Przejdź do treści

Jak przetrwać wczesne macierzyństwo? Poznaj kilka sposobów

jak przetrwać wczesne macierzyństwo?
fot. Pixabay

Tak, wczesne macierzyństwo jest trudne. Tak, noworodki śpią po swojemu, więc matki muszą się dostosować i czasami spać po 3 godziny na dobę przez wiele tygodni. Tak, trzeba zadbać o potrzeby niemowlęcia, ponieważ samo nie jest w stanie tego zrobić, nierzadko kosztem własnych potrzeb. Jak przetrwać wczesne macierzyństwo?

Dni są bardzo podobne do siebie, pojawia się specyficzna monotonia, wiele matek doświadcza izolacji, nieznanej dotąd samotności. I wreszcie wczesne macierzyństwo to poczucie ogromnej odpowiedzialności, zmęczenie i poczucie braku kompetencji, zwłaszcza za pierwszym razem. Pisarka Rachel Cusk powiedziała: „Kiedy rodzi się matka, umiera kobieta”. A więc jest to poważny proces, złożony, długotrwały i bolesny.

Ale w tym szaleństwie jest też trochę radości. Są przywileje, które nigdy więcej się nie powtórzą. Są „prawa”, które nabywa młoda matka. Można się z siebie śmiać. Z siebie i ze swojej sytuacji. Dla wielu kobiet bycie całodobową mamą jest źródłem prawdziwej przyjemności. Nie chciałyby zmienić swojego życia. Z wielu powodów, mniej i bardziej poważnych.

Zobacz także: Jak wychować grzeczne dziecko? Zobacz porady lekarki!

Jak przetrwać wczesne macierzyństwo?
Wychowywanie dzieci jako sposób na życie

Albo powołanie. Macierzyństwo najczęściej jest wyborem. Wyborem jest również decyzja, że nie wraca się do pracy po urlopie macierzyńskim. Wiele matek rozkwita przy swoich dzieciach.

Możliwość obserwowania ich rozwoju bywa bardzo stymulująca również dla matki. Dzieci okazują też na różne sposoby miłość, przywiązanie i wdzięczność. Niewiele zawodów może dostarczyć tego  typu doznania.

Jak przetrwać wczesne macierzyństwo?
Dress code

Skoro nie trzeba iść do biura, spotkać się z klientem, przeprowadzić prezentację, nie obowiązuje dress code. Albo obowiązuje styl Big Lebowski.

Również dzieci mogą chodzić w piżamach pół dnia, jeśli nikomu to przeszkadza. Znowu – żadna inna praca nie pozwala chodzić w rozciągniętym szlafroku i z wczorajszym makijażem.

Jak przetrwać wczesne macierzyństwo?
Izolacja

Największe nieszczęście macierzyństwa, bez wątpienia. Samotna matka, nie mająca drugiego dorosłego człowieka obok, to matka przemęczona, krzycząca, przestraszona, pogubiona. Bardzo łatwo zamknąć się w tej samotni, zwłaszcza jeśli ma się ku temu predyspozycje osobowościowe.

Te matki, które szczególnie dobrze czują się w swojej roli zwykle znajdują sposób na to, żeby jednak ktoś dorosły był w ich życiu. Dorota Wellman i Marcin Prokop z telewizji śniadaniowej się nie liczą. To rzeczywiście musi być ktoś, kto wysłucha, nie oceni i poradzi lub nie. Ważne, żeby był.

Zobacz także: Swobodna zabawa w rozwoju dziecka. Dlaczego jest tak ważna?

Jak przetrwać wczesne macierzyństwo?
Odpuszczanie (sobie i innym)

Prawdopodobnie najtrudniejsza do opanowania umiejętność. Nie tylko w związku z macierzyństwem, ale właśnie macierzyństwo jest tym życiowym doświadczeniem, która absolutnie wymusza zmianę.

