Przejdź do treści

DOBRO i ZŁO – w jaki sposób dzieci uczą się je odróżniać i jakie to ma konsekwencje dla ich zachowania?

Jedno z ważniejszych pytań rodzicielstwa – jak nauczyć dzieci odróżniać dobre od złego? Dziecko, które zna różnicę, będzie wiedziało, jak się zachować, nie będzie krzywdzić siebie i innych. Można też oczekiwać, że będzie odpowiedzialne za swoje czyny.

Mimo całej wiedzy, jaką dziś mamy, nadal najpopularniejszą metodą uczenia dzieci pożądanych zachowań jest karanie. Kara, oczywiście, kojarzy się źle, ale znacznie łatwiej ją zaakceptować, kiedy myślimy o karze w kategoriach behawioralnych – pozytywnego lub negatywnego wzmocnienia. Jeśli dziecko otrzyma przekaz o odpowiedniej sile, nauczy się, że dane zachowanie jest akceptowalne lub nie.

Dzieci z jednej strony chcą być niezależne, same decydować o sobie, a jednocześnie są silne zależne od opiekunów. Dwulatek może sprawiać wrażenie, że ucieka mamie, odbiega od niej na placu zabaw, ale jednocześnie cały czas sprawdza, gdzie jest matka, wodzi za nią wzrokiem wraca do niej. Im mniejsze dzieci, tym mniejszą mają kontrolę nad emocjami i zachowaniami. Jest to często bardzo frustrujące dla rodziców lub opiekunów w żłobkach i przedszkolach, ponieważ dzieci odbierają sobie zabawki, biją się, nie mają pojęcia, czym jest dzielenie się czy wspólna zabawa. Pojawia się więc potrzeba, żeby je tego nauczyć. Pomoc dorosłych wydaje się potrzebna zwłaszcza w tych obszarach, które dotyczą zachowań agresywnych.

Rób to, co mówię, a nie to, co robię

Praktyka pokazuje jednak, że mówienie do dzieci o tym, co jest dobre, a co złe ma niewielkie szanse powodzenia. Niezależnie od tego, ile razy będziemy powtarzać. Maluch prawdopodobnie nie zrobi tego, o czym słyszy, ale jest bardzo duża szansa, że zachowa się zgodnie z tym, co widzi. Dlatego też nieważne, ile dorosły włoży wysiłku w to, żeby wytłumaczyć dziecku, jak powinno się zachowywać. Ważniejsze jest, co dorosły robi.

Laura Markham, psycholog dziecięcy dzieląca się swoim doświadczeniem i wiedzą na bardzo popularnym blogu [1], zwraca uwagę, że:

  • Jeśli posprzątamy rozlane mleko spokojnie, bez mówienia dziecku, jak jest niegrzeczne lub nieuważne, pokażemy mu, że każda sytuacja ma swoje rozwiązanie i że nie musi czuć się winne za w gruncie rzeczy trywialne sytuacje.
  • Nie musimy zgadzać się na każda prośbę dziecka, być może nie powinniśmy nawet, jednak ważne jest, żeby dziecko miało poczucie, że rodzic rozumie lub chociaż podejmuje szczerą próbę zrozumienia jego prośby. W ten sposób pokazujemy, że to, z czym przychodzi dziecko jest ważne, nawet jeśli nie może dostać tego, co chce. To ważna życiowa lekcja.
  • Jeśli słuchamy dzieci, dostają one również informację, że ich problemy mogą znaleźć rozwiązanie i że nie są same.
  • Przepraszanie dzieci lub przyznawanie się do własnych pomyłek pokazuje im, ze każdy, również one, mają prawo do błędu. A błędy można naprawić. Odnosi się to również nawet do bardzo małych dzieci.
  • Wybaczenia sobie i dzieciom pokazuje, że nikt nie jest i nie musi być doskonały i że w tej niedoskonałości jest akceptowany.
  • Jeśli dorosły przeprasza i naprawia się swoje błędy lub pomyłki, również dziecko uczy, że naprawa jest możliwa, że z najtrudniejszej nawet sytuacji – a tak często widzą je dzieci – jest wyjście.
  • Jeśli dziecko ma jakieś obowiązki domowe, takie jak karmienie psa, o wykonaniu których zapomina, można je ukarać. Ale znacznie skuteczniejszym sposobem jest wyjaśnienie, że pies potrzebuje opieki. Pokaże to dziecku perspektywę bezbronnej i całkowicie zależnej istoty. Skuteczniejsze jest też zaoferowanie pomocy w opracowaniu planu działania, który uwzględni potrzeby zwierzęcia i możliwości dziecka.
Jakie skutki?

Badania pokazują, że kara nie uczy dzieci, nawet starszych, odróżniania dobra od zła, zachowania pożądanego od nagannego, ale raczej tego, jak uniknąć kary. W gruncie rzeczy zastosowanie kary może więc doprowadzić do skutków odwrotnych niż zamierzone, ponieważ dziecko musi sięgnąć po manipulację, żeby się uchronić przed cierpieniem lub bólem.

Co się dzieje z dzieckiem, które jest uczone poprzez kary lub błędnie rozumiane konsekwencje:

  • Jeśli ukarzemy dziecko za to, że nie nakarmiło psa, tracimy szanse na dowiedzenie się, dlaczego tak się stało. A przecież może być tak, że dziecko z czymś sobie nie radzi, jest przeciążone i nie potrafi o tym powiedzieć. Dziecko ukarane będzie się też złościć na psa, co w żaden sposób nie przyczyni się do rozwoju troski wobec zwierzęcia.
  • Krzykiem potwierdzamy, że krzyczenie i brak kontroli nad sobą jest normalną codziennością. Nie ma wiec powodu, żeby dziecko nie robiło tego samego.
  • Karząc uczymy dzieci, że w taki właśnie sposób rozwiązuje się problemy.
  • Dzieci uczą się poprzez obserwację. Jeśli widzą swoich rodziców kłamiących, oszukujących lub nieuczciwych wobec innych osób, dokładnie takich wartości się uczą.

Każdy z nas podejmuje jakieś decyzje, dokonuje wyborów. Jako dorośli wiemy zwykle, czym dobra decyzja różni się od złej, od dawna mamy określone zasady, według których staramy się postępować. A mimo to popełniamy błędy. Tak samo jest z dziećmi. Jeśli jesteśmy w stanie wybaczać sobie błędy, również dzieci będą wobec siebie i innych łagodne i wybaczające. Będą wiedziały, że nie trzeba być doskonałym. A to ważna życiowa lekcja.

[1] http://www.ahaparenting.com/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Niecodzienna lekcja w polskich szkołach. Uczniowie nauczą się empatii

Trzech chłopcy uśmiechają się do obiektywu /Ilustracja do tekstu: Lekcja Godności w polskiej szkole. Niezwykła nauka empatii

Każdego roku w trzecią środę października uczniowie na całym świecie mają szansę spotkać się z wolontariuszami, którzy z zaangażowaniem uczą ich, jak kierować się w życiu najważniejszymi wartościami. To przedstawiciele Fundacji Global Dignity – międzynarodowej inicjatywy, która w ramach obchodów Światowego Dnia Godności propaguje ideę poszanowania godności jako fundamentalnego prawa człowieka.

Pomysł założenia Fundacji Global Dignity narodził się w 2006 roku. Jej twórcami są trzej przyjaciele: następca tronu Norwegii JKW książę Haakon, profesor Pekka Himanen z Finlandii oraz John Hope Bryant, Amerykanin, założyciel stowarzyszenia Operation Hope. Ustanawiając Światowy Dzień Godności, chcieli pokazać, jak ważne jest poczucie własnej wartości w życiu młodego człowieka. Działacze podkreślają też, że godność to wartość uniwersalna – bez względu na szerokość geograficzną.

CZYTAJ TEŻ: Protest opiekunów osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy w nim my, współobywatele?

Empatia: wartość, którą musimy pielęgnować

Pierwszym działaniem Fundacji Global Dignity w Polsce była lekcja godności przeprowadzona w 2009 roku w łódzkim gimnazjum. Zapoczątkowała ona cykl corocznych spotkań z dziećmi i młodzieżą, podczas których przedstawiciele Fundacji oraz nauczyciele rozmawiają z uczniami o tym, w jaki sposób traktujemy samych siebie i jak traktują nas inni. W tym roku lekcję godności zorganizowano w jednej z warszawskich szkół podstawowych, przy ul. Niskiej.

– Ubiegłoroczny Dzień Godności poświęciliśmy różnorodności i równości. W tym roku chcemy rozmawiać z młodzieżą na temat empatii, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Na co dzień dociera do nas ogromna liczba negatywnych informacji. Powoduje to, że mimowolnie trochę uodparniamy się na krzywdę ludzką. A przecież empatię, tak jak godność, mamy w sobie od urodzenia. Dlatego tak ważne jest, żeby tę zdolność współodczuwania pielęgnować – podkreśla Jacek Olechowski, prezes Global Dignity Poland.

Jak dodaje, zależy mu, by uświadomić młodzieży, jaką wielką rolę empatia może odegrać w ich obecnym, ale także przyszłym życiu.

 – Młodzi ludzie, do których przychodzimy, będą tworzyć i utrzymywać relacje z innymi ludźmi, a za kilka lat wpływać na losy swoich lokalnych społeczności; może nawet i świata. […] Chcemy pokazać im, że współodczuwanie to jeden z filarów dobroci. Dzielony z innymi, wróci do nas ze zdwojoną mocą.

Lekcja godności w twojej szkole

W ramach akcji przygotowane zostały materiały edukacyjne i warsztatowe, które każda szkoła może wykorzystać, organizując Dzień Godności we własnym zakresie. Z materiałów wybrzmiewa przekaz, że nauka empatii zaczyna się od małych, pozornie drobnych rzeczy, ale nabyte umiejętności wywierają niebagatelny wpływ na całe nasze życie. Empatia jest bowiem nauką słuchania siebie i drugiego człowieka, a także próbą przyjęcia jego perspektywy, zrozumienia jego sytuacji, emocji czy potrzeb.

Działania prowadzone przez Fundację Global Dignity Poland potrwają do czerwca 2019 roku. Obchody Światowego Dnia Godności w Polsce w roku szkolnym 2018/2019 zostały objęte patronatami Rzecznika Praw Dziecka oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.

Więcej informacji o Dniu Godności na stronie: http://globaldignity.pl. Chęć udziału w projekcie należy zgłaszać drogą mailową: info@globaldignity.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Dynia i jej niesamowite właściwości odżywcze. Poznaj przepisy na pyszne jesienne desery!

dynia: wartości odżywcze i przepisy
fot. materiały prasowe

Jest pyszna, zdrowa i ma bardzo mało kalorii. Sezon na dynię w pełni! Zobacz wartości odżywcze i poznaj przepisy na wyśmienite desery z dyni.

Dynia jest zdecydowanie prawdziwą królową spośród jesiennych warzyw. Jej właściwości zdrowotne były doceniane już przez Indian. Przy bardzo wysokiej wartości odżywczej, cechuje się niską kalorycznością, dlatego doskonale sprawdza się w diecie dla sportowców. Jest chętnie używana jako dodatek między innymi do koktajli, ciast, placuszków, ale także w pojedynkę, jako danie z piekarnika lub rozgrzewający krem, stanowi świetny posiłek.

Dynia jest warzywem należącym do rodziny dyniowatych. Jej odmiany, zwłaszcza w okresie jesiennym, różnią się kształtem, wielkością i kolorem. Możemy spośród nich wyróżnić dynię olbrzymią, piżmową oraz zwyczajną.

Zobacz także: Staracie się o dziecko? Sięgnijcie po dynię!

Dynia: właściwości odżywcze

Jest ona bogatym źródłem wielu witamin i co najważniejsze, po obróbce termicznej warzywo to nie traci swoich wartości odżywczych. Występują różne odmiany kolorystyczne dyni – im barwa intensywniej pomarańczowa, tym więcej w nim beta-karotenu – kartenoidu, który jest silnym przeciwutleniaczem. Ma on ogromne znaczenie w prewencji chorób nowotworowych, wpływa na regulację ciśnienia tętniczego krwi i na obniżenie frakcji cholesterolu LDL. Ponadto, dzięki zawartości witaminy A, ma pozytywny wpływ na wzrok.

Dynia jest bogata w witaminę C oraz cynk, które wspomagają nasz układ odpornościowy. Natomiast połączenie wysokiej zawartości wody, bo około 90% oraz witamin o działaniu antyoksydacyjnym czyli A, C i E (szczególnie wysoka zawartość witaminy A – kubek ugotowanej dyni pokrywa dobowe zapotrzebowanie na ponad 200% normy) poprawiają jakość naszej skóry, działają nawilżająco, wygładzają zmarszczki i poprawiają jędrność oraz koloryt.

Warto spożywać produkty sezonowe, które można wykorzystać w różnorodny sposób, aby nie popaść w rutynę. Zostawiam Was z przepisem na pyszny koktajl oraz placuszki dyniowe.

Zobacz także: Rakotwórcza żywność, po którą sięgasz każdego dnia. Zobacz sam!

Dynia: przepisy na desery

Pomarańczowy koktajl z dynią

Składniki (1 porcja):
– 250g dyni,
– 50 ml mleczka kokosowego,
– 1 pomarańcza,
– ½ łyżeczki cynamonu,
– do smaku: imbir, kardamon

Przygotowanie:

Wydrąż dynię i pokrój na plastry o szerokości ok. 2 cm, obierz ze skóry. Na blachę wyłóż papier do pieczenia, a następnie ułóż kawałki dyni. Piecz w temperaturze 180 stopni przez około 30 min. W tym czasie wyciśnij sok z pomarańczy. Po ostudzeniu, zblenduj składniki.

Wartość odżywcza:
– energia 267 kcal
– białko 5,80g
– tłuszcz 8g
– węglowodany 54g

Placuszki z dynią

Składniki (2 porcje):

– 1 jajko,
– 400g dyni,
– łyżka miodu,
– 140g mąki pełnoziarnistej,
– łyżka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

Dynię surową wyczyścić z pestek, rozdrobnić w malakserze na bardzo drobne wiórki lub jednolitą masę. Do dyni dodać mąkę, miód i jajko. Wymieszać. Konsystencja ma być podobna do konsystencji placków ziemniaczanych. Na patelnię wlać olej. Kiedy rozgrzeje się, smażyć placuszki po 2 minuty z każdej strony na wolnym ogniu. Podawać z ulubionymi dodatkami.

Wartość odżywcza (dla 1 porcji):
– energia 435 kcal
– białko 12g
– tłuszcz 9g
– węglowodany 85g

Patrycja Michałowska, dietetyk 4Faces

Strefa Body Center

CH Avenida w Poznaniu

Redakcja

Portal o rodzinie.

Dziarska dziewucha czy bokserka losu? Sprawdź, którym typem współczesnej Polki jesteś

Grafika przedstawiająca 5 typów kobiet /Ilustracja do tekstu: Współczesna Polka: dzierska dziewucha czy bokserka losu?
Grafika: mat. prasowe

W ostatniej dekadzie istotnie zmieniły się role kobiet i mężczyzn w życiu społecznym, a także model rodziny i związku. Powoli odchodzą do lamusa tradycyjne role społeczne, a współczesne kobiety mają odwagę, by realizować funkcje stereotypowo przypisane mężczyźnie. Tyle na świecie. A jak to wygląda w naszym kraju?

Cele, aspiracje, poglądy obyczajowe i plany rodzinne Polek postanowiły sprawdzić agencja badawcza IQS i Ringier Axel Springer Polska. Wnioski z tej analizy okazały się dość zaskakujące. Choć badanie wyróżniło pięć różnych typów kobiet, wiele z nich w wybranych kwestiach jest mniej liberalnych, niż może się wydawać.

Jakie typy reprezentują zatem współczesne Polki?

Współczesna Polka – typ I: ogarniaczka rzeczywistości

To najbardziej liczny segment kobiet, do którego należy 21 proc. Polek. Ich domeną jest ogarnianie wszystkiego wokół. Chcą się realizować w każdej dziedzinie życia – być rodzinnym kaowcem w domu i idealną pracowniczką w swoim środowisku zawodowym. Niestety, często brakuje im czasu dla siebie. Utrata kontroli jest głównym źródłem ich codziennych napięć, a poczucie bycia niezastąpioną istotnie je napędza. Potrzebę godzenia tak wielu zadań postrzegają jako swoją kobiecą siłę.

Ogarniaczki rzeczywistości mają konserwatywne poglądy obyczajowe, ale odchodzą częściowo od tradycyjnego modelu rodziny, zwalniając partnera od odpowiedzialności za innych. To dlatego – w każdej sytuacji – cenią niezależność finansową kobiety. Doceniają też dorobek feministek, ale nie lubią otwartych konfliktów. Uważają, że w Polsce jest już równouprawnienie, a feministki zrobiły już swoje .

Współczesna Polka – typ II: bokserka losu

Z losem boksuje się 20 proc. kobiet w Polsce. Mają dużą potrzebę bezpieczeństwa. Sensem ich życia są dzieci i wnuki. Poświęcają się dla rodziny. Biorą na siebie wiele zadań, w konsekwencji czego bywają zmęczone natłokiem obowiązków.

Bokserki to grupa kobiet, która jest najbardziej niezadowolona z pracy i życia. Prywatnie i zawodowo czują się niedoceniane. Ciężko im głośno wyrażać swoje potrzeby.

Przedstawicielki tego segmentu opowiadają się za tradycyjnym modelem rodziny. Wierzą, że kobieta spełnia się przede wszystkim w macierzyństwie i małżeństwie, choć cenią niezależność finansową i zachowanie niezależności w związku.

Współczesna Polka – typ III: dziarska dziewucha

To segment inny niż wszystkie. Przynależą do niego kobiety, które inwestują w siebie i mają czas, aby realizować swoje pasje i zainteresowania.

Jednym z obszarów samorealizacji jest dla nich praca zawodowa. To soczewka skupiająca większość wartości, z którymi się utożsamiają: niezależności i szacunku. Dla dziarskich dziewuch rodzina również jest bardzo ważna, choć akceptują także inny niż tradycyjny jej model. Dbają o swoją pozycję w rodzinie oraz wzajemne relacje, choć są realistkami w kwestii macierzyństwa.

Współczesna Polka reprezentująca typ dziarskiej dziewuchy opowiada się za partnerstwem w związku, ale podkreśla, że wymaga to od nich ciągłego wysiłku, co rodzi liczne konflikty. Uważa też, że walka feministek jest niezakończona.

Dziarskie dziewuchy mają liberalne poglądy obyczajowe i chcą mieć realny wpływ na rzeczywistość – nawet gdyby to wymagało od nich wzięcia udziału w demonstracji czy wystąpieniu publicznym. Takich kobiet w Polsce jest 18  proc.

CZYTAJ TAKŻE: „Czy Viagra powinna być na receptę?”. Ekspertki pokazują, jak wygląda debata publiczna w Polsce

Współczesna Polka – typ IV: domowa królowa

Domowe królowe to czwarty pod względem wielkości segment w Polsce, do którego należy 18 proc. kobiet. Realizują się przede wszystkim w życiu rodzinnym. Dzieci to dla nich absolutny priorytet, choć nie mają w sobie nic z męczennic. Domowy mikroświat jest miejscem, w którym czują się bezpiecznie. Tu realizują swoją niezależność. Praca? Tylko wtedy, kiedy nie zagraża ich rodzinnemu szczęściu.

Tradycyjny model rodziny jest dla nich naturalny – mężczyzna ma zarabiać na dom, kobieta dbać o ciepło domowego ogniska. Nie rozumieją feministek i im współczują. Praca jest jedynie dodatkiem do życia, „możliwością wyjścia do ludzi”. Kusi, bo wiąże się z posiadaniem własnych pieniędzy, które stają się… kartą przetargową w związkach.

Współczesna Polka – typ V: e-księżniczki

Stosunkowo najmłodszy segment kobiet, do którego przynależy 17 proc. kobiet w Polsce. Są zadowolone z siebie i swojego życia. Aktywne zarówno zawodowo, jak i towarzysko, także w mediach społecznościowych.

E-księżniczki cenią wolność, ale hołdują tradycyjnej wizji kobiecości – delikatnej i wymagającej opieki. Ważne jest dla nich posiadanie partnera, formalizacja związku oraz posiadanie dzieci. Uważają, że równość płci dawno już zapanowała, a dalsza walka – ich zdaniem – godzi w interesy kobiet (m.in ogranicza przywilej szarmanckiego traktowania).

Bolesny jest dla nich brak kobiecej solidarności. Cenią sobie zdobywanie i kolekcjonowanie doświadczeń.

Polki bardziej konserwatywne, niż się wydaje

Wynik badania IQS może zaskakiwać – szczególnie w kontekście obyczajowym.

– Kobiety z większości segmentów mają konserwatywne poglądy obyczajowe i popierają tradycyjny model rodziny i ról społecznych, choć dzieje się tak z różnych powodów – komentuje uzyskany wynik Katarzyna Krzywicka-Zdunek, jedna z liderek badania IQS.

Jak przyznają badacze, zaskoczeniem jest też fakt, że aż 49 proc. kobiet w Polsce nie pracuje zawodowo.

– Ponadto 44 proc. kobiet ma miesięczne dochody w wysokości 2 tys. zł. lub niższe, choć znaczna większość – bo 77 proc. – twierdzi, że kobieta powinna być niezależna finansowo od innych – wyjaśnia Dorota Peretiatkowicz z IQS.

Badaniem IQS, realizowanym w ramach projektu „Women Power” objęto 1500 kobiet w wieku 18-65 lat. Respondentki pochodziły z miast, miasteczek i wsi oraz miały różny status ekonomiczny i poziom wykształcenia.

POLECAMY: Maria Skłodowska-Curie najbardziej wpływową kobietą w historii. Wyprzedziła Margaret Thatcher i Maryję

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pracowali ze sobą od kilku lat. Nie wiedzieli, że są bliską rodziną

Pracownicy nie wiedzieli, że są bliską rodziną
fot. abc7ny.com

Chociaż ci dwaj mężczyźni pracowali w tej samej firmie od kilku lat, nie mieli pojęcia, że są spokrewnieni. Prawdy o sobie dowiedzieli się przez przypadek. 

Nathan Boos z Tilden (stan Wisconsin) jako małe dziecko został adoptowany i nigdy nie poznał swoich biologicznych rodziców. – Od zawsze wiedziałem, że jestem adoptowany, nigdy jednak nie pomyślałem, że mógłbym poznać biologicznych rodziców – powiedział Nathan.

Pewnego dnia matka Nathana przeglądając Facebooka zauważyła, że jej syn ma na swojej liście znajomych… biologicznego ojca. Po krótkiej rozmowie okazało się, że mężczyzna o imieniu Bob Degaro jest, tak jak Nathan, kierowcą ciężarówek. Bob pracował w Rock Solid Transport w Chippewa Falls. Panowie pracowali zatem w ten samej firmie od dwóch lat!

Po odkryciu tego faktu Nathan postanowił wysłać do biologicznego ojca wiadomość.

Pracownicy nie wiedzieli, że są bliską rodziną

Bob wraz ze swoją byłą żoną poza Nathanem mieli jeszcze dwoje dzieci. Jak tłumaczy, zdecydowali się oddać dziecko do adopcji, ponieważ borykali się z problemami finansowymi.

Nathan i Bob starają się teraz nadrobić stracone lata i próbują poznać się lepiej. – Wciąż jestem w szoku i bywają dni, w których nie do końca wiem, co powiedzieć i jak się zachować. To mój syn, ale nie rozwinęliśmy nigdy relacji na płaszczyźnie ojciec-syn. Zostaliśmy kolegami z pracy zanim jeszcze odkryliśmy o sobie prawdę – wyjaśnia Bob.

Mężczyźni przyznają, że spotkanie po latach przyniosło im ulgę. Wkrótce Nathan bierze ślub i nie wyobraża sobie, żeby w tym wyjątkowym dniu zabrakło Boba.

Źródło: weau.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.