Przejdź do treści

DOBRO i ZŁO – w jaki sposób dzieci uczą się je odróżniać i jakie to ma konsekwencje dla ich zachowania?

Jedno z ważniejszych pytań rodzicielstwa – jak nauczyć dzieci odróżniać dobre od złego? Dziecko, które zna różnicę, będzie wiedziało, jak się zachować, nie będzie krzywdzić siebie i innych. Można też oczekiwać, że będzie odpowiedzialne za swoje czyny.

Mimo całej wiedzy, jaką dziś mamy, nadal najpopularniejszą metodą uczenia dzieci pożądanych zachowań jest karanie. Kara, oczywiście, kojarzy się źle, ale znacznie łatwiej ją zaakceptować, kiedy myślimy o karze w kategoriach behawioralnych – pozytywnego lub negatywnego wzmocnienia. Jeśli dziecko otrzyma przekaz o odpowiedniej sile, nauczy się, że dane zachowanie jest akceptowalne lub nie.

Dzieci z jednej strony chcą być niezależne, same decydować o sobie, a jednocześnie są silne zależne od opiekunów. Dwulatek może sprawiać wrażenie, że ucieka mamie, odbiega od niej na placu zabaw, ale jednocześnie cały czas sprawdza, gdzie jest matka, wodzi za nią wzrokiem wraca do niej. Im mniejsze dzieci, tym mniejszą mają kontrolę nad emocjami i zachowaniami. Jest to często bardzo frustrujące dla rodziców lub opiekunów w żłobkach i przedszkolach, ponieważ dzieci odbierają sobie zabawki, biją się, nie mają pojęcia, czym jest dzielenie się czy wspólna zabawa. Pojawia się więc potrzeba, żeby je tego nauczyć. Pomoc dorosłych wydaje się potrzebna zwłaszcza w tych obszarach, które dotyczą zachowań agresywnych.

Rób to, co mówię, a nie to, co robię

Praktyka pokazuje jednak, że mówienie do dzieci o tym, co jest dobre, a co złe ma niewielkie szanse powodzenia. Niezależnie od tego, ile razy będziemy powtarzać. Maluch prawdopodobnie nie zrobi tego, o czym słyszy, ale jest bardzo duża szansa, że zachowa się zgodnie z tym, co widzi. Dlatego też nieważne, ile dorosły włoży wysiłku w to, żeby wytłumaczyć dziecku, jak powinno się zachowywać. Ważniejsze jest, co dorosły robi.

Laura Markham, psycholog dziecięcy dzieląca się swoim doświadczeniem i wiedzą na bardzo popularnym blogu [1], zwraca uwagę, że:

  • Jeśli posprzątamy rozlane mleko spokojnie, bez mówienia dziecku, jak jest niegrzeczne lub nieuważne, pokażemy mu, że każda sytuacja ma swoje rozwiązanie i że nie musi czuć się winne za w gruncie rzeczy trywialne sytuacje.
  • Nie musimy zgadzać się na każda prośbę dziecka, być może nie powinniśmy nawet, jednak ważne jest, żeby dziecko miało poczucie, że rodzic rozumie lub chociaż podejmuje szczerą próbę zrozumienia jego prośby. W ten sposób pokazujemy, że to, z czym przychodzi dziecko jest ważne, nawet jeśli nie może dostać tego, co chce. To ważna życiowa lekcja.
  • Jeśli słuchamy dzieci, dostają one również informację, że ich problemy mogą znaleźć rozwiązanie i że nie są same.
  • Przepraszanie dzieci lub przyznawanie się do własnych pomyłek pokazuje im, ze każdy, również one, mają prawo do błędu. A błędy można naprawić. Odnosi się to również nawet do bardzo małych dzieci.
  • Wybaczenia sobie i dzieciom pokazuje, że nikt nie jest i nie musi być doskonały i że w tej niedoskonałości jest akceptowany.
  • Jeśli dorosły przeprasza i naprawia się swoje błędy lub pomyłki, również dziecko uczy, że naprawa jest możliwa, że z najtrudniejszej nawet sytuacji – a tak często widzą je dzieci – jest wyjście.
  • Jeśli dziecko ma jakieś obowiązki domowe, takie jak karmienie psa, o wykonaniu których zapomina, można je ukarać. Ale znacznie skuteczniejszym sposobem jest wyjaśnienie, że pies potrzebuje opieki. Pokaże to dziecku perspektywę bezbronnej i całkowicie zależnej istoty. Skuteczniejsze jest też zaoferowanie pomocy w opracowaniu planu działania, który uwzględni potrzeby zwierzęcia i możliwości dziecka.
Jakie skutki?

Badania pokazują, że kara nie uczy dzieci, nawet starszych, odróżniania dobra od zła, zachowania pożądanego od nagannego, ale raczej tego, jak uniknąć kary. W gruncie rzeczy zastosowanie kary może więc doprowadzić do skutków odwrotnych niż zamierzone, ponieważ dziecko musi sięgnąć po manipulację, żeby się uchronić przed cierpieniem lub bólem.

Co się dzieje z dzieckiem, które jest uczone poprzez kary lub błędnie rozumiane konsekwencje:

  • Jeśli ukarzemy dziecko za to, że nie nakarmiło psa, tracimy szanse na dowiedzenie się, dlaczego tak się stało. A przecież może być tak, że dziecko z czymś sobie nie radzi, jest przeciążone i nie potrafi o tym powiedzieć. Dziecko ukarane będzie się też złościć na psa, co w żaden sposób nie przyczyni się do rozwoju troski wobec zwierzęcia.
  • Krzykiem potwierdzamy, że krzyczenie i brak kontroli nad sobą jest normalną codziennością. Nie ma wiec powodu, żeby dziecko nie robiło tego samego.
  • Karząc uczymy dzieci, że w taki właśnie sposób rozwiązuje się problemy.
  • Dzieci uczą się poprzez obserwację. Jeśli widzą swoich rodziców kłamiących, oszukujących lub nieuczciwych wobec innych osób, dokładnie takich wartości się uczą.

Każdy z nas podejmuje jakieś decyzje, dokonuje wyborów. Jako dorośli wiemy zwykle, czym dobra decyzja różni się od złej, od dawna mamy określone zasady, według których staramy się postępować. A mimo to popełniamy błędy. Tak samo jest z dziećmi. Jeśli jesteśmy w stanie wybaczać sobie błędy, również dzieci będą wobec siebie i innych łagodne i wybaczające. Będą wiedziały, że nie trzeba być doskonałym. A to ważna życiowa lekcja.

[1] http://www.ahaparenting.com/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Sen dobry na wszystko!

Sen dobry na wszystko!
Reguluje emocje, wzmacnia system odpornościowy, reguluje apetyt, poprawia metabolizm. – Fot. Pixabay

Reguluje emocje, wzmacnia system odpornościowy, reguluje apetyt, poprawia metabolizm, spowalnia efekty starzenia, wydłuża życie i łagodzi bolesne wspomnienia. Do tego odchudza i chroni przed rakiem oraz demencją. Nowy suplement?

Sen. Darmowe lekarstwo i panaceum na wiele schorzeń. Siedemnaście tysięcy raportów potwierdza cudowną moc snu. Jak pisze autor książki Matthew Walker – psycholog i naukowiec zajmujący się badaniem mózgu – sen nie polega tylko na utracie świadomości. Niektóre funkcje mózgu zostają odbudowane w trakcie snu, każda z faz snu zapewnia mu inne korzyści, utrata któregoś z nich prowadzi do upośledzenia funkcji mózgu – trudno więc się dziwić, że urwane nocne godziny przypomną się rano złym samopoczuciem, bólami głowy czy innymi dolegliwościami. Jego książkę powinien przeczytać każdy, bo każdy z nas przesypia pół życia i nie zdajemy sobie sprawy jak ważna to funkcja. Szerząca się epidemia niedoboru snu wywiera katastrofalny wpływ na nasze zdrowie, długość życia, bezpieczeństwo, produktywność i edukację dzieci – pisze autor.

