • stawiania dodatkowych, niewymaganych żadnymi przepisami wymogów (np. obowiązkowa konsultacja psychologiczna),
  • odmów motywowanych ideologicznie,
  • nie kierowania pacjentek do placówek, które zapewnią uzyskanie tego świadczenia. Warto w tym miejscu wskazać, że taki obowiązek szpitala jako podmiotu leczniczego, a przez to dyrektora placówki, potwierdziło w piśmie z 21 grudnia 2018 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych podczas prezentacji stanowiska rządu przed Komitetem Ministrów Rady Europy 6 w sprawie implementacji wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka P. i S. przeciwko Polsce.

W rezultacie, zaledwie 10% zakontraktowanych placówek przestrzega prawa i świadczy zabiegi przerywania ciąży. Wedle statystyk Ministerstwa Zdrowia, w ostatnich latach wykonuje się około 1100 aborcji, przy czym większość tylko w trzech województwach – mazowieckim, śląskim pomorskim – co świadczy o rosnącej koncentracji i wymuszonej migracji kobiet do innych regionów Polski.

Materiał: Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
Przypisy:

1 na mocy ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży

2art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (t.j. Dz.U. 2018 poz. 1330 ze zm.)

3 W poniższym tekście słowo „pacjentka” odnosi się do osób identyfikujących się jako kobiety, socjalizowanych do tej roli i z doświadczeniem życia jako kobiety.

4 ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży

5 na mocy Rozporządzenia Ministra Zdrowia z 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego

6 Nadzór nad wykonaniem wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (link), H46-13 P. and S. v. Poland (Application No. 57375/08), CM/Del/Dec(2019)1340/H46-13,

Zobacz też: Już ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę w 2019 roku. To wina antyszczepionkowców?

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.