Przejdź do treści

Jak żyć czyli 8 lekcji supermodelki

Jak żyć w zgodzie ze sobą
Fot: Nino Munuz

Książkę „Lekcje. Moja droga do dobrego świata” napisała Gisele Bündchen, jedna z najlepszych modelek świata, a przyświecała jej myśl, że każdy z nas jest niezwykły nas swój własny sposób i każdy z nas ma do zaoferowania światu coś wyjątkowego. W czasach Instagrama, kiedy królują wyretuszowane zdjęcia i wymyślone życiorysy, szczera historia życia supermodelki może być prawdziwą inspiracją dla wielu młodych dziewczyn. 

„Kochaj siebie, kochaj innych ludzi, kochaj świat, w którym żyjemy. Odrzuć wszystko inne, ale nie skazuj się na życie bez miłości”. Oto główne przesłanie książki Gisele Bündchen.  Lekcje, których udziela, to nic innego jak pamiętnik przetrwania młodej, pięknej dziewczyny i znalezienia sobie miejsca w życiu, w którym będzie czuć się dobrze – co w przypadku Gisele oznacza własny komfort, ale także pomaganie innym – rodzinie, przyjaciołom, ale także tym poszkodowanym przez los.

Lekcja 1

Wszystko zaczyna się od dyscypliny.

Swój sukces zawdzięcza ciężkiej pracy, skupieniu, punktualności, robieniu tego, czego się od niej wymagało, a także dawaniu z siebie stu procent. Swój sukces – jak pisze w książce – to cztery podstawowe kroki: jasno sprecyzowane marzenie, skupienie, zaangażowanie i pokora. Była jedną z pięciu córek, które od początku wychowywano w duchu wspólnoty i dzielenia się. A później?

Z mojego doświadczenia wynika, że jasne zdefiniowanie tego, czego się pragnie, wyznacza kierunek i rozpala wewnętrzny ogień, który dodaje motywacji. Jeśli skupienie się na celu to zielone światło dla ciężkiej pracy, zaangażowanie oznacza czerwone światło dla czynników rozpraszających, zarówno działań, jak i ludzi, którzy ściągają cię z obranej drogi albo nakłaniają do poddania się. Zrób rachunek sumienia. Co udaje ci się osiągnąć w ciągu dnia? Czy tracisz czas na odpowiadanie na esemesy i maile? Robisz postęp czy tylko nadrabiasz zaległości? Ja nie zbaczałam z obranej drogi, nawet wtedy, kiedy drwiono ze mnie w szkole, tęskniłam za domem albo czułam się odrzucona. Parłam do przodu krok za krokiem, jeden casting za drugim”.

Lekcja 2

Wyzwania to zamaskowane okazje

Pierwsze kroki w świecie mody nie były łatwe – życie na walizkach, ciągłe zmiany miejsca, alkohol, papierosy, zła dieta i presja spowodowały, że mając 23 lata zaczęła mieć silne ataki paniki. „Wszystko zamieniło się w klatkę, a ja przypominałam schwytane w nią zwierzę, walczące o każdy oddech”. Trafiła do lekarza, który przepisał leki antydepresyjne. I wtedy zadziałała intuicja, która w życiu Gisele zawsze odgrywała dużą rolę. Wyrzuciła tabletki i zaczęła szukać własnej drogi wyjścia z tej sytuacji. Zaczęło się od jogi, medytacji, zmiany diety – wykluczenie alkoholu, kofeiny i cukru, przyjrzenie się relacjom z ludźmi, a przede wszystkim pogodzenie się ze swoimi uczuciami, miłość czyli w interpretacji Gisele, bycie z rodziną. Jak pisze, trudności przez które przeszła omal jej nie zabiły, ale gdyby nie przeszła ataków paniki, nie poczułaby potrzeby , aby odmienić swoje ciało i duszę. „Najgorszy okres, którego doświadczyłam, okazał się najbardziej rewolucyjny, a także był największym błogosławieństwem”.

Zobacz też: Życie na nowo czyli antyzapalna rewolucja

Lekcja 3

Jakość twojego życia zależy od jakości twoich relacji z innymi ludźmi.

Bliscy potrzebują uwagi i zainteresowania ich sprawami. Jak zrobić to w ciągu 24-ch godzin? Siostry, rodzice, mąż, dzieci, pies. Jak zapewnia Gisele, aby uszczęśliwić innych, najpierw trzeba skupić się na sobie. „Aby dowiedzieć się, kim jesteś, dobrze jest zacząć od przyjrzenia się temu, jak traktujesz siebie i innych”. Gisele przyznaje, że nie raz sparzyła się będąc w złych związkach. Po latach spotykania najróżniejszych ludzi najbardziej lubi spędzać czas z tymi, którzy ją inspirują i wydobywają z niej to, co najlepsze. Najważniejsze zasady Gisele to słuchanie instynktu przy zawieraniu nowych znajomości i wiara, że nic lepiej nie tworzy harmonii między ludźmi niż traktowanie innych tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani. „To co się liczy to intencje i energia – kiedy innych obdarzasz miłością, zwiększasz swoje szanse na to, że oni odwzajemnią się tym samym. Ja nie ustaję w wysiłkach nawet wtedy, kiedy nie mogę liczyć na reakcję otoczenia. Głoszę miłość światu. To gwarantuje mi dobre samopoczucie. Taka już jestem”

Lekcja 4

Nasze myśli i słowa są potężne; używajmy ich mądrze.

Samoświadomość to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Jedną z jej największych korzyści jest dostęp do naszego wewnętrznego głosu. Kiedy go słuchamy nasza wyższa jaźń zna odpowiedzi na dręczące nas pytania. Nasze myśli nadają kształt naszym słowo i czynom – jeśli twoje myśli są pozytywne, twoje słowa też raczej takie będą, jeśli negatywne, wyrządzą szkodę, nawet jeśli nie masz takiego zamiaru. „Wycisz się, odnajdź swój wewnętrzny głos i słuchaj go jak najuważniej”. Niczego nie traktuj osobiście. Określ swoje intencje tak wyraźnie, jak to tylko możliwe.

Lekcja 5

To, czemu poświęcasz uwagę, rozkwita.

Powinniśmy zrozumieć, że mamy kontrolę nad tym, na czym się koncentrujemy. Gisele proponuje zadawanie sobie następujących pytań: „Jak pożytkuję swój czas? Czy spędzam go z ludźmi, których kocham? Czy jestem świadoma i obecna w każdym momencie? Czy poznaję ludzi, idee albo sytuacje, które napędzają mnie w pozytywny sposób? Czy czytam książki albo czasopisma, które uczą mnie, inspirują i sprawiają mi radość? Czy koncentruję się na tych rzeczach, które mogą znajdować się poza moją strefą komfortu, ale przy okazji pomagają mi się rozwijać?”

Lekcja 6

Natura – nasz najlepszy nauczyciel

Natura jest dla Gisele wszystkim – najwyższym, najdoskonalszym wyrazem stworzenia, miłości i empatii. Dlatego włącza się w projekty ekologiczne , stworzyła program poświęcony przywróceniu dobrej jakości wody w rzece w Horizontinie, miejscowości w Brazylii, w której się urodziła. „Nasze zdrowie pochodzi od zdrowia naszej planety. Kiedy krzywdzimy naturę, krzywdzimy samych siebie. To my musimy szanować organizm, który utrzymuje nas przy życiu. Nasza przyszłość leży w naszych rękach”.

Lekcja 7

Troszcz się o swoje ciało, aby ono mogło zatroszczyć się o ciebie.

Gisele przyznaje, że natura była dla niej łaskawa – dała jej piękne ciało, 180 cm wzrostu i drobne kości. Ale, jak twierdzi, nic nie jest dane na zawsze i kiedy skończyła 30-tkę, musiała zacząć uważać, na to co je, a ataki paniki całkowicie odmieniły jej stosunek do jedzenia. Kiedy nie zwracamy uwagi na to, czym faszerujemy swoje ciała, nie tylko ryzykujemy krótsze życie, ale także narażamy się na choroby i kiepskie samopoczucie. „Posiłki stwarzają doskonałą okazję, aby doświadczać własnego istnienia i wyrażać wdzięczność”.

Zobacz też: Jak odchudzić dziecko?

Lekcja 8

Poznaj siebie

Jeśli nie poczynimy wysiłku, aby zrozumieć różne strony własnej natury, nie dowiemy się, co daje nam radość i poczucie celu. Gisele zachęca do podróżowania – „w swojej głowie, w swoim sercu, wśród swoich przekonań. Możesz zacząć od zgłębiania własnych myśli, słów i czynów. Albo od nauki medytacji. Albo od zadania sobie kilku pytań. Przeczytania paru książek. Zainspirowania się życiem ludzi, których podziwiasz. Poszukania pomocy u tych, którzy są mądrzy i empatyczni, i mogą cię czegoś nauczyć. Przede wszystkim postaraj się nie osądzać, ani siebie, ani innych ludzi – i postępuj szlachetnie.

„Lekcje” Gisele Bündchen, przeł. Natalia Wiśniewska – Wydawnictwo Literackie 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Jak wspierać odporność dziecka – 11 skutecznych sposobów i jeden wątpliwy

Jak wzmocnić odporność dziecka i przygotować je do sezonu infekcyjnego? – fot. Pixabay

Nadejście sezonu jesienno-zimowego chyba wszystkim rodzicom dzieci żłobkowych i przedszkolnych spędza sen z powiek. Jak wzmocnić odporność dziecka i przygotować je do sezonu infekcyjnego? Dobre pytanie. Nicole Sochacki-Wójcicka tzw. Mama ginekolog podaje konkretne sposoby, co ważne – udowodnione naukowo, a nie reklamowane jako kolejny cudowny specyfik na przeziębienie.

Na początek dobra wiadomość – większość sposobów na wzmocnienie organizmu i przygotowanie go do walki z drobnoustrojami jest zupełnie darmowa! Jakie to są sposoby?

Zobacz też: Dieta, która wzmocni odporność maluszka jesienią

Co naprawdę zmniejsza ryzyko zachorowania:

aktywność fizyczna – dostosowana do wieku dziecka i najlepiej na świeżym powietrzu, w okresach przejściowych między porami roku połączona z hartowaniem. U niemowląt, które mają dość ograniczoną własną aktywność fizyczną ważne są oczywiście spacery.

• adekwatna ilość snu i odpoczynku – przemęczenie i niewyspanie osłabiają organizm; problem ten dotyczyć może zwłaszcza dzieci uczęszczających do żłobków i przedszkoli, które muszą wcześnie wstawać.

• eliminacja dymu tytoniowego ze środowiska dziecka – jest to bardzo ważny czynnik; szacuje się, że aż 40% dzieci jest narażanych na dym tytoniowy; narażenie takie nie tylko zwiększa ryzyko wystąpienia ostrych infekcji dróg oddechowych, ale także chorób przewlekłych – np. astmy.

• karmienie piersią – długo można by pisać o dobroczynnym wpływie karmienia piersią, ale w kontekście odporności i podatności na infekcje udowodniono, że dzieci karmione piersią są skuteczniej chronione przed biegunką zakaźną i zapaleniami ucha środkowego oraz rzadziej chorują na infekcje dróg oddechowych, moczowych oraz bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.

• zdrowa dieta – wpływ diety na organizm człowieka jest oczywisty, niedożywienie i niedobory pokarmowe mogą mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie układu immunologicznego.

• prawidłowy „klimat” emocjonalny – choć możecie pomyśleć „czym się może stresować dziecko?” to jednak stres u dzieci występuje i, niestety, zwiększa podatność na infekcje. I choć nie da się całkowicie bezstresowo dziecka wychować, to warto o tym pomyśleć, również w kontekście tego, że chociażby pójście do żłobka czy przedszkola, przeprowadzka, albo pojawienie się nowego członka rodziny może być dla dziecka obciążeniem emocjonalnym. Warto dołożyć starań, żeby złagodzić związany z tym stres.

• adekwatne ubieranie – nie tylko wychłodzenie, ale również przegrzewanie ma negatywny wpływ na odporność

• higiena (mycie rąk!) – nasze ręce bywają bardzo bogatym rezerwuarem drobnoustrojów, dotykamy nimi różnych przedmiotów, często takich, których wcześniej dotykały setki innych rąk.

• unikanie chorych osób – lepiej odwołać spotkanie, gdy córka koleżanki ma katar oraz nie zabierać dzieci do dużych skupisk ludzkich w szczycie sezonu infekcyjnego.

• lizaty bakteryjne – mają udowodnioną skuteczność, ale należy pamiętać, że nie jest to skuteczność stuprocentowa. Mogą zmniejszać ryzyko infekcji o prawie 1/3. Warto wiedzieć, że są one skuteczne w przypadku infekcji wirusowych, gdyż stymulują odpowiedź immunologiczną nieswoistą. O konkretne preparaty możesz zapytać swojego pediatry.

• probiotyki (niektóre) – w badaniach wykazano pewien wpływ profilaktycznego podawania wybranych probiotyków (np. Lactobacillus GG [LGG], L. rhamnous DSM 17 938) na zmniejszenie ryzyka typowych zakażeń wieku dziecięcego (układu oddechowego lub przewodu pokarmowego) u małych dzieci uczęszczających do żłobka lub przedszkola. Jeśli chodzi o zapobieganie infekcjom dróg oddechowych – potwierdzenie działania mają też szczepy Streptococcus salivarius.

Zobacz też: Jak wzmocnić odporność dziecka? Oto 5 naturalnych sposobów – czy znasz je wszystkie?

C-udowna witamina

Wątpliwości mamy ginekolog budzi królowa „leków na odporność i przeziębienie” – witamina C. Przegląd systematyczny badań z ostatnich sześciu dekad wykazał, że przyjmowanie witaminy C w trakcie infekcji ani nie skraca ani nie zmniejsza objawów przeziębienia. Natomiast jej profilaktyczne codzienne przyjmowanie skraca czas przeziębienia zaledwie o 8% u dorosłych i 14% u dzieci, przy czym największy wpływ jej suplementacja miała na osoby intensywnie trenujące (np. maratończyków). Także nie jest to znaczące działanie.

Żródło: mamaginekolog.pl

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Szpital na peryferiach, w lesie! Tak leczą w Norwegii

Termin “friluftssykehuset” pochodzi od norweskiego pojęcia “friluftsliv” – spędzanie czasu na łonie natury, w połączeniu ze słowem oznaczającym szpital, “sykehus”. – fot. snohetta.com

Friluftsliv to norweska tradycja, której głównym założeniem jest spędzanie jak największej ilości czasu na świeżym powietrzu. To zbitka trzech słów: „fri”, znaczącego „wolny”, „luft”, tłumaczonego na „powietrze” i „liv” oznaczającego „życie”. Skandynawowie wierzą w zbawienny wpływ natury na zdrowie. Dlaczego więc trzymać chorych w szpitalach?

Dwa największe szpitale w Norwegii – Szpital Uniwersytecki w Oslo oraz Szpital Sørlandet Kristiansand, z pomocą fundacji Friluftssykehuset (dosłownie: szpital na wolnym powietrzu), stworzyły miejsca wypoczynku dla chorych na świeżym powietrzu. Zbudowali parę odosobnionych, drewnianych domków w odległości krótkiego spaceru od lecznic.

Można do nich dojść drewnianymi deptakami, które prowadzą prosto do niewielkich tarasów. Każdy domek składa się z pokoju głównego, mniejszego pokoju na terapię i zabiegi oraz łazienki.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dziecka – 11 skutecznych sposobów i jeden wątpliwy

Mini-szpital w lesie?

Za projekt odpowiada uznana pracownia architektoniczna Snøhetta. Bliźniacze domki o asymetrycznej bryle o powierzchni 35 m² są dostosowane do osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, a wejście jest na tyle duże, że mieszczą się tam także łóżka szpitalne. Wnętrza wyłożono dębem, wspaniale komponującym się z otoczeniem. Z czasem drewno, z którego zbudowane są kabiny, zmieni kolor na szary, dzięki czemu wtopią się w otoczenie.

Maren Østvold Lindheim, psycholog dziecięca ze Szpitala Uniwersyteckiego w Oslo, wyjaśnia, że “przenoszenie pacjentów poza teren szpitala w zaciszne miejsce, pozwala im się odprężyć i odzyskać siły na dalsze leczenie. Przebywanie na łonie natury dodaje im nadziei, energii, oraz wpływa pozytywnie na kreatywność”.

Pobyt w domkach jest oferowany dzieciom i młodzieży do lat 18 po konsultacji z lekarzem, ich rodzice mogą towarzyszyć wizytom. Także i dorośli pacjenci mogą tam przebywać popołudniami oraz w weekendy.

Fundacja Friluftssykehuset zamierza zbudować więcej takich placówek zarówno w Norwegii, jak i za granicą.

Żródło: dobrewiadomosci.net.pl ; snohetta.com ; www.friluftssykehuset.no

Zobacz też: Niepłodność po koreańsku

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Życie na nowo czyli antyzapalna rewolucja

Siła, zdrowie i energia to efekty diety

Antyzapalna dieta nie tylko likwiduje zmęczenie i depresję, ale także dodaje energii i spowalnia procesy starzenia. Wiele badań potwierdza teorię, że stan zapalny organizmu powoduje wiele chorób, w tym raka. Maria Borelius, dziennikarka naukowa, z dyplomem z biologii, fizyki i matematyki opracowała (na własnym doświadczeniu) prosty plan udoskonalenia ciała i umysłu, składający się z pięciu kroków pozwalających na pozbycie się stanu zapalnego. 

Maria Borelius postanowiła zmienić swoje życie, a swoje doświadczenia opisała w książce „Silna i szczęśliwa”. Jej „pamiętnik” to zapis niezwykłej podróży (wewnątrz siebie, ale także do wielu miejsc na świecie). Kiedy poczuła się zmęczona i w lekkiej depresji, postanowiła wziąć życie i zdrowie w swoje ręce. „Miałam 52 lata, byłam ciągle zmęczona, stara i spuchnięta. Bolały mnie plecy, męczyły mnie objawy klimakterium – zadałam sobie wtedy pytanie: czy będę tak się czuła przez resztę swojego życia – pytała część mnie”. Tak zaczęły się jej czteroletnie poszukiwania w kierunku przeciwzapalnej diety. Z iście detektywistycznym zacięciem poszukiwała wiedzy dotyczącej tego, co dzieje się z naszym organizmem, kiedy szaleje w nim stan zapalny. Spotykała się z naukowcami na całym świecie, wskazówek udzielali jej światowi specjaliści od zdrowia i fitnessu, odwiedziła miejscowości należące do tzw. niebieskich stref, w których ludzie żyją długo i nie chorują.  Po kilku miesiącach przyszła zmiana, a po kilku latach Maria poczuła się dużo lepiej, jak sama mówi – jest zdrowsza, silniejsza i szczęśliwsza – co tu dużo mówić, przyznaje, że nie czuła się tak dobrze nawet 20 lat temu! Napisała swoją książkę, żeby pomóc tysiącom kobiet…i mężczyzn, bo jak się okazuje do rewolucji przystąpił także jej mąż.

Główne zasady diety przeciwzapalnej:

1. Wzmocnij organizm (system odpornościowy) antyzapalnym jedzeniem:

Pamiętaj, że jedzenie to zdrowie, radość, siła i radość. Spożywaj dobre, naturalne pożywienie bogate w polifenole, kwasy omega-3 i probiotyki. Dbaj o dostateczną ilość białka w każdym posiłku – drób, jajka, ryby lub białko w proszku – to jemu zawdzięczamy komórki, mięśnie, tkankę łączną. Spożywaj warzywa i owoce (szczególnie jagodowe) w palecie kolorów – ciemne borówki, fioletowe bakłażany, czerwoną cebulę, zielony szpinak, żółtą paprykę, pomarańczową marchewkę. Tłuszcze dają energię i wzmacniają smak potraw – najlepsze to oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej kokosowy, olej z awokado, a czasami ekologiczne masło. Unikaj margaryny, oleju słonecznikowego, roślinnych tłuszczów utwardzonych, które znaleźć można w ciastkach, chipsach i przemysłowo przetworzonej żywności. Codziennie spożywaj kwasy omega -3. Łosoś, pudding z mleka migdałowego z nasionami chia czy dobrej jakości suplement – szybko zauważysz różnicę, nie tylko jeśli chodzi o samopoczucie, ale także wygląd – mniej zmarszczek, lepszy koloryt skóry. Nie zapominaj o probiotykach, pokarmach i suplementach, zawierających żywe kultury dobroczynnych bakterii i drożdży. Naturalnym źródłem probiotyków jest jogurt, a także warzywa poddane fermentacji.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Używaj przypraw i dodawaj kurkumę do wszystkiego. Pokochaj herbatę – czarną, zieloną, czerwoną. Kawa zawiera polifenole, ale podnosi także poziom cukru. Nie przesadzaj z alkoholem, ale kieliszek czerwonego wina od czasu do czasu nie zaszkodzi, ponieważ  także zawiera polifenole, które zmniejszają stan zapalny – staraj się wybierać szczepy o mocnym bukiecie i ostrym smaku, takie jak na przykład pinot noir czy merlot.

2. Zredukuj spożycie cukru

Każdego dnia zmniejszaj dawki cukru i węglowodanów – szukaj produktów z niskim indeksem glikemicznym. Cukier, a także inne węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym (biały chleb, alkohol, makaron, ciastka i inne słodycze, a także napoje gazowane) są bardzo szybko rozkładane na cząsteczki glukozy, które przyłączają się do białek kolagenowych, tworząc w ten sposób cząsteczkę AGE (advanced glycation end product, czyli zaawansowany produkt glikacji) pewien rodzaj dysfunkcyjnego białka. Obciążony glukozą kolagen traci swoją elastyczność i sprężystość, a skóra staje się bardziej pomarszczona, luźniejsza i wrażliwsza na promieniowanie słoneczne. Jak pisze Maria, czas zrezygnować ze śniadania, które bardziej przypomina deser  – w nowym życiu powinno ono zawierać białko, tłuszcz, warzywa i owoce. Czyli na przykład smoothie z mlekiem migdałowym, owocami, orzechami i białkiem w proszku. Lub miska owsianki na wodzie z nasionami i jajko na miękko.

3. Ruszaj się codziennie

Każdego dnia wprowadź dawkę ruchu – choćby 30 minut.  Ćwiczenia fizyczne zmniejszają stan zapalny. Zarówno aerobowe (w czasie których się spocisz), jak i siłowe (pozwolą zbudować tkankę mięśniową). No i niezwykłe ważne po ćwiczeniach – relaks.

Zobacz też: Kwasy omega-3; sposób na odporność! Co musisz o nich wiedzieć i gdzie możesz je znaleźć?

  4. Szukaj spokoju

Potrzebne ci narzędzia do redukcji stresu – medytacja, joga, uważność i dużo snu. Stres powoduje wyrzuty hormonu stresu – kortyzolu. Udowodniono, że głębokie oddychanie i medytacja  redukują poziom stresu.

Ważne jest także, aby nasz system trawienny od czasu do czasu mógł odpocząć. Maria poleca post 14 godzinny jeden lub dwa dni tygodniowo – liczymy godziny od ostatniego posiłku i jemy w ciągu pozostałych 10 godzin.  Sen to kolejny obszar, nad którym powinniśmy zapanować. Nasz organizm potrzebuje 7-8 godzin, aby się zregenerować, kładziemy się do łóżka około 22, ale odkładamy komputer i telefon – wyciszamy się, aby zasnąć o 23 ­– to najkorzystniejsza pora, w której regenerują się naze organy wewnętrzne.

 5. Pielęgnuj poczucie podziwu

Pozytywne doświadczenia, duchowość, odczuwanie podziwu to kolejna ważne zadanie w naprawie naszego życia,  Umiejętność wglądu w siebie wiąże się z niższym poziomem markerów stanu zapalnego. Pomocne w osiągnięciu podziwu są medytacja, praktykowanie wdzięczności i uważności. Można go szukać także w naturze, sztuce, religiach, działaniach na rzecz innych ludzi, kibicowaniu sportowcom. To moment, w którym nasz organizm mówi: stop – teraz chcę się cieszyć życiem.

Silna i szczęśliwa – Wyd. Insignis

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

„Szukamy specjalistów, którzy chcą spędzać więcej czasu z dziećmi” – nadchodzi dobry czas dla rodziców-pracowników

Niektóre firmy mogą pochwalić się pokojem dla matki karmiącej i miejscem parkingowym dla ciężarnych – for. 123rf

Nadeszła jesień, a wraz z nią studenci wrócili na uczelnie, dzieci poszły do żłobków i przedszkoli, a rodzice do pracy. Jesień to również gorący okres targowy – na pierwszy ogień poszedł Festiwal Pracy JOBICON organizowany przez największy portal rekrutacyjny Pracuj.pl. Jako że i we mnie odezwała się dusza HR-ówki, postanowiłam odwiedzić targi pracy – tym razem jednak w innej roli niż zwykle, nie rekrutera, ani poszukującego pracy. Poszłam tam z tajną misją dowiedzenia się, co takiego firmy oferują młodym rodzicom. Oto co ustaliłam:

„Szukamy specjalistów, którzy chcą spędzać więcej czasu z dziećmi” – tak reklamuje się jeden z największych ubezpieczycieli w Polsce. Dlatego moje kroki skierowałam najpierw na stoisko tej firmy. „Tak, to prawda – tatusiowie mogą u nas liczyć na dodatkowy 6-tygodniowy urlop” – dowiaduje się od przemiłej rekruterki. Urlop jest niezależny do 2-tygodniowego tacierzyńskiego zapisanego w kodeksie pracy, także łącznie to aż 8 tygodni, czyli 2 miesiące spędzone z noworodkiem w domu! Wszystko pełnopłatne i co ważne – mile widziane.

„Ale czy opłacalne dla firmy?” – pytam, taki benefit przecież musi kosztować krocie. „Jak najbardziej” – odpowiada rekruterka „Zadowoleni pracownicy to mniejsza rotacja i większe przywiązanie do marki. Dodatkowo zadowoleni pracownicy polecają nas innym”. Wiadomo przecież, że polecenia pracownicze to najtańszy i najskuteczniejszy sposób rekrutacji. A dobra opinia na rynku pracy to waluta nie do przecenienia.

Zobacz też: Urlopy rodzicielskie, badania genetyczne, a może… in vitro? Na jakie benefity mogą liczyć polscy pracownicy?

Parking dla ciężarnej, pokój dla matki karmiącej

Idę dalej w gąszcz ludzi w poszukiwaniu kolejnych perełek employer brandingowych. Znajduję bank, który może pochwalić pokojem dla matki karmiącej oraz przestrzenią dla dziecka w pracy, nazywaną dumnie lunaparkiem. Domyślam się, że bardzo przydał się podczas ostatniego strajku nauczycieli.

Znana firma medyczna zapewnia miejsce parkingowe dla kobiet w ciąży oraz program „Zdrowie przez cały rok” promujący aktywne spędzanie czasu z rodziną. Cytując słowa przedstawicielki – firma skupia się na kobietach w ciąży i młodych mamach. Wydaje informator dla młodych rodziców oraz wspiera mamy powracające do pracy po urlopie macierzyńskim.

Kolejne firmy nie zaskakują – oferują wyprawki szkolne, paczki na święta i dzień dziecka, elastyczny czas pracy dla rodziców, imprezy rodzinne. Wszyscy chwalą się, że przestrzegają standardowych regulacji prawnych – naprawdę??

Zobacz też: Dzień, który zmienił moje życie – dobre pomysły Mam

Wiemy, ale nie powiemy

Niektóre firmy nie były chętne do wypowiedzi. Spółka podległa władzom miasta poprosiła o kontakt z rzecznikiem i oficjalne zapytanie na piśmie. Jeszcze bardziej zaskoczyła mnie inna, na pozór nowoczesna, firma wydająca miliony na reklamy w prasie i telewizji – czołowy producent żywności dla dzieci. Otóż powiedzieli, że benefity dla rodziców mają, a jakże, ale nie powiedzą jakie, bo zabrania im polityka firmy. Zastanawia mnie, co w takim razie robią na targach pracy, gdzie kandydaci często dopytują się o takie rzeczy. Być może winna była późna godzina mojej wizyty i zmęczenie pracownika.

A Ty, młody rodzicu, jakie benefity w pracy chciałbyś mieć? Co jest dla Ciebie ważne? Wczoraj podczas warