Przejdź do treści

Nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej. Dostał nauczkę, którą zapamięta na długo!

Nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej
fot. Fotolia

Pasażer, który nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej, dostał nauczkę i lekcję na przyszłość. Z pewnością nie spodziewał się tak zdecydowanej reakcji kobiety.

Australijska scenarzystka Brydie Lee-Kenned będąc w ósmym miesiącu ciąży, próbowała przedostać się na drugi koniec miasta autobusem. Niestety wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Wszystkie z wyjątkiem jednego, na którym pewien pasażer położył swój bagaż. Brydie dawała mężczyźnie do rozumienia, że chciałaby usiąść na tym miejscu, jednak podróżujący pozostawał głuchy na prośby ciężarnej.

Zobacz także: Szef mówi im, kiedy mogą zajść w ciążę. Ciążowe grafiki są tam na porządku dziennym

Pasażer nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej. Jej reakcja zaskoczyła wszystkich

Brydie postanowiła, że usiądzie mimo wszystko i nie namyślając się długo… usiadła na dłoni i bagażu niekulturalnego mężczyzny! Scenarzystka podzieliła się swoją historią za pośrednictwem Twittera:

No cóż, w końcu doszło do tego, że będąc w ósmym miesiącu ciąży, usiadłam na rękę i torbę mężczyzny, który nie chciał przesunąć bagażu, by zrobić mi miejsce. Podróżujemy teraz w ciszy. Zastanawiam się, jak to jest żyć w miejscu, w którym w komunikacji miejskiej nie obowiązują zasady rodem z „Igrzysk Śmierci” – napisała.

Wpis Brydie stał się hitem internetu i zdobył ponad 19 tys. polubień, udostępnień i komentarzy, a postawę ciężarnej poparło wiele osób. Część kobiet podzieliła się podobnymi historiami ze swojego życia.

Zobacz także: Rzucają prace w korporacjach, by urodzić trzecie dziecko

„Zwymiotowałam na niego”

„Kiedy byłam w czwartym miesiącu ciąży, spytałam mężczyznę, czy mógłby mi odstąpić swoje miejsce w pociągu. Miałam spore mdłości. Odpowiedział: „chciałyście równouprawnienia, to teraz stój”. Zwymiotowałam na niego. I na jego gazetę. I na jego torbę od laptopa. Widok jego zszokowanej twarzy był niezwykle satysfakcjonujący” – napisała jedna z internautek.

„Kiedy byłam w ósmym miesiącu ciąży, powiedziałam jednemu mężczyźnie w autobusie, że zaraz urodzę na jego nogach, jeżeli nie ustąpi mi miejsca. Wstał” – opowiedziała inna mama.

Historia australijskiej scenarzystki nie jest odosobnionym przypadkiem. Niedawno media obiegła wieść o ciężarnej z Krakowa, której nikt nie chciał ustąpić miejsca w tramwaju. Sytuacja zmieniła się dopiero po interwencji motorniczej, która zwróciła uwagę podróżującym. „Wrażliwość pasażerów na kobiety w ciąży i ustępowanie im miejsca należy do rzadkości – napisała w liście do MOK mieszkanka Krakowa.

Źródło: news.com.au, tvp.info, Onet Kobieta

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Czy separacja może pomóc rozwiązać konflikt? Tak, jeśli nie tracimy z oczu jej celu

Niektóre pary, nie widząc rozwiązania dla problemów w relacji decydują się na “tymczasowe rozstanie”. Czy to może skończyć się dobrze?
fot.123rf

Niektóre pary, nie widząc rozwiązania dla problemów w relacji, decydują się na “tymczasowe rozstanie”. Taka decyzja często bywa postrzegana jako przedsionek trwałego zerwania, lub półśrodek dla osób, które nie są w stanie podjąć decyzji i ponieść jej konsekwencji. Czy tak faktycznie musi być? Czy zdarzają się sytuacje, w których separacja pomaga uratować związek? Od czego to zależy?

Ucieczka od codzienności

Przedłużający się konflikt w relacji może być wyczerpujący. Życie we wspólnej przestrzeni, kiedy od ścian odbija się echo ostatniej kłótni, a w powietrzu wisi złość i żal, może powodować zmęczenie, utratę poczucia bezpieczeństwa. Dom przestaje być azylem, w którym możemy skryć się przed codziennymi problemami, a staje się dodatkowym obciążeniem na poziomie emocjonalnym i fizycznym (no bo jak niby mamy odpocząć, kiedy sytuacja w domu nas stresuje i generuje napięcia w ciele?).

Krótkotrwała separacja partnerów bywa w takiej sytuacji dobrym sposobem na nabranie dystansu do problemów codzienności. Wyjeżdżając na wakacje lub przenosząc się do rodziny lub przyjaciół bez partnera/partnerki, dajemy sobie i tej drugiej osobie przestrzeń na odpoczynek, zebranie myśli, redukcję napięcia – słowem, na nabranie dystansu do problemu i spokojne zastanowienie się nad rozwiązaniem. 

Krótka (np. dwutygodniowa) rozłąka może pomóc nam zrozumieć, że warto walczyć o związek. Trzeba jednak pamiętać, by była ona ograniczona w czasie, zbyt długa rozłąka, zamiast zdrowej tęsknoty i motywacji do rozwiązania problemu, może doprowadzić całkowitego rozpadu związku. Kiedy zaczynamy prowadzić życie osobno, możemy dojść do wniosku, że powrót nie ma sensu. Brak konieczności mierzenia się z problemami w relacji staje się dla nas wygodną ucieczką, może pojawić się uczucie całkowitej swobody, braku obowiązków i zmartwień. 

Zobacz też: Męska antykoncepcja – jest para, która testuje męski żel antykoncepcyjny. Sprawdzi się?

Po pierwsze: pamiętaj jaki masz cel

Psychiczne rozprężenie może zadziałać różnie – albo pozwolić na nowe spojrzenie na problemy i dać siłę do ich rozwiązania, albo dać możliwość stwierdzenia, że życie w pojedynkę jest lepsze.

Jednak jeśli dwie osoby są silnie zmotywowane do tego, żeby rozwiązać problem i nie tracą tego celu z oczu w czasie rozłąki, separacja może spełnić swoje zadanie. 

W trakcie rozłąki warto zastanowić się nad następującymi rzeczami:

  • Jakie krzywdy w naszym związku wymagają naprawy? 
  • Co obecna sytuacja oznacza dla naszego związku?
  • Co dokładnie sprawiło, że poczułam się zraniona?
  • Czy są jakieś zachowania partnera/partnerki, przez które nadal cierpię?Jakie inne emocje się z tym wiążą –  czy czują złość, smutek, strach?
  • Co mogę wybaczyć? Czego nie potrafię wybaczyć? Czego potrzebuję od mojego partnera, żeby wybaczyć? Co by mi pomogło przestać odczuwać żal?
  • Jakie widzę przeszkody, żeby pozbyć się poczucia krzywdy?
  • Co przeszkadza mi w wybaczeniu?

Zobacz też: Dlaczego tak trudno dotrzymać obietnicę?

Co może pomóc parze rozwiązać problem?

Myśląc o rozwiązaniu warto wziąć pod uwagę uczucia i poglądy partnera/partnerki. Zastanowić się jaki był powód zachowania, które nas zraniło, postarać się wczuć w emocje partnera, które pchnęły go/ją do określonego zachowania lub działania.

Ważnym aspektem jest również krytyczne przyjrzenie się swoim własnym poczynaniom i motywacjom. Rzadko bywa tak, że odpowiedzialność za konflikt leży po stronie jednej osoby. Jesteśmy różni, różnie reagujemy na te same sytuacje. Często, nieświadomie i nieintencjonalnie, krzywdzimy naszych bliskich. Znajdźmy w sobie gotowość, żeby przyznać się do błędu i pracujmy nad nią w czasie separacji.

Tym, co szczególnie pomaga w trudnych sytuacjach jest posiadanie przez partnerów umiejętności:

  • Słuchania cierpiącego partnera
  • Zrozumienia punktu widzenia partnera – a przynajmniej podejmowania prób, aby to zrobić i szczerego uświadomienia sobie wyrządzonej krzywdy
  • Zrozumienia bolesnego zachowania
  • Umiejętności wyrażania przeprosin

Separacja to dobry czas, by znaleźć w sobie przestrzeń na empatię. Jeśli nie masz powyższych umiejętności lub coś przychodzi ci z trudem, to jest czas na to, by zastanowić się nad tym, co może ci pomóc uważniej słuchać i okazywać zrozumienie. 

Swoje przemyślenia z czasu separacji możesz przedstawić partnerce/partnerowi w trakcie zaplanowanej rozmowy kończącej separację. Możesz też zacząć je stosować w każdej innej rozmowie z partnerem/partnerką, być może okaże się, że rozłąka nie jest wam potrzebna, by rozwiązać problem!

(opracowanie na podstawie “Porozmawiajmy o emocjach”, Veronica Kallos-Lilly )

Zobacz też: Marsjanie i Wenusjanki idą do łóżka?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Odchudzanie według ajurwedy, czyli jak wrócić do równowagi

Podstawowym celem ajurwedy jest przywrócenie równowagi w organizmie

Dbają o nasze zdrowie. Uczą, jak się zdrowo i mądrze odżywiać. Robią to z sercem i pasją. Fascynują się jogą, medytacją i oczywiście kuchnią. Prowadzą stronę medytujemy.pl. Karolina i Maciej Szaciłło właśnie wydali kolejną książkę. „Chudnij w zgodzie ze swoją naturą” to nie dieta, ale sposób na zdrowie.

Karolina Szaciłło jest najlepszym dowodem na to, że dieta (chociaż to słowo nie powinno się pojawiać w naszym słowniku). autorzy uważają, że nie ma jednego idealnego sposobu odchudzania, jednej uniwersalnej diety dla każdego człowieka.

Każdy z nas jest inny, mamy odmienne temperamenty i inne zapotrzebowania energetyczne – różnimy się także pod względem budowy ciała, osobowości, podatności na stres, lęk i emocje.

Karolina po latach wypróbowywania najróżniejszych diet schudła 27 kilogramów. Swoje zmagania opisała w poprzedniej książce „Jem (to co) kocham i chudnę”. Poddała analizie swoje nawyki i doszła do wniosku, że jadła nie wtedy, kiedy czuła głód, tylko wtedy, kiedy pojawiały się emocje. Zaczęła pracę nad zmianą myślenia i stylu życia. Znalazła swój sposób na odchudzanie i teraz pomaga tysiącom kobiet i mężczyzn.

Zobacz też: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Jak schudnąć zdrowo?

Karolina schudła także dzięki ajurwedzie i to doświadczenie opisuje w najnowszej książce. Ta nauka liczy sobie blisko pięć tysięcy lat. Od 1979 roku Światowa Organizacja Zdrowia uznaje ajurwedę i zalicza ją do koncepcji „zdrowia i terapii”.

Podstawowym celem ajurwedy jest przywrócenie równowagi w organizmie. U podstaw nadwagi i otyłości leżą nie tylko przejadanie się czy nieodpowiedni styl życia, ale także nadmiar śluzu w organizmie, problemy z tarczycą czy insulinooporność.

Badanie u ajurwedyjskiego specjalisty polega na rozpoznaniu skąd bierze się nierównowaga. Dobierane są indywidualne wskazówki dietetyczne, zasady, czego unikać, a co włączyć do stylu życia. „Skutkiem ubocznym” owej równowagi jest spadek kilogramów. Ci, którzy chcieliby znaleźć więcej informacji o ajurwedzie, powinni sięgnąć po bestsellerową książkę Karoliny i Macieja – „Jedzenie, które leczy”.

Zobacz też: Jak być zdrowym? Rewolucji wegańskiej ciąg dalszy.

Zrób test!

W książce znajduje się test, a w nim pytania dotyczące wagi, jakości snu, trawienia, trawienia, budowy ciała czy koloru oczu. W zależności od wyniku testu, można wybrać odpowiednie 14- dniowe menu sezonowe (wiosenno-letnie i jesienno-zimowe). Autorzy dobierają przyprawy, zabiegi, asany jogi, medytacje, techniki oddechowe, których zadaniem jest wspieranie powrotu do zdrowia i równowagi oraz…. wymarzonej wagi oczywiście. A na dobry początek warto zrobić pyszną i zdrową owsiankę.

Owsianka z truskawkami, bananami i mlekiem kokosowym.

  • 70 g płatków owsianych
  • 200 ml wody
  • 200 ml mleka owsianego
  • 1 dojrzały (ekologiczny) banan pokrojony w plasterki
  • 5-6 pokrojonych na ćwiartki większych truskawek
  • 1 łyżka dobrej jakości masła sklarowanego
  • 2-3 szczypty kardamonu
  • syrop klonowy do smaku

Zalewamy płatki wodą. Dodajemy mleko, banany i truskawki. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy, aż płatki się rozkleją. Dodajemy masło sklarowane i kardamon. Mieszamy i zdejmujemy z gazu. Podajemy polane syropem klonowym.

„Chudnij w zgodzie ze swoją naturą” Wyd. Rebis

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Dobre śniadanie na dobry początek dnia

Co lubią dzieci? – Fot. Pixabay

Śniadanie, wiadomo, najważniejszy posiłek dnia i symbol początku. Żaden plan dobrego żywienia stworzony przez dietetyka z prawdziwego zdarzenia, nie obędzie się bez posiłku jedzonego w ciągu godziny po wstaniu. Dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci. Książka „Śniadanka z czterech stron świata” dowodzi, że płatki śniadaniowe stają się przeżytkiem minionej cywilizacji i na szczęście zaczynamy wracać do tradycyjnych smaków.

To nie tylko przepiękny album, odkrywając tajemnicę śniadaniowych stołów dzieci z całego świata. Może też być inspiracją do zmiany smakowych przyzwyczajeń i odkrywania niezwykłych składników kuchni międzynarodowej.

Kto z nas nie pamięta smaku śniadania z dzieciństwa? Dla mnie był to twarożek z rzodkiewką, szczypiorkiem i ogórkiem, podany na pajdzie świeżego razowego chleba, obficie posmarowanego masłem. Wystarczy zrobić sobie taką właśnie kanapkę, zamknąć oczy i chociaż na chwilę przenieść się w beztroską przeszłość.

Zobacz też: 5 porad dietetyczki jedzenie, które uczyni cię szczęśliwym

Śniadania z różnych stron świata

Może niekoniecznie nasze śniadaniowe przyzwyczajenia to kanapka ze śledziem czy Pho (słynna wietnamska zupa), ale śniadań, które mogą wejść do codziennego repertuaru i zaspokoić nasze słodkie lub słone smaki jest mnóstwo, jak chociażby Muesli Birchera (płatki owsiane z jogurtem i jabłkiem ze Szwajcarii) , churros (ciasteczka smażone w głębokim tłuszczu z Meksyku), migdałowe biscotti (słodkie ciasteczka z Włoch) czy maltabella (słodowa, bezglutenowa owsianka z Republiki Południowej Afryki).

Vanessa Lewis, autorka książki, na potrzeby swojego projektu stworzyła niewielkie, miniaturowe zestawy, ułożyła je na stole i sfotografowała z tej samej perspektywy – „stworzyłam jeden długi stół, który ciągnie się przez całą książkę, a można nawet powiedzieć, że opasuje świat”. Nie było to łatwe zadanie, bo kazać się przebrać czterolatkom i siedzieć w spokoju w czasie trwania zdjęć, no wiadomo… to wyzwanie. Ale udało się świetnie.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Comfort food na każdą porę dnia

Ta niecodzienna książka kucharska to niewiarygodna podróż z Jamajki do Jordanii i z Islandii do Indii.

Przepisy rzeczywiście inspirowane są kuchniami narodowymi, ale to niekoniecznie najpopularniejsze potrawy w danym kraju. Dobrane są w taki sposób, by były to różnorodne propozycje do gotowania.

Znajdziemy tu przepisy na wypieki, jajka, ryby, dania z ryżem lub makaronem, śniadanie gotowe w pięć minut czy weekendową ucztę.

Jak pisze autorka: „ W tej książce zagłębiam się w świat potraw śniadaniowych i ukazuję je nie tylko w roli porannego posiłku, lecz także jako comfort food i przyjemność na każdą porę dnia”.

VanessaLewis. Śniadanka z czterech stron świata – WYD. ZNAK

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Dlaczego tak trudno dotrzymać obietnicę?

Dlaczego łamiemy obietnice?
fot.Pixabay

Każdy z nas coś kiedyś obiecywał. Czasami były to obietnice na całe życie, czasami dotyczyły czegoś tu i teraz. I każdy z nas doświadczył choć raz złamania obietnicy. Dlaczego tak trudno dotrzymać danego słowa?

To, co świadome i to, co nieświadome

Dotrzymywanie raz danego słowa jest wyznacznikiem tego, jak uczciwy i prawdomówny jest człowiek. Osobie dotrzymującej obietnic można ufać, można na niej polegać, można wierzyć. Na obietnicach też opieramy wiele aspektów naszego życia. Choćby małżeństwo. Obiecujemy sobie, w obecności księdza czy urzędnika, otoczeni bliskimi ludźmi, więc publicznie, że będziemy się kochać, szanować i że będziemy ze sobą do końca życia. Zwykle też wierzymy we własne słowa, ufamy własnym obietnicom oraz tym, które są nam składane.

Obietnica opiera się na świadomym przekonaniu, że czegoś chcemy, coś może zrealizować, czegoś dotrzymać. Jeśli obiecujemy kochanej osobie, że będzie z nią trwać w małżeństwie do końca życia, to całkiem możliwe, ze szczerze w to wierzymy. Wierzymy również w to, że będziemy tę osobę kochać przez wiele kolejnych lat, jeśli nie zawsze.

Obietnice opierają się na świadomym pragnieniu i założeniu, że można je zrealizować. Świadomość jest szczególnie istotna i wydaje się być wystarczającą podstawą do składania obietnic. Ale przecież oprócz świadomości, psychika człowieka żywo korzysta z nieświadomości. Jeśli świadome i nieświadome pragnienia pozostają w sprzeczności, pojawia się konflikt. Może on przybrać różne formy.

Może przebiegać bardzo gwałtownie i mieć formę objawów, takich jak lęk, depresja, zachowania kompulsywne. Z tego typu objawami ludzie zgłaszają się do psychoterapeuty lub psychiatry. Mogą być bardzo dotkliwe i co gorsza, często są niezrozumiałe, właśnie z powodu nieświadomej komponenty. Z pozoru wszystko może wydawać się jasne, decyzja czy pragnienia zdają się być oczywiste. Tak też jest w przysięgach czy obietnicach.

Dlaczego łamiemy obietnice?

Nie dotrzymujemy słowa z wielu powodów. Zmieniają się okoliczności życiowe, wygasają uczucia, zmieniają się wreszcie ludzie. Trzeba się przeprowadzić, zmienić pracę, ktoś umiera lub komuś rodzi się dziecko, ktoś zaczyna chorować. Nie można więc dotrzymać danego słowa.

To są powodu widoczne i zrozumiałe. Jednak dodatkowo każdy człowiek podlega innym, nieświadomym siłom. To, czego jesteśmy świadomi to zaledwie niewielka część wszystkich uczuć i pragnień, którym na co dzień podlegamy. Można więc chcieć być w związku małżeńskim z daną osobą, ale jednocześnie obawiać się bliskości kojarzonej z zależnością, ryzykiem nadużycia. Można kogoś kochać, a jednocześnie czuć złość lub mieć wątpliwości, czy wybór tej osoby na partnera życiowego był słuszny.

Tych wątpliwości można być przynajmniej częściowo świadomym. „Dobry z niego człowiek, mogę na nim polegać. Ale nie mamy wspólnych zainteresowań”.

Dysonans poznawczy

W psychologii znany jest termin dysonansu poznawczego. Jest to sytuacja, w której dwie konkurujące sobą, sprzeczne myśli lub pragnienia pojawiają się w umyśle. Oczywiście, nie można poddać się im obu, nie można jednocześnie mieć w głowie dwóch odmiennych myśli. Trzeba wybrać jedną. Określić swoje stanowisko. W przeciwnym razie narażamy się na nieprzyjmne uczucie utknięcia, nieszczęścia, niezadowolenia.

Związki romantyczne są dobrym przykładem tego, jak trudno dotrzymać obietnice. Na świadomym poziomie można czuć miłość i przywiązanie do partnera. To może wydawać się wystarczająco silną podstawą do budowania intymnej relacji. Jednak z jakiegoś powodu jedna z osób zaczyna czuć coraz większą rozpacz, niezadowolenie, smutek. Niekoniecznie jednak są to uczucia, które od razu są dostępne świadomości. Być może pojawia się niechęć do partnera, złość.

Możliwość rozmowy o pojawiających się uczuciach pomaga im przedostać się do świadomości. Wnioski niekoniecznie będą takie, na jakie początkowo miało się nadzieję. Czasami da się uratować związek, czasem nie. Ale można podejmować świadome decyzje.

Ten sam mechanizm dotyczy dotrzymywania codziennych obietnic, takich jak zobowiązania zawodowe, deadliny, czy egzaminy. „Ten projekt jest do zrobienia na następny piątek? Nie ma problemu”. Ale w czwartek okazuje się, że problem jednak jest, a projekt jest co najwyżej rozpoczęty. Kto nie uczył się do egzaminu w ostatniej chwili? Ilu osobom ostatecznie egzaminu nie udało się zdać, choć się „uczyły”? Być może pojawiające się trudnością wiążą się z tym, że z jednej strony rzeczywiście chcemy dokończyć projekt lub zdać egzamin. Z drugiej jednak możemy nieświadomie czuć niechęć do osoby projekt zlecającej, być może zdany egzamin będzie oznaczał koniec studiów i konieczność szukania pracy?

Czy zatem warto?

Czy w takim razie w ogóle warto cokolwiek obiecywać? Wydaje się, że tak. Obietnice i zobowiązania są ważnym elementem umowy społecznej. Obiecując, pokazujemy ludziom, że są dla nas ważni. Zobowiązujemy się do starań, do myślenia o innych, o ich pragnieniach i potrzebach. Zobowiązujemy się do starań. I chyba tyle wystarczy.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami