Przejdź do treści

Diagnostyka nieprawidłowości w pracy tarczycy – dlaczego warto się badać?

Choroby tarczycy to problem ok. 20% Polaków. Jednak objawy wskazujące na zaburzenia pracy tego gruczołu nie zawsze są swoiste, więc często diagnostyka nie jest podejmowana. Choroby tarczycy są przyczyną rozregulowania gospodarki hormonalnej oraz metabolizmu komórek, a przez to powodują nieprawidłową pracę wielu układów, m.in. rozrodczego, nerwowego i pokarmowego.

Tarczyca jest niewielkim gruczołem znajdującym się poniżej krtani. Jej podstawową funkcją jest wytwarzanie hormonów tyroksyny (T4) oraz trójjodotyroniny (T3), które uwolnione do krwiobiegu, kontrolują metabolizm każdej komórki w organizmie. Praca tarczycy jest regulowana przez tyreotropinę (TSH) wytwarzaną przez przysadkę mózgową. TSH pobudza tarczycę do produkcji hormonów, które z kolei hamują wydzielanie TSH. To tzw. mechanizm ujemnego sprzężenia zwrotnego, który utrzymuje hormony na właściwym poziomie.

Zaburzenia pracy tarczycy

Choroby tarczycy można podzielić na cztery grupy: schorzenia związane z nieprawidłowościami w produkcji hormonów (niedoczynność, nadczynność tarczycy), zmiany zapalne (typu Gravesa-Basedowa, typu Hashimoto), obecność guzków lub zwiększenie objętości gruczołu. Występują one dość często, a zachorowalność rośnie wraz z wiekiem. Szacuje się, że dotykają pięciokrotnie częściej kobiet niż mężczyzn.

Objawy chorób tarczycy są nieswoiste, mogą być powodowane przez inne procesy chorobowe toczące się w organizmie. Wśród najczęściej występujących wymienia się:

  • w nadczynności: nadpobudliwość, zwiększona potliwość, kołatanie serca, utrata masy ciała, biegunki, u kobiet zaburzenia cyklu miesiączkowego;
  • w niedoczynności: sucha skóra, zmęczenie, zwiększenie masy ciała, przewlekłe zaparcia, objawy depresji, u kobiet zaburzenia cyklu miesiączkowego.

 

Nieleczone choroby tarczycy mogą być przyczyną poważnych powikłań zdrowotnych, dlatego warto w przypadku występowania nawet dyskretnych objawów przeprowadzić diagnostykę w tym kierunku – mówi dr n. med. Andrzej Marszałek, dyrektor medyczny Laboratoriów Synevo. – Monitorowanie funkcjonowania tarczycy jest szczególnie ważne u kobiet w ciąży, tu konsekwencją mogą być poronienie lub wady rozwojowe dziecka” – dodaje.

Badania diagnostyczne wskazane przy zaburzeniach pracy tarczycy
Stężenie TSH

Hormon tyreotropowy (TSH) wytwarzany jest przez przysadkę mózgową. Reguluje on stężenie hormonów tarczycy. Stężenie TSH w surowicy jest czułym wskaźnikiem odzwierciedlającym aktualny stan metaboliczny tarczycy. U osób z prawidłową czynnością przysadki mózgowej podwyższenie stężenia TSH powoduje obniżenie poziomu obwodowych hormonów tarczycy, natomiast obniżenie TSH skutkuje ich podwyższeniem.

Podwyższone stężenie TSH w surowicy może być wynikiem:

  • pierwotnej niedoczynności tarczycy: stężenia T4 i T3 są obniżone;
  • wtórnej nadczynności tarczycy (bardzo rzadko): stężenia T4 podwyższone;
  • obecności guza wytwarzającego TSH (rzadko);
  • oporności na hormony tarczycy (rzadko);
  • stosowania jodu i związków jodowych cieniujących używanych w badaniach RTG;
  • obecności niektórych chorób, takich jak:

– marskość wątroby;

– nowotwory złośliwe;

  • stosowania leków.

Obniżone stężenie TSH w surowicy może być wynikiem:

  • pierwotnej nadczynności tarczycy: wówczas stężenia T4 i T3 są granicznie wysokie lub tylko podwyższone. Jeśli stężenia T4 i T3 są normalne, to należy brać pod uwagę autonomiczną lub utajoną nadczynność w chorobie Gravesa-Basedowa lub hipertroficzną postać zapalenia tarczycy typu Hashimoto (wczesne stadium);
  • wtórnej niedoczynności tarczycy: jeśli T4 i T3 są obniżone, to mamy do czynienia głównie z całkowitą niedoczynnością przysadki;
  • głodzenia;
  • stosowania leków.

Zakres wartości referencyjnych dla TSH ulegał zmianom na przestrzeni ostatnich lat. Częściowo wynika to ze zmiany czułości i swoistości analitycznej metody, a także z obserwacji „subklinicznych” zaburzeń. Obecnie postuluje się dalsze obniżenie górnej granicy zakresu wartości referencyjnych.

Godna podkreślenia jest próba usprawnienia procesu diagnostycznego poprzez współpracę lekarza klinicysty i laboratorium. Wynik badania TSH, od którego można zacząć diagnostykę, przekazywany jest lekarzowi w dniu zlecenia lub następnego dnia. Lekarz, dostając do ręki nieprawidłowy wynik, może zlecić uzupełnienie diagnostyki o FT4 wykonanej z pobranego już wcześniej materiału. Pacjent nie czeka do następnej wizyty i nie wymaga kolejnego badania. Wynik uzyskany po 48 godzinach od pobrania z materiału, z którego uzyskano wstępnie wynik TSH, jest w pełni wiarygodny” – podkreśla dr Marszałek.

Stężenie wolnej tyroksyny (FT4)

Tarczyca wydziela tyroksynę (T4) w postaci prohormonu, który w tkankach obwodowych ulega odjodowaniu, przekształceniu w aktywną biologicznie postać – trijodotyroninę (T3). Zaletą oznaczenia wolnej frakcji FT4 jest jej niezależność od czynników wpływających na łączenie się z białkami. Wolna frakcja tetrajodotyroniny (FT4) zastępuje oznaczenie całkowitych hormonów tarczycy np. w przypadku leczenia estrogenami, doustnej antykoncepcji, u chorych z zespołem nerczycowym oraz u pacjentek w ciąży.

Podwyższone stężenie FT4 obserwuje się w indukowanej jodem nadczynności tarczycy, wczesnym stadium zapalenia tarczycy typu Hashimoto, jak również podczas stosowania dużych dawek preparatów tyroksyny (T4). Obniżone stężenie FT4 w surowicy może być wynikiem niedoczynności tarczycy, zapalenia tarczycy lub stanu po wycięciu tarczycy i po radioterapii.

Stężenie wolnej trijodotyroniny(FT3)

Podobnie jak w przypadku stężenia tyroksyny, testem zalecanym jest badanie wolnej postaci hormonu, czyli FT3. Jest on jednak uważany za najbardziej nadużywane badanie czynności tarczycy. Głównym wskazaniem do jego wykonywania jest podejrzenie T3-thyreotoxicosis (T3-nadczynności tarczycy), gdy niskiemu stężeniu TSH i objawom nadczynności tarczycy towarzyszy prawidłowe stężenie FT4.

Podwyższone stężenie FT3 w surowicy może być wynikiem nadczynności tarczycy, stosowania leków zawierających T3 oraz T3-hipertyreozy. Obniżone stężenie FT3 w surowicy może być wynikiem niedoczynności tarczycy.

Stężenia przeciwciał tarczycowych

Przeciwciała przeciw receptorowi TSH (anty-TSH)

Receptor TSH stanowi antygen dla autoprzeciwciał w autoimmunologicznej chorobie Gravesa-Basedowa. Wysokość stężenia przeciwciał przeciw receptorowi TSH umożliwia ocenę aktywności choroby lub rozpoznanie nawrotów. Jednakże wysokość miana przeciwciał nie koreluje ze stopniem nadczynności tarczycy.

Częstość występowania przeciwciał przeciw receptorowi TSH:

  • choroba Gravesa-Basedowa 80-100%
  • zapalenie tarczycy typu Hashimoto 10%
  • poporodowe zapalenie tarczycy 50-70%

Przeciwciała przeciw peroksydazie tarczycowej TPO (anty-TPO)

Peroksydaza tarczycowa (TPO) odgrywa podstawową rolę w biosyntezie hormonów tarczycy. Jest odpowiedzialna za jodynację tyreoglobuliny i sprzężenie dwóch dwutyrozyn. Przeciwciało przeciw TPO rozpoznaje swoiste autoantygeny TPO. Badanie stężenia przeciwciał przeciw peroksydazie tarczycowej najczęściej stosowane jest w diagnostyce zapalenia tarczycy typu Hashimoto. Wynik dodatni przeciwciał przeciw TPO nie może być jednak jednoznaczny z rozpoznaniem schorzenia autoimmunologicznego, gdyż anty-TPO wykrywa się u ok. 5% badanych w populacji osób zdrowych lub w przypadku wola tarczycy. Wykrycie przeciwciał powinno być oceniane w powiązaniu z wartościami stężeń hormonów tarczycy, wynikiem ultrasonografii tarczycy oraz wynikiem scyntygrafii tarczycy.

Częstość występowania przeciwciał przeciw TPO:

  • choroba Gravesa-Basedowa 60-70%
  • zapalenie tarczycy typu Hashimoto 60-90%
  • poporodowe zapalenie tarczycy 50-70%
  • zapalenie tarczycy indukowane cytokinami 30-40%

Stężenie przeciwciał przeciw tyreoglobulinie (anty-Tg)

Przeciwciała przeciw tyreoglobulinie zostały jako pierwsze wprowadzone do diagnostyki autoimmunologicznych chorób tarczycy. Wykonanie oznaczenia przeciwciał przeciw tyreoglobulinie (anty-Tg) jest wskazane przy podejrzeniu zapalenia tarczycy typu Hashimoto oraz w późnych powikłaniach u pacjentów z rakiem tarczycy.

Częstość występowania przeciwciał przeciw Tg:

  • choroba Gravesa-Basedowa 10-20%
  • zapalenie tarczycy typu Hashimoto 30-40%
  • poporodowe zapalenie tarczycy 20-40%
  • zapalenie tarczycy indukowane cytokinami 10-20%
Stężenie tyreoglobuliny (Tg)

Tyreoglobulina jest podstawowym elementem koloidu wypełniającego pęcherzyki tarczycy. W prawidłowych warunkach jest uwalniana z gruczołu tarczowego w śladowych ilościach. Oznaczanie stężenia Tg jest zalecane w przypadku podejrzenia procesu nowotworowego tarczycy. Wzrost stężenia tego białka jest spowodowany progresją lub wznową procesu nowotworowego, obniżenie zaś obserwowane w okresach remisji. Tyreoglobulina spełnia kryteria markera nowotworowego raka tarczycy. Jest użyteczna w ocenie późnych powikłań operowanych raków tarczycy. Regularnemu oznaczaniu Tg przypisuje się moc diagnostyczną porównywalną do ultrasonografii tarczycy w monitorowaniu przebiegu choroby po leczeniu radykalnym. Prawidłowe stężenie Tg jednak nie wyklucza raka.

Stężenie tyreoglobuliny (Tg) w surowicy krwi (w kontekście pooperacyjnego monitorowania leczenia wysoko zróżnicowanego raka tarczycy) zależy od:

  • ilości obecnej zróżnicowanej tkanki tarczycowej;
  • stopnia uszkodzenia gruczołu tarczowego;
  • nasilenia stymulacji receptora TSH.

Biorąc pod uwagę złożoność diagnostyki gruczołu tarczowego,  najlepiej jest prowadzić postępowanie w ścisłej współpracy z lekarzem. Podstawy diagnostyki tarczycy dostępne są nie tylko specjalistom, ale również lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej. Nie ulegajmy wpisom pojawiającym się „w sieci”. Zapytajmy naszego lekarza.

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Metoda, która pozwoli złapać pedofila nawet dziesiątki lat po popełnieniu zbrodni. Zobacz, co odkryli naukowcy

Przemoc wobec dzieci pozostawia ślad w genach
fot. Pixabay

Przemoc wobec dzieci może pozostawić „molekularne ślady traumy” w genach ofiar. To odkrycie może okazać się przełomem w śledztwach kryminalnych prowadzonych przeciwko oprawcom dzieci.

Według statystyk w samych Stanach Zjednoczonych rocznie ponad 6,6 mln dzieci staje się ofiarami nadużyć i przemocy. Liczba ta odnosi się jedynie do zarejestrowanych przypadków i nie uwzględnia najmłodszych, którzy cierpią w milczeniu i strachu.

Przemoc wobec dzieci nie zawsze pozostawia po sobie blizny, jednak jej ślady mogą pozostać w genach – dowodzi najnowsze badanie.

Zobacz także: Bezbronni i wykluczeni. Najmłodsze ofiary ponoszą tu najwyższy koszt

Przemoc wobec dzieci pozostawia ślad w genach

Genetyczne ślady traumy zostały odkryte przez naukowców z Harvardu oraz badaczy Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej Eksperci są zdania, że ich odkrycie może w przyszłości pomóc w złapaniu pedofilii oraz innych oprawców dzieci, nawet dziesiątki lat po popełnieniu zbrodni.

Psycholodzy już od dawna przekonywali, że szkody wyrządzone w dzieciństwie pozostawiają w człowieku ślad przez całe życie. Wyniki najnowszych badań potwierdzają tę tezę i pokazują, że informacje o zdarzeniach z przeszłości mogą zostać przekazane w genach nawet naszym potomkom!

Wchodzenie w toksyczne relacje, depresja, zespół stresu pourazowego, myśli samobójcze – z takimi problemami najczęściej zderzają się osoby, które w dzieciństwie padły ofiarą przemocy. Około 80 proc. młodych dorosłych, którzy w przeszłości doświadczyli traumy, zmaga się przynajmniej z jednym z wyżej wymienionych problemów.

Zobacz także: UNICEF alarmuje: dla 48 mln dzieci codzienne życie jest koszmarem

Ofiary przemocy żyją krócej

Skutki przemocy na zdrowie psychiczne mogą ujawnić się również nawet do kilkudziesięciu lat później – sugerują naukowcy z Harvardu Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej.

Częściowo może to być spowodowane podwyższonym poziomem hormonu stresu – kortyzolu, który przyczynia się do rozwoju chorób serca i wątroby. Z wysokim poziomem kortyzolu w połączeniu z papierosami, po które często sięgają ofiary przemocy, wiąże się także ryzyko powstania zaburzeń oddychania i przewlekłej obturacyjnej choroby płuc.

Udowodniono także, że małoletnie ofiary molestowania seksualnego żyją krócej. Według niektórych badań średnia długość życia takich osób skraca się nawet o dwie dekady w porównaniu z resztą populacji!

Zobacz także: „No nie wstydź się!”. O tym, jak dorośli zawstydzają dzieci

Trochę biologii

Dopiero w ostatnich latach naukowcy zaczęli odkrywać wpływ traumy na ludzki organizm na poziomie molekularnym.

W najnowszym badaniu naukowcy przyjrzeli się, w jaki sposób trauma wpływa na metylację, czyli proces przekazywania grupy metylowej (-CH3) pomiędzy molekułami. Grupa metylowa jest przyłączana do enzymu, który pod jej wpływem ulega aktywacji i pełni odpowiednią funkcję. Jednym z częściej badanych defektów, powodujących zaburzenia metylacji, jest mutacja genu MTHFR, która może dotyczyć więcej niż 40% populacji.

Metylacja to część szerokiego zakresu epigenetyki, czyli nauki o zmianach ekspresji i przekazywaniu genów. – Wiemy, że epigenetyka to sposób, w jaki twoje doświadczenia „przenikają pod skórę” – mówi dr Andrea Roberts z Uniwersytetu Harvarda. Ekspertka w swojej karierze skupia się na badaniu wpływu traumy na życie i przyszłe pokolenia. Jej zdaniem proces metylacji odgrywa tu kluczową rolę.

– Geny są niczym spiżarnia. Każda komórka ma swój własny przepis, a sposób, w jaki jest on realizowany, wynika po części z metylacji – tłumaczy dr Roberts.

Gdy proces metylacji nie przebiega prawidłowo, cały mechanizm ekspresji genów zostaje zakłócony.

Zobacz także: 12 mln dziewczynek na świecie wychodzi za mąż w dzieciństwie. Czy uda się to zmienić?

Dzięki nauce dowiemy się więcej o przebytych traumach

Zespół dr Roberts wraz z naukowcami z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej postanowili porównać DNA plemników ofiar przemocy z plemnikami ochotników z grupy kontrolnej. Różnice pomiędzy dwoma grupami zaobserwowano aż w 12 różnych regionach DNA. Okazało, że mężczyźni, którzy w dzieciństwie przeżyli traumę, mieli gorszą jakość nasienia i mniejszą koncentrację plemników.

– To dowód na to, że przemoc wobec dzieci ma wielowymiarowy i poważny wpływ na organizm. Możliwe, że oddziałuje również na potomstwo – zauważa dr Roberts.

Już teraz dzięki epigenetyce naukowcy są w stanie oszacować wiek osoby jedynie na podstawie tkanki, np. skóry.

Jedno jest pewne – zarówno warunki środowiska, jak i doświadczenia z dzieciństwa pozostawiają wyraźne ślady w naszych markerach biologiczny. Zdaniem niektórych naukowców wyciąganie informacji o traumach z zapisów epigenetycznych to już jedynie kwestia kilku lat.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Potrzebujesz wyciszenia? Postaw na odpoczynek w Manor House SPA

odpoczynek w Manor House SPA
fot. Manor House SPA

Piękny park z mnóstwem okazji do odpoczynku – hamaki, leżaki, miejsca do medytacji… Biowitalne SPA. Klimatyczny hotel. Manor House SPA zaprasza wszystkich ceniących ciszę i spokój.

Jeśli chcesz odpocząć od obowiązków dnia codziennego, pośpiechu i zgiełku miasta, pomyśl o odpoczynku wśród natury. Bliskość przyrody niesie wiele korzyści: wycisza, odpręża, uspokaja, poprawia stan psychiczny i fizyczny.

Zobacz także: Dobroczynny „oddech życia”

Energia czerpana z natury

Przebywanie na świeżym powietrzu wpływa kojąco na zmysły: wzrok odpoczywa w otoczeniu zieleni, szum drzew i śpiew ptaków są przyjemne dla ucha, a zapach i piękno roślin pobudzają wyobraźnię i wprawiają w dobry nastrój. Takim terenem jest zabytkowy park w mazowieckich Chlewiskach z ponad 300-letnim starodrzewem i niezwykłymi pomnikami przyrody.

Piękny park należący do kompleksu Manor House SPA nie tylko czaruje bogactwem barw i dźwięków natury, ale też obdarowuje odwiedzających pozytywnymi siłami. Można czerpać energię „chi” ziemi i drzew podczas dobroczynnych dla zdrowia spacerów. Drzewa stanowią bowiem ogromne źródła energii. Przebywając w ich otoczeniu, możemy pobudzić własne siły witalne, co poprawia stan zdrowia i wpływa na prawidłową wydajność organizmu i dobre samopoczucie.

Większe skupiska drzew poprawiają lokalny mikroklimat, chronią przed podmuchami wiatru i hałasem, mogą wpłynąć na obniżenie wysokiej temperatury (dzięki czemu stają się idealnym schronieniem przed upałami), ale też zmniejszyć poziom składników, które tworzą niebezpieczny dla zdrowia smog.

Zobacz także: Energia z serca ziemi. Pobudź ciało i umysł podczas wSPAniałych zabiegów

Harmonia, czystość i spokój

Starannie pielęgnowany 10-hektarowy park Manor House SPA skrywa energetyczny Ogród Medytacji, w którym naturalne miejsca mocy zostały dodatkowo wzmocnione. W Ogrodzie Zen – kopii sławnego ogrodu Ryoan-ji koło Kioto – którego istotę określają cztery zasady: harmonia, szacunek, czystość i spokój, oraz w promieniującym pozytywną energią Kamiennym Kręgu Mocy, można dostroić się do energii Wszechświata. Dzięki aktywowaniu pozytywnych sił w Spirali Energetycznej można oczyścić, wzmocnić i harmonizować cały organizm.

Pole Piramidy Horusa zwiększa koncentrację, witalność, inwencję twórczą, komunikatywność, rozwój wewnętrzny i poziom świadomości, wzmacnia system immunologiczny i regenerację organizmu. Godne polecenia są także rytuały zdrowia pod gołym niebem w Witalnej Wiosce® SPA oraz spacery po ścieżkach: medytacji (wielkiej i małej) – idealnych dla ćwiczeń runicznych; przyrodniczej – biegnącej koło rzadkich okazów drzew lub historycznej, obejmującej wszystkie zabytkowe obiekty dawnej posiadłości Odrowążów – jednej z najstarszych rezydencji szlacheckich w Polsce.

Zobacz także: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie wśród historycznych obiektów

Odpoczynek w Manor House SPA

Dziś mieści się tu urokliwy hotel dla dorosłych, łączący historię z niewymuszonym luksusem, chętnie wybierany na romantyczne pobyty i odwiedzany przez osoby pragnące zostać rodzicami. Kompleks Manor House SPA**** Pałac Odrowążów***** jest znany m.in. ze specjalnej oferty dla wegan i alergików, oryginalnego Biowitalnego SPA z autorskim programem odmładzającym i energetycznymi terapiami, w których specjalizują się Gabinety Bioodnowy, bezchlorowego basenu z ożywioną wodą doskonale pielęgnującą skórę, nawet tę najbardziej wrażliwą, kompleksu Łaźni Rzymskich i odbywających się w nim seansów w płótnach, leczniczych kąpieli ofuro, również w wysokich dwuosobowych wannach projektu Manor House, czy koncertów na misy i gongi tybetańskie.

W hotelowej restauracji serwuje się tradycyjną polską kuchnię oraz cenione przez gości dania wegańskie i według zdrowej Diety Życia. Jak na historyczny obiekt przystało, jest tu także stajnia dla koni.

Zobacz także: Hotel i spa przyjazne weganom. Prestiżowa nagroda dla Manor House

Wysoka energetyka kluczem do regeneracji organizmu

Ze względu na wysoką energetykę Manor House SPA jest nazywany Polskim Centrum Biowitalności. Oddziaływanie energetyczne jest tu nawet 5-krotnie większe od neutralnego dla człowieka poziomu i dochodzi do 30 000 jednostek Bovisa.

Przebywanie w miejscach o wysokiej biowitalności jest bezcenne dla organizmu – niezależnie od wieku, pory roku czy stylu życia ta wewnętrzna energia życiowa daje siłę do działania, sprzyja regeneracji, pozytywnie wpływa na stan zdrowia i dobre samopoczucie. Warto pielęgnować codzienne przyzwyczajenia, dbać o dietę, ruch, ale też pobudzenie sił witalnych, najlepiej w miejscach wspomagających dobrostan organizmu. Zawsze jest dobry czas na błogi relaks, wyciszenie, urlop dla zdrowia.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Dla niektórych dzieci plecak to niejedyny ciężar w szkole. Możesz je odciążyć

SOS Wioski Dziecięce promuje tolerancję /Na zdjęciu: Anna Dereszowska i uczniowie uczestniczący w lekcji SOS Wioski Dziecięce
Fot.: Natalia Łyczko

Powrót do szkoły to czas radosnego gromadzenia kolorowych piórników, akcesoriów oraz pachnących nowością książek i zeszytów, które szczelnie wypełniają wnętrze tornistra. Ale dla niektórych dzieci wypełniony po brzegi plecak to niejedyny ciężar, z którym mierzą się przed przestąpieniem szkolnego progu. Znacznie trudniejszy do udźwignięcia jest ciężar emocjonalny, wynikający z trudnej sytuacji rodzinnej, nierównego startu w życie i strachu przed kolejnym ciosem: brakiem zrozumienia ze strony rówieśników. Takimi dziećmi są m.in. podopieczni Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, którzy – z naszą pomocą – mogą znaleźć w szkole bezpieczną przestrzeń.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Kwestia wykluczenia rówieśniczego jest coraz częstszym problemem w polskich szkołach. Z objawami braku akceptacji spotykają się też dzieci z rodzin zastępczych oraz zagrożonych rozpadem. Wynika to najczęściej ze strachu przed innością, który towarzyszy ich klasowym kolegom, i niewiedzy, jak nawiązać kontakt z dzieckiem, którego historia jest trudniejsza od ich własnej.

Aby przeciwdziałać izolacji społecznej uczniów opuszczonych lub osieroconych przez rodziców, stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce uruchomiło wyjątkową kampanię informacyjną „Lekcję życia odrabiam sam”. Jej celem jest promowanie tolerancji i pokazanie, że mimo pewnych różnic, więcej nas łączy niż dzieli.

W  ramach akcji w jednej z warszawskich szkół podstawowych odbyła się wyjątkowa lekcja pokazowa „#JestemZSOS”, którą poprowadziła mama SOS Halina Kozacka oraz ambasadorka Stowarzyszenia Anna Dereszowska. W wydarzeniu wzięli udział młodzi uczniowie, którzy mieli szansę dowiedzieć się, jak wygląda praca stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. Zrozumiały też, z jakimi trudnościami społecznymi spotykają się dzieci, które na wczesnym etapie życia musiały wziąć odpowiedzialność za swój los.

CZYTAJ TEŻ: Miejsca znane, a jednak obce. „Najlepsze buty na świecie” Michała Olszewskiego

Cenna lekcja (nowego) życia

Jak podczas spotkania zaznaczyły przedstawicielki SOS Wiosek Dziecięcych, dopiero pod opieką organizacji, w rodzinnym otoczeniu, pełnym ciepła, szacunku i uwagi, wiele takich dzieci odzyskuje szansę na spokojny rozwój i edukację. Przy wsparciu zastępczych rodziców SOS, a także specjalistów – pedagogów i psychologów, powoli odzyskują radość z dzieciństwa. Ale do właściwego wsparcia potrzebują też akceptacji rówieśników. Właśnie dlatego tak ważne jest, by w szkole wykazywać się wyrozumiałością i szukać w rówieśniku podobieństw, nie różnic.

‐ Zarówno maluchy będące pod opieką rodziców SOS, jak i te, których rodziny otrzymują wsparcie prowadzonego przez nas profilaktycznego „Programu umacniania rodziny”, niosą ze sobą ciężki bagaż emocjonalny. Chociaż robimy wszystko, by pomóc im się z nim uporać, proces odbudowy wiary w siebie jest bardzo długi. Każdego dnia nasze dzieci muszą stawiać czoła także nowym wyzwaniom, takim jak brak akceptacji ze strony rówieśników, poczucie samotności i niezrozumienia w szkole – podkreśla Barbara Rajkowska, dyrektor krajowa Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Lekcje „#JestemzSOS” mogą odbyć się w każdej szkole na terenie kraju. Wystarczy wejść na stronę https://wioskisos.org/jestemzsos/ i zgłosić swoją placówkę do udziału w projekcie.


SOS Wioski Dziecięce to międzynarodowa organizacja dobroczynna. Jej działalność opiera się na dostarczaniu kompleksowego wsparcia opuszczonych i osieroconych dzieci, a także umacnianie rodzin zagrożonych rozpadem. Przedstawiciele polskiego oddziału SOS Wioski Dziecięce skutecznie realizują tę misję już od ponad 30 lat.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Policjantka nakarmiła piersią głodne dziecko.”Nie wahałam się ani sekundy”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

Marsz Kobiet. Na transparencie napis: Przyszłość jest wciąż kobietą /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw
Fot.: Pixabay,com

40 tys. osób – tyle mieszkańców liczy średniej wielkości miasto w Polsce. Właśnie tyle kobiet umiera co roku na świecie w wyniku pozaustawowych, niebezpiecznych aborcji. Kilkaset razy więcej podejmuje ryzyko, narażając się na poważne powikłania. Takich sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby we wszystkich państwach obowiązywało prawo do przerwania ciąży. Braki w tym zakresie ma wciąż kilka europejskich krajów, m.in. Andora, Malta i Watykan. Jednym z nich jest też Polska.

Zgodnie z badaniem CBOS przeprowadzonym w 2013 r., na przerwanie ciąży zdecydowało się 25-33% Polek. Większość z nich nie mogła liczyć w tej kwestii na wsparcie państwa. Obowiązująca w Polsce ustawa z 1993 r., nazywana kompromisem aborcyjnym, nie dopuszcza przerywania ciąży. Wyjątkiem są trzy ściśle określone przypadki:

  • zagrożenie życia i zdrowia kobiety,
  • ciężkie uszkodzenie płodu,
  • ciąża jest wynikiem gwałtu lub innego czynu zabronionego, a nie upłynął jeszcze jej 12. tydzień.

Zaistnienie ostatniej z tych przesłanek stwierdza prokurator, pierwszych dwóch zaś – lekarz (przeważnie inny niż wykonujący zabieg). W przypadku kwalifikacji na zabieg przerwania ciąży, pacjentka otrzymuje tabletki dopochwowe, które wywołują skurcze i krwawienie.

Jednak nawet kobiety, których sytuacja mieści się w wąskich ustawowych ramach, doświadczają istotnych problemów z wyegzekwowaniem należnego im świadczenia. Z powodu braku precyzji w przepisach i procedurach regulujących aborcję w Polsce, szpitale samodzielnie decydują, czy dany przypadek kwalifikuje się do legalnego zabiegu.

Jak wynika z raportu „Dzień dobry, chcę przerwać ciążę”, w aż 22 na 133 objęte monitoringiem szpitale w Polsce z różnych względów nie wykonywano aborcji.

Prawo do aborcji w Europie. Jak wypadamy na tle innych krajów?

Tymczasem w większości krajów europejskich regulacje dotyczące aborcji są znacznie bardziej liberalne. Zakładają przeważnie, że do 12. tygodnia ciąży kobieta ma prawo samodzielnie zdecydować o kontynuacji lub przerwaniu ciąży.

Z czego wynikają te różnice w prawodawstwie? Polscy politycy od wielu lat powtarzają, że ustawa aborcyjna z 1993 r. jest starannie wypracowanym kompromisem, który ma pogodzić dwie równie liczne, lecz odmienne światopoglądowo grupy obywateli: liberałów i konserwatystów. Ale czy po 25 latach Polacy podzielają ten entuzjazm do obowiązujących przepisów? Okazuje się, że nie.

Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw?

Podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”, zorganizowanego przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przedstawiono wyniki najnowszego sondażu Fundacji Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych. Dotyczył on stosunku Polaków do drastycznych bannerów, które pojawiają się w pobliżu szpitali, przedszkoli i szkół, oraz prawa do aborcji – dostępnej na żądanie.

Z badań, które we wrześniu br. przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 osób, wynika, że 92% respondentów sprzeciwia się ingerencji państwa w prywatne decyzje planów reprodukcyjnych, a 83% negatywnie ocenia obecność krwawych antyaborcyjnych plakatów w przestrzeni publicznej. Niewiele mniej badanych (70%) uważa, że takie działania przeciwników możliwości przerywania ciąży powinny zostać zakazane.

Niemal dokładnie tyle samo osób (69%) opowiada się za dostępnością aborcji do 12. tygodnia ciąży. Aż 54% wyraża ten pogląd w sposób zdecydowany. Przeciwko takim rozwiązaniom jest 23% badanych; 11% z nich to zadeklarowani przeciwnicy dostępnej aborcji.

Najwyższe poparcie dla prawa do dostępnej aborcji odnotowano wśród osób o dochodach do 2 tys. zł oraz z przedziału 4-5 tys. zł, w wieku 40-60 lat. Odsetek kobiet i mężczyzn, którzy udzielili takiej odpowiedzi, był zbliżony: wynosił odpowiednio 71% i 66%. Nieco więcej zwolenników i zwolenniczek prawa do aborcji było wśród osób z wykształceniem podstawowym (74%) niż ze średnim (64%)  i wyższym (70%). Co istotne, rzadziej prawo do aborcji popierają osoby zarabiające  powyżej 5 tys. zł., a najrzadziej ci, których pensja mieści się w przedziale 3-3,99 tys. zł.

CZYTAJ TEŻ: Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niezwykły gest muzyków podczas koncertu w Krakowie

Prawo do aborcji prawem człowieka. Historyczna przewaga poglądów pro-choice

Wyniki sondażu wskazują na zdecydowaną przewagę poglądów pro-choice nad tymi, które reprezentują środowiska przeciwników wyboru. Mimo to w mediach więcej uwagi poświęca się działaniom i relacjom mniej licznej strony. Lekcję w tym temacie mają do odrobienia także media liberalne, które poruszając temat aborcji, nie zawsze posługują się właściwym językiem.

„Sposób przedstawiania w mediach zabiegu przerywania ciąży ma ogromny wpływ na jego społeczne postrzeganie. Odpowiedzialność mediów wymaga świadomego doboru słów oraz uważności na ideologiczne zawłaszczanie pojęć […] przez przeciwników wyboru” – czytamy we wstępie najnowszej broszury wydanej przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Publikacja prezentuje najważniejsze fakty o aborcji. Wyjaśnia też, które terminy używane w debacie publicznej o przerywaniu ciąży są zgodne z terminologią medyczną i prawną oraz na czym polegają językowe manipulacje przeciwników wyboru.

ZOBACZ TAKŻE: „Czy viagra powinna być na receptę?”. Ekspertki pokazują, jak wygląda debata publiczna w Polsce

Dostęp do aborcji a polityka. Prawo, nie kompromis

Warto zauważyć, że za obraz Polski jako kraju, który nie potrzebuje zmian w dotychczasowym prawie dotyczącym aborcji, odpowiadają przede wszystkim politycy. I to nie tylko zwolennicy obowiązującego „kompromisu aborcyjnego” lub jego zaostrzenia. Także ci, którzy konsekwentnie nie zabierają głosu w sprawie dostępu do aborcji, uznając prawa kobiet za drugorzędne.

– Jesteście współwinni nieszczęściom, które zdarzają się codziennie – podkreśliła Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”.

Zapowiedziała też, że w czasie najbliższej kampanii wyborczej przyjrzy się – wraz z innymi działaczkami – postawie polityków i wymusi na nich jasną deklarację w tej sprawie.


28 września obchodzimy Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. To święto, w którym solidaryzujemy się ze wszystkimi osobami na świecie, które decydują się na przerwanie ciąży – także w niesprzyjających warunkach społecznych, medycznych i prawnych. 30 września br. ulicami Warszawy po raz pierwszy przejdzie też marsz pro-choice. Więcej na ten temat na stronie wydarzenia.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność męskim okiem. „Czy nasze wybory były do końca świadome? Nie wiem”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.