Przejdź do treści

Co ty robisz cały dzień? Czyli o matkach, które zdecydowały się zostać z dzieckiem

Dlaczego matka zostaje z dzieckiem w domu
Bycie w domu kojarzy się z przedłużonymi wakacjami. Słusznie? – fot. Fotolia

Kobiety, które zostają w domu z dziećmi nie mają najlepszej prasy. „Kura domowa”, kobieta bez ambicji, wisząca na mężu, niesamodzielna finansowo. Bycie w domu kojarzy się z przedłużonymi wakacjami. Z jednej strony wobec matek małych dzieci pojawia się oczekiwanie, by zajmowały się dziećmi. Najlepiej z oddaniem i na wyłączność. Z drugiej jednak powinny być niezależne i ambitne.

Żyjemy w czasach, kiedy kobiety mają wybór. Mogą zostać z dziećmi dłużej, mogą też skorzystać z różnych form opieki. Ale ten wybór może też być jedynie pozorny.

Kobiety długo walczyły o uznanie swoich praw do samodzielności i niezależności. W zasadzie proces ten trwa nadal. Nadal szklany sufit nad głowami kobiet jest nieco niżej niż w przypadku mężczyzn, nadal płaca nie jest równa.

Dlatego też trudno zrezygnować z tego, co trudno było wywalczyć, trudno nawet czasowo uznać, że potrzeby drugiego człowieka są ważniejsze. Bo czy zawieszając swoje potrzeby czy wtedy nie utniemy w opiece nad innymi?

Zobacz też: Wyrzuty sumienia po odstawieniu dziecka od piersi

Dlaczego matka zostaje z dzieckiem w domu?

Wprawdzie od lat 60-tych ubiegłego wieku, kiedy połowa kobiet decydowała się na rezygnację lub w ogóle nie podejmowała pracy zawodowej na rzecz życia rodzinnego, dziś odsetek ten jest relatywnie niewielki.

Ale też badania pokazują, że ciągle wzrasta . O ile w 1999 roku 6% matek w Stanach nie pracowało poza domem, aktualnie już 71% pracuje w ten sposób.

Każdej decyzja – pracować poza domem czy też nie – ma swoje konsekwencje. Na rzecz rezygnacji z pracy przemawia to, że niektóre badania sugerują lepsze osiągnięcia w szkole wśród dzieci, które miały matki „w domu”, były też mniej zestresowane, natomiast same kobiety zgłaszały większą społeczną aprobatę ich decyzji. Można się spodziewać tym większej aprobaty, im młodsze dziecko.

Ale są też minusy. I są one głównie po stronie kobiet, które tęsknią za pracą zawodową, czują się społecznie wyizolowane. Mówią o tym, że czas spędzają głównie z dziećmi. Zauważalny jest również wyższy poziom uczuć depresyjnych, złości i agresji wśród matek niepracujących zawodowo. I znowu- obserwacja przekonuje, że tym większe trudności po stronie matek, im dłużej i im większą ilością dzieci musza się opiekować.

Zobacz też: Niewidzialne matki

Kto ma z tego pożytek?

To jest być może najważniejsze pytanie – dlaczego kobiety decydują się na zostanie w domu? Wydaje się, że wśród wiodących jest poczucie winy oraz tęsknota za dzieckiem. Wiele badań sugeruje, że szczególnie małe dzieci – mniej więcej do 3 roku życia – powinny przebywać w stałym, przewidywalnym i skrojonym na miarę konkretnego dziecka środowisku.

Żłobki, w takiej formie, w jakiej zwykle występują, kierujące się przede wszystkim względami ekonomicznymi (czemu przecież nie można się dziwić), przyjmujące wiele dzieci, z często zmieniającym się personelem, niekoniecznie są w stanie zapewnić optymalne środowisko dla bardzo małego dziecka.

Zmieniające się opiekunki, arbitralnie wyznaczony czas odpoczynku czy posiłków, pośpiech mogą wywoływać w dziecku w poczucie chaosu. Poza tym żłobek czy przedszkole dla bardzo małego dziecka oznacza codzienną konieczność rozstawania się z mamą. Dla wielu dzieci to za dużo.

Również dla matek rozstania nie są łatwe. Matki tęsknią za swoimi dziećmi, chcą spędzać z nimi więcej czasu, niż pozwala na to sytuacja zawodowo-materialna. Jednak z jakiegoś powodu trudno to przyznać.

Trudno uznać, że się zwyczajnie tęskni za dzieckiem, że trudno patrzeć, jak jest mu ciężko pójść każdego ranka do opiekunki w żłobku, że wyjątkowo długo zdejmuje kurtkę w szatni w przedszkolu.

I że być może nie jest konieczne. Być może okoliczności finansowe wcale nie wymagają tego, by bardzo małe dziecko spędzało wiele godzin w placówce. Że być może dzieje się tak z lęku rodziców, że coś zostanie stracone – na przykład rozwój społeczny dziecka zostanie zahamowany, jeśli wcześnie nie wejdzie w grupę rówieśniczą. Rodzice natomiast stracą możliwość rozwoju zawodowego oraz finansowego. Czy tak jednak rzeczywiście będzie? Na ile decyzje rodziców związane z ich dziećmi są powtórzeniem historii życia rodziców?

Zobacz też: Jak przetrwać wczesne macierzyństwo? Poznaj kilka sposobów

Na koniec

Czasami kobiety same cenzurują swoje uczucia. Nie pozwalają sobie na odpoczynek po porodzie, nie czują, że opieka nad dwojgiem czy większą ilością małych dzieci bywa wyczerpująca. Przebywanie z małymi dziećmi, konieczność reagowania na ich potrzeby i rezygnowania z własnych, sytuacje, kiedy dzieci są na przykład chore i jedyny dorosły głos, jaki matka słyszy całymi dniami to speaker w radio, bywa po prostu nużąca i stresująca.

Wydaje się jednak, że potrzeba, by być matką idealną, taka, która ma niewielkie własne potrzeby i z niewyczerpaną cierpliwością zajmuje się dziećmi jest w wielu kobietach silnie zainstalowana. Trudno rozstać się z fantazją, że dbanie o potrzeby innych osób, nawet jeśli są to własne dzieci, bez konieczności zadbania o siebie, jest częścią natury kobiety.

Różne można mieć teorie na temat tego, co robią „stay at home mums”. Jedno, czego możemy być pewni to to, że nie odpoczywają. Być może życie jest mniej intensywnie niż wówczas, kiedy chodzi się do pracy na określoną godzinę, nie ma deadlinów ani targetów. Jest jednak codzienna, żmudna, powtarzalna praca. Czasami będąca źródłem radości czy spełnianie, ale również powtarzalna i stresująca. I chyba ważniejszym pytaniem niż „co wybrać”, jest „dlaczego akurat to?”.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak znaleźć szczęście? Radzi guru gwiazd

Jak znaleźć szczęście
Tu i teraz czyli jak cieszyć się codziennością – Fot. Pixabay

Czytanie książek to terapia sama w sobie, dla ludzi w każdym wieku. Lektura szczególnej książki na pewnym etapie życia zmieniła niejednego człowieka, wskazała drogę, uczyniła życie łatwiejszym. Książki Eckharta Tolle uczą jak przeżywać życie tu i teraz.

Dzięki książkom niemieckiego przewodnika duchowego, Oprah Winfrey i Jim Carrey poradzili sobie z depresją i jak sami przyznają, autor bestsellerowej książki „Potęga teraźniejszości” stał się ich życiowym guru. Nic dziwnego, bo jego książki czytają ludzie na całym świecie i właśnie dzięki nim doznają oświecenia, czyli przemiany. „Klucz do wyzwolenia tkwi w bieżącej chwili”.

Nie możesz jej jednak znaleźć, dopóki jesteś swoim umysłem” – pisze Eckhart Tolle. Szczególnie dzisiaj, w czasach nieokiełznanego konsumpcjonizmu i pędu, kiedy myślimy o przeszłości, a tkwimy myślami w nieuporządkowanej przeszłości – narażeni jesteśmy na ciągłe myślenie, które staje się rodzajem przymusu. „Nie móc przestać myśleć to straszliwa przypadłość…ten nieustanny zgiełk umysłu uniemożliwia nam dotarcie do sfery wewnętrznego bezruchu i ciszy, nieodłącznie związanej z Istnieniem” – pisze Tolle w „Potędze teraźniejszości”.

Zobacz też: Szczęście – A MOŻE STARASZ SIĘ ZA BARDZO?

Tu i teraz czyli jak znaleźć szczęście

We współczesnej psychoterapii „tu i teraz” jest najsilniejszym i jednocześnie najprostszym narzędziem do odkrywania problemów pacjenta – dzielenie się przychodzącą w danym momencie myślą oraz obserwacja przychodzących emocji pozwala na szybsze i trafniejsze postawienie diagnozy. Pisał o tym także znany psychoterapeuta Irvin Yalom. Aby być wolnym – uważa Tolle – należy uświadomić sobie, że nie jesteśmy myślicielami, a myśl jest tylko znikomym aspektem niezmierzonych rejonów inteligencji.

Gdy zaczniemy obserwować naszego wewnętrznego myśliciela, jesteśmy w stanie uruchomić wyższy poziom świadomości, który pozwoli w uświadomieniu, że wszystko, co naprawdę ważne: miłość, piękno, twórczość, radość, spokój wewnętrzny ma źródło w czymś głębszym niż umysł, który jest tylko narzędziem. Jeśli potrafimy to dostrzec, zaczynamy się budzić, przychodzi oświecenie.

Oświeceniem nazywa – naturalny stan autentycznie odczuwanej jedności z istnieniem, rodzaj odnalezienia własnej natury, która wymyka się wszelkim nazwom i formom. Brak tej więzi oznacza wrażenie osobności – oddzielenia od samego siebie i od otaczającego świata. Jesteśmy fragmentem, nie całością i tak siebie widzimy. Ten obraz powoduje lęki, co skutkuje konfliktami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Poza tym w oświeceniu nie ma miejsca na cierpienie, na które jesteśmy podatni, kiedy myślimy. Myśli mogą zaprowadzić nas tam, gdzie wcale nie chcemy być.

Zobacz też: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! 

Codzienność czyli praktykowanie medytacji

Tolle pisze, że możemy także medytować, czyli skupiać się na teraźniejszości, na obecnej chwili. Kiedy idziesz po schodach, myjesz ręce, wsiadasz do samochodu – ćwicz umiejętność codziennej medytacji czyli skupienia się na tej jednej rzeczy i wyłączania myślenia – nie analizuj, tylko obserwuj. Twórczość wszystkich artystów powstaje ze stanu, w której umysł znika. Obserwuj także swoje emocje, bo są one reakcją ciała na działania umysłu.

Jak napisała Oprah, która jego książki ma zawsze w zasięgu ręki: „Ta książka odmieni twoje myślenie…  A rezultat? Więcej radości – już teraz!

Źródło: Eckhart Tolle – Potęga teraźniejszości

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Dostęp do antykoncepcji w Polsce – jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

dostęp do antykoncepcji w Polsce
W tym roku wynik Polski to 31,5% (w 2018 roku 44,8%), jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcyjnych – fot. Fotolia

Polska jest ciemną plamą na mapie Europy jeśli chodzi o dostęp do antykoncepcji i wiedzy na jej temat – wynika z raportu CONTRACEPTION ATLAS 2019 wykonywanego co roku przez Europejskie Forum Parlamentarne oraz seksuologów.

Zobacz też: Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Dostęp do antykoncepcji w Polsce

W tym roku wynik Polski to 31,5% (w 2018 roku 44,8%), jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcyjnych*, edukacji o antykoncepcji oraz  konsultacji i świadczeń medycznych związanych z antykoncepcją i zdrowiem prokreacyjnym. Jesteśmy ostatni w Europie, zaraz za Węgrami (44,9%), Andorą (47, 9%) i Grecją (48,8%)

Refundacja lub dofinansowanie antykoncepcji jest w Polsce na niższym niż w innych krajach europejskich poziomie. Nie mamy też refundacji programów edukacyjnych oraz pakietów świadczeń związanych z antykoncepcją dla młodzieży poniżej 19 roku życia. Antykoncepcja hormonalna, w tym antykoncepcja awaryjna, jest wydawana wyłącznie na receptę.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Dostęp do informacji

Wskaźnik dostępu do informacji online na temat antykoncepcji wynosi w Polsce 43,4%. Jest to istotny spadek w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy wyniósł 62,5%. Nie ma łatwo dostępnych źródeł informacji o cenach środków antykoncepcyjnych, ani wykazu miejsc, w których można określone środki dostać. Wszystkie informacje, które są dostępne pochodzą ze źródeł pozarządowych.

Reszta Europy

Według ostatnich badań, w całej Europie około 69% kobiet stosuje wybraną formę antykoncepcji. Co zaskakujące, jednocześnie aż 43% (co druga!) ciąż to tak zwana “wpadka”.

Na czele tegorocznego rankingu, podobnie jak w zeszłym roku, znajdują się:  Portugalia, Belgia, Luksemburg, UK, Niemcy, Francja, Szwajcaria i Holandia. Najwyższy wynik – 91% przypada UK i Belgii.

Nowoczesne metody antykoncepcyjne*

Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia, nowoczesne metody antykoncepcyjne to: doustna antykoncepcja hormonalna, wkładka domaciczna, zastrzyki z progesteronem, kombinowane zastrzyki antykoncepcyjne, implanty domaciczne, antykoncepcja awaryjna, plastry antykoncepcyjne, krążki dopochwowe, kapturki, męskie i damskie prezerwatywy, wazektomia oraz sterylizacja.

Dostęp do antykoncepcji w Polsce - jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Raport CONTRACEPTION ATLAS 2019 znajduje się tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Obowiązki domowe dzieci – czy pomagają i czy powinny pomagać? Wyniki najnowszego raportu

Czy warto włączać dzieci w domowe obowiązki? Nowy raport

55% ankietowanych rodziców deklaruje, że ich dzieci pomagają w obowiązkach domowych „czasami”, a niewiele ponad 10% „zawsze” – wynika z raportu „Podział obowiązków w polskich gospodarstwach domowych”, zrealizowanego na zlecenie marki Indesit*. Co z pozostałymi i dlaczego powinniśmy bardziej angażować nasze pociechy do codziennych zadań? Odpowiada psycholog Maria Rotkiel.                                                       

Proś o pomoc dzieci – w ramach wspólnej zabawy

Idea #DoItTogether, czyli #ZróbmyToRazem zakłada, że obowiązki domowe powinny być wykonywane przez obydwoje partnerów, ale także najmłodszych członków rodziny. To świetna okazja, aby wspólne zadania kreowały płaszczyznę do rodzinnej zabawy i pozwalały spędzać ze sobą więcej chwil. Chcąc sprawdzić, na ile polskie rodziny praktykują tę ideę, przeprowadzono badanie, w którym zapytano ankietowanych, czy ich dzieci pomagają w codziennych obowiązkach domowych. Ponad połowa badanych przyznała, że tak, ale jedynie „czasami”. Niespełna 1/5 respondentów angażuje dzieci rzadko, a 12% zawsze.

A w jakich sytuacjach dzieci pomagają swoim rodzicom? W ponad połowie przypadków „zawsze, gdy rodzice o to poproszą”. 26% badanych angażuje dzieci po skończeniu ich obowiązków szkolnych, a 22% pozwala zdecydować pociechom.

Bazując na odpowiedziach ankietowanych, dzieci czasami pomagają rodzicom w pracach domowych, zazwyczaj gdy zostaną oto poproszone. Mężczyźni i rodzice poniżej 30. roku życia deklarują też częściej, że ich dzieci pomagają po zakończeniu obowiązków szkolnych.

Powinniśmy częściej angażować dzieci

 W polskich rodzinach zaangażowanie dzieci w codzienne obowiązki jest zbyt małe. Według badania tylko u 12% rodzin dzieci regularnie pomagają w pracach domowych. Większość nie jest uczona systematycznego zaangażowania i pomaga tylko wtedy, gdy rodzic o to poprosi. Gdy dziecko nie jest włączone w systematyczną pomoc w domowych pracach, uczy się tego, że inni zajmują się domem i rodzinnymi obowiązkami, co zwalnia je z poczucia odpowiedzialności za rodzinne życie, rozleniwia i wyklucza z domowej codzienności. Dlatego jedną z najważniejszych metod wychowawczych powinno być regularne angażowanie dzieci w domowe obowiązki komentuje Maria Rotkiel, psycholog, terapeutka rodzinna, trenerka rozwoju zawodowego i osobistego, autorka poradników psychologicznych. Zdaniem psycholożki każde dziecko już od wieku przedszkolnego powinno mieć swoje domowe zadania. Obowiązki przydzielone dzieciom muszą być adekwatne do ich wieku i możliwości rozwojowych, nie powinny być zbyt trudne i zabierać zbyt wiele czasu. Dlatego warto zacząć od uczenia dzieci sprzątania swoich zabawek, a z wiekiem włączać je w pomoc przy sprzątaniu mieszkania, nakrywaniu do stołu przed posiłkiem czy innych prostych domowych czynności.

Ważne jest to, aby dziecko od początku uczyło się tego, że zajmowanie się domem to przyjemność i wspólna odpowiedzialność. Miła atmosfera podczas wzajemnej pomocy, nagrody za wykonanie swoich obowiązków, pochwała ze strony rodziców i obserwowanie zaangażowania pozostałych członków rodziny w dbanie o dom skutecznie wzmocni i utrwali naukę pozytywnych wzorców  Maria Rotkiel

Zróbcie to razem!

Dzięki wdrożeniu do codziennych zadań idei #DoItTogether, czyli #ZróbmyToRazem, nie tylko obowiązki wykonamy w lepszej atmosferze. Wspólna praca całej rodziny pozwoli ukończyć zadania szybciej i zyskać więcej czasu wolnego, który można poświęcić na przyjemności.

Według psychologów najważniejszym środowiskiem wpływającym na rozwój dziecka jest jego dom. Domowa codzienność oraz zasady panujące w rodzinie kształtują charakter dzieci i utrwalają wzorce zachowań. Reguły panujące w rodzinnym domu wpływają na to, jak dzieci będą w dorosłym życiu budowały i pielęgnowały relacje z bliskimi osobami; na ich przyszły stosunek do zawodowej pracy i jakość jej wykonywania; na ich relacje społeczne i system wartości.

Włączając dzieci w domowe obowiązki wzmacniamy ich kompetencje:

  • poznawcze, takie jak dobra organizacja czasu i planowanie
  • społeczne, takie jak współpraca, wspieranie innych, branie odpowiedzialności za swoje obowiązki
  • emocjonalne, na przykład troska, empatia.

Obserwując wzajemnie wspierających się w domowych obowiązkach i na równi angażujących w domowe prace rodziców, dzieci uczą się również tego, co najważniejsze, czyli odpowiedzialności za rodzinę.

Włączenie dzieci w domową codzienność to również skuteczna nauka sumienności, słowności, konsekwencji, pracowitości i czystości. Zaangażowanie dzieci w domowe prace daje im poczucie, że są ważnymi członkami rodziny, których udział w domowym życiu jest równie istotny jak dorosłych.  Maria Rotkiel

Jeśli chcemy wychować dziecko na osobę godną zaufania, pomocną, odpowiedzialną, doceniająca pracę innych, dbającą o bliskie osoby i potrafiąca dawać im wsparcie, to włączajmy dzieci w domowe obowiązki, jednocześnie dając im świadectwo naszego wzajemnego zaangażowania w rodzinę i dom.

 

 

* Raport zrealizowany na zlecenie marki Indesit – badanie ilościowe realizowane techniką CAWI – przeprowadzone wśród członków społeczności badawczej Zymetrii. Realizacja badania: 04.07.2018 – 10.07.2018 r, N=501.

Ekspert

Maria Rotkiel

Psycholog, terapeutka rodzinna, trenerka rozwoju zawodowego i osobistego, autorka poradników psychologicznych.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Brudna 12 czyli co kupować w zieleniaku w 2019 roku

Brudna 12
Na pierwszym miejscu "czystej 12" znajduje się awokado. – Fot. Pixabay

Jak co roku w Stanach Zjednoczonych opublikowano listę warzyw i owoców skażonych pestycydami. Enviromental Working Group (EWG) „prześwietliło” najbardziej popularne produkty kupowane w „warzywniaku”. Warto się przyjrzeć obu listom, ponieważ u nas stosowane środki ochrony roślin są podobne lub identyczne do używanych w USA.

Niektóre z produktów zawierało 50 lub więcej różnego rodzaju pestycydów – mówi Olga Naidenko, ekspert do spraw nauki w EWG – przeanalizowaliśmy owoce i warzywa umyte w zimnej wodzie przez 15 do 20 sekund, część z nich po wcześniejszym obraniu.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Zaczniemy jednak od dobrych wiadomości i najpierw przedstawimy „czystą” dwunastkę. Na pierwszym miejscu znajduje się awokado, coraz popularniejsze ze względu na zawartość zdrowych tłuszczów. Jego naturalną ochroną przed pestycydami jest gruba skóra. Dzięki temu nie musisz kupować wersji ekologicznej, podobnie jeśli chodzi o wymienione poniżej warzywa i owoce.                                        Oto czysta 15:

  1. Awokado
  2. Słodka kukurydza
  3. Ananas
  4. Mrożony zielony groszek
  5. Cebula
  6. Papaja
  7. Bakłażan
  8. Szparagi
  9. Kiwi
  10. Kapusta
  11. Kalafior
  12. Melon
  13. Brokuły
  14. Grzyby

Jeśli chodzi o najbardziej zanieczyszczone warzywa i owoce na początku listy „brudnej 12” znajdują się truskawki. EWG tłumaczy to tym, że owoce często pryska się chemikaliami zarówno na farmie, jak i podczas transportu. To samo dotyczy jabłek, w których znaleziono difenyloaminę, dodawaną do owoców w celu uniknięcia brązowych plam, które pojawiają się w procesie przechowywania – w Unii Europejskiej została ona wycofana z powodu negatywnego wpływu na zdrowie.                                      Oto brudna 12: 

  1. Truskawki
  2. Szpinak
  3. Jarmuż
  4. Nektarynki
  5. Jabłka
  6. Winogrona
  7. Brzoskwinie
  8. Czereśnie
  9. Gruszki
  10. Pomidory
  11. Seler
  12. Ziemniaki

Zobacz też: 5 porad dietetyczki, jedzenie, które uczyni cię szczęśliwym

Na pewno lepiej wybrać ekologiczną wersję powyższych warzyw i owoców (przy okazji wspieramy lokalne rolnictwo), jednak jak zapewniają eksperci EWG, lepiej spożywać je z listy „brudnej dwunastki” niż sięgać po przetworzone produkty ze sklepowej półki. „Wiemy, że ekologiczne produkty nie są dostępne dla każdego, dlatego też stworzyliśmy ten przewodnik, aby wybór był łatwiejszy dla wszystkich kupujących”.

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.