Utrzymanie stanu rzeczy sprzed dziecka jest niemożliwe, coś się musi zmienić, coś zostanie utracone, będą jakieś zyski. Czasami straty są w najważniejszych obszarach – pracy zawodowej, zarobkach. Inne w pomniejszych, ale też ważnych, jak wygląd mieszkania, możliwość sprzątania czy gotowania.

To, co pozwala nam poradzić sobie z różnymi zmianami w życiu, to zdolność do adaptacji i szukania pomocnych rozwiązań. Jeśli można danego dnia zrobić tylko jedną rzecz, warto ją zrobić możliwie najlepiej i cieszyć się tym osiągnięciem. Matka nie musi być jednocześnie taksówkarzem, pediatrą, kucharką, sprzątaczką i psychoterapeutą. Jest matką i wystarczy.

Jak przetrwać wczesne macierzyństwo?
Przestrzeń dla siebie

Niemal każdy poradnik dla młodych rodziców przekonuje, że matki powinny znaleźć czas dla siebie, zrobić dla siebie coś miłego. I zwykle jest to kąpiel w pianie albo paznokcie. Jasne, że miło dobrze wyglądać i pachnieć, ale zanim matka wróci do domu z salonu piękności, już czuje się zmęczona, bo przecież wraca do starego kieratu.

I najpiękniejsze paznokcie czy nowa fryzura tego nie zmienią. To, czego potrzebują matki to wewnętrzna przestrzeń na własne potrzeby, zgoda na to, żeby zjeść, kiedy jest się głodnym, wziąć prysznic bez poczucia winy, zdolność wytrzymywania różnych emocji swojego dziecka (również płaczu) bez poczucia, że trzeba wszystko rzucić i ratować dziecko. Wewnętrzna przestrzeń to również przyznanie sobie prawa do własnych spraw, własnych przyjemności i bycia co jakiś czas z dala od dzieci.

Zobacz także: Bo macierzyństwo po prostu jest trudne

Jak przetrwać wczesne macierzyństwo?
Nie tylko dom

Sorry, taki mamy klimat. Niestety, zima lub jej odnogi trwa w naszej rzeczywistości prawie pół roku. To oznacza infekcje, katary, konieczność zakładania sześciu warstw ubrań na dziecko – nieszczególnie szczęśliwe z tego powodu, odmrożone dłonie i pchanie wózka przez śnieg lub błoto.

Ale to jednak ważne, żeby wychodzić z domu. Można pójść z dzieckiem na zakupy, co jest na pewno łatwiejsze zanim zacznie samodzielnie zwiedzać sklep, można pójść na kawę do kawiarni, do sali zabaw. Najlepiej z drugą mamą i jej dziećmi.

A jeszcze lepiej, jeśli uda się dzieci zabrać na świeże powietrze (zdarza się takie nawet w Warszawie), pozwolić im eksplorować świat zewnętrzny. Dla niemowlęcia wielkim placem zabaw jest kocyk położony na trawie. Potem wystarczy już tylko obserwować dziecko.

Magda Gerber, twórczyni RIE (Resources for Infant Educarers) mówiła: do less, observe more, enjoy most. Jeśli uda się zwolnić, zaufać dziecku i po prostu być przy nim, macierzyństwo staje się ciekawą przygodą.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Odkryj z dzieckiem świat książki!

W ten weekend w Warszawie ruszają już 10 Międzynarodowe Targi Książki , w czerwcu Big Book Festiwal.

W czasach, kiedy czytelnictwo drastycznie spada, warto pokazywać dzieciom sytuacje, w których to książka jest głównym bohaterem życia. W ten weekend w Warszawie ruszają już 10 Międzynarodowe Targi Książki , w czerwcu Big Book Festiwal – to świetne okazje do spotkania z autorami i „dotknięcia” przez dzieci magicznego świata. Oto nasze propozycje dla zaczytanych dzieci.

 

Kelly Barnhill – SYN WIEDŹMY Wyd. Literackie

Autorka bestsellerowej „Dziewczynki, która wypiła księżyc” napisała kolejną, pełną magii, wspaniałą baśń. Historia Neda, syna czarownicy i Aine, córki Króla Zbójców – pełna przygód i magii. Warto zagłębić się w ten niesamowity świat!

David Hockney&Martin Gayford – HISTORIA OBRAZÓW DLA DZIECI – Wyd. Rebis

Prawdziwa uczta dla małych miłośników sztuki i świetna lekcja historii sztuki. Jeśli dodatkowo przewodnikiem Jest David Hockney, jeden z najwybitniejszych twórców naszych czasów, to nic dziwnego, że nie można się oderwać od tego genialnego albumu!

Corrinne Averiss, Isabelle Follath – RADOŚĆ – Wyd. Zielona Sowa

Marysia chce przynieść babci trochę radości, bo jej brak nie jest dobry dla nikogo. Wyrusza więc w podróż w poszukiwaniu radości. Ale ta oczywiście jest gdzie indziej i wcale się nie ukrywa. O emocjach dla najmłodszych!

Maria Hesse, Fran Ruiz – BOWIE – Sonia Draga, MłodyBook!

Specjalnie dla młodych czytelników, rewelacyjnie zilustrowana i świetnie napisana biograficzna seria o wielkich artystach. Na początek dzieci poznają Davida Bowie, Fridę Kahlo, Freddie’go Mercury – bardzo inspirujące historie!

Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw – WOJNA, KTÓRA ZMIENIŁA RONDO – Wyd. Krytyki Politycznej

Lwowscy graficy poetycko o tym, czym jest wojna i jakie sieje spustoszenie w życiu. Autorzy pokazują – rewelacyjne ilustracje! – że wojna sieje nie tylko fizyczne zniszczenie, ale przede wszystkim niszczy podstawowe wartości. Trójka bohaterów jest krucha i podatna na zranienie, a wojan wykoleja i niszczy bliskość. Czy uda im się przetrwać?

Khaled Hosseini – MODLITWA DO MORZA – Wyd. Albatros

Przejmująca historia taty i syna, których przyszłością jest podróż przez morze w poszukiwaniu domu. Czekając na łódź, opowiada synkowi szczęśliwą historię z przeszłości – życia na syryjskiej wsi i w mieście Hams. Teraz muszą uciekać od wojny, a przyszłość jest wielką niewiadomą.

Czytaj też:: Weekend na Stadionie Narodowym czyli kochamy czytać!

Maria Pawłowska, Jakub Szamałek – KIM JEST ŚLIMAK SAM? – Wyd. Krytyki Politycznej

To książka, która narobiła dużo hałasu – historia ślimaka Sama, który nie może się zdecydować, czy jest chłopcem, czy dziewczynką. Kiedy wyrusza do lasu w poszukiwaniu odpowiedzi, dowiaduje się, że nie ma jednego „właściwego” sposobu życia i tworzenia rodziny. Świetna lekcja tolerancji!

Cezary Harasimowicz – MIRABELKA – Wyd. Zielona Sowa

Nadzieja, wiara, miłość. Wspaniała opowieść o kilku pokoleniach mieszkańców warszawskich Nalewek, opowiedziana z perspektywy drzewa – Mirabelki – które kiedyś rosło na podwórku. Czy przetrwa pamięć o ludziach, którzy żyli obok niej? Bardzo ważna książka!

Andrzej Fedorowicz – PODRÓŻNICY. WIELKIE WYPRAWY POLAKÓW WYD. Dwie Siostry

Co potrzebne jest do podróżowania? Ciekawość świata, wytrwałość, odwaga i wyobraźnia – tego dowiadują się dzieci z tej świetnej książki. Wielcy Polacy w podróży – Kamiński, Kukuczka, Ossendowski, Beniowski, Halik, Teliga i wielu, wielu innych – większość dzisiaj zapomnianych. To powinna być lektura!

Dr Mateo Farinella, Dr Hana Ros – NEUROKOMIKS – Marginesy

Fascynująca powieść graficzna jest podróżą przez ludzki mózg – percepcja, halucynacje, wspomnienia, emocje. Skomplikowane procesy zachodzące w mózgu, wytłumaczone w prosty i zrozumiały sposób. Dla żądnych wiedzy w każdym wieku.

Bibi Dumon Tak – ZWIERZAKI CUDAKI Wyd. Dwie Siostry

Czterdzieści portretów najbardziej niesamowitych zwierząt świata – Czarna Wdowa, Papierożerny Rybik, Jaszczurka Jezusa Chrystusa, Wampir, Kojot. Magiczne zwierzęta, które mogłyby być wymysłem kogoś o bardzo bujnej wyobraźni. A jednak istnieją naprawdę! Z tej serii także Zwierzaki Zwyklaki!

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Filozofia wolnego życia

Filozofia wolnego życia
Przyznanie się do tego, że nie potrzebujemy tych wszystkich rzeczy, którymi się otaczamy, to niełatwa sprawa. – Fot. Pixabay

„Powoli. Jak żyć we własnym rytmie” jest próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego mniejszy konsumpcjonizm prowadzi do większego zadowolenia – to przede wszystkim poradnik, jak to zadowolenie osiągnąć.

Przyznanie się do tego, że nie potrzebujemy tych wszystkich rzeczy, którymi się otaczamy, to niełatwa sprawa. Metki, ciuchy z najnowszej kolekcji modnego projektanta, torebka, bez której nie można pokazać się na spotkaniu, na którą wzięłyśmy kredyt? Jaki to ma sens? Jak powiedział kiedyś amerykański aktor Will Rogers: „kupujemy rzeczy, na które nas nie stać, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy. I to codziennie”. Wolne życie, według autorki książki, to dziwne połączenie bycia gotowym na coś i na rezygnację z czegoś, przejmowania się więcej i przejmowania się mniej.

Zobacz też: Sen dobry na wszystko!

We wstępie do książki „Powoli. Jak żyć we własnym rytmie” Brooke McAlary pisze „Sześć lat temu pozornie byłam kobietą sukcesu, która realizuje się na wszystkich frontach. Miałam wspaniałego męża, zdrową i energiczną roczną córeczkę, spodziewałam się drugiego dziecka, z powodzeniem prowadziłam firmę specjalizującą się w ręcznie robionej biżuterii, nadzorowałam remont naszego domu i właśnie wróciłam z zagranicznych wakacji.” Co się wydarzyło, że autorka, która teoretycznie „ma to wszystko” wywróciła swoje życie do góry nogami i zdecydowała, że potrzebuje czasu, żeby leżeć na trawie i patrzeć na przepływające chmury?

Jak zwolnić?

Kiedy Brooke urodziła drugie dziecko, zdiagnozowano u niej depresję poporodową i jak opowiada, była albo wściekła i zgorzkniała albo zachowywała się jak robot. Do tego miała myśli samobójcze. W końcu wylądowała w gabinecie psychiatry, które zasugerował jej zmianę rytmu – zamiast ciągłego biegu, zwolnienie. Wtedy odkryła blog Leo Babauty Zen Habits. To był przełom. Jak pisze, to właśnie on zmienił jej życie, a do tego okazało się, że tym sposobem na życie podążają miliony, którzy twierdzą, że ograniczenie – przedmiotów, stresów, zobowiązań i nacisków – powoduje wzrost energii, wolności, radości.

Zobacz też: Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Pierwszym krokiem było pozbycie się rzeczy – udało jej się pozbyć około 20 tys. przedmiotów, aż przerodziło się (prawie) w obsesję minimalizmu. Następnym mówienie „nie” i docenienie „nicnierobienia” oraz odróżnienie zachcianek od potrzeb, co pozwoliło na zaprzestanie bezmyślnego wydawania pieniędzy.

Dzisiejszy świat nie jest łatwy – media społecznościowe, katalogi, influencerzy, programy telewizyjne, trendseterzy wmawiają, że idealna sylwetka, wspaniale urządzone mieszkanie i zagraniczne podróże są kluczem do szczęścia – bez tego nie jesteśmy nic warci.

Brooke McAlary przekonuje, że kiedy tylko przestała przejmować się tym, co sądzą inni, odkryła, czym jest zadowolenie. A przy okazji odkryła, jaką ilością bzdur jesteśmy codziennie atakowani.  Jak pisze: „nie ma jednej słusznej drogi. Liczy się tylko to, co sprawdza się w twoim przypadku”

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Zgłoś położną w konkursie „Położna na medal”

Zgłoś położną do konkursu
Podstawowym celem kampanii „Położna na medal” jest zwrócenie uwagi na konieczność podnoszenia i wdrażania w życie standardów opieki okołoporodowej w Polsce – fot. materiały prasowe

W środę 1 maja minął miesiąc od startu 6. edycji kampanii społeczno-edukacyjnej i konkursu „Położna na medal”, organizowanej przez Akademię Malucha Alantan. Celem kampanii jest zwiększenie świadomości kobiet na temat opieki okołoporodowej oraz roli położnej. W ramach kampanii prowadzony jest konkurs, który wyłania położne, które wykazały się indywidualnym podejściem do rodzącej i dostosowały się do jej potrzeb. Zgłoszenia do konkursu przyjmowane są na stronie poloznanamedal.info.Mecenasem kampanii została marka Oktaseptal. 

Doceń położną – nominuj ją w konkursie „Położna na medal”!

Od początku kwietnia można zgłaszać i oddawać głosy na kandydatki nominowane do 6. edycji konkursu „Położna na medal”. Konkurs jest częścią kampanii społeczno-edukacyjnej o tej samej nazwie. Ma on na celu wyłonienie najlepszej położnej w kraju oraz wyróżnienie najlepszych położnych w poszczególnych województwach. 

Jak wynika z badania przeprowadzonego na FB kampanii „Położna na medal”, najważniejszą cechą położnej na medal powinna być przede wszystkim wiedza i traktowanie rodzącej z szacunkiem. Położna powinna też budzić zaufanie oraz być zaangażowana i opiekuńcza wobec kobiety.Właśnie takie położne zostają nagradzane i doceniane przez pacjentki od 5 lat.

Zobacz też: Ruszyła 6. edycja kampanii i konkursu „Położna na medal”

Zgłoś położną do konkursu „Położna na medal”

Położne obecne są w życiu kobiety w najważniejszym dla niej okresie. Wspierają, służą pomocą, edukują. Dzięki konkursowi Położna na medal, udaje się nam zwrócić uwagę na fakt, że zawód położnej jest zawodemo wysokim stopniu zaufania społecznego. Świadczy, o tym m.in. zwiększająca się z każdym rokiem ilość nominacji położnych do konkursu. Podopieczne, zgłaszając swoje położne, chcą docenić ich zaangażowanie, wiedzę i doświadczenie. Dla położnych wyróżnienie w konkursie jest największą nagrodą za ich ciężką i odpowiedzialną pracę – powiedziała Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawca i organizatora kampanii „Położna na medal”.

Zgłoszenia położnych można składać od 1 kwietnia do 31 lipca poprzez formularz zgłoszeniowy znajdujący się na stronie internetowej kampanii pod nową nazwą adresową strony –www.poloznanamedal.info. Formularz zgłoszeniowy znajduje się w zakładce „Zgłoś położną”. W celu zgłoszenia kandydatki należy wypełnić wymagane pola z danymi osobowymi zgłaszanej położnej, a także podać imię i nazwisko oraz e-mail osoby zgłaszającej. Położne nominować można do 31 lipca, a samo oddawanie głosów trwa do 31 grudnia. 

Zobacz też: Rola położnej w życiu kobiety – wyniki ankiety internetowej „Położna na medal”

Kampania „Położna na medal”

Położna na medal to kampania społeczna, której pierwsza edycja miała miejsce w 2014. Kampania popularyzuje zawód położnej i jej ważny udział w opiece okołoporodowej w Polsce. Podstawowym celem kampanii „Położna na medal jest zwrócenie uwagi na konieczność podnoszenia i wdrażania w życie standardów opieki okołoporodowej w Polsce. Kluczowym elementem kampanii jest informowanie o roli położnej, jej kompetencjach i odpowiedzialności w standardach opieki okołoporodowej.

Kampania „Położna na medal” organizowana jest przez Akademię Malucha Alantan pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.

Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.

W kampanię zaangażowało się wielu partnerów medialnych oraz blogerów. Lista patronów medialnych znajduje się na stronie www.poloznanamedal.info.

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Ciemne i jasne strony poczucia winy u matek

Jeśli jest coś, co jest wspólne dla wszystkich matek, to jest to poczucie winy. Wszędzie na świecie żyją kobiety, które czują, zawiodły swoje dzieci. 
fot.Pixabay

Jeśli jest coś, co jest wspólne dla wszystkich matek, to jest to poczucie winy. Wszędzie na świecie żyją kobiety, które czują, zawiodły swoje dzieci, że nie zadbały o nie wystarczająco. 

Czego nie mogą sobie wybaczyć matki?

Czasami nie mogą sobie wybaczyć, że ich dorosłe już dzieci nadużywają alkoholu, wiążą się z nieodpowiednimi ludźmi, że nie potrafią o siebie zadbać. Albo o tego, że dziecko nie zjadło ciepłego posiłku danego dnia, że nie spędziło się z nim wtorkowego popołudnia, nie przeczytało bajki na dobranoc, choć się obiecało. Albo też, że niemowlę zajmuje jej tyle czasu, że niemal nie widuje się ze swoim starszym dzieckiem.

Poczucie winy może być niszczące. Może odbierać jakąkolwiek radość z macierzyństwa. Podsyca wątpliwości i ambiwalencje, które ma w sobie matka. Żywi się jej niepewnością. Odbiera spokój nocą, nie pozwala zasnąć, odpocząć. Może tak być. Ale poczucie winy może też pełnić funkcje rozwojowe, ponieważ pozwala zobaczyć i zmienić to, co zmiany wymaga.

Poczucie winy nie pojawia się w próżni. Pojawia się wewnątrz człowieka i między ludźmi. Według badań poczucie winy może wzmacniać więź społeczną, ponieważ pomaga wczuć się w stan psychiczny innych osób, pomaga poczuć to, co mogą czuć inni. Dlatego też może być cenną wskazówką dotyczącą funkcjonowania społecznego, źródłem rozwoju osobistego i moralnego, wzmacniaczem empatii.

Zobacz też: Jak “zasada trzech minut” może wpłynąć na Twoją relację z dzieckiem?

Pozytywne skutki poczucia winy

Nie ma wątpliwości, że takie istnieją! Poczucie winy może wskazać matce obszary funkcjonowania lub relacji z dziećmi, które wymagają przyjrzenia się, albo naprawy. Czasami po prostu mamy powody, by  odczuwać poczucie winy. W tym rozumieniu poczucie winy jest jak alarm, który startuje, kiedy coś się dzieje w relacji z dzieckiem. Może się pojawiać, kiedy mniej lub bardziej świadomie je krzywdzimy, kiedy w jakiś sposób je zaniedbujemy. To też się przecież zdarza.

Poczucie winy wspiera też matki w ciągłym doskonaleniu się, w stawaniu się coraz lepszymi rodzicami. Poczucie winy motywuje. Jest nieprzyjemnym uczuciem, którego pozbyłybyśmy się z radością. Ale jest też uczuciem, wobec którego nie można pozostać obojętną. Zaczynamy się przyglądać i zastanawiać, co i jak mogłybyśmy zrobić inaczej wobec naszych dzieci.

Może wreszcie pomóc naprawić relację z dziećmi – naszymi najwierniejszymi i najbardziej spostrzegawczymi obserwatorami. O ile nie jest zalana uczuciami, nad którymi nie ma kontroli, matka może przyznać, że popełniła błąd.

Dziecko widzi wówczas, że rodzic jest niedoskonały, co jemu samemu pozwala być niedoskonałym. Widzi również, że błędy można naprawiać. Widzi wreszcie, że ludzie podlegają emocjom i że są to tylko emocje, których nie trzeba się bać. To lekcje, których wartość jest nie do przecenienia.

Zobacz też: Biżuteria antykoncepcyjna – pierwsze testy przeszła pomyślnie! Na jakiej zasadzie ma działać?

Ciemna strona poczucia winy

Poczucie winy ma też drugą, ciemną, niszcząca stronę. Może być uczuciem bardzo dotkliwym, możemy mieć wielką potrzebę pozbycia się go. Ciężko wówczas nam znaleźć w sobie przestrzeń na to, by zobaczyć, czego tak naprawdę dotyczy to uczucie.

Bywa też tak, że poczucie winy jest używane jako broń, można dojść w tej dziedzinie do mistrzostwa. Rodzic może podejmować próby zmiany swoich zachowań, może zachowywać się tak, jakby dobro dziecka było dla niego najwyższą wartością, gdy tymczasem otoczenie widzi zupełnie coś innego. Dlatego też poczucie winy może być orężem używanym w celu realizacji potrzeb rodzica, nie dziecka.

Matka, która:

  • jest szczególnie wrażliwa na krytykę,
  • mocno wątpi w swoje kompetencje rodzicielskie,
  • tkwi w nieudanym związku z ojcem dziecka lub
  • ma nie najlepszą więź z własna matką,
  • widzi swoją winę w sytuacjach, na które nie ma wpływu

 

Matka może mieć „skłonności” do tkwienia w poczuciu winy. Może też sięgać po poczucie winy w celu ukarania siebie, wychodząc z założenia, że jeśli nie może rzeczy naprawić albo chociaż poprawić, jeśli czuje się bezsilna, słaba, uwikłana w nieprzyjemne sytuacje, przynajmniej może w swoim mniemaniu „ponieść konsekwencje”.

Jeśli matka ma poczucie, że nie spełnia oczekiwań – własnych lub cudzych – może sięgać po poczucie winy, jako po dowód na to, że się stara, że jest zaangażowana.

Zobacz też: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy

Dążenia matek

Rodzicielstwo jest ciągłym dążeniem do lepszego. Poradniki, które zalewają rynek wydawniczy, docierają też do rodziców. Mówią, jak należy postępować, by wychować szczęśliwe, kompetentne, asertywne, ambitne dziecko.

Te poradniki wyznaczają pewien, mniej lub bardziej niedościgniony, standard. Po poradniki sięgają zwykle osoby, które mają poczucie, że sobie nie radzą. Schemat działania jest prosty: jeśli nie można posługiwać się własnymi, uwewnętrznionymi przekonaniami (ponieważ na przykład wątpi się w ich słuszność), trzeba szukać ich na zewnątrz (na przykład w poradnikach).

Rodzice zaczynają dążyć do określonego celu, chcąc dać swoim dzieciom to, co jest dla nich najlepsze, to, co najlepiej wyposaży je na resztę życia. A kiedy to się nie udaje, kiedy okazuje się, że mimo wysiłków dziecko średnio sobie radzi, kiedy wpada w kłopoty, jest nieszczęśliwe, w rodzicach budzi się poczucie winy.

Fantazja o byciu idealnym rodzicem idealnych dzieci – jak z poradnika lub rad koleżanek – rozbudza poczucie winy. Nie tylko w rodzicach, w dzieciach również. One także czują, że nie spełniają oczekiwań, zawodzą rodziców, są niewystarczające.

Nie możemy mieć kontroli nad każdym aspektem życia, nad przeszłością, genetyką. Nawet najbardziej wrażliwa matka nie może sprawić (na szczęście!), żeby jej niemowlę nigdy nie płakało. A dzieci będą miały swoje kłopoty i trudności, niezależnie od tego, jak bardzo rodzice będą się starać. Będzie się tak działo, choćby dlatego, że są odrębnymi ludźmi, ze swoją osobowością i swoim prawem do błędów.

Zobacz też: Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm

 

 

 

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami