Przejdź do treści

Działalność przedszkola w czasie epidemii. Czy w epoce koronawirusa trzeba płacić za przedszkole? [PRAWNIK]

Fot: pixabay.com

O ile na pierwszy plan wysuwają się kwestie medyczne związane z epidemią koronawirusa, o tyle nie omijają nas również problemy ściśle praktyczne, szczególnie skutki ekonomiczne sytuacji. Rodzice dzieci przedszkolnych stają przed następującym dylematem: czy w sytuacji, gdy moje dziecko nie chodzi do przedszkola, bo jest ono zamknięte decyzją władz państwowych, mam za przedszkole płacić czy nie? To pytanie nabiera ekonomicznych rumieńców szczególnie wtedy, gdy maluch chodzi do przedszkola prywatnego – a wiadomo, że to sporo kosztuje.

Co na to umowa?

Tego typu dylematy nie pojawią się wówczas, gdy tego rodzaju sytuacje przewiduje umowa. Będą to jednak sporadyczne przypadki. Większość umów funkcjonujących w obrocie nie przewiduje rozwiązań uwzględniających tego rodzaju sytuacje, nie precyzuje co mają wówczas zrobić rodzice czy właściciele placówek. Z jednej strony rodzice zapewne uważają, a przynajmniej część z nich, że skoro dziecko nie chodzi do przedszkola, a więc nie korzysta z usług opiekuńczych, to nie ma powodu, by opłacać czesne. Należy jednak pamiętać, że z drugiej strony właściciele przedszkoli muszą opłacać rachunki, pensje pracowników czy inne opłaty, aby utrzymać gotowość do podjęcia się opieki na dziećmi, po tym jak stan zagrożenia ustanie. Inspiracją do podjęcia tego tematu i rozważenia jego prawnych aspektów był fakt, że dotarły do mnie opinie, że w obecnej sytuacji rodzice mają po pierwsze prawo żądać zwrotu czesnego, po drugie zaś nie muszą opłacać go w kolejnych miesiącach, do czasu ustania stanu zagrożenia. Moim zdaniem z prawnego punktu widzenia sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, a analiza sytuacji prowadzi do wniosku, że przytoczone poglądy rodziców przedszkolaków są nieprawidłowe.

Przyjrzyjmy się zagadnieniu nieco bardziej szczegółowo. W pierwszej kolejności należy ocenić z jakiego rodzaju umową – pod względem cywilistycznym – mamy tu do czynienia. Umowę o świadczenie usług opiekuńczych w placówce przedszkolnej należy zakwalifikować jako tzw. umowę wzajemną, gdyż świadczenie każdej ze stron jest odpowiednikiem świadczenia drugiej strony. Zapewne  pogląd, że rodzice mogą żądać zwrotu czesnego i nie płacić go za miesiące kolejne wynika z założenia, że świadczenie właścicieli przedszkola polega jedynie na sprawowaniu opieki nad dziećmi, zaś świadczeniem rodziców jest zapłata czesnego w odpowiedniej wysokości. Takie założenie pozwala na konkluzję, że skoro świadczenie opieki nad dziećmi przez przedszkole stało się niemożliwe do spełnienia na skutek okoliczności, za które żadna ze stron umowy, tj. ani przedszkole ani rodzice, nie ponosi odpowiedzialności (bo wynika ono z decyzji władz państwowych), to na podstawie art. 495 par. 1 Kodeksu cywilnego strona, która miała to świadczenie spełnić – czyli w tym przypadku przedszkole – nie może żądać świadczenia wzajemnego (tj. zapłaty czesnego), a jeśli je otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Przedszkole w czasie epidemii – jego gotowość do opieki

Wydaje się jednak, że zagadnienie to jest bardziej złożone i nie tak oczywiste. W mojej ocenie świadczenie właścicieli przedszkola nie polega jedynie na sprawowaniu opieki nad dziećmi, ale również – co bardzo istotne – na pozostawaniu w gotowości do sprawowania tej opieki, a zatem ma charakter bardziej złożony. Jeżeli przyjmiemy, że świadczenie właścicieli przedszkoli ma ten złożony charakter, tzn. składa się z dwóch wymienionych elementów (sprawowanie opieki, pozostawanie w gotowości do sprawowania opieki), to wówczas zastosowanie powinien znaleźć art. 495 par. 2 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym: „Jeżeli świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo, strona traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego”, a więc – w omawianym przypadku – do odpowiedniej wysokości czesnego.

Pojawia się pytanie co w takiej sytuacji mogą zrobić rodzice, którzy uważają, że ta część świadczenia w postaci pozostawania w gotowości do sprawowania opieki nie ma dla nich znaczenia z punktu widzenia zamierzonego celu umowy z przedszkolem, a mówiąc skrótowo, że to ich nie interesuje, a skoro przedszkole nie sprawuje opieki nad ich latoroślą, to w ogóle nie będą płacić czesnego. W takiej sytuacji rodzice ci powinni skorzystać z uprawnienia wynikającego ze zdania drugiego art. 495 par. 2 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym mogą wówczas od umowy odstąpić (mówiąc potocznie, zrezygnować z niej), argumentując to tym, że samo pozostawanie przedszkola w gotowości do sprawowania opieki nie jest dla nich satysfakcjonujące ze względu na cel umowy oraz –  ogólnie – właściwości tego zobowiązania. Konkludując, rodzice, którzy uważają, że w obecnej sytuacji nie chcą ponosić kosztów czesnego, mają możliwość zakończenia współpracy z przedszkolem.

Zobacz też: Koronawirus – co należy o nim wiedzieć?

Perspektywa przyszłości

Byłbym jednak bardzo ostrożny przy korzystaniu z tego uprawnienia, gdyż należy pamiętać, że jeżeli po ponownym otwarciu placówek rodzice będą chcieli, aby ich dziecko powróciło do tego samego przedszkola, będą musieli zawrzeć z placówką nową umowę, a nie jest oczywiste czy wtedy będzie jeszcze dla ich pociechy miejsce. W skrajnych przypadkach może okazać się, że przedszkole przestało istnieć, gdyż jego właściciel nie udźwignął ciężaru ekonomicznego prowadzenia placówki, która nie zarabia, a generuje koszty.

Pytanie, co ma zrobić właściciel przedszkola w sytuacji, gdy rodzice nie płacą tej części czesnego, która jest zapłatą za pozostawanie placówki w gotowości do sprawowania opieki. Oczywiście może windykować tego rodzaju należności, choć raczej będzie to ostateczność w tego rodzaju stosunkach. Właściciel przedszkola może również odstąpić od umowy z powodu nieopłacania czesnego przez rodziców, tak aby zwolnić zajmowane miejsce w przedszkolu, licząc na to, że pozyska nowego podopiecznego.

Racjonalne podejście przede wszystkim

Podsumowując, należy stwierdzić, że obecna sytuacja, w jakiej znaleźli się zarówno rodzice, jak i właściciele wielu małych przedszkoli nie należy do łatwych i wymaga zrozumienia argumentów każdej ze stron. W dzisiejszym stanie rzeczy, w przypadku, gdy umowy nie regulują w sposób szczególny tego rodzaju sytuacji, rekomenduję podjęcie przez właścicieli przedszkoli starań w celu ustalenia odpowiedniej wysokości czesnego, odpowiedniej tzn. takiej, która pozwoli im na pozostawanie przedszkola w gotowości do sprawowania opieki. Chodzi tu o ustalenie takiej kwoty, która będzie wystarczająca na pokrycie niezbędnych kosztów stałych, w tym pensji pracowników, czynszu, mediów czy innych opłat niezbędnych do funkcjonowania przedszkola. Rodzicom przedszkolaków rekomenduję podejście ze zrozumieniem, że w jakiejś części powinni ponosić opłaty za przedszkole, aby po zakończeniu obecnego okresu chaosu ich pociechy miały dokąd wrócić. Jeżeli bowiem właściciele przedszkoli będą zmuszeni do zamknięcia swoich placówek, pojawi się poważny problem ze  znalezieniem nowego miejsca dla maluchów.

Na zakończenie chcę podkreślić, że – abstrahując od powyższej interpretacji prawnej wynikającej z praktycznych problemów, jakie przynosi obecny czas „wstrzymania świata” – zawsze w pierwszej kolejności należy brać pod uwagę postanowienia umowne, a dopiero w sytuacji, gdy nie dają one odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania, powinniśmy poszukiwać rozwiązań w przepisach ogólnych. W moim przekonaniu przedstawiona w niniejszym artykule prawna ocena bieżącej sytuacji związanej z opieką przedszkolną skłania się ku wyważeniu interesów obydwu stron:  zarówno rodziców, jak i właścicieli przedszkoli. Bez wzajemnego zrozumienia może dojść bowiem do jeszcze większego chaosu wówczas, gdy świat zacznie wracać do normalności.

Szymon Zięba – radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, w której również ukończył aplikację radcowską pod patronatem Mecenas Joanny Hetman – Krajewskiej.

Kancelaria Prawnicza PATRIMONIUM w Warszawie.

 

 

 

 

 

Zobacz też: „Chcę się rozwieść!” – rozwód czy separacja? [EKSPERTKA]

Redakcja

Portal o rodzinie.

Medytacja nasza codzienna – co warto o niej wiedzieć?

medytacja

Jeszcze całkiem niedawno potrzebowaliśmy medytacji, żeby uspokoić rozszalałą rzeczywistość i uspokoić nienadążający za nią umysł. Dzisiaj potrzebujemy jej, żeby poradzić sobie z lękiem dotyczącym epidemii i tego, co nas czeka. Ale nie tylko. Medytacja pomaga pokonać bezsenność, pozbyć się bólu, uczy koncentracji i skupienia.

Medytację można rozumieć różnie – pojmowanie jej zależy od tego, kim jesteśmy, czego chcemy się nauczyć, do czego jej potrzebujemy, kto jest naszym nauczycielem i na jakiej tradycji opieramy naszą praktykę. W wielu kulturach jest ona integralną częścią życia, ale przybiera różne formy. Medytacja na pewno nie jest „wyłączeniem mózgu”, jak niektórzy sądzą, bo byłoby to równoznaczne ze śmiercią – jest natomiast uspokojeniem szamoczących się myśli. Medytacja wycisza rozbuchane emocje.

Pomyśl przez chwile o niebie. Jeśli jest ustawicznie przesłonięte chmurami, nigdy nie dojrzysz jego prawdziwej natury, Kiedy odpędzisz chmury, doświadczysz magicznie błękitnego bezmiaru nieba, w całym jego pięknie. Jeśli umysł pozostaje wciąż przesłonięty myślami, nigdy nie ujrzysz jego samego
Sztuka medytacji, David Fontana

Badania naukowe nie pozostawiają wątpliwości – po ośmiu tygodniach półgodzinnej medytacji pojawiły się wyraźne zmiany w aż czterech obszarach mózg badanych osób. Stwierdzono m.in. rozrost hipokampu (odpowiadającego za procesy zapamiętywania i uczenia się), zmniejszyło się natomiast ciało migdałowate, odpowiadające za pojawianie się lęku i stresu.

Rozkrzyczane ego

Medytując – jak pisze autorka książki „Medytacja dla zabieganych”, Dorota Mrówka –  stajemy się bardziej uważni i świadomi, jesteśmy otwarci na zmiany, umiemy dostrzec jedność wszystkiego. Jesteśmy obecni w teraźniejszości jak nigdy dotąd, mamy głęboki wgląd w siebie i otaczający świat. Aby znaleźć w sobie siłę, musimy wyłączyć ego – tę wewnętrzną paplaninę, która nie pozwala nam dotrzeć do naszego „świętego spokoju”. Nasze myślenie, polegające na przekonaniu, że stres musi być nieodzownym towarzyszem trudnych sytuacji, jest błędne. Boimy się spokoju, bo przecież powinniśmy się bać czy przejąć, bo tylko wtedy nasza reakcja jest „prawdziwa” i „adekwatna” do zaistniałej sytuacji. Medytacja pozwala wyrwać się z tego nawykowego myślenia, pozwala uspokoić szalejący umysł.

Zobacz też: Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Jak medytować?

Podstawą każdej medytacji jest umiejętność skupienia uwagi na określonym bodźcu, bez ulegania rozpraszającym myślom, uczuciom czy drobnym niewygodom fizycznym. Możemy zacząć od pięciu minut medytacji dziennie przez miesiąc, a następnie wydłużać sesje do pół godziny dziennie. Warunkiem wstępnym medytacji i relaksacji jest oddech. Siedząc z zamkniętymi oczami, oddychamy głęboko i miarowo skupiamy się na relaksacji. Jedną z najprostszych medytacji jest skupienie oddechu po kolei na każdej części ciała: stopach, nogach, tułowiu, piersiach, plecach, ramionach i twarzy. Podczas medytacji powtarzamy w myślach : czuję się coraz bardziej zrelaksowana/y.

W dzisiejszych czasach mamy do czynienia ze świetnym wynalazkiem – aplikacjami, które bardzo ułatwiają życie. Należą do nich także te pomagające medytować np. Calm, Headspace, Stop, Breathe&Think. Warto!

 

Źródła:

Dorota Mrówka – Medytacja dla zabieganych Wyd. Sensus

David Fontana – Sztuka medytacji Wyd. Muza

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Self-care bez wychodzenia z domu – 10 sposobów!

Self-care bez wychodzenia z domu
fot. pixabay.com

W dobie Instagrama wydawać się może, że self-care, czyli dbanie o siebie, to synonim takich działań jak zakup nowego ubrania, egzotyczne wakacje, masaże lub zabiegi na twarz. Obecna sytuacja pandemii to dobra okazja, aby poszukać innych rozwiązań – zadbać o swoje ciało i duszę bez wychodzenia z domu. Oto 10 sprawdzonych pomysłów!

1. Posprzątaj i zorganizuj swoje mieszkanie

Kiedy w mieszkaniu panuje bałagan, może mieć to wpływ na stan psychiczny i wywoływać poczucie przytłoczenia. To idealny czas na porządki i organizację swojej przestrzeni. Warto przeprowadzić selekcję rzeczy i sprawdzić, czy wszystko, co przechowujemy w szafach, jest nam niezbędne. Spójrz na organizację i sprzątanie swojego mieszkania jak na akt dbania o siebie i swego rodzaju uzdrowienia.

2. Zredukuj czas, który spędzasz w social mediach!

Każdy z nas, pomimo okresu izolacji, chciałby nadal pozostawać w kontakcie ze światem, ale wydaje się to również idealny moment na nawiązanie kontaktu z samym sobą. Może dzięki zredukowaniu czasu spędzanego na przeglądaniu social mediów stworzymy przestrzeń dla siebie?

3. Stwórz swoje zapiski

Zapisz swoje przemyślenia – świetny sposób na uporządkowanie myśli. Czasami to, co wypowiedziane lub napisane, staje się bardziej realne. Dzięki temu można dać również upust swoim emocjom.

4. Wyśpij się

Nigdzie się nie śpieszysz, więc wyśpij się porządnie!

5. Medytuj

Jeśli już medytowałeś, masz teraz okazję na kontynuowanie swojej praktyki. Jeśli to dla Ciebie zupełna nowość, warto wykorzystać czas, kiedy świat zwolnił swoje tempo. Medytacja idealnie redukuje stres i napięcia.

6. Zadbaj o swoją dietę

Szybkie śniadanie, kawa na wynos, lunch złapany w biegu… Poświęć ten czas, aby zadbać o to, co jesz – zrób tym samym wspaniały prezent dla swojej odporności.

Zobacz też: Self-love – czyli czego nauczyła mnie moja córka?

7. Znajdź chwilę na aktywność fizyczną

Internet przepełniony jest licznymi treningami online – joga, fitness, stretching. Każdy znajdzie coś dla siebie! Jeśli to nie twoja bajka, włącz ulubioną muzykę i po prostu potańcz.

8. Spotkaj się ze znajomymi – oczywiście online!

Nie rezygnuj z imprezy ze znajomymi lub kawy z przyjaciółką. Może jest ktoś, z kim od dawna chcesz się spotkać i porozmawiać, ale zawsze brakowało czasu?

9. Odpuść sobie

Nic nie musi być idealne. Jeżeli masz gromadkę dzieci w domu, pracujesz zdalnie, sprzątasz i gotujesz – odpuść sobie pewne rzeczy. Świat się nie zawali.

10. Zatrzymaj się na chwilę i sprawdź czego potrzebujesz

Jeśli żadna z powyższych opcji nie jest dla Ciebie, zatrzymaj się na chwilę. Zajrzyj w głąb siebie i zapytaj, czego w obecnej sytuacji potrzebujesz i jak możesz o siebie zadbać. Pamiętaj, jesteś dla siebie najlepszym drogowskazem!

Inspiracje/źródło: huffpost

Zobacz też: Jak zadbać o swoją motywację w czasie pandemii?

Paulina Skwarzyńska

Zawodowo zajmuje się marketingiem afiliacyjnym. Prywatnie mama 1,5 rocznej Michaliny, fanka rodzicielstwa bliskości, miłośniczka koni.

AYLIFFE – skuteczna technika mycia rąk

Mycie rąk
Fot Alexander Raths/ 123RF

W dzisiejszych czasach mycie rąk to podstawa. W dobie pandemii COVID-19 istotną rolą jest, aby nasze dłonie były dobrze umyte i zdezynfekowane. Artykuł ten pozwoli Ci poznać odpowiednie techniki i środki, które umożliwiają poprawne mycie rąk, a tym samym pozbycie się zarazków oraz bakterii.

Ważnym elementem, który rozpoczyna cały cykl mycia jest woda, a właściwie jej temperatura. Najlepsza jest woda ciepła – nie gorąca, która mogłaby sparzyć powierzchnię naszych dłoni. Rodzaj mydła, również odgrywa istotną rolę. Najlepiej użyć mydła antybakteryjnego, które umożliwi pozbycie się wszelkich zabrudzeń i zarazków. Dobrą alternatywą dla mydła antybakteryjnego jest mydło nawilżające – działa łagodnie, również usuwając wszystkie zabrudzenia i pozostawia skórę delikatnie nawilżoną.

Jako pielęgniarka rekomenduję technikę zatwierdzoną przez Światową Organizację Zdrowia, czyli higieniczne mycie rąk wg  Ayliffe’a.  Technika ta pozwala na umycie wszystkich przestrzeni na dłoniach wraz z tymi, które są najbardziej zabrudzone – w tym przypadku chodzi o kciuk, przestrzenie międzypalcowe, palec serdeczny, czubki palców oraz wewnętrzną stronę dłoni. Aby mycie było efektywne, powinno trwać od 40 do 60 sekund.

Skuteczne mycie rąk krok po kroku

KROK 1

Higieniczne mycie rąk rozpocznij od  naniesienia odpowiedniego mydła lub środka do dezynfekcji w odpowiedniej ilości. W przypadku mydła, następnym krokiem jest zwilżenie dłoni wodą, która nie jest zbyt gorąca.

KROK 2

Dezynfekowanie/higieniczne mycie dłoni przebiega według schematu, a każdy etap powtórzony jest 5 razy. Pierwszym etapem jest pocieranie dłoni o dłoń wewnętrzną stroną.

KROK 3

Pocieraj część prawej dłoni o powierzchnię grzbietową lewej. Policz do 5, a następnie zmień dłoń.

KROK 4

Następny krok to pocieranie grzbietowej części zgiętych palców dłoni pod ugiętymi palcami drugiej dłoni. Powtórz ruchy przez 5 sekund i zmień stronę.

KROK 5

Nadszedł czas na kciuki. Ujmij kciuk prawej dłoni w lewą, a następnie wykonaj ruchy obrotowe. Po 5 sekundach zmień dłoń.

KROK 6

Ostatni krok to pocieranie opuszków palców prawej dłoni w zagłębieniu lewej – dłoń ma przypominać łódeczkę. Pocieraj przez 5 sekund i spłucz pianę wodą. Nałóż środek do dezynfekcji takimi samymi ruchami.

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

Agnieszka Wasilewska

Ekspert

Agnieszka Wasilewska

Pielęgniarka oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii, a także pedagog z kilkuletnim doświadczeniem. Artystyczna dusza z empatią na dłoniach. Miłośniczka czerwonej herbaty i wieczornej medytacji.

Redakcja

Portal o rodzinie.

Po co nam inteligencja emocjonalna?

Emocje wpływają na każdy aspekt naszego życia i to one mogą sprawić, że podejmiemy decyzję, której będziemy żałować do końca życia. W tych trudnych czasach inteligencja emocjonalna jest nam potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Lekcje, które daje nam Justin Baristo, autor książki „Inteligencja emocjonalna w działaniu” przydadzą się w wielu życiowych sytuacjach.

Internet sprawił, że wiadomości docierają do nas z prędkością światła, dlatego odróżnienie prawdy od fikcji jest dzisiaj szczególnie trudne. Żyjemy w erze postprawdy, w której odwoływanie się do emocji i osobistych przekonań wywiera na ludzi większy wpływ niż obiektywne fakty. Dzięki książce Justina Baristo nauczymy się korzystać z inteligencji emocjonalnej w najważniejszych relacjach i sytuacjach życiowych.

Zobacz teżJak dbać o zdrowie psychiczne dzieci podczas pandemii?

Tracimy kontrolę nad swoim życiem wgapiając się w ekran smartfona – to działanie wyrastające z poczucia lęku, nudy i obawy, że coś przegapimy. Poznając swoje emocje i sposób ich działania, możemy lepiej zrozumieć, dlaczego podejmujemy takie, a nie inne kroki.

Inteligencja emocjonalna to zdolność do takiego wykorzystywania emocji, by działały na naszą korzyść, a nie przeciwko nam. Jeśli nauczymy się rozpoznawać, kiedy emocje zaczynają dochodzić do głosu i nie będziemy im się bezmyślnie poddawać, aby nie zrobić pod ich wpływem czegoś, czego będziemy żałować – będzie nam łatwiej funkcjonować.

Jak rozpoznać posiadacza wysokiej inteligencji emocjonalnej?

Dr Travis Bradberry, badacz EQ, opisuje osoby o wysokiej inteligencji emocjonalnej za pomocą dziewięciu cech: zaraźliwy optymizm, bogaty słownik emocjonalny, asertywność, ciekawość innych ludzi, wybaczają – ale nie zapominają, nie pozwalają na pozbawienie ich radości, szukają pretekstu do śmiechu, trudno ich obrazić, nie dają dojść do głosu negatywnym dialogom wewnętrznym.

Aby lepiej zrozumieć zakres inteligencji emocjonalnej, podzielono ją na cztery główne zdolności:

Samoświadomość – zdolność do rozpoznawania i zrozumienia swoich emocji oraz ich oddziaływania czyli tego, jak emocje wpływają na nasze myśli i działania.

Panowanie nad sobą – zdolność do sterowania emocjami, która pozwoli osiągnąć cel, zrealizować zadanie. Emocje to nasze naturalne, instynktowne uczucia, wywołane procesami chemicznymi zachodzącymi w mózgu, nie zawsze więc mamy kontrolę nad tym, co odczuwamy.

Świadomość społeczna – zdolność do trafnego rozpoznawania uczuć innych ludzi oraz zrozumienia tego, jak wpływają one na ich zachowania.

Kierowanie relacjami – zdolność do jak najpełniejszego czerpania z więzi z innymi ludźmi, umiejętność wpływania na nich przez sposób porozumiewania się i zachowanie.

Dekalog inteligencji emocjonalnej:

  1. Zastanawiaj się nad swoimi uczuciami
  2. Ucz się z perspektywy innych
  3. Ucz się robić pauzę – zanim coś powiesz lub zrobisz daj sobie chwilę na zastanowienie
  4. Ćwicz się w empatii
  5. Chwal innych
  6. Przepraszaj
  7. Wybaczaj
  8. Bądź sobą
  9. Kontroluj myśli
  10. Nie przestawaj się uczyć

 

Źródło: Inteligencja emocjonalna w działaniu – Justin Baristo. Wyd. Rebis

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.