Przejdź do treści

Hartowanie niemowlaka jesienią – werandowanie – poznaj porady położnej!

Jeśli chcemy zabrać nasze niemowlę na pierwszy spacer w jeden z chłodniejszych dni, należy je do tego odpowiednio przygotować. Jedną z technik, która dobrze się sprawdza jest werandowanie małego dziecka, czyli przygotowanie niemowlaka do jesiennych spacerów. Od czego i w którym momencie zacząć hartowanie naszego maluszka? Jak odpowiednio dobrać odzież oraz środki pielęgnacyjne? Na te i inne pytania odpowiada położna, Ambasadorka kampanii „Położna na medal” – Anna Sapiejewska.

Co to jest werandowanie?

Werandowanie to przyzwyczajanie noworodka do chłodniejszego powietrza na dworze. Jest ono konieczne w chłodniejszych porach roku tj. wczesną wiosną, jesienią oraz zimą. Noworodek przez większość czasu przebywa w domu, w którym jest ciepło (temperatura zazwyczaj sięga 24 stopni C). Sztukę utrzymywania stałej temperatury ciała dziecko nabywa w ciągu miesiąca, ważne jest więc, aby niemowlę nie było nadmiernie wychłodzone, ale też i nie przegrzane.

Biorąc również pod uwagę to, że układ odpornościowy nie jest jeszcze w pełni dojrzały, nagłe wyjście (zbyt duża różnica temperatur) na dłuższy spacer podczas chłodnych dni może zakończyć się infekcją. Dlatego też, żeby tego uniknąć, należy stopniowo dziecko przygotowywać do spacerów. Zdrowy i donoszony noworodek może wychodzić na spacery nawet wtedy, kiedy pogoda nie jest najlepsza. Pamiętajmy natomiast o wcześniakach, one bardzo szybko się wychładzają, należny zwracać na nie szczególną uwagę, ponieważ potrzebują one więcej czasu na przystosowanie się do temperatury otoczenia. Dzięki werandowaniu, a następnie spacerom w chłodne dni, dziecko hartuje się i coraz lepiej radzi sobie ze zmianami temperatur.

Od czego zacząć?

Werandowanie można stosować przed pierwszym wyjściem noworodka na spacer, przy niesprzyjającej pogodzie, dużym mrozie lub deszczu. Pierwsze werandowanie najwcześniej zaczynamy kiedy noworodek ma 10 dni, natomiast kiedy jest zimno, werandowanie należy przesunąć w czasie do momentu, kiedy maluch będzie miał około 2-3 tygodnie. Dobrze jest zacząć we w miarę pogodny dzień, przy temperaturze nie mniejszej niż 0 stopni. Wózek z maluszkiem w środku stawiamy przy otwartych drzwiach lub oknie na około 5 minut i cały ten proces powtarzamy przez kilka dni (od około 5 do 7 dni) stopniowo wydłużając ten czas o kolejne kilka minut. W zimne dni, ich ilość możemy wydłużyć do około 2 tygodni. Jeśli dziecko dobrze znosi chłód można z nim już wychodzić na dłuższe spacery. Przed kontaktem z chłodniejszym powietrzem, nawet podczas werandowania, należy pamiętać o zabezpieczaniu skóry dziecka.

Dziecko ubieramy tak, jak na zwykły spacer – oprócz śpioszków i kaftanika, zakładamy też kombinezon, czapeczkę, rękawiczki, a także można dziecko przykryć kocykiem. Oczywiście cały ubiór dopasowujemy odpowiednio do warunków pogodowych, aby nadmiernie nie wychłodzić i nie przegrzać ciała noworodka. Niemowlę może się wtedy spocić, co może spowodować, że będzie mu zimno, ponieważ spocona skóra szybciej się wychładza. Mogą się wtedy pojawić problemy z termoregulacją, a dziecko może stać się bardziej podatne na działanie wirusów. Ciepłotę ciała niemowlaka kontrolujemy poprzez ułożenie ciepłej ręki na jego karku. Jeżeli kark jest ciepły, nie jest spocony i zimny, znaczy to, że dziecku jest w sam raz.

Pierwsze spacery najlepiej planować blisko swojego miejsca zamieszkania, bez konieczności korzystania z komunikacji miejskiej oraz wchodzenia do sklepów. Jeśli temperatura powietrza waha się do minus 10 stopni, na dworze jest wietrzenie lub bardzo wilgotno, należy zrezygnować ze spaceru.

_________________________________________________________________

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej
w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku. Nominacje i głosy odbywają się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Co ty robisz cały dzień? Czyli o matkach, które zdecydowały się zostać z dzieckiem

Dlaczego matka zostaje z dzieckiem w domu
Bycie w domu kojarzy się z przedłużonymi wakacjami. Słusznie? – fot. Fotolia

Kobiety, które zostają w domu z dziećmi nie mają najlepszej prasy. „Kura domowa”, kobieta bez ambicji, wisząca na mężu, niesamodzielna finansowo. Bycie w domu kojarzy się z przedłużonymi wakacjami. Z jednej strony wobec matek małych dzieci pojawia się oczekiwanie, by zajmowały się dziećmi. Najlepiej z oddaniem i na wyłączność. Z drugiej jednak powinny być niezależne i ambitne.

Żyjemy w czasach, kiedy kobiety mają wybór. Mogą zostać z dziećmi dłużej, mogą też skorzystać z różnych form opieki. Ale ten wybór może też być jedynie pozorny.

Kobiety długo walczyły o uznanie swoich praw do samodzielności i niezależności. W zasadzie proces ten trwa nadal. Nadal szklany sufit nad głowami kobiet jest nieco niżej niż w przypadku mężczyzn, nadal płaca nie jest równa.

Dlatego też trudno zrezygnować z tego, co trudno było wywalczyć, trudno nawet czasowo uznać, że potrzeby drugiego człowieka są ważniejsze. Bo czy zawieszając swoje potrzeby czy wtedy nie utniemy w opiece nad innymi?

Zobacz też: Wyrzuty sumienia po odstawieniu dziecka od piersi

Dlaczego matka zostaje z dzieckiem w domu?

Wprawdzie od lat 60-tych ubiegłego wieku, kiedy połowa kobiet decydowała się na rezygnację lub w ogóle nie podejmowała pracy zawodowej na rzecz życia rodzinnego, dziś odsetek ten jest relatywnie niewielki.

Ale też badania pokazują, że ciągle wzrasta . O ile w 1999 roku 6% matek w Stanach nie pracowało poza domem, aktualnie już 71% pracuje w ten sposób.

Każdej decyzja – pracować poza domem czy też nie – ma swoje konsekwencje. Na rzecz rezygnacji z pracy przemawia to, że niektóre badania sugerują lepsze osiągnięcia w szkole wśród dzieci, które miały matki „w domu”, były też mniej zestresowane, natomiast same kobiety zgłaszały większą społeczną aprobatę ich decyzji. Można się spodziewać tym większej aprobaty, im młodsze dziecko.

Ale są też minusy. I są one głównie po stronie kobiet, które tęsknią za pracą zawodową, czują się społecznie wyizolowane. Mówią o tym, że czas spędzają głównie z dziećmi. Zauważalny jest również wyższy poziom uczuć depresyjnych, złości i agresji wśród matek niepracujących zawodowo. I znowu- obserwacja przekonuje, że tym większe trudności po stronie matek, im dłużej i im większą ilością dzieci musza się opiekować.

Zobacz też: Niewidzialne matki

Kto ma z tego pożytek?

To jest być może najważniejsze pytanie – dlaczego kobiety decydują się na zostanie w domu? Wydaje się, że wśród wiodących jest poczucie winy oraz tęsknota za dzieckiem. Wiele badań sugeruje, że szczególnie małe dzieci – mniej więcej do 3 roku życia – powinny przebywać w stałym, przewidywalnym i skrojonym na miarę konkretnego dziecka środowisku.

Żłobki, w takiej formie, w jakiej zwykle występują, kierujące się przede wszystkim względami ekonomicznymi (czemu przecież nie można się dziwić), przyjmujące wiele dzieci, z często zmieniającym się personelem, niekoniecznie są w stanie zapewnić optymalne środowisko dla bardzo małego dziecka.

Zmieniające się opiekunki, arbitralnie wyznaczony czas odpoczynku czy posiłków, pośpiech mogą wywoływać w dziecku w poczucie chaosu. Poza tym żłobek czy przedszkole dla bardzo małego dziecka oznacza codzienną konieczność rozstawania się z mamą. Dla wielu dzieci to za dużo.

Również dla matek rozstania nie są łatwe. Matki tęsknią za swoimi dziećmi, chcą spędzać z nimi więcej czasu, niż pozwala na to sytuacja zawodowo-materialna. Jednak z jakiegoś powodu trudno to przyznać.

Trudno uznać, że się zwyczajnie tęskni za dzieckiem, że trudno patrzeć, jak jest mu ciężko pójść każdego ranka do opiekunki w żłobku, że wyjątkowo długo zdejmuje kurtkę w szatni w przedszkolu.

I że być może nie jest konieczne. Być może okoliczności finansowe wcale nie wymagają tego, by bardzo małe dziecko spędzało wiele godzin w placówce. Że być może dzieje się tak z lęku rodziców, że coś zostanie stracone – na przykład rozwój społeczny dziecka zostanie zahamowany, jeśli wcześnie nie wejdzie w grupę rówieśniczą. Rodzice natomiast stracą możliwość rozwoju zawodowego oraz finansowego. Czy tak jednak rzeczywiście będzie? Na ile decyzje rodziców związane z ich dziećmi są powtórzeniem historii życia rodziców?

Zobacz też: Jak przetrwać wczesne macierzyństwo? Poznaj kilka sposobów

Na koniec

Czasami kobiety same cenzurują swoje uczucia. Nie pozwalają sobie na odpoczynek po porodzie, nie czują, że opieka nad dwojgiem czy większą ilością małych dzieci bywa wyczerpująca. Przebywanie z małymi dziećmi, konieczność reagowania na ich potrzeby i rezygnowania z własnych, sytuacje, kiedy dzieci są na przykład chore i jedyny dorosły głos, jaki matka słyszy całymi dniami to speaker w radio, bywa po prostu nużąca i stresująca.

Wydaje się jednak, że potrzeba, by być matką idealną, taka, która ma niewielkie własne potrzeby i z niewyczerpaną cierpliwością zajmuje się dziećmi jest w wielu kobietach silnie zainstalowana. Trudno rozstać się z fantazją, że dbanie o potrzeby innych osób, nawet jeśli są to własne dzieci, bez konieczności zadbania o siebie, jest częścią natury kobiety.

Różne można mieć teorie na temat tego, co robią „stay at home mums”. Jedno, czego możemy być pewni to to, że nie odpoczywają. Być może życie jest mniej intensywnie niż wówczas, kiedy chodzi się do pracy na określoną godzinę, nie ma deadlinów ani targetów. Jest jednak codzienna, żmudna, powtarzalna praca. Czasami będąca źródłem radości czy spełnianie, ale również powtarzalna i stresująca. I chyba ważniejszym pytaniem niż „co wybrać”, jest „dlaczego akurat to?”.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Joga dla dzieci – dlaczego warto ćwiczyć?

Joga dla dzieci
Joga i medytacja mogą pomóc w wyciszeniu męczącej i szkodliwej nadaktywności. – Fot. Materiały prasowe

Dzisiaj, kiedy mózg dziecka narażony jest na wiele dodatkowych impulsów, szukamy zajęć wyciszających niepotrzebny zgiełk. Coraz trudniej nam i dzieciom przychodzi skupienie się na zwykłych czynnościach. Joga i medytacja mogą pomóc w wyciszeniu męczącej i szkodliwej nadaktywności.

Nie tylko dla dorosłych

Właściwie nie ma już klubu fitness, w którego grafiku nie byłoby zajęć jogi. Ci, co ćwiczą wiedzą, że nie tylko działa rewelacyjnie na naszą fizyczną sprawność – zwiększa elastyczność, dodaje siły, poprawia koordynację. Ostatnie badania wskazują, że techniki relaksacyjne stosowane w jodze, szczególnie oddychanie i medytacja wpływają znacząco na obniżenie poziomu stresu, na który jesteśmy coraz bardziej narażeni w codziennym życiu.

Zobacz też:  Motywuj mnie mamo i wspieraj mnie tato. 5 pomysłów jak zmotywować rodzinę do aktywności fizycznej.

Joga dla dzieci

W ciągu ostatnich 10 lat zwiększyła się liczba chorób dotyczących sfery psychicznej u dzieci, depresja nastolatków zbiera coraz liczniejsze żniwo. Psychologowie i psychiatrzy biją na alarm – obwiniają media społecznościowe, czas spędzany przed monitorem, coraz więcej niepotrzebnych informacji, większą ilość zajęć pozalekcyjnych i coraz silniejszą presję związaną z przyszłymi osiągnięciami dzieci.

Powoduje to sytuację, w której postrzegamy czas spędzany na tzw. zajęciach produktywnych za bardziej wartościowy niż kiedy wykonujemy czynności, związane z przyjemnością czyli czytanie, sport, chodzenie do kina czy teatru. Ta sytuacja powoduje, że nie żyjemy „tu i teraz” i coraz bardziej oddalamy się od poczucia spełnienia, co może skutkować niemożnością radzenia sobie z codziennym stresem.

Typowymi objawami stresu u dzieci są bezsenność, bóle żołądka i głowy, zmiany nastroju. Części mózgu odpowiedzialne za regulację emocji i procesów, które w nim zachodzą, dopiero się formują. Joga pomaga dzieciom wcześniej zrozumieć połączenie ciało-umysł i reagować na pojawiające się objawy lękowe.

Zobacz też: Wady postawy u dzieci – jak nie dopuścić do ich powstania?

Naśladuj zwierzęta i bądź zdrowy

Rodzice, których dzieci praktykują jogę, zauważają u nich znaczną poprawę skupienia i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach – szybszego reagowania na sytuacje stresowe, które wcześniej mogłyby wywoływać ataki paniki.

Jeśli brak wam czasu na regularne zajęcia (ciągle za mało zajęć jogi dla dzieci w ofertach klubów) możecie ćwiczyć z dzieckiem. Oto książka, w której znajdziecie pozycje, które przygotowała wieloletnia instruktorka jogi Lorena Pajalunga we współpracy z Włoskim Towarzystwem Jogi dla dzieci.

To proste ćwiczenia, które krok po kroku uczą dzieci, jak wykonać ćwiczenia. To prawdziwa frajda dla maluchów, bo będą one mogły naśladować zwierzęta – wszystkie pozycje wzorowane są na ich naturalnych ruchach.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Brokatowe rozstępy – droga do samoakceptacji. Niedoskonałość to wyjątkowość!

Brokatowe rozstępy
fot. Sara Shakeel

Instagramem zawładnęły w ostatnim czasie zdjęcia oznaczone hasztagiem #glitterstretchmarks. Przedstawiają kobiece uda, brzuchy i biusty, na których linie rozstępów pociągnięte zostały brokatem.

Niedościgniony ideał

“Kocie pręgi”, “paski tygrysicy”, “ślady życia” – tak, mowa o rozstępach. Dlaczego przyjmujemy, że są czymś brzydkim? Dlaczego widzimy je jako skazę?

Codziennie jesteśmy zasypywane wizerunkami idealnych kobiecych ciał, bez śladu przebarwień, rozstępów, trądziku, cellulitu. Ciała są młode, szczupłe, gładkie … i wykreowane przez programy graficzne. Mają określone proporcje, mieszczące się w pewnym, mało realistycznym kanonie piękna.

Część z nas pragnie dosięgnąć tych wzorców i popada w kompleksy, przestaje akceptować swoje ciało. Niektóre z nas mają głębokie problemy emocjonalne związane z brakiem akceptacji swojego wyglądu, ograniczają kontakty społeczne, unikają intymnych relacji.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Body positive  

Na ten problem odpowiada Ruch Body Positive – w wolnym tłumaczeniu Ciałopozytywność. Celem ruchu jest stworzenie równowagi w sposobie prezentacji kobiecych ciał w przestrzeni publicznej i mediach, afirmacja różnorodności, wspieranie kobiet i dziewczyn w drodze do samoakceptacji.

Ruch w USA i Zachodniej Europie działa prężnie już od kilku lat. W polskim Internecie również funkcjonują blogerki i instagramerki, które promują akceptację niedoskonałości i afirmują różnorodność. Odwidźcie ich profile: Ciałopozytyw, Bodyhairmovement, Lubsiebiewbieliznie.

Zobacz teżSzczepionka MMR nie powoduje autyzmu – nowe dowody naukowe

Brokatowe rozstępy

Instagramem zawładnęły w ostatnim czasie zdjęcia oznaczone hasztagiem #glitterstretchmarks. Przedstawiają kobiece uda, brzuchy i biusty, na których linie rozstępów pociągnięte zostały brokatem. Inicjatorką akcji była amerykańska artystka Sara Shakeel. Inne jej prace, również błyszczące i opowiadające o kobiecości, znajdziecie tutaj.

 

Brokatowe rozstępy

„Większość kobiet wstydzi się rozstępów. Byłam jedną z nich aż pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że one opowiadają moją historię. Dumną historię tego, że jako kobieta jestem bohaterką. Nosiłam w swoim ciele dwa piękne życia, moje ciało wydało je na świat. Więc zamiast się wstydzić, poczułam dumę. Rozstępy są symbolem magii, którą mam w sobie. Doskonałe niedoskonałości – obejmuję je, są niezaprzeczalnie częścią mojej podróży przez życie”.

 

Brokatowe rozstępy

„Mama jest tygrysicą”.

 

 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację
Życie w harmonii z przyrodą sprzyja wyrwaniu się z uporczywego kołowrotka niechcianych myśli. – Fot. Pixabay

W dzisiejszych zabieganych czasach, kiedy godziny uciekają zdecydowanie za szybko, ogrodnictwo staje się jednym z zajęć, które choć trochę pomaga spowolnić ten zbyt szybki rytm. Grzebanie w ziemi    i czekanie na pojawienie się pierwszych oznak wiosny to nic innego jak rodzaj medytacji. I uprawia ją coraz więcej ludzi.

Szukamy sposobów na szczęście. Życie w harmonii z przyrodą sprzyja wyrwaniu się z uporczywego kołowrotka niechcianych myśli. Nieważne, czy mamy pod opieką ogród czy kilka doniczek na parapecie okiennym. W Stanach całe ekologiczne ogrody powstają na dachach apartamentowców lub domów, każdy kawałek trawnika wykorzystuje się do hodowania warzyw, owoców i kwiatów.

Zobacz też: Potrzebujesz wyciszenia? Postaw na odpoczynek w Manor House SPA

Zapomnieć o chorobie

Książka „Rok w ogrodzie” to nie tylko przewodnik po tym, jak zaplanować sobie sadzenie, pielęgnowanie i zbieranie, ale przepiękna opowieść o pasji.

Autor opowiada o projekcie, który stworzył dla londyńskiego centrum opieki onkologicznej Maggie’s Centre i pisze o tym, jak bardzo ekscytująca była to praca dla kogoś, kto tak jak on, wierzy w uzdrawiającą moc ogrodów i ogrodnictwa. Cytuje słowa jednej z pacjentek: „gdy dowiesz się, że masz raka, liczy się każda chwila.

Schwytać te chwile w kwiatach magnolii, których w przyszłym roku możesz już nie zobaczyć, natknąć się na niesiony wiatrem aromat mięty gniecionej w palcach – to wszystko staje się coraz bardziej pełne znaczenia”.

Te spotkania z pacjentami centrum, wzmocniły przekonanie Pearsona, że intymność, zmysłowość i sanktuarium ogrodu są kluczem do stworzenia poczucia dobrostanu, a silna więż z naturą może przynieść wielkie korzyści.

Zobacz też:Jak znaleźć szczęście? Radzi guru gwiazd

Sposób na codzienną medytację

Pod koniec tego miesiąca (marca) przestawimy zegarki, dzięki czemu ponurość dni łagodzi dodatkowa godzina na prace w ogrodzie . Nagle wszędzie widać życie: blade pierwiosnki bezłodygowe na zboczach i zapach fiołków schwytany na chwilę w cieple pierwszych wiosennych promieni słońca. Nie daj się jednak zwieść – marzec to miesiąc przeciwieństw”. Czy to nie czysta poezja?

Tak, musimy jeszcze moment poczekać na wiosnę, ale możemy już zaczynać pierwsze prace z pomocą tego podręcznika autorstwa Dana Pearsona. Uznany brytyjski architekt krajobrazu, publikuje w takich gazetach jak The Times, The Observer czy Daily Telegraph, a jego programy o ogrodnictwie zna cały świat. Jak sam mówi, spędzanie czasu w ogrodzie to czysty powrót do dzieciństwa i pewnego rodzaju sanktuarium – łączy przeżycia duchowe z fizycznymi. Warto spróbować!

Wydawnictwo Literackie

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.