Przejdź do treści

Jak pracować z dzieckiem z ADHD?

jak pracować z dzieckiem z ADHD
fot. Pixabay

Czym charakteryzuje się to zaburzenie, w jaki sposób je rozpoznać i jak pracować z dzieckiem z ADHD? Tu odnajdziesz przydatne informacje.

ADHD jest to zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (Attention Deficyt Hyperactivity Disorder), który wzbudza wśród ludzi wiele kontrowersji – najczęściej w szkole, gdzie dziecko spędza większość swojego czasu.

Często słyszymy, że: „ADHD nie istnieje” lub „wszystkie dzieci mają ADHD”, albo słyszymy: „ten to ma ADHD, bo wszędzie go pełno” a niekiedy myślimy, że dzieci się tak zachowują, ponieważ są źle wychowane. Czy tak jest naprawdę? Nie.

Zobacz także: „Trudne” dziecko – czy jest w życiu skazane na porażkę?

Dziecko z ADHD. Co zrobić gdy je spotkasz?

Prawdopodobnie źródłem powyższych opinii może być natura tego zaburzenia. Z punktu widzenia osoby, która współpracuje z dzieckiem z ADHD, można zaryzykować stwierdzeniem, że te dziecko nazywamy „bardziej…” .

Z pewnością wielu nauczycieli spotkało się z przeróżnymi niepożądanymi zachowaniami u swoich uczniów i podjęło próby zmiany tych zachowań poprzez wstawienie uwagi do zeszytu, wysłanie wiadomości elektronicznej do rodziców, zapraszanie ich na rozmowę, stosując reprymendy, prośby itp.

Doświadczony pedagog może przytoczyć przykłady wielu uczniów, w stosunku do których takie interwencje przyniosły pożądane rezultaty. Równocześnie wskaże takich uczniów, których zachowanie pomimo wielu schematowo stosowanych w szkołach interwencji (ocena niedostateczna, wezwanie rodzica do szkoły czy obniżanie oceny za zachowanie) nie ulega modyfikacji. Taki uczeń staje się „uczniem bardziej…” nieskupionym, pobudzonym i trudnym.

Zobacz także: Płaczące dziecko w samolocie przez osiem godzin nie mogło się uspokoić. Pasażerowie nagrali wideo

Czy warto zastanawiać się co objawia ADHD a co nie?

Wielu uczniów może przejawiać cechy osoby z ADHD a wcale nie mieć tego zespołu.

U większości uczniów niektóre objawy nie muszą być wynikiem występowania ADHD, a nadpobudliwości psychoruchowej, którą często mylimy z ADHD.

I to może być kluczem do wyjaśnienia wielu istniejących w szkołach wątpliwości dotyczących ADHD.

Jak pracować z dzieckiem z ADHD?

Dzieci z zespołem zachowują się tak samo jak reszta rówieśników, po prostu część ich niektórych zachowań można wyjaśniać objawami zaburzenia i reagować na te zachowania adekwatnie do ich występowania.

Żeby móc reagować na podstawowe objawy ADHD, czyli: zaburzenia koncentracji uwagi, impulsywność i nadruchliwość należy być wcześniej dobrze przygotowanym i zorganizowanym, bowiem taki uczeń może mieć problemy podczas lekcji, wycieczek, a nawet przerw.

Sytuacji trudnych może być wiele, dlatego warto konsekwentnie pracować z uczniem z ADHD, a zwłaszcza „wybić” sobie z głowy mit, że „dziecko z ADHD jest niegrzeczne, niewychowane, rozkapryszone”. Wybić z głowy, pozbyć się na zawsze. Z takim podejściem niczego nie wypracujemy.

Musimy otworzyć się na takie dziecko i chcieć zrozumieć te zaburzenie, wtedy rozjaśni nam się w głowie, że każde trudne zachowanie należy traktować jako niepożądane, ale niezależne od dziecka. Wprowadzić oddziaływania, które będą ułatwiać, tzn. jeżeli dziecko zapomni podręcznika – to umożliwić skorzystanie z innego i poprosić rodziców aby dopilnowali następnym razem aby zabrał ten podręcznik.

Stworzyć i wprowadzić system nagród, system motywacyjny i upewnić się, czy ów system jest stosowany u innych nauczycieli (ważna jest spójność i wspólne dążenie do celu), a w przypadku braku poprawy zachowania dodać zmiany do tego systemu w postaci konsekwencji.

I od tego najlepiej zacząć. Nie od szufladkowania, że dziecko ma ADHD i jest „złe”, tylko: dziecko ma ADHD i trzeba zmienić punkt pracy z nim. Nie zmienia to faktu, że dziecko z zespołem jest zwolnione z jakichkolwiek zasad, norm i obowiązków – bo nie jest. Po prostu motywacja i nagradzanie w jego przypadku będzie najskuteczniejsze.

Może się też pojawić dziecko, które jest leczone w związku z ADHD. To już dotyczy dzieci, które są agresywne w stosunku do otoczenia i rówieśników. Często dziecko, które dostaje pozostaje w domu, a edukacja jest prowadzona w trybie indywidualnym.

Zobacz także: Twoje dziecko ma problemy z nauką? Powodem mogą być nietypowe zaburzenia słuchu!

Jak odróżnić dziecko z ADHD od dziecka nadpobudliwego?

Dziecko, które jest nadpobudliwe, u którego stwierdza się hiperaktywność jest to dziecko, które wszystkiego dotyka, nie potrafi się skupić na jednej czynności, nieustannie się przemieszcza, co w efekcie doprowadza nauczyciela do szewskiej pasji.

Takie dziecko często mylone jest z dzieckiem z zespołem ADHD. Niemniej hiperaktywność to tylko jedno z objawów ADHD i nie musi przejawiać tego zespołu. Różnica jest jednak bardzo istotna.

Dziecko hiperaktywne nawet kiedy jest zajęte czymś innym, wie i słyszy co mówi nauczyciel i po powrocie ze szkoły pamięta jego polecenia, natomiast dziecko z ADHD nie. W efekcie dziecko hiperaktywne robi to, czego się od niego wymaga, natomiast uczeń z zespołem niekoniecznie lub wcale.

Kluczowe jest więc postawienie prawidłowej diagnozy i wyszukanie różnic pomiędzy „zwykłą” nadpobudliwością a ADHD. Często nadpobudliwość ruchowa u dziecka może objawiać nerwowość dziecięcą, którą opisuje wiele objawów nie mających nic wspólnego z ADHD, m.in.: lęki, tiki, jąkanie, bóle głowy, wymioty, w niektórych przypadkach moczenie nocne czy onanizm.

Wszystkie te objawy wskazują na formę wyciszenia, dziecko przejawia wiele zachowań po to, aby móc regulować swoje pobudzenie ruchowe. U dziecka z ADHD upatrujemy często: wahań nastroju, drażliwości, skłonności do irytacji, znudzenia, a nadruchliwości jako element zespołu.

Zobacz także: Jaka matka, taka córka – „Bardziej narażone na ANOREKSJĘ są córki matek cierpiących na to zaburzenie”

Jak pracować?

Pamiętajmy, aby nie utożsamiać dzieci niegrzecznych z dziećmi z ADHD. W tym pierwszym przypadku lepiej porozmawiać z rodzicem. Dzieci z ADHD uwielbiają dyskusje, wystarczy, że dorosły powie słowo, a dziecko rozłoży go na wiele innych (jest z tego jakiś plus!). Więc kiedy postąpi nieadekwatnie to dać mu szanse się z tego wytłumaczyć.

Kilka wskazówek do pracy z takim dzieckiem czy uczniem:

  • wydawać krótkie i jasne polecenia,
  • często zmieniać rodzaje zadań,
  • skracać czas wykonywania ćwiczeń lub rozbijać je na fragmenty,
  • wykorzystywać kolorowe kredki, flamastry do skoncentrowania uwagi,
  • pilnować, aby zadanie domowe było zapisane w zeszycie i umożliwić odrabianie go np. w świetlicy,
  • a przede wszystkim – współpracować na linii rodzice – nauczyciele z rodzicami i zapewnić dostęp do stałej opieki – żeby uczeń czuł, że można mu pomóc.

