Przejdź do treści

Jak się nie starzeć?

Jak się nie starzeć?
Alkohol ma olbrzymi wpływ na procesy starzenia. – Fot. Pixabay

Alkohol ma olbrzymi wpływ na procesy starzenia. Nadużywanie go może spowodować nie tylko starzenie się skóry, ale także narządów wewnętrznych, co może prowadzić do różnych chorób. Ostatnie badania potwierdzają, że nawet umiarkowane picie alkoholu może mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie.

Jak się nie starzeć? Pamiętaj o wodzie!

Z upływem czasu nasz organizm jest mniej odwodniony i – z ciągle niezbadanych powodów – mniej chce nam się pić.

Przez to właśnie często starsi ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy, że mogą być odwodnieni. Alkohol wypłukuje wodę z organizmu, problem więc poważnie się nasila, kiedy dodatkowo go spożywamy.

Skóra

Kiedy się starzejemy, nasza skóra staje bardziej sucha i cieńsza. To naturalny, wewnętrzny proces, którego nie możemy kontrolować.

Zewnętrzne starzenie następuje wtedy, kiedy nasza skóra starzeje się z powodu zanieczyszczeń powietrza lub sposobu, w jaki żyjemy.

To czynnik, który możemy kontrolować – nadmiar alkoholu sprawia, że nasze ciało jest odwodnione co powoduje nadmierne wysuszenie skóry – mniejsze spożycie alkoholu lub jego wykluczenie może temu zapobiec.

Zobacz też: Dieta, która pomoże nam zakwitnąć na wiosnę!

Narządy wewnętrzne

Alkohol może zakłócać pracę narządów wewnętrznych i powodować, że będą się one prędzej starzeć. Osoby nadużywające alkoholu są bardziej narażone na uszkodzenie wątroby, jednak jak wykazały badania, nawet umiarkowane picie może prowadzić do otłuszczenia wątroby. Picie alkoholu obciąża także nerki.

Mózg

Każdy napój z zawartością alkoholu wpływa bezpośrednio na pracę mózgu. Nadużywanie alkoholu przez dłuższy czas powoduje zmniejszenie ilości komórek, uszkodzenie mózgu i pewien rodzaj demencji. Symptomami są trudności z oceną sytuacji, organizacją, kontrolą emocji, problemami ze skupieniem i wybuchami złości.

System immunologiczny

Zbyt częste picie alkoholu może spowodować to, w jako sposób ciało radzi sobie ze śmiertelnymi chorobami takimi jak gruźlica czy zapalenie płuc, co może być poważnym problemem dla ludzi w starszym wieku

Zobacz też: 5 porad dietetyczki – jedzenie, które uczyni cię szczęśliwym

Serce

Czerwone wino zawiera antyoksydanty (polifenole), które mogą obniżać poziom cholesterolu i chronić naczynia krwionośne. Spożywane w umiarkowanych ilościach (kieliszek dziennie) może mieć pozytywny wpływ na serce. Jednak zbyt duża ilość wina może prowadzić do arytmii i wysokiego ciśnienia.

Źródło: webMD.com

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Szpital na peryferiach, w lesie! Tak leczą w Norwegii

Termin “friluftssykehuset” pochodzi od norweskiego pojęcia “friluftsliv” – spędzanie czasu na łonie natury, w połączeniu ze słowem oznaczającym szpital, “sykehus”. – fot. snohetta.com

Friluftsliv to norweska tradycja, której głównym założeniem jest spędzanie jak największej ilości czasu na świeżym powietrzu. To zbitka trzech słów: „fri”, znaczącego „wolny”, „luft”, tłumaczonego na „powietrze” i „liv” oznaczającego „życie”. Skandynawowie wierzą w zbawienny wpływ natury na zdrowie. Dlaczego więc trzymać chorych w szpitalach?

Dwa największe szpitale w Norwegii – Szpital Uniwersytecki w Oslo oraz Szpital Sørlandet Kristiansand, z pomocą fundacji Friluftssykehuset (dosłownie: szpital na wolnym powietrzu), stworzyły miejsca wypoczynku dla chorych na świeżym powietrzu. Zbudowali parę odosobnionych, drewnianych domków w odległości krótkiego spaceru od lecznic.

Można do nich dojść drewnianymi deptakami, które prowadzą prosto do niewielkich tarasów. Każdy domek składa się z pokoju głównego, mniejszego pokoju na terapię i zabiegi oraz łazienki.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dziecka – 11 skutecznych sposobów i jeden wątpliwy

Mini-szpital w lesie?

Za projekt odpowiada uznana pracownia architektoniczna Snøhetta. Bliźniacze domki o asymetrycznej bryle o powierzchni 35 m² są dostosowane do osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, a wejście jest na tyle duże, że mieszczą się tam także łóżka szpitalne. Wnętrza wyłożono dębem, wspaniale komponującym się z otoczeniem. Z czasem drewno, z którego zbudowane są kabiny, zmieni kolor na szary, dzięki czemu wtopią się w otoczenie.

Maren Østvold Lindheim, psycholog dziecięca ze Szpitala Uniwersyteckiego w Oslo, wyjaśnia, że “przenoszenie pacjentów poza teren szpitala w zaciszne miejsce, pozwala im się odprężyć i odzyskać siły na dalsze leczenie. Przebywanie na łonie natury dodaje im nadziei, energii, oraz wpływa pozytywnie na kreatywność”.

Pobyt w domkach jest oferowany dzieciom i młodzieży do lat 18 po konsultacji z lekarzem, ich rodzice mogą towarzyszyć wizytom. Także i dorośli pacjenci mogą tam przebywać popołudniami oraz w weekendy.

Fundacja Friluftssykehuset zamierza zbudować więcej takich placówek zarówno w Norwegii, jak i za granicą.

Żródło: dobrewiadomosci.net.pl ; snohetta.com ; www.friluftssykehuset.no

Zobacz też: Niepłodność po koreańsku

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Marnowanie żywności – problem, którego skala jest większa niż sądzimy

Marnowanie żywności
fot. 38pr

W Europie wyrzuca się średnio ok. 179 kg żywności/osobę rocznie. Szacuje się, że w samej Polsce wynik ten wynosi aż 235 kg, gdzie do kosza najczęściej trafia aż 50% kupionego pieczywa oraz 1/3 warzyw i wędlin. Skutki takiego marnotrawstwa odbijają się nie tylko na domowym budżecie, ale mają również wymiar ekonomiczny, społeczny i ekologiczny. To, co kupujemy i w jakich ilościach, ma realny wpływ na otaczające nas środowisko oraz zmiany klimatu.

Zobacz też: Jestem czekoladoholikiem! Czyżby wszystkiemu winne było DNA?

Nieekologicznie

Marnotrawstwo żywności wywiera negatywny wpływ na wiele aspektów naszego życia. Mało kto ma świadomość, że ponad 20% produkcji gazów cieplarnianych dotyczy produkcji, przetwarzania oraz transportu żywności. Powstający w czasie psucia się żywności metan, jest prawie dwudziestokrotnie bardziej niebezpiecznym gazem cieplarnianym niż CO2.

Ponadto, produkcja żywności wymaga dużych nakładów ze strony środowiska, głównie wody i energii, które są marnotrawione wraz z wyrzuconą żywnością. Wyrzucenie do kosza 1 kg wołowiny wiąże się ze zmarnowaniem od 5 do 10 ton wody użytej na jej wyprodukowanie.

Nieekonomicznie

Marnotrawstwo żywności jest nie tylko szkodliwe dla środowiska, ale również nieuzasadnione ekonomicznie. Przyczynia się ono do zwiększenia konsumpcji żywności, co w przypadku pojawienia się ograniczeń jej dystrybucji, może skutkować wzrostem cen żywności.

To z kolei może spowodować, że dla większości konsumentów zakup pełnowartościowej żywności nie będzie możliwy, przez co będą oni kupować produkty gorszej jakości, co przyczyni się do tzw. ubóstwa jakościowego konsumowanych dań. Mimo że obecnie w produkcji żywności obowiązuje głównie odwrotny trend, wywołany efektem skali i koszt jednostkowy produktów spożywczych spada, tego typu sytuacje już się dzieją.

Zobacz też: 7 EKO-sposobów, jak oszczędzać wodę!

„Przysmaki Zachodu”

W 2009 roku Oscar Nogueira ostrzegał, że rosnąca popularność jagód acai, będących dla wielu mieszkańców amazońskiej dżungli głównym źródłem protein, sprawia, że „typowe jedzenie biednych ludzi staje się czymś w rodzaju przysmaku”, osiągając status „superfood”[1].

Problem polega na tym, że mieszkańcy krajów wysokorozwiniętych w przeciwieństwie do Indian mają znacznie większy dostęp do bogatej w składniki odżywcze żywności. Niestety, w związku z panującym trendem, coraz częściej jagody acai, zamiast trafiać do społeczności lokalnej, kierowane są  na eksport. Wątek moralny nie jest tu bez znaczenia.

Marnowanie żywności przez konsumentów z „bogatej Północy” jest zwyczajnie nieetyczne ze względów na problem ubóstwa oraz biedy na świecie. W jaki sposób można zatem temu zapobiec.

Unia Europejska w walce z marnotrawieniem jedzenia

Problem nie mógł zostać niezauważony przez Parlament Europejski. W nowelizacji dyrektywy odpadowej dodana została kategoria „odpady żywności” oraz zapisy dotyczące redukcji, prewencji, budowania świadomości, monitoringu i przekazywania nadwyżek żywności. To nie wszystko. Państwa członkowskie powinny wprowadzić środki mające na celu promowanie zapobiegania powstawania oraz redukcji odpadów żywności.

Zgodnie z Agendą na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030, przyjętą przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych (ONZ) w dniu 25 września 2015 r., środki te powinny mieć na celu zapobieganie powstawania odpadów żywności i zmniejszenie ich wytwarzania w produkcji podstawowej, przetwórstwie i produkcji, w sprzedaży detalicznej i innej dystrybucji, w restauracjach i usługach gastronomicznych oraz w gospodarstwach domowych.

Państwa członkowskie powinny dążyć do osiągnięcia orientacyjnego ogólnounijnego celu zmniejszenia ilości odpadów żywności o 30% do 2025 r. i o 50% do roku 2030. Co więcej, państwa członkowskie powinny wprowadzić zachęty do zbierania niesprzedanych produktów spożywczych na wszystkich etapach łańcucha dostaw żywności oraz wspierać bezpieczne przekazywanie ich dalej, w tym organizacjom charytatywnym.

Kolejnym krokiem będzie podjęcie środków mających na celu zachęcanie do recyklingu, w tym kompostowania i fermentacji bioodpadów, a także zachęcanie do stosowania materiałów powstałych z bioodpadów. Wszystko w sposób zapewniający wysoki poziom ochrony środowiska.

Zobacz też: Jak być zdrowym? Rewolucji wegańskiej ciąg dalszy.

Twój wybór ma znaczenie

14 sierpnia 2019 roku Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Na jej podstawie sprzedawcy żywności w placówkach o powierzchni sprzedaży powyżej 250 m kw. będą zobligowani do zawierania umów z organizacjami pozarządowymi o nieodpłatnym przekazywaniu jedzenia na cele społeczne, a także są zobowiązani do opłat za każdy kilogram marnowanej żywności. Niestety, jak wynika z danych Eurostatu, sprzedaż hurtowa i detaliczna odpowiada jedynie za 5% strat, podczas gdy gospodarstwa domowe za 42% marnowanej żywności. Właśnie dlatego decyzje zakupowe pojedynczych osób mają tak ogromne znaczenie.

 

Więcej informacji o tym, jak można zapobiegać zmianom klimatu już wkrótce znajdziecie tutaj.

[1] https://www.bloomberg.com/news/articles/2009-05-14/-

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

„Ludzie nie chcą umierać – nie mają siły, aby kontynuować życie” prof. Brunon Hołyst na konferencji 10 września 2019

prof. Brunon Hołyst – mat. Polskie Towarzystwo Suicydologiczne

We wtorek po raz 16. obchodziliśmy Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Z tej okazji w ramach kampanii społecznej „Życie warte jest rozmowy” w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie odbyły się Wykłady Otwarte. Głównym celem było przybliżenie szerokiej publiczności podstawowej wiedzy na temat zapobiegania samobójstwom w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem wysokiej ilości samobójstw wśród mężczyzn.

Co 40 sekund jedna osoba na świecie odbiera sobie życie. Rocznie niemal 800 tys. ludzi popełnia samobójstwo – to więcej niż umiera wskutek malarii, raka piersi, morderstw czy wojen – alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Wydarzenie otworzył prof. Brunon Hołyst – kryminolog, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Na początku podał kilka danych epidemiologicznych. Samobójstwo to problem globalny. Zbiera obfite plony na świecie – 800 tys. osób rocznie, co 40 sekund ginie człowiek, 15 osób dziennie w Polsce. Jest to pierwsza przyczyna śmierci pośród ludzi w wieku 15-29 lat.

Profesor Hołyst wyznał: Moim marzeniem jest, aby komunikaty o śmierci samobójczej były podawane jak o ofiarach wypadków samochodowych. Trzeba budować świadomość suicydologiczną. Komunikaty powinny być podawane razem z przyczyną samobójstwa, aby móc racjonalnie zapobiegać. Nie znamy 70% motywów samobójstw. Jeżeli policja stwierdzi, że nie było udziału osób trzecich, to umarza sprawę i nie dochodzi przyczyn.

Można zapobiegać samobójstwom. Dotychczas 28 państw na świecie opracowało Narodowe Programy Zapobiegania Samobójstwom. W Polsce również powinien zostać opracowany taki program. Przykład innych krajów pokazuje, że jest to skuteczne. W Japonii było 30 tys. samobójstw rocznie. Dzieci samobójców podniosły alarm i wprowadzono program zapobiegawczy. Efekt – liczba samobójstw spadła o 10%. W Szkocji wprowadzono program „Wybieram życie” i liczba zmalała o 18%.

Prof. Brunon Hołyst stwierdził: W Polsce nasza ambicją jest zmniejszenie liczby samobójstw o 10%. Polskie Towarzystwo Suicydologiczne chce przejść do praktycznego działania. Obecnie efektywność profilaktyki jest niska – ratujemy ciało, a nie ratujemy duszy. Nie usuwamy motywów.

W literaturze suicydologicznej podkreśla się rolę przyjaźni i przyjaciół w profilaktyce suicydalnej. W rodzinach bywają duże konflikty. Czasami nic tak nie dzieli ludzi jak wspólne mieszkanie. Trzeba budować zespoły wsparcia złożone z przyjaciół – ludzi chętnych, aby przed wszystkim wysłuchać – bo lżej się żyje, gdy nie trzeba samemu przeżywać bólu.

Świat jest nam potrzebny, ale i my jesteśmy potrzebni światu. Żyj – bo gdy umrzesz, świat umrze razem z tobą – zakończył profesor.

Zobacz też: Na świecie co 60 sekund popełnia samobójstwo mężczyzna” [WIDEO]

Ambasador kampanii – Michał Czernecki

#życie warte jest rozmowy

Ambasadorem kampanii „Życie warte jest rozmowy” jest Michał Czernecki – polski aktor teatralny, telewizyjny i filmowy.

W ubiegłym roku media obiegła informacja, że aktor dwukrotnie próbował odebrać sobie życie. Swoją historię opowiedział w szczerej rozmowie z Moniką Sobień.

Aktor podkreślał, że po wydaniu książki „Wybrałem życie” (wyd. Pascal, 2018) czytelnicy podchodzili do niego i …„nikt nie mówił o moim życiu, wszyscy o swoim życiu w odniesieniu do książki. Mnie ona pomogła skonfrontować się z czymś czego nie mogłem nazwać. Gdyby nie 20 lat w procesie terapii nie byłbym w stanie o tym mówić. Książka była mi potrzebna, aby zamknąć jakiś etap. Ja wiem o czym mówię. Wiem co znaczy jedna rozmowa w krytycznym momencie.”

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Odwodnienie u dzieci – jak działają rotawirusy [INFOGRAFIKA]

Rotawirusy
fot.Pixabay

Ostra biegunka u dziecka jest problemem, z którym w pewnym momencie musi zmierzyć się chyba każdy rodzic. Jej najczęstszą przyczyną są zakażenia rotawirusowe, a najczęstszym
i zarazem najpoważniejszym skutkiem jest odwodnienie
. Jak w porę rozpoznać zagrożenie, co robić, gdy się pojawi i czy można mu zapobiec?

Zobacz też: Olejek esencjonalny z rozmarynu poprawia pamięć

Jak zaczyna się choroba?

Choroba zwykle zaczyna się od nagłych, intensywnych wymiotów i gorączki. Niedługo potem dochodzi ostra, wodnista biegunka, która trwa przez kilka dni.

Wymioty ustępują na ogół po 24-48 godzinach. Natomiast bóle brzucha i nieprawidłowe stolce mogą utrzymywać się nawet dwa tygodnie. Tak w telegraficznym skrócie przebiega zakażenie rotawirusowe. Z badań wynika, że każde małe dziecko przechodzi je co najmniej raz w życiu, a niektóre wielokrotnie – tłumaczy lek. Piotr Hartmann, prezes Fundacji Rozwoju Pediatrii. 

Skutkiem wymiotów i biegunki jest utrata z organizmu wody i elektrolitów. Jeśli nie są one w wystarczającym stopniu uzupełniane, może dojść do odwodnienia i konieczności pobytu w szpitalu. Taki scenariusz ma miejsce w przypadku aż 40 procent chorych z biegunką rotawirusową, co w przełożeniu na liczby oznacza od 20 do 30 tys. hospitalizacji w Polsce rocznie. Większość z nich dotyczy dzieci do 4. roku życia.

OTWÓRZ DARMOWĄ INFOGRAFIKĘ POWSTRZYMAJ ROTAWIRUSY!

Zobacz też: Hartowanie niemowlaka jesienią – werandowanie – poznaj porady położnej!

Młodszy wiek, większe ryzyko

Ryzyko odwodnienia jest powiązane z wiekiem. Im młodsze dziecko, tym łatwiej i szybciej dochodzi do utraty z organizmu płynów. Najbardziej zagrożone są maluchy poniżej 6. miesiąca życia.

Wynika to z faktu, że organizmy najmniejszych dzieci mają nie tylko dużą zawartość wody (94 proc. u noworodków, 75 proc. u niemowląt, dla porównania – 65 proc. u dorosłego), ale również duże zapotrzebowanie na wodę. Niemowlę, w przeliczeniu na kg masy ciała, potrzebuje 4 razy więcej płynów niż człowiek dorosły. Nie bez znaczenia jest także szybszy metabolizm u małego dziecka i ograniczone możliwości komunikowania swoich najbardziej podstawowych potrzeb.

To wszystko sprawia, że przebieg zakażenia rotawirusowego może być w przypadku najmniejszych dzieci gwałtowny i nieprzewidywalny. Czasami potrzeba 2-3 dni, aby silne wymioty, gorączka i oddawanie wielu wodnistych stolców doprowadziły do poważnego odwodnienia. Ale jeśli dziecko odmawia picia, wymiotuje po każdej próbie napojenia i oddaje obfite, płynne stolce, to może się to wydarzyć nawet w kilka godzin!

OTWÓRZ DARMOWĄ INFORGAFIKĘ „POWSTRZYMAJ ROTAWIRUSY”

Zobacz też: Kwasy omega-3 – sposób na odporność! Co musisz o nich wiedzieć i gdzie możesz je znaleźć?

Sygnały ostrzegawcze

Jak rozpoznać, że dziecku grozi odwodnienie? Nasilenie objawów zależy do stopnia utraty wody z organizmu. Podstawowym parametrem jest określenie procentowego ubytku masy ciała, czyli porównanie aktualnej wagi dziecka z wagą tuż przed zachorowaniem.

Zmniejszenie wagi ciała o mniej niż 5 proc. oznacza odwodnienie lekkie, strata rzędu 5-10 proc. może świadczyć o odwodnieniu średnim, a powyżej 10 proc. o ciężkim.

Jeśli wykonanie powyższego wyliczenia nie jest możliwe albo trudno o interpretację wyniku (przy podobnym poziomie odwodnienia niemowlę traci więcej masy ciała niż starsze dziecko) warto zwrócić uwagę na inne czynniki:

  • Odwodnienie lekkie – dziecko jest raczej spokojne, elastyczność skóry jest tylko nieznacznie zmniejszona, ma normalne pragnienie, błony śluzowe (np. wnętrze jamie ustnej) wilgotne, gałki oczne prawidłowo napięte, płacze łzami, serce bije prawidłowo.
  • Odwodnienie średnie – dziecko jest niespokojne, pobudzone, pije łapczywie, błony śluzowe są suche, gałki oczne zapadnięte, przy płaczu pojawia się niewiele łez, serce bije szybciej, elastyczność skóry jest zmniejszona.
  • Odwodnienie ciężkie – dziecko jest apatyczne, podsypiające, pije słabo lub wcale, błony śluzowe są bardzo suche, gałki oczne zapadnięte, nie ma łez, serce bije znacznie szybciej, występuje skąpomocz, elastyczność skóry jest znacznie upośledzona.

Warto również notować objętość wypijanych przez dziecko płynów. W przypadku konsultacji lekarskiej pomoże to specjaliście ustalić, jakie jest zapotrzebowanie organizmu w wodę i określić możliwości dalszego leczenia w domu – radzi ekspert.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dziecka – 11 skutecznych sposobów i jeden wątpliwy

Woda na ratunek

Od stopnia odwodnienia zależy dalszy sposób działania.

Dzieci odwodnione w stopniu lekkim i średnim mogą być nawadniane doustnie w domu. W przypadku niemowląt jest to możliwe po uprzedniej konsultacji z lekarzem – tłumaczy dr Piotr Hartmann.

W uzupełnieniu niedoboru wody i elektrolitów najlepiej sprawdzają się dostępne bez recepty doustne płyny nawadniające. Stanowią one mieszaninę elektrolitów i glukozy, łatwiej przyswajalną przez organizm.

Ale można również podawać choremu niskozmineralizowaną wodę, herbatę, jogurty, kompot jabłkowy czy zupy – wystarczy je lekko posolić. Natomiast nie są wskazane napoje gazowane, w tym typu cola, słodkie napoje czy soki, które ze względu na dużą zawartość cukru mogą spowodować wtórną biegunkę.

W przypadku ciężkiego odwodnienia konieczny jest pobyt w szpitalu w celu zastosowania bardziej skutecznych metod, tj. nawadnianie dożylne (kroplówka) lub nawadnianie przez zagłębnik nosowo-żołądkowy (cienka rurka biegnąca przez nos do żołądka). Trzeba też liczyć się z możliwością powikłań zdrowotnych, np. rozwojem przednerkowej niewydolności nerek. W krajach rozwijających się ostra biegunka i będące jej skutkiem ciężkie odwodnienie jest główną przyczyną śmierci dzieci poniżej 5. roku życia.

Zobacz też: Trening umiejętności społecznych, czyli o tym jak możemy polepszyć naszą komunikację społeczną

Szczepienie się opłaca

Kiedy już dojdzie do ostrej biegunki u dziecka, to możliwości działania są ograniczone. Jedynym sposobem terapii jest leczenie objawowe, a więc nawadnianie.

Realny wpływ na sytuację rodzic ma wcześniej, zanim dziecko zachoruje. Mówiąc to, mam na myśli możliwość skorzystania z profilaktyki, jaką są szczepienia – przyznaje dr Piotr Hartmann.

Badania potwierdzają, że szczepienie przeciw rotawirusom chroni przede wszystkim przed cięższą biegunką rotawirusową, wymagającą wizyty u lekarza i leczenia w szpitalu. Szczepienia muszą być podane w określonym czasie – pierwsza dawka nie później niż w 3. miesiącu życia dziecka.

Warto pomyśleć o szczepieniu również dlatego, że wbrew pozorom nawodnienie doustne małego dziecka nie jest taką prostą sprawą. Do szpitala są przyjmowane nawet dzieci w dobrym stanie, ponieważ rodzice nie radzą sobie z ich pojeniem – mówi ekspert.

Szczepienie można również wykonać u malucha, który przeszedł infekcję rotawirusową. Jedno naturalne zakażenie może bowiem nie wystarczyć, aby zabezpieczyć przed ciężkim zachorowaniem i ryzykiem odwodnienia z powodu ponownego zakażenia.

Następnym razem dziecko może mieć bowiem kontakt z innym typem rotawirusa. Szczepionka przeciwko rotawirusom ma formę doustną, co znacznie ułatwia jej podanie i zwiększa akceptację zarówno dzieci, jak i ich rodziców – wyjaśnia dr Piotr Hartmann. 

Zobacz też: 20 dobrych rad dla rodziców od najsłynniejszego pedagoga w Polsce

Źródła:

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.