Przejdź do treści

Cesarka a alergia

Cesarka a alergia
Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – Fot. Pixabay

Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – uważa najstarszy praktykujący lekarz w Wielkiej Brytanii. To może być przyczyną coraz większej ilości alergii u dzieci i dorosłych. Wielu lekarzy w Polsce jest podobnego zdania i zaleca cesarkę tylko w okolicznościach zagrażających życiu dziecka lub matki.

Brytyjski doktor Bill Frankland, pionier badań nad wpływem pyłków na alergię i zwolennik teorii o niszczącym wpływie zbyt restrykcyjnego dbania o higienę, przekonuje, że dzisiejsza epidemia alergii nie jest spowodowana genetycznymi uwarunkowaniami, tylko środowiskiem w którym żyjemy.

Rosnąca ilość cesarskich cięć na życzenie i rezygnacja z karmienia piersią to prosta droga do problemów z prawidłowym funkcjonowaniem systemu odpornościowego u dziecka – ostrzega lekarz – co wiąże się także większą ilością występowania alergii.

Zobacz też: Hipnoporód – sposób na rodzenie bez bólu?

Cesarka a alergia

Pytany, co mogą zrobić rodzice, aby zapobiec chorobom dziecka odpowiada: „Genetyka odpowiada za 30 % alergii, reszta to sprawa środowiska i otoczenia, w ktorym rozwija się dziecko.. Zawsze pytam, czy rodzice lub dziadkowie palą papierosy?

Jak długo dziecko było karmione piersią? Dlaczego niemowlak ma nadwagę? Czy rodzina mieszka niedaleko głównej drogi i dlatego dziecko jest skazane na zanieczyszczone powietrze? Czy poród odbył się naturalnie?

Zobacz też: Położny mężczyzna?  Grzegorz Chajdaś o wyzwaniach i trudach zawodu

Musimy pamiętać, że cesarka jest zbyt sterylnym początkiem życia dla małego dziecka

W ostatnich latach w Polsce liczba porodów wzrosła z 18 % do 37%. Według Światowej OrganizacjI Zdrowia (WHO) 10-15% porodów powinno odbywać się za pomocą cesarskiego cięcia. Zwykle jest on wykonywany w momencie zagrożenia zdrowia matki lub dziecka.

Zwolennicy naturalnego porodu przekonują, że dziecko urodzone przy pomocy cesarskiego cięcia, bez przejścia przez kanał rodny, nie ma szansy na to, aby w jego organizmie pojawiły się niezbędne bakterie, pozwalające na prawidłowe funkcjonowanie systemu odpornościowego.

W Wielkiej Brytanii problem alergii dotyka ponad 44 % dorosłej populacji. Polacy w zastraszającym tempie doganiają Brytyjczyków

Źródło: The Telegraph

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Wrzuć na luz i zacznij żyć

Oddech i medytacja uzdrawiają umysł

W naszych czasach najgroźniejsze choroby to nie dżuma i cholera, ale zespół nadpobudliwości i deficyt uwagi. Myślak to mały chomik w naszej głowie, pośpiesznie drepczący w kółko. Tak nazwał go doktor Serge Marquis, autor książki „Wrzuć na luz”. To małe zwierzątko odpowiedzialne za kłębiące się myśli, nie tylko utrudnia nam życie, ale przede wszystkim ogranicza naszą wolność.

Skąd wziął się Myślak? Doktor Serge uważa, że ów zwierz trudni się „myślaczeniem” zamiast myślenia i jest to proces zatruwający nam umysł przez dnie i noce – osądy, nagany, krytyki, uprzedzenia, wyrzuty, rozżalanie się nad sobą i wiele innych myśli, które nie przynoszą niczego dobrego oprócz ciągłego odbierania nam energii.

W pogoni za Myślakiem

Czym jest Myślak? To nic innego jak nasze rozrośnięte ego, a do większość z nas nie ma o nim najmniejszego pojęcia. Dlaczego to nam kończy się papier toaletowy lub szampon w łazience o siódmej rano, dlaczego właśnie w tym momencie musimy zawieźć ojca do szpitala, dlaczego przy kolacji z przyjaciółmi jesteśmy skazani na towarzystwo największego narcyza i chwalipięty w towarzystwie? Kiedy nie możesz zasnąć w nocy, zastanawiasz się, co z tobą nie tak, dlaczego to właśnie tobie i w kompletnie nieodpowiednim momencie przytrafiają się te wszystkie katastrofy. To ego wygodnie rozpanoszyło się w twojej głowie. Jak pisze autor książki, istnieją ludzie, którym doznania Myślaka bardzo odpowiadają – nawet jeśli powodują one cierpienie – i wolą tak żyć, zamiast cieszyć się spokojem umysłu. Większość z nas jednak chciałaby pozbyć się tego szalonego wewnętrznego pędu i cieszyć się chwilami (zapachem porannej kawy, smakiem świeżo zerwanych truskawek, dotykiem wilgotnej trawy pod stopami), które oferuje nam życie?

 Samoredukcja. Co to takiego?

To zaledwie sekunda – przejście od aktywności umysłowej egotycznej do aktywności umysłowej świadomej. W naszych głowach nieustannie toczy się aktywność umysłowa, wyłącznie skoncentrowana na tym, co zwykliśmy nazywać „sobą” naszym Ja. To nic innego, jak nasze ego, pragnące się rozwijać. Inna aktywność – odwrócona do ego plecami – to aktywność umysłowa świadoma, której podstawą jest percepcja doznań dochodzących do nas za pośrednictwem zmysłów. Te myśli umożliwiają tworzenie dzieł sztuki, robienie zakupów, podróżowanie, koordynują segregację odpadów, tworzą plany budowy schronisk. Ta świadoma aktywność często narażona jest na wyparcie przez egotyczną aktywność umysłową.

Zobacz też: Pierwsza wizyta u psychoterapeuty – 3 pytania, których możesz się spodziewać

Przebudzenie

Potrzebne nam przebudzenie, a to nic innego jak świadomość czatująca na Myślaka, to właśnie to, co pozwala uzyskać nam spokój umysłu. Zredukowanie swojego ego oznacza nawiązanie kontaktu z prostymi sprawami życia oraz korzystanie z nich świadomie i w spokoju umysłu – pisanie książki, pomaganie chorym dzieciom, naprawianie uszkodzonych dróg – liczba czynności przynoszących zadowolenie jest nieskończona. Szczęście może kryć się w każdej z tych rzeczy. Warunek jest jeden – musisz w pełni się jej poświecić. Otworzyć się na świat.

Zobacz też: Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Najważniejszy jest oddech

Pomoże nam oddech – jest najistotniejszy w uciszaniu Myślaka. Głęboki oddech przez nos do brzucha: jeśli uda ci się utrzymać całą uwagę na oddechu i obserwować chomicze myślaczenie, w głowie nastąpi wyłączenie egotycznej aktywności umysłowej, a w jej miejscu pojawi się świadoma aktywność umysłowa. Myśli, uwolnione od obciążającego egotyzmu, nie będą źródłem cierpienia. Twój umysł stanie się wolny i swobodny.

W książce „Wrzuć na luz. Jak poskromić i uspokoić swój umysł” znajdziecie sporo ćwiczeń radzących sobie z Myślakiem. Jak pisze Serge Marquis tzw. rozwój osobisty wyrządził wiele złego, a w dzisiejszych czasach bardziej potrzebna nam uważność i bycie „tu i teraz” niż sny o potędze. Medytujmy, bo medytacja to sposób, jaki wymyślili ludzie, aby poskromić Myślaka – pisze autor.            20 minut dziennie to idealny sposób samoredukcji, idealny sposób na otwarcie się na odczucia docierające przez zmysły.

Dr Serge Marquiz „Wrzuć na luz” Wyd. Czarna Owca

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Pomysły na bezkosztowe gry i zabawy – w to mi graj! 

“Za moich czasów to wystarczył nam kolorowy papier, nożyczki i klej, albo worek kasztanów i zapałki…”, “W głowach się poprzewracało, smartfony, tablety hulajnogi, co jeszcze?!”, “Nie stać mnie na te wszystkie zabawki, a im się ciągle nudzi…”

No dobra, ale przyznajcie się szczerze, kiedy ostatnio włożyłyście i włożyliście odrobinę energii i entuzjazmu w jakąś “analogową” i niewymagającą nie wiadomo jakich nakładów finansowych zabawę? Dzieci są wymagające, ale nie od dziś. Można je zająć ciekawą i rozwijającą zabawą, która nie wymaga żadnych (!) wydatków. Inspiracje znajdziecie w “W to mi graj”  Joanny Glogazy.

Myślę, ze sami skorzystacie z propozycji Autorki na „dorosłym” grillu, czy imprezie integracyjnej.

Zobacz też: „Szukamy specjalistów, którzy chcą spędzać więcej czasu z dziećmi” – nadchodzi dobry czas dla rodziców-pracowników

Państwa/Miasta to nie wszystko…

… choć to też wcale nie jest zły pomysł 🙂

Joanna Glogaza, po niezliczonych godzinach spędzonych na rodzinnych rozgrywkach oraz bogata o doświadczenia z warsztatów improwizacji, podjęła się misji wyselekcjonowania i zgromadzenia w jednym miejscu najciekawszych gier. Wybrała ich aż 97. Robi wrażenie, co? 

Co to za gry?

Różne. Joanna Glogaza proponuje nam gry o ciekawych nazwach ( “Śleberek”, “Hydrosztafeta”, “Antytytuły”, “Koło zadyszki”, “Doliterowywanie”, “Pioseknki o…”), które dodatkowo podzielone są według kilku kryteriów: na podróż, dla dzieci, na imprezę, gry wymagające pomyślunku, do nauki języków obcych, gry ruchowe, gry terenowe, gry integracyjne i gry z motywami popkultury.

Gry ruchowe nadają się dla wszystkich samodzielnie chodzących uczestników. Wśród gier skierowanych do dzieci znajdzie się również kilka łatwych, które umożliwiają zabawę z maluchami.

Wszystkie gry można dowolnie modyfikować, one są punktem wyjścia, inspiracją. To, w jakiej formie my je puścimy dalej w świat zależy tylko od naszej wyobraźni. 

Zobacz też: Cztery córki, Instagram, a w tym wszystkim męski punkt widzenia – musisz to zobaczyć!

Mama, nudzi mi się

Wiele gier z pozostałych kategorii  bazuje na mowie, kreatywnym używaniu języka oraz jako takiej znajomości pop kultury. Stąd też sprawdzą się w rodzinach z dziećmi mówiącymi, które mają na swoim koncie co najmniej kilka seansów klasyki Disneya. Jeśli dodatkowo potrafią już czytać i pisać oraz zaczynają myśleć abstrakcyjnie – jesteśmy w domu. Też dlatego, że to właśnie od tej grupy najczęściej usłyszymy “Oesaaa, ale nudyyy”, albo “A Bartek ma nowy tablet i złotą hulajnogę”. 

Zaletą “mówionych” i “siedzących” zabaw jest to, że można się bawić w trakcie długiej i nudnej podróży, bez targania ze sobą dodatkowych przedmiotów. Jeśli jedziemy samochodem, rodzic- kierowca też może się bawić. 

Zobacz też: Czy dzieci powinny brać udział w polowaniach? Psychologiczny punkt widzenia

Kiedy dzieci pójdą spać, albo nudnawe imieniny Cioci 

Część gier opisanych przez Joannę Glogazę świetnie nadaje się dla osób dorosłych. Myślę, że z powodzeniem można sobie z ich pomocą urozmaicić wakacyjne wieczory w grupie znajomych, grille, imprezy integracyjne w pracy, czy dłużące się rodzinne spotkanie przy okazji świąt lub imienin Cioci ( z całym szacunkiem dla świąt i Cioci, ale wiadomo jak jest, a co najmniej – jak bywa…).  

Tu sprawdzą się te wymagające znajomości popkultury, historii, czy bogatego słownictwa. Na przykład? 

No na przykład wspomniane “Antytytuły”

O co chodzi?

Każda osoba grająca myśli o jakimś filmie, książce, piosence (cokolwiek jeszcze wszyscy znacie i lubicie).  Zamiast powiedzieć na głos jego tytuł, mówi przeciwieństwo tytułu,

na przykłady:

  • Trochę Spokojny Wschód
  • Śmierć nie jest brzydka
  • Naziemny prostokąt

 

Co to za filmy? Wiecie? 🙂 

 

Książkę można kupić tutaj

Redakcja

Portal o rodzinie.

Rodzina szczepionką na samobójstwo

Młodzi mężczyźni coraz częściej pełnią funkcję w rodzinie w sposób partnerski – fot. Pixabay

W Polsce codziennie odbiera sobie życie 15 osób, 12 z nich to mężczyźni. Na świecie w wyniku śmierci samobójczej co 60 sekund umiera mężczyzna. Dlaczego mężczyźni? Na to pytanie próbował odpowiedzieć dr hab. Adam Czabański podczas Wykładów Otwartych kampanii „Życie warte jest rozmowy”.

Samobójstwo ma ogromną moc rażenia – jest jak granat rzucony w tłum ludzi. Na początek garść statystyk:

W roku 2018 w Polsce samobójstwo popełniły 5182 osoby. To więcej niż łączna liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych (2882) oraz ofiar zabójstw (513). W latach 2009-2018 samobójstwo w Polsce popełniło 58 721 osób. To jakby zniknęło z powierzchni ziemi średniej wielkości miasto takie jak np. Puławy, Bełchatów czy Ełk. Prób samobójczych jest 10 do 15 razy więcej niż samobójstw. W latach 2009-2018 w Polsce 500 000 – 750 000 prób samobójczych. To liczby odpowiadające mieszkańcom Poznania lub Krakowa. Jedno samobójstwo wiąże emocjonalnie, ekonomicznie i duchowo do 20 osób. Każdego roku w Polsce 100 000 ludzi cierpi z powodu samobójstwa bliskiej osoby.

W 2017 roku 86% samobójstw popełnili mężczyźni. Na jedną kobietę – statystycznie 6,15 mężczyzn popełnia samobójstwo. W Europie jest to stosunek 1:4.

Zobacz też: Na świecie co 60 sekund popełnia samobójstwo mężczyzna” [WIDEO]

Kryzys męskości?

Czy mamy do czynienia z kryzysem męskości? Niekoniecznie. Winne są tutaj wzorce kulturowe. Polacy mają bardzo mocno zakodowane tradycyjne role społeczne. Mężczyźni, którzy nie są w stanie im sprostać, nie wytrzymują.

Tradycyjne role społeczne zakładają, że mężczyzna pełni funkcję materialno-zabezpieczającą. Gromadzi środki na utrzymanie rodziny. Nie angażuje się w funkcje wychowawcze i emocjonalne. Zachowuje dystans od życia rodzinnego. Gdy nie pracuje, również nie zajmuje się dziećmi – odpoczywa. Kształtuje się obraz mężczyzny zdystansowanego, trochę obcego w środowisku rodzinnym

W momencie kryzysu ekonomicznego – utraty pracy, upadku biznesu – rola mężczyzny załamuje się. Istnieje wtedy ryzyko wejścia na równię pochyłą:

Problemy w pracy -> agresja lub apatia -> używki + incydenty z przemocą wobec rodziny -> separacja lub rozwód -> pogłębienie uzależnienia od używek + brak kontaktu z rodziną -> SAMOBÓJSTWO

Badania prowadzone nad mężczyznami długotrwale bezrobotnymi ukazują niepokojącą prawidłowość. Pomimo posiadania dużej ilości wolnego czasu, nie angażowali się w życie rodziny. Wstawali jak zawsze o 6 rano i cały dzień oglądali telewizję albo spacerowali.

Zobacz też: „Ludzie nie chcą umierać – nie mają siły, aby kontunuować życie” prof. Brunon Hołyst na konferencji 10 września 2019

Ratunek – zaangażowanie na rzecz rodziny

Konieczna jest zmiana statusu quo. Kobiety muszą angażować mężczyzn na rzecz rodziny, aby czuli się związani z nią. Konieczna jest praca organiczna u podstaw.

Niech wyniesie śmieci i odprowadzi dziecko do przedszkola – nawet, gdy nie ma czasu – przekonuje dr Czabański. To zaprocentuje w przyszłości. Przytacza również zatrważające dane akcji „Poczytaj mi tato” – Statystyczny ojciec rozmawia ze swoim dzieckiem średnio 7-8 minut dziennie!

W szkołach rodzenia powinny być obowiązkowe kursy typu „jak być fajnym ojcem”. Aby nie wstydzić się łez, żyć małymi sprawami, żyć na poziomie mikrostruktury społecznej.

Co może uratować mężczyzn przed samobójstwem?

  • partnerstwo w rodzinach
  • rewitalizacja komunikacji wewnątrzrodzinnej
  • wzmocnienie roli ojca w rodzinie

Mężczyzna skoncentrowany na rodzinie, w razie problemów, ma więcej lin ratunkowych.

Na koniec –  optymistyczna pointa – młodzi mężczyźni coraz częściej pełnią funkcję w rodzinie w sposób partnerski. Żyją życiem swojej rodziny. Na równi zarabiają, sprzątają i zajmują się dziećmi. Oby tak dalej!

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Pierwsza wizyta u psychoterapeuty – 3 pytania, których możesz się spodziewać

Pierwsza wizyta u psychoterapeuty

Pierwsza wizyta u psychoterapeuty może wiązać się z dużym zdenerwowaniem, co jest jak najbardziej naturalne. Jeśli znajdujemy się w sytuacji dotąd dla nas nieznanej, nic dziwnego, że budzić się może lęk, zawstydzenie, być może podejrzliwość – warto pozwolić tym wszystkim emocjom dojść do głosu. Co jednak ważne, jednocześnie możemy też ułatwić sobie to doświadczenie i dowiedzieć się, czego tak naprawdę możemy się podczas takiej sesji spodziewać.

Motywacja do zgłoszenia się po psychoterapeutyczne wsparcie może być bardzo różna. Czasami ludzie decydują się na taki krok, ponieważ czują, że „stoją w miejscu”, innym razem zjawiają się w gabinecie terapeuty będąc w głębokim kryzysie. Niezależnie od tego, w którym momencie Ty się na to decydujesz, jest to jak najbardziej w porządku – pamiętaj, nie ma czegoś takiego jak „zbyt błahy” powód. Konsultacje psychoterapeutyczne są m.in. właśnie od tego, żeby się tym powodom przyjrzeć i zastanowić, co się właściwie dzieje i co dziać się będzie w tym kierunku dalej. Z taką perspektywą wiąże się też część pytań, które mogą paść podczas pierwszej sesji.

Co jednak ważne, każdy terapeuta jest inny – specjaliści pracują w różnych nurtach, inaczej prowadzą konsultacje, co innego może być z ich punktu widzenia ważne. Jeśli więc któreś z wymienionych tu pytań nie pada, jest to jak najbardziej w porządku. Przedstawione tu wątki są tylko wskazówką „jak może być”, a nie „jak na pewno będzie” – zachowaj więc otwartość na to, że rozmowa może potoczyć się w zupełnie innym kierunku. Daj sobie i terapeucie na to przestrzeń.

1. Co sprawiło, że zdecydował/a się Pan/i na wizytę?

Jest to istotna wskazówka dla terapeuty, która wiele może powiedzieć o istocie problemu, z jakim się zmagasz. Jeśli jest to sprawa dotyczące głównie obecnego czasu – jak np. trudne rozstanie, utrata pracy, wypadek – terapia będzie wyglądała inaczej niż w przypadku, gdy Twój problem dotyczy wielomiesięcznego poczucia lęku, czy też chęci pracy nad doświadczeniami z przeszłości.

Co więcej, jeśli na wizytę namówił Cię partner/żona/przyjaciel, a sam nie jesteś przekonany, czy jest to dobry pomyśl, warto o tym porozmawiać – pierwsza sesja to odpowiedni moment, by się nad tym pochylić.

Zobacz też: Rodzice i terapia uzależnień dziecka – jak się w tym wszystkim odnaleźć?

2. Czy kiedykolwiek wcześniej miał/a Pan/i kontakt z terapią?

Jest to pytanie ważne z kilku względów. Po pierwsze, jeżeli miałeś już kontakt z psychoterapią, zapewne masz w związku z nią jakieś odczucia – czy dobrze wspominasz to doświadczenie? Czy znalazłeś dzięki temu potrzebne wsparcie? Jeśli tak, to co uważasz za szczególnie pomocne w swoim przypadku? A może raczej wolałbyś o tym zapomnieć i nie ufasz tego typu relacji? Są to niezwykle cenne wskazówki dla terapeuty, z którym spotkasz się teraz.

Po drugie, jeśli masz już takie doświadczenie za sobą, zapewne mniej więcej wiesz, jak terapia lub konsultacje w gabinecie psychoterapeutycznym w ogóle mogą wyglądać. Osoby będące w takiej sytuacji po raz pierwszy potrzebują więcej wskazówek. Gdy terapeuta dowie się, że jest to dla Ciebie zupełna nowość, prawdopodobnie poświęci więcej czasu na wyjaśnienie, jak wygląda generalna struktura terapii, czego można się po takich spotkaniach spodziewać, nad czym się w takiej relacji pracuje etc.

Co ważne, nie bój się o to wszystko pytać! Jeśli czujesz informacyjny niedosyt w tym zakresie, śmiało zadaj nurtujące Cię pytania. Jak najbardziej możesz zapytać również o wykształcenie, certyfikaty niezbędne do pracy psychoterapeutycznej oraz doświadczenie danego terapeuty – są to informacje, które każdy specjalista powinien Ci przekazać.

3. Jak dotąd radził/a sobie Pan/i z problemami?

Każdy z nas ma mniej lub bardziej konstruktywne strategie radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Może zdarzyć się też tak, że owszem, dana strategia była bardzo skuteczna i konstruktywna, ale na ten moment stała się już niewystarczająca. Opowiedzenie o tym, co nam pomaga i jak staraliśmy się dotąd sobie radzić, może nie tylko wiele o nas powiedzieć, lecz także dać cenne wskazówki terapeucie. Od razu będzie można przyjrzeć się chociażby temu, które strategie warto wzmacniać, które prawdopodobnie lepiej byłoby osłabić – a może zupełnie trzeba poszukać dla nas czegoś nowego?

Co więcej, jest to też dobry moment, żeby powiedzieć o takich działaniach jak np. sięganie po alkohol, narkotyki, jedzenie. Tak, to także są strategie radzenia sobie z problemami, które stanowią ważną wskazówkę do dalszej pracy terapeutycznej.

Pierwsza wizyta u psychoterapeuty – ważny krok

Jest to zaledwie kilka podstawowych pytań, które mogą pojawić się w trakcie pierwszego spotkania w gabinecie psychoterapeutycznym. Będzie ich zapewne o wiele więcej – jedne będą trudniejsze, inne mogą wydać się zbędne. Warto jednak do każdego z nich podejść z ciekawością i autentycznością.

Co jednak ważne, jeśli nie chcesz o czymś mówić, zawsze możesz postawić znak „stop”. Jeśli na ten moment to za trudne, w porządku, daj taki sygnał terapeucie. Przez te kilkadziesiąt minut sesji pozwól sobie o siebie zadbać – to jest czas dla Ciebie.

Zobacz też: Uzależnienia, depresja, bezsilność – co jest po drugiej stronie gabinetu? Terapeuta: „To my sami jesteśmy narzędziem naszej pracy”

Inspiracje: huffpost.com / psychcentral.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.