Przejdź do treści

Chcesz mieć super-sprawny mózg? Pij sok z buraka – kiedy i po co? Sprawdź!

Któż z nas nie chciałby zachować pełni sprawności intelektualnej aż do później starości? Co i rusz pojawiają się nowe doniesienia, jak możemy to zrobić. Oto jedno z nich – picie soku z buraka przed ćwiczeniami wzmacnia mózg i może chronić przed demencją.

Naukowcy zauważyli, że picie soku z buraka, zaraz przed umiarkowanym wysiłkiem, wpływa na lepszy stan ośrodków mózgu, które związane są z funkcjami poznawczymi, emocjami i ruchem. Odkrycie to jest istotne, bowiem może pomóc zapobiegać pogarszaniu się jakości życia i funkcjonowania, które następuje wraz z wiekiem.

Burak – cud natury

Buraki zawierają w sobie między innymi azotany, które finalnie wspomagają przepływ krwi do mózgu i poprawiają wydajność ćwiczeń. „Tlenek azotu jest potężną cząsteczką. Dostają się do tych części ciała, które są hipoksyczne (nisko-tlenowe – przyp. red.), lub potrzebują tlenu, a mózg potrzebuje go bardzo silnie” – powiedział prof. Jack Rejeski, którego słowa cytuje „Daily Mail”.

Badania

Naukowcy z Wake Forest University w Północnej Karolinie, zbadali 26 kobiet i mężczyzn w wieku 55 lat i więcej, którzy nie ćwiczyli i mieli wysokie ciśnienie. Niektórzy z badanych, na godzinę przed 50-cio minutowym spacerem na bieżni, dostali do wypicia sok z buraka. Inni ćwiczyli bez napoju. Powtarzano to trzy razy w tygodniu przez kolejnych sześć tygodni. Badania wykazały, że uczestnicy pijący sok, mieli zdrowsze mózgi. Naukowcy odkryli u nich także wyższy poziom azotanów i azotynów. Buraki zawierają azotan, który najpierw przekształca się w organizmie właśnie w azotyn, a następnie tlenek azotu. Tlenek azotu spełnia zaś wiele ważnych funkcji, między innymi dla układu krwionośnego, neurologicznego, czy też pokarmowego.

Na zdrowie!

Najcudowniejszy jest fakt, że jest to doniesienie nie tylko zdrowe, ale i pyszne! Sok z buraka jest bowiem smaczną, łatwo dostępną i tanią propozycją dla każdego. Oby tylko pamiętać również o drugiej części badania – ćwiczeniach fizycznych. Jeśli będziemy pili go przed telewizorem, może nie być tak pięknie. Pisaliśmy już w naszym portalu, że oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. Sok w dłoń i do biegu, gotowi… start!

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm 

Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm 
fot.Pixabay

Obchodzony na całym świecie 2 kwietnia Światowy Dzień Autyzmu to okazja by okazać solidarność z osobami cierpiącymi na autyzm i ich bliskimi. Na jej znak coraz więcej osób przypina tego dnia niebieskie wstążeczki i bierze udział w imprezach integracyjnych. Jednak wsparcie dla osób zmagających się z autyzmem to nie tylko akceptacja, ale też innowacyjne podejście do leczenia jego skutków i poprawy jakości życia.

Zobacz też: „Chłopiec z klocków” – wzruszająca opowieść o miłości ojca do autystycznego syna

Światowy Dzień Autyzmu

Światowy Dzień Autyzmu został powołany w 2008 roku z inicjatywy Jej Wysokości Mozah, małżonki emira Kataru Hamada ibn Chalifa as-Sani, popartej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Jego celem jest powszechne podnoszenie świadomości na temat autyzmu i znoszenie barier, na jakie napotykają osoby ze spektrum autyzmu i ich rodziny.

Sukcesem ostatnich lat jest „odczarowanie” autyzmu i zdjęcie z niego mylącej łatki „choroby psychicznej”. Do opinii publicznej przedarł się pogląd, że autystycy to „nadwrażliwi artyści i geniusze”. Jest w nim sporo prawdy, niemniej jednak każda z osób cierpiących na autyzm oraz ich bliscy zmagają się na co dzień z wieloma problemami  i lękami związanymi z komunikacją ze światem zewnętrznym, zachowaniami społecznymi, nauką nowych (często podstawowych czynności), czy zaburzeniami neurologicznymi.

Lęk wywołany kontaktem fizycznym, otwartą przestrzenią, zaburzenia mowy czy równowagi nie są sprawami błahymi – to kwestie, które często burzą życie nie tylko osoby cierpiącej na autyzm, ale również jej otoczenia. Dlatego tak ważne jest wspieranie ich rehabilitacji i terapii pomagających je zniwelować.

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień

Komórki macierzyste a autyzm

Jedną najbardziej obiecujących – w świetle wyników badań klinicznych, również tych prowadzonych w polskich szpitalach – metod jest podanie własnych komórek macierzystych. Od ponad 30 lat zastosowanie komórek macierzystychkrwi pępowinowej w ratowaniu życia chorych na nowotwory i schorzenia hematologiczne jest powszechne. Opublikowane badania pokazują również, że mogą mieć zastosowanie w chorobach neurologicznych i właśnie w autyzmie.

W roku 2017 opublikowano wyniki badań nad zastosowaniem komórek macierzystych krwi pępowinowej w leczeniu autyzmu. Ich wyniki pokazują, że zastosowanie własnej krwi pępowinowej może przynieść korzystne efekty kliniczne.

Komórki macierzyste pochodzące ze sznura pępowinowego i krwi pępowinowej zaskakują swoją uniwersalnością. Już dziś wiemy, że  możemy je wykorzystywać w leczeniu tak wielu chorób oraz to, że nie wiemy jeszcze wszystkiego, o ich zdolnościach – mówi prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Zobacz też: Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu – nowe dowody naukowe

Eksperymentalna terapia autyzmu

Prof. Krzysztof Kałwak prowadzi eksperymentalną terapię autyzmu, o której było głośno w ostatnich tygodniach. Jego pacjentem jest pięcioletni Allan Linger, który został poddany terapii komórkami autologicznymi – jego rodzice w dniu jego narodzin zdecydowali się na pobranie krwi pępowinowej.

To właśnie te komórki macierzyste dziś leczą stan zapalny w centralnym ośrodku nerwowym, czyli autyzm Allana. Chłopiec nie mówił, a na sytuacje stresowe reagował agresją. Jednak już po dwóch podaniach rodzice Allana widzą wyraźną poprawę – Allan zaczął się przytulać, wchodzić w interakcje z najbliższymi czy zachowywać empatycznie. Zaczął też samodzielnie korzystać z nocnika.

W leczeniu chorób neurologicznych dzieci bardzo istotny jest wiek pacjenta – im młodsze dziecko, tym lepsze efekty terapii. Nie możemy się jednak łudzić, że wyleczymy całkowicie porażenie dziecięce czy autyzm. Podanie komórek macierzystych (z krwi pępowinowej lub ze sznura pępowiny) ma na celu polepszenie jakości życia i zniwelowanie objawów.

I proszę mi wierzyć, że w przypadku naszych pacjentów nawet pozornie drobna zmiana to wielki krok na przód dla chorego i jego rodziny. Te „drobiazgi”, które uzyskujemy czasem już pod dwóch podaniach oznaczają np. wielkie postępy w rehabilitacji, zmniejszenie napięcia mięśniowego, poprawę widzenia, mowy czy koncentracji. To bardzo wiele mówi dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk z Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala w Lublinie.

Zobacz też: Komórki macierzyste pomogą leczyć autyzm? „Nawet drobna zmiana to krok naprzód”

Terapia komórkami macierzystymi w chorobach neurologicznych realizowana jest w ramach procedury medycznego eksperymentu leczniczego, ale ponieważ wykorzystuje się własne komórki pacjenta (pobrane przy porodzie i zdeponowane w banku komórek macierzystych) nie ma konieczności ani oczekiwania na materiał (jest dostępny dla pacjenta właściwie od ręki), ani ponoszenia wysokich kosztów.  Bankowanie krwi pępowinowej daje możliwość zabezpieczenia komórek macierzystych na przyszłość.

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Nie bójmy się menopauzy

M jak menopauza
Menopauza to ustanie miesiączkowania w wyniku nieodwracalnej utraty aktywności jajników. – Fot. Pixabay

Menopauza. Ciągle temat tabu w naszym kraju, chociaż to naturalna faza cyklu życia. Objawy towarzyszące mogą być uciążliwe, jednak wcześniejsze zadbanie o siebie może je zmniejszyć lub zupełnie wyeliminować.

Menopauza to ostateczne ustanie miesiączkowania w wyniku nieodwracalnej utraty aktywności jajników. Jest to ostatnia w życiu kobiety miesiączka, po której nie obserwujemy krwawienia przez kolejne 12 miesięcy. Średni wiek to 50 – 52 lata, ale wczesna menopauza u kobiet około 45 roku życia, występuje u prawie 10% kobiet.

Zobacz też: Wypadanie włosów. Problem mężczyzn i kobiet. Jakie mogą być przyczyny?

Tyle statystyka, jednak kobiety bardziej interesuje indywidualna strona tego etapu. Poznanie własnego ciała, odpowiednie badania czyli przede wszystkim wiedza, pozwolą na przejście menopauzy bez objawów uprzykrzających życie takich jak: uderzenia gorąca, brak snu, depresja czy inne  dolegliwości. Właśnie ukazały się dwie książki na ten temat.

„Czy mnie się wydaje, czy tu jest bardzo gorąco. Nie bój się menopauzy” napisały dwie Hiszpanki, dziennikarki, – Charo Izquierdo i Laura Ruiz de Galarreta.

„Pora, by każdy z nas zrozumiał, że nic złego się z nami nie dzieje i nie jesteśmy histeryczkami. Każdą z nas czeka nowe życie. Owszem, czasem może być wyzwaniem, ale za to otworzy przed nami bramy do niepowtarzalnego okresu dojrzałości i bogactwa przeżyć. I nie jest to pocieszenie, ale prawda. Bo podczas menopauzy można cieszyć się życiem” – piszą. Nic dodać, nic ująć, chociaż zamiast „można”, zamieniamy na „trzeba” lub „powinnyśmy”. To poradnik, w którym kobiety dowiedzą się, że menopauza nie wiąże się z podupadaniem na zdrowiu, chociaż „profil zdrowotny ulega pewnym zmianom”, tylko z zawirowaniem hormonalnym, które przy odpowiednim podejściu i przy właściwej wiedzy, można uspokoić. Jak się odżywiać, dlaczego warto się ruszać i uprawiać seks, a nie warto pić alkoholu, zbyt dużo kawy i palić papierosów. I jak powtarzają autorki – brak menstruacji nie oznacza starości i końca życia.

Zobacz też: Ciemna strona kawy

„Menopauza. Zmiana na lepsze” to poradnik, który został napisany przez Henpicked, internetową społeczność brytyjskich kobiet. Wykorzystano w nim porady i informacje uzyskane od ekspertów w dziedzinie zdrowia kobiet oraz menopauzy. Jak piszą autorki – „naszym celem jest obiektywne przedstawienie szerokiego wachlarza opcji i opinii. Wybór należy do ciebie i gorąco zachęcamy, abyś dodatkowo poszerzyła wiedzę na wszystkie tematy, które cię zainteresują. Opinie i porady poszczególnych ekspertów mogą się niekiedy różnić – to ty musisz zdecydować, którą drogę wybrać”. Co to znaczy? Czytelniczki tej książki (podobnie jak poprzedniej) poznają różne rodzaje wsparcia – od HTZ (hormonalna terapia zastępcza) po naturalne metody – i dzielą się swoimi doświadczeniami. Wiadomo – w grupie raźniej.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Ile wymagać od dzieci?

Ile wymagać od dzieci?
Złe zachowania, naruszające normy społeczne, mamy potrzebę szybko korygować – fot. Fotolia

„Nie ma dzieci – są ludzie.” To bardzo znane powiedzenie autorstwa Janusza Korczaka, które stało się również mottem kampanii społecznej organizowanej przez Rzecznika Praw Dziecka. Oczywiście, nie mamy pewności, co Korczak dokładnie miał na myśli, w jakich okolicznościach doszedł do takiego wniosku, dlaczego uważał, że to było ważne, by powtarzać to zdanie wielokrotnie. Możemy jednak zastanowić się, czy i jakie znaczenia mają słowa sprzed dziesiątków lat dzisiaj. Bo że mają, nie ma wątpliwości.

Nie trudno dzieciom wpaść w kłopoty. Choć uważamy, że dzieciństwo to czas zabawy, spontaniczności, prób, większość rodziców zdaje się mieć świadomość i wewnętrzną zgodę na to, by ich dzieci były dziećmi.

Jednak w praktyce okazuje się, że w zasadzie oczekujemy, że jednak dzieci będą się zachowywały w określony sposób. Oczekujemy, że od bardzo wczesnego dzieciństwa będą potrafiły kontrolować impulsy, przewidywać konsekwencje swoich działań, spodziewamy się, że potrafią logicznie wyjaśnić swoje zachowanie.

Zobacz też: Swobodna zabawa w rozwoju dziecka. Dlaczego jest tak ważna?

Oczekiwania

Oczywiście, im młodsze dziecko, tym te oczekiwania są mniejsze. Albo też trudniej się przyznać do tego, że mamy oczekiwania. Jeśli dwulatki chcą się w tym samym czasie bawić tą samą zabawką, wielu dorosłych sięgnie po dorosłe metody rozstrzygające tę kwestię – dzieci powinny się bawić sprawiedliwie. Czyli na przykład na przemian. Dorośli dziecku tłumaczą, wyjaśniają i w zasadzie to powinno wystarczyć, by usunąć niepożądane zachowanie.

Nawet o bardzo małych dzieciach zdarza się dorosłym myśleć (i mówić), że są rozwydrzone, złośliwe, że działają celowo, by zwrócić na siebie uwagę. Niektóre dzieci zdaniem dorosłych mają tendencję do gwiazdorzenia. Można by długo wymieniać, w jaki sposób widzimy dzieci, jakie przymioty i intencje im przypisujemy.

Złe zachowania, naruszające normy społeczne, mamy potrzebę szybko korygować. Albo wyciszyć. Jeśli przedszkolak odebrany w przedszkola bardzo późno jest płaczliwy, nie ma ochoty wsiąść do samochodu, długo zakłada kurtkę. Rodzic, czasami też zmęczony po pracy, zaczyna popędzać, pokrzykiwać, grozić.

Z jakiegoś powodu, gdybyśmy mieli do czynienia z osobą dorosłą powiedzielibyśmy, ze miała długi dzień, jest zmęczona, że może ktoś był dla niej niemiły. Jest to zrozumiałe, że dorośli mają swoje sprawy i niezbywalne prawo do gorszego momentu, dnia czy nawet miesięcy. Z jakiegoś jednak powodu często nie mamy takiej wyrozumiałości dla dzieci.

Zobacz też: „Bo mamusi będzie przykro”. Wzbudzanie poczucia winy u dziecka, czyli kilka słów o okrutnej manipulacji

Wady i niedoskonałości

Nancy McWilliams, psychoanalityczka, zauważa, że ludzie często trafiają do terapii w momencie, kiedy ich dzieci osiągają wiek, kiedy im samym coś się przytrafiło. Niekoniecznie robią to świadomie. Nagle zaczynają mieć obawy, czują, że coś się niedobrego dzieje, zaczynają się gorzej czuć czy funkcjonować. I długo w żaden sposób nie łączą tego z własnymi dziećmi.

Dzieci wywołują w nas wiele, bardzo żywych uczuć. Ciąża, poród czy wczesne rodzicielstwo uznawane jest za szczególny czas ze względu na liczne zmiany hormonalne. Jednak tłumaczenie to, choć pomocne, jest jednocześnie nazbyt upraszczające.

Opieka nad noworodkiem czy małym dzieckiem konfrontuje nas z zależnością (dziecka od nas i nad od dziecka), bezradnością i bezbronnością. To nie są uczucia, które chcielibyśmy sobie przypominać. Może więc być tak, że jeśli rodzic ma tego rodzaju kłopot, będzie potrzebował, by jego dziecko jak najszybciej się usamodzielniło w żłobku lub przedszkolu.

Zobacz też: „Trudne” dziecko – czy jest w życiu skazane na porażkę?

Ile wymagać od dziecka?

Większość z nas, rodziców, jest świetna w teorii. W teorii wiemy, jak dziecko powinno się zachować, co powinno, a czego nie powinno robić. Wiemy, że nie powinno bić innych dzieci, zabierać zabawek, że powinno szanować innych. Mówimy o tym dzieciom. Czasami spokojnie, czasami w złości, karząc. Ale to, czego dzieci naprawdę się uczą to to, co widzą.

Co jakiś czas w Internecie pojawia się relacja rodzica, który postanowił „nauczyć” dziecko czegoś. Widzimy więc nastolatka, który maszeruje do szkoły, ponieważ ojciec zakazał mu korzystania ze szkolnego autobusu, ponieważ młody człowiek prześladował kolegę. Albo mama pokazuje pokój córki opróżniony z wszystkich zabawek, ponieważ dziecko nie potrafiło lub nie chciało dzielić się zabawkami.

Internet się, oczywiście, dzieli. Większość czytających oraz oglądających nagranie uważa postawę rodzica za wyraz dojrzałości i przykład konsekwencji. Czasami trzeba być twardym, prawda? Tyle tylko, że jak dziecko ma się „oduczyć” prześladowania, skoro samo jest prześladowane? Jak ma czymkolwiek się dzielić, jeśli jego rzeczy nie należą do niego i w każdej chwili ktoś silniejszy może przyjść i je zabrać? Jak ma szanować innych, jeśli samo jest nieszanowane? Karykaturą jest sytuacją, kiedy rodzic ze słowami „Nie będziesz więcej bił” wymierza klapsa dziecku.

Wymagajmy od dzieci. Wymagania i frustracja sprzyjają rozwojowi. Ale też trzeba pamiętać o określonych możliwościach dzieci, adekwatnych do ich rozwoju i wieku. I tak jak mamy współczucie i zrozumienie dla dorosłych, to samo winni jesteśmy dzieciom. Tak jak my bywamy zmęczeni i rozdrażnieni, tak również dzieci.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Brudna 12 czyli co kupować w zieleniaku w 2019 roku

Brudna 12
Na pierwszym miejscu "czystej 12" znajduje się awokado. – Fot. Pixabay

Jak co roku w Stanach Zjednoczonych opublikowano listę warzyw i owoców skażonych pestycydami. Enviromental Working Group (EWG) „prześwietliło” najbardziej popularne produkty kupowane w „warzywniaku”. Warto się przyjrzeć obu listom, ponieważ u nas stosowane środki ochrony roślin są podobne lub identyczne do używanych w USA.

Niektóre z produktów zawierało 50 lub więcej różnego rodzaju pestycydów – mówi Olga Naidenko, ekspert do spraw nauki w EWG – przeanalizowaliśmy owoce i warzywa umyte w zimnej wodzie przez 15 do 20 sekund, część z nich po wcześniejszym obraniu.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Zaczniemy jednak od dobrych wiadomości i najpierw przedstawimy „czystą” dwunastkę. Na pierwszym miejscu znajduje się awokado, coraz popularniejsze ze względu na zawartość zdrowych tłuszczów. Jego naturalną ochroną przed pestycydami jest gruba skóra. Dzięki temu nie musisz kupować wersji ekologicznej, podobnie jeśli chodzi o wymienione poniżej warzywa i owoce.                                        Oto czysta 15:

  1. Awokado
  2. Słodka kukurydza
  3. Ananas
  4. Mrożony zielony groszek
  5. Cebula
  6. Papaja
  7. Bakłażan
  8. Szparagi
  9. Kiwi
  10. Kapusta
  11. Kalafior
  12. Melon
  13. Brokuły
  14. Grzyby

Jeśli chodzi o najbardziej zanieczyszczone warzywa i owoce na początku listy „brudnej 12” znajdują się truskawki. EWG tłumaczy to tym, że owoce często pryska się chemikaliami zarówno na farmie, jak i podczas transportu. To samo dotyczy jabłek, w których znaleziono difenyloaminę, dodawaną do owoców w celu uniknięcia brązowych plam, które pojawiają się w procesie przechowywania – w Unii Europejskiej została ona wycofana z powodu negatywnego wpływu na zdrowie.                                      Oto brudna 12: 

  1. Truskawki
  2. Szpinak
  3. Jarmuż
  4. Nektarynki
  5. Jabłka
  6. Winogrona
  7. Brzoskwinie
  8. Czereśnie
  9. Gruszki
  10. Pomidory
  11. Seler
  12. Ziemniaki

Zobacz też: 5 porad dietetyczki, jedzenie, które uczyni cię szczęśliwym

Na pewno lepiej wybrać ekologiczną wersję powyższych warzyw i owoców (przy okazji wspieramy lokalne rolnictwo), jednak jak zapewniają eksperci EWG, lepiej spożywać je z listy „brudnej dwunastki” niż sięgać po przetworzone produkty ze sklepowej półki. „Wiemy, że ekologiczne produkty nie są dostępne dla każdego, dlatego też stworzyliśmy ten przewodnik, aby wybór był łatwiejszy dla wszystkich kupujących”.

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.