Przejdź do treści

Dieta, która pomoże nam zakwitnąć na wiosnę!

dieta na wiosnę

Zima jest trudnym okresem dla większości z nas. Przeciętny Polak w trakcie zimy zwiększa swoją masę ciała o 2 kg. Nie dziwi więc chęć powrotu do formy wiosną, gdy dni stają się dłuższe, a pierwsze promienie słońca dostarczą motywacji do działania. Jakich zmian zatem dokonać, aby zrobić to skutecznie? Dieta na wiosnę, zobacz, jak ją skomponować!

Organizm po zimie potrzebuje zastrzyku witamin, które ze względu na ograniczony dostęp do owoców i warzyw, były dostarczane w mniejszych ilościach niż wiosną i latem. Istotne są również zawarte
w nich składniki mineralne, a także błonnik i przeciwutleniacze, które pomagają nam w walce z wolnymi rodnikami.

Wiosna to idealny czas, aby wybudzić organizm z zimowego letargu, poprawić koloryt naszej skóry czy zadbać o odpowiednie nawilżenie po mroźnym powietrzu i codziennym ogrzewaniu. Pomóc nam mogą produkty, które określa się mianem superfoods.

Nie dajmy się jednak zwariować. Mało kto wie, że uprawiana w Polsce aronia zawiera bogactwo witamin C, B1, B2, B6, E, PP, mikroelementów oraz antyoksydantów. Tych ostatnich jest w niej kilkakrotnie więcej niż w owocach goji czy jagodach açai. Wykazuje również korzystne działanie na poziom glukozy we krwi i poziom insuliny.

Bogaty w witaminę C i inne aktywne składniki jest także rokitnik. Wykazuje on także istotną właściwość – podczas obróbki termicznej, witamina zawarta w owocach nie ulega rozkładowi. Warto więc skorzystać z bogactw natury w postaci tłoczonych, niesłodzonych soków lub suszonych owoców.

Zobacz także: Naśladuj innych i… zmieniaj ich nawyki żywieniowe

Dieta na wiosnę: jakie menu?

Należy pamiętać, że żadna radykalna dieta, a tym bardziej głodówka, nie jest dobrym sposobem na odchudzanie. Kluczowe jest wyznaczenie sobie realistycznego celu i stopniowe dążenie do jego realizacji. Wymaganie od siebie schudnięcia kilkunastu kilogramów w miesiąc nie jest dobrym podejściem. Może to jedynie wzbudzić naszą frustrację i rozdrażnienie.

„Zestresowany” organizm nie będzie dobrze funkcjonował. Popularne detoksy jednoskładnikowe także nie są dobrym rozwiązaniem. Zamiast tego lepiej włączyć do diety odpowiednie produkty o właściwościach oczyszczających organizm.

Wiosną warto skorzystać z tego, co oferuje nam natura. Nie decydujmy się jednak na dietę bazującą  na samych nowalijkach. Powinny one stanowić jedynie dodatek do potraw. Lepszym wyborem będą te, które rosną nad ziemią, np. szczypiorek, koperek, botwina w przeciwieństwie do warzyw korzeniowych. Po rzodkiewki, młodą marchewkę, pietruszkę czy buraczki warto sięgnąć w późniejszych miesiącach. Z czego to wynika? W początkowym okresie ich wzrostu kumuluje się w nich najwięcej pestycydów i nawozów, które są niekorzystne dla naszego organizmu.

Zobacz także: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Dieta na wiosnę: na co zwrócić uwagę?

Przy wyborze warzyw i owoców wiosną warto zwrócić również uwagę na ich wygląd zewnętrzny. Możemy się też pokusić o wyhodowanie własnej zieleniny w domu. Koperek, pietruszka, szczypiorek czy rzeżucha dosyć szybko urosną na naszych parapetach. Ich włączenie do codziennego jadłospisu pobudzi przemianę naszej materii i zapewni podaż niezbędnych składników odżywczych.

Pamiętajmy również o tym, aby spożywać posiłki regularnie. Ta zasada powinna obowiązywać nas przez cały rok. Dobrze, żeby odstępy pomiędzy kolejnymi posiłkami były nie dłuższe niż 3-4 godziny. Dzięki temu zapewnimy sobie spalanie na najwyższych obrotach i szybciej wrócimy do formy.

Pilnujmy też wielkości porcji i stawiajmy na urozmaicony jadłospis. Zbilansowane i apetyczne posiłki dostarczą nam niezbędnych substancji odżywczych, dzięki czemu nie tylko stracimy zbędne kilogramy, ale także poprawi się wygląd naszej skóry, włosów i paznokci. To doda nam motywacji, aby wytrwać w nawykach żywieniowych.

Zobacz także: Boom na acai

Dieta na wiosnę: wróć do gry

Nie zapominajmy jednak o aktywności fizycznej. Wiosna sprzyja uprawianiu sportu na świeżym powietrzu, dlatego korzystajmy z tego i podejmujmy takie sportowe wyzwania, które po prostu sprawią nam przyjemność.

Może to być bieganie, jazda na rowerze, spacery z nordic walking czy cokolwiek, co przyjdzie nam do głowy. Spróbujmy znaleźć chociaż 30 minut dziennie na jakiś sport, a efekty mile nas zaskoczą. Tylko połączenie racjonalnego żywienia i regularnej aktywności fizycznej da nam gwarancję skutecznego powrotu do formy wiosną.

Autorka tekstu: dietetyk Monika Prześlakowska

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

„Po prostu bądź” – czy rzeczywiście widzimy dzieci?

bycie blisko dziecka
Fot Roman Samborskyi / 123RF

Czy i co mogą robić rodzice, by wspierać rozwój swoich dzieci? Tego typu artykułem New York Times przywitał w tym roku swoich czytelników. Jego autorami są Dana Siegela oraz Tiny Payne Bryson, wybitni badacze z zakresu psychologii dziecka. Co ważne, ich tekst jest nie tylko ciekawy, lecz przede wszystkim ważny. Przypomina bowiem o istotnych sprawach – co pomaga dzieciom stać się pewnymi się siebie i względnie szczęśliwymi ludźmi?

Za dużo, za bardzo, za często…

Podręczników na temat wychowania dzieci jest mnóstwo. Jeszcze więcej jest różnorodnych form aktywności i zajęć dodatkowych, na które rodzice zapisują nawet niemowlęta. Rodzice na całym świecie czują rosnącą presję, by zapewnić swoim dzieciom określone doświadczenia i wykształcenie. Autorzy artykułu nazywają ten typ rodziców „rodzicami-helikopterami” – nieustannie krążącymi nad dziećmi, sprawdzającymi ich każdy ruch, pozornie z oddali. Jest to bardzo intensywny rodzaj rodzicielstwa, oparty na skupieniu na dziecku, nierzadko nadmiernym, męczącym zarówno dla najmłodszych, jak i rodziców.

Coraz więcej badań potwierdza, że ten rodzaj rodzicielstwa niekoniecznie jest optymalny, jak zauważają autorzy. Na podstawie badań oraz obserwacji Siegel i Bryson stawiają tezę, że tym, co najbardziej pomaga dzieciom rozkwitać, jest obecność ich rodziców. „Nie musisz wiedzieć dokładnie, co robić. Po prostu bądź” – podkreślają.

Zobacz też: Helicopter parenting – dobre intencje, które prowadzą do kiepskich rezultatów

„Po prostu bądź” – co to właściwie oznacza?

Idea „zjawiania się”, czy też bycia, jak mówią autorzy, nie jest szczególnie nowa, choć na pewno jest niedoceniana. Rodzice mogą czuć potrzebę, by działać. W działaniu łatwiej odnaleźć sens niż w oglądaniu i czekaniu. Działanie prawdopodobnie da jakiś efekt. Wydarzy się coś mierzalnego, co będzie można ocenić, określić. Samo bycie może być kojarzone z brakiem zainteresowania czy zaangażowania.

Siegel i Bryson mówią natomiast, że „zjawianie się” to obecność, bycie całym sobą, pełne zaangażowanie w moment z dzieckiem: „Kiedy się zjawiamy, jesteśmy psychicznie i emocjonalnie dostępni dla dziecka”. Jednocześnie podkreślają, że nikt nie może być w pełni obecny cały czas. Warto jednak starać się o to możliwie jak najczęściej. Choćby dlatego, że ma to również wartość reparacyjną. Każdy rodzic co jakiś czas zawodzi swoje dzieci, sprawia im przykrość, jest niesprawiedliwy. Obecność owo bycie – pomaga to naprawić. Właśnie to, nie działanie, jak sugerują Siegel i Bryson. I przytaczają długoterminowe badania – jednym z najlepszych wskaźników pomagających określić, co szczególnie sprzyja rozwojowi dzieci, co pomaga im stać się szczęśliwymi ludźmi, odnajdującymi się z różnych grupach społecznych, potrafiącymi stworzyć trwałe relacje, a nawet odnoszącymi sukcesy zawodowe i naukowe, jest doświadczenie bycia w relacji z wrażliwymi opiekunami, zapewniającymi czułą opiekę we wczesnych latach życia.

„Cztery S”

Siegel i Bryson mówią o „czterech s”, które pomagają osiągnąć ten stan: safe, seen, soothed, secure. Dzieci czują się:

  1. bezpiecznie (safe), kiedy czują się zaopiekowane i chronione,
  2. widziane (seen), kiedy czują, że rodzic jest zaangażowany i akceptuje je takimi, jakimi są,
  3. ukojone (soothed), kiedy mają poczucie, że rodzic będzie przy nich, kiedy będą doświadczać cierpienia oraz
  4. zabezpieczone (secure), kiedy wcześniejsze warunki zostały spełnione i relacja została zbudowana.

Większość współczesnych rodziców zdaje sobie sprawę, że dzieciom należy zapewnić poczucie bezpieczeństwa i chętnie wspierają, kiedy dziecku dzieje się jakakolwiek krzywda. Jednak mają kłopot z widzeniem dzieci takimi, jakie one są.

Czy JA to TY? Czy TY to JA?

Siegel i Bryson jako przykład niewidzenia dzieci przytaczają popychanie maluchów w kierunku określonych osiągnięć – syn niespełnionego sportowo taty ma grać w piłkę, a córka matki, która nie ukończyła studiów, ma mieć same piątki. Być może dzieci te rzeczywiście mają jakieś zainteresowania sportowe, być może ta dziewczynka jest zdolna i niezależnie od wszystkiego będzie miała dobre oceny. Być może nawet nie ma nic złego w rozwoju talentów w ogóle. Problem polega jednak na tym, że to, co przede wszystkim zaprząta umysł rodziców, to ich własne sprawy, ich niespełnione oczekiwania. Sami mogą nie mieć już szansy ich zrealizować, a dziecko wydaje się naturalnym spadkobiercą.

Siegel i Bryson mówią tak: są dzieci, które przez większość swojego życia nie są widziane. Nigdy nie czują się zrozumiane. Rzadko doświadczają sytuacji, kiedy ktoś chce poczuć ich uczucia, przyjąć ich perspektywę, kogo interesują ich zainteresowania, kto chciałby się dowiedzieć, czego nie lubią.

Wyobraź sobie, jak czują się te dzieci – niewidziane i samotne. Kiedy myślą o swoich nauczycielach, kolegach, a nawet rodzicach, jedna myśl przebiega przez ich głowy: Oni mnie nie rozumieją.

Zobacz też: Rozstania i powroty, pęknięcia i naprawa, czyli o zmienności relacji z dziećmi

Poszukaj w sobie źródła

Można się zastanawiać, co powoduje, że rodzice nie są w stanie naprawdę zobaczyć swoich dzieci, również rodzice mający dobre zamiary. Można sobie wyobrazić, że wynika to patrzenia na dzieci przez pryzmat własnych potrzeb czy obaw. Być może wynika to z chęci uniknięcia wewnętrznych konfliktów i kategoryzowania: „on jest typem sportowca”, „ona jest nieśmiały”, „z niej będzie artystka”. Wiadomo, że takie kategoryzowania może mieć miejsce nawet na etapie ciąży, zanim jeszcze rzeczywiste dziecko przyjdzie na świat.

Myśl, że dziecko – człowieka – trzeba widzieć takim, jakim ono jest, nie wydaje się szczególnie oryginalna. Przecież każdy to wie, prawda? A jednak z jakiegoś powodu obserwujemy rozwój rodzicielstwa skupionego bardziej na działaniu, widzimy coraz więcej dzieci biorących udział w coraz liczniejszych formach aktywności pozaszkolnej. Dzieci, nad którymi stoi rodzic, pilnujący, sprawdzający, korygujący. Rodzic wymagający, ale czy widzący?

Link do artykułu: parenting.nytimes.com

Zobacz też: Najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku? Nuda! – sprawdź dlaczego

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

5 pomysłów na aktywny czas z dzieckiem w Warszawie! [Część 1]

aktywny czas z dzieckiem
aktywny czas z dzieckiem

Chcesz spędzić aktywnie czas ze swoimi dziećmi, ale brak Ci pomysłu? Poniżej przedstawiamy 5 miejsc w Warszawie, w których dzieci na pewno nie będą się nudziły!

PGE Narodowy

Stadion Narodowy w Warszawie to jedno z ciekawszych miejsc na mapie stolicy. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie!

  • Zimowy Narodowy to obowiązkowy przystanek w sezonie zimowym. Do rekreacyjnej jazdy na łyżwach dla dzieci i dorosłych przeznaczone jest lodowisko A i B. Na lodowisku A w piątki oraz w soboty odbywają się imprezy „Disco lodowisko z 4FUN.TV”. Koniecznie zabierzcie dzieci na 12-metrową górkę lodową E.Wedel, która przeznaczona jest do zjazdu na pontonach wprost z trybun.
  • Smart Kids Planet to innowacyjne i interaktywne Centum Mądrej Zabawy dla dzieci w wieku 0-10 lat. Niesamowita przygoda dla małych odkrywców, która obudzi w nich kreatywność oraz głód wiedzy, zapewniając świetną zabawę.
  • Wystawa Budowli z klocków LEGO i 3D Trick Gallery to największa w Europie wystawa klocków LEGO, którą można zobaczyć do 8 marca 2020 roku na PGE Narodowym. Budowle o rekordowej wielkości zostały sprowadzone z całego świata. Na powierzchni ponad 500 m2 powstała Strefa Zabawy z wielkim miastem wprost z Lego City.
Warszawskie ZOO

Miejski Ogród Zoologiczny istnieje już ponad 90 lat i stanowi wielką, zieloną wyspę na mapie Warszawy, w której można podziwiać 12 000 zwierząt, które reprezentują około 500 gatunków. ZOO jest czynne codziennie, w każdą niedzielę oraz święta od godz. 9.00. Codziennie o określonych godzinach można zobaczyć pokazy karmienia zwierząt.

Teatr Małego Widza

Teatr Małego Widza oferuje spektakle, które dedykowane są dzieciom od 1. roku życia. Przedstawienia są bardzo sensoryczne i angażują wiele zmysłów. Słowo mówione schodzi tutaj na dalszy plan, a komunikacja odbywa się za pomocą światła, muzyki, tańca, rytmu oraz obrazów. Wspaniałe miejsce, które odwołuje się do głębokiej dziecięcej wrażliwości.

Zobacz też: Joga dla dzieci – dlaczego warto ćwiczyć?

Manufaktura cukierków

Manufaktura Cukierków to pierwsza w Warszawie manufaktura, w której z bliska można zobaczyć, jak karmelarze tworzą piękne słodycze. Co więcej, można spróbować swoich sił i stworzyć własnego kolorowego lizaka.

Centrum Nauki Kopernik

Misją Centrum Nauki Kopernik jest inspirowanie do obserwacji, doświadczania oraz zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi. W Koperniku znajduje się ok, 400 eksponatów na wystawach stałych oraz czasowych, przestrzeń warsztatowa Majsterni oraz dwa teatry – Teatr Robotyczny i Teatr Wysokich Napięć.

Warszawa obfituje w ciekawe propozycje dla najmłodszych i rodziców. Warto z nich korzystać, kolekcjonować z dziećmi piękne wspomnienia i dzięki temu wzmacniać relacje!

Zobacz też: Kevin sam na obozie. Czyli kilka słów o tym, jak spakować walizkę dziecka na zimowy wyjazd

Paulina Skwarzyńska

Zawodowo zajmuje się marketingiem afiliacyjnym. Prywatnie mama 1,5 rocznej Michaliny, fanka rodzicielstwa bliskości, miłośniczka koni.

Chroń psyche w czasach zarazy – apelują psychiatrzy!

Chroń psyche w czasach zarazy
#chronpsyche_wczasachzarazy – || Fot. 123RF

„Żarty się skończyły, kolejne próby samobójcze! DOŚĆ. MÓWIĘ DOŚĆ! Wszyscy już wiedzą #zostanwdomu” – alarmuje na swoim Instagramowym profilu dr Maja Herman, specjalistka psychiatrii i psychoterapeutka. Pozostawanie w izolacji i sianie paniki to znakomity sposób, aby „oszaleć”. Czy są jakieś metody na zachowanie normalności w tych… nienormalnych czasach?

Panika może być groźniejsza od koronawirusa. Przedłużający się stres, lęk i hormony z nimi związane mają negatywny wpływ na naszą odporność. Sytuacja jest szczególnie trudna dla osób z zaburzeniami psychicznymi, które mają problem z adaptacją do zmieniających się warunków.

Dr Maja Herman apeluje, aby wziąć się za siebie, ponieważ grozi nam „apokalipsa paniki”. Ludzie zarażają się strachem tak samo jak wirusami.

Jak możemy sobie pomóc?

Dr Maja Herman zwraca uwagę na leczniczą funkcję humoru. Zamiast śledzenia non stop wiadomości z frontu walki z COVID-19 radzi oglądanie programów, które bawią i cieszą, oraz dzielenie się w mediach radosnymi newsami  (np. jak @dr_anna_wasiewicz, która puszcza muzykę z balkonu).

Źródło i więcej pomocnych treści:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Maja Herman🧠🦢 (@maja_herman_amici)

Pomocne wskazówki, jak przetrwać ten trudny okres, daje też lek. Aleksandra Pięta, znana w sieci jako psychiatra_ola. Pisze na swoim Instagramie:

➡️ Zachowuj podstawowe zasady higieny.

➡️ Sprawdzaj wiadomości TYLKO Z OFICJALNYCH źródeł: www.gov.pl maksymalnie 2 razy dziennie o stałych porach, tak, żeby nie przegapić ważnych komunikatów.

➡️ Unikaj portali społecznościowych (chyba, że w celach rozrywkowych), portali plotkarskich i innych źródeł szukających sensacji i aktualizujących sytuację CO PÓŁ MINUTY. Naprawdę nie potrzebujesz być aż tak na bieżąco.

➡️ Szukaj rozwiązań problemu i tego jak pomóc, stosuj się do zaleceń i jeśli możesz #zostańwdomu

➡️ Szukaj wsparcia oraz UDZIELAJ GO: zadzwoń do babci, dziadka, mamy, przyjaciółki. Fizyczna izolacja, nie oznacza, że nie możesz utrzymywać innych kontaktów z otoczeniem.

➡️ Jeśli czujesz, że sytuacja Cię przerasta, nie radzisz sobie lub szukasz wsparcia możesz zadzwonić bezpłatnie i całodobowo na LINIĘ WSPARCIA Itaki pod nr 800 70 2222.

➡️ Jeśli cierpisz na zaburzenia lękowe, OCD, depresję lub inne zaburzenie SKORZYSTAJ Z TELEPORADY U PSYCHIATRY lub LEKARZA RODZINNEGO. Każdy z nich może wystawić Ci e-receptę na potrzebne leki np. uspokajające lub nasenne.

Źródło wskazówek:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Lek. Aleksandra Pięta (@psychiatra_ola)

Zobacz też: Ratunku, moja przyjaciółka chce się zabić. Co robić?

Psychiatryczna pomoc koleżeńska

Jak pisze dr Maja Herman, panika pochłania coraz więcej osób, co najgorsze również z kadry medycznej. Aby temu przeciwdziałać, zainicjowała powstanie na Facebooku grupy konsolidującej środowisko lekarskie pod hasłem #chronpsyche_wczasachzarazy.

Grupa ma na celu pomoc psychologiczną czy to otwartą (posty, dyskusje) czy zamkniętą, rozmowy ze specjalistami. Mamy prawo wszyscy się bać, panika jest wszechobecna i zbiera żniwo, jak widać śmiertelne…a uwierzcie mi, psychiatrce ilość próśb o pomoc od kolegów rośnie z dnia na dzień. Sama już nie daję rady. […] My będziemy dodawać ciekawe treści, rozpoczynać dyskusje. Ale obowiązywać będzie zamordyzm w zakresie siania paniki. #chronpsyche_wczasachzarazy pod tym hasztagiem znajdziecie ciekawe treści na Instagramie również, ale tam już w formie ogólnodostępnej. Jeśli macie ochotę dołączyć, napiszcie do mnie na priv.

Grupa jest dedykowana lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, diagnostom laboratoryjnym, studentom kierunków medycznych i innym przedstawicielom zawodów medycznych zmagającym się z codziennością związaną z batalią z koronawirusem.

Na grupie obowiązuje zakaz wrzucania newsów, doniesień ze świata i statystyk dotyczących koronawirusa na świecie. Oby jak najszybciej nie były nam już w ogóle potrzebne!

Zobacz też: In vitro i depresja poporodowa – dr Maja Herman opowiada o jej leczeniu

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Jak pomóc osobie z depresją? Na pewno nie tymi słowami!

Jak pomóc osobie z depresją
Jak pomóc osobie z depresją? Na pewno nie na siłę, a z dużą dawką empatii i uważności.

Depresja to choroba niepatrząca na wiek, płeć, status społeczny – może dotknąć każdego. I coraz częściej dotyka. Dane są alarmujące, a świat nie nadąża z łataniem dziur, jakie w związku z tą chorobą powstają. Co jednak ważne, powinniśmy „łatać” je wspólnie, bo zapewne każdy z nas (nawet jeśli o tym nie wie) ma w swoim otoczeniu osobę chorą. Jak zatem pomóc osobie z depresją i owo „łatanie” wziąć w swoje ręce?

Co istotne, za określeniem „łatanie” stoi wspieranie bliskiej nam osoby, empatyczne reagowanie na jej problemy, pomoc w sytuacjach kryzysowych i po prostu bycie – bez oceniania, krytykowania, unieważniania jej stanu, emocji czy doświadczeń. W żadnym wypadku nie jest to równoznaczne z braniem pełnej odpowiedzialności za chorego/chorą, bowiem warto, aby to „reguła maski tlenowej” wiodła tu prym. Jak w samolocie – najpierw rodzic zakłada ją sobie, dopiero później dziecku. Analogicznie jest tutaj – osoba chcąca nieść wsparcie powinna mieć pod kontrolą przede wszystkim swój stan. Pomoc własnym kosztem nie będzie skuteczna tak, jak by mogła być. Rodzi zwykle o wiele więcej frustracji i zwiększa ryzyko wypowiedzenia słów, które pomocne na pewno nie będą.

Jak pomóc osobie z depresją? Tych słów unikaj!

1. Wszystko jest kwestią nastawienia.

2. Inni mają gorzej i jakoś sobie radzą.

3. Leki nie są rozwiązaniem – to sama chemia.

4. Musisz się rozruszać – poćwicz, wyjdź gdzieś, pojedź na wakacje.

5. Dlaczego wcześniej nie mówiłeś/aś, że coś się dzieje?

6. Z Tobą to zawsze jakiś problem…

7. Zobacz, jak mama cierpi, kiedy widzi Cię w takim stanie – nie rób jej tego.

Powyższe zdania mają ze sobą wiele wspólnego. Po pierwsze, kilka z nich ewidentnie przerzuca „winę” za depresję na chorego. Jeśli się nad tym zastanowić, żadnego sensu w tym oczywiście nie ma – czy naprawdę ludzie sami z siebie chcą doprowadzać się do stanu często związanego z niechęcią życia, smutkiem i brakiem jakichkolwiek sił?

Po drugie, część z nich ma w sobie całkowitą niewiarę w powagę sytuacji. Bagatelizuje cierpienie chorego – wręcz zabiera mu do niego prawo, a absolutnie każdy je ma! Po trzecie, pokazywanie osobie z depresją, jak jest dla świata trudna i ile bólu sprawia swoim cierpieniem innym jest niezwykle zagrażające.

Po czwarte, nie stygmatyzujmy leków, które jak najbardziej owym rozwiązaniem mogą być! Jeśli bliska nam osoba dostała receptę, raczej starajmy się dbać o to, by regularnie przyjmowała zaleconą farmakoterapię, a nie zasiewajmy w niej dodatkowe wątpliwości – i tak ma ich zbyt wiele.

Po piąte, nie narzucajmy na siłę swoich rozwiązań. Każdy jest inny, ma inne granice, potrzeby, upodobania, temperament. Radzenie introwertykowi, aby poprawiał sobie humor wyjściem na imprezę, może nie być pomocne… Co przy tym ważne, szanujmy „nie” i nie obrażajmy się, jeśli spotkamy się z odmową czy wręcz wybuchem trudnych do zniesienia emocji. Wcale nie muszą być skierowane przeciwko nam. Zły nastrój, drażliwość, smutek czy płaczliwość mogą być elementem choroby – miejmy to na uwadze.

Zobacz też: Pierwsza wizyta u psychoterapeuty – 3 pytania, których możesz się spodziewać

Przyjmując pomocną dłoń

Powyższe słowa tworzą zaledwie kilka zdań. Zastanawiając się jednak głębiej nad tym, jak pomóc osobie z depresją, powinniśmy stworzyć książkę – dwie, trzy, pięć, a najlepiej oddzielną publikacją dla każdego indywidualnego przypadku. Jest to bowiem na tyle skomplikowane, że naprawdę każdy z nas w zderzeniu z depresją – swoją czy bliskiego – ma pełne prawo odczuwać zagubienie. Jeśli nas ono przerasta lub po prostu czujemy, że potrzebujemy dowiedzieć się o opisywanej tu chorobie więcej, nie bójmy się prosić o pomoc specjalistów. Psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra niosą wsparcie także bliskim osób chorujących – bo pytanie: „jak pomóc osobie z depresją” nie powinno pozostać bez odpowiedzi!

Zobacz też: Dlaczego tak trudno zdecydować się na terapię?

Inspiracja: forumprzeciwdepresji.plhuffpost.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.