Przejdź do treści

Czytamy, czyli 10 rad jak wychować mola książkowego

jak zachęcić dziecko do czytania
Statystyki czytelnictwa są zatrważające, a ci, dla których książki są ważne należą do mniejszości. – Fot. Fotolia

Statystyki czytelnictwa są zatrważające, a ci, dla których książki są ważne należą do mniejszości. Czytanie nie jest cool. Jeśli tego nie zmienimy, skutki mogą być opłakane. Jak zachęcić dziecko do  czytania? 

Nie wyobrażałam sobie życia bez książek. Co tydzień chodziłam do biblioteki i przynosiłam stosy, które ledwo mogłam unieść. Później trzeba było tylko znaleźć chwilę czasu, żeby zniknąć z pola widzenia.

Czytanie pod kołdrą z latarką było doświadczeniem prawie każdego z moich rówieśników – rodzice gonili do spania, ale jak tu spać, kiedy bohaterka opowieści właśnie odleciała na parasolce, kiedy wiatr się zmienił. Ale cóż, byliśmy zupełnie innym pokoleniem bez gier, smartfonów i komputerów, najważniejsza była kolejna historia do przeczytania.

Program szkolny nie przewiduje zmian listy lektur, aby były one bardziej dostosowane do współczesności. Młodzi czytelnicy nawet jak zrozumieją temat książki, mogą mieć problem z archaicznym językiem – swoją drogą moje dziecko przerabia te same lektury, które miałam ja. 40 lat później! Jak w takich okolicznościach przekonać dziecko, że czytanie to czysta przyjemność i jedna z najbardziej pożądanych czynności w życiu?

Zobacz też: Każda rodzina powinna mieć tę pozycję w swojej biblioteczce. Książka „To wszystko rodzina!”

Jak zachęcić dziecko do czytania?

Oto 10 rad, jak sprawić, aby czytanie stało się nawykiem

  1. W mieszkaniu powinny być książki, gazety – jednym słowem drukowane słowo do przeczytania.
  2. Każdego dnia czytajcie razem na głos, niezależnie od wieku – możecie codziennie przeznaczyć na to kilkanaście minut, stworzyć specjalną atmosferę odpowiednią do danej książki.

Jeśli dziecko jest małe i nie umie czytać, czytaj mu codziennie jedną książkę.

  1. Wypożyczaj książki z biblioteki lub czytelni.
  2. Pozwól swojemu dziecku decydować, co chce wypożyczyć.
  3. Staraj się naprowadzać dziecko poprzez wyszukiwanie książek na temat który akurat pasjonuje dziecko.
  4. Nauczy się tego, że w książkach można znaleźć wszystko – nie tylko w google’u.
  5. Zabieraj książki, kiedy idziecie do lekarza czy w inne miejsce,  gdzie będziecie czekać. Podobnie w metrze, czy tramwaju. I samochodzie.
  6. Omawiaj z dzieckiem lektury – tłumacz, kiedy czegoś nie rozumie. Będzie mu łatwiej polubić szkolny obowiązek czytania.
  7. Chodźcie do księgarni, aby odkrywać nowości wydawnicze – czytajcie na miejscu, spędzajcie tam czas.
  8. Odwiedzajcie antykwariaty, pchle targi – szukajcie starych wydań ulubionych książek, zapomnianych autorów, wspaniałych ilustracji.
  9. Opowiadaj dziecku o przeczytanych książkach, historiach, które cię zaintrygowały w prasie etc.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Współczesna rodzina na nowo zdefiniowana

współczesna rodzina na nowo zdefiniowana
Jak dzisiaj zdefiniować rodzinę? – Fot. Pixabay

Patriarchalny model rodziny na naszych oczach przechodzi metamorfozę. Czy będziemy potrzebować nowej definicji? O tym, jaka to będzie zmiana rozmawiamy z psycholożką Biancą Beatą Kotoro.

 Jak dzisiaj zdefiniować na nowo pojęcie „rodzina”? Czy w ogóle potrzebujemy nowej definicji?

Nastąpiła znacząca zmiana, bo model, który mieliśmy, był modelem stricte patriarchalnym. Mężczyzna był głową rodziny, a jego funkcja polegała na zarabianiu i zarządzaniu strefą ekonomiczną.

Życie toczyło się w domach wielopokoleniowych, i – mogliśmy się z tym zgadzać lub nie – ale był jasny społecznie podział ról i obowiązków, oczekiwań wobec kobiety i mężczyzny. Więc obecnie, potrzebujemy nowej definicji. Nowej wykładni.

No i przede wszystkim kobieta i mężczyzna, nic innego nie wchodziło w grę.

Oczywiście. Mieliśmy mężczyznę, który miał zatroszczyć się o dach nad głową i pieniądze na życie, na jedzenie, a kobieta miała zajmować się dziećmi, prać, gotować, wychowywać. Jak zawsze bywały wyjątki, ale ten fundament był.

Przekaz społeczny i pokoleniowy jest bardzo znaczący i ważny, bo ludzie do niego właśnie się odnoszą, on reguluje społeczne oczekiwania oraz normy.

Zobacz też: This is family” – nowa kampania brytyjskiej marki River Island wychodzi naprzeciw zmianom społecznym

Ale czasy się zmieniają…

Nie mamy domów wielopokoleniowych (wyjątki oczywiście się zdarzają), rodzina obecnie to nie tylko związek mężczyzny i kobiety, i chociaż prawnie sytuacja jeszcze nie jest unormowana, mamy związki jednopłciowe, homoseksualne.

No właśnie. Dla dziecka najważniejsza jest jednak mama i tata.

Dwie bardzo ważne jednostki, dwie bardzo różne płcie, które przekazują pewne wzorce, modelują zachowania.

A jeśli są dwie mamy i dwóch tatów?

Jedna to mama a druga powinna być mamka, ciocia, jeden to tata a drugi tatul, wujek… Nomenklatura do ustalenia, ale ma bardzo duże znaczenie dla rozwoju dziecka rozdzielenie.

Fundament to tata i mama, a w takiej sytuacji jest on naruszony. Jeżeli jesteśmy w związku tej samej płci, powinniśmy zapewnić dziecku kontakt z inną płcią, poprzez babcie, ciocie, wujków, dziadków, w zależności czy mówimy o kobietach czy mężczyznach. Dlatego, że jako płeć różnimy się biologią i zachowaniami, a dziecku ta wiedza, jest potrzebna do budowania świata.

Dziecko w takiej rodzinie wymaga większej ilości godzin rozmów o inności. Nie o tym czy to dobrze czy źle, tylko o różnicach, i co z nich wynika. I nawet kiedy, mam nadzieję, będą te relacje prawnie uregulowane – to pod kątem psychologiczno-emocjonalnym to dziecko będzie musiało się zmierzyć z sytuacją, a rodzice – z konsekwencjami. Bo trzeba to brać pod uwagę. Dzisiejszy model wychowanie jest bardzo absorbujący – jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało.

Zobacz też: Samotni ojcowie żyją krócej. Zobacz, dlaczego

Za naszych czasów był to bardziej naturalny proces.

Tak, kobieta rodziła dziecko, przez jakiś czas się nim zajmowała, ale jak poszło do przedszkola czy szkoły, to cała kwestia wychowawczo-edukacyjna przekazywana była na daną placówkę, a dom był pewnego rodzaju przechowalnią – ubrać, umyć, nakarmić. Teraz jest inaczej – jesteśmy, dużo rozmawiamy z dzieckiem – wiemy, że to jest bardzo ważne dla jego poczucia własnej wartości, dla dobrego rozwoju.

To rodzic chodzi na dodatkowe zajęcia z dzieckiem, a nie samo dziecko gna do młodzieżowego domu kultury. Wtedy wychowanie i uczenie było zdecydowanie przerzucone na placówki państwowe. Wystarczy spojrzeć, ile czasu dzisiaj rodzice spędzają na odrabianiu lekcji z dzieckiem…

Dziecko samo musiało się sobą zająć.

Tak, typowe dzieciństwo z kluczem na szyi. I wtedy, kiedy kobieta miała troje, czworo czy pięcioro dzieci, to ich wychowanie było bardziej wykonalne niż w tym modelu dzisiejszym.

Chcieliśmy mieć zachodnioeuropejski model dwa plus dwa, ale on ciągle się kurczy – przyrost spada i coraz bardziej popularniejszy staje się model dwa plus jeden. A nawet wchodzimy w kwestię trendu bezdzietności.

I to też jest rodzina.

Oczywiście, to także jednostka rodzinna – wszędzie tam, gdzie jest małżeństwo, partnerstwo, adopcja, rodzeństwo, które mieszka ze sobą – mamy do czynienia z rodziną. To bardzo się pozmieniało, a wszystko, co nowe – zazwyczaj przeraża.

Trudno patriarchalny model zmienić na inny. Mamy pewien wytrych i mówimy, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją. Jest to łatwiejsze dla świata męskiego niż przyznanie, że to kobieta wszystkim kieruje – mamy przecież także takie modele, w których kobieta zapewnia całość ekonomiczną rodziny.

Nie chodzi o walkę – kto ma zwyciężyć, kto jest lepszy czy ważniejszy – kobieta czy mężczyzna. Partnerstwo byłoby wspaniałe, szczególnie jeśli chodzi o współwychowywanie i współudział, ale przede wszystkim musi za tym stać zrozumienie i zgoda ludzi, którzy nie robią tego pod przymusem ekonomicznym czy kulturowym, tylko jest to w zgodzie z nimi. Rozumieją to. Bo przecież są kobiety, które powiedzą: ubóstwiam gotować, szyć, chcę zostać w domu i zajmować się tym gniazdem. I to jest w porządku.

Zobacz też: Każda rodzina powinna mieć tę pozycję w swojej biblioteczce. Książka „To wszystko rodzina!”

I to jej prawo.

Tak, jeżeli to jest jej wybór i odbywać się to w jej wewnętrznej zgodzie.

I to samo dotyczy mężczyzn – znajdą się też tacy, którzy fantastycznie odnajdą się w pracach domowych i tacy, którzy będą spełniać się w korporacji.

Jednak ciągle ciężko nam zaakceptować tę zmianę.

Jesteśmy krajem, w którym te wszystkie nowości potrzebują bardzo długiego czasu, ale wystarczy spojrzeć na nasz krajobraz gastronomiczny.

Niezbyt wiele jest miejsc typu kuchnia polska, pierogi czy kapuśniak, za to na każdym kroku tajskie, chińskie, włoskie, arabskie, koreańskie, indyjskie…

Staropolski kebab i sushi…

Mamy w sobie bardzo dużą otwartość na nowe smaki, przyprawy. Tak dużą, której aż na taką skalę nie spotyka się w innych krajach. Może to kuchnia właśnie otworzy nas na inne rzeczy, przełamie tabu. Od czegoś trzeba zacząć – skoro otwieramy się na egzotykę i ludzi z innych krajów, to łatwiej będzie zaakceptować inne wzorce. Przez żołądek do serca.

Chodzi też o to, żebyśmy nie popadli w inną skrajność – kiedy fundament rodziny przestanie mieć dla nas znaczenie, bo wtedy będzie nam się wydawało, że jesteśmy nowocześni i postępowi. Takie trendy istnieją – jestem samowystarczalny, niepotrzebna mi rodzina. To jest ślepy zaułek. Jesteśmy istotami stadnymi i mamy potrzebę tworzenia bliskich relacji i więź. I nie ma co tego tracić, zaprzepaszczać, tylko wziąć wszystko, co najlepsze.

I powinniśmy pokazywać ludziom w mediach, że ta rodzina, nawet zdefiniowana na nowo – jest ważna. I że przystosowanie się do nowego ładu nie jest łatwe, bo to wychodzenie ze strefy komfortu, czegoś co znaliśmy. Jeśli mówimy o patchworkowej rodzinie, to oczywiście jak najbardziej, mówmy, pokazujmy dobre wzorce, ale starajmy się nie epatować jako czymś najwspanialszym, bo jest to tylko jedno z rozwiązań, nie ideałów i złotych rad.

Najczęściej robimy to dla naszych dzieci.

Dla naszych dzieci powinniśmy być prawdziwi i uczciwi. Pamiętajmy, że to my uczymy je wszystkich zachowań, modelujemy, kształtujemy i one przekażą to w przyszłości dalej.

Czyli otwartość.

Oczywiście. Tolerancja i szacunek do drugiego człowieka. Miłości do siebie i innych. Naturalnie z wglądem w różne problemy, niezgodności i konstruktywnym ich rozwiązywaniem.

 

 

Ekspert

Bianca Beata Kotoro

Psychoseksuolog, psychoonkolog, terapeuta, psycholog społeczny. Wykładowca na uczelniach wyższych i Uniwersytetach III Wieku. Dyrektor Instytutu Psychologiczno- Psychoseksuologicznego Terapii i Szkoleń "Beata Vita" w Warszawie, gdzie prowadzi terapię oraz szkolenia. Autorka m.in. programu ogólnopolskiego dla młodzieży: „100 % MNIE BEZ ZAGŁUSZACZY” oraz projektu dla kadry i rodziców "Ważne Sprawy Przedszkolaka" czy "Trudne tematy dla mamy i taty".

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Rodzice i terapia uzależnień dziecka – jak się w tym wszystkim odnaleźć?

Gdy dziecko zderza się z uzależnieniem, albo jakimkolwiek innym problemem, czasami wsparcie rodzica nie wystarcza. Nieraz jest on bowiem tak samo wystraszony, jak jego ukochany syn, czy córka. Terapia staje się wtedy przestrzenią, w której rodzina może poukładać się na nowo. O tym, że wcale nie jest to łatwy proces i dlaczego czasami „gorzej” tak naprawdę oznacza „lepiej”, mówi w rozmowie z nami psycholożka i psychoterapeutka Małgorzata Zembowicz-Kowalska.

Zobacz pierwszą część rozmowy„Czy moje dziecko jest uzależnione?!” – ten wywiad powinni przeczytać wszyscy rodzice!

Katarzyna Miłkowska: Bycie w terapii często samo w sobie jest trudne i nieraz wiąże się z kryzysami. Zastanawiam się, czy może pojawić się moment, w którym dziecko jest w trakcie terapii uzależnień, a ja jako rodzic czuję, że jest tylko gorzej?

Małgorzata Zembowicz-Kowalska: Myślę, że na pewno może się pojawić i co więcej, może mieć to jak najbardziej związek z realnością. Tak jak powiedziałaś, w terapii zdarzają się kryzysy. Raczej nigdy nie jest to historia o tym, że od momentu zgłoszenia się jest już tylko i wyłącznie lepiej. Terapia faktycznie, niezależnie od modalności, jest procesem dynamicznym i jak najbardziej mogą pojawiać się w niej bardzo skomplikowane etapy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jest to także proces długotrwały, więc jest czas, aby te kryzysy przepracować. Warto przy tym pamiętać, że każdy tego typu moment załamania, które udaje się w terapii ułożyć, przekłada się na trwalsze efekty po jej zakończeniu.

Czyli trzeba przygotować się na dłuższy czas, bo w miesiąc problem się nie rozwiąże, dziecko nie będzie zdrowe, a wszystko nie wróci do poprzedniego porządku?

Wiesz, raczej myślę sobie, że nawet dobrze by było, żeby nie wracało, bo rozumiem, że skądś się ten problem jednak wziął. Punkt wyjściowy lepiej więc zostawić już za sobą, ale oczywiście, zachodzące w całym systemie zmiany mogą być trudne. Na różnych ich etapach, różne osoby mogą czuć się niezadowolone i mogą chcieć się przeciwko nim buntować. Tak, z całą pewnością jest to też proces długotrwały.

Myślę sobie, że trudne może być dla rodziców, kiedy dziecko zaczyna np. wyrażać złość, a wcześniej nigdy tego nie robiło. Nic dziwnego, że może pojawić się wtedy myśl, że moje dziecko po terapii stało się trudniejsze i jest tylko gorzej. Rozumiem jednak, że wtedy jest to miejsce na pracę rodzica z samym sobą?

Tak, dlatego też najlepsze efekty dają te oddziaływania, w których bierze udział cały system. Niekoniecznie musi to być terapia rodzinna, ale np. każdy z członków rodziny chodzi na terapię własną. Każda z tych osób zyskuje dzięki temu możliwość opracowywania pojawiających się zmian pod własnym kątem. Jest to też przestrzeń na przeżywanie rożnych trudności, znajdowanie dla siebie nowych miejsc w tym zmienionym systemie, nowych środków wyrazu, czy też nowych sposobów reagowania.

Co zatem może być taką „nowością” w relacjach rodzic-dziecko?

Ważna, nie tylko jeśli chodzi o uzależnienie, ale w ogóle w konstrukcjach wychowawczych, jest przede wszystkim konsekwencja. Jeśli u rodzica pojawiają się różne niepokoje, to nieraz zaczyna on działać w panice i podejmuje różne nieprzemyślane ruchy. Może m.in. dużo grozić: „Nie wyjdziesz przez miesiąc z domu, zabiorę ci komórkę, odetnę internet„. Później de facto nigdy to się nie dzieje, albo zamiast miesiąca trwa tydzień i z czasem zupełnie się rozmywa.

Fundamentalne we współżyciu z osobą uzależnioną jest konsekwentne przestrzeganie tego, co mówimy, ale jest to też fundament, na którym w ogóle buduje się wychowanie człowieka.

Konkretniej mówiąc, chodzi o branie odpowiedzialności za własne słowa, a nieraz przecież zdarza się, że będąc w emocjach mówimy dużo za dużo. Dorośli, rodzice, opiekunowie muszą oduczyć się bezmyślnego rzucania słowami na lewo i prawo.

Lepiej zastanowić się trzy razy, co ja mam tak naprawdę do powiedzenia dziecku, żeby później miało to przełożenie na realność. Jeśli bowiem coś mówimy, a nigdy nie dotrzymujemy słowa, to dziecko po prostu przestaje nas traktować poważnie.

Wyobrażam sobie, że na początku może być płacz i krzyk: „Nie oddam telefonu, będę i tak wychodził/wychodziła„. Długoterminowo daje to jednak zapewne poczucie, że po pierwsze, faktycznie mogę liczyć na słowo rodzica i po drugie, czuję się bezpiecznie.

Tak, bo konsekwentna postawa jest kluczowa i to dotyczy zarówno sytuacji trudnych, jak i tych przyjemnych. Jeżeli obiecuję ci, że pójdziemy dzisiaj do kina, to po prostu to robimy. Nie chodzi tu zatem o znak plus, minus, czy jakkolwiek będziemy to rozumieć, tyko o sam fakt konsekwencji. Uczymy wtedy dziecko, że nasze słowo ma prawdziwą wartość i tak jak powiedziałaś, jest to tym samym budowanie poczucia bezpieczeństwa. To jest zaś podstawą dla zdrowego rozwoju.

Czyli i tak wracamy do tego, że rodzic musi popracować przede wszystkim sam ze sobą.

Musi być ze sobą dogadany i musi też wiedzieć, na co go stać. Musi być świadomy tego, co może powiedzieć, bo sam od siebie jest to później w stanie wyegzekwować. Jeśli jednak wie, że nie da sobie z czymś rady, lepiej żeby miał tego świadomość i nie rzucał słów na wiatr. Podkreślam po raz kolejny, tu nawet nie chodzi o to, żeby cokolwiek egzekwować od dziecka, tylko od samego siebie.

Myślę teraz o poczuciu bezsilności. Jeśli odczuwamy ją w takim momencie, to chyba po prostu trzeba to uznać i powiedzieć dziecku, że nie jestem w stanie czegoś zrobić.

Zgadza się, a jeśli do tego sytuacja jest intensywna, możemy też zakomunikować, że to jest dla mnie strasznie trudne, muszę chwilę pomyśleć i wrócę do ciebie. Wcale nie musimy reagować od razu.

Będę w takim razie adwokatem diabła – Ale jak to?! Przecież jestem rodzicem, jestem dorosły, więc nie mogę pokazać dziecku słabości. Muszę wszystko wiedzieć!

Podałaś właśnie idealny przepis na popełnienie całej masy błędów. Jeśli zaś pozwolimy sobie przez chwilę odetchnąć, do czego absolutnie mamy prawo, to jest to jak najbardziej okej. Szczególnie jeśli to nazwiemy i pokażemy, że jest to trudne i potrzebujemy czasu na zastanowienie. Jest to też przy okazji budowanie w dziecku zdrowych nawyków. Dajemy tym samym przykład, że warto jest być blisko siebie, myśleć i przewidywać skutki tego, co robimy.

Być może, kiedy dziecko zderzy się wtedy z zewnętrznymi zagrożeniami, będzie mu też łatwiej pozwolić sobie na taki moment zastanowienia.

Dokładnie, bo przecież wcale nie musi, jak ten koń z klapkami na oczach, iść bezmyślnie za innymi. Może dojść do wniosku, że wcale nie chce uciekać na wagary, czy sięgać po tę substancję.

Zastanawiałam się w trakcie naszej rozmowy, czy może jest jakiś kontrast pomiędzy pracą z rodzicem, który podejrzewa, że jego dziecko jest uzależnione, od pracy z rodzicem, który ma już co do tego pewność. Widzę teraz, że tak naprawdę w jego indywidualnej pracy nie robi to chyba żadnej różnicy.

Nie robi absolutnie żadnej. Nie chcę w żaden sposób oczywiście umniejszać problemowi realnego uzależnienia, bo w sferze faktów są to ogromne różnice. Podejrzenie może być bowiem związane z zupełnie czymś innym, np. zawodem miłosnym i dlatego dziecko schudło, słucha smutnej muzyki i zamyka się w pokoju, przy czym wtedy zupełnie nie ma to nic wspólnego z alkoholem, czy narkotykami. Realne uzależnienie jest bezsprzecznie inną historią. Natomiast jeśli chodzi o przeżycie rodzica, to w obu tych przypadkach musi on poradzić sobie ze stresem, z niepokojem, z lękiem.

Czyli wspólny jest fakt, że chcąc poradzić sobie z uzależnieniem dziecka, albo tak naprawdę jakimkolwiek jego problemem, rodzic powinien zacząć od siebie.

Zasada zawsze jest taka sama – wydolny, sprawdzający się rodzic to rodzic, który dba przede wszystkim sam o siebie. Tylko wtedy ma bowiem realnie coś do zaoferowania. Jeśli jesteśmy dobrze poukładani ze sobą, to mamy zasoby, którymi możemy obdzielać innych.

Zobacz też: Bo macierzyństwo po prostu jest trudne

Małgorzata Zembowicz-Kowalska
psycholożka, psychoterapeutka, specjalistka terapii uzależnień. Prowadzi konsultacje psychologiczne, terapię indywidualną, grupową, terapię par oraz terapię uzależnień. Zajmuję się również prowadzeniem zajęć treningowych, psychoedukacyjnych oraz działalnością szkoleniową i dydaktyczną – www.malgorzatazembowicz.pl

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Manor House SPA Najlepszym Holistycznym Hotelem SPA!

Najlepszy holistyczny hotel SPA w Polsce
Kompleks hotelowy Manor House SPA wygrał w kategorii Perfect Holistic SPA Hotel – fot. materiały prasowe

X edycja prestiżowego konkursu Perfect SPA Awards 2018 rozstrzygnięta. Manor House SPA zwyciężył w kategorii Najlepszy Holistyczny Hotel SPA. Znalazł się również na podium wśród Najlepszych Romantycznych Hoteli SPA.

13 lutego br. odbyła się uroczysta gala Perfect SPA Awards 2018, podczas której ogłoszono laureatów wybranych przez klientów SPA, czytelników Magazynu Eden i portalu spaeden.pl oraz profesjonalne jury składające z ekspertów z branży.

Wieczorną Galę poprowadzili Beata Sadowska i Conrado Moreno. Uroczystość uświetnili swoją obecnością przedstawiciele show-biznesu. Byli wśród nich m.in.:
Monika Olejnik, Marta Kuligowska, Monika Zamachowska, Beata Chmielowska-Olech, Odeta Moro, Izabela Kuna, Marieta Żukowska, Lidia Popiel, Roma Gąsiorowska, Katarzyna Żak, Renata Dancewicz, Anita Sokołowska, Aleksandra Hamkało Natalia Kukulska, Mariola Bojarska-Ferenc i Jarosław Kret.

Zobacz też: Hotel i spa przyjazne weganom. Prestiżowa nagroda dla Manor House

Manour House SPA jako najlepszy holistyczny hotel SPA w Polsce

Kompleks hotelowy Manor House SPA**** Pałac Odrowążów ***** w mazowieckich Chlewiskach wygrał w kategorii Perfect Holistic SPA Hotel – Najlepszy Holistyczny Hotel SPA. Został wybrany również do finałowej trójki Najlepszych Romantycznych Hoteli SPA w Polsce. Ponadto znalazł się w pierwszej 10. rankingu Best SPA Hotels in Poland.

Nagrody, które co roku otrzymujemy w tym prestiżowym konkursie są najlepszym potwierdzeniem, że Manor House SPA jest niezmiennie jednym z najlepszych hoteli SPA w Polsce. To wspaniałe podziękowanie dla całego zespołu za codzienną pracę i zaangażowanie w tworzeniu miejsca, gdzie odpoczywa ciało, umysł i dusza – powiedziałą Grażyna Wrona, Prezes hotelu Manor House SPA.

– Tytuł Najlepszy Holistyczny Hotel SPA ma dla nas kluczowe znaczenie, bowiem to właśnie holistyczne podejście nas wyróżnia. Bardzo cieszy nas także podium w kategorii Najlepszy Romantyczny Hotel SPA – jako hotel bez dzieci jesteśmy naturalnym adresem na romantyczne pobyty. Zapraszamy w nasze progi wszystkich spragnionych ciszy i spokoju, błogich chwil relaksu,  odpoczynku w bliskości przyrody i dobrych energii natury – dodała.

Zobacz też: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie wśród historycznych obiektów

Wyróżnienie od czytelników, internautów i jury

Jubileuszowa, X  edycja konkursu Perfect SPA Awards 2018 trwała od 01.06.2018 do 31.12.2018. Hotele SPA były zgłaszane do Konkursu przez czytelników Magazynu EDEN i użytkownicy portalu SPAeden.pl. Finaliści zostali wybrani w eksperckiej części konkursu – po 3 obiekty w każdej z 15 kategorii. W kapitule zasiadało 10 ekspertów z branży SPA.

Manor House SPA często jest nagradzany w branżowych plebiscytach, nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Jest pierwszym hotelem w Polsce, który zdecydował się zostać enklawą dla dorosłych (przyjmuje gości powyżej 12 roku życia).

Na swoim koncie ma m.in. tytuł Najlepsze Health&Anti-Aging SPA wg Prestige SPA Awards 2018, Złoty Standard w Obsłudze Gości, międzynarodowy znak jakości ECARF -„Hotel przyjazny dla osób z alergiami”, od lat otrzymuje „symbole Vivy” doceniające ofertę dla wegan, jest także obecnie Najbardziej Luksusowym Hotelem w Europie wśród obiektów historycznych (Luxury Travel SPA Awards 2018).

Więcej na ten temat: www.manorhouse.pl

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Od czego może się uzależnić Twoje dziecko i co ma do tego depresja?

Od czego może się uzależnić Twoje dziecko i co ma do tego depresja?
Dostępność środków psychoaktywnych lub możliwości korzystania z urządzeń elektronicznych stanowią istotne źródło zagrożeń dla rozwoju psychiki młodego człowieka. – fot. CM Damiana

Potrzeba skorzystania z pomocy psychiatrycznej to dla wielu osób trudny temat, często zamiatany pod dywan, budzący wstyd i niechęć. Niesłusznie, bowiem problemy natury psychicznej dotyczą nawet 8 milionów dorosłych Polaków. Co więcej, stale przybywa również dzieci i młodzieży, która często nie radzi sobie ze stresem, presją ze strony rówieśników czy rodziny. To może skutkować popadaniem w uzależnienia np. od Internetu (siecioholizm) albo pojawieniem się zaburzeń natury psychicznej. Coraz powszechniejszym problemem wśród nastolatków jest depresja – związane z nią samookaleczenia czy nawet myśli samobójcze. O skali zjawiska może świadczyć fakt, że w Polsce jest dwa razy więcej samobójstw niż ofiar wypadków samochodowych. Jak pomóc dzieciom i młodzieży zmagającym się z depresją i co zrobić, by nie „przegapić” problemu odpowiada dr n. społ. Monika Dragunajtys-Sudoł, psycholog w Centrum Medycznym Damiana.

Depresja wśród najmłodszych? Tak, to możliwe i bardzo niebezpieczne

Istnieje wiele zachowań lub stanów, które wymagają konsultacji z psychologiem czy psychoterapeutą. Leczenie psychiatryczne czy psychoterapia są jednak nadal tematami, których podejmowania unikamy w obawie przed negatywną oceną lub samooceną. Dopuszczenie do siebie myśli, że nasze dziecko może potrzebować pomocy specjalisty wywołuje wstyd i powoduje, że często ukrywamy taki fakt przed znajomymi i rodziną. Wolimy tłumaczyć te zachowania różnymi czynnikami sytuacyjnymi lub umniejszamy ich znaczenie – „to normalne w tym wieku”. Robimy tak, bo nie zaakceptowaliśmy tego, że nasze dziecko być może jest chore, bo uderza to w nasze rodzicielskie kompetencje lub uważamy, że psychiatra czy psycholog to ostateczność i stygmatyzacja.

Zagrożenia dla naszych dzieci – czy nowe technologie mogą wywołać depresję?

Etiologia zaburzeń psychicznych jest wieloczynnikowa i oprócz aspektów biologicznych, genetycznych, istotną rolę pełni środowisko, w jakim żyjemy. Wśród młodzieży, do czynników, które zasługują na naszą szczególną uwagę należą: negatywne myślenie, mało wzmocnień pozytywnych (takich konsekwencji jakiegoś zachowania, które spowodują, że będą one występowały częściej, np. nagród), stresujące wydarzenia i niskie poczucie własnej wartości.

Środki psychoaktywne i nowe media

Dostępność środków psychoaktywnych lub możliwości korzystania z urządzeń elektronicznych stanowią istotne źródło zagrożeń dla rozwoju psychiki młodego człowieka. Otrzymanie nagrody, osiągnięcie przyjemności to elementy dostępne na wyciągnięcie ręki, bez większego wysiłku, a jednocześnie stwarzające ryzyko m.in. uzależnienia. Zjawiska społeczne, których dzieci i młodzież są uczestnikami lub obserwatorami, dają z jednej strony poczucie pewnej anonimowości, z drugiej przynależności do jakiejś grupy społecznej. Przywiązywanie zbyt dużej wagi do bycia popularnym czy docenianym (np. w mediach społecznościowych) prowadzi do niezdrowego porównywania się z rówieśnikami, co może przyczynić się do spadku samooceny i pewności siebie. To niestety często prowadzi do zjawiska osamotnienia, wycofywania się z relacji w rzeczywistym świecie, wzmacniając smutek i depresję. To czynniki sprawiające, że młodych ludzi, którzy potrzebują konsultacji psychiatrycznej z każdym rokiem przybywa.

Urządzenia elektroniczne a rozwój poznawczy

Korzystanie z urządzeń – telewizora, komputera, smartfona niekorzystnie wpływa również na rozwój poznawczy, a zwłaszcza na procesy uwagi, która pod ich wpływem jest ciągle rozproszona. Dzieci mają coraz większe problemy ze skupieniem się na wykonywanym zadaniu, a także trudniej wykonywać im przez dłuższy czas jedną czynność, stają się rozdrażnione, a czasem nawet agresywne. W dobie smartfonów i niemal nieustannego bycia online, nie jesteśmy w stanie skontrolować, w jaki sposób korzystają one z Internetu, co dokładnie robią w sieci. Dlatego tak ważna jest obserwacja ich zachowania, rozmowa, budowanie bliskości i zaufania w świecie rzeczywistym. Pamiętajmy, że dzieci uczą się przez obserwację naszych zachowań. W znacznej części my modelujemy ich zachowania związane z technologiami i sposób nawiązywania relacji z ludźmi.

Depresja nie przychodzi z zaskoczenia – czujność pozwoli uniknąć tragedii

Depresja może być mylona z nastoletnim buntem i buzowaniem hormonów. Okres dojrzewania, przeżywania związanego również z procesami biologicznymi jest czasem szczególnej wrażliwości. Dlatego zawsze powinniśmy uważnie przyglądać się naszemu dziecku, być z nim w bezpiecznej więzi. Każda zmiana w zachowaniu powinna zwrócić uwagę zarówno nauczycieli, jak i rodziców. U młodzieży dotkniętej depresją często obserwuje się wycofanie z kontaktów społecznych – ma to związek ze spadkiem zarówno energii, jak i negatywnymi myślami oraz niskim poczuciem własnej wartości. Ponadto, mogą pojawić się problemy z koncentracją, niechęć chodzenia do szkoły, często nieuzasadniona złość, smutek oraz poczucie samotności – komentuje dr n. społ. Monika Dragunajtys-Sudoł, psycholog w Centrum Medycznym Damiana.

Symptomy depresji

Jednak objawy nie zawsze są tak oczywiste. Bywa, że pierwszymi symptomami są bóle głowy, brzucha czy występowanie zaburzeń snu, lęków, a nawet drażliwość czy agresja. Jeśli jako rodzice zauważymy, że w ostatnim czasie zachowanie naszego dziecka uległo zmianie – nie bagatelizujmy tego. Niestety bez naszej interwencji, objawy depresji narastają, nabierają na sile, dlatego ważne jest, aby jak najszybciej zweryfikować ich przyczyny i ewentualnie rozpocząć psychoterapię. W chwili, gdy objawy są już bardzo groźne – np. gdy pojawią się myśli samobójcze, samookaleczenia, konieczne jest niezwłoczne podjęcie odpowiedniego leczenia. Jednak pamiętajmy, że wsparcie bliskich jest jednym z pierwszych i kluczowych czynników w procesie powrotu do formy. W zależności od nasilenia objawów, depresja może być całkowicie wyleczona, dzięki terapii z psychologiem czy psychoterapeutą. Choć w niektórych przypadkach niezbędne będzie leczenie farmakologiczne.

Bezpieczeństwo dzieci to wspólna odpowiedzialność rodziny, szkoły i opieki medycznej

– Uważam, że możliwości korzystania z pomocy psychologicznej powinny być większe, zwłaszcza w szkołach, gdzie istotna jest współpraca psychologa z gronem pedagogicznym (wsparcie pracy nauczycieli) i rodzicami już na etapie identyfikowania czy diagnozowania problemów, które często właśnie w szkole się ujawniają. Ponadto, niezbędna jest specjalistyczna pomoc psychoterapeutów w placówkach opiekuńczych i resocjalizacyjnych (domach dziecka, młodzieżowych ośrodkach socjoterapii oraz młodzieżowych ośrodkach wychowawczych) czy poradniach psychologiczno-pedagogicznychdodaje Monika Dragunajtys-Sudoł

Niestety w wielu polskich szkołach brakuje psychologa, który mógłby udzielić wsparcia czy pomóc w rozpoznaniu problemu. Ponadto część dzieci, które potrzebują pomocy zamiast możliwości rozmowy dostaje naganę (od rodziców, wychowawców), bywa uznawane za niegrzeczne lub niewychowane. Rodzice i nauczyciele zbyt często przerzucają się odpowiedzialnością za problemy, które dotykają dzieci. W ten sposób, bagatelizując lub po prostu nie dostrzegając pierwszych symptomów istniejących zaburzeń, wiele przypadków nie jest diagnozowanych i dzieci nie otrzymują potrzebnego wsparcia.

Problemy psychologiczne dzieci i młodzieży powinny być traktowane poważnie i priorytetowo. Rola czujnych rodziców, zaangażowanych pedagogów, psychologów i lekarzy jest w tym aspekcie kluczowa. Współpraca środowiska rodzinnego, szkolnego i medycznego jest warunkiem udzielenia szybko odpowiedniej pomocy. Dlatego należy zrobić wszystko, aby młodzi pacjenci mieli swobodny dostęp do opieki medycznej i mogli liczyć na wsparcie w trudnych dla siebie chwilach.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.