Przejdź do treści

Odchudzanie według ajurwedy, czyli jak wrócić do równowagi

Podstawowym celem ajurwedy jest przywrócenie równowagi w organizmie

Dbają o nasze zdrowie. Uczą, jak się zdrowo i mądrze odżywiać. Robią to z sercem i pasją. Fascynują się jogą, medytacją i oczywiście kuchnią. Prowadzą stronę medytujemy.pl. Karolina i Maciej Szaciłło właśnie wydali kolejną książkę. „Chudnij w zgodzie ze swoją naturą” to nie dieta, ale sposób na zdrowie.

Karolina Szaciłło jest najlepszym dowodem na to, że dieta (chociaż to słowo nie powinno się pojawiać w naszym słowniku). autorzy uważają, że nie ma jednego idealnego sposobu odchudzania, jednej uniwersalnej diety dla każdego człowieka.

Każdy z nas jest inny, mamy odmienne temperamenty i inne zapotrzebowania energetyczne – różnimy się także pod względem budowy ciała, osobowości, podatności na stres, lęk i emocje.

Karolina po latach wypróbowywania najróżniejszych diet schudła 27 kilogramów. Swoje zmagania opisała w poprzedniej książce „Jem (to co) kocham i chudnę”. Poddała analizie swoje nawyki i doszła do wniosku, że jadła nie wtedy, kiedy czuła głód, tylko wtedy, kiedy pojawiały się emocje. Zaczęła pracę nad zmianą myślenia i stylu życia. Znalazła swój sposób na odchudzanie i teraz pomaga tysiącom kobiet i mężczyzn.

Zobacz też: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Jak schudnąć zdrowo?

Karolina schudła także dzięki ajurwedzie i to doświadczenie opisuje w najnowszej książce. Ta nauka liczy sobie blisko pięć tysięcy lat. Od 1979 roku Światowa Organizacja Zdrowia uznaje ajurwedę i zalicza ją do koncepcji „zdrowia i terapii”.

Podstawowym celem ajurwedy jest przywrócenie równowagi w organizmie. U podstaw nadwagi i otyłości leżą nie tylko przejadanie się czy nieodpowiedni styl życia, ale także nadmiar śluzu w organizmie, problemy z tarczycą czy insulinooporność.

Badanie u ajurwedyjskiego specjalisty polega na rozpoznaniu skąd bierze się nierównowaga. Dobierane są indywidualne wskazówki dietetyczne, zasady, czego unikać, a co włączyć do stylu życia. „Skutkiem ubocznym” owej równowagi jest spadek kilogramów. Ci, którzy chcieliby znaleźć więcej informacji o ajurwedzie, powinni sięgnąć po bestsellerową książkę Karoliny i Macieja – „Jedzenie, które leczy”.

Zobacz też: Jak być zdrowym? Rewolucji wegańskiej ciąg dalszy.

Zrób test!

W książce znajduje się test, a w nim pytania dotyczące wagi, jakości snu, trawienia, trawienia, budowy ciała czy koloru oczu. W zależności od wyniku testu, można wybrać odpowiednie 14- dniowe menu sezonowe (wiosenno-letnie i jesienno-zimowe). Autorzy dobierają przyprawy, zabiegi, asany jogi, medytacje, techniki oddechowe, których zadaniem jest wspieranie powrotu do zdrowia i równowagi oraz…. wymarzonej wagi oczywiście. A na dobry początek warto zrobić pyszną i zdrową owsiankę.

Owsianka z truskawkami, bananami i mlekiem kokosowym.

  • 70 g płatków owsianych
  • 200 ml wody
  • 200 ml mleka owsianego
  • 1 dojrzały (ekologiczny) banan pokrojony w plasterki
  • 5-6 pokrojonych na ćwiartki większych truskawek
  • 1 łyżka dobrej jakości masła sklarowanego
  • 2-3 szczypty kardamonu
  • syrop klonowy do smaku

Zalewamy płatki wodą. Dodajemy mleko, banany i truskawki. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy, aż płatki się rozkleją. Dodajemy masło sklarowane i kardamon. Mieszamy i zdejmujemy z gazu. Podajemy polane syropem klonowym.

„Chudnij w zgodzie ze swoją naturą” Wyd. Rebis

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Czy moja relacja z ćwiczeniami jest toksyczna?

ćwiczenia
Fot Andriy Bezuglov/ 123RF

W erze „diet culture” (kulturze diet), która jest bardzo opresyjna wobec ciała, trudna może być nie tylko relacja z jedzeniem, lecz także ze sportem. Idealne smukłe ciała medialnych trenerek, stroje sportowe, które na reklamach opinają płaskie brzuchy i chudziutkie uda – cóż, nie każdy tak wygląda. Owszem, regularne ćwiczenia są bardzo ważne, ale zdarza się, że stają się narzędziem do robienia sobie krzywdy. Kiedy powinna się nam zapalić czerwona lampka?

Toksyczna relacja z ćwiczeniami – pytania, które warto sobie zadać:
  • Czy za „ćwiczenia” uznaję tylko określony formy ruchu?

Wiele osób za ćwiczenia uznaje tylko konkretne formy ruchu, które wykonuje się w określonym celu. Niektórzy zapominają, że ćwiczeniami jest także taniec do ulubionej muzyki, długi spacer z psem czy poranne rozciąganie po spaniu. Co jeśli odłączymy ruch od założenia zmiany naszych ciał i skorzystamy z niego w celu redukcji stresu, zabawy, rozciągania, wyjścia do natury, rehabilitacji kontuzji, próbowania czegoś nowego, czy nawet połączenia z naszymi cennymi ciałami? – pytanie to zadaje Kristy Fassio, doradczyni zdrowia psychicznego z Waszyngtonu, której słowa cytuje huffpost.

Co ważne, nie chodzi tu o zaprzestanie stawiania sobie jakichkolwiek celów związanych z ruchem, ale raczej poszerzenie swojej perspektywy o to, jak wielki jest jego zakres i przy jak wielu okazjach tak naprawdę ćwiczymy.

  • Co się stanie, jeśli nie będę ćwiczyć przez tydzień?

Jeśli to pytanie wywołuje w Tobie stres, niewątpliwie warto pochylić się nad tematem. Owszem, regularność ćwiczeń jest ważna, ale jeśli nasz kalendarz zależny jest właśnie od nich i nie przewidujemy żadnych przerw – lub nie mamy otwartości na to, że mogą pojawić się sprawy ważniejsze niż trening – coś tu się nie zgadza. Co ważne, tydzień czy dwa bez ćwiczeń nie wpłyną negatywnie na Twoje zdrowie, ale jeśli sama myśl o tym wywołuje w Tobie trudności, pojawiająca się w związku z ćwiczeniami motywacja może nie być do końca zdrowa.

Zobacz też: “Łatwo jest przypiąć komuś łatkę lenia albo pustej lali” – Kaya Szulczewska i Ciałopozytyw! Czy soma już całkiem zgubiła psyche?!

  • Ćwiczenia redukują mój stres, czy raczej go wywołują?

Zgadza się, ćwiczenia mogą być jednym ze sposobów radzenia sobie ze stresem. Należy jednak podkreślić – „jednym z” – jeśli jest to Twój jedyny mechanizm łagodzenia napięcia, też nie jest dobrze.

Przyjrzyjmy się jednak przede wszystkim przeciwieństwu tego typu sytuacji, czyli ćwiczeniom, które de facto zamiast pomagać, powodują opisywany tu stres. Warto odnieść się do wcześniejszych punktów – jeśli nie jesteśmy elastyczni w swoim postrzeganiu ruchu, jesteśmy zależni od kalendarza treningów i nie wyobrażamy sobie kilku chwil odpuszczenia, siłą rzeczy pojawi się dodatkowe napięcie. Napięcie, które niewątpliwie jest dla nas toksyczne.

Zagadnienie jest oczywiście znacznie szersze i warto, abyśmy przyglądali się sobie oraz swoim przekonaniom w tym aspekcie. Bądźmy uważni nie tylko na to, co nam służy, lecz także to, co pod przykrywką „troski o siebie” tak naprawdę robi nam krzywdę. Granica jest czasami bardzo cienka – dla swojego dobra starajmy się jej nie przekraczać.

Pamiętaj, dieta i ćwiczenia to nie jest jedyny sposób na dbanie o siebie!Jeśli czujesz, że musisz przestać, nie ulegaj naciskom, że „dasz radę pokonać swoje ciało – nie musisz z nim walczyć!Nie osiągnąłeś/łaś super szczupłości, więc to oznacza, że nie ćwiczysz wystarczająco ciężko? Nie, to nie powinien być wyznacznik!

Zobacz też:Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Inspiracja: huffpost

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Zastanówmy się, po co właściwie nam… brwi?

unsplash.com – Gdy ogarnia nas trema lub jesteśmy zestresowani, mamy tendencję do nieporuszania brwiami.

Brwi są tak niepozornym elementem ludzkiego ciała, że wiele osób nie potrafi nawet odpowiedzieć na pytanie, do czego nam służą. Postaramy się rozwikłać tę zagadkę!

Naukowcy z Uniwersytetu w Yorku odkryli, że już praprzodek człowieka – żyjący ok. 300 000 lat temu homo heidelbergensis – miał grubą, pojedynczą brew, przypuszczalnie większą niż u Neandertalczyka. Badacze zaczęli się zastanawiać, jaka była jej funkcja i dlaczego w ciągu tysięcy lat przeobraziła się w dwie znacznie skromniejsze.

Czy stopniowy zanik brwi wiązał się z faktem, że nasi przodkowie z czasem przestali mieszkać w jaskiniach? A może wynikał z tego, że masywna szczęka nie mogłaby prawidłowo funkcjonować bez równie solidnej kości brwiowej? Takie teorie rozważali brytyjscy naukowcy. Postanowili je zweryfikować za pomocą zaawansowanej, komputerowej symulacji, obrazującej ewolucję naszego gatunku.

Naturalne „komunikatory”…

Rezultat badań zaskoczył naukowców: okazało się, że zanik jednej brwi na rzecz dwóch mniejszych umożliwił nam wyraźniejszą ekspresję. Innymi słowy, był związany z rozwojem zdolności komunikacyjnych człowieka. Rzeczywiście, trudno sobie wyobrazić, aby poczciwy heidelbergensis umiał wyrażać za pomocą mimiki inne emocje niż strach czy wrogość. Jego pojedyncza brew pozostawała niemal nieruchoma. Mając do dyspozycji dwie, jak również szersze czoło, jesteśmy w stanie okazywać całe spektrum uczuć. Naukowcy nadal nie wiedzą jednak, czy najpierw ewoluowała nasza kość brwiowa – i dzięki temu nauczyliśmy się wyrażać multum emocji – czy też stało się na odwrót: rozwinęliśmy zdolności komunikacyjne na tyle, że doprowadziły do zmian w obrębie ludzkiej twarzy. Mogło zdarzyć się też tak, że procesy anatomiczne i rozwój umysłu postępowały jednocześnie. W tej materii niezbędne są dalsze badania.

Zobacz też: Self-care bez wychodzenia z domu – 10 sposobów!

… i filtry

Gdy ogarnia nas trema lub jesteśmy zestresowani, mamy tendencję do nieporuszania brwiami. Unosimy je za to gwałtownie i opuszczamy w chwili, gdy kogoś rozpoznamy, wyrażamy za ich pomocą zdumienie, oczekiwanie, skupienie itd. Są narzędziem do komunikacji, rozwijanym przez 300 000 lat ewolucji! Świadczy o tym m.in. fakt, że za ich ruch odpowiada aż 12 mięśni. Ale to niejedyna funkcja brwi. Od dawna mówi się, że stanowią także naturalny „filtr” chroniący oczy przed wilgocią, pyłem i innymi zanieczyszczeniami. Mają więc nie tylko duży wpływ na nasze relacje z innymi ludźmi, ale również zdrowie. Zawdzięczamy więc brwiom całkiem wiele – nawet jeśli wydają nam się tylko mało użyteczną kępką włosów.

Na podstawie: psychologytoday.com

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

6 porad ekologicznego rodzicielstwa

eko rodzicielstwo
Fot choreograph/ 123RF

Ciąża to idealny czas na zaprzyjaźnienie się z naturą i przyrodą, a także okazja do rozpoczęcia prowadzenia ekologicznego trybu życia. Każdego dnia narażeni jesteśmy na toksyczne chemikalia, które niekorzystnie wpływają zarówno na nasze zdrowie, jak i otoczenie. Nadeszła pora na zmiany! Eko rodzicielstwo – oto 6 istotnych porad!

1. Ekologiczny pokoik

Podczas aranżacji pokoju dla nowego członka rodziny, choć oczywiście także i dla przedszkolaka czy nastolatka, warto wybierać nietoksyczne farby – pozwoli ograniczyć to ryzyko kontaktu z niepotrzebnymi chemikaliami. Ponadto nawet meble, dywany czy dekoracje mogą zawierać lotne związki organiczne (LZO) czyli substancje chemiczne, które w wysokich stężeniach powodują bóle głowy lub nudności. Poszukajcie mebli wykonanych z litego drewna, zwiększcie wentylację i zwróćcie uwagę na temperaturę oraz wilgotność w pomieszczeniu. Gorąco i wilgoć sprzyjają uwalnianiu większej ilości LZO.

2. Pieluchy wielorazowe

Pieluchy jednorazowe, choć młodym rodzicom ułatwiają życie, niekorzystnie wpływają na środowisko – pampersy niemalże zawładnęły wysypiskami śmieci. Pieluchy wykonane z materiału wielokrotnego użytku, mimo iż wymagają prania, są o wiele bardziej ekologiczne. Jeśli mimo wszystko zdecydowaliście się na zakup jednorazowych, wybierzcie te biodegradowalne.

3. Ekologiczne środki czystości

Większość środków czystości, które zawładnęły półkami sklepowymi, przepełnione są toksycznymi chemikaliami, szczególnie niebezpiecznymi dla kobiet w ciąży i małych dzieci. Dlatego popularne środki czyszczące lepiej zamienić na równie skuteczne i zdecydowanie bezpieczniejsze produkty, które znajdują się niemal w każdym domu – ocet, soda oczyszczona czy sok z cytryny.   

4. Drewniane zabawki

Niestety, wciąż w wielu plastikowych zabawkach ukryte są szkodliwe dla dzieci chemikalia. Dodatkowo tanie, plastikowe butelki, miseczki czy smoczki zawierają toksyczny bisfenol A, będący trującym związkiem organicznym. Warto rozważyć używanie szklanych butelek, a szkodliwe, niewiadomego pochodzenia plastikowe zabawki zastąpić drewnianymi, najlepiej produkowanymi w Polsce.

Zobacz też: Gluten, laktoza, masło czy margaryna? Dr Hanna Stolińska obala żywieniowe mity! [WYWIAD]

5. Ekologiczna żywność

Przygotowanie domowych przecierów dla niemowląt, które jest niezwykle proste, pozwoli uniknąć nadmiaru soli, cukru i konserwantów. Ponadto pamiętajmy, że niektóre dzieci mogą być szczególnie wrażliwe na pestycydy, które znajdziemy głównie w nawożonych jabłkach, gruszkach czy brzoskwiniach. Dlatego wybierajmy ekologiczne owoce i warzywa, których spożycie nie wpłynie negatywnie na zdrowie zarówno dzieci, jak i rodziców.

6. Kąpiel

Nie zapominajmy o oszczędzaniu wody podczas kąpieli, czy w trakcie zmywania naczyń. Plastikowe zasłony prysznicowe zastąpmy tymi wykonanymi z tkanin, a przepełnione chemią produkty kosmetyczne – naturalnymi. Skorzysta na tym nie tylko ekologia, lecz także cała Twoja rodzina!

Zobacz też: 5 EKO-sposobów, jak oszczędzać prąd

Mamy, cieszmy się wolnymi wieczorami z przyjaciółkami – apeluje mama 7 DZIECI!

relaks
Fot Screen Constance Hall Facebook

Dla dużej części kobiet macierzyństwo jest spełnieniem marzeń. To przepiękne doświadczenie, ale wiąże się z poświęceniem większości czasu dziecku, zwłaszcza w początkowym okresie życia. Jednak… nie zapominajmy o sobie, relaksie i chwili oddechu, którego większość mam naprawdę potrzebuje. Cieszmy się wolnymi wieczorami z przyjaciółkami – apeluje jedna z australijskich blogerek.

Niecodzienny wpis

Constance Hall, 36-letnia mama siódemki dzieci (!), blogerka z Perth w Australii, na swoim profilu na Facebooku umieściła ciekawy, ale nieco zaskakujący post. Zachęca w nim swoje koleżanki do spędzania wieczorów z przyjaciółmi. Oczywiście wpis dotyczy wszystkich kobiet, jednak w szczególności dedykowany jest tym, które zaznały uroku macierzyństwa. Tym, które wiedzą czym są nieprzespane noce, nieustanna opieka na dzieckiem i niemalże absolutny brak czasu dla siebie.

Constance przekonuje, że zamiast zastanawiać się, czy w domu jest porządek, lepiej zrelaksować się i spędzić miło czas z przyjaciółkami. Bycie mamą to jedyna, niepowtarzalna i przepiękna życiowa przygoda, która niestety wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Pierwsze miesiące po porodzie, niczym nie przypominają dotychczasowego życia. Kolejne lata również nie należą do najłatwiejszych. Wiadome jest, że rodzina jest najważniejsza, jednak w tym codziennym pędzie, nie możemy zapominać o sobie!

Relaks mimo wszystko

Constance, kilka dni po umieszczeniu na portalu społecznościowym wpisu, wybrała się z  koleżankami na drinka, zostawiając córeczkę pod opieką męża. Wysłała mu jedynie wiadomość, że nie wróci do domu o tej samej porze co zwykle i poprosiła o przygotowanie dziewczynce obiadu. Niestety, powrót do domu okazał się dla niej dużym zaskoczeniem. W kuchni panował ogromny bałagan – wszystkie garnki i talerze leżały brudne, co doprowadziło do kłótni pomiędzy rodzicami. Poranek również nie przypominał żadnego z dotychczasowych – przygotowywanie kanapek w pośpiechu, spóźnienie do szkoły, nerwy, stres i ten okropny bałagan. Jednak jak wyznaje mama, absolutnie nie żałuje wieczornego wyjścia z przyjaciółkami.

 „Warto było… i będę to robić dalej. Na tym polega życie…” – pisze.

Życie polega na nieustannym nadrabianiu zaległości, ale dzieci w przyszłości nie będą pamiętały spóźnień w szkole czy gorączkowego poranku. Nie zapomną za to uśmiech odprężonej i spełnionej mamy.

Wpis odważnej mamy cieszy się ogromną popularnością, pojawiło się pod nim mnóstwo pozytywnych komentarzy, głównie mam, które chwaliły postawę Constance. Nie zapominajmy o sobie, każdej z nas należy się chwila relaksu!

Źródło: dailymail

Zobacz też: Czy moja relacja z ćwiczeniami jest toksyczna?