Przejdź do treści

Czytajmy i żyjmy dobrze w 2020!

Oto 10 książek, które ukazały się w 2019 roku, Warto je przeczytać, zagłębić się w te fascynujące historie. Nie tylko słupki czytelnictwa skoczą do góry, ale przede wszystkim poprawi się nasze samopoczucie. Czytajmy, bo bez tego nie da się żyć dobrze!

„Tamara Łempicka” – Virginie Greiner, Daphne Collignon Wyd. Marginesy

Fascynujący portret wolnej, niezależnej i silnej kobiety. Tamara Łempicka, gwiazda paryskiej bohemy, przyjaźni się z Andrem Gidem i Jeanem Cocteau i to w ich towarzystwie spędza wieczory w nocnych klubach miasta. Noce należą do kobiet lub mężczyzn, w zależności od tego, kogo wybierze nowoczesna artystka. Świetnie narysowany portret czołowej artystki stylu art deco.

„W niemieckim domu” – Anette Hess Wyd. Literackie

Główna bohaterka, Ewa, młoda tłumaczka dostaje zadanie – ma przetłumaczyć zeznania świadków podczas rozprawy sądowej –jest rok 1963, a to pierwszy w mieście proces przeciw funkcjonariuszom SS, którzy służyli w Auschwitz. Młoda, nie znająca przeszłości dziewczyna, nie zdaje sobie sprawy, że ten proces odmieni życie jej i mieszkańców miasteczka.

„Warto poczekać” – Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska Wyd. Silver

Nowe wydawnictwo, nowy pomysł – założeniem jest publikowanie historii o zwykłym życiu, w którym każde pokolenie znajdzie inspirację. Tym razem to historia Doroty, której życie nie układa się tak, jak sobie wymarzyła – dzień urodzin nie jest szczęśliwym podsumowaniem, tylko dniem, w którym troski zdają się wychodzić z każdego kąta. Ale los ma własny plan… Książka ze specjalną czcionką, ułatwiającą czytanie.

„Podróż na okręcie Beagle” – Karol Darwin Wyd. Marginesy

Rewelacyjna opowieść o odkrywaniu nieznanego, dziewiczego świata, na którym nigdy nie stanęła stopa człowieka – to dzięki tej wyprawie oraz obserwacjom fauny i flory genialny przyrodnik Karol Darwin stworzył teorię ewolucji. Ten dziennik podróży czyta się jak powieść przygodową!

„Dobra zmiana” – Katarzyna Kłosińska, Michał Rusinek Wyd. Znak

„Polska w ruinie”, „Mordy zdradzieckie”, „Seksualizacja dzieci” wejdą na stałe do polskiego słownika. Jak wpływa na nas język, który codziennie słyszymy? Co staje się z naszą codziennością i postrzeganiem świata? Dwoje językoznawców śledzi i obserwuje język, który od 2015 do 2019 atakuje nas z telewizji, radia i prasy. Genialny słownik „nowej” nowomowy.

„Światła wojny” – Michael Ondaatje Wyd. Albatros

Autor „Angielskiego pacjenta” wraca z kolejną powieścią. Główny bohater, 14-letni Nathaniel, żyje w powojennym Londynie i próbuje zrozumieć swoją historię – rodzice zostawili go wraz z siostrą pod opieką kryminalistów. Co staje się ze zdradzonym dzieckiem, kiedy dorośnie? Czy odnajdzie się w rzeczywistości? Świetna powieść, wspaniały materiał na następny przebój kinowy?

„Nasze życie” – Marie-Helene Lafon Wyd. Literackie

Gordana to piękna, ale bardzo skryta kasjerka, pracująca w sklepie Franprix w Paryżu. Z nikim nie rozmawia, nie sposób z nią wejść w relację, choćby krótką. Pewnego dnia z jej portfela wypada zdjęcie, rodzinna pamiątka. Widzi to Jeanne, klientka. Postanawia nakreślić życie Gordany, a przy okazji przyjrzeć się swojemu.

„Dzienniki 1950-1962” – Sylvia Plath Wyd. Marginesy

Jedna z największych poetek XX wieku przez całe swoje krótki życie pisała dzienniki – pisała o wszystkim: o zmartwieniach, lękach, namiętnościach, małżeństwie z Tedem Hughesem – później o rozstaniu, samotnym macierzyństwie, braku pieniędzy. Te dzienniki to ostatnie 12 lat jej życia – przejmujący autoportret Sylvii Plath.

„Maszyny takie jak ja” – Ian McEwan Wyd. Albatros

Znamy trójkąty – jeśli nie z autopsji, to z filmu, literatury lub z życia znajomych. Takiej jednak konfiguracji, jaką wymyślił Ian McEwan jeszcze nie spotkamy w życiu. Główny bohater, Charlie (bogaci przedstawiciele klasy średniej w Londynie mogą sobie sprawić robota) kupuje Adama i wraz ze swoją dziewczyną programuje go tak, aby odpowiadał ich potrzebom. Jednak nie wszystko idzie po myśli właścicieli  – okazuje się, że nie tylko staje się on źródłem konfliktów, ale ma wielką wadę – nie umie kłamać.

„Poezje zebrane (1931-1944)” – Zuzanna Ginczanka Wyd. Marginesy

Julian Tuwim odkrył jej talent poetycki. Zamordowana w 1944 wybitna poetka i legenda przedwojennej cyganerii, wydała jeden tom poezji. Pozostał po niej jednak spory dorobek literacki i każda nowa publikacja wzbogacona jest o odnalezione utwory – poezja Ginczanki to liryzm połączony z poczuciem humoru i sarkazmem . Kto ma niedosyt w odkrywaniu poetki, będzie zachwycony.

„Czarne lustro. Po drugiej stronie” – Charlie Brooker, Annabel Jones Wyd. Insignis

To zdecydowanie jeden z najgłośniejszych seriali ostatnich lat. „Czarne lustro” stało się globalnym fenomenem, historiami, które były science fiction w 2010 roku, a kilka lat później oglądaliśmy je w newsowej rzeczywistości. To książka o tym, jak powstawał kultowy serial i skąd twórcy czerpią pomysły. Rozmowy fascynujące jak film.

 

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Co robi z nami percepcja?

Umysł ludzki nie działa tak, jak nam się wydaje – mocno trzymamy się swoich przekonań, które często bardziej nam przeszkadzają niż pomagają. Wydaje nam się, że nasze wspomnienia są obiektywną prawdą, chociaż mogą być zniekształcone przez naszą percepcję. Książka „Inteligencja percepcyjna. Jak mózg tworzy iluzje i złudzenia” prześwietla zjawisko percepcji, wyjaśnia, skąd się bierze, jak ją wykorzystujemy i jak możemy poprawić swoją inteligencję percepcyjną. A to może bardzo pomóc żyć lepiej i pełniej.

„Książka doktora Briana Boxera Wachlera pozwala zajrzeć do wnętrza naszej świadomości , zerwać zasłonę percepcji, która spowija nasz umysł i ujrzeć świat w zupełnie nowym świetle” – pisze we wstępie Montel Williams, aktor i prezenter telewizyjny, chory na stwardnienie rozsiane. Jest przekonany, że bardzo ważne – jeśli nie ważniejsze – jest postrzeganie choroby, nie tylko autoimmunologicznej.

Badania pokazują, że percepcja choroby ma bezpośredni wpływ na wiele aspektów naszego zdrowia: poziom sprawności, wykorzystanie opieki medycznej, przestrzeganie planu leczenia, a nawet śmiertelność. Wynika ona z naszych przekonań, dotyczących tego, co zachorowanie oznacza w kontekście naszego życia. Sposób postrzegania chorób zostaje zakodowany w naszym mózgu na bardzo wczesnym etapie życia.

Jeśli przez lata byliśmy świadkami bólu i cierpienia kogoś bliskiego, wspomnienia mogą powodować strach i napięcie, jeśli sami znajdziemy się w podobnej sytuacji. Najgorszy scenariusz to taki, kiedy stres potęgują negatywne nastawienie, ponieważ te elementy przyśpieszają postęp choroby oraz obniżają odporność, co może prowadzić do dalszych komplikacji zdrowotnych, Naukowcy sugerują, że stopień nastawienia pacjenta może mieć większy wpływ na wyniki niż stopień zaawansowania choroby. Brian Wachler rozmawia z pacjentami i pomaga im zdefiniować percepcję choroby oraz pokierować nią tak, aby wsparła proces leczenia i zapewniła jak najlepsze rezultaty.

Zobacz też: Zapominalstwo świadczy o inteligencji? Ciekawe doniesienia kanadyjskich naukowców

Inteligencja percepcyjna – co to takiego?

Inteligencja percepcyjna to sposób, w jaki interpretujemy nasze doświadczenia i okazjonalnie manipulujemy nimi, aby odróżnić fantazję od rzeczywistości. Opiera się na naszych zmysłach i instynktach, ale często jest zniekształcana i kształtowana przez nasze emocje i wspomnienia. Jej poziom może być różny, podobnie jak inne formy inteligencji, jest też inteligencją nabytą. Jeśli zachowujesz w pamięci traumatyczną sytuację, niejasne jej wspomnienie, to czemu ma ono służyć?

Sposobem na uwolnienie się od negatywnych myśli i podniesienie poziomu inteligencji percepcyjnej jest wybaczanie zaszłości.

Autor radzi, aby przekłuć ją w coś dobrego i temu właśnie służy wysoki poziom inteligencji percepcyjnej. To umiejętność rozpoznania, że nasz umysł jest na tyle plastyczny, że możemy go formować i kształtować, stosownie do swoich potrzeb. Dr Daniel Siegel, autor książki „Psychowzroczność” pisze: „Uświadomienie sobie negatywnych myśli, takich jak strach, wrogość, zdrada lub smutek, to fundament zdrowia, ponieważ myśli te – to w zasadzie takie czarne dziury. Mają tak wielką siłę, że wysysają z ciebie całą życiową energię. Wpływają na stan umysłu, jego elastyczność i płynność, poczucie radości i wdzięczności. Wpływają na relacje, skutkując sztywnością lub wybuchowością interakcji. Wpływają także na samo ciało, oddziałując na układ nerwowy i odpornościowy”.

Medytacja i inne praktyki uważności mogą pomóc w zmianie nastawienia. Pozytywne nastawienia nie tylko sprawi, że przebywanie w towarzystwie chorego będzie przyjemniejsze, ale może także prowadzić do znalezienia innych metod leczenia.

Hipochondrycy cierpią na bardzo realne schorzenie: zaburzenia lękowe i mają zazwyczaj bardzo niski poziom inteligencji percepcyjnej – umysł skupia się na sygnałach ostrzegających przed groźną chorobą. Iluzja jest tak przekonująca, że przekształca sygnały w odczuwalny ból, który wydaje się prawdziwy – mogą wywołać ją stany lękowe związane z np. z cierpiącym rodzicem, może być reakcją na śmierć lub choroby w rodzinie, traumy z przeszłości. Naukowcy sugerują, że hipochondrię może też wywołać łatwy dostęp do porad doktora google’a – ogromu diagnoz i opisów objawów.

Percepcja a postrzeganie czasu.

Z wiekiem mamy wrażenie, że czas płynie szybciej. Kiedy zrobiono badania, jego autorzy doszli do wniosku, że zmiany zachodzące w poziomie dopaminy wpływają na pamięć i koncentrację i w efekcie zmieniają naszą percepcję czasu. Wiek, miejsce zamieszkania, sytuacja życiowa, wpływy kulturowe. Czasu nie da się zmienić, ale zmienna jest nasza percepcja. Mamy zdolność kształtowania i wykorzystywania percepcji czasu, czego nie potrafi żaden inny gatunek. Jednocześnie dzisiejsze czasy nie pomagają w lepszej percepcji czasu. Smartfony i laptopy pomagają nam wykonywać wiele czynności szybciej i efektywniej, ale jednocześnie przekonują nas, że czas płynie szybciej niż w rzeczywistości i wywierają na nas większą presję czasu. Co robić? Autor radzi wyłączać wtyczkę jak najczęściej – istnieje wtedy szansa, że czas zwolni, co może spowodować, że będziemy mieli go więcej na realizację swoich celów lub odpoczynek.

Zobacz też: Wrzuć na luz i zacznij żyć

Dr Boxer porusza jeszcze wiele innych ciekawych tematów związanych z inteligencją percepcyjną, takich jak: intuicja, doświadczenie śmierci, fanatyzm, aktywność fizyczna. W ostatnim rozdziale czeka na czytelników test poziomu inteligencji percepcyjnej. Jeśli jest niski, nie ma powodu do zmartwienia, bo jak wiemy istnieje wiele sposobów na jego zwiększenie. A to może przyczynić się do dużo bardziej radosnego korzystania z życia.

Na podstawie książki „Inteligencja percepcyjna. Jak mózg tworzy iluzje i złudzenia” Dr Brian Boxer Wachler Wyd. Samo Sedno

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Jak blisko to zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Parentyfikacja to odwrócenie ról - rodzic staje się zależnym dzieckiem – fot. 123rf

Matka zawsze najpierw kojarzy się z czułością, opieką i oddaniem dziecku. Takie skojarzenia ma każdy z nas, niezależnie od tego, czy matczynej opieki doświadczył, czy też nie. Swietłana Aleksijewicz w „Cynkowych chłopcach” pisze, że każdy z młodych żołnierzy na chwilę przed śmiercią lub w momencie największego cierpienia wzywał matkę.

Chcemy wierzyć, że matka będzie zawsze, że zawsze będzie zainteresowana i pomocna. A przecież nie zawsze tak jest.

Kultura dostarcza nam różnych przykładów matek, których zachowanie dalekie jest od opiekuńczego. Rafał, filmowy syn Krystyny Jandy z „Kochanków mojej matki” jest niedożywiony i zaniedbany, ale jego cierpienie jest znacznie bardziej dotkliwe. Oglądanie matki z kolejnymi mężczyznami jest stałą częścią jego dorastania. Joan Crawford sportretowana w  „Najdroższej mamusi” jest narcystyczna, być może nawet psychotyczna, a na pewno okrutna wobec swoich dzieci. Porzuca je emocjonalnie, wpada w furie, jej dzieci nigdy nie mogą poczuć się bezpiecznie przy matce, która nie ma żadnej kontroli nad swoimi emocjami.

Różne formy zaniedbania

Ale są też innego rodzaju nadużycia wobec dzieci, znacznie mniej drastyczne, a jednak skutkujące poważnymi konsekwencjami. Zaniedbanie, którego doświadcza wiele dzieci wiąże się z tym, że są niewidziane. Oznacza to, że ich potrzeby są nie dostrzegane zupełnie lub błędnie rozumiane. Bywa, że matki są nadmiernie krytyczne wobec dzieci lub mają oczekiwania nieadekwatne do ich możliwości. Czasami rodzice mają wyobrażenia, że dzieci są zbyt małe, by coś rozumieć lub też, że z pewnymi sytuacjami radzą sobie lepiej niż dorośli. Może się wydawać, że najważniejsze to zapewnić dziecku opiekę, fizyczną obecność dorosłego, które zadba o jego podstawowe potrzeby. Jednak poważnym zaniedbaniem wobec dziecka jest na przykład przenoszenie go z miejsca na miejsce, wspieranie się pomocą ze strony zmieniających się dorosłych, nieznanych dziecku.

Czasami rodzice wymagają od dzieci dowodów miłości, przywiązania lub też chcą zmusić dzieci do posłuszeństwa. Robią to często w bardzo manipulacyjny sposób. Czasami bardzo już dorośli ludzie opowiadają, jak mama „umierała” na ich oczach, kiedy byli niegrzeczni czy chcieli coś osiągnąć, jak chorowała, bo dziecko zachowywało się w sposób, którego nie mogła znieść.

Zobacz też: Matki i córki – trudne relacje

Matki i córki

Relacje matki i córki jest specyficzna. Córka patrząc na matkę uczy się różnych życiowych ról. Jeśli ta relacja jest wystarczająco dobra, to różnego rodzaje niepowodzenia, rozczarowania i zawody można zaakceptować. Ale jeśli nie, to nie tylko będzie to trudna relacja, ale również odnalezienie się w roli kobiety, matki, żony, czy przyjaciółki będzie dla córki trudne. Odrzucając matkę, może również odrzucić siebie w różnych rolach.

Tym, co chroni córki przed różnymi formami nadużyć ze strony matki są granice. Wiele kobiet zna uczucie, kiedy matka zwierza się jej z problemów z mężem, a jej ojcem. Wiele kobiet regularnie odbiera telefony od matek narzekających na swoich mężów, płaczących z bezsilności, przeklinających każdy dzień z nim spędzony. Słuchają jak ich matki cierpią, ale też są wciągane w intymną relację rodziców, do której nie chcą i nie powinny mieć takiego dostępu.

Jest to dość częsty sposób, w jaki granice pomiędzy matkami i córkami mogą zostać zachwiane. Co też tym trudniej zauważyć, że dzieci, nawet już bardzo dorosłe chcą pomagać swoim rodzicom, chcą by czuli oni się możliwie jak najlepiej, nawet jeśli odbywa się to ich, dzieci, kosztem.

Dziecko jako przedłużenie rodzica

Rodzice szczególnie narcystyczni traktują swoje dzieci jako przedłużenie siebie. Oczekują, że dzieci będą zachowywały się w określony sposób, miały określone osiągnięcia i przede wszystkim nieustannie odpowiadały na potrzeby rodzica. Narcystyczna matka może dawkować swoją miłość i zainteresowanie dzieckiem w zależności od tego, jakie ma ono osiągnięcia lub wycofywać się z relacji, jeśli na przykład dziecko zechce realizować swoje potrzeby. Może posunąć się do różnych, najbardziej skrajnych manipulacji, żeby uzyskać to, czego chce. Bycie blisko z takim rodzicem często skutkuje utratą poczucia własnej wartości, a nawet poczucia, kim się jest i czego się pragnie. Nawet kiedy narcystyczny rodzic wycofuje się z życia dziecko, ponieważ ono dorasta, jest ciągle obecny w kolejnych relacjach. Nadal szuka się pochwał, nadal jest się przekonanym, że na miłość trzeba zasłużyć, podobnie jak na bycie widzianym i słyszanym.

Zobacz też: Czy dobrze zrobiłam? Czyli o tym, że można żałować decyzji o macierzyństwie

Odwrócenie ról

Czasami rodzice szczerze kochają swoją dzieci. Zdają się robić wszystko, by o nie dbać, ale jednocześnie nie są zdolni podejmować pewnych decyzji, nie potrafią zadbać o siebie samych, czasem nawet na bardzo podstawowym poziomie. Są bardzo nieporadni i nieszczęśliwi, a jednocześnie nie potrafią pomóc sobie inaczej niż korzystając ze wsparcia ze strony dziecka. Przejmuje ono wówczas rolę pocieszyciela, opiekuna, doradcy. Zajmuje się na przykład chorym rodzicem lub też wysłuchuje smutków depresyjnej matki.

Na pozór w tego typu rodzinach relacje mogą wydawać się poprawne i bardzo bliskie. Dziecko może zdawać się być nadmiernie dojrzałe, ale jednocześnie otrzymuje z tego powodu liczne pochwały. Jest utrzymywane w tej pozycji. Sytuacja taka wiąże się z odwróceniem ról w rodzice – rodzic w jakimś sensie staje się zależnym dzieckiem, a rzeczywiste dziecko staje się dorosłe. Zjawisko to nazywa jest w psychologii parentyfikacją. Osoby, które parentyfikacji doświadczyły często przez całe życie zmagają się z rolą pocieszyciela i ratownika, gdziekolwiek pójdą i w jakiejkolwiek relacji z drugim człowiekiem się znajdą.

Pomiędzy rodzicami i dziećmi nie ma równości. Jakkolwiek byśmy tego pragnęli, niezależnie od tego, jak bardzo chciałoby się blisko ze ojcem czy matką, granice pomagają nam zyskać zdrową niezależność. Rodzice natomiast zawsze pozostaną rodzicami i zawsze w relacji z nimi będzie rodzaj zależności. Inaczej niż w przyjaźni. W relacji z przyjacielem obie strony mają podobne prawa, oczekiwania, wyobrażanie, możliwości.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Zima z dzieckiem w Warszawie – gdzie warto się wybrać?

Zima z dzieckiem w Warszawie
Zima z dzieckiem w Warszawie - jakie atrakcje nas czekają?

Zima w mieście potrafi być nużąca… a wcale nie musi! Gdzie wybrać się z maluchem? Co zobaczyć? Jak zapewnić mu frajdę i wyjątkowe atrakcje? Zima z dzieckiem w Warszawie – oto najciekawsze propozycje (radość przyniosą nie tylko najmłodszym)!

Wielka Fabryka Elfów


Świąteczny klimat pełną parą! Od 24.11 do 22.12 po raz kolejny Wielka Fabryka Elfów gości na PGE Narodowym. Jak sama nazwa wskazuje, Elfy biorą tam dzieciaki w obroty i oprowadzają po zakamarkach swojej fabryki.

Maluchy pomagają im w przygotowaniach, a przy tym rozwiązują różnego rodzaju zagadki logiczne, zręcznościowe, uczą się, ruszają i tworzą Melodię Świąt. Na koniec każdej wizyty nie może obyć się rzecz jasna bez Świętego Mikołaja – każdy maluch dostaje prezent, w tym także Dyplom Pomocnika Elfa!

Czas trwania zabawy: około 2 godziny.

Wejście: dla osób bez samochodu – brama nr 5, z samochodami – brama nr 6, poziom -3

Cena biletów: osoby przybywające indywidualnie zapłacą około 50-60 zł

Wielka Fabryka Elfów jest w tym roku także w Gdańsku oraz Katowicach!

Smart Kids Planet


Mali odkrywcy będą w swoim żywiole! Smart Kids Planet to kolejna atrakcja, która znajduje się w PGE Narodowym. Są to edukacyjne sale zabaw, do których inspiracją były światowe trendy – „edutainment”, czyli inaczej mówiąc „nauka przez zabawę”.

Frajda dla wyobraźni, kreatywności, ruchu malucha. Do tego interakcje społeczne, ale też towarzystwo rodzica (lub innego opiekuna), co nie pozbawia malucha poczucia bezpieczeństwa. A nie jest to bez znaczenia – zwłaszcza dla młodszych dzieci (ze Smart Kids Planet można korzystać w wieku 0-10 lat). Masa atrakcji i kilka stref tematycznych, które dopasowane są do wieku odwiedzających – ech… gdybyśmy byli teraz dziećmi, sami chętnie byśmy tam poszli!

Cena biletów: indywidualnie zapłacimy od 25 do około 40 zł (za dziecko), warto śledzić ewentualne promocje

W dniach poniedziałek-czwartek maluchy poniżej 1 roku wchodzą bez opłaty

Wejście: brama nr 1

Chiński Festiwal Światła


Odbywał się już w wielu państwa Europy, zagościł także w Nowym Jorku – pora więc na nas! Po raz pierwszy w Polsce ogromne świetlne figury zostały umieszczone w warszawskich Fortach Bema. Są to konstrukcje sięgające nawet 4 metrów, a ogromny chiński smok jest długi na około 20, co niewątpliwie zrobi wrażenie nie tylko na najmłodszych, lecz także na tych starszych widzach.

Czym jednak jest Chiński Festiwal Światła? Jest to wielowiekowa tradycja, którą obchodzi się w Chinach już od dynastii Han. W naszym wydaniu setki świateł witają odwiedzających już od wejścia – kolorowej bramy w tematycznych motywach nie da się przegapić. Dalej czeka nas jeszcze więcej – tradycyjne chińskie motywy i związane z nimi figury, w tym smoki, pandy, ale też kwiaty i co ważne w okresie około świątecznym – mikołajowe motywy.

Należy też dodać, że w czasie trwania Festiwalu odbywać się będą różnego rodzaju jarmarki chińskiego rękodzieła, pokazy sztuk walki, tańca, a smakosze będą mogli odwiedzić stoiska z potrawami z kuchni chińskiej.

Czas trwania Festiwalu: 30.11.2019-02.02.2020

Miejsce: Forty Bema, wejście od Waldorffa 34, Warszawa

Cena biletów: 20-45 zł

Chiński Festiwal Światła

Fot. redakcja

Chiński Festiwal Światła

Fot. redakcja

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Biegi 300 km po górach? No problem! Krystian Pietrzak: „ Każdy jest w stanie zrobić coś podobnego” [PODCAST]

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Ile najwięcej zdarzyło Ci się przebiec za jednym razem? 5-10 km? A może masz za sobą maraton? Za każdy kilometr oczywiście wielki szacunek, ale nie ma co ukrywać… trudno porównywać takie długości z dystansem 300 km: „Biegam w ekstremalnie długich, ale też głównie górskich biegach, tzn. przez Alpy – 350, 120, 140 km i dużo przewyższeń. Portugalia nie jest górzysta, stąd też był to dla mnie „szybki” bieg. 300 km zajęło mi 58 godzin, 17 minut” – o swoich ostatnich zawodach, początkach trenowania i możliwościach, jakie ma każdy z nas opowiada Krystian Pietrzak. Biegacz ultra, czyli sportowiec gotowy na nadludzki wysiłek!

Katarzyna Miłkowska: Rozumiem, że droga do tego typu biegania jest stopniowa. Czy 10 lat temu miałeś już w sobie pomysł, że chcesz zająć się bieganiem ultra?

Krystian Pietrzak: Zdecydowanie nie. Zanim zacząłem biegać maraton – co też wyszło przez przypadek – nawet nie wyobrażałem sobie, że istnieją takie dystanse. Studiowałem na AWF-ie w Warszawie, więc mam pojęcie o sporcie, bieganiu. Trenowałem wyczynowo sprint, stąd też zdawałem sobie sprawę, że gdzieś ten maraton jest i może kiedyś chciałbym go pobiec, ale nie było jakiegoś konkretnego celu. Teraz jest to już 8 lat tego typu biegania, jednak gdybyś 9 lat temu zapytała zapytała, czy przebiegnę maraton, prawdopodobnie bym Ci odpowiedział: „Maraton? Jako sprinter? Raczej nie.”

To rzeczywiście trochę się zmieniło.

Nigdy nie mów nigdy.

Krystian Pierzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

No właśnie! Ale czy trzeba być aktywnym od dziecka – bo rozumiem, że u Ciebie zaczęło się to wcześnie – czy można jednak wystartować trochę później i mimo wszystko dojść do etapu, kiedy to bieganie jest rzeczywiście ulta?

Na sport nigdy nie jest za późno – na to nigdy nie było i nie będzie za późno. Twierdzę, ze każdy jest w stanie zrobić coś podobnego. Jest to oczywiście zależne od pewnych elementów. Mi pomogła moja wiedza, wykształcenie i pasja. Bycie sprawnym dzieckiem, sprawnym młodzieńcem i mężczyzną pomogło mi myśleć o tym, żeby robić coś takiego, jak maraton czy ultra. Co więcej, sam siebie do tego wykształciłem – nie mam trenera, a wszystkie moje osiągnięcia wynikały z tego, co ja sam już wiem na ten temat, z błędów, które sam popełniłem, z których wiele się nauczyłem.

Mimo wszystko jestem w stanie powiedzieć, że dla każdego możliwe jest zrobienie czegoś, co na początku wydaje mu się niemożliwe. Zależy to od punktu widzenia, ponieważ w mojej ocenie jest to kwestia pewnego wyobrażenia – czy jestem w stanie sobie wyobrazić, że to zrobię? Później jest to już tylko kwestia znalezienia do tego drogi albo osoby, która może w tym pomóc.

Wysłuchaj podcastu z Krystianem Pietrzakiem! Dowiesz się z niego znacznie więcej:

  • o trudnościach, z jakimi mierzy się biegacz ultra,
  • o emocjach związanych z 300-kilometrowym biegiem,
  • o początkach biegania – bo (podobno) każdy z nas może pobić własne wyobrażenia!

 


Krystian Pietrzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Krystian Pietrzak

Fot. archiwum Krystiana Pietrzaka

Zobacz też: Sport od najmłodszych lat – Diablo Włodarczyk: „Powinniśmy dziecko wspierać, popychać do przodu i służyć mu pomocą”

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.