Przejdź do treści

Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatu bez wywoływania w nim lęku?

jak rozmawiać z dzieckiem
Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatycznych bez lęku?

Zmiany klimatu i zagrożenia, jakie się z tym wiążą, to obecnie jeden z ważniejszych globalnych problemów. Dyskusji często towarzyszą też dzieci i w wielu narracjach to właśnie na nich nakłada się największą odpowiedzialność za to, co wydarzy się w przyszłości. Słusznie czy nie, ale niewątpliwie warto się do tego odnieść. Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatu w taki sposób, by nie wywoływać z nich lęku?

1. Nie unikaj tematu

Większość rodziców chciałaby uchronić swoje pociechy przed wszelkimi problemami, zagrożeniami i trudnymi emocjami. Jest to jednak niemożliwe, a pogodzenie się z tym faktem pozwala na bardziej konstruktywne podejście do sprawy. Unikanie tematu niewątpliwie nie ułatwi dziecku ułożenia sobie w głowie jego własnego rozumienia zmian klimatycznych, nie pomoże mu poradzić sobie z emocjami, jakie mogą się w związku z tym pojawić, nie zobaczy też, że ma w rodzicach oparcie i to oni są w stanie wyjaśniać mu świat.

Warto więc tłumaczyć dziecku kryzys klimatyczny i jego skutki, przy czym powinno być to dostosowane do jego wieku. Powinno dziać się też na bieżąco, np. podczas oglądania programu, który opowiada o topniejących lodowcach – zbadanie tego, co dziecko tak naprawdę z tego rozumie, pozwoli poprowadzić rozmowę w taki sposób, by nie przesadzić z katastroficznymi wizjami i nie wywołać wspomnianego lęku.

2. Katastrofizacja – domena dorosłych

Owszem, media bombardują nas najgorszymi scenariuszami, naukowcy straszą, a my sami dopowiadamy sobie nasze osobiste konsekwencje zmian klimatycznych. I o ile nie jest to do końca pomocna dla nas strategia, to dorosły człowiek jest zwykle w stanie ją unieść. Dziecku jednak tego oszczędźmy, ponieważ jego schematy dopiero się kształtują, a wejście w życie z wizją przerażającej przyszłości na pewno nie ułatwi mu budowania poczucia bezpieczeństwa i wiary w dobre jutro.

3. Budujmy małe, rutynowe nawyki

Dzieci najwięcej uczą się de facto przez obserwacje, słowa są w tym wszystkim drugorzędne. Jeśli więc maluch od najmłodszych lat będzie obserwował, że segregujemy śmieci, unikamy kupowania napojów w plastikowych butelkach, kanapki pakujemy w papier, opiekujemy się roślinami i zwierzętami, a światło zawsze za sobą gasimy, będą to dla niego czynności wręcz automatyczne, naturalne. A to właśnie takie niewielkie nawyki każdego z nas są podstawą, na której możemy budować wkład w troskę o ekologię – uczmy tego dzieci, a dzięki temu rzeczywiście wniosą w przyszłość nową jakość.

Zobacz też: 5 EKO-sposobów, jak oszczędzać prąd

4. Przebywaj wśród natury – niech dziecko poczuje jej bliskość

Zdarza się, ze „miejskie dzieciaki” przez pół swojego życia nie widzą na własne oczy krowy czy kury. Nie pozwólmy na to, ponieważ zwierzęta, rośliny, ziemia, woda, powietrze to nieodłączne elementy naszej egzystencji. Starajmy się więc pokazać dziecku jak najwięcej naturalnego świata, niech poczuje, jak wiele może z niego czerpać, a z drugiej strony, jak ogromną ma on siłę.

5. Bądź uważny na emocje – rozbrajaj oznaki lęku

Temat zdrowia psychicznego dzieci w ostatnich latach zapala nam wszystkim czerwoną lampkę. Bądźmy więc na nie uważni. Jeśli widzimy oznaki lęku u naszej pociechy, jak np. problemy ze snem, obgryzanie paznokci, niechęć do wychodzenia z domu czy unikanie konkretnych sytuacji, rozmawiajmy z nim o tym. Bądźmy ciekawi świata wewnętrznego dzieci, ponieważ tylko wtedy możemy adekwatnie zareagować.

Niezależnie od tego, czy tego typu stany dotyczą tematu zmian klimatycznych czy innych problemów, jeśli sami nie wiemy, jak możemy pomóc najmłodszym, nie bójmy się szukać pomocy psychologicznej. Ich zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – to rzeczywiście przyszłość całego świata. Zadbajmy więc najpierw o nie, a dzięki temu wielkie, ważne rzeczy będą miały silną bazę.

Zobacz też: Jak wzmocnić odporność dziecka? Oto 5 naturalnych produktów – czy znasz je wszystkie?

Inspiracja: huffpost.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

ADHD u dziewczynek – objawy trudne do rozpoznania

ADHD u dziewczynek

Nadpobudliwość psychoruchowa z deficytem uwagi, inaczej ADHD, to zaburzenie neurorozwojowe, której jest wywołane nieprawidłowym funkcjonowaniem ośrodkowego układu nerwowego. Zauważono, że u dzieci poszczególne struktury mózgu rozwijają się nierównomiernie, a wpływ na występowanie tych zmian ma genetyka.

Statystyki wykazują, że nadpobudliwość psychoruchowa znacznie częściej występuje wśród chłopców, jednakże to zaburzenie jest diagnozowane również u dziewczynek.

Rozpoznanie ADHD stwierdza się między 6 a 9 rokiem życia. Objawy u dziecka są stałe i trwają powyżej sześciu miesięcy. Zaburzają one codzienne funkcjonowanie dziecka i ujawniają się w różnych okolicznościach: w domu, szkole oraz w czasie zabawy z rówieśnikami.

ADHD wśród dziewczynek

Dziewczynki, u których stwierdzono ADHD, znacznie częściej mają problemy z koncentracją uwagi, co przekłada się na osiągane wyniki w nauce i codziennej pracy. W przeciwieństwie do chłopców, u dziewczynek rzadziej występuje impulsywność oraz nadpobudliwość.

Badania wskazują, że dziewczynki znacznie lepiej niż chłopcy „maskują” swoje deficyty. Dlatego postawienie odpowiedniej diagnozy wśród dziewcząt z tym zaburzeniem jest trudne i niekiedy mylące. Z wiekiem objawy ADHD zmniejszają się, jednakże koncentracja uwagi w dalszym ciągu jest znacznie zaburzona.

Do niepokojących zachowań wśród dziewczynek należą:

  1. Zaburzenia koncentracji uwagi, które wpływają na niższe osiągnięcia (mimo włożonej przez dziecko pracy).
  2. Problemy z czytaniem oraz rozumieniem tekstu.
  3. Długi czas wykonywanych zadań – ciągłe rozproszenie przez bodźce zewnętrzne, przerywanie czynności.
  4. Duża trudność w podejmowaniu decyzji oraz problem z zaplanowaniem aktywności.
  5. Dziecko ucieka myślami, nie słucha komunikatu, który jest do niego kierowany.

Zobacz też: Jak pracować z dzieckiem z ADHD?

Zapamiętaj – to ważne!

Dziewczynki u których zdiagnozowano ADHD rzadziej niż chłopcy cierpią na współistniejące zaburzenia i choroby takie jak: depresja, zaburzenia zachowania oraz zaburzenia opozycyjno – buntownicze. U dziewcząt z ADHD częściej zauważa się występowanie zaburzeń lękowych oraz problemów z uzależnieniami.

ADHD i co dalej?

Istotne jest zrozumienie dziecka, u którego zdiagnozowano nadpobudliwość psychoruchową. Psychoedukacja dla rodziców i opiekunów to szczególny aspekt, który pozwoli lepiej dostrzegać potrzeby dziecka oraz ułatwi odpowiednie postępowanie i wsparcie. Natomiast dla dziecka ważna może być współpraca z psychologiem (ewentualnie terapia indywidualna), udział w zajęciach integracji sensorycznej, zajęciach rozwijających umiejętności społeczne. W formach pomocy wymieniana jest również farmakoterapia, która zajmuje się niwelowaniem objawów oraz polepszeniem funkcjonowania dziecka. Należy jednak pamiętać, że przyjmowane leki nie usuną przyczyny zaburzenia.

Aby skutecznie pomóc dziecku ze stwierdzonym ADHD, bardzo ważna jest współpraca wszystkich opiekunów oraz specjalistów, którzy wychowują, wspierają rozwój oraz dbają o lepsze funkcjonowanie dziecka.

Bibliografia:

Januszewska, E., Januszewski, A. (2016) Nadpobudliwość psychoruchowa — kryteria diagnostyczne, przebieg i trudności na różnych etapach rozwoju. Rocznik Filozoficzny Ignatianum, XXII / 2, 28- 51

Zobacz też: Presja i ciężar najmłodszych – zdrowie psychiczne naszych dzieci pod lupą

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Koronawirus ma z czym konkurować – oto najgorsze epidemie i pandemie w dziejach

najgorsze epidemie i pandemie
Epidemie nękały ludzkość od zarania dziejów. || – fot. 123rf.com

Choć pandemia koronawirusa ogarnęła cały świat, nie jest na szczęście tak groźna jak plagi, które nękały ludzkość w przeszłości. Oto najgorsze epidemie i pandemie w dziejach – wiedzieliście o nich?

1. Prehistoria: ok. 3000 p.n.e.

W północnozachodnich Chinach badacze odkryli liczące 5000 lat ruiny wioski, którą nawiedziła nieznana choroba. Zmarłych grzebano razem. Zdaniem archeologów i antropologów, epidemia szerzyła się zbyt szybko, aby dokonać godnego pochówku. Stanowisku nadano nazwę Hamin Mangha. Podobne odkrycia miały miejsce w innej wiosce, Miaozigou, co świadczy prawdopodobnie o tym, że prehistoryczna zaraza rozprzestrzeniła się w całym regionie.

2. Zaraza ateńska: 430 rok p.n.e.

Wiemy o niej dzięki zapiskom Tukidydesa – słynnego historyka, autora „Wojny peloponeskiej”. Ateny, będące wówczas militarną potęgą, toczyły wojnę ze Spartą. Niespodziewanie w pierwszym z państw-miast zaczęła szerzyć się nieznana zaraza, zbierająca obfite żniwo. Tukidydes podejrzewał, że choroba pochodzi z Etiopii. Nie znano na nią lekarstwa. Była jednakowo groźna dla ludzi starych i młodych.

3. Dżuma Justyniana: ok. 541-542

Choroba rozprzestrzeniła się w całej Europie i doprowadziła do wyludnienia znacznej części kontynentu. Za czasów Justyniana Bizancjum było mocarstwem; m.in. z powodu epidemii zaczęło podupadać. Co ciekawe, sam Justynian (znany choćby z tego, że wybudował słynną świątynię Hagia Sophia) zachorował na dżumę i przeżył.

Zobacz też: Czy przetrwamy pandemię?

4. Czarna śmierć: 1346-1353

Według niektórych szacunków doprowadziła do tego, że populacja Europy zmniejszyła się nawet o połowę. Dziś wiadomo, że za rozprzestrzenianie się dżumy odpowiadały m.in. pchły żerujące na gryzoniach. Czarna śmierć zapoczątkowała także powolny upadek gospodarki opartej na poddaństwie: po wygaśnięciu pandemii trudniej było znaleźć chętnych (i zdolnych) do pracy.

5. Epidemia cocoliztil: 1545-1548

Przykład na to, że śmiercionośne pandemie szerzyły się nie tylko w Azji i Europie. Cocolitzil znacząco przyczyniła się do wymarcia całej populacji Azteków. Chorobę przywlekli do Nowego Świata europejscy konkwistadorzy; rdzenna ludność nie była na nią uodporniona. Współcześni naukowcy ustalili, że pod tajemniczą nazwą – Cocolitzil – kryła się jedna z odmian salmonelli.

6. Grypa hiszpanka: 1918-1920

Dziś trudno sobie to wyobrazić, ale na hiszpankę zachorowało 500 milionów (!) ludzi na całym świecie, z czego jedna piąta zmarła. Organizmy wielu ofiar były osłabione po trudnym okresie I wojny światowej. Pandemia, wbrew swojej nazwie, wcale nie zaczęła się w Hiszpanii. Po prostu tamtejsza prasa, nieobjęta cenzurą w trakcie wojny, jako pierwsza zaczęła donosić o zgonach spowodowanych przez nieznaną dotąd chorobę.

Powyższy przegląd jest oczywiście niepełny. Wśród innych, powszechnie znanych epidemii/pandemii, można bowiem wymienić także: wielką zarazę w Londynie (1665-1666), dżumę w Marsylii (1720-1723), Rosji (1770-1772), a z bardziej współczesnych: AIDS, świńską grypę czy afrykańską ebolę.

Na podstawie:

livescience.comnaukawpolsce.pap.plnewsweek.pl

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

5 komiksów, które pokazują codzienność we dwoje – odnajdujesz w nich swój związek?

komiksy
Fot: "Those Comics" Facebook

Małe codzienne sprawy to coś, co buduje nasze życie. Często nie doceniamy niewielkich gestów i sytuacji. Szczególnie ważne jest to w związku. Chcemy by był on na dobre i na złe, byśmy mieli wsparcie, ale i swobodę spędzania wspólnego czasu. Te komiksy pokazują właśnie te chwile!

Autorką „Those Comics” grafik jest hPolaw. „Jestem studentką, która uwielbia rysować niemądre komiksy” – pisze na swoim oficjalnym Facebook’u. Czy takie znowu głupie? Chyba nie do końca. Można się przy nich zarówno śmiać, jak i wzruszyć. Przede wszystkim są jednak niezwykle ciepłym odzwierciedleniem życia we dwoje. Takie małe chwile, a cieszą!

Czy odnajdujesz w nich swój związek?
1. Niebezpieczne gry

 

2. Małe łóżko, duży problem

3. Bo godzina to szmat czasu

 

4. Grunt to się dobrze ułożyć

5. Bo na wspólny taniec zawsze jest pora!

Źródło: Those Comics Facebook

Zobacz też: Mówisz jedno, za chwilę robisz coś zupełnie przeciwnego? Oto komiksy, które rozbrajają rzeczywistość!

Redakcja

Portal o rodzinie.

Czy powinniśmy martwić się tym, co pies widzi na ekranie telewizora?

pies telewizor

Kiedy dzieci pójdą spać, rodzice bardzo często zmieniają kanał telewizyjny na taki, w którym mogą pojawić się elementy przemocy. Podczas oglądania drastycznych scen, właściciele psów nie wyprowadzają swoich czworonożnych przyjaciół z pokoju. Jednak może zauważyliście, że podczas oglądania przez Was telewizji, pies także patrzy się z zaciekawieniem w ekran? Co widzi i czuje w tym momencie? Przeczytajcie!

Czy pies rozumie to, co wyświetla się na ekranie telewizora?

Chronimy dzieci przed niebezpiecznymi scenami, by nie rozbudzać w nich strachu, lęku i oszczędzić im nocnych koszmarów. A co z psami? Niektórzy właściciele czworonogów przyznają, że niejednokrotnie zauważyli, że pies wystawiał kły i szczekał, gdy na ekranie telewizora pojawiło się inne zwierzę.

Zgodnie z artykułem opublikowanym w National Geographic autorstwa Liz Langley, w dziale zatytułowanym „Dziwne i dzikie”, psy mogą przetwarzać obrazy podobnie jak ludzie. Czworonogi nie tylko rejestrują obrazy telewizyjne, one są wystarczająco inteligentne, by rozpoznawać zwierzęta na ekranie, podobnie jak w prawdziwym życiu. Niektóre psy są wyraźnie podekscytowane, gdy usłyszą szczekanie – nie tylko same zaczynają szczekać, ale także podbiegają do telewizora.

Widzenie psów

Podczas gdy człowiek widzi trichromatycznie, psy widzą jedynie dichromatycznie, co oznacza, że rozpoznają barwę żółtą i niebieską. Ponadto ich oczy rejestrują zdecydowanie szybciej – wyjaśnia Langley.

Co ciekawe, stworzone zostały specjalne kanały telewizyjne dedykowane psom, które oferują programy ze znacznie większą liczbą klatek na sekundę, a także schematem kolorów zaprojektowanym z uwzględnieniem dichormatycznego widzenia.

Zobacz też: Koń terapeuta – czemu nie? Okiełznaj emocje i ściągnij cugle z Karoliną Czarnecką! WYWIAD

Masz wrażenie, że Twój pies podczas oglądania telewizji wydaje się być czasami w ogóle niezainteresowany? Langley uważa, że czworonogi, podobnie jak niektóre osoby, po pewnym czasie stają się znieczulone na telewizję, nawet gdy w programie pojawia się inne zwierzę. Co ciekawe, psy rasy pasterskiej, np. teriery, bardziej reagują na obiekty poruszające się po ekranie telewizora, podczas gdy psy gończe, wyróżniające się ostrością węchową, nie są nimi aż tak zainteresowane.

Badanie przeprowadzone w 2013 roku dowodzi, że nasi czworonożni przyjaciele potrafią wybrać zdjęcia psów spośród twarzy ludzi i innych zwierząt – dzikich i domowych. Psy rozpoznają podobieństwa pomiędzy osobnikami należącymi do tego samego gatunku.

Niektórzy właściciele psów, którzy zauważyli, że ich czworonożni przyjaciele reagują na treści telewizyjne, zaczęli dbać, by nie narażać ich na przemoc lub niebezpieczne obrazy. Z kolei inni postanowili się tym zupełnie nie przejmować. Do której grupy Ty należysz?

Źródła: psychologytoday, thebatk

Zobacz też: Pies – najlepszy przyjaciel rodziny?