Przejdź do treści

Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! – PSYCHOLOGIA

Chcemy być szczęśliwi, chcemy, żeby nasze dzieci, bliscy, przyjaciele byli szczęśliwi. Wzajemnie życzymy sobie szczęścia, do wyboru mamy wiele poradników oraz ekspertów pomagających w jego osiągnięciu. To naturalne. Skąd jednak bierze się poczucia szczęścia? Czy rzeczywiście to wiemy? I czy daje je rodzicielstwo?

Jeśli zapytać matki, niemal każda powie, że bardzo kocha swoje dzieci, że są dla niej najważniejsze, nie wyobraża sobie bez nich życia. Ale gdyby zapytać, czy są w macierzyństwie szczęśliwe, można się spodziewać momentu zawahania.

Przez niemal 80 lat Harvard University prowadził badania mające odpowiedzieć na pytanie, co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. Projekt rozpoczął się w roku 1938, a więc w czasach Wielkiej Depresji. Badaniami objęto pierwotnie absolwentów Harvarda, jedynie mężczyzn, ponieważ tylko oni mogli wówczas studiować na tej uczelni. Z czasem badaniami objęto również dzieci i wnuki pierwotnych uczestników, a w ostatnim dziesięcioleciu również ich żony. Jednym z pierwszych badanych był prezydent John F. Kennedy, wiadomo również do roku 2017 przeżyło jedynie 19 początkowych uczestników, dziś mający znacznie ponad 90 lat. Losy badanych potoczyły się różnie; jedni odnieśli sukces zawodowy, zostali lekarzami, prawnikami, niektórzy zachorowali na schizofrenię lub popadli w alkoholizm. Dokładnie tak, jak w życiu.

Badacze zbierali dane na temat zdrowia psychicznego i fizycznego mężczyzn, z czasem do badań włączono szersze aspekty ich życia, takie jak sukcesy i porażki zawodowe, przebieg związków, poczucie zadowolenia z nich. Przez pierwsze kilkadziesiąt lat badacze skupiali się na biologii i genetyce, skrupulatnie opisywali obserwowane zmiany, co było też zgodne z ówczesnymi założeniami – przyszłość człowieka miały determinować takie zmienne jak budowa ciała, zdolności, intelekt oraz osobowość. Z czasem mogli włączyć do projektu wyniki badań MRI czy testów DNA. W tym sensie projekt Harvard University jest też unikalnym zapisem zmian, jakie zachodziły w nauce oraz metodach badawczych.

Wszystkie te elementy zaowocowały niespodziewanymi rezultatami, których nikt nie mógł pierwotnie przewidzieć. Gdyby opisać je możliwie najkrócej, można by powiedzieć, że to co jest źródłem szczęścia to dobre relacje. Jak zauważył jeden z psychiatrów prowadzących badania,  mający również wykształcenie psychoanalitycznie, „kluczem do zdrowego starzenia się są relacje, relacje, relacje[1]. Wbrew wielokrotnie testowanym założeniom, nie genetyka, długowieczni krewni, czy nawet czynniki takie jak poziom cholesterolu były odpowiedzialne za długie życie, ale właśnie zadowolenie z relacji z innymi ludźmi. Jak zauważyli badacze, wynika ono nie tyle z braku konfliktów, ale świadomości, że można liczyć na przykład na małżonka. Można się kłócić, nawet często i intensywnie, ważna jest jednak świadomość, że to w gruncie rzeczy jesteśmy dla siebie ważni.

Rodzicielstwo

Bycie rodzicem to tworzenie i podtrzymywanie relacji. Przede wszystkim. Dziecko od pierwszych chwil życia dąży do relacji właśnie. Wiele osób, mniej lub bardziej świadomie, decyduje się na rodzicielstwo z myślą, że wraz z dzieckiem w ich życiu pojawi się bezwarunkowa miłość.

Rzeczywistość jednak pokazuje, ze matki małych dzieci często więcej zadowolenia znajdują w robieniu zakupów, gotowaniu czy nawet staniu w kolejkach niż w przebywaniu ze swoimi dziećmi. Czy to znaczy, że są złymi matkami? Przeciwnie. Prawdopodobnie są przeciążone i zmęczone. Badania pokazują, że najbardziej zadowolone są matki w tych krajach, w których wsparcie państwa jest największe (na przykład w krajach skandynawskich). Niezwykle ważna jest również rola ojca; niestety badania pokazują, że w polskich (ale nie tylko) warunkach matki przejmują nawet 70% obowiązków rodzicielskich, próbując je jednocześnie pogodzić z pracą zawodową. Trudno w takich warunkach mówić o poczuciu szczęścia, czy nawet zadowolenia.

Ale jest jeszcze jeden aspekt rodzicielstwa, o którym zapominamy. Stare przysłowie mówi, że do wychowania dziecka potrzeba wioski. Jednak nie tylko do wychowania dziecka; do tego, żeby jego główny opiekun, zwykle matka, mogła czerpać z tego doświadczenia przyjemność również. Jeden z badaczy biorących udział w projekcie harvardzkim na pytanie, czego się z niego przede wszystkim nauczył przyznał, że dbania o relacje, ponieważ „bardzo łatwo popaść w izolację, nadmiernie zaangażować się w pracę i zapomnieć”. Tak też dzieje się w rodzicielstwo. Być może ilość pracy, poczucie odpowiedzialności i wysiłek powodują, ze trudno w nim czasem poczuć się szczęśliwym. Ale może też być tak, że zwyczajnie zapominamy o własnych potrzebach. Być może czasami potrzeby te były niewielkie przed urodzeniem dziecka lub trudności w relacjach duże. Jego pojawienie staje się wówczas dobrym wytłumaczeniem maskującym inne problemy. Ostatecznie ważni są przecież ludzie.

[1] http://news.harvard.edu/gazette/story/2017/04/over-nearly-80-years-harvard-study-has-been-showing-how-to-live-a-healthy-and-happy-life

ZOBACZ TEŻ INNE TEKSTY PSYCHOLOŻKI:

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Lekcje o zdrowiu kobiet, menstruacji i endometriozie w brytyjskiej szkole

Lekcje o zdrowiu kobiet, menstruacji i endometriozie w brytyjskiej szkole
fot.Pixabay

Miesiączka, zdrowie i higiena cyklu płciowego kobiety, endometrioza – te tematy do 2020 roku muszą obowiązkowo pojawić się w programie nauczania każdej brytyjskiej szkoły.

Wiedza o cyklu miesięcznym i kobiecych chorobach

Dzięki kampanii zapoczątkowanej przez Alice Smith, 23-letnią Brytyjkę, już w przyszłym roku każda dziewczynka w UK nauczy się w szkole wszystkiego, co powinna wiedzieć o cyklu menstruacyjnym i chorobach z nim związanych.

Inicjatorka kampanii uważa, że już w najmłodszym wieku dziewczynki powinny wiedzieć co mieści się w normie, co zaś powinno być dla nich sygnałem, że dzieje się z ich ciałem coś niedobrego. Dotyczy to zarówno miesiączki – obfitości krwawienia, bólu towarzyszącego miesiączce, jej długości i regularności cyklu, jak i innych tematów związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym.

– Nowe pokolenie będzie mieć słownictwo, którego my nie mieliśmy. Będzie wiedzieć jak opisać rzeczy takie jak okres, będzie umiało użyć naukowych terminów, żeby opisać to, co dzieje się w ich ciele – mówi Alice Smith.

W brytyjskich szkołach w obowiązkowym programie nauczania pojawią się takie zagadnienia jak: endometrioza, choroby weneryczne, kobiece nowotwory, przemoc seksualna, przemoc domowa, zgoda na współżycie (fantastyczną animację wyjaśniającą koncepcję zgody znajdziecie tutaj), bezpieczeństwo w sieci oraz budowaniu relacji z innymi.

Zobacz też:  “Okresowa rewolucja” – film o miesiączce dostał Oscara

Endometrioza

Alice, która usłyszała diagnozę endometrioza w wieku 14 lat mówi, że gdyby wiedziała więcej na temat cyklu menstruacyjnego, zgłosiłaby się do lekarza wcześniej. Objawy endometriozy pojawiły się u niej kiedy miała 12 lat.

W przypadku tej choroby to i tak szybka diagnoza, kobiety chodzą od lekarza do lekarza 5, 8, 12 lat zanim ktoś odkryje co im dolega. Problem z diagnozą leży w specyfice samej choroby oraz – niestety – we wciąż zbyt niskiej świadomości, zarówno wśród dziewczynek i kobiet, jak i lekarzy.

Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii endometrioza dotyczy 1 na 10 kobiet, w Polsce choruje 20.000 kobiet, które zanim dowiedzą się co im dolega, odwiedzają średnio 10 lekarzy.

Zobacz też:  Pierwszy EndoMarsz w Polsce – kobiety chore na endometriozę wyjdą na ulicę

Program pojawi się w szkołach w przyszłym roku

Anglia przyjęła już program, w Walii trwają konsultacje, w Irlandii  Ministerstwo Edukacji wymaga od każdej szkoły określenia szczegółowego planu realizacji wspomnianych zagadnień w programie nauczania. W Szkocji podobne wytyczne programowe zostały wdrożone w 2014 roku, jednak uczestnictwo w zajęciach z edukacji seksualnej poruszających temat menstruacji, chorób kobiecych, przemocy ze względu na płeć i przemocy seksualnej nie są obowiązkowe. Już za rok ma się to zmienić.

Źródło: BBC

 

 

 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

„Jakie to proste” czyli jak zrozumieć matmę?

Jakie to proste czyli jak zrozumieć matmę?
fot. Pixabay

Podręczniki z serii „Jakie to proste” to prawdziwa pierwsza pomoc dla wszystkich uczniów. Tych, którzy chcą zrozumieć matematykę i tych, którzy chcą nauczyć się grać na instrumencie lub zrozumieć, na czym polega programowanie. Z tej wiedzy skorzystają także dorośli.

Oto pozycje, które powinny znaleźć się na półce każdego  – świetnie zilustrowane, napakowane wiadomościami encyklopedie wiedzy. Rodzicom łatwiej będzie przypomnieć sobie podstawowe zagadnienia i dzięki temu pomoc przy matematyce, fizyce, biologii, czy chemii nie będzie problemem.

„Jakie to proste” czyli jak zrozumieć matmę

Zobacz także: Nastolatek w domu, czyli 6 najlepszych książek o dorastaniu

„Matematyka” jest przejrzyście napisanym przewodnikiem po niełatwym świecie najbardziej nielubianego przedmiotu – rodzice będą mogli zacząć naukę z dzieckiem (poziom klasy 1-8) od poznawania podstawowych zagadnień by łagodnie przejść do bardziej zaawansowanych – wszystkie są wyjaśnione bardzo przystępnie i zrozumiale – także dzięki rysunkom i wykresom.

W ubogiej ofercie edukacyjnej polskich szkół na pewno pomoże podręcznik „Dorastanie”. To prawdziwe kompendium wiedzy jeśli chodzi o trudne tematy, które omija się w szkołach. Nie pominięto tu niczego – fizjologia dojrzewania chłopców i dziewcząt, cechy charakteru, zdrowie psychiczne, samorealizacja, wybór zawodu, media społecznościowe, seksualność, narkotyki, relacje etc. – słowem wszystko to, o czym powinno się mówić w szkole i w domu.

Świetną pomocą jest „Jak uczyć się skutecznie” – ilustrowany podręcznik przyswajania wiedzy, w którym znaleźć można rady dotyczące organizacji, planowania, koncentrowania się, zapamiętywania, a także radzenia sobie ze stresem.

Zobacz też: Joga dla dzieci – dlaczego warto ćwiczyć?

„Muzyka” – to pokonywanie stopni muzycznego wtajemniczenia

Dzięki temu podręcznikowi łatwiej będzie zrozumieć każdemu – dziecku i dorosłemu – że muzyka, tak jak język, jest środkiem wyrazu i przy odpowiednim podejściu, każdy może nauczyć się reguł nią rządzących.

Przewodnikami po świecie wiedzy są Carol Vorderman, znana brytyjska prezenterka, świetnie znająca zagadnienia matematyki i zajmująca się problemami edukacji oraz Robert Winston („Dorastanie”) naukowiec, który swoją karierę zaczynał od pracy nad płodnością, i który wielu parom pomógł doczekać się wymarzonego potomstwa. Oczywiście podręczniki opracowywali najlepsi specjaliści od danego przedmiotu, matematycy, muzykolodzy, psychologowie etc.

Jakie to proste czyli jak zrozumieć matmę

Jakie Jakie to proste czyli jak zrozumieć matmę? proste" czyli jak zrozumieć matmę

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Cesarka a alergia

Cesarka a alergia
Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – Fot. Pixabay

Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – uważa najstarszy praktykujący lekarz w Wielkiej Brytanii. To może być przyczyną coraz większej ilości alergii u dzieci i dorosłych. Wielu lekarzy w Polsce jest podobnego zdania i zaleca cesarkę tylko w okolicznościach zagrażających życiu dziecka lub matki.

Brytyjski doktor Bill Frankland, pionier badań nad wpływem pyłków na alergię i zwolennik teorii o niszczącym wpływie zbyt restrykcyjnego dbania o higienę, przekonuje, że dzisiejsza epidemia alergii nie jest spowodowana genetycznymi uwarunkowaniami, tylko środowiskiem w którym żyjemy.

Rosnąca ilość cesarskich cięć na życzenie i rezygnacja z karmienia piersią to prosta droga do problemów z prawidłowym funkcjonowaniem systemu odpornościowego u dziecka – ostrzega lekarz – co wiąże się także większą ilością występowania alergii.

Zobacz też: Hipnoporód – sposób na rodzenie bez bólu?

Cesarka a alergia

Pytany, co mogą zrobić rodzice, aby zapobiec chorobom dziecka odpowiada: „Genetyka odpowiada za 30 % alergii, reszta to sprawa środowiska i otoczenia, w ktorym rozwija się dziecko.. Zawsze pytam, czy rodzice lub dziadkowie palą papierosy?

Jak długo dziecko było karmione piersią? Dlaczego niemowlak ma nadwagę? Czy rodzina mieszka niedaleko głównej drogi i dlatego dziecko jest skazane na zanieczyszczone powietrze? Czy poród odbył się naturalnie?

Zobacz też: Położny mężczyzna?  Grzegorz Chajdaś o wyzwaniach i trudach zawodu

Musimy pamiętać, że cesarka jest zbyt sterylnym początkiem życia dla małego dziecka

W ostatnich latach w Polsce liczba porodów wzrosła z 18 % do 37%. Według Światowej OrganizacjI Zdrowia (WHO) 10-15% porodów powinno odbywać się za pomocą cesarskiego cięcia. Zwykle jest on wykonywany w momencie zagrożenia zdrowia matki lub dziecka.

Zwolennicy naturalnego porodu przekonują, że dziecko urodzone przy pomocy cesarskiego cięcia, bez przejścia przez kanał rodny, nie ma szansy na to, aby w jego organizmie pojawiły się niezbędne bakterie, pozwalające na prawidłowe funkcjonowanie systemu odpornościowego.

W Wielkiej Brytanii problem alergii dotyka ponad 44 % dorosłej populacji. Polacy w zastraszającym tempie doganiają Brytyjczyków

Źródło: The Telegraph

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu – nowe dowody naukowe

Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu - nowe dowody naukowe
Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu - dowodzą duńscy naukowcy. – fot.Pixabay

Duńscy naukowcy przeprowadzili największe jak dotąd badanie nad wpływem szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) na występowanie autyzmu u dzieci. Wyniki są jednoznaczne – MMR nie podnosi ryzyka wystąpienia autyzmu.

Zobacz też: Komórki macierzyste pomogą leczyć autyzm? „Nawet drobna zmiana to krok naprzód”

Badanie duńskich naukowców

Celem badania, którego wyniki zostały opublikowane 5 marca w Annals of Internal Medicine było sprawdzenie, czy szczepionka MMR podnosi ryzyko wystąpienia zaburzeń ze spektrum autyzmu (autuzm, zespół Aspergera, autyzm atypowy) u dzieci. Badacze monitorowali stan zdrowia dzieci i ich rozwój w różnych okresach czasu po szczepieniu.  

Duński rejestr populacyjny gromadzi zbiera, miedzy innymi, informacje medyczne dotyczące wszystkich obywateli kraju. Naukowcy wykorzystali zgromadzone dane by ustalić relację między szczepieniem MMR i diagnozą autyzmu. Przeanalizowano dane dotyczące największej jak dotąd grupy: 657,5 tysięcy osób urodzonych między 1999, a 2010 rokiem. W grupie znalazły się dzieci, które jako drugie pokolenie w swojej rodzinie urodziły się w Danii (podobne środowisko rozwoju, podobna opieka medyczna itd).

Badacze wzięli pod uwagę:

  • Czy zdiagnozowano zaburzenie ze spektrum autyzmu u dziecka
  • Czy dziecko zostało zaszczepione przeciwko odrze, śwince i różyczce
  • Czy w rodzinie dziecka były przypadki zaburzeń ze spektrum autyzmu
  • Jaki  innym szczepieniom poddane zostało dziecko
  • Inne czynniki powodujące ryzyko pojawienia się autyzmu (bazując na specjalnej skali ryzyka wystąpienia choroby)

Zobacz też: Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie

Wyniki badania nad związkiem MMR z autyzmem

Naukowcy nie znaleźli potwierdzenia dla hipotezy, że szczepionka MMR zwiększa ryzyko wystąpienia autyzmu u dzieci. Odsetek zaszczepionych dzieci, u których zdiagnozowano zaburzenia ze spektrum autyzmu jest taki sam, jak odsetek niezaszczepionych dzieci, u których postawiono taką diagnozę. Dodatkowo naukowcy wykazali, że szczepionka nie “uwalnia” autyzmu u dzieci, które ze względów genetycznych są obciążone wyższym ryzykiem (na przykład przypadki autyzmu w rodzinie).

W badanej grupie dzieci zaszczepionych MMR liczącej, przypomnijmy, 657,5 tysięcy osób, autyzm zdiagnozowano u 6,5 tysiąca dzieci, co stanowi 1% badanej populacji.

Zobacz też: Współczesne trendy w pediatrii – zapobieganie lepsze od leczenia

Z jakimi czynnikami naukowcy skorelowali autyzm?

  • Starszy lub nieznany ojciec
  • Starsza matka
  • Niski wynik Apgar po urodzeniu
  • Niska waga urodzeniowa
  • Przedwczesne  zakończenie ciąży
  • Duża głowa
  • Palenie w ciąży

Skąd wziął się pogląd, że MMR powoduje autyzm?

W 1998 roku w czasopiśmie naukowym Lancet pojawił się artykuł brytyjskiego lekarza Andrew’a Wakefielda, w którym prezentował on swoje odkrycie, że MMR powoduje autyzm. Wiele osób, do których doszła ta informacja przestało szczepić swoje dzieci. Tak powstał ruch antyszczepionkowy, który dziś sprzeciwia się także innych szczepieniom, nie tylko MMR. Jednak to, że w 2010 roku udowodniono Wakefield’owi fałszowanie danych już umyka zwolennikom ruchu. Wakefield stracił prawo do wykonywania zawodu, a śledztwo wykazało, że działał we współpracy z producentami alternatywnych szczepionek.

Źródło: Annals of Internal Medicine

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.