Zobacz też: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

 REM czyli o czym śni dziecko w brzuchu

Ludzkie dziecko przed narodzinami śpi bez ustanku. Prawie, bo w trzecim trymestrze zaczyna się powoli „budzić”, chociaż jest to może zbyt dużo powiedziane, bo przebywający w macicy maluch spędza zaledwie 2-3 godziny w czasie czuwania, resztę doby przesypia.

Naukowcy zainteresowali się fazą REM, ponieważ odgrywa ona kluczową rolę w procesie dojrzewania mózgu m.in. dlatego, że pełni ona funkcję elektrycznego nawozu. Eksplozje aktywności elektrycznej związane ze snem REM stymulują rozwój ścieżek neuronalnych w całym mózgu. Ten proces nazywa się synapsogenezą, ponieważ dochodzi w niej do powstania milionów połączeń między neuronami (synaps). Naukowcy uważają, że naruszenie fazy REM w rozwijającym się mózgu dziecka, przed narodzinami albo po narodzinach miałoby nieprzyjemne konsekwencje. U matek spożywających duże ilości alkoholu (blokuje on wytwarzanie snu REM) w czasie ciąży stwierdzono o 200 procent mniejszy poziom żywej aktywności elektryczne, a jak pisaliśmy wcześnie przekłada się on na tworzenie synaps.

Zobacz też: Celebruj piękne momenty dzieciństwa – konkurs fotograficzny SEN DZIECKA

 Autyzm a REM

Najnowsze badania łączą niedobór snu REM ze spektrum zaburzeń autystycznych. Ponieważ u osób z autyzmem występuje nierównowaga w połączeniach synaptycznych, naukowcy zaczęli badać występowanie u nich nietypowego snu. U noworodków i małych dzieci wykazujących objawy autyzmu, albo u których został on zdiagnozowany, stwierdzono zaburzenia rytmu snu, a najbardziej znaczący jest niedobór fazy REM, którego deficyt wynosi około 30-50 % w porównaniu z dziećmi bez autyzmu. Oczywiście to, że autyzm i zaburzenia snu REM występują jednocześnie, nie oznacza, że jedno jest przyczyną drugiego i nie należy z tego wyciągać wniosków na temat przyczynowości występowania choroby.

Można tylko mieć nadzieję, że dalsze badania dadzą nadzieję na opracowanie nowych metod wykrywania autyzmu.

Warto zdać sobie sprawę, że na wczesnym etapie życia faza REM jest zjawiskiem obowiązkowym, każda godzina snu w tej fazie się liczy, a jej zablokowanie lub zmniejszenie u nowonarodzonych zwierząt wstrzymuje lub zaburza rozwój mózgu. To z kolei skutkuje wykształceniem się upośledzonych społecznie osobników.

Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych – Dr. Matthew Walker Wyd. Marginesy

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Weekend na Stadionie Narodowym czyli kochamy czytać!

Międzynarodowe Targi Książki to wydarzenie, na które czeka się cały rok. Święto wielbicieli czytania, którzy będą mogli upolować najnowsze tytuły i zdobyć autograf ulubionego pisarza. Warto wybrać się na Stadion Narodowy 24–26 maja, pobyć chwilę w niepowtarzalnej atmosferze i wybrać coś dla siebie. Oto nasze propozycje.  

Madeline Miller – KIRKE Wyd. Albatros

Kirke urodziła się wśród bogów, ale była dla nich zbyt mało piękna i zbyt mało potężna, dlatego  myśleli, że nie ma żadnej mocy i nie należy do nich. Kiedy spotyka śmiertelnika, okazuje się, że tkwią w niej pokłady wielkiej siły. Zaczyna wzbudzać strach. Skoro nie przynależy ani do ludzi ani do bogów, musi sobie radzić sama. Wspaniała, wciągająca powieść!

Gregoire Delacourt – WIDAĆ BYŁO TYLKO SZCZĘŚCIE  Wyd. Drzewo Babel

Opowieść o życiu młodego mężczyzny – jego dzieciństwie, na które wpłynęło odejście matki, pierwszej miłości i olbrzymiej potrzebie miłości w dorosłym życiu. To książka o każdym z nas, o naszych traumach, z którymi próbujemy zmierzyć się w dorosłym życiu.

José Saramago – ROZTERKI ŚMIERCI Wyd. Rebis

Co by było gdyby ludzie przestali umierać? Kiedy na to pytanie odpowiada laureat nagrody Nobla Jose Saramago, wiadomo, że będzie to prawdziwa uczta literacka. Śmierć jest tylko pretekstem do rozważań o życiu, miłości i sensie naszego istnienia i o kondycji współczesnego człowieka.

Chrisann Brennan – NADGRYZIONE JABŁKO Wyd. Kompania Mediowa

Autorka była pierwszą wielką miłością Steve’a Jobsa i matką jego córki Lisy. Poznajemy geniusza, który wyrzekł się córki i miał duże problemy z emocjami i kontaktami z ludźmi. Jak kochać takiego mężczyznę? Jak pozbierać się po takiej miłości?

Jan-Philip Sendker – SZTUKA SŁYSZENIA BICIA SERCA” Wyd. Filia

To powieść o prawdziwej miłości. Także. Przede wszystkim jednak to epicka opowieść o uważności, o otworzeniu się na życie, o strachu przed samotnością, o zmysłowości, o potrzebie akceptacji, o tym, dlaczego warto słuchać głosu serca.

Camilla Läckberg – ZŁOTA KLATKA Wyd. Czarna Owca

Pierwsza część nowej serii królowej szwedzkiego kryminału. Niestety, niezbyt udana, ale wielbiciele i tak z niecierpliwością będą czekać na kolejne części. Opowieść o zemście Faye na byłym mężu, który ją zdradzał i zostawił bez środków do życia.

Agnes Lidbeck – ODNALEŹĆ SIĘ Wyd. Prószyński i S-ka

Anna nie wie kim jest – przynajmniej takie sprawia wrażenie. Życie wpisało ją w ramy bycia matką, która zajmuje się rodziną, ale to zupełnie nie to, czego pragnie. Przegląda się w oczach mężczyzn i to ich postrzeganie ją definiuje. Czy porzucając ustabilizowaną egzystencję będzie szczęśliwa? Świetna powieść o samotności w związku i poszukiwaniu siebie.

Simona Kossak – SERCE I PAZUR Wyd. Marginesy

Czy rozmawiają z nami, lubią się bawić i nie lubią przemocy? Ci, którzy mają psa czy kota, wiedzą, że są emocjonalne jak człowiek. Całkiem niedawno naukowcy potwierdzili, że nie różnimy się aż tak bardzo od zwierząt i na pewno nie jesteśmy tak wyjątkowi, jak sądzimy. Te opowieści Simony Kossak nie tylko uczą wrażliwości na los słabszych od nas (esej Korrida a etyka!) , ale przede wszystkim zarażają pasją. Do bycia tu i teraz i cieszenia się tym, co widzimy i dotykamy.

Allison Pearson – GORZEJ BYĆ NIE MOŻE Wyd. Albatros

Autorka światowego bestsellera „Nie wiem, jak ona to robi” tym razem opowiada historię 49-letniej Kate Reddy, która po siedmioletniej przerwie zamierza wrócić do pracy. Mimo początków menopauzy, męża z kryzysem wieku średniego, dzieci, które z przytupem wkraczają w okres nastoletniego buntu i starzejących się rodziców, nie zamierza się poddać. Allison Pearson w świetnej formie – dużo śmiechu!

Ayọ̀bámi Adébáyọ̀ – ZOSTAŃ ZE MNĄ Wyd. Marginesy

Nigeria, lata 80-te. Wspaniała opowieść o pragnieniu bycia rodzicem i sztuce wybaczania. O tym, że nie da się pogodzić rodzinnego szczęścia z desperackim spełnieniem oczekiwań otoczenia. Młode małżeństwo w Afryce bezskutecznie stara się o dziecko, a w Afryce bezpłodność to temat tabu.  „Ten, kto ma dziecko, posiada świat” – to przesłanie starej bajki, którą jeden z bohaterów opowiada swojej córce.

Elizabeth Roudinesco – PO CO PSYCHOANALIZA? Wyd. Krytyka Polityczna

No właśnie po co? Jak to się stało, że psychoanaliza (istniejąca już 100 lat) jest dzisiaj atakowana przez tych, którzy chcą ją zastąpić leczeniem chemicznym. Roudinesco, która jest psychoanalityczką, przekonuje, że leki takie jak prozak czy viagra, nie są w stanie wyleczyć człowieka z jego cierpień. Śmierć, namiętność, seksualność, szaleństwo, nieświadomość i relacje z innymi, kształtują podmiotowość człowieka. Psychoanaliza świadczy o postępie cywilizacji wobec barbarzyństwa, ponieważ przywraca myśl, że jesteśmy wolni w swoich słowach i nasz byt nie ogranicza się do bytu biologicznego. Ważna książka!

David Calle – ILE WAŻĄ CHMURY? Wyd. Literackie

Jeśli nasze życie jest długie i szczęśliwe, przeżyjemy ponad dwa miliardy sekund, jednak jedną trzecią tych sekund spędzimy we śnie. To, jak wykorzystamy resztę tych sekund, zależy tylko od nas. Autor książki to poszukiwacz, który swoją pasją chciałby zarazić czytelników książki. Udziela w niej 40 naukowych odpowiedzi na pytania m.in. czy roboty nas zdominują? Czy istnieją kolory? Czy posiadamy człowiekiem umysł ścisły czy artystyczny? Jak chodzić po wodzie? Fascynujące!

Anda Rottenberg – BERLIŃSKA DEPRESJA Wyd. Krytyka Polityczna

Zapis rocznego pobytu Andy Rottenberg w Berlinie – codzienność przeplatana zapiskami o książkach, wystawach, koncertach, wspomnieniami rodzinnymi. Mimo tego, że autorka żyje za granicą, żywo interesuje się Polską i jej problemami – wnikliwie analizuje teraźniejszość. Świetna lektura!

Walter Isaacson – LEONARDO DA VINCI – Wyd. Insignis

Niezwykła biografia, literacki portret Leonarda da Vinci, stworzony przez autora bestsellera „Steve Jobs”. Za kanwę tej opowieści posłużyły mu notatki geniusza oraz do najnowszych odkryć związanych z jego życiem i dorobkiem. Fascynujący portret malarza, naukowca, inżyniera.

Tomasz Nowak, Magda Frączek – Ojcowie i córki. Rozmowy o nieidealnej miłości.               Wyd. Znak

Niełatwo wokół siebie znaleźć dobry przykład relacji „ojciec – córka”, bo to jedna z najtrudniejszych w życiu. Każdy rozdział książki otwiera historia biblijna, która jest analizowana i dostosowywana do dzisiejszych czasów, niejako opowiedziana na nowo przez autorów. To uzdrawiająca relacje, ważna książka, „inny” poradnik zarówno dla rodziców jak i dzieci.

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Owłosione kobiece ciało – kontrowersja, czy natura? Te zdjęcia łamią tabu!

Źródło foto: Ben Hooper Instagram || Kobiece owłosione ciało - kontrowersja, czy natura?

Ciało nieustannie jest pod ostrzałem – za grube, za chude, na niskie, za wysokie, zbyt piegowate, zbyt pomarszczone, no i przede wszystkim (szczególnie jeśli chodzi o kobiety) zbyt owłosione. Na szczęście coraz częściej pojawiają się na całym świecie akcje mające na celu normalizację owłosienia na ciele. Kontrowersja, czy natura?

Niemalże każde podobne zdjęcia publikowane w mediach budzą ogromną dyskusję. Z jednej strony pojawiają się głosy, że jest to obrzydliwe, że owłosione kobiety nie są kobiece, że to niehigieniczne, że śmierdzi, że nie da się do kogoś takiego dotknąć… Zbliżonych stwierdzeń (nieraz wyrażanych w znacznie ostrzejszych formach) są miliony. Z drugiej strony, coraz częściej pojawiają się też zdania, że jest to po prostu natura. Tak stworzone zostało ludzkie ciało, a depilacja to wymysł kultury, który de facto ma niewiele wspólnego chociażby z higieną. Otaczają nas takie, a nie inne normy kulturowe świadczące o „zadbanym” ciele i to nimi się posługujemy. Zostały w nas wdrukowane i tak dogłębnie zinternalizowane, że nawet nie poddajemy ich głębszemu namysłowi.

Mądrość ciała

Jednak, gdy przyjrzymy się ciału z nieco większą uważnością, dojdziemy do wniosku, że jest maszyną idealną. Czy gdyby owłosienie nie było nam potrzebne – albo może inaczej: gdyby było dla nas szkodliwe – to naprawdę ewolucja całkiem by go nie wyeliminowała? Biorąc pod uwagę np. owłosienie okolic intymnych, jest ono u kobiet znakomitą naturalną barierą dla bakterii. Chroni przed podrażnieniami i zakażeniami tych przecież tak bardzo delikatnych miejsc. To raczej zbyt inwazyjna depilacja jest w tym przypadku szkodliwa, a nie obecność włosów!

Patrząc na hejt, jaki zbierają tego typu projekty, można dojść do wniosku, że nie ma się co angażować, emocjonować sprawą i lepiej odpuścić. Jeśli jednak nie będziemy normalizować wyglądu, funkcji, fizjologii ciała, to zawsze jego akceptacja będzie obwarowana niesamowicie wygórowanymi standardami, z którymi nie każdy człowiek ma siłę walczyć. A ciało to my. Fajnie, byśmy zatem nie musiały walczyć same ze sobą.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Sztuką w fikcję

Projekt „Natural Beauty” jest pomysłem londyńskiego artysty, fotografika i twórcy filmów, Bena Hoopera. Postanowił on w swojej pracy zmierzyć się ze standardami kobiecego piękna i dowiedzieć się, co stoi właśnie za tym, że kobiety z owłosieniem na ciele uważane są za męskie, obrzydliwe, czy wręcz odrażające.

Zastanawia się przy tym, dlaczego jest to tak ogromnym tabu, dlaczego ludzie czują silny przymus jego obrony. Do swoich sesji zaprosił kobiety, które biorąc pod uwagę panujące kanony, uważane są za piękne – modelki, aktorki. O zgrozo, mogą jednak pochwalić się także widocznym owłosieniem! Jak zatem mają się do siebie te dwa, zupełnie przecież sprzeczne, „bieguny piękna”?

Pod zdjęciami kobiety opowiadały swoje historie, doświadczenia z ciałem i owłosieniem. Jakie dostawały na jego temat komentarze z zewnątrz, czy jest to według nich akceptowalne i, co chyba najważniejsze, jak się z tym czują. Już po tych kilku wypowiedziach widać wielkie różnice. Dla jednych kobiet owłosienie jest całkowicie naturalne i wyrastały w domu, w którym nie było pod tym względem żadnej opresji. Dla innych zaś, przyzwolenie sobie na brak depilacji, jest ogromnym krokiem ku poczuciu wolności, swobody i walki o samoakceptację.

Zobacz też: Kobietka ze złączonymi kolankami – czy moje ciało jest naprawdę MOJE?!

Opresją nie zwalczysz opresji

Co ważne, należy też pamiętać, abyśmy z tym, co tworzy opresję, nie walczyły takimi samymi metodami, jakie właśnie owa opresja wykorzystuje. Jeśli zatem odnosisz wrażenie, że musisz teraz skończyć z depilacją, bo tylko to będzie dla ciebie drogą do bycia blisko ze swoim ciałem, ale tak naprawdę nie czujesz się na to gotowa i zupełnie nie masz takiej potrzeby, nie twórz sobie w głowie kolejnego wymagania.

Sensem jest raczej zaakceptowanie faktu, że jest to naturalna składowa część ciała – nie definiuje nas, nie ogranicza, nie powinna stać się koniecznością, ani tym bardziej bazą do jakiejkolwiek oceny. To, czy decydujesz się depilować, czy nie, jest twoją indywidualną sprawą. Chodzi o to, abyś nie musiała podejmować tej decyzji pod presją i niezależnie od tego, jaka ona będzie, będziesz czuła się z nią jak najbardziej w porządku.

Źródło info: boredpanda

Źródło foto: Ben Hooper Instagram

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak nas zmienia macierzyństwo? „Powrót do życia” po urodzeniu dziecka

Jak nas zmienia macierzyństwo?
fot.Pixabay

Kilka tygodni temu będąca w zaawansowanej ciąży brytyjska modelka i piosenkarka, Myleene Klass, ogłosiła, że nie zamierza brać urlopu macierzyńskiego po porodzie. Nie brała go również po urodzeniu dwóch starszych córek. Zaraz po porodzie planuje wrócić do stacji radiowej, w której pracuje.

„Złe matki” porzucają dzieci w żłobkach?

Stany Zjednoczone proponują młodym matkom zaledwie kilka tygodni urlopu macierzyńskiego, nie zawsze płatnego. Kilku czy kilkunastotygodniowe niemowlęta w żłobkach i matki wracające do pracy chwilę po urodzeniu dziecka nie są niczym wyjątkowym.

Amerykańska piosenkarka, Amanda Palmer, zastanawiała się wspólnie ze swoimi fanami, jaką będzie artystką po narodzinach dziecka, jak macierzyństwo wpłynie na jej twórczość, czy nadal będzie kreatywna. Z kolei Adele, wówczas matka małego chłopca, doradzała innej piosenkarce, żeby nie spieszyła się z macierzyństwem, ponieważ będąc matką trzeba wszystko podporządkować dziecku.

To nie będzie o złych matkach, które przedwcześnie porzucają dzieci w żłobkach, ani o matkach skoncentrowanych wyłącznie na sobie. To będzie tekst o tym, w jaki sposób macierzyństwo zmienia kobietę. Wiele z tych zmian jest dostrzegalnych gołym okiem, są zewnętrzne, jak wówczas, kiedy zmienia się ciało, rytm dnia, codzienne czynności. Ale również o zmianach fundamentalnych – o ciągłym myśleniu o innym człowieku, odpowiedzialności, podporządkowaniu się potrzebom innej osoby. Zmianach, które czasami bardzo trudno zaakceptować.

Zmiany są nieuniknioną częścią życia. Chcemy tego, czy nie. Są, choć się ich obawiamy, nie jesteśmy przygotowani, nie wiemy, czy i jak się do nich zaadaptujemy. Macierzyństwo jest jedną z takich sytuacji. Zmiana, która następuje po narodzinach dziecka jest totalna, a jej skutki nie do przewidzenia. I właściwie nie wiadomo, czy jest to zmiana na lepsze, czy gorsze.

Zobacz też: Wiosenna miłość to nie mit – o zakochiwaniu się na wiosnę mówi psycholożka

Zmiana na lepsze?

Niedawne badania holenderskie pokazały, że podczas ciąży komórki płodu przenikają do ciała matki i zostają w nim po zakończeniu ciąży. Na razie wiadomo, że dotyczy to matek chłopców. To niezwykłe wnioski, ponieważ pokazują, że kobiety „noszą” w sobie dzieci na długo po tym, jak się z nimi rozstaną podczas porodu. Patrząc na to z innej perspektywy można by pomyśleć, że ciało nigdy już nie jest takie samo, że już zawsze należy do kogoś jeszcze.

Czy jest to perspektywa wzbogacająca, budząca w kobiecie fantazję o obfitości, niezwykłych zdolnościach, które posiada? Czy może raczej wywołuje lęk, ponieważ komórki dziecka wtargnęły w jej komórki? Nieustanne przypomnienie, że jest się matką, że na świecie jest drugi człowiek początkowo całkowicie od nas zależny, a potem patrzący w nasza stronę.

Mamy więc naukowy dowód na to, że zostając matką, kobieta nigdy nie jest już taka jak przedtem.

Zobacz też: Hejtujące matki na Facebooku. „Fotelik tego typu to dno, śmierć na miejscu”. Skąd ta zawiść?

Inne wartości

Jeśli zapytać matki, czy zmieniły się po porodzie, większość potwierdza. Wyraźne zmiany zachodzą w obszarze przekonań związanych z opieką nad dziećmi. Czasami zanim kobieta zostanie matką jest przekonana, że skorzysta z oferty żłobkach, że szybko wróci do pracy, by ostatecznie wybrać możliwie najdłuższy urlop wychowawczy. Lub odwrotnie – ma głębokie przekonanie, że będzie się zajmować wyłącznie dzieckiem przez pierwsze lata jego życia, by ostatecznie skrócić ten czas do niezbędnego minimum.

Kobiety, które zanim zostały matkami nie były szczególnie zainteresowane różnymi modelami opieki nad dziećmi, będąc na urlopie macierzyńskim chłoną wiedzę na ten temat, rozwijają się, zakładają blogi czy organizują spotkania dla matek małych dzieci.

Jak się zmienić, żeby się nie zmienić?

Podobno pod koniec wojny Katarzyna Kobro porąbała swoje rzeźby, by móc ugotować zupę córce. Trudno powiedzieć, czy ta sytuacja rzeczywiście się wydarzyła, czy jest to anegdota. Wiadomo natomiast, ze macierzyństwo miało silny wpływ na twórczość Kobro. Wielokrotnie potrzeba bycia z córką czy też zaopiekowania się nią wygrywała ze sztuką.

Macierzyństwo wprowadza zmiany fundamentalne. Jest to fakt, ale niekoniecznie fakt wyczekiwany i przyjmowany z ulgą, akceptowany bez wątpliwości. Często zmianom towarzyszy lek, niepewność, obawa, że się nie sprosta, nie odnajdzie w nowej rzeczywistości. Niechęć do zmian może przyjmować formę aktywnego im przeciwdziałania lub zaprzeczenia. Wydaje się, że tym właśnie jest takie działanie, które ma pokazać, że pojawienie się dziecka niczego właściwie nie zmieniło, że można pracować tak jak przedtem, w takim wymiarze jak przed dzieckiem i w takiej formie. Czasami w fantazjach przyszłych matek pojawia się obawa, że dziecko coś zabierze, zatrzyma (na przykład kreatywność). Dziecko może być wyczekiwane i chciane, ale może tez budzić różne obawy i wątpliwości.

Zobacz też: Pierwszy Dzień Matki – jaki prezent wybrać? Te słowa młodych mam nie pozostawiają złudzeń!

Powrót do pracy to ratunek?

Szybki powrót do pracy może być formą poradzenia sobie z napięciem, jaki towarzyszy wczesnemu macierzyństwu. Nie pozwala się z nim zatopić, zlać z dzieckiem, poczuć, jak wyłączna i ograniczająca jest relacja z dzieckiem. W tym sensie fantazje o tym, że po porodzie nic się nie zmieni, że życie będzie toczyło się jak dawniej, jedynie z maleńkim człowiekiem u boku, może mieć na celu redukcję napięcia i lęków związanych z tym, co ma si wydarzyć. Wzajemna zależność matki i niemowlęcia są w początkowych miesiącach wyjątkowe. Można tego w równym stopniu pragnąć, jak i się obawiać.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami