Przejdź do treści

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie?

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie
Strachy i lęki wynikają z niewiedzy. – Fot. Pixabay

Nie da się ukryć, że to trudny temat. Ale jeśli będziemy wiedzieć, jak taka rozmowa ma przebiegać i jaką wiedzę możemy przekazać naszemu dziecku – w zależności od tego, w jakim jest wieku – tym łatwiej „przerobimy” wspólną lekcję. O szczegóły takiej rozmowy pytamy psycholożkę Biancę Beatę Kotoro.

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie?

Z dziećmi w jakim wieku?

Kiedy padnie pytanie. Kiedy zapyta 3-latek na przykład.

Z 3-latkiem nie rozmawiałabym o seksie i z 7-latkiem nadal jeszcze nie. Ale w kwestii rozwoju psychoseksualnego, szeroko rozumianego, o biologii, fizjologii, różnicach płciowych, jak najbardziej. Oczywiście dochodzi do tego jeszcze, co masz na myśli, kiedy mówisz seks – bo jeśli seks znaczy płeć w twoim pytaniu, to jak najbardziej.

Płeć, zdecydowanie.

Dzieci do 6-go roku są bardzo zmysłowe, bardzo cielesne, zadają dużo pytań – stąd dzisiaj w mediach to posądzenie o seksualizację małych dzieci. One są ciekawe świata, chcą poznawać go na każdym poziomie, chcą wiedzieć, co dzieje się z nimi, z ich ciałem. Jeśli my nie mamy tego kawałka poukładanego w sobie, to unikamy tematu i gubimy się. Do 6-go roku dużo się dzieje. Małe dzieci postrzegają płeć przez atrybuty – ubiór, fryzurę. Ważne, żeby wtedy wiedziały – nieważne jak wyglądam – ważne, że czuję się chłopcem lub dziewczynką.

Dla dzieci nie ma pytań tabu, jeśli rozmawiamy z nimi otwarcie.

Kiedy jesteśmy nago w łazience, w saunie, na basenie z dzieckiem, to ono nas obserwuje, patrzy i zadaje pytania – i to jest w porządku, musimy zaspokoić jego ciekawość, należałoby za nim podążać

A kiedy dziecko zacznie się wstydzić, albo my się wstydzimy?

To jest kwestia tego, że wstyd przed 11-go roku życia jest drukiem społecznym, a wstyd biologiczny pojawia się między 10 a 12 rokiem życia.

Zobacz też: Anja Rubik na czele rewolucji. Szykuje rzetelną edukację seksualną dla młodzieży

I wtedy właśnie zamykają nam łazienkę przed nosem.

Uważam, że należy to uszanować, oczywiście dwustronnie. Jeśli ustaliliśmy z dzieckiem, że nie wchodzimy do łazienki, kiedy ono tam jest, to oczekujemy tego samego od dziecka – to zasada, która ma działać – w ten sposób uczymy się nawzajem wspólnego poszanowania swoich granic. Za 5 czy 6 lat one się znowu odczarują z tego i przechadzanie się nago przed rodzicem będzie czymś normalnym.

Mamo, czy seks jest przyjemny – pyta 6 latek?

Tak, dla dorosłych ludzi, którzy się kochają, jest. Tylko ja bym się zastanowiła, skąd ono to słowo wzięło, co dla niego znaczy.

A jeśli dziecko zobaczy uprawiających seks rodziców?

No cóż, dla dziecka w wieku 5-7 lat, które nie było wcześniej nadużyte, nie oglądało pornografii – akt seksualny będzie odbierało jako akt agresji – w zależności, kto będzie aktywną stroną. Skojarzenie będzie jedno, dlatego trzeba będzie ten temat „przerobić” z dzieckiem na spokojnie – powiedzieć, że rodzice się bardzo kochają – ale tak jak dzieci się bawią, łaskoczą, całują –okazują sobie miłość właśnie w taki sposób. Rozmawiajmy o fizjologii, ale nie wkraczajmy w tłumaczenie aktu seksualnego.

Pomyśl tylko: rozmawiać z dziećmi o akcie seksualnym? No nie.

Rozmawia się przecież z przedszkolakami o akcie poczęcia

Tak, ale my, dorośli wrzucamy te pojęcia do jednego worka. Tłumaczymy: kiedy mama i tata postanowili cię mieć, to rozebrali się, przytulili, z siusiaka taty wydostały się takie ruchome nasionka, które weszły do dziurki mamusi i znalazły jajeczko.

To jest mechanizm, który nie ma nic wspólnego z kwestią aktu seksualnego, tylko czysta, techniczna przestrzeń i nie ma problemu, żeby ją dziecku przekazać. Jak ono będzie miało już wszystkie narzędzia, wiedzę i będzie wchodzić w okres dorastania – zacznie rozumieć pojęcia abstrakcyjne i metaforyczne – to wtedy będzie można mu zacząć dokładnie wyjaśniać pojęcia.

Ważne, aby dopasować to nasze tłumaczenie do etapu rozwoju dziecka.

Często spotykam się z rodzicami, którzy mówią, że nie widzą problemu żeby dziecku powiedzieć, jak dorośli uprawiają seks. Ja zawsze wtedy mówię ok, tylko żeby dziecko to zrozumiało. Bo ma zerojedynkowe postrzeganie świata, obrazowo przerzuca wszystkie słowa, które mówimy. I nie rozumie abstrakcyjnego i metaforycznego myślenia. To są trudności nie w sensie pruderii, tylko tego, żeby tłumaczyć dziecku pewne zjawiska adekwatnie do etapu rozwojowego.

Zobacz też Nastolatek w domu, czyli 6 najlepszych książek o dorastaniu

A kiedy dowiemy się, że dziecko obejrzało pornografię?

Musimy usiąść i porozmawiać. Przede wszystkim zdobyć informację, jaki to był konkretnie film. Nie wyciągać od dziecka, co widziało, tylko samemu go obejrzeć – czy to była kwestia trójkątów, czworokątów, dwojga ludzi, ludzi tej samej płci, czy przeciwnej, czy było to agresywne, z dziećmi, ze zwierzętami – to wszystko ma znaczenie, bo powinniśmy odnieść się do tych obrazów, które dziecko widziało.

Powiedzieć dziecku, że to tak nie wygląda, że sytuacja jest podobna do bajek, które ogląda. Że ludzie nie potrafią latać, a tam latają. I w filmach pornograficznych podobnie, rzeczywistość tak nie wygląda – to bardzo trudna rozmowa, ale zamiatanie tego pod dywan jest kiepskim pomysłem. Obraz już został wdrukowany i żeby dziecko z ciekawości nie sięgało po kolejne rzeczy, potrzebna jest mądrość dorosłego, który powie: nie tak to wygląda, to jest niefajne.

Powinniśmy wytłumaczyć, że są rzeczy tylko dla dorosłych, że trzeba odczekać, dorosnąć – po kolei dochodzić do kolejnych etapów. Musimy wziąć głęboki wdech i zmierzyć się z tym.

Dlaczego rodzice zrzucają odpowiedzialność na szkołę, nie rozmawiają z dziećmi? W szkole mojego syna WDŻ prowadzi katechetka….

Panuje jakieś takie społeczne przeświadczenie, że rozmowa o seksualności będzie pobudzać dzieci. Idąc tym tokiem myślenia, nie powinniśmy uczyć dzieci chemii, bo tworzymy potencjalnych terrorystów i zabójców. Wiedza powoduje, że dzieciaki się nie boją. Strachy i lęki wynikają z niewiedzy. I jeśli mamy sytuację, że pseudonaukowe hasła daje się społeczeństwu, takie na przykład, że rozmawianie o poczęciu powoduje, że dzieci będą bardziej rozwiązłe, to mamy obraz rzeczywistości. Wystarczy przecież popatrzeć na badania, które pokazują, że im większą wiedzę będą mieć nastolatki na temat seksu, tym mniej będą eksperymentować. Zawsze oczywiście znajdą się wyjątki, bo zawsze były. Jeśli zostawimy tylko stronę techniczną, bez rozmowy, to rezultaty będą opłakane.

Ekspert

Bianca Beata Kotoro
Psychoseksuolog, psychoonkolog, terapeuta, psycholog społeczny. Wykładowca na uczelniach wyższych i Uniwersytetach III Wieku. Dyrektor Instytutu Psychologiczno- Psychoseksuologicznego Terapii i Szkoleń „Beata Vita” w Warszawie, gdzie prowadzi terapię oraz szkolenia. Autorka m.in. programu ogólnopolskiego dla młodzieży: „100 % MNIE BEZ ZAGŁUSZACZY” oraz projektu dla kadry i rodziców „Ważne Sprawy Przedszkolaka” czy „Trudne tematy dla mamy i taty”.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Aktorzy filmów porno w rządowej kampanii edukacyjnej dla dzieci i dorosłych – zobacz koniecznie!

Scena niczym z najgorszego koszmaru każdego rodzica i jego dziecka – nadzy aktorzy filmów porno, pukają do drzwi niczego niespodziewającej się matki, by powiedzieć jej „Cześć… twój syn oglądał nas w internecie”. Rząd Nowej Zelandii, w ramach najnowszej kampanii o bezpieczeństwie, zachęca rodziców, by otwarcie rozmawiali z dziećmi na temat pornografii.

Celem akcji „Keep It Real Online” jest zwrócenie uwagi rodziców na treści, które ich dzieci oglądają online. Szukając informacji na temat seksu, bardzo często trafiają na darmowe i łatwo dostępne strony z filmami pornograficznymi.

Niespodziewane odwiedziny

Spot zaczyna się bardzo nietypowo… Nadzy aktorzy filmów porno (Sue i Darek) dzwonią do drzwi, które otwiera im Sandra, matka nastoletniego Mitcha. „Jesteśmy tutaj, ponieważ twój syn szukał nas w internecie” – informują. Kiedy Sandra woła chłopca, aktorzy wymieniają urządzenia, z których korzystał m.in. laptop, iPad, Play Station, telefon.

Gramy filmy dla dorosłych, ale twój syn jest jeszcze dzieckiem. Może nie wiedzieć, jak wygląda prawdziwy związek – tłumaczy Sue. W filmach pornograficznych aktorzy nie rozmawiają o uczuciach, od razu uprawiają seks – dodaje.

Wystraszony syn, który pojawia się za plecami mamy, upuszcza miskę z płatkami, wciąż trzymając w drugiej ręce laptopa. „Nadeszła pora, abyśmy porozmawiali o różnicach pomiędzy tym, co widzisz na ekranie komputera, a prawdziwymi relacjami” – informuje go Sandra.

Niecodzienna kampania

Rząd Nowej Zelandii nie po raz pierwszy przygotował humorystyczną reklamę, za pomocą której chce przekazać społeczeństwu ważną wiadomość. Do tej pory największą popularnością cieszyła się ta, dotycząca jazdy pod wpływem alkoholu. Teraz nadeszła kolej na filmy pornograficzne oglądane przez nieletnich.

Z raportu opublikowanego w 2019 roku wynika, że młodzi Nowozelandczycy to właśnie internetu używają jako pierwszego i podstawowego narzędzia do nauki o seksie, a jedna trzecia najpopularniejszych klipów pornograficznych, oglądanych w tym kraju, przedstawia działania niezgodne z zasadami.

Kampania edukacyjna w półtora tygodnia po premierze zgromadziła ponad 1,5 mln wyświetleń na YouTube. Ponadto w ramach akcji „Keep It Real Online” powstała strona internetowa, na której rodzice znajdą niezbędne informacje dotyczące bezpieczeństwa w sieci. Najlepszym sposobem wspierania, nieświadomych i zaciekawionych seksem dzieci i nastolatków, jest prowadzenie z nimi szczerej i otwartej rozmowy. Dlatego nie wstydźmy się – rozmawiajmy z dziećmi o seksie!

źródło: theguardian

Zobacz też: Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie?

Czy moja relacja z ćwiczeniami jest toksyczna?

ćwiczenia
Fot Andriy Bezuglov/ 123RF

W erze „diet culture” (kulturze diet), która jest bardzo opresyjna wobec ciała, trudna może być nie tylko relacja z jedzeniem, lecz także ze sportem. Idealne smukłe ciała medialnych trenerek, stroje sportowe, które na reklamach opinają płaskie brzuchy i chudziutkie uda – cóż, nie każdy tak wygląda. Owszem, regularne ćwiczenia są bardzo ważne, ale zdarza się, że stają się narzędziem do robienia sobie krzywdy. Kiedy powinna się nam zapalić czerwona lampka?

Toksyczna relacja z ćwiczeniami – pytania, które warto sobie zadać:
  • Czy za „ćwiczenia” uznaję tylko określony formy ruchu?

Wiele osób za ćwiczenia uznaje tylko konkretne formy ruchu, które wykonuje się w określonym celu. Niektórzy zapominają, że ćwiczeniami jest także taniec do ulubionej muzyki, długi spacer z psem czy poranne rozciąganie po spaniu. Co jeśli odłączymy ruch od założenia zmiany naszych ciał i skorzystamy z niego w celu redukcji stresu, zabawy, rozciągania, wyjścia do natury, rehabilitacji kontuzji, próbowania czegoś nowego, czy nawet połączenia z naszymi cennymi ciałami? – pytanie to zadaje Kristy Fassio, doradczyni zdrowia psychicznego z Waszyngtonu, której słowa cytuje huffpost.

Co ważne, nie chodzi tu o zaprzestanie stawiania sobie jakichkolwiek celów związanych z ruchem, ale raczej poszerzenie swojej perspektywy o to, jak wielki jest jego zakres i przy jak wielu okazjach tak naprawdę ćwiczymy.

  • Co się stanie, jeśli nie będę ćwiczyć przez tydzień?

Jeśli to pytanie wywołuje w Tobie stres, niewątpliwie warto pochylić się nad tematem. Owszem, regularność ćwiczeń jest ważna, ale jeśli nasz kalendarz zależny jest właśnie od nich i nie przewidujemy żadnych przerw – lub nie mamy otwartości na to, że mogą pojawić się sprawy ważniejsze niż trening – coś tu się nie zgadza. Co ważne, tydzień czy dwa bez ćwiczeń nie wpłyną negatywnie na Twoje zdrowie, ale jeśli sama myśl o tym wywołuje w Tobie trudności, pojawiająca się w związku z ćwiczeniami motywacja może nie być do końca zdrowa.

Zobacz też: “Łatwo jest przypiąć komuś łatkę lenia albo pustej lali” – Kaya Szulczewska i Ciałopozytyw! Czy soma już całkiem zgubiła psyche?!

  • Ćwiczenia redukują mój stres, czy raczej go wywołują?

Zgadza się, ćwiczenia mogą być jednym ze sposobów radzenia sobie ze stresem. Należy jednak podkreślić – „jednym z” – jeśli jest to Twój jedyny mechanizm łagodzenia napięcia, też nie jest dobrze.

Przyjrzyjmy się jednak przede wszystkim przeciwieństwu tego typu sytuacji, czyli ćwiczeniom, które de facto zamiast pomagać, powodują opisywany tu stres. Warto odnieść się do wcześniejszych punktów – jeśli nie jesteśmy elastyczni w swoim postrzeganiu ruchu, jesteśmy zależni od kalendarza treningów i nie wyobrażamy sobie kilku chwil odpuszczenia, siłą rzeczy pojawi się dodatkowe napięcie. Napięcie, które niewątpliwie jest dla nas toksyczne.

Zagadnienie jest oczywiście znacznie szersze i warto, abyśmy przyglądali się sobie oraz swoim przekonaniom w tym aspekcie. Bądźmy uważni nie tylko na to, co nam służy, lecz także to, co pod przykrywką „troski o siebie” tak naprawdę robi nam krzywdę. Granica jest czasami bardzo cienka – dla swojego dobra starajmy się jej nie przekraczać.

Pamiętaj, dieta i ćwiczenia to nie jest jedyny sposób na dbanie o siebie!Jeśli czujesz, że musisz przestać, nie ulegaj naciskom, że „dasz radę pokonać swoje ciało – nie musisz z nim walczyć!Nie osiągnąłeś/łaś super szczupłości, więc to oznacza, że nie ćwiczysz wystarczająco ciężko? Nie, to nie powinien być wyznacznik!

Zobacz też:Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Inspiracja: huffpost

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dom dla nieletnich matek – poruszająca serce akcja Fundacji Martyny Wojciechowskiej

Martyna Wojciechowska Unaweza
Fot UNAWEZA Foundation Facebook

Martyna Wojciechowska planuje wybudować DOM dla niepełnoletnich, usamodzielniających się i niemogących liczyć na wsparcie rodziny matek. To wyjątkowa akcja, do której może przyłączyć się każdy z nas!

Dzień Mamy i Dzień Taty – nie dla każdego

Niedawno świętowaliśmy Dzień Ojca – wyjątkowe i niezwykle ważne dla wielu mężczyzn święto, podobnie jak dla kobiet Dzień Matki. Uśmiech dziecka, własnoręcznie przygotowana laurka czy zerwany na łące kwiatek – dla rodzica nie ma nic piękniejszego.

Niestety, nie wszystkie maluchy i nie wszyscy rodzice w taki właśnie sposób mogą celebrować te magiczne dni. Według Danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2019 roku w Polsce urodziło się prawie 2 tys. dzieci, których mamy miały 17 lat lub też mniej, a aż 183 z nich w chwili narodzin dziecka miało 15 lat lub mniej. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem nieletnie osoby nie mogą sprawować władzy rodzicielskiej, jednak opiekę nad niemowlęciem może przejąć rodzina.

Smutny jest fakt, że wiele młodych mam nie może liczyć na wsparcie najbliższych – i to właśnie one przeżywają ogromny dramat. Oddanie dziecka do rodziny zastępczej jest dla kobiety – która chce, ale nie może go wychowywać – jednym z trudniejszych wydarzeń w życiu.

Zobacz też: Niewidzialne matki. Dlaczego nikt nie pamięta o ich potrzebach?

Wyjątkowy dom

Sytuacje tego typu poruszyły serce Martyny Wojciechowskiej – matki i podróżniczki, założycielki Fundacji UNAWEZA. 23 czerwca, w Dzień Ojca, rozpoczęła ona akcję #MęskaOdpowiedzialność.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Martyna Wojciechowska (@martyna.world)

„Dziś ze świetnymi facetami oraz ojcami ogłaszam ważną akcję! W imię MĘSKIEJ SOLIDARNOŚCI I MĘSKIEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI za wszystkie dzieci, zwłaszcza te, które nie mogą liczyć na swoich ojców, chcemy głośno mówić o tej sprawie, bo sprawa jest ważna.” – pisze na Instagramie Martyna Wojciechowska.

Fundacja UNAWEZA rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na budowę domu dla nastoletnich i usamodzielniających się mam i ich dzieci. Podróżniczka podkreśla, że nie będzie to typowa placówka. Będzie to dom, w którym młode mamy zostaną otoczone opieką, troską i dowiedzą się, czym jest macierzyństwo. A co najważniejsze, dziewczyny, które nie mogą liczyć na wsparcie bliskich, nie będą musiały rozstawać się ze swoimi dziećmi – dla ich i swojego dobra.

 

 

Źródło: govunaweza.org

Zobacz też: Samotne matki czy samodzielne matki? O rodzicielstwie w pojedynkę

5 komiksów, które pokazują codzienność we dwoje – odnajdujesz w nich swój związek?

komiksy
Fot: "Those Comics" Facebook

Małe codzienne sprawy to coś, co buduje nasze życie. Często nie doceniamy niewielkich gestów i sytuacji. Szczególnie ważne jest to w związku. Chcemy by był on na dobre i na złe, byśmy mieli wsparcie, ale i swobodę spędzania wspólnego czasu. Te komiksy pokazują właśnie te chwile!

Autorką „Those Comics” grafik jest hPolaw. „Jestem studentką, która uwielbia rysować niemądre komiksy” – pisze na swoim oficjalnym Facebook’u. Czy takie znowu głupie? Chyba nie do końca. Można się przy nich zarówno śmiać, jak i wzruszyć. Przede wszystkim są jednak niezwykle ciepłym odzwierciedleniem życia we dwoje. Takie małe chwile, a cieszą!

Czy odnajdujesz w nich swój związek?
1. Niebezpieczne gry

 

2. Małe łóżko, duży problem

3. Bo godzina to szmat czasu

 

4. Grunt to się dobrze ułożyć

5. Bo na wspólny taniec zawsze jest pora!

Źródło: Those Comics Facebook

Zobacz też: Mówisz jedno, za chwilę robisz coś zupełnie przeciwnego? Oto komiksy, które rozbrajają rzeczywistość!

Redakcja

Portal o rodzinie.