I pamiętajmy jeszcze o jednym – każde trudne zachowanie można poskromić. Kontaktuj się z rodzicem ucznia i wspólnie omawiajcie problem. Sytuacje, które się dzieją – na bieżąco omawiajcie i twórzcie wspólne działania i podejście.

Warto o tym pamiętać, ponieważ często się zdarza, że rodzic w domu robi jedno, a nauczyciel drugie, pomimo wspólnych uzgodnień. Niewłaściwe postawy rodzicielskie, to przede wszystkim postawy nadmiernie chroniące dziecko, wymagające od dziecka, odtrącające go lub unikające.

Wbrew tym postawom należy dawać dziecku swobodę adekwatną do jego wieku, uznawać, akceptować i przede wszystkim współdziałać z nim. Niewłaściwe zachowania rodziców wynikające z braku akceptacji dziecka z zespołem ADHD mogą wywołać u niego zagrożenia i lęki.

A lęki mogą pociągnąć za sobą wachlarz innych objawów związanych z układem nerwowym. Ze względu na powszechność tego zaburzenia niezbędne jest przygotowanie otoczenia do możliwości wystąpienia deficytów, dlatego ciekawą formą dla rodzica i dziecka, a także dla nauczycieli i dzieci są różne warsztaty pomagające w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami.  Właściwe podejście do ucznia jest dla niego sporą szansą na optymalny rozwój.

Aurelia Wawrowska

terapeutka pedagogiczna, oligofrenopedagożka, logopedka dyplomowana. Współzałożycielka projektu „Logopedzi bez Granic”. Prelegentka warsztatów i szkoleń logopedycznych w Społecznej Akademii Nauk w Londynie. Trenerka i szkoleniowiec logopedów, nauczycieli i rodziców. Na co dzień współpracuje z dziećmi oraz prowadzi konsulting online pedagogiczno-logopedyczny.

Czy separacja może pomóc rozwiązać konflikt? Tak, jeśli nie tracimy z oczu jej celu

Niektóre pary, nie widząc rozwiązania dla problemów w relacji decydują się na “tymczasowe rozstanie”. Czy to może skończyć się dobrze?
fot.123rf

Niektóre pary, nie widząc rozwiązania dla problemów w relacji, decydują się na “tymczasowe rozstanie”. Taka decyzja często bywa postrzegana jako przedsionek trwałego zerwania, lub półśrodek dla osób, które nie są w stanie podjąć decyzji i ponieść jej konsekwencji. Czy tak faktycznie musi być? Czy zdarzają się sytuacje, w których separacja pomaga uratować związek? Od czego to zależy?

Ucieczka od codzienności

Przedłużający się konflikt w relacji może być wyczerpujący. Życie we wspólnej przestrzeni, kiedy od ścian odbija się echo ostatniej kłótni, a w powietrzu wisi złość i żal, może powodować zmęczenie, utratę poczucia bezpieczeństwa. Dom przestaje być azylem, w którym możemy skryć się przed codziennymi problemami, a staje się dodatkowym obciążeniem na poziomie emocjonalnym i fizycznym (no bo jak niby mamy odpocząć, kiedy sytuacja w domu nas stresuje i generuje napięcia w ciele?).

Krótkotrwała separacja partnerów bywa w takiej sytuacji dobrym sposobem na nabranie dystansu do problemów codzienności. Wyjeżdżając na wakacje lub przenosząc się do rodziny lub przyjaciół bez partnera/partnerki, dajemy sobie i tej drugiej osobie przestrzeń na odpoczynek, zebranie myśli, redukcję napięcia – słowem, na nabranie dystansu do problemu i spokojne zastanowienie się nad rozwiązaniem. 

Krótka (np. dwutygodniowa) rozłąka może pomóc nam zrozumieć, że warto walczyć o związek. Trzeba jednak pamiętać, by była ona ograniczona w czasie, zbyt długa rozłąka, zamiast zdrowej tęsknoty i motywacji do rozwiązania problemu, może doprowadzić całkowitego rozpadu związku. Kiedy zaczynamy prowadzić życie osobno, możemy dojść do wniosku, że powrót nie ma sensu. Brak konieczności mierzenia się z problemami w relacji staje się dla nas wygodną ucieczką, może pojawić się uczucie całkowitej swobody, braku obowiązków i zmartwień. 

Zobacz też: Męska antykoncepcja – jest para, która testuje męski żel antykoncepcyjny. Sprawdzi się?

Po pierwsze: pamiętaj jaki masz cel

Psychiczne rozprężenie może zadziałać różnie – albo pozwolić na nowe spojrzenie na problemy i dać siłę do ich rozwiązania, albo dać możliwość stwierdzenia, że życie w pojedynkę jest lepsze.

Jednak jeśli dwie osoby są silnie zmotywowane do tego, żeby rozwiązać problem i nie tracą tego celu z oczu w czasie rozłąki, separacja może spełnić swoje zadanie. 

W trakcie rozłąki warto zastanowić się nad następującymi rzeczami:

  • Jakie krzywdy w naszym związku wymagają naprawy? 
  • Co obecna sytuacja oznacza dla naszego związku?
  • Co dokładnie sprawiło, że poczułam się zraniona?
  • Czy są jakieś zachowania partnera/partnerki, przez które nadal cierpię?Jakie inne emocje się z tym wiążą –  czy czują złość, smutek, strach?
  • Co mogę wybaczyć? Czego nie potrafię wybaczyć? Czego potrzebuję od mojego partnera, żeby wybaczyć? Co by mi pomogło przestać odczuwać żal?
  • Jakie widzę przeszkody, żeby pozbyć się poczucia krzywdy?
  • Co przeszkadza mi w wybaczeniu?

Zobacz też: Dlaczego tak trudno dotrzymać obietnicę?

Co może pomóc parze rozwiązać problem?

Myśląc o rozwiązaniu warto wziąć pod uwagę uczucia i poglądy partnera/partnerki. Zastanowić się jaki był powód zachowania, które nas zraniło, postarać się wczuć w emocje partnera, które pchnęły go/ją do określonego zachowania lub działania.

Ważnym aspektem jest również krytyczne przyjrzenie się swoim własnym poczynaniom i motywacjom. Rzadko bywa tak, że odpowiedzialność za konflikt leży po stronie jednej osoby. Jesteśmy różni, różnie reagujemy na te same sytuacje. Często, nieświadomie i nieintencjonalnie, krzywdzimy naszych bliskich. Znajdźmy w sobie gotowość, żeby przyznać się do błędu i pracujmy nad nią w czasie separacji.

Tym, co szczególnie pomaga w trudnych sytuacjach jest posiadanie przez partnerów umiejętności:

  • Słuchania cierpiącego partnera
  • Zrozumienia punktu widzenia partnera – a przynajmniej podejmowania prób, aby to zrobić i szczerego uświadomienia sobie wyrządzonej krzywdy
  • Zrozumienia bolesnego zachowania
  • Umiejętności wyrażania przeprosin

Separacja to dobry czas, by znaleźć w sobie przestrzeń na empatię. Jeśli nie masz powyższych umiejętności lub coś przychodzi ci z trudem, to jest czas na to, by zastanowić się nad tym, co może ci pomóc uważniej słuchać i okazywać zrozumienie. 

Swoje przemyślenia z czasu separacji możesz przedstawić partnerce/partnerowi w trakcie zaplanowanej rozmowy kończącej separację. Możesz też zacząć je stosować w każdej innej rozmowie z partnerem/partnerką, być może okaże się, że rozłąka nie jest wam potrzebna, by rozwiązać problem!

(opracowanie na podstawie “Porozmawiajmy o emocjach”, Veronica Kallos-Lilly )

Zobacz też: Marsjanie i Wenusjanki idą do łóżka?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Odchudzanie według ajurwedy, czyli jak wrócić do równowagi

Podstawowym celem ajurwedy jest przywrócenie równowagi w organizmie

Dbają o nasze zdrowie. Uczą, jak się zdrowo i mądrze odżywiać. Robią to z sercem i pasją. Fascynują się jogą, medytacją i oczywiście kuchnią. Prowadzą stronę medytujemy.pl. Karolina i Maciej Szaciłło właśnie wydali kolejną książkę. „Chudnij w zgodzie ze swoją naturą” to nie dieta, ale sposób na zdrowie.

Karolina Szaciłło jest najlepszym dowodem na to, że dieta (chociaż to słowo nie powinno się pojawiać w naszym słowniku). autorzy uważają, że nie ma jednego idealnego sposobu odchudzania, jednej uniwersalnej diety dla każdego człowieka.

Każdy z nas jest inny, mamy odmienne temperamenty i inne zapotrzebowania energetyczne – różnimy się także pod względem budowy ciała, osobowości, podatności na stres, lęk i emocje.

Karolina po latach wypróbowywania najróżniejszych diet schudła 27 kilogramów. Swoje zmagania opisała w poprzedniej książce „Jem (to co) kocham i chudnę”. Poddała analizie swoje nawyki i doszła do wniosku, że jadła nie wtedy, kiedy czuła głód, tylko wtedy, kiedy pojawiały się emocje. Zaczęła pracę nad zmianą myślenia i stylu życia. Znalazła swój sposób na odchudzanie i teraz pomaga tysiącom kobiet i mężczyzn.

Zobacz też: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Jak schudnąć zdrowo?

Karolina schudła także dzięki ajurwedzie i to doświadczenie opisuje w najnowszej książce. Ta nauka liczy sobie blisko pięć tysięcy lat. Od 1979 roku Światowa Organizacja Zdrowia uznaje ajurwedę i zalicza ją do koncepcji „zdrowia i terapii”.

Podstawowym celem ajurwedy jest przywrócenie równowagi w organizmie. U podstaw nadwagi i otyłości leżą nie tylko przejadanie się czy nieodpowiedni styl życia, ale także nadmiar śluzu w organizmie, problemy z tarczycą czy insulinooporność.

Badanie u ajurwedyjskiego specjalisty polega na rozpoznaniu skąd bierze się nierównowaga. Dobierane są indywidualne wskazówki dietetyczne, zasady, czego unikać, a co włączyć do stylu życia. „Skutkiem ubocznym” owej równowagi jest spadek kilogramów. Ci, którzy chcieliby znaleźć więcej informacji o ajurwedzie, powinni sięgnąć po bestsellerową książkę Karoliny i Macieja – „Jedzenie, które leczy”.

Zobacz też: Jak być zdrowym? Rewolucji wegańskiej ciąg dalszy.

Zrób test!

W książce znajduje się test, a w nim pytania dotyczące wagi, jakości snu, trawienia, trawienia, budowy ciała czy koloru oczu. W zależności od wyniku testu, można wybrać odpowiednie 14- dniowe menu sezonowe (wiosenno-letnie i jesienno-zimowe). Autorzy dobierają przyprawy, zabiegi, asany jogi, medytacje, techniki oddechowe, których zadaniem jest wspieranie powrotu do zdrowia i równowagi oraz…. wymarzonej wagi oczywiście. A na dobry początek warto zrobić pyszną i zdrową owsiankę.

Owsianka z truskawkami, bananami i mlekiem kokosowym.

  • 70 g płatków owsianych
  • 200 ml wody
  • 200 ml mleka owsianego
  • 1 dojrzały (ekologiczny) banan pokrojony w plasterki
  • 5-6 pokrojonych na ćwiartki większych truskawek
  • 1 łyżka dobrej jakości masła sklarowanego
  • 2-3 szczypty kardamonu
  • syrop klonowy do smaku

Zalewamy płatki wodą. Dodajemy mleko, banany i truskawki. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy, aż płatki się rozkleją. Dodajemy masło sklarowane i kardamon. Mieszamy i zdejmujemy z gazu. Podajemy polane syropem klonowym.

„Chudnij w zgodzie ze swoją naturą” Wyd. Rebis

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

7 rzeczy, których nie wiesz o Islandii. Dlaczego warto pojechać z dzieckiem?

Islandia
Większość mieszkańców wyspy wierzy w istnienie „ukrytych ludzi” – fot. Pixabay

Skandynawia zawsze była bliska mojemu sercu. A szczególnie od 9 lat, od czasu mojego pobytu na wymianie studenckiej w Norwegii, w małym mieście za kołem podbiegunowym Bodø. Na tzw. Erasmusie przeżyłam najwspanialszy okres studiów, i chyba nie będzie przesadą, gdy napiszę – przygodę życia. Tęsknie do tego beztroskiego okresu, szczególnie teraz, podczas wczesnego macierzyństwa. Dlatego, gdy pojawiła się okazja wyjazdu na Islandię, od razu powiedziałam TAK.

Pierwsze wrażenie

Pojechaliśmy, oczywiście, razem z córeczką. Islandia to bardzo prorodzinny kraj i widać to od razu, tj. od lądowania na lotnisku w Reykjaviku. Zaraz po wyjściu z samolotu, przy wejściu na terminal stoją wózki dziecięce, także nie trzeba dźwigać słodkiego ciężaru przez kolejne kilkanaście minut do odbioru bagażu. Na mieście tak samo – Zapomniałeś wózka? Nie ma problemu! Już na ciebie czeka w pobliskiej Galerii Handlowej oraz w Ikei. Nawet nie musisz dawać w zastaw monety.

Inną rzeczą, która zadziwia i zachwyca podczas przylotu jest to, że ląduje się na błękitnym dywanie kwiatów, a przynajmniej tak to wygląda z góry. Te kwiaty to łubin alaskański, który jest tu uważany za chwast. W latach 70. XX wieku został sprowadzony z Ameryki Północnej w celu zapobiegania erozji gleby i… wymknął się spod kontroli, teraz rośnie absolutnie wszędzie.

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. „Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące”

Pracujące dzieci

Kolejne zaskoczenie spotkało mnie podczas wizyty w lokalnej „Biedronce” z różową świnką w logo. Poraziła mnie wysokość rachunku, ale na to akurat byłam przygotowana. Otóż za kasą siedział chłopiec, na oko 12-letni i ochoczo skanował zakupy.

Jeden z najbogatszych krajów na świecie i niewolnicza praca dzieci?! Jak to? – pytałam zdziwiona mieszkających tam Polaków. Okazało się, że w Islandii jest całkowicie normalne i legalne, że młodzież już od 13 roku życia dorabia sobie po szkole. Dodatkowo ich praca nie jest opodatkowana, dzięki czemu otrzymują atrakcyjne stawki i często na 18. urodziny kupują sobie nowe Mercedesy. Sami, nie w prezencie od zapracowanych rodziców.

Także na Islandii jest naprawdę możliwe, aby skończyć szkołę i mieć 10 lat doświadczenia zawodowego.

Elfy tak, psy nie

Innym dowodem na to, że Islandia jest krajem nie z tej bajki są ELFY. Większość mieszkańców wyspy wierzy w istnienie „ukrytych ludzi”(a przynajmniej dopuszcza prawdopodobieństwo ich istnienia). A co poniektórzy nawet twierdzą, że widzieli je na własne oczy, i to nie podczas seansu Władcy Pierścieni. Co ciekawe wcale nie kłóci się to z wiarą chrześcijańską – zgodnie z legendą elfy to dzieci Adama i Ewy, których istnienie ukryli przed Bogiem, bo nie zdążyli ich wykąpać… Odtąd elfy żyją w ukryciu, co nie przeszkadza im w posiadaniu potężnego lobby, które potrafi nawet zablokować budowę drogi na Islandii.

Także elfy istnieją, ale takie pospolite istoty jak PSY nie mają prawa do życia w stolicy. W Reykjaviku psy były oficjalnie zabronione przez wiele lat. Pies jest traktowany jak zwierzę gospodarskie, na równi z owcą czy krową, a po co takie trzymać w mieście? Dopiero w 2006 roku zakaz został zniesiony i psa można mieć, ale najpierw trzeba zapłacić podatek od niego i uzyskać pisemną zgodę wszystkich sąsiadów. Nie wspominając o regularnych badaniach, szczepieniach i obowiązkowym sprzątaniu po pupilu.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – z racji braku naturalnego wroga miastem rządzą koty! Mnie, zdeklarowanej kociarze, taki układ pasuje.

Zobacz też: Dzień, który zmienił moje życie – dobre pomysły Mam

Coca Cola i Prince Polo

Islandia jest krajem dziwnych rekordów. Pije się tu najwięcej Coca-Coli na głowę na świecie. Być może jest to zasługa krystalicznie czystej wody z lodowca, z której jest tu produkowana. Ja jednak podejrzewam, że może mieć to związek z pioruńsko drogim i mało dostępnym alkoholem. Jakieś używki muszą przecież być! Fakt faktem, że i ja podczas pobytu na wyspie wypijałam codziennie pół litra… Coca Coli oczywiście.

Islandia bije rekordy również w czytelnictwie. Islandczycy kochają czytać, a książka to tradycyjny prezent na Gwiazdkę. Co więcej, co 10 Islandczyk jest także autorem, także jeżeli spotkasz kogoś kto aktualne nie czyta, to z dużym prawdopodobieństwem właśnie coś pisze.

Brzmi fascynująco? Dla mnie tak. A to dopiero początek, zaledwie kilka ciekawostek. Mogłabym jeszcze długo opowiadać o tym np. że na Islandii nie ma McDonalds’a, a ulubioną słodką przekąską jest polski batonik Prince Polo. Ale po co? Warto pojechać i przekonać się samemu, do czego gorąco namawiam każdego.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Zakaz plastikowych słomek, reklamówek i… jednorazowych pieluch. Gdzie wprowadzono taki zakaz?

Mały, wyspiarski kraj położony w Oceanii jako pierwszy na świecie zakazał używania jednorazowych pieluch. Podyktowane jest to względami ekologicznymi. – pixabay.com

Mały, wyspiarski kraj położony w Oceanii jako pierwszy na świecie zakazał używania jednorazowych pieluch. Podyktowane jest to względami ekologicznymi.

Republika Vanuatu leży na 83 małych wysepkach, więc jej mieszkańcy są szczególnie wyczuleni na śmieci pływające w Oceanie. Najpierw władze państwa zakazały stosowania plastikowych słomek, szkodzących wielorybom, jak również groźnych dla ekosystemu reklamówek. Teraz przyszedł czas na jednorazowe pieluchy.

Wedle Guardiana stanowią one aż trzy czwarte odpadów generowanych w wyspiarskiej Republice. Będą się rozkładały nawet przez kilkaset lat, dlatego rząd postanowił interweniować.

Zobacz też: Jak wychować szczęśliwe dziecko?

Zakaz używania jednorazowych pieluch

Nie wszyscy popierają wprowadzenie zakazu – rodzice małych dzieci argumentują, że zastąpienie jednorazowych pieluch nie będzie łatwe. Zwolennicy proekologicznej polityki Vanuatu proponują z kolei, aby używać pieluch bawełnianych, nadających się do wielokrotnego użytku.

Zakaz zacznie obowiązywać od 2020 roku. Być może wkrótce kolejne kraje zdecydują się wprowadzić go na swoim terytorium.

Problemy ekologiczne Vanuatu nie kończą się jednak na śmieciach rozkładających się przez setki lat; kraj cierpi także z powodu globalnego ocieplenia oraz rosnącego poziomu wód.

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.