Przejdź do treści

Diagnostyka nieprawidłowości w pracy tarczycy – dlaczego warto się badać?

Choroby tarczycy to problem ok. 20% Polaków. Jednak objawy wskazujące na zaburzenia pracy tego gruczołu nie zawsze są swoiste, więc często diagnostyka nie jest podejmowana. Choroby tarczycy są przyczyną rozregulowania gospodarki hormonalnej oraz metabolizmu komórek, a przez to powodują nieprawidłową pracę wielu układów, m.in. rozrodczego, nerwowego i pokarmowego.

Tarczyca jest niewielkim gruczołem znajdującym się poniżej krtani. Jej podstawową funkcją jest wytwarzanie hormonów tyroksyny (T4) oraz trójjodotyroniny (T3), które uwolnione do krwiobiegu, kontrolują metabolizm każdej komórki w organizmie. Praca tarczycy jest regulowana przez tyreotropinę (TSH) wytwarzaną przez przysadkę mózgową. TSH pobudza tarczycę do produkcji hormonów, które z kolei hamują wydzielanie TSH. To tzw. mechanizm ujemnego sprzężenia zwrotnego, który utrzymuje hormony na właściwym poziomie.

Zaburzenia pracy tarczycy

Choroby tarczycy można podzielić na cztery grupy: schorzenia związane z nieprawidłowościami w produkcji hormonów (niedoczynność, nadczynność tarczycy), zmiany zapalne (typu Gravesa-Basedowa, typu Hashimoto), obecność guzków lub zwiększenie objętości gruczołu. Występują one dość często, a zachorowalność rośnie wraz z wiekiem. Szacuje się, że dotykają pięciokrotnie częściej kobiet niż mężczyzn.

Objawy chorób tarczycy są nieswoiste, mogą być powodowane przez inne procesy chorobowe toczące się w organizmie. Wśród najczęściej występujących wymienia się:

  • w nadczynności: nadpobudliwość, zwiększona potliwość, kołatanie serca, utrata masy ciała, biegunki, u kobiet zaburzenia cyklu miesiączkowego;
  • w niedoczynności: sucha skóra, zmęczenie, zwiększenie masy ciała, przewlekłe zaparcia, objawy depresji, u kobiet zaburzenia cyklu miesiączkowego.

 

Nieleczone choroby tarczycy mogą być przyczyną poważnych powikłań zdrowotnych, dlatego warto w przypadku występowania nawet dyskretnych objawów przeprowadzić diagnostykę w tym kierunku – mówi dr n. med. Andrzej Marszałek, dyrektor medyczny Laboratoriów Synevo. – Monitorowanie funkcjonowania tarczycy jest szczególnie ważne u kobiet w ciąży, tu konsekwencją mogą być poronienie lub wady rozwojowe dziecka” – dodaje.

Badania diagnostyczne wskazane przy zaburzeniach pracy tarczycy
Stężenie TSH

Hormon tyreotropowy (TSH) wytwarzany jest przez przysadkę mózgową. Reguluje on stężenie hormonów tarczycy. Stężenie TSH w surowicy jest czułym wskaźnikiem odzwierciedlającym aktualny stan metaboliczny tarczycy. U osób z prawidłową czynnością przysadki mózgowej podwyższenie stężenia TSH powoduje obniżenie poziomu obwodowych hormonów tarczycy, natomiast obniżenie TSH skutkuje ich podwyższeniem.

Podwyższone stężenie TSH w surowicy może być wynikiem:

  • pierwotnej niedoczynności tarczycy: stężenia T4 i T3 są obniżone;
  • wtórnej nadczynności tarczycy (bardzo rzadko): stężenia T4 podwyższone;
  • obecności guza wytwarzającego TSH (rzadko);
  • oporności na hormony tarczycy (rzadko);
  • stosowania jodu i związków jodowych cieniujących używanych w badaniach RTG;
  • obecności niektórych chorób, takich jak:

– marskość wątroby;

– nowotwory złośliwe;

  • stosowania leków.

Obniżone stężenie TSH w surowicy może być wynikiem:

  • pierwotnej nadczynności tarczycy: wówczas stężenia T4 i T3 są granicznie wysokie lub tylko podwyższone. Jeśli stężenia T4 i T3 są normalne, to należy brać pod uwagę autonomiczną lub utajoną nadczynność w chorobie Gravesa-Basedowa lub hipertroficzną postać zapalenia tarczycy typu Hashimoto (wczesne stadium);
  • wtórnej niedoczynności tarczycy: jeśli T4 i T3 są obniżone, to mamy do czynienia głównie z całkowitą niedoczynnością przysadki;
  • głodzenia;
  • stosowania leków.

Zakres wartości referencyjnych dla TSH ulegał zmianom na przestrzeni ostatnich lat. Częściowo wynika to ze zmiany czułości i swoistości analitycznej metody, a także z obserwacji „subklinicznych” zaburzeń. Obecnie postuluje się dalsze obniżenie górnej granicy zakresu wartości referencyjnych.

Godna podkreślenia jest próba usprawnienia procesu diagnostycznego poprzez współpracę lekarza klinicysty i laboratorium. Wynik badania TSH, od którego można zacząć diagnostykę, przekazywany jest lekarzowi w dniu zlecenia lub następnego dnia. Lekarz, dostając do ręki nieprawidłowy wynik, może zlecić uzupełnienie diagnostyki o FT4 wykonanej z pobranego już wcześniej materiału. Pacjent nie czeka do następnej wizyty i nie wymaga kolejnego badania. Wynik uzyskany po 48 godzinach od pobrania z materiału, z którego uzyskano wstępnie wynik TSH, jest w pełni wiarygodny” – podkreśla dr Marszałek.

Stężenie wolnej tyroksyny (FT4)

Tarczyca wydziela tyroksynę (T4) w postaci prohormonu, który w tkankach obwodowych ulega odjodowaniu, przekształceniu w aktywną biologicznie postać – trijodotyroninę (T3). Zaletą oznaczenia wolnej frakcji FT4 jest jej niezależność od czynników wpływających na łączenie się z białkami. Wolna frakcja tetrajodotyroniny (FT4) zastępuje oznaczenie całkowitych hormonów tarczycy np. w przypadku leczenia estrogenami, doustnej antykoncepcji, u chorych z zespołem nerczycowym oraz u pacjentek w ciąży.

Podwyższone stężenie FT4 obserwuje się w indukowanej jodem nadczynności tarczycy, wczesnym stadium zapalenia tarczycy typu Hashimoto, jak również podczas stosowania dużych dawek preparatów tyroksyny (T4). Obniżone stężenie FT4 w surowicy może być wynikiem niedoczynności tarczycy, zapalenia tarczycy lub stanu po wycięciu tarczycy i po radioterapii.

Stężenie wolnej trijodotyroniny(FT3)

Podobnie jak w przypadku stężenia tyroksyny, testem zalecanym jest badanie wolnej postaci hormonu, czyli FT3. Jest on jednak uważany za najbardziej nadużywane badanie czynności tarczycy. Głównym wskazaniem do jego wykonywania jest podejrzenie T3-thyreotoxicosis (T3-nadczynności tarczycy), gdy niskiemu stężeniu TSH i objawom nadczynności tarczycy towarzyszy prawidłowe stężenie FT4.

Podwyższone stężenie FT3 w surowicy może być wynikiem nadczynności tarczycy, stosowania leków zawierających T3 oraz T3-hipertyreozy. Obniżone stężenie FT3 w surowicy może być wynikiem niedoczynności tarczycy.

Stężenia przeciwciał tarczycowych

Przeciwciała przeciw receptorowi TSH (anty-TSH)

Receptor TSH stanowi antygen dla autoprzeciwciał w autoimmunologicznej chorobie Gravesa-Basedowa. Wysokość stężenia przeciwciał przeciw receptorowi TSH umożliwia ocenę aktywności choroby lub rozpoznanie nawrotów. Jednakże wysokość miana przeciwciał nie koreluje ze stopniem nadczynności tarczycy.

Częstość występowania przeciwciał przeciw receptorowi TSH:

  • choroba Gravesa-Basedowa 80-100%
  • zapalenie tarczycy typu Hashimoto 10%
  • poporodowe zapalenie tarczycy 50-70%

Przeciwciała przeciw peroksydazie tarczycowej TPO (anty-TPO)

Peroksydaza tarczycowa (TPO) odgrywa podstawową rolę w biosyntezie hormonów tarczycy. Jest odpowiedzialna za jodynację tyreoglobuliny i sprzężenie dwóch dwutyrozyn. Przeciwciało przeciw TPO rozpoznaje swoiste autoantygeny TPO. Badanie stężenia przeciwciał przeciw peroksydazie tarczycowej najczęściej stosowane jest w diagnostyce zapalenia tarczycy typu Hashimoto. Wynik dodatni przeciwciał przeciw TPO nie może być jednak jednoznaczny z rozpoznaniem schorzenia autoimmunologicznego, gdyż anty-TPO wykrywa się u ok. 5% badanych w populacji osób zdrowych lub w przypadku wola tarczycy. Wykrycie przeciwciał powinno być oceniane w powiązaniu z wartościami stężeń hormonów tarczycy, wynikiem ultrasonografii tarczycy oraz wynikiem scyntygrafii tarczycy.

Częstość występowania przeciwciał przeciw TPO:

  • choroba Gravesa-Basedowa 60-70%
  • zapalenie tarczycy typu Hashimoto 60-90%
  • poporodowe zapalenie tarczycy 50-70%
  • zapalenie tarczycy indukowane cytokinami 30-40%

Stężenie przeciwciał przeciw tyreoglobulinie (anty-Tg)

Przeciwciała przeciw tyreoglobulinie zostały jako pierwsze wprowadzone do diagnostyki autoimmunologicznych chorób tarczycy. Wykonanie oznaczenia przeciwciał przeciw tyreoglobulinie (anty-Tg) jest wskazane przy podejrzeniu zapalenia tarczycy typu Hashimoto oraz w późnych powikłaniach u pacjentów z rakiem tarczycy.

Częstość występowania przeciwciał przeciw Tg:

  • choroba Gravesa-Basedowa 10-20%
  • zapalenie tarczycy typu Hashimoto 30-40%
  • poporodowe zapalenie tarczycy 20-40%
  • zapalenie tarczycy indukowane cytokinami 10-20%
Stężenie tyreoglobuliny (Tg)

Tyreoglobulina jest podstawowym elementem koloidu wypełniającego pęcherzyki tarczycy. W prawidłowych warunkach jest uwalniana z gruczołu tarczowego w śladowych ilościach. Oznaczanie stężenia Tg jest zalecane w przypadku podejrzenia procesu nowotworowego tarczycy. Wzrost stężenia tego białka jest spowodowany progresją lub wznową procesu nowotworowego, obniżenie zaś obserwowane w okresach remisji. Tyreoglobulina spełnia kryteria markera nowotworowego raka tarczycy. Jest użyteczna w ocenie późnych powikłań operowanych raków tarczycy. Regularnemu oznaczaniu Tg przypisuje się moc diagnostyczną porównywalną do ultrasonografii tarczycy w monitorowaniu przebiegu choroby po leczeniu radykalnym. Prawidłowe stężenie Tg jednak nie wyklucza raka.

Stężenie tyreoglobuliny (Tg) w surowicy krwi (w kontekście pooperacyjnego monitorowania leczenia wysoko zróżnicowanego raka tarczycy) zależy od:

  • ilości obecnej zróżnicowanej tkanki tarczycowej;
  • stopnia uszkodzenia gruczołu tarczowego;
  • nasilenia stymulacji receptora TSH.

Biorąc pod uwagę złożoność diagnostyki gruczołu tarczowego,  najlepiej jest prowadzić postępowanie w ścisłej współpracy z lekarzem. Podstawy diagnostyki tarczycy dostępne są nie tylko specjalistom, ale również lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej. Nie ulegajmy wpisom pojawiającym się „w sieci”. Zapytajmy naszego lekarza.

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Jak pokonać prokrastynację?
Na patologiczne odkładanie pracy na później zwane naukowo prokrastynacją cierpi wiele osób. – Fot. Pixabay

Okna umyte, trzydaniowy obiad ugotowany, mieszkanie lśni, pranie wstawione, porządki wiosenne zrobione. Na patologiczne odkładanie pracy na później zwane coraz częściej prokrastynacją cierpi wiele osób. Prokrastynację już od końca ubiegłego wieku traktowano jako jedno z zaburzeń psychicznych, takich jak na przykład depresja.

Uznawana za konflikt wewnętrzny między stroną racjonalną a nieracjonalną. Ta pierwsza rozumie, że uporanie się z obowiązkami powoduje lepsze samopoczucie, ale nieracjonalna nie lubi obowiązków, woli przyjemności natychmiast.

Z odkładaniem wszystkiego na później możemy sobie poradzić, jeśli zrozumiemy mechanizm jego działania i spróbujemy zmienić ten uprzykrzający życie nawyk. „Już samo zrozumienie działania nawyków – poznanie struktury pętli nawyku – pozwala je łatwiej kontrolować” – pisze Charles Duhig, autor książki „Siła nawyku”.

Zobacz też: Jak rozpoznać wampira energetycznego?

Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Gdy rozłożysz nawyk na jego składowe, możesz zacząć się nim bawić. Problem polega na tym, że twój mózg nie umie rozróżnić między nawykami dobrymi i złymi, więc jeśli wykształciłeś jakiś nawyk niekorzystny, będzie się o wiecznie gdzieś tam czaił, czyhając na właściwe wyzwalacze i nagrody”.

To pozwala zrozumieć, dlaczego tak trudno wyrobić nawyk na przykład biegania czy praktykowania jogi. Nasz wykształcony przez lata zwyczaj kanapowego spędzania wieczoru i chrupania przekąsek jest wzorcem, który na zawsze zostaje w naszej głowie. Jeśli jednak nauczymy się wykształcać nowe neurologiczne zwyczaje, to możemy zmusić te niekorzystne przyzwyczajenia do zmiany. Kiedy uda nam się wytworzyć nowy wzorzec – joga lub bieganie stanie się tak samo automatyczne jak nawyk siedzenia na kanapie.

Chyba nie ma ludzi całkowicie wolnych od odkładania na później – robimy to kiedy jesteśmy przytłoczeni nawałem pracy, mierzymy się z jakimś problemem czy zwyczajnie nie mamy energii,         żeby się skupić.

Zobacz też: Jak się nie starzeć?

Jedną z metod „wyplenienia” złego nawyku są dzienne sesje (najlepiej kilka) wypracowywania nowego nawyku:

  1. Na Facebooku lub Twitterze napisz post – #porzucam nawyk# – jeśli oczywiście wierzysz w siłę mediów społecznościowych.
  2. Ustaw czas na zegarze. Chcesz zacząć pracę na przykład rano o 7. Budzik o tej godzinie pomoże ci zacząć pracę. Kartka z przypomnieniem też nie zaszkodzi.
  3. Stwórz swoją listę. Będziesz nad nią pracować cały miesiąc. W zależności od tego, co zamierzasz, wypisz w punktach: pisanie książki, projekt do pracy, nowy kierunek studiów, malowanie lub nauka gry na pianinie.                                      Niech to będą rzeczy duże lub małe, ważne czy mniej ważne. Najważniejsze rzeczy wpisz na początek listy. Twoja zasada jest następująca w czasie codziennych sesji wykonujesz właśnie tę pracę – później robisz kolejne rzeczy. W ten sposób nie odkładasz na później najważniejszej rzeczy. Nie musisz się martwić – w końcu to tylko 20 minut dziennie.
  4. Każda sesja trwa 20 minut. Nastawiasz minutnik na 20 minut i skupiasz się tylko na wybranym zadaniu. Jeśli to za długo, zacznij od 10 minut.
  5. Powtarzaj praktykę każdego dnia, rób kilka sesji aż skończysz jedno zadanie (także w weekend!) – dopiero później możesz przejść do kolejnego. To świetne ćwiczenie, pozwalające wyrobić nawyk – twój mózg przyzwyczai się do codziennej pracy, a ty zaczniesz wierzyć w siebie i w to, że poradzisz sobie nawet z najtrudniejszymi zadaniami.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Droga do bliskości

Prawda, szacunek i trwała miłość w związku

Pia Melody w swojej najnowszej książce uczy, jak wyzwolić się z toksycznych związków i w jaki sposób zbudować bliskość, której tak bardzo potrzebujemy. Jej wskazówki to prawdziwa droga do samouzdrowienia siebie i naszych relacji.

Wybitna amerykańska psychoterapeutka zachęca do duchowego rozwoju – bez tego nie będziemy potrafili stworzyć opartego na miłości i zaufaniu związku. Prawda może nas uzdrowić, bo kiedy poznajemy prawdę o sobie samych, poznajemy swoją wrodzoną, wewnętrzną wartość. Kiedy wchodzimy w relację z drogim człowiekiem, powinniśmy być gotowi na przyjęcie prawdy o naszym partnerze i uszanować (lub pokochać) jego wewnętrzną wartość bez względu na jego zachowanie.

Oto kilka kroków do naprawy siebie i swojego związku:

1. Kiedy godzimy się na życie w prawdzie, odzyskujemy utracony porządek i możemy funkcjonować w tym, co autorka nazywa Wyższą Siłą.

W tej duchowej ścieżce nie chodzi o dobro, tylko o znalezienie prawdy – jeśli żyjemy w kłamstwie, zbaczamy z drogi. Mówiąc prawdę sobie i innym, automatycznie przenosimy się tam, gdzie działa Wyższa Siła. Tylko pogodzenie się ze sobą może pozwolić na to, abyśmy byli spełnioną istotą ludzką

 2.  Wyznaczanie zdrowych granic służy temu, aby stworzyć zdrowe związki i zdrową intymność.

Granice są psychologicznymi punktami naszej drogi, w których potrafimy wypowiedzieć prawdę o sobie, a ta informacja dociera do nas, kiedy jesteśmy w dobrze funkcjonującym związku. Niewłaściwe jest branie odpowiedzialności za to, co dzieje się z ciałem, myślami, emocjami i wyborami innych, jednocześnie niewłaściwe jest winienie innych za to, co dzieje się z naszymi ciałem, myślami, emocjami i wyborami.

Zobacz też: 5 mechanizmów obronnych, które większość z nas stosuje. .Jak mogą wpłynąć na związek?

3. Wszystkie traumy biorą się z uprzedmiotowienia dziecka lub z fałszywego poczucia posiadania silnej pozycji w rodzinie.

Z właściwej drogi schodzimy w różny sposób, ale często dzieje się tak z powodu traumy, przeżytej w dzieciństwie. Toksyczny rodzic zawstydza dziecko, uciszając je, niwelując w ten sposób jej lub jego zewnętrzne objawy stresu – co prowadzi do uprzedmiotowienia dziecka. Często dziecko przejmuje rolę rodzica, co prowadzi do fałszywego poczucia posiadania silnej pozycji w rodzinie.

4. Brak hamulców jest często przyczyną zaburzonego związku.

Stajemy się dysfunkcjonalni, jeśli nie potrafimy przyjąć energii,, która ukrywa się za zdrowymi granicami lub przefiltrować przychodzącą energię innych poprzez zdrowe granice. Kiedy stajemy się osobą bez żadnych zahamowań, pozwalamy na przejmowanie zbyt dużej ilości energii lub dajemy jej zbyt dużo drugiej osobie. Zdrowy związek i prawdziwa intymność jest możliwa tylko wtedy, kiedy mamy do czynienia ze zdrowymi granicami.

5. 5 podstawowych atrybutów prawdziwego dziecka, koncentruje się na następujących wartościach: wrażliwości, powstawaniu rozumu, zależności, odpowiedniej niedojrzałości, żywiołowości.

Dojrzały rodzic jest przewodnikiem dziecka na drodze właściwego wyrażania siebie oraz rozwoju poprzez każdy z powyższych atrybutów poprzez postawienie granic, co pozwoli na autentyczny rozwój dziecka.

6. Podstawą zdrowych granic jest poczucie własnej wartości, co jest także niezbędnym dobrego rodzicielstwa.

Zobacz też: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! PSYCHOLOGIA

Nawet jeżeli twoje dzieciństwo nie było szczęśliwe, możesz nauczyć się budować zdrowe granice, zdrowe poczucie własnej wartości. To będzie wymagało zaopiekowanie się twoim wewnętrznym dzieckiem i skupieniu się na uleczeniu emocjonalnych ran, spowodowanych traumą dzieciństwa (mobing w szkole, molestowanie, zaniedbanie etc.)

 7. Dobry związek wymaga dzielenia się własną prawdą z inną osobą, mówienia i słuchania.

Niezagojone traumy powodują, że wracamy do rodzinnych ról: zagubionego dziecka, bohatera, substytutu partnera, substytutu rodzica, rodzinnego terapeuty, synka mamy/córeczki taty. Myślimy, że taka jest rzeczywistość. Potrzeba prawdziwej wiary w siebie, aby zamknąć przeszłość i zacząć budować zdrowe relacje.

Wyd. Czarna Owca

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Przemoc nasza domowa – jak ją rozpoznać?

Przemoc nasza domowa
Niedawne wyznanie Weroniki Rosati o przemocy w związku, rozgrzało do czerwoności fora społecznościowe. – Fot. Pixabay

Niedawne wyznanie Weroniki Rosati o przemocy w związku, rozgrzało do czerwoności fora społecznościowe. Wiele osób gratulowało jej odwagi, ale znaleźli się też tacy, którzy nie zostawili na niej suchej nitki. Oczywiście nikt poza samymi zainteresowanymi nie zna prawdy, tym niemniej przemoc w naszym kraju dotyka olbrzymiej ilości kobiet i jest problemem, który wymaga rozwiązania.

Aby zidentyfikować wroga, trzeba go rozpoznać. Książka Avery Neal „Dlaczego czuję się nieszczęśliwa, skoro on jest taki wspaniały? Subtelne formy przemocy w związku” to poradnik, który pomaga rozpoznawać mechanizm przemocy i uczy,  jak można żyć bez oprawcy. Manipulacja i zastraszanie, obelgi, niewybredne żarty czy brak szacunku nie pozostawiają widocznych śladów, lecz bolą i niszczą podobnie jak przemoc fizyczna. Autorka, założyciela Woman Therapy Clinic, specjalizuje się w kobiecej depresji i lęku.

Oficjalne, policyjne statystyki mówią o 80 tys. kobiet doświadczających przemocy domowej w Polsce. To jednak liczba zgłoszonych sytuacji, kiedy prawdziwy wymiar tego procederu może wynosić nawet 800 tys. Państwo nie zapewnia mechanizmów umożliwiającą szybką i sprawną izolację sprawców przed rozpoczęciem postępowania karnego, stąd zgłoszenie sytuacji na policję nie pociąga za sobą uwolnienia kobiety i dzieci od przemocy.

Zobacz też: Samotne matki, czy samodzielne matki? O rodzicielstwie w pojedynkę

Ciągle za mało mówi się o tym, że manipulacja i kontrola pojawiają się w związku, w której nie dochodzi do fizycznej czy werbalnej przemocy. Najważniejsze dla kobiet jest rozpoznawanie nieodpowiednich wzorców zachowań, aby łańcuch przemocy nie przechodził na kolejne pokolenia.

W przemocy chodzi o władzę – o jej nadużywanie i przejmowanie kontroli nad drugą osobą.                Oto wzorce zachowań, które powodują, że tkwisz w toksycznym związku wg. Dr Lois P. Frankel, autorki książek m.in. „Grzeczne dziewczynki nie awansują”, „Grzeczne dziewczynki się nie bogacą”, „Grzeczne dziewczynki nie dostają tego, czego chcą”. Doktor Frankel jest licencjonowanym coachem i doradcą rodzinnym, pracuje głównie z kobietami i napisała wstęp do książki Avery Neal.

SYNDROM GOTOWANEJ ŻABY

Jeśli wrzuci się żabę do garnka z wrzątkiem, natychmiast z niego wyskoczy, kiedy jednak wrzuci się ją do zimnej, a potem będzie podgrzewać, żaba nie zorientuje się, że temperatura się zmienia, i w końcu umrze. Co to oznacza? Być może twój związek na początku być cudowny, ale z czasem stał się toksyczny. Niełatwo zdać sobie sprawę, gdzie tkwi przemoc, bo nasila się ona powoli.

PRZYMUS POWTARZANIA

To Zygmunt Freud zauważył, że ludzie mają skłonność do powtarzania zachowań z przeszłości tylko dlatego, że są one im znane. Jeśli dorastałaś w domu, w którym była przemoc, może ci się wydawać, że taka jest norma. Jeśli nawet uda ci się być w „normalnym” związku, uciekasz z niego, bo uważasz, że czegoś ci brakuje.

SZANOWANIE WŁADZY I AUTORYTETU

Bardzo dużo ludzi żyje w przekonaniu, że powinniśmy okazywać respekt ludziom u władzy. To dlatego tak długo kościołowi katolickiemu udawało się ukrywać temat molestowania seksualnego. Podobnie jest z rodzicami, którzy stosują przemoc wobec swoich dorosłych dzieci, szefami, którzy znęcają się nad podwładnymi, i nauczycielami, którzy wykorzystują uczniów.

DYLEMAT KOSZTÓW UTOPIONYCH

Wyobraź sobie, że kupiłaś używany samochód i powoli większość czasu spędzasz u mechanika, nie mówiąc o pieniądzach. Podobnie może być w związku – zainwestowałaś tyle czasu i kapitału emocjonalnego, że nie chcesz odchodzić. Mimo wypalenia emocjonalnego.

PRZEKAZ SPOŁECZNY

Informacje, które dostajemy w dzieciństwie różnią się od tych, które otrzymują nasi bracia – ten przekaz przekonuje nas, że mamy być przede wszystkim miłe. Jeśli nie, to nikt nas nie będzie lubił. Komunikat ten przekonuje nas, że „możesz robić co chcesz, lecz wciąż musisz zachowywać się jak ta mała, miła dziewczynka, tak jak się nauczono w dzieciństwie. Kobiety muszą zrozumieć, że przeciwieństwem „miła” nie jest „wstrętna”, tylko osoba o silnym głosie, która może zawalczyć o własne prawa oraz tych, na których jej zależy.

Zobacz też: Uwaga! Cyberprzemoc!

Jak pisze Avery Neal, ogromna większość kobiet, które tkwią w psychicznie destrukcyjnych związkach, nie ma nawet pojęcia o tym, że ich relacje z partnerem są oparte na przemocy, więc tym bardziej nie wie, po jakie źródła i pomoc sięgnąć. Jej książka jest podręcznikiem dla kobiet, które nie są pewne, dlaczego czują się nieszczęśliwe w związku. Dzięki niej będą wiedziały jak rozpoznawać unieszczęśliwiające je wzorce zachowań i łatwiej im będzie sięgnąć po pomoc. Jak piszą Frankel i Neal „nawet najdłuższa podróż zaczyna się zawsze od pierwszego kroku”. To ważna książka dla każdej kobiety.

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Matki kręcą porno!

Matki kręcą porno
Nietypowa edukacja seksualna – Fot.Pixabay

W Wielkiej Brytanii coraz więcej coraz młodszych nastolatków ogląda filmy porno. Cztery matki przerażone statystykami i zdegustowane tym, co znalazły w sieci, postanowiły wziąć sprawy we własne ręce i nakręciły etyczny film porno, aby pokazać młodzieży, że to, co tak chętnie oglądają, nijak ma się do łóżkowej rzeczywistości.

Filmy porno to dla wielu młodych ludzi jedyna forma edukacji seksualnej – jak się okazuje nie tylko u nas. W Polsce coraz więcej nastolatków zaczyna współżycie w wieku 15 lat, ponad połowa bez zabezpieczenia, a źródłem wiedzy o seksie nie jest wychowanie do życia w rodzinie, czy rodzice (którzy uważają, że edukacja seksualna demoralizuje) tylko Internet.

Zobacz też: Nastolatek w domu, czyli 6 najlepszych książek o dorastaniu

W Wielkiej Brytanii 65 % chłopców w wielu 15-16 lat i 28 % 11 i 12-latków czerpie wiedzę o seksie właśnie z takich filmów i tak też traktuje swoje partnerki. Poza tym spora część młodych ludzi uzależnia się od oglądania filmów porno, a młode kobiety nie czują się komfortowo, kiedy są zmuszane przez swoich partnerów do odtwarzania sytuacji oglądanych w filmach. Wiele z nich porównuje się także do aktorek, co ma negatywny wpływ na postrzeganie własnego ciała.

Czym innym jest korzystanie z pornografii po rozpoczęciu życia seksualnego, a czym innym zaczynanie życia seksualnego od pornografii – co do tego zgadzają się psychologowie i seksuolodzy.

Zobacz też: Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie?

Jak przyznają twórczynie (Sarah-Louise, Sarah, Emma i Anita), kręcenie filmu nie było łatwym zadaniem. W trakcie zdjęć jedna z mam odeszła z projektu (nie było to w zgodzie z jej wiarą i zasadami moralnymi). Kolejna załamała się, kiedy w trakcie zbierania informacji otworzyła film, w którym gwałcono kobietę. Nie wspominając o tej, która zwymiotowała na planie.

Film oczywiście przeznaczony jest dla widzów, którzy ukończyli 18 lat. Jedna z reżyserek zaprosiła na premierę syna z grupą znajomych, którzy podczas dyskusji po premierze przyznali, że film spełnił ich oczekiwania i był przydatną lekcją nienaruszania granic i intymności.

Źrodło:

https://inews.co.uk

https://www.youtube.com/watch?v=eMkUVlIuprM

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.