Przejdź do treści

Niedługo w komosie po raz pierwszy narodzi się człowiek. Szukają chętnych kobiet do eksperymentu

dziecko, które przyjdzie na świat w kosmosie
fot. Fotolia

Niebawem, bo już w 2024 roku naukowcy planują wysłać na orbitę misję, w której znajdzie się również ciężarna. Jeżeli te plany się powiodą, po raz pierwszy w historii na stacji kosmicznej narodzi się człowiek. 

Przyszła matka oraz zespół lekarzy zostaną wysłani na na 36-godzinną misję, podczas której 250 mil ponad Ziemią sprowadzą na świat dziecko. Na ten niebanalny pomysł wpadła holenderska firma SpaceLife Origin. Obecnie spółka poszukuje chętnych do nietypowego projektu.

Celem przedsięwzięcia jest stworzenie przestrzeni umożliwiającej kolonizację ludzi w kosmosie i umożliwienie gatunkowi ludzkiemu rozmnażanie się na innych planetach.

Zobacz także: Polsko-szwedzki start-up rozpoczął niezwykły projekt. Zabierze dzieci na Marsa!

Dziecko, które przyjdzie na świat w kosmosie. Szukają chętnych kobiet

Podczas misji o nazwie „Cradle” (w tłumaczeniu – Kołyska) ciężarna będzie musiała przejść szereg testów oraz ćwiczeń w stymulatorze, aby przygotować się na warunki panujące w rakiecie kosmicznej. Firma nie będzie jednak wymagać od przyszłej matki specjalistycznej wiedzy i umiejętności koniecznych w przypadku astronautów.

Selekcja kandydatek i kandydatów do misji rozpocznie się w 2022 roku. Uczestnicy będą prawdopodobnie wybierani pośród ludzi zamożnych i klientów klinik in vitro.

– Jeżeli ludzie chcą stać się gatunkiem zasiedlającym wiele planet, muszą nauczyć się reprodukcji także w kosmosie – uważa Kees Mulder, dyrektor holenderskiej spółki.

Zobacz także: Naukowcom udało się sklonować małpy. Sukces, czy niebezpieczna „ingerencja w ekosystem”?

Kosmiczne rozmnażanie

To jednak nie koniec pomysłów związanych z narodzinami człowieka w kosmosie. Powiązany projekt o nazwie „Misja Lotos” ma na celu próbę poczęcia dziecka w przestrzeni kosmicznej.

Projekt ma zostać zrealizowany do 2021 roku. Naukowcy planują wysłać w przestrzeń inkubator zawierający komórki jajowe i plemniki. Po czterech dniach od zapłodnienia inkubator miałby powrócić na Ziemię.

Eksperci ze SpaceLife Origin są zdania, że w niedalekiej przyszłości ludzkość wynajdzie również metody, „które pozwolą na naturalne sposoby poczęcia dziecka w kosmosie”.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Ciąża Meghan Markle i poród małego Archiego – media policzyły koszta! Pękło ponad 1 mln £

Fot:Screen Youtube The Sun

Narodziny małego Archiego, kolejnego royal baby, to niewątpliwie jedno z najważniejszych brytyjskich wydarzeń tego roku – drogie dla serc miłośników rodziny królewskiej. Drogie także w kontekście finansowym. Media wyliczają, iż poród oraz ciąża Meghan Markle mogły kosztować nawet ponad 1 mln funtów, czyli… 5 mln złotych!

Dziewięć miesięcy ciąży, a następnie poród to dla kobiety wyjątkowy czas. Dla jednych lepszy, dla innych nieco gorszy, ale zdecydowanie wyjątkowy. Biorąc pod uwagę oczekiwanie na małego Archiego i jego pojawienie się na świecie, wyjątkowych chwil było w tym czasie niezwykle wiele. Chociażby patrząc na koszty, które wylicza Daily Mail.

Najwyższa jakość

Co składa się na ponad milionowy koszt ciąży i porodu?

  • Po pierwsze, garderoba ciążowa – jej wartość miała w tym przypadku wynieść około pół miliona funtów. Wiele z noszonych wtedy przez księżną ubrań to kroje stworzone przez uznanych projektantów, takich jak Oscar de la Renta, Stella McCartney, czy Givenchy.
  • Po drugie, były to różnego rodzaju zabiegi, jak np. akupunktura w jednym z londyńskich spa.
  • Po trzecie, wielkim wydarzeniem towarzyskim był też nowojorski baby shower księżnej Meghan. Gościły na nim takie gwiazdy, jak Serena Williams, czy Amal Clooney. Wieczór miał miejsce w jednym z penthouse w hotelu mieszczącym się na Upper East-Side. Uczestniczki uczyły się podczas niego aranżacji kwiatów, a czas umilały im desery zrobione przez szefa kuchni, który szczyci się gwiazdką Michelin. Związane z baby shower koszta obliczono na około… 388 tysięcy £!

Do tego należy też dodać kilka dni, które przed porodem para książęca spędziła w luksusowym hotelu w Hepmshire, gdzie koszt za jedną noc wynosi 10 tysięcy £. Co więcej, wykonano też remont domu, w którym będzie mieszkała rodzina książęca tak, aby był jak najlepiej dostosowany do potrzeb dziecka.

Dużym wydatkiem był też oczywiście prywatny szpital, w którym miał miejsce poród Archiego. Co prawda księżna liczyła na poród domowy, ale niestety okazało się to nie być możliwe. W związku z tym, narodziny miały miejsce w szpitalu w Portland, gdzie „podstawowa” cena porodu to 15 tysięcy £, co daje około 75 tys. złotych. W tym czasie można liczyć nie tylko na doskonałą opiekę medyczną, ale też posiłki, takie jak foie gras, ostrygi, czy szampan na uczczenie udanych narodzin. Ale nie ma co się dziwić – w końcu po królewsku!

Czy warto zaglądać do portfela? 

No właśnie – czy jest sens robić takie wyliczenia? Wiadomym jest, że i tak nie będą to sumy dostępne dla przeciętnej osoby. Z drugiej strony, jeśli kogoś stać na takie życie – fantastycznie. Baza i tak jest ta sama, czyli narodziny małego chłopca. Archie jest zdrowym i jak powiedziała jego mama: „słodkim” człowiekiem. Tej radości się trzymajmy!

Zobacz też: 10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

Źródło: Daily Mail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Zgłoś położną w konkursie „Położna na medal”

Zgłoś położną do konkursu
Podstawowym celem kampanii „Położna na medal” jest zwrócenie uwagi na konieczność podnoszenia i wdrażania w życie standardów opieki okołoporodowej w Polsce – fot. materiały prasowe

W środę 1 maja minął miesiąc od startu 6. edycji kampanii społeczno-edukacyjnej i konkursu „Położna na medal”, organizowanej przez Akademię Malucha Alantan. Celem kampanii jest zwiększenie świadomości kobiet na temat opieki okołoporodowej oraz roli położnej. W ramach kampanii prowadzony jest konkurs, który wyłania położne, które wykazały się indywidualnym podejściem do rodzącej i dostosowały się do jej potrzeb. Zgłoszenia do konkursu przyjmowane są na stronie poloznanamedal.info.Mecenasem kampanii została marka Oktaseptal. 

Doceń położną – nominuj ją w konkursie „Położna na medal”!

Od początku kwietnia można zgłaszać i oddawać głosy na kandydatki nominowane do 6. edycji konkursu „Położna na medal”. Konkurs jest częścią kampanii społeczno-edukacyjnej o tej samej nazwie. Ma on na celu wyłonienie najlepszej położnej w kraju oraz wyróżnienie najlepszych położnych w poszczególnych województwach. 

Jak wynika z badania przeprowadzonego na FB kampanii „Położna na medal”, najważniejszą cechą położnej na medal powinna być przede wszystkim wiedza i traktowanie rodzącej z szacunkiem. Położna powinna też budzić zaufanie oraz być zaangażowana i opiekuńcza wobec kobiety.Właśnie takie położne zostają nagradzane i doceniane przez pacjentki od 5 lat.

Zobacz też: Ruszyła 6. edycja kampanii i konkursu „Położna na medal”

Zgłoś położną do konkursu „Położna na medal”

Położne obecne są w życiu kobiety w najważniejszym dla niej okresie. Wspierają, służą pomocą, edukują. Dzięki konkursowi Położna na medal, udaje się nam zwrócić uwagę na fakt, że zawód położnej jest zawodemo wysokim stopniu zaufania społecznego. Świadczy, o tym m.in. zwiększająca się z każdym rokiem ilość nominacji położnych do konkursu. Podopieczne, zgłaszając swoje położne, chcą docenić ich zaangażowanie, wiedzę i doświadczenie. Dla położnych wyróżnienie w konkursie jest największą nagrodą za ich ciężką i odpowiedzialną pracę – powiedziała Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawca i organizatora kampanii „Położna na medal”.

Zgłoszenia położnych można składać od 1 kwietnia do 31 lipca poprzez formularz zgłoszeniowy znajdujący się na stronie internetowej kampanii pod nową nazwą adresową strony –www.poloznanamedal.info. Formularz zgłoszeniowy znajduje się w zakładce „Zgłoś położną”. W celu zgłoszenia kandydatki należy wypełnić wymagane pola z danymi osobowymi zgłaszanej położnej, a także podać imię i nazwisko oraz e-mail osoby zgłaszającej. Położne nominować można do 31 lipca, a samo oddawanie głosów trwa do 31 grudnia. 

Zobacz też: Rola położnej w życiu kobiety – wyniki ankiety internetowej „Położna na medal”

Kampania „Położna na medal”

Położna na medal to kampania społeczna, której pierwsza edycja miała miejsce w 2014. Kampania popularyzuje zawód położnej i jej ważny udział w opiece okołoporodowej w Polsce. Podstawowym celem kampanii „Położna na medal jest zwrócenie uwagi na konieczność podnoszenia i wdrażania w życie standardów opieki okołoporodowej w Polsce. Kluczowym elementem kampanii jest informowanie o roli położnej, jej kompetencjach i odpowiedzialności w standardach opieki okołoporodowej.

Kampania „Położna na medal” organizowana jest przez Akademię Malucha Alantan pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.

Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.

W kampanię zaangażowało się wielu partnerów medialnych oraz blogerów. Lista patronów medialnych znajduje się na stronie www.poloznanamedal.info.

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Perfekcyjne fotki vs. rzeczywistość: „To zdjęcie naprawdę pokazuje, jak wyglądałam po porodzie” – mocne słowa blogerki!

Zdjęcie po prawej było opublikowane jako pierwsze. Zdjęcie po lewej było zrobione tego samego dnia i jest Sarze znacznie bliższe! || Fot. saraaemiliee Instagram

Poród to dla ciała ogromny wyczyn. Jest to obciążenie, z którym kobieta musi poradzić sobie zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Kreowanie pięknej wizji macierzyństwa już od pierwszych chwil niestety często mija się z prawdą – owszem, jest pięknie, ale w nieco głębszym znaczeniu, niż to, które przedstawiane jest „na okładce”. Sara, norweska blogerka, odważnie pokazała, co dzieje się poza obiektywami aparatów.

Chwilę trwało zanim Sara podzieliła się ze światem tym, jak wyglądała dwa dni po porodzie – jej córeczka ma prawie rok. Nie ma jednak co się dziwić, potrzeba nieraz wiele czasu na to, aby ułożyć się na nowo ze swoim ciałem, zaakceptować je, docenić. Niewątpliwie jednak jej post na Instagramie jest fantastycznym przedstawieniem tego, co tak naprawdę dzieje się chwilę po tym, jak rodzi się dziecko.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez saraaemiliee (@saraaemiliee)

Pierwsze swoje zdjęcie po porodzie, które umieściłam na Instagramie, zrobione było drugiego dnia połogu w pięknej letniej sukience, w makijażu, sztucznych rzęsach i ułożonej fryzurze… Jednak pierwszym, które zrobiłam tego samego dnia, było to. Z wkładkami laktacyjnymi, stojąc w szpitalu z podkładem poporodowym i z poporodowymi skurczami. Wtedy jednak za żadne skarby nie mogłam go opublikować.

Wiele osób być może pomyśli, że jest to zbyt prywatne, by o tym opowiadać. Chcę jednak użyć swojego głosu, aby podzielić się tą częścią, którą wcześniej odsunęłam. Moją rzeczywistość i to, jak wyglądałam po porodzie, tak naprawdę pokazuje właśnie to zdjęcie. Social media są miejscem, w którym często dzielisz się tylko swoimi najlepszymi stronami, wspomnieniami i kreujesz tym samym własną realność. (…) Nie porównuj siebie i nie myśl, że jesteś mniej piękna, ponieważ nie stoisz drugiego dnia połogu uśmiechając się w pięknej sukience i pełnym makijażu. Wszystkie tam byłyśmy, w naszych podkładach poporodowych tęskniąc za prysznicem.

Realność w świecie perfekcji

Dla wielu kobiet to naprawdę ważne słowa, na co wskazuje chociażby odzew pod Sary postem. Polubiło go już kilkadziesiąt tysięcy osób z całego świata. I nic dziwnego, bo jak pisze Sara o kobietach, które urodziły dziecko: „wszystkie tam byłyśmy”.

Co więcej, blogerka publikuje też inne zdjęcia i opisy wzmacniające w kobietach akceptację ciała, ale też normalizuje trudy macierzyństwa. Często „nie owija w bawełnę”, ale robi to z wielką empatią i nieraz z przymrużeniem oka.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

If anyone ask me to cover up while breastfeeding in public – this is how I do it🤘🏻 #normalizebreastfeeding

Post udostępniony przez saraaemiliee (@saraaemiliee)

Kiedy ktokolwiek prosi mnie, bym zakryła się w czasie karmienia piersią w miejscu publicznym – robię to właśnie tak.

Zobacz też: Gigantyczne piersi na londyńskich dachach – powiedz STOP stygmatyzacji!

Witaj macierzyństwo! To jest dla każdej mamy, która ogląda social media i porównuje siebie do perfekcyjnych zdjęć. To jest dla każdej mamy, która czuła się tak, jak i ja czułam się, gdy pierwszy raz nią zostałam. Internet nauczył nas wstydzić się rozstępów i luźnej skóry. To przypomnienie dla wszystkich mam. Jesteście wspaniałe! Odzyskajmy nasze ciała po porodzie!

Prawo kobiet do ich własnych ciał

Na szczęście coraz więcej podobnych głosów słychać w szerokiej przestrzeni. Kobiety walczą o akceptację i zdrowe podejście do ciała zarówno indywidualnie, jak i poprzez udział w rozmaitych projektach. Jednym z nich jest 4 Trimester Bodies Projecto którym pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ].

Niesamowite zdjęcia są tam połączone z ważnymi historiami, co pokazuje, że każda kobieta ma za sobą wyjątkowe doświadczenia, które są godne uwagi i szacunku. „Kolorowe nagłówki uderzają wręcz w kobiety – i w mężczyzn jak najbardziej też, bowiem ich także to dotyczy – pokazując, jak szybko i łatwo mogą mieć ciało bez skazy już w 4-5-6 tygodni po porodzie! Owszem, jakiś procent kobiet genetycznie tak ma. Ale co z całą resztą?! A nawet jeśli w sekundę forma staje się idealna, to czy to załatwia wszystko?! Doświadczeń różnych ciał nie da się zmierzyć jedną miarą – niezmiennie warto o tym mówić.

Zobacz też: Kobietka ze złączonymi kolankami – czy moje ciało jest naprawdę MOJE?!

Źródło: Instagram saraaemiliee

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak być miłym hejterem? Czyli konstruktywna krytyka zawsze w cenie!

Jak być miłym hejterem
Doradzając drugiej osobie, tak naprawdę doradzasz sam sobie będącym w podobnej sytuacji – fot. Fotolia

Mój ostatni artykuł o hejtujących mamach wywołał duże kontrowersje. Część czytelników zgodziła się z nim, część oburzyła, że jak to?! Widzę, że ktoś coś robi źle i naraża dziecko, trzeba reagować! I racja – znieczulica to jedna z najgorszych plag dzisiejszego społeczeństwa.

Dlatego postanowiłam napisać poradnik miłego hejtera, inaczej jak krytykować i doradzać, aby nie zostać posądzonym o hejt.

Dlaczego krytykuję?

Na początek – zacznij od siebie, tj. odpowiedz sobie na pytanie DLACZEGO? Jakie są moje motywy postępowania? Czy krytykuję, aby krytykować i pokazać, że wiem co najlepsze dla mojego dziecka (i wszystkich innych)? Czy też naprawdę zależy mi na tym, aby druga osoba zmieniła swoje postępowanie, dla JEJ dobra?

Jeżeli to pierwsze to zalecam nie odzywanie się i pracę nad samooceną, ewentualnie inwestycję w dobrego psychoterapeutę. A może założysz bloga, gdzie będziesz dzielić się swoją ekspercką wiedzą? Oczywiście tylko z tymi, którzy będą chcieli to przeczytać.

Jeżeli interesuje Cię druga opcja to mam dla Ciebie złą wiadomość – musisz pokonać GADA. Tak, dobrze czytasz. Małego, oślizłego, z łuskami, czasami nawet ziejącego ogniem. Mieszkającego głęboko w ludzkiej głowie.

Zobacz też: Dlaczego tak trudno o ojca w domu? Wyznania pełnoetatowego taty

Jak pokonać gada?

Wszyscy jesteśmy zwierzętami i o naszym przetrwaniu zadecydował nasz pierwotny gadzi mózg, który automatycznie podpowiada nam – wróg czy nie-wróg? Uciekać, atakować czy udawać martwego? Gad nienawidzi krytyki i uwielbia zjadać odważnych na drugie śniadanie. Jeżeli nie chcesz skończyć jak Daenerys w Grze o Tron to lepiej się go słuchać.

Najlepszy sposób na rozprawienie się ze smokiem to… uwierzenie w niego i danie mu prawa do istnienia. Musisz zaakceptować to, że ktoś może mieć inne zdanie niż Ty, a przede wszystkim musisz dać mu odczuć, że akceptujesz go w całości, taki jaki jest. To już połowa sukcesu, przepis na uśpienie czujności gada i dotarcie do mózgu człowieczego, zwanego też rozumem.

Ta część naszego ciała zwykle zdolna jest przyjmować logiczne argumenty. Chociaż walka na słowa też nie jest najlepszym pomysłem na ten moment. Aby przekonać kogoś do zmiany zdania warto na początku… przyznać mu rację! Na pewno jesteś w stanie znaleźć jakiś punkt wspólny, choćby to były „dobre chęci” lub ogólnie pojęta „troska o dziecko”. Jeżeli nie, możesz spróbować wczuć się w drugą osobę, aby stwierdzić, że „będąc na jej miejscu, mając taki, a nie inny bagaż doświadczeń i wiedzę, być może twierdziłbyś tak samo”. Przy okazji parafrazujesz argument drugiej osoby, upewniasz się, że dobrze rozumiesz i dajesz prawo do własnej opinii.

Zobacz też: Mama inna niż wszystkie – rzuciła pracę i otworzyła kawiarnie będąc w ciąży

Pozytywne zakończenie

Teraz, gdy opadły emocje i smok smacznie śpi w swojej jaskini, nadszedł czas na zdefiniowanie różnic – bo ogólnie zgadzacie się już i może nawet trochę lubicie, tylko różnicie się w jednym detalu. Przedstaw swoje stanowisko jasno i zaproponuj rozwiązanie. Zapytaj drugą osobę o zdanie.

Uff, dotarliśmy do końca rozprawy. Ale czy warto? Musisz sam ocenić. Doradzając drugiej osobie, tak naprawdę doradzasz sam sobie będącym w podobnej sytuacji. Czy jesteś w stanie wziąć pod uwagę wszystkie zmienne? A co z konsekwencjami działań? Może najlepszym rozwiązaniem jest po prostu wysłuchać i przytulić. „Dobre rady – zawsze w cenie”. Jednak to nie Ty zapłacisz rachunek.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.