Przejdź do treści

Co tracimy zyskując współmałżonka? Związek okiem psychologa

Małżeństwo jest rozumiane jako najważniejsza i najbezpieczniejsza forma bycia w relacji – fot. 123 rf

Małżeństwo jest ważną instytucją społeczną. Na wyłączności i trwałej więzi opierają się normy społeczne, prawne, obyczajowe. O prawo do małżeństwa toczą się dyskusję. Osoby, które nie mogą zawierać małżeństwa, głównie ze względów kulturowych, czują się słusznie wykluczone i dyskryminowane. Nie mogą się funkcjonować równie swobodnie i w poczuciu szacunku jak pary, które mogą zdecydować się na małżeństwo.

W kulturze popularnej istnieje przekonanie, że małżeństwo ma na celu pomóc człowiekowi poradzić sobie z samotnością, ma być źródłem szczęścia i zadowolenia.

Na drugim końcu spektrum jest rozwód, który wywołuje poczucie porażki i samotności. I choć o małżeństwie ciągle myślimy jako pewnym wzorcu funkcjonowania społecznego, obserwujemy stały wzrost rozwodów. Decyzję o małżeństwie odsuwa się też w czasie.

Małżeństwo jest rozumiane jako najważniejsza i najbezpieczniejsza forma bycia w relacji. Ważna relacja, wyłączna i oparta na wierności, prędzej czy później powinna przybrać formę małżeństwa. A  przynajmniej mogłoby się tak wydawać. Bo jeśli sięgniemy po najbardziej dostępne, amerykańskie dane, jedynie połowa pełnoletnich Amerykanów jest w związkach małżeńskich. W latach 60-tych ubiegłego wieku odsetek ten wynosił 70%. Badania mówią również o tym, że 14% pełnoletnich Amerykanów w ogóle nie zamierza wchodzić w związek małżeński.

Chcemy wierzyć, że małżeństwo jest najlepszą odpowiedzią na nasze najbardziej podstawowe potrzeby – bliskości, bezpieczeństwa, wyłączności. Pragniemy być w relacji, w której będziemy najważniejsi i która ma trwać wiecznie. A przynajmniej ma być na to spora szansa. Małżeństwo taką nadzieję daje.

Czasem jest to nadzieja, czasem iluzja, czasem obietnica, dodatkowo silnie osadzona społecznie. Małżeństwo zapewnia społeczeństwu względny porządek, ale również zwalnia z analizowania, kontestowania czy radzenia sobie z dysonansem społecznym, jeśli nie jest tym małżeństwem, o którym się marzyło.

Zobacz też: Czy separacja może pomóc rozwiązać konflikt? Tak, jeśli nie tracimy z oczu jej celu

Co tracimy zyskując współmałżonka?

Chyba każdy zna parę, o której można pomyśleć, że dwie osoby stają się jedna. Dwie osoby będące tak blisko, że wydają się być nierozerwalne. Myślą podobnie, mają podobne zainteresowania, podobne poglądy. Sami dla siebie są wystarczającym towarzystwem. Rzadko wychodzą, nie mają zbyt wielu przyjaciół czy znajomych. Nie potrzebują nikogo poza sobą (i ewentualnie dziećmi).

Badania również pokazują, że czasami małżeństwo osłabia inne więzi społeczne. Osoby będące w małżeństwie, w porównaniu do swoich niezamężnych i nieżonatych rówieśników, rzadziej dzwonią lub odwiedzają rodziców oraz rodzeństwo, rzadziej również spotykają się z przyjaciółmi oraz znajomymi (https://journals.sagepub.com/doi/full/10.1177/0265407515597564)

Można by pomyśleć, że świadczy to o dojrzałości emocjonalnej – radzą sobie samodzielnie, uniezależnili się od rodziców. Ale może też świadczyć to o wycofywaniu się z nie do końca jasnego powodu. Być może właśnie dlatego, że małżeństwo daje iluzję wyłączności i wystarczalności.

Te same badania pokazują, że tak zwani single są bardziej zaangażowani politycznie, chętniej pomagają sąsiadom i rodzinie, chętniej również sami z pomocy korzystają. Badacze stawiają hipotezę, że pary małżeńskie często są bardziej zamożne niż osoby samotne i z tego powodu mogą nie potrzebować na przykład różnego rodzaju form wsparcia.

Można się więc zastanawiać, czy współczesne małżeństwo rzeczywiście spełnia wymagania jednostki i społeczeństwa. Czy para tworząca tego rodzaju związek jest wystarczająco pojemna, wspierająca i trwała, by gwarantować porządek, a tworzącym ją ludziom dawać poczucie błogiego bezpieczeństwa. Wydaje się, że małżeństwo ma też inne strony. Jedną z nich jest ryzyko bycia wyizolowanym.

Zobacz też: Przemoc nasza domowa – jak ją rozpoznać?

Poczucie izolacji

Autorka Mandy Len Carlton, idąc za teorią Eli Finkela, zwraca uwagę na to, że wobec współczesnego małżeństwa pojawiają się oczekiwania, które dawniej spełniały całe społeczności. Niegdyś małżeństwo zawierane było z miłości, ale też wprowadzało małżonków do ich społeczności i rodzin. Dziś te społeczności są często niewielkie albo oddalone, dlatego też samo małżeństwo ma dać osobom je tworzącym poczucie przynależności, jak również stwarzać okazje do osobistego rozwoju i autonomii. To spore wyzwanie przed małżeństwem i małżonkami.

Bywa tak, że ludzie, którzy są ze sobą w małżeństwie, bez tej instytucji rozstaliby się. Bo niewątpliwie często małżeństwo może dawać poczucie stabilizacji, być dowodem na zaangażowanie i odpowiadać na bardzo podstawowe potrzeby. Ale też ponieważ małżeństwo jako instytucja jest tak ważne społecznie, czasami trudno je zakończyć. Nawet wówczas, kiedy bywa niszczące.

Poczucie wstydu i obawa przed społecznym ostracyzmem może powodować, że łatwiej trwać w złym związku niż chronić siebie (i nierzadko dzieci). Zresztą dzieci są szczególnie częstą kartą przetargową między małżonkami. Dla „dobra” dzieci wyniszczające małżeństwa trwają. W jakimś sensie małżeństwo staje się ważniejsze niż osoby, które taki układ rodzinny krzywdzi. Taka narracja jest również dominująca w konserwatywnych społeczeństwach. Wówczas to, co powinno być źródłem ukojenia i bezpieczeństwa staje się źródłem opresji.

Miłość, wierność i uczciwość – tego większość z nas, jeśli nie każdy potrzebuje. Małżeństwo wydaje się to dawać. Ale też jest druga strona, nie zawsze miła. Coś zyskujemy i coś tracimy wiążąc się z drugim człowiekiem „węzłem małżeńskim.”

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Macierzyństwo po raz drugi. Czy kolejna ciąża jest łatwiejsza?

Każda kolejna ciąża jest zależna od poprzedniej, ale również od historii życia rodziców – fot. 123 rf

Kolejna ciąża tylko pozornie jest doświadczeniem łatwiejszym niż pierwsza. Zawsze jest zatopiona w jakiejś historii, zależy od wcześniejszych doświadczeń oraz zasobów rodziców. Z tych między innymi powodów kolejne macierzyństwo może być łatwiejsze niż pierwsze lub może stać się źródłem udręki.

Kiedy miał się urodzić mój drugi syn, miałam duże obawy, czy będę w stanie go pokochać tak, jak pierwszego. Uczucia i myśli zaprzątało mi starsze dziecko – jego zdrowie, jego zainteresowania, jego przedszkole. Wszystko, co było z nim związane. Jak miało się we mnie znaleźć miejsce dla kogoś innego? I choć między dziećmi różnica wieku wynosiła 4 lata, ciągle miałam poczucie, że starszy syn jest malutki. Wtedy urodził się młodszy i przepadłam. Zachwycił mnie. Nagle okazało się, że obawy, które miałam, nie realizują się w najmniejszym stopniu. Kolejne zaskoczenie miało miejsce, kiedy wróciłam z noworodkiem do domu. Nagle starsze dziecko wydało mi się takie duże. Trudno mi było się w tym odnaleźć, zrozumieć, co się stało z moją percepcją, co było prawdą. A potem zaczęła się codzienność z dwójką dzieci.

Każde kolejne dziecko zmienia rodzinę. Każda ciąża zmienia kobietę i rodzinę. I każde kolejne dziecko w jakimś stopniu realizuje potrzeby i fantazje rodziców. Czasami rodzice, obydwoje lub jedno z nich, mają fantazję, że różnica wieku pomiędzy dziećmi powinna być możliwie najmniejsza, ponieważ dzięki temu będą mogły się ze sobą bawić, dzielić zainteresowania i znajomych, łatwiej będzie się im dogadywać. Pojawia się również myśl, że rodzicom będzie łatwiej „odchować obydwoje za jednym zamachem”, nie wracać do pracy, po to, by z niej za chwilę znowu odejść. I jak już nie spać, to nie spać. Przynajmniej wszystkie planowane dzieci dorosną.

Inni z kolei rodzice czują, że łatwiej im będzie zajmować się dziećmi z większą różnicą wieku. Łatwiej będzie obydwojgu poświęcić tyle uwagi, ile to możliwe. Łatwiej pomieścić potrzeby dzieci w różnym wieku, nawet ryzykując ich bardziej złożone relacje.

Zobacz też: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy

Macierzyństwo po raz drugi

Dziennikarka brytyjskiego The Guardian, Rebecca Abrams, wspominając pierwszy rok jako matka dwójki dzieci, pisze o dziurze w pamięci. Jakby te dwanaście miesięcy nie miały miejsca. Opisuje, jak niespodziewanie dla siebie rozpływał się nad niemowlęciem i jednocześnie warczał na swoją niespełna trzyletnią córkę. Kiedy po latach zapytała swoją córkę, jak ona wspomina narodziny brata, ta odpowiedziała, że miała wrażenie, że matka zachorowała i przez dwa lata była w szpitalu. „Jakby cię nie było przez bardzo długi czas”, mówiła dziewczynka.

To przejmujące wspomnienie dziecka opisuje to, co czasami dzieje się z matką we wczesnym macierzyństwie. Żeby móc przyjąć kolejne dziecko, trzeba zmodyfikować relację ze starszym. Nie można już być tak blisko, jak się było. Ta modyfikacja oznacza stratę, oznacza też konieczność sfrustrowania dziecka, co bywa dla rodziców źródłem bardzo trudnych emocji.

Im młodsze dziecko, tym mniejsze ma sposoby radzenia sobie z frustracją, stratą, żałobą. Im młodsze, tym żywsze, niekontrolowane emocje przeżywa. Być może za jakiś czas okaże się, że niewiele młodsze rodzeństwo stanie się kimś bardzo ważnym. Jednak zanim to nastąpi, starsze dziecko będzie musiało poradzić sobie z żalem i utratą. Nie będzie wdzięczne za młodsze rodzeństwo ani wyrozumiałe dla zmęczonych rodziców.

Nie chodzi też o to, by nie mieć dzieci z małą różnicą wieku. Raczej by pamiętać, że jest to dla całej rodziny wymagający dużego wysiłku i zdolności pomieszczania złożonych emocji czas.

Zobacz też: Brak dostrojenia między matką a dzieckiem. Jakie mogą być konsekwencje?

Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość

Każda kolejna ciąża jest zależna od poprzedniej, ale również od historii życia rodziców. Nie bez znaczenia pozostaje kolejność narodzin dzieci, ich płeć, moment życia, na którym są rodzice (lub jedno z nich) w chwili narodzin dziecka.

Niektóre cechy dziecka w oczywisty sposób wpływają na to, jak rodzic odnajdzie się w swojej roli. Czasami kobiety wiedzą, że poradzą sobie z wychowaniem tylko dziewczynki lub tylko chłopca. Bywa więc tak, że matka, która jest w stanie przyjąć jedynie córkę, będzie dobrą i czułą matką dla starszego dziecka (dziewczynki), a młodszego będzie traktowała na dystans.

Jak mówił jeden z ojców dwojga dzieci: „Nie wiem, co się dzieje z moją żoną. Dla córki jest czuła, wyrozumiała, ciepła, a dla syna oschła i mechaniczna. Przecież syn był planowanym dzieckiem”.

Czasami dziecko może się też kojarzyć z kimś z przeszłości rodzica i w zależności od rodzaju skojarzeń, będzie to rodzicielstwo przyjemne albo prześladowcze.

Na kolejne ciąże mają wreszcie wpływ ciąże wcześniejsze. Jeśli za pierwszym razem kobieta dobrze zniosła ciążę, jeśli była ona dla niej źródłem spełnienia, była aktywna w takim wymiarze, jak potrzebowała, jeśli jej poród przebiegał bez nadmiernych komplikacji, znacznie łatwiej będzie jej zdecydować się na kolejne dziecko. Będzie już miała w sobie poczucie, że potrafi, że może sobie ufać, że ma wystarczające kompetencje rodzicielskie, by zajmować się kolejnym dzieckiem. Ma też perspektywę – widzi, że jej pierwsze dziecko rośnie, dobrze się rozwija, a więc że i ona daje mu coś dobrego. Ma więc podstawy sądzić, że kolejny dzieciom dać coś równie dobrego.

Kolejna ciąża tylko pozornie jest doświadczeniem łatwiejszym niż pierwsza. Zawsze jest zatopiona w jakiejś historii, zależy od wcześniejszych doświadczeń oraz zasobów rodziców. Z tych między innymi powodów kolejne macierzyństwo może być łatwiejsze niż pierwsze lub może stać się źródłem udręki.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Powrót do szkoły – jak możemy nauczyć nasze dzieci koncentracji?

Po wakacjach - jak uczyć dzieci koncentracji?
fot. CM Damiana

Nadszedł wrzesień, a z nim nieubłagalnie pierwszy dzwonek. Powrót do szkoły po dwumiesięcznej
przerwie to dla wielu dzieci duży szok. Zakończył się bowiem okres, kiedy mogły spędzać czas na
beztroskiej zabawie i wypoczynku, zapominając jednocześnie o obowiązkach edukacyjnych. O ile na
początku roku szkolnego dzieci mogą wykazywać mniejszy poziom skupienia, o tyle długotrwałe
i utrzymujące się zaburzenia z koncentracją mogą oznaczać problemy zdrowotne. W jaki sposób
możemy wówczas pomóc naszym dzieciom? Odpowiada Paulina Mikołajczyk, psycholog z Centrum
Medycznego Damiana.

Zobacz też: Nadszedł czas, by dziewczynki dorastały w świecie nastoletniej Lukrecji! – córka autora „Mikołajka” stworzyła swoją bohaterkę

Najtrudniejszy pierwszy krok

„Mamo, jeszcze pięć minut”,

„Nie synku, wstawaj. Za pół godziny masz autobus, a musisz jeszcze zjeść
śniadanie”.

Który z rodziców przynajmniej raz nie odbył podobnego dialogu ze swoim dzieckiem?
Przestawienie się z możliwości późniejszej pobudki na „reżim” regularnego porannego wstawania,
powrót do ustalonego harmonogramu dnia, wiele dodatkowych zajęć i często późne powroty do domu,
to dla dzieci i młodzieży duże wyzwanie.

Powrót dziecka do szkoły można porównać do powrotu osób dorosłych z urlopu do pracy. Wielu z nas
po dłuższym wypoczynku na początku nie potrafi skupić się na obowiązkach. Pamiętajmy, że dzieciom
zdecydowanie trudniej przychodzi „wskoczenie” na pełne obroty.

Oprócz wczesnego wstawania, przyswajania materiału, należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt – dzieci po aktywnych wakacjach, zostają nagle „zmuszone” do wielogodzinnego siedzenia w szkolnych ławkach, co na początku może powodować znudzenie czy brak koncentracji – komentuje Paulina Mikołajczyk, psycholog z Centrum Medycznego Damiana.

Zobacz też: Zespół Aspergera – zrozumieć świat naszego dziecka

Powrót do szkoły i co dalej?

Powrót do szkoły, a co za tym idzie ponowne wyrobienie w sobie odpowiednich nawyków
i koncentracji, czasami może być długim procesem. Niezwykle istotna jest tutaj rola rodziców, którzy
powinni wspierać swoje dziecko i pomóc mu w adaptacji do szkoły, a jednocześnie nie wywierać na
nich dodatkowej presji.

Jako rodzice powinniśmy pamiętać, że nasze dzieci potrzebują czasu na powrót do szkolnej
rzeczywistości. Nowy rok szkolny nie oznacza, że najmłodsi mają od 1 września skupiać się wyłącznie
na nauce. Pozwólmy im wypoczywać i motywujmy je do rzeczywistego, a nie tylko pozornego
odpoczynku. Jak to zrobić? Przede wszystkim powinny być one aktywne fizycznie, zwłaszcza po wielu
godzinach spędzonych w szkolnej ławce, przy nauce czy odrabianiu prac domowych.

Aby dzieci chętniej się ruszały, możemy np. organizować rodzinne spacery, wycieczki rowerowe czy czynnie angażować się we wspólną zabawę np. w ogrodzie. Sport na świeżym powietrzu poprawia nie tylko pracę serca, ale również dzięki dostarczeniu większej dawki tlenu do organizmu, pozytywnie oddziałuje na
funkcjonowanie mózgu, co poprawia koncentrację. Kolejnym elementem jest sen, który jest niezbędny
do pełnej regeneracji organizmu po każdym dniu szkoły czy pracy. Wyspane dziecko, to szczęśliwe
dziecko, które zwiększa tym samym swoje skupienie i możliwości przyswajania przekazywanej wiedzy
– mówi Paulina Mikołajczyk, psycholog z Centrum Medycznego Damiana.

Miesiące mijają, a koncentracji brak?

Po upływie pierwszych tygodni roku szkolnego koncentracja naszego dziecka powinna, pod wpływem
powyższych działań, ukierunkować się na obowiązki związane ze szkołą. Co jednak w sytuacji, gdy
zauważymy, że objawy (brak koncentracji, wycofanie) nie ustępują, a nasza pociecha nadal nie może
w pełni skupić się na szkole, a nauka ją męczy?

Z wymienionymi powyżej objawami, takimi jak brak koncentracji czy niemożliwość skupienia się na
nawet najprostszych czynnościach, jeżeli oczywiście utrzymują się przez dłuższy czas lub dodatkowo
nasilają, powinniśmy zgłosić się z dzieckiem do specjalistycznej poradni, aby zasięgnąć porady
wykwalifikowanego terapeuty integracji sensorycznej.

Jeżeli bowiem integracja sensoryczna, czyli w największym skrócie właściwa „interpretacja” bodźców, jest zaburzona u dziecka, to nie tylko zaobserwujemy wycofanie, apatię czy brak koncentracji, ale może to również rzutować na dalsze funkcjonowanie i nieprawidłowy odbiór otaczającej rzeczywistości. Terapeuta na podstawie wywiadu medycznego i badań, zleci dalszą diagnostykę.

Jeżeli zostanie stwierdzone zaburzenie integracji sensorycznej, specjalista za pomocą odpowiednich ćwiczeń w taki sposób będzie stymulował zmysły dziecka, aby jednocześnie leczyć, jak i zapewnić zabawę podczas przebywania w gabinecie. Praca oczywiście nie kończy się na wizycie specjalisty. Bardzo istotna jest tutaj rola rodziców, którzy część ćwiczeń powinni wykonywać ze swoimi pociechami w domu. Tylko regularność może przynieść rezultaty – pierwsze efekty jesteśmy w stanie zaobserwować już po dwóch miesiącach.

Terapia może trwać około roku, a praca specjalisty (1-2 w tygodniu) oraz rodziców z pewnością przyniesie oczekiwane rezultaty– kończy Paulina Mikołajczyk, psycholog z Centrum Medycznego Damiana.

Zobacz też: 6 sprawdzonych technik wychowawczych

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Ciąża prowadzi do długotrwałych zmian w ludzkim mózgu – dowodzą naukowcy

Ciąża prowadzi do długotrwałych zmian w ludzkim mózgu
fot.Pixabay

Kobiety doświadczają silnych i doskonale widocznych zmian w ciele w trakcie ciąży – to oczywisty fakt. W tym samym czasie zachodzą jednak niewidoczne zmiany w mózgu, które utrzymują się trwale. Ciąża zmienia rozmiar i strukturę obszarów mózgu, które są odpowiedzialne za myśli, uczucia, intencje i przekonania – uważają autorzy badania, które zostały opublikowane w magazynie Nature Neuroscience. 

Ciąża zmienia mózg

W trakcie ciąży w ciele kobiety zachodzą radykalne zmiany hormonalne, ciało adaptuje się do nowej sytuacji. Jak się okazuje, zmienia się również mózg. Naukowczynie z  Leiden University w Holandii ustaliły to obserwując mózgi kobiet przed i po pierwszej ciąży oraz dokonując porównania z grupą kontrolną składającą się z kobiet, które nie są w ciąży i nie mają dzieci.  

25 kobiet, które niedawno zaszły w ciążę  pierwszy raz w życiu i 19 partnerów tych kobiet poddało się badaniu mózgu metodą obrazowania MRI. Po zakończeniu ciąży ta sama grupa ludzi została przebadana MRI ponownie. W grupie kontrolnej znajdowało się 20 kobiet i 17 mężczyzn, którzy nie mają dzieci, zostali przebadani MRI w tych samych momentach. 

Okazało się, że ciąża powoduje zmniejszenie objętości substancji szarej w obszarach mózgu odpowiedzialnych za zdolności społeczne i empatię. Na podstawie tych różnic naukowcy byli w stanie odróżnić kobiety, które niedawno były w ciąży lub są w ciąży obecnie od tych, które nie są w ciąży i nie mają dzieci.

Zobacz też: Zespół Aspergera – zrozumieć świat naszego dziecka

Więź z dzieckiem i świadomość społeczna

Kobiety, które wykazywały największe zmiany w mózgu osiągnęły wyższe wyniki w teście więzi z dzieckiem – twierdzą badaczki.  Zmiany utrzymywały się przez pierwsze dwa lata macierzyństwa. Główna badaczka, dr Eliseline Hoekzema przyznaje, że jej zespół nie badał struktur mózgu matek po upływie dwóch lat od porodu, jednak nie wyklucza, że zmiany mogę utrzymywać się dłużej. 

Matki noworodków miały mniej substancji szarej w obszarach odpowiedzialnych za inteligencję emocjonalną i umiejętności społeczne. Badaczki uważają, że można ten fakt interpretować dwojako: jako spadek funkcji tych obszarów lub jako podniesienie jakości połączeń nerwowych, swojego rodzaju optymalizacja sieci neuronów. 

Wcześniejsze badania dowiodły, że cieńsza warstwa istoty szarej oznacza większe kompetencje społeczne i empatię. Badaczki skłaniają się ku tej drugiej interpretacji, którą dodatkowo potwierdzają wyniki badań relacji matek z dziećmi.

Zobacz też: Olejek esencjonalny z rozmarynu poprawia pamięć

Zapomnieć o bólu

Z kolei CNN cytuje psychiatrę z Uniwersytetu Yale, Dr. Kim Yonkers’a, według którego utrata istoty szarej może implikować deficyty pamięci u matek. Co z kolei można interpretować jako biologiczny mechanizm mający na celu szybkie wymazanie wspomnienia o bólu porodowym i trudach ciąży.

Jeszcze inny naukowiec, Dr. David Van Essen uważa, że zmniejszenie się objętości substancji szarej może być pozorne. Takie wrażenie jego zdaniem może sprawiać przyrost otoczek mielinowych, co oznaczałoby przyspieszenie przekazywania impulsów nerwowych w mózgach matek.

Terapia autyzmu?

Zaskakującym pomysłem jest wykorzystanie tego mechanizmu do terapii innych zaburzeń powodujących problemy z bliskością i kompetencjami społecznymi oraz niski poziom empatii. Jeden z naukowców spekulował, że być może, kiedy zjawisko zostanie lepiej poznane, terapia żeńskimi hormonami ciążowymi mogłaby być efektywna w przypadku pacjentów cierpiących na np. autyzm. 

Póki co nie ma wystarczających danych, by zacząć pracę nad tego rodzaju terapią, jednak dr. Hoekzema przypomina, że podobne badania prowadzone były na szczurach i być może warto byłoby je kontynuować we wspomnianym kierunku. 

Źródło: CNN

Zobacz też: Sposób na „złośliwe oprogramowanie raka” – rewolucyjne odkrycie Polaków

Redakcja

Portal o rodzinie.

„Odmowa legalnej aborcji może stanowić torturę”. Przegląd Polski przed Komitetem ONZ Przeciwko Torturom

Liczne wady polskiego systemu prawa oraz praktyki jego stosowania były przedmiotem siódmego przeglądu Polski z realizacji Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, którą Polska ratyfikowała w 1989 r.

Zobacz też: Dostęp do antykoncepcji w Polsce – jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Systemowe naruszenie praw reprodukcyjnych

Obserwacje końcowe naświetlają wiele problemów, w tym systemowe naruszenia zdrowia i praw reprodukcyjnych w Polsce – niedostępność legalnej aborcji i przymusowe sterylizacje.

Komitet stwierdził, że odmowa dostępu do legalnej aborcji w pewnych okolicznościach wiąże się z tak intensywnym cierpieniem fizycznym i psychicznym, że może stanowić torturę. Komitet zwrócił uwagę na bariery w dostępie do tego świadczenia jak brak ścieżki postępowania w przypadku odmowy motywowanej klauzulą sumienia oraz braku procedur umożliwiających dostęp do legalnej aborcji.

Komitet skrytykował także zbyt długi termin trzydziestu dni na rozpatrzenie przez Komisję Lekarską przy Rzeczniku Praw Pacjenta sprzeciwu od decyzji lekarza.

Zobacz też: Standardy edukacji seksualnej WHO to zagrożenie dla dzieci?

Zalecenia Komitetu obejmują:

  • Dekryminalizację aborcji
  • Wprowadzenie 10-dniowego terminu na wydanie decyzji przez Komisję Lekarską.
  • Komitet zaapelował o procedurę postępowania w przypadku wskazań do legalnej aborcji, bez stawiania pozaprawnych wymogów. Podkreślił przy tym potrzebę uwzględnienia groźnych konsekwencji odmów, w tym tych wynikających z klauzuli sumienia.
  • Komitet wezwał Polskę do zapewnienia pacjentkom opieki zdrowotnej po przerwaniu ciąży bez względu na to, czy aborcja była zgodna z prawem czy nie. W tym kontekście, Komitet zobowiązał władze, by nie nakładały sankcji karnych ani wobec osób wymagających opieki poaborcyjnej ani wobec lekarzy za świadczenie pomocy.
  • W odniesieniu do przymusowej sterylizacji, Komitet wyraził zaniepokojenie, że kobiety i dziewczynki z niepełnosprawnościami poddawane są przymusowej sterylizacji bez ich świadomej zgody, na żądanie instytucji opiekuńczych albo rodziny.
  • Komitet wezwał Polskę do szybkiego, bezstronnego i skutecznego ścigania oraz karania osób zaangażowanych w przymusowe sterylizacje, w tym lekarzy. Komitet zalecił szkolenia dla personelu medycznego w zakresie sposobów uzyskiwania dobrowolnej i świadomej zgody na sterylizację.
  • Polska powinna wprowadzić skuteczny mechanizm odszkodowania, który pozwoliłby ofiarom przymusowych sterylizacji na uzyskanie odpowiedniego i sprawiedliwego zadośćuczynienia.

 

Uwagi Komitetu odzwierciedlają stanowisko przedstawione Komitetowi w raporcie na temat zapewnienia dostępu do legalnej aborcji oraz przymusowej sterylizacji.

Stanowisko jest efektem współpracy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Women Enabled International, Magdaleny Szaroty (Lancaster University i Stowarzyszenie Kobiet Niepełnospranwych ONE.pl) oraz niezależnych badaczek Agnieszki Król i Agnieszki Wołowicz.

Więcej nt. przeglądu Polski na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich

Supplemental Information on Poland for the Review by the Committee against Torture in a PDF file

Zobacz też: Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.