Przejdź do treści

„Instamatka” robi zawrotną karierę w internecie. Jej profil obserwuje ponad 6 mln internautów!

"Instamatka" Oxana Samoylova
fot. Instagram samoylovaoxana

Oksana Samoylova to prawdziwa gwiazda internetu. Na swoim profilu chwali się zdjęciami z podróży i fotografiami córek. „Instamatka” ma już ponad 6 milionów fanów!

29-letnia Oksana Samoylova pochodzi z rosyjskiego miasta Uchta. Na co dzień pracuje jako trenerka personalna i zajmuje się wychowaniem trzech córek. Pasją Rosjanki są podróże i stylizacja. Zdjęcia o tej właśnie tematyce najczęściej pojawiają się na instagramowym profilu Oksany.

Zobacz także: Dlaczego warto mieć konto na Instagramie? Oto 6 powodów

„Instamatka” ma ponad 6 mln fanów

„Instamatka” trójki dzieci, która wcześniej robiła karierę w modelingu, może poszczycić się idealną sylwetką. Jej profil śledzi już ponad 6 mln internautów, a fani są zachwyceni zgrabną figurą Rosjanki.

Samoylova zdradza, że piękne ciało jest zasługą ciężkich ćwiczeń i restrykcyjnej diety. Jak przyznaje, w każdej ciąży ćwiczyła niemal do samego rozwiązania. Zobacz bajeczne zdjęcia rosyjskiej gwiazdy internetu:

Oksana Samoylova // fot. Instagram samoylovaoxana

Oksana Samoylova // fot. Instagram samoylovaoxana

Oksana Samoylova // fot. Instagram samoylovaoxana

"Instamatka" Oxana Samoylova

Oksana Samoylova // fot. Instagram samoylovaoxana

Źródło: www.frivolette.com

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Dostęp do antykoncepcji w Polsce – jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Dostęp do antykoncepcji w Polsce - jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Polska jest ciemną plamą na mapie Europy jeśli chodzi o dostęp do antykoncepcji i wiedzy na jej temat – wynika z raportu CONTRACEPTION ATLAS 2019 wykonywanego co roku przez Europejskie Forum Parlamentarne oraz seksuologów.

Zobacz też: Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Dostęp do antykoncepcji

W tym roku wynik Polski to 31,5% (w 2018 roku 44,8%), jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcyjnych*, edukacji o antykoncepcji oraz  konsultacji i świadczeń medycznych związanych z antykoncepcją i zdrowiem prokreacyjnym. Jesteśmy ostatni w Europie, zaraz za Węgrami (44,9%), Andorą (47, 9%) i Grecją (48,8%)

Refundacja lub dofinansowanie antykoncepcji jest w Polsce na niższym niż w innych krajach europejskich poziomie. Nie mamy też refundacji programów edukacyjnych oraz pakietów świadczeń związanych z antykoncepcją dla młodzieży poniżej 19 roku życia. Antykoncepcja hormonalna, w tym antykoncepcja awaryjna, jest wydawana wyłącznie na receptę.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Dostęp do informacji

Wskaźnik dostępu do informacji online na temat antykoncepcji wynosi w Polsce 43,4%. Jest to istotny spadek w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy wyniósł 62,5%. Nie ma łatwo dostępnych źródeł informacji o cenach środków antykoncepcyjnych, ani wykazu miejsc, w których można określone środki dostać. Wszystkie informacje, które są dostępne pochodzą ze źródeł pozarządowych.

Reszta Europy

Według ostatnich badań, w całej Europie około 69% kobiet stosuje wybraną formę antykoncepcji. Co zaskakujące, jednocześnie aż 43% (co druga!) ciąż to tak zwana “wpadka”.

Na czele tegorocznego rankingu, podobnie jak w zeszłym roku, znajdują się:  Portugalia, Belgia, Luksemburg, UK, Niemcy, Francja, Szwajcaria i Holandia. Najwyższy wynik – 91% przypada UK i Belgii.

Nowoczesne metody antykoncepcyjne*

Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia, nowoczesne metody antykoncepcyjne to: doustna antykoncepcja hormonalna, wkładka domaciczna, zastrzyki z progesteronem, kombinowane zastrzyki antykoncepcyjne, implanty domaciczne, antykoncepcja awaryjna, plastry antykoncepcyjne, krążki dopochwowe, kapturki, męskie i damskie prezerwatywy, wazektomia oraz sterylizacja.

Raport CONTRACEPTION ATLAS 2019 znajduje się tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z kotem na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Oto jak wygląda ciało kobiety, która urodziła trojaczki – ważny głos młodej mamy!

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen

Ciało jest niesamowite! Dowód? Oto zdjęcia, które przedstawiają podróż kobiecego ciała przez 35 tygodni trojaczej ciąży. Co ważniejsze, Maria pokazuje także swoje ciało już po pojawieniu się na świecie dzieci – jej głos jest niesamowicie ważny!

Ciąża trojacza to zawsze ciąża podwyższonego ryzyka. Maria w jednym z postów napisała, średnia długość trwania ciąży z trójką dzieci w brzuchu, wynosi 32 tygodnie. Na szczęście w tym wypadku udało się szczęśliwie dotrwać do 35. tygodnia. Ciąża obyła się bez większych problemów, a mama dzielnie nosiła ten 20-kilogramowy bagaż!

Maluchy przyszły na świat we wrześniu 2018 roku – dwoje z nich ważyło ponad 2000g, jedna z dziewczynek ważyła zaś 1950. Urodziły się silne i dzielne tak jak mama! Już po dwóch dniach zostały odłączone od elektronicznego monitoringu, a po 9-ciu mogły już opuścić szpital i pojechać do domu. >>KLIK<<

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen

Na pewno pojawienie się na świecie trojaczków wywraca życie całej rodziny do góry nogami. W tym wypadku maleństwa mają jeszcze 2-letniego brata, który siłą rzeczy też wymaga opieki, uwagi, miłości. Ręce pełne roboty! Jest to tym większe wyzwanie dla kobiety, że w czasie ciąży musiała zrobić „potrójną” robotę. Jej ciało podlegało olbrzymim obciążeniom, a przecież trzeba dojść do siebie… I jedno to zająć się tym, co dzieje się z nim z medycznego punktu widzenia, drugie to zaś zaakceptować zewnętrzena zmiany, jakie w nim zaszły. Maria swoimi zdjęciami niewątpliwie normalizuje ten temat.

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen35 tydzień ciąży

Tydzień po narodzinach trojaczków

Mam teraz naprawdę dziwnie wiszący brzuch, który wciąż jest dość ciężki. Moja macica się jeszcze nie obkurczyła. W związku z tym, że mój brzuch był tak rozciągnięty, zajmuje to dłużej niż zwykle. Założę jak najszybciej opaskę podtrzymująca, ponieważ jest to dość denerwujące, a do tego to, co wisi, powoduje ból blizny po cesarskim cięciu. Jestem naprawdę niecierpliwa, by odzyskać z powrotem swoje ciało!

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen1 tydzień po ciąży

Moc ciała

Maria opublikowała też zdjęcie miesiąc po porodzie, pod którym nie kryła rozczarowania w związku z tym, jak w dalszym ciągu wygląda jej ciało. Kolejne zdjęcie pokazała zaś 12 tygodni po narodzinach trojaczków. Opisała, że zmiany są bardzo powolne, nie może też wciąż przemęczać się fizycznie i być może ma przepuklinę. Jest na szczęście pod opieką lekarzy oraz trenerki, która specjalizuje się w pracy z kobietami po ciąży. U Marii pojawiły się m.in. problemy z mięśniami brzucha, czy też kręgosłupem. Pogorszeniu uległa postawa kobiety, co ma wpływ np. na oddychanie oraz pojawianie się przeróżnych bólów.

Co ważne, młoda mama zaopiekowała się swoim ciałem. I nie chodzi tu o idealny wygląd, ale przede wszystkim o zdrowie. Także o zdrowie psychiczne! Z jednej strony, kiedy ciało zacznie wracać „do siebie”, to i głowie będzie łatwiej. Z drugiej, akceptacja ciała, szacunek do jego historii oraz urealnianie innym tego, jak wygląda ciało po trojaczej ciąży, to jest największa wygrana. I nie tylko dla Marii, ale też dla wszystkich obserwujących ją kobiet.

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen4 tygodnie po ciąży

 

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen12 tygodni po ciąży

Jest to przekaz niezwykle ważny. Tym bardziej cieszy, że ludzie mają odwagę dzielić się coraz większą ilością takich doświadczeń. „To jest NORMALNE. To jest ciało. To jest człowiek. Każdy inny. Z innymi doświadczeniami. Nie zawsze są one pozytywne i nie zawsze czujemy się ze sobą okej, nie obwiniajmy się jednak za to. Mamy prawo do słabości, do gorszego samopoczucia, do poproszenia o wsparcie. I chociaż może wydawać nam się dziwne i zaskakujące, że jednak coś poza standardową okładkową postacią może być piękne, to owszem może. Ciało jest niesamowite, a to ile jest w stanie razem z nami znieść, pokazuje dodatkowo oprócz piękna także ogromną siłę i mądrość” – pisałam o projekcie „Ciała 4-tego trymestru” [tł. redakcji]. Znów to zatem powtórzę: wszystkich ciał nie da się zmierzyć jedną miarą. Szanujmy i bądźmy dobre/dobrzy dla każdego z nich.

 

Zobacz też: Te zdjęcia dają jasny przekaz – nasze ciała to nie są manekiny, piękno ma różną formę!

Źródło zdjęć i historii: Instagram @triplets_of_copenhagen

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Praca zmianowa w ciąży grozi późnym porodem i mniejszą masą urodzeniową dziecka

praca zmianowa w ciąży
Nieregularne pory snu i posiłków zaburzają metabolizm, sprzyjają rozwojowi otyłości i cukrzycy typu II – fot. Fotolia

Jeżeli nawet na wczesnym etapie ciąży pracowałaś na zmiany, twoja ciąża może trwać dłużej i istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się z niższą masą urodzeniową – dowodzą najnowsze badania naukowe przeprowadzone przez ekspertów z University of Adelaide.

Jak podkreślają badacze, praca zmianowa w ciąży zakłóca naturalny rytm organizmu. Nieregularne pory snu i posiłków zaburzają metabolizm, sprzyjają rozwojowi otyłości i cukrzycy typu II.

Zobacz też: Palenie w ciąży przyczynia się do powstania zeza u dziecka

Praca zmianowa w ciąży – dlaczego jest niebezpieczna?

Jak się okazuje, negatywne skutki pracy zmianowej odczuwa nie tylko kobieta, ale również rozwijające się w macicy dziecko. Eksperci zauważają, że skutkiem nieregularnego trybu życia matki jest niedożywienie płodu, co z kolei wiąże się z jego niższą masą urodzeniową, zwiększoną podatnością na infekcje i ryzykiem problemów z oddychaniem. Zdarzają się również opóźnienia porodu.

Lekarze już od dawna podejrzewali, że zmianowy system pracy jest szkodliwy dla kobiet spodziewających się dziecka. Do tej pory nie było jednak wiadomo, od którego momentu obciążająca praca może wpłynąć na losy ciąży. Okazuje się, że zaburzenia rytmu dobowego negatywnie oddziałują na rozwój płodu i zdrowie dziecka już na bardzo wczesnym etapie ciąży.

Zobacz też: Rakotwórcza żywność, po którą sięgasz każdego dnia. Zobacz sam!

Za model posłużyły owce

Wyniki badań zostały opublikowane na łamach magazynu „The Journal of Psysiology”. Eksperyment przeprowadzili naukowcy z University of Adelaide’s Robinson Research Institute i South Australian Health and Medical Research Institute. Eksperci zbadali zachowanie ciężarnych owiec.

Zwierzęta przez jakiś czas żyły w warunkach imitujących warunki pracy zmianowej– w ciągu kilku tygodni zmieniono pory gaszenia świateł i karmienia owiec. Następnie badacze zmierzyli poziom glukozy we wczesnym i późnym stadium ciąży zwierząt i zważyli nowo narodzone owieczki.

Okazało się, że życie w warunkach imitujących pracę zmianową wiązało się z pogorszeniem tolerancji glukozy na wczesnym etapie ciąży, mniejszą masą urodzeniową jagniąt i z dłuższym okresem ciąży w przypadku ciąży mnogiej.

Źródło: blogs.adelaide.edu.au, Ofemin

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

„Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Jestem gruba, mam wystający brzuch, jestem słabeuszem, nie mam żadnych mięśni… tak, każde z tych zdań może wypowiadać dziecko. Co my, dorośli, możemy zrobić, aby ochronić dzieci przed tak negatywną wizją obrazu własnego ciała?

Czym właściwie jest obraz własnego ciała? Nasuwającą się odpowiedzią jest oczywiście to, co widzimy w lustrze. I tak, to też jest jego składowa. Wiąże się on jednak ze znacznie szerszą perspektywą, czyli np. tym, jakie mamy przekonania o własnym ciele. Przekonania te mogą zaś bazować na wspomnieniach związanych właśnie z ciałem, czy też na założeniach, które chcemy lub musimy przy jego „użyciu” spełniać. To wszystko wiąże się też nierozerwalnie z emocjami, jakie odczuwamy wobec swojego ciała. Co pojawia się w nas na myśl o własnej wadze, wzroście, kształcie sylwetki etc. Wpływ na obraz ciała ma też sposób w jaki doświadczamy jego ruchu, na ile czujemy, że możemy mieć w tym czasie nad nim kontrolę. Na ile z nami „współpracuje”.

Wiele z tych odczuć i przekonań budujemy na podstawie przekazu, jaki dostajemy od najmłodszych lat. Główny wpływ mają na nas w tym czasie informacje pochodzące od znaczących dla nas ludzi – rodziców, dziadków, opiekunów. Później dochodzi do tego wpływ społeczeństwa, kultury, kręgu znajomych.

Nie zawsze niestety ten przekaz jest pozytywny, a jako że obraz własnego ciała jest nierozerwalnie związany z naszą generalną samooceną oraz z tym, jak kształtuje się nasze zdrowie – także psychiczne – może okazać się, że mamy duży problem. Jaki? Niska samoocena, wycofanie z kontaktu z ludźmi z powodu poczucia niezadowolenia i wstydu dotyczącego własnego ciała, aż po depresję i zaburzenia odżywiania.

Niezadowolenie z własnego ciała jest jednym z bazowych przekonań świadczących właśnie o zaburzeniach odżywiania, które w samych tylko Stanach Zjednoczonych mogą dotykać w ciągu życia nawet 20 milionów kobiet i 10 milionów mężczyzn (źródło danych: NEDA)! Jest to choroba wpływająca na całościowe funkcjonowanie człowieka, zabierając zdrowie, radość, relacje. Co ważne, jest to jedna z chorób psychicznych, które zbierają największe śmiertelne żniwo… Stąd tak ważna jest świadomość tego, że powinniśmy starać się budować w dzieciach pozytywny obraz i podejście do ciała już od najmłodszych lat.

Zobacz też: Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. Rodzicu, przeczytaj!

Jak to zrobić?

Powinniśmy zacząć od siebie. Zastanowić się, jakie ja mam podejście do ciała? Jak oceniam swoje ciało? Jakie mam z nim problemy? Co w nim lubię? Czego nie lubię? Jak o nim mówię? Dzieci wszystko to obserwują, słyszą i chłoną.

Starajmy się zwracać uwagę na to, aby dzieci nie były świadkami, gdy sami wobec siebie jesteśmy  krytyczni i narzekamy na własną sylwetkę: „Nie założę tej sukienki, mój brzuch jest w niej ogromny. Muszę schudnąć 5 kilogramów!”. Co widzi i słyszy dziecko? „Muszę być chudsza/chudszy. Nie mogę nosić sukienki, jeśli wystaje mi brzuch. Nielubienie swojego ciała jest normą. Ciało wzbudza negatywne emocje, jest słabością, powinnam/powinienem mówić o nim źle„. Modelowanie takiego podejścia na pewno nie ułatwi dziecku zbudowania pozytywnego obrazu własnego ciała.

Starajmy się raczej podkreślać dobre strony własnego ciała, a najlepiej przykładać większą wagę do tego, co jest istotniejsze w budowaniu zdrowej samoocenie – czy byłam dobra dla innych? Czy spełniam swoje pasje? Czy uprawiam sport, który sprawia mi przyjemność, a nie ma spalić milion kalorii, żebym tylko mogła osiągnąć niższą wagę? Czy jem sałatkę, ponieważ chcę poczuć się dobrze i dostarczyć swojemu organizmowi zdrowych składników, czy dlatego że ograniczam kalorie? Pozytywna samoocena może być zdecydowanie oparta na innych obszarach życia, niż tylko perfekcyjne ciało. Ono samo w sobie gwarancją szczęścia nie jest – warto, aby dziecko to wiedziało.

Pokaż też, że zmiany zachodzące w ciele dziecka, są czymś normalnym. Kiedy dziewczynka zaczyna dojrzewać, może niepokoić ją zmiana sylwetki. Rozmawiaj o tym, co się dzieje i że nie jest to nic złego. Buduj pozytywny obraz kobiecości – tutaj ponownie wracamy jednak do tego, w co sama naprawdę wierzysz i jak sama do tego podchodzisz. Dzieci szybko wyczuwają bowiem fałsz. Warto na początku przepracować to ze sobą.

Pamiętaj też o tym, aby nie traktować jedzenia jako kary, czy nagrody. Może to stać się potencjalnym polem, w którym dziecko będzie szukało kontroli i w przyszłości samo siebie będzie nim karało, lub nagradzało. Przez to jedzenie może łatwiej stać się także sposobem rozładowywania emocji.

Zachęcaj swoje dziecko do zrównoważonego jedzenia, poznawania smaków, zapewniaj mu dostęp do zróżnicowanych i zbilansowanych posiłków. Pokazuj, że restrykcyjne odżywianie oparte tylko na kilku wybranych produktach, czy jakieś szczególne diety (jeśli nie są związane ze wskazówkami zdrowotnymi), nie zapewniają szczęścia, ani spełnienia. Mogą mieć za to negatywne konsekwencje zdrowotne.

Zachęcaj dziecko do zapoznawania się ze swoim organizmem – jakie ciało daje mu wskazówki? Kiedy pojawia się w nim sygnał głodu, kiedy czuje sytość? Pozwól dziecku iść za intuicją własnego ciała (co nie oznacza, by nie reagować, gdy wydaje nam się, że owa intuicja „jest na zakręcie”).

Pokazuj dziecku różne ciała np. w mediach, czy social mediach (zobacz tutaj >>KLIK<<). Niech dziecko widzi, że nie ma jednego ideału, a każde ciało wymaga szacunku i ma swoją ogromną wartość. Pokazuj, że różnimy się rozmiarem, wzrostem, wagą, kolorem skóry i jest to naturalne. Zapoznawaj dziecko z różnicami, jakie pomiędzy ludźmi występują, jako czymś, co jest zupełnie normalne i nie powinno się na tej podstawie nikogo oceniać, krytykować, komentować.

Zachęcaj też dziecko do otwartego mówienia o swoim ciele. Stwórz pomiędzy wami przestrzeń, w której będzie miejsce na pytania, wątpliwości, ale też niezadowolenia. Wysłuchaj go, pokaż akceptację i wsparcie. Wyjaśni, co może stać za tym niezadowoleniem, np. właśnie wpływ kultury. Pokaż, jaką to może stwarzać presję i dlaczego warto być tego świadomym.

Zapewnij dziecko też o tym, że to jak najbardziej w porządku, jeśli zdarza się jej/jemu czuć się ze sobą nie za dobrze. To też jest normalne. Daj przestrzeń na te wszystkie uczucia i otocz je miłością. Pomóż dziecku radzić sobie z tymi trudnymi emocjami, a jeśli trzeba, weź na siebie za nie odpowiedzialność  – dziecko ma jeszcze czas, by się tego nauczyć.

Warto też, żebyś jako dorosły wiedział, jakie są niepokojące sygnały świadczące o tym, że być może relacje dziecka z jedzeniem i z własnym ciałem nie są zdrowe. Co może świadczyć o zaburzeniach odżywiania? Czy mogę mieć kontakt właśnie z tym problemem? Bądźmy uważni na dzieci i reagujmy kiedy trzeba. Nie bagatelizujmy też ich problemów: „Wyrośnie z tego” – nie, to tak nie działa. Samo z siebie z tego „nie wyrośnie”, musimy dać dziecku na to szansę. Wcześniej dajmy jednak szansę samym sobie.

 

Zobacz też: Jaka matka, taka córka – „Bardziej narażone na ANOREKSJĘ są córki matek cierpiących na to zaburzenie”

Inspiracja: NEDA

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.