Przejdź do treści

Dlaczego warto mieć konto na Instagramie? Oto 6 powodów

konto na instagramie

Od chwili, gdy tylko się pojawił, jest medium, które niekiedy wypada lepiej niż te dotąd najpopularniejsze: Facebook i Twitter. Podbił serca milionów internautów na całym świecie, więc pytanie, dlaczego nie twoje?

W przeciwieństwie do młodzieżowego Snapchata czy „dorosłego” FB Instagram to miejsce dla każdego i niewiele wymaga od swoich użytkowników. Chcesz wiedzieć więcej?

  1. Instagram równa się album na miarę XXI wieku

Możesz traktować go jako swoistą przechowalnię zdjęć – trzymając telefon w ręku, przejrzysz je kiedy tylko zechcesz, pokażesz całemu światu albo wybranej grupie osób. W dowolnym momencie możesz skasować fotografie i zacząć jeszcze raz.

 

  1. Złapiesz kontakt z ludźmi, których nie spotkasz w „realu”

Chwilę po wrzuceniu pierwszego postu z jednym hasztagiem (kratką przed słowem, grupującą wiadomości w social mediach) np. #hello, odkryją cię inni użytkownicy, również żyjący po drugiej stronie globu. Szybko zweryfikujesz kim są i czy masz ochotę śledzić ich poczynania. Prędko wyszukasz też osoby podobne do ciebie, właśnie dzięki ów kratce i z chęcią spojrzysz na to, czym się dzielą.

 

  1. Podejrzysz znajomych

Koleżanka z pracy, przyjaciółka, z którą urwał się kontakt, przystojny sąsiad… Nie zdziw się, jeśli Instagram zasugeruje ci, że są na wyciągnięcie ręki. Wirtualnie dostępni i otwarci pokażą ci, gdzie jedli obiad, co ostatnio czytali i jak minęły im wakacje.

 

  1. Zbliż się do swoich idoli

Każda szanująca się i licząca dziś gwiazda ma Instagrama. Medium daje szansę poznać osoby z pierwszych stron gazet jako ludzi z krwi i kości, którzy z przyjemnością pozują z hamburgerem w dłoni. Ci mniej i bardziej znani celebryci uchylają drzwi do swojego świata albo otwierają je na oścież, zapraszają pokazując partnera śpiącego w łóżku, dziecko, nowy samochód czy siebie bez grama makijażu.

 

  1. Zainspirujesz się

Instagram to kopalnia inspiracji. Bez większego trudu znajdziesz profile poświęcone modzie, DIY, podróżom, a nawet poezji. Materiału ciągle przybywa i prawdopodobnie nigdy go nie zabraknie.

 

  1. Oderwiesz się od szarej rzeczywistości

Mimo że Instagram pokazuje idealny, a nawet przeidealizowaną rzeczywistość, to po cichu chcemy go oglądać i na moment stać się jego częścią. Nie chodzi tylko o pompowanie ego, gdy podrasuje się zwyczajne zdjęcie i zbierze za nie setki lajków – Instagram uczy dostrzegać piękno w codzienności. Jeśli istnieje w takim miejscu, aż przychodzi ochota, by zamanifestowało się i poza nim – w postaci kawy w niewyszczerbionym kubku czy weekendem na Majorce.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z serwisem natemat.pl

Naśladuj innych i… zmieniaj ich nawyki żywieniowe

Zupa z brokułów i jej składniki
Fot.: Pixabay.com

Szpinak, kasza jaglana, brokuły, tran to produkty zdrowe, ale czy smacznie? Wiele osób, szczególnie dzieci, nie ma na ich temat dobrego zdania. Okazuje się jednak, że możemy to łatwo zmienić, wykorzystując technikę mimikry.

Technika mimikry to naśladowanie zachowań i mowy ludzi. Dotychczasowe badania wykazały, że odwzorowując zachowanie nieznanej nam osoby, możemy zyskać jej sympatię i łatwiej się z nią porozumieć. Psycholog społeczny dr hab. Wojciech Kulesza z SWPS postanowił sprawdzić, czy naśladownictwo można też wykorzystać po to, by wpłynąć na cudze nawyki żywieniowe.

Bądź influencerem – zmieniaj cudze nawyki żywieniowe

Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, badacze z SWPS przeprowadzili dwa eksperymenty. W pierwszym badaniu wzięło udział 20 kobiet i 20 mężczyzn. Badani otrzymali do spróbowania napój izotoniczny o dyskusyjnym smaku. Prowadzący dyskutował z nimi na temat sportu, napojów izotonicznych oraz sposobów walki ze zmęczeniem i odwodnieniem. W trakcie rozmowy moderator naśladował gesty części rozmówców. Na koniec uczestnicy mieli ocenić prowadzącego i napój oraz określić, jaką kwotę byliby skłonni na niego wydać.

Polecamy też: Boom na acai

Uczestnicy drugiego eksperymentu (30 kobiet i 30 mężczyzn) zostali poinformowani, że badanie dotyczy różnych metod walki ze zmęczeniem podczas wysiłku fizycznego. Zaprezentowano im nagranie, w którym kobieta wykonywała przyjazne gesty, oraz zdjęcie osoby uprawiającej sporty ekstremalne. Następnie moderator spytał uczestników, jak sami radzą się z odwodnieniem, gdy uprawiają sport. Po wysłuchaniu pomysłów przedstawił uczestnikom napój izotoniczny, omówił jego skład i dał wszystkim do spróbowania. W czasie tego badania naśladował mowę ciała swoich rozmówców: ruchy ramion, pochylenie ciała, gesty. Podobnie jak w poprzednim eksperymencie, uczestnicy mieli na koniec dokonać oceny.

Jak się okazało, produkt został oceniony lepiej przez osoby, których gesty naśladowano w czasie badania. Co więcej, ta grupa badanych była skłonna nie tylko dokonać zakupu, ale również deklarowała, że może na ten produkt wydać więcej.

Wyniki badania mogą być przydatne nie tylko firmom, które oferują niepopularne produkty, ale też każdemu z nas. Stosując opisany mechanizm, prawdopodobnie możemy wpłynąć na nawyki żywieniowe naszych bliskich.

Źródło: SWPS

Przeczytaj również: Chcesz mieć supersprawny mózg? Pij sok z buraka – kiedy i po co? Sprawdź!

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

„Czy Viagra powinna być na receptę?” Ekspertki pokazują, jak wygląda debata publiczna w Polsce

Kobieta z megafonem
Fot.: Pixabay.com

Dzisiaj porozmawiamy o temacie, który rozgrzał debatę publiczną: czy viagra powinna być na receptę?” – tymi słowami publicystka Agata Diduszko-Zyglewska zapowiedziała program „Przy kawie o sprawie”. Zaproszone do studia ekspertki dyskutowały w nim, jak dalece panowie mogą decydować o własnym ciele. Brzmi znajomo?

Program, zrealizowany przez Krytykę Polityczną i udostępniony na YouTube, jest tylko żartem, ale doskonale obnaża tendencje, które w dyskursie publicznym dominują od dawna.

– Trzeba sobie jasno powiedzieć, tutaj działa lobby proerekcyjne. W Polsce w ciągu ostatniego roku sprzedało się 4,5 miliona opakowań viagry czy też leków, które są oparte na tej samej substancji czynnej. To są ogromne pieniądze – i mężczyzn trzeba przed lobby proerekcyjnym po prostu ochronić – mówi zaproszona do studia dr Elżbieta Korolczuk.

– Ja bym się odwołała do słów papieża, naszego papieża, Jana Pawła II, który pisał, że „przymus pożądliwości jest przeciwieństwem wolności”. Viagra próbuje nas zmusić do McErekcji – ostrzega z kolei publicystka i socjolożka Agata Szczęśniak.

Zabawne? A jednak odwrotna sytuacja, gdy to mężczyźni dyskutują o prawach kobiet, ma miejsce w polskich mediach regularnie. W programie „Kawa na ławę”, wyemitowanym zaledwie dzień po ogólnopolskich manifestacjach organizacji kobiecych, w studiu TVN o ustawie antyaborcyjnej i prawach reprodukcyjnych dyskutowało sześć osób. Nie było wśród nich ani jednej kobiety. A przecież działaczek i ekspertek, które chętnie wypowiedziałyby się na podjęte tematy, jest bardzo wiele.

Twój głos się liczy

Nieobecność kobiet w polskiej debacie publicznej zresztą rzuca się w oczy (czy raczej – w uszy) nie tylko wtedy, gdy poruszane są sprawy kobiet. Pań nie słychać też w merytorycznych dyskusjach, które wykraczają poza tematykę poruszaną w telewizji śniadaniowej. Jak wynika z badań „Media bez kobiet”, aż w 86% przypadków to mężczyźni użyczają opiniotwórczego głosu w polskich mediach. Oznacza to, że tylko jedna na siedem osób występujących w roli ekspertów w mediach jest kobietą. Tę dysproporcję idealnie widać w niemal każdym programie Bogdana Rymanowskiego.

Tymczasem w Polsce kobiet jest nie tylko więcej, ale są też lepiej wykształcone. Zgodnie z danymi GUS, w w 2015 r. wyższe wykształcenie miało w Polsce ponad 28% kobiet i 20% mężczyzn. Istnieją też zawody, w których łatwiej o specjalistkę niż specjalistę. To choćby psychologia, pedagogika, socjologia; od niedawna feminizuje się także medycyna. Jest więc z czego wybierać.

Nic o nas bez nas

Chociaż droga do równości w Polsce wydaje się bardzo długa, w debacie publicznej nie jesteśmy skazane na męskich specjalistów od wszystkiego. Przełamywanie tych dyskryminujących tendencji warto rozpocząć od własnych działań. Jeśli czujemy się na siłach, by samodzielnie wystąpić w mediach jako specjalistki w swojej dziedzinie, dołączmy swoje dane do ogólnopolskiej bazy Ekspertki.org. Jeśli nie – polecajmy ją znanym nam przedstawicielom mediów. Niech w końcu nas usłyszą.

Źródła przedstawionych danych: GUS, Krytyka Polityczna

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Legalizacja związków partnerskich jedno i różnopłciowych? Projekt ustawy Nowoczesnej

Legalizacja związków partnerskich
fot. Pixabay

Nowoczesna pracuje właśnie nad projektem ustawy o związkach partnerskich dla par jedno i różnopłciowych. Partia chce również nadania prawa do adopcji dziecka jednego z partnerów.

Zgodnie z projektem Nowoczesnej, związek partnerski to powstały z woli partnerów związek dwóch pełnoletnich osób. Jest to związek o charakterze sformalizowanym i trwałym. Przez zawarcie takiego związku partnerzy zobowiązują się do pozostawania we wspólnym pożyciu, obejmującym wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego, wzajemny szacunek i wspieranie się, a ich prawa i obowiązki są równe.

Nowoczesna proponuje, żeby związki partnerskie były zawierane w urzędzie stanu cywilnego i były dostępne dla par jedno i różnopłciowych. Projekt umożliwia również możliwość adopcji dziecka jednego z nich.

Zobacz także: Program Aktywna Rodzina zamiast 500 plus? To propozycja Nowoczesnej

Legalizacja związków partnerskich i adopcje

Jeżeli chodzi o adopcję, Nowoczesna nie przewiduje prawa do adopcji zewnętrznej dla związków partnerskich, możliwe jest natomiast przysposobienia dzieci partnera w istniejącym już związku – tłumaczy posłanka Monika Rosa.

Wspólność majątkowa ma być fakultatywna, a rozwiązywanie związku będzie łatwiejsze niż w przypadku małżeństwa.

Projekt ustawy o związkach partnerskich trafił do ponownych konsultacji, ich wynik poznamy 5 marca. Po konsultacjach Nowoczesna planuje zorganizowanie debaty. Po tym czasie projekt zostanie złożony w Sejmie.

Źródło: Polsat News

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Bo to zła kobieta była”, czyli kolejny minister-wróg kobiet

minister-wróg kobiet
fot. Pixabay

Prognoza dotycząca realizacji praw reprodukcyjnych w Polsce w oparciu o publiczne wystąpienia nowego ministra zdrowia, premiera, prezydenta oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego:

  1. Do końca stycznia 2018 zostanie uchwalony zakaz aborcji ze względu na trwałe i nieodwracalne uszkodzenie płodu.
  2. Zaraz po tym rząd wspierany przez zygotarian przepchnie całkowity zakaz aborcji.
  3. Pod hasłem “ochrony życia od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci” metody rozrodu wspomaganego (IVF, IUI, itp.) zostaną zdelegalizowane.
  4. Szybciej niż później zostanie wprowadzony zakaz sprzedaży i rozpowszechniania antykoncepcji.
  5. Każda kobieta wyjeżdżająca za granicę będzie poddana obowiązkowemu badaniu ginekologicznemu i testowi ciążowemu. Tak samo po przyjeździe, by upewnić się, że podczas pobytu za granicą nie poddała się aborcji, sterylizacji bądź nie skorzystała z antykoncepcji długoterminowej.
  6. Do czerwca zostanie wprowadzone karanie kobiet za poronienie, martwe urodzenia czy diagnostykę prenatalną.
  7. Wszystkie aktywistki (z kraju i zagranicy) zostaną aresztowane bądź umrą w niewyjaśnionych okolicznościach (“dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie…”).
  8. Wszelkie zagraniczne przesyłki z lekami zostaną skonfiskowane – a nóż jest to misoprostol?
  9. W tzw. międzyczasie dojdzie do całkowitej zapaści publicznego systemu opieki zdrowotnej spowodowanego m.in. protestami i emigracją zarobkową personelu.
  10. Lekarze, pielęgniarki i położne zostaną zastąpione szpitalnymi kapelanami i uzdrowicielami.
  11. Nawet sprzątaczki zaczną korzystać z tzw. “klauzuli sumienia” i w świetle prawa będą odmawiać ścielenia łóżka roniącej pacjentki.
  12. Setki kobiet będą umierać z powodu bezpośrednich i pośrednich powikłań ciąży, gdyż lekarze będą odmawiać ich leczenia ze względu na potencjalne ryzyko uszkodzenia bądź obumarcia płodu.
  13. Śmiertelność okołoporodowa matek oraz śmiertelność perinatalna wzrosną w tempie logarytmicznym, ale “specjaliści” z Ministerstwa Zdrowia i instytucji podległych jak zawsze to zatuszują.

A jakie są Wasze przewidywania? Czekamy na Wasze komentarze i przemyślenia pod postem i na Facebook’u.

Karina Sasin

Lekarka, naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa Magazynu "Chcemy Być RODZICAMI". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)