Przejdź do treści

Dziecko w ciąży chwali się zdjęciami na Instagramie. „Kocham swój brzuszek”

dziecko w ciąży
fot. Fotolia

Zdecydowała się relacjonować swoją ciążę na Instagramie. Jej profil budzi jednak wiele kontrowersji. Wszystko przez wiek ciężarnej.

Wiele kobiet w ciąży decyduje się na publikację zdjęć brzucha w mediach społecznościowych. Według niektórych to okazja do dzielenia się szczęściem ze znajomymi i rodziną, a opublikowane fotografie mogą w przyszłości stać się miłą pamiątką.

Część kobiet zakłada nawet specjalne profile, na których przez kilka miesięcy relacjonuje doświadczenia związane z ciążą. Taki profil na Instagramie założyła również Melanie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że… miała wówczas 13 lat!

Zobacz także: 12 mln dziewczynek na świecie wychodzi za mąż w dzieciństwie. Czy uda się to zmienić?

Dziecko w ciąży

Melanie to nastolatka mieszkająca w Kentucky. Jak sama o sobie pisze „lubi drobiazgi i stara się być jak najlepszym człowiekiem”.

Pierwsze zdjęcie na profilu zatytułowanym „melanielovesherbump” (czyli Melania kocha swój brzuch) pojawiło się 9 sierpnia 2017 roku.

Na fotografii widzimy uśmiechniętą dziewczynkę o blond włosach. Jeden szczegół szczególnie przykuwa uwagę. To wyraźnie zarysowujący się ciążowy brzuch.

Zobacz także: „Instamatka” robi zawrotną karierę w internecie. Jej profil obserwuje ponad 6 mln internautów!

Dziewczyna ostrzega inne nastolatki

Melanie zaszła w ciążę w wieku 13 lat. „Oto efekt odwiedzin chłopaka pod nieobecność jego rodziców” – podpisała jedno ze zdjęć. „Ciężko uwierzyć, że ta fotografia została zrobiona pod koniec sierpnia… Wydaje mi się, jakby to było wczoraj. Tęsknię za moim brzuchem” – napisała na początku tego roku.

Melanie urodziła synka pod koniec sierpnia 2017 roku. Jak można wywnioskować z komentarzy, dzieckiem zajęli się ciotka i wujek dziewczyny. Dziecko trafiło do otwartej adopcji.

Choć z fotografii spogląda na nas roześmiana nastolatka, Melanie przestrzega inne dziewczynki przed sytuacją, w której sama się znalazła. „Kiedy chłopak mówi – zaufaj mi, nie zajdziesz w ciążę – nie wierz mu” – ostrzega.

Melanie, jak sama o sobie pisze, „lubi drobiazgi i stara się być jak najlepszym człowiekiem” // fot. https://www.instagram.com/melanielovesherbump

 

Nastolatka urodziła pod koniec sierpnia 2017 r. // fot. https://www.instagram.com/melanielovesherbump

 

Dzieckiem Melanie zajęła się rodzina // fot. https://www.instagram.com/melanielovesherbump

Źródło: Instagram, pikio.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Niecodzienna lekcja w polskich szkołach. Uczniowie nauczą się empatii

Trzech chłopcy uśmiechają się do obiektywu /Ilustracja do tekstu: Lekcja Godności w polskiej szkole. Niezwykła nauka empatii

Każdego roku w trzecią środę października uczniowie na całym świecie mają szansę spotkać się z wolontariuszami, którzy z zaangażowaniem uczą ich, jak kierować się w życiu najważniejszymi wartościami. To przedstawiciele Fundacji Global Dignity – międzynarodowej inicjatywy, która w ramach obchodów Światowego Dnia Godności propaguje ideę poszanowania godności jako fundamentalnego prawa człowieka.

Pomysł założenia Fundacji Global Dignity narodził się w 2006 roku. Jej twórcami są trzej przyjaciele: następca tronu Norwegii JKW książę Haakon, profesor Pekka Himanen z Finlandii oraz John Hope Bryant, Amerykanin, założyciel stowarzyszenia Operation Hope. Ustanawiając Światowy Dzień Godności, chcieli pokazać, jak ważne jest poczucie własnej wartości w życiu młodego człowieka. Działacze podkreślają też, że godność to wartość uniwersalna – bez względu na szerokość geograficzną.

CZYTAJ TEŻ: Protest opiekunów osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy w nim my, współobywatele?

Empatia: wartość, którą musimy pielęgnować

Pierwszym działaniem Fundacji Global Dignity w Polsce była lekcja godności przeprowadzona w 2009 roku w łódzkim gimnazjum. Zapoczątkowała ona cykl corocznych spotkań z dziećmi i młodzieżą, podczas których przedstawiciele Fundacji oraz nauczyciele rozmawiają z uczniami o tym, w jaki sposób traktujemy samych siebie i jak traktują nas inni. W tym roku lekcję godności zorganizowano w jednej z warszawskich szkół podstawowych, przy ul. Niskiej.

– Ubiegłoroczny Dzień Godności poświęciliśmy różnorodności i równości. W tym roku chcemy rozmawiać z młodzieżą na temat empatii, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Na co dzień dociera do nas ogromna liczba negatywnych informacji. Powoduje to, że mimowolnie trochę uodparniamy się na krzywdę ludzką. A przecież empatię, tak jak godność, mamy w sobie od urodzenia. Dlatego tak ważne jest, żeby tę zdolność współodczuwania pielęgnować – podkreśla Jacek Olechowski, prezes Global Dignity Poland.

Jak dodaje, zależy mu, by uświadomić młodzieży, jaką wielką rolę empatia może odegrać w ich obecnym, ale także przyszłym życiu.

 – Młodzi ludzie, do których przychodzimy, będą tworzyć i utrzymywać relacje z innymi ludźmi, a za kilka lat wpływać na losy swoich lokalnych społeczności; może nawet i świata. […] Chcemy pokazać im, że współodczuwanie to jeden z filarów dobroci. Dzielony z innymi, wróci do nas ze zdwojoną mocą.

Lekcja godności w twojej szkole

W ramach akcji przygotowane zostały materiały edukacyjne i warsztatowe, które każda szkoła może wykorzystać, organizując Dzień Godności we własnym zakresie. Z materiałów wybrzmiewa przekaz, że nauka empatii zaczyna się od małych, pozornie drobnych rzeczy, ale nabyte umiejętności wywierają niebagatelny wpływ na całe nasze życie. Empatia jest bowiem nauką słuchania siebie i drugiego człowieka, a także próbą przyjęcia jego perspektywy, zrozumienia jego sytuacji, emocji czy potrzeb.

Działania prowadzone przez Fundację Global Dignity Poland potrwają do czerwca 2019 roku. Obchody Światowego Dnia Godności w Polsce w roku szkolnym 2018/2019 zostały objęte patronatami Rzecznika Praw Dziecka oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.

Więcej informacji o Dniu Godności na stronie: http://globaldignity.pl. Chęć udziału w projekcie należy zgłaszać drogą mailową: info@globaldignity.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Sposoby na skuteczne usypianie dziecka [POMYSŁY MAM]

Szczęsliwa rodzina z niewolęciem na rękach /Ilustracja do tekstu: Usypianie dziecka - sposoby mam

Praktycznie każdy rodzic marzy, by jego dziecko przesypiało całą noc, nie wstawało o świcie, a także, by chciało spać samo we własnym łóżeczku. Rzeczywistość zwykle nie bywa aż tak kolorowa. Istnieje jednak kilka ogólnych rad, których mogą nam pomóc. Jak zatem przeprowadzić wieczorne usypianie malucha, by zapewnić mu (i sobie) spokojny sen?

Z wiekiem dzieci potrzebują coraz mniej snu, aby być wypoczęte. U niemowląt  na sen powinno przypadać nawet 16 godzin w ciągu doby, zaś przedszkolakom wystarczy na to 10 godzin. Gdy dziecko jest niewyspane, może przysporzyć wielu kłopotów swoim rodzicom – rozdrażnione i zmęczone z pewnością staje się bardziej marudne i nieskore do współpracy. Wtedy nawet podstawowe czynności, takie jak wstawanie, jedzenie czy ubieranie, stają się wyzwaniem.

Usypianie dziecka. Bądź konsekwentny!

Aby wypracować z dzieckiem stały rytm dnia, warto ustalić porę snu i się jej konsekwentnie trzymać. Pamiętajmy jednak, że tak jak każdy człowiek ma własny rytm dobowy, tak i dziecko może mieć w tym zakresie indywidualne potrzeby.

Warto im się przyglądać; niektóre maluchy są śpiochami, inne zaś rannymi ptaszkami. Zasada jest jedna: im mniejsze dziecko, tym wcześniej powinno chodzić spać. Jednak, jak przyznają sami rodzice, pracując w godzinach 9:00-17:00, trudno położyć spać malucha niemalże od razu po powrocie do domu. Ta pora może się więc nieco przesunąć.

Większość rodziców zgadza się, że w zależności od różnych czynników, proces usypiania pociechy potrafi trwać od kilku minut do nawet kilku godzin. Najlepiej jest wypracować swojego rodzaju rytuał spania, który będziemy codziennie powtarzać. To sprawi, że nasze dziecko, nie znając nawet godziny, będzie wiedzieć, że zbliża się pora spania. Ważne jest, by nie zmieniać tego rytmu, a jedynie wraz z wiekiem i potrzebami go modyfikować.

CZYTAJ TEŻ: Policjantka nakarmiła piersią głodne dziecko. „Nie wahałam się ani sekundy”

Usypianie dziecka. Znajdź swój sposób

Warto wypróbować różne metody usypiania, żeby znaleźć tę, którą nasze pociechy polubią najbardziej. Sposobów jest wiele, ale warto zadbać o pewne stałe elementy i wyciszenie, które przygotują malucha do snu.

– Najpierw czytamy bajeczkę. Później córka jeszcze chwilkę się bawi, ale już zabawkami, które nie hałasują i nie świecą. Potem mamy kąpiel (w trakcie chwila zabawy), pielęgnacja połączona z masażem (już przy przygaszonym świetle), potem gaszę światło, przytulam córeczkę, dostaje butelkę, potem smoczek, przytulanie, odkładam ją do łóżeczka, daję misia i głaskam jeszcze chwilę po główce. Potem sama zasypia. I tak codziennie – podpowiada na profilu marki NUK jedna z mam – Agnieszka.

W wieczornych czynnościach rodzice mogą uczestniczyć wspólnie lub podzielić się obowiązkami. Dobrze jest dać dziecku wcześniej znać, że zbliża się już pora spania.

– Spacerek na świeżym powietrzu, zabawy z tatą, kolacja, kąpiel z masażem, przytulanki, bajka na dobranoc i spać – opowiada z kolei Kasia, mama 18-miesięcznego Igorka.

Usypianie dziecka: w łóżeczku czy z rodzicami?

Rodzice często zadają pytanie, czy dzieci powinny z nimi spać w łóżku. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Jedno jest pewne – w końcu musi nastąpić moment, gdy dziecko zacznie spać samo w osobnym łóżeczku. Należy być cierpliwym, spokojnym i nastawić się na to, że początkowy okres będzie trudny.

Kilka nocnych wędrówek dziecka skutecznie będzie przerywać nam sen i zachęcać do złamania się w naszych postanowieniach – jednak, by osiągnąć cel, musimy być sumienni i konsekwentni.

ZOBACZ TAKŻE: Uzależnienia, depresja, bezsilność – co jest po drugiej stronie gabinetu? Terapeuta: „To my sami jesteśmy narzędziem naszej pracy”

A gdy dziecko śpi…

Jedni starają się być cicho jak mysz pod miotłą, inni wykonują swoje obowiązki bez zmian. To, czy nasze dziecko śpi twardo jak niedźwiedź, czy też budzi je nawet na najdrobniejszy szum, jest kwestią przyzwyczajenia od najmłodszych lat, ale także osobistych predyspozycji.

– Synek nie lubi ciszy, ale jakiegoś większego hałasu też nie. Mieszkamy przy ruchliwej ulicy i takie dźwięki mu nie przeszkadzają, a nawet lepiej przy nich zasypia… Cisza działa na niego w odwrotny sposób. Kochamy naszego urwiska, bo nas zaskakuje każdego dnia – dzieli się swoimi doświadczenia Agata, mama czteromiesięcznego Tymcia, w dyskusji na profilu marki NUK.

Pamiętajmy, że problemy ze snem lub zmiana dotychczasowego trybu zasypiania, może się pojawić w każdym momencie dzieciństwa. Musimy być czujni i dostrzegać zmiany – np. gdy nasze dziecko wstaje bardzo wcześnie, może być to sygnał, że potrzebuje już mniej snu i powinniśmy zmienić godzinę, o której je kładziemy. Obserwacje, cierpliwość i konsekwencja to klucz do sukcesu, dzięki któremu nasze dziecko  będzie wypoczęte i szczęśliwe!

POLECAMY RÓWNIEŻ: Sąd odebrał matce dziecko, bo bawiło się TĄ zabawką

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Długi pokolenia Y i Z. Finansowe tarapaty od zakupów na raty

Na zdjęciu widać dłoń podającą kartę kredytową pracownikowi kawiarni /Długi pokolenia Y i Z. Tarapaty na raty
Fot.: rawpixel /Unsplash.com

31-latek z 6 mln zł długów na koncie – to niechlubny rekord wśród młodych dłużników. Ale najnowsze dane pokazują, że nie jest to odosobniony przypadek. Z każdym rokiem przybywa młodych Polaków, którzy weszli w dorosłość z długami. Dlaczego coraz więcej przedstawicieli pokolenia Y i Z popada w spiralę długów i czy mogą uchronić się przed zgubnymi konsekwencjami tych decyzji?

Jak wynika z danych udostępnionych przez BIG InfoMonitor oraz BIG, długi to problem coraz młodszej grupy wiekowej. Już 630 tys. osób należących do grupy wiekowej 25-35 lat jest zadłużonych na astronomiczną sumę ponad 6,5 mld zł łącznie. Rosną też zaległości finansowe osób w wieku 18-24 lat – obecnie wynoszą łącznie już 872 mln zł. Z kolei Krajowy Rejestr Dłużników podaje, że tylko od ostatniego roku zadłużenie Polaków, którzy nie ukończyli 25. roku życia, wzrosło o 62 proc.

– Przyczyny powstawania długów młodych Polaków są różne. Niespłacane na czas „drobne” pożyczki, nieuregulowane rachunki za telefon, nieopłacone mandaty za jazdę „na gapę” komunikacją miejską – to najczęstsze przyczyny zadłużenia osób w wieku 18-24 lat. Ale młodsi dorośli nie mają też doświadczenia w kwestii finansów i najczęściej nie czytają dokładnie umów przy zaciąganiu kredytów lub zakupach na raty. Dają się zwieść promocjom pt. „raty 0%”, które po fakcie okazują się atrakcyjnymi ofertami tylko z nazwy. Młodzi kredytobiorcy nie są np. świadomi kosztów występujących przy kredycie – wyjaśnia Tomasz Bienias, ekspert Intrum.

Jak dodaje, nieco inną genezę mają długi młodych osób z kategorii wiekowej 25-35 lat.

– Nieliczna grupa 25-latków może pochwalić się pensją wyższą niż płaca minimalna. Osoby przekraczające 30. rok życia, które są dłużej na rynku pracy, zarabiają zdecydowanie więcej, ale nadal dla wielu są to niewystarczające kwoty, by w pełni się usamodzielnić. Dlatego też w tej grupie wiekowej dług jest większy. Na łączną sumę zadłużenia składają się kredyty na wyższe sumy, zaciągane na zakup samochodu czy pierwszego mieszkania.

Czym skorupka za młodu, czyli świat bez ograniczeń

Wydaje się, że chęć posiadania własnego M to dobry powód do zadłużenia się na wiele lat, a decyzja w tej sprawie oparta jest na szczegółowych analizach. Okazuje się jednak, że zarówno osoby, które zrobiły ten ważny krok w dorosłość kilka lat temu, jak i obecni 20-latkowie mają znikomą wiedzę na temat finansów. Nie są też do końca świadomi, jakie są konsekwencje braku regularnej spłaty zobowiązań.

Jak sugeruje Tomasz Bienias, pokolenie Y i następujące po nim pokolenie Z to osoby, które urodziły się i wychowały już po transformacji ustrojowej. Nie znają pojęcia ograniczenia. Świat stoi przed nimi otworem, kusząc dobrami, które mogą mieć od ręki.

– To, niestety, dotyczy również finansów. Młodzi nie są nauczeni oszczędzania, ponieważ nigdy nie musieli tego robić. Jeżeli tylko mają stałe źródło utrzymania, a przez to i zdolność kredytową, traktują kredyty jako normalne źródło finansowania swoich potrzeb. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy drobne zobowiązania zmieniają się w wysokie comiesięczne raty, które ciążą na domowym budżecie, aż w końcu przestają być regulowane. Często młodzi sami winni są trudnej sytuacji finansowej, w której się znaleźli – zaznacza Tomasz Bienias z Intrum.

Długi pokolenia Y i Z. Jak uniknąć kłopotów ze spłatą rat?

Warto pamiętać, że gdy znajdziemy się w bazie KRD czy BIG, w przyszłości możemy mieć problem zaciągnięciem kolejnego kredytu lub nawet ze zrobieniem zakupów na raty. Takich kłopotów można jednak uniknąć, przestrzegając kilku prostych zasad. Najważniejsza to dokładne czytanie umów kredytowych. W tym dokumencie znajdują się informacje o wszystkich kosztach zobowiązania, a tym samym o wysokości comiesięcznej raty.

– Młody kredytobiorca nie jest zwolniony z tego obowiązku, nawet jeśli decyduje się na kredyt przez internet. Niezależnie od tego, czy podejmuje się pożyczkę w oddziale banku czy online, umowa kredytowa w obu przypadkach wygląda tak samo i jest cennym źródłem informacji. Warto rozumieć wszystkie zapisy, które się w niej znajdują – radzi Tomasz Bienias z Intrum.

Długi pokolenia Y i Z. Zgubne skutki niskiej raty

Młodzi powinni tez uważać na zakupy na raty. Dziś na raty można kupić prawie wszystko: sprzęt elektroniczny, AGD/RTV, ale również letnie wycieczki czy odzież. Wydatki te można rozłożyć nawet na kilkanaście rat, przez co może wydawać się, że comiesięczny koszt takich zakupów jest niewielki.

– Niestety, wielu młodych kredytobiorców myśli w ten sposób i uważa, że nie czekają ich poważne konsekwencje, jeżeli przestaną regularnie spłacać zobowiązanie. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Małe zadłużenie po pewnym czasie może przerodzić się w duży dług i jeszcze większe problemy finansowe. Z naszego doświadczenia wynika, że młodzi konsumenci, decydując się na zakupy ratalne, nie zawsze są świadomi tego, kto w takim przypadku jest wierzycielem ich długu. Są zaskoczeni, kiedy powiadomienie o braku regularnej spłaty nie przychodzi ze sklepu, w którym kupili towar, a z banku. Należy więc pamiętać, że zakupy na raty to nic innego, jak kredyt zaciągany na normalnych warunkach – wyjaśnia Tomasz Bienias.

Planowanie chroni przed finansowymi tarapatami. Układanie domowego budżetu, czyli posiadanie kontroli nad wszystkimi wydatkami, to sprawdzony sposób na uniknięcie niekontrolowanego zadłużenia.

Sprawa dla komornika

Czasami przykry zbieg okoliczności nie pozwala uniknąć problemów, nawet jeżeli młody kredytobiorca zastosuje się do powyższych zasad. Wtedy na swojej drodze może spotkać firmę windykacyjną lub komornika. Jak pokazują dane, takich przypadków nie brakuje. Polacy w wieku 25-35 lat aż 1/4 wszystkich zobowiązań, czyli ok. 2,68 mld zł, posiadają wobec firm windykacyjnych oraz funduszy sekurytyzacyjnych, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli.

– Kiedy osoba zadłużona otrzymuje pismo od firmy windykacyjnej, nie powinna go lekceważyć. Taki list oznacza, że wierzyciel poprosił profesjonalną firmę o pomoc w odzyskaniu należności, a kredytobiorca jednocześnie otrzymuje sygnał, że ma możliwość polubownego rozwiązania swojego problemu, zanim sprawą zainteresuje się komornik, a spłata długu zostanie nakazana przez sąd. Nawet i w takich przypadkach osoba zadłużona nie jest na straconej pozycji i może wynegocjować korzystne warunki uregulowanie zaległego zobowiązania. Warto jednak nie dopuścić do rozwoju takiej sytuacji i podjąć odpowiednie kroki, kiedy pojawiają się pierwsze problemy ze spłatą zaciągniętych kredytów – podpowiada Tomasz Bienias z Intrum.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dla niektórych dzieci plecak to niejedyny ciężar w szkole. Możesz je odciążyć

SOS Wioski Dziecięce promuje tolerancję /Na zdjęciu: Anna Dereszowska i uczniowie uczestniczący w lekcji SOS Wioski Dziecięce
Fot.: Natalia Łyczko

Powrót do szkoły to czas radosnego gromadzenia kolorowych piórników, akcesoriów oraz pachnących nowością książek i zeszytów, które szczelnie wypełniają wnętrze tornistra. Ale dla niektórych dzieci wypełniony po brzegi plecak to niejedyny ciężar, z którym mierzą się przed przestąpieniem szkolnego progu. Znacznie trudniejszy do udźwignięcia jest ciężar emocjonalny, wynikający z trudnej sytuacji rodzinnej, nierównego startu w życie i strachu przed kolejnym ciosem: brakiem zrozumienia ze strony rówieśników. Takimi dziećmi są m.in. podopieczni Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, którzy – z naszą pomocą – mogą znaleźć w szkole bezpieczną przestrzeń.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Kwestia wykluczenia rówieśniczego jest coraz częstszym problemem w polskich szkołach. Z objawami braku akceptacji spotykają się też dzieci z rodzin zastępczych oraz zagrożonych rozpadem. Wynika to najczęściej ze strachu przed innością, który towarzyszy ich klasowym kolegom, i niewiedzy, jak nawiązać kontakt z dzieckiem, którego historia jest trudniejsza od ich własnej.

Aby przeciwdziałać izolacji społecznej uczniów opuszczonych lub osieroconych przez rodziców, stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce uruchomiło wyjątkową kampanię informacyjną „Lekcję życia odrabiam sam”. Jej celem jest promowanie tolerancji i pokazanie, że mimo pewnych różnic, więcej nas łączy niż dzieli.

W  ramach akcji w jednej z warszawskich szkół podstawowych odbyła się wyjątkowa lekcja pokazowa „#JestemZSOS”, którą poprowadziła mama SOS Halina Kozacka oraz ambasadorka Stowarzyszenia Anna Dereszowska. W wydarzeniu wzięli udział młodzi uczniowie, którzy mieli szansę dowiedzieć się, jak wygląda praca stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. Zrozumiały też, z jakimi trudnościami społecznymi spotykają się dzieci, które na wczesnym etapie życia musiały wziąć odpowiedzialność za swój los.

CZYTAJ TEŻ: Miejsca znane, a jednak obce. „Najlepsze buty na świecie” Michała Olszewskiego

Cenna lekcja (nowego) życia

Jak podczas spotkania zaznaczyły przedstawicielki SOS Wiosek Dziecięcych, dopiero pod opieką organizacji, w rodzinnym otoczeniu, pełnym ciepła, szacunku i uwagi, wiele takich dzieci odzyskuje szansę na spokojny rozwój i edukację. Przy wsparciu zastępczych rodziców SOS, a także specjalistów – pedagogów i psychologów, powoli odzyskują radość z dzieciństwa. Ale do właściwego wsparcia potrzebują też akceptacji rówieśników. Właśnie dlatego tak ważne jest, by w szkole wykazywać się wyrozumiałością i szukać w rówieśniku podobieństw, nie różnic.

‐ Zarówno maluchy będące pod opieką rodziców SOS, jak i te, których rodziny otrzymują wsparcie prowadzonego przez nas profilaktycznego „Programu umacniania rodziny”, niosą ze sobą ciężki bagaż emocjonalny. Chociaż robimy wszystko, by pomóc im się z nim uporać, proces odbudowy wiary w siebie jest bardzo długi. Każdego dnia nasze dzieci muszą stawiać czoła także nowym wyzwaniom, takim jak brak akceptacji ze strony rówieśników, poczucie samotności i niezrozumienia w szkole – podkreśla Barbara Rajkowska, dyrektor krajowa Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Lekcje „#JestemzSOS” mogą odbyć się w każdej szkole na terenie kraju. Wystarczy wejść na stronę https://wioskisos.org/jestemzsos/ i zgłosić swoją placówkę do udziału w projekcie.


SOS Wioski Dziecięce to międzynarodowa organizacja dobroczynna. Jej działalność opiera się na dostarczaniu kompleksowego wsparcia opuszczonych i osieroconych dzieci, a także umacnianie rodzin zagrożonych rozpadem. Przedstawiciele polskiego oddziału SOS Wioski Dziecięce skutecznie realizują tę misję już od ponad 30 lat.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Policjantka nakarmiła piersią głodne dziecko.”Nie wahałam się ani sekundy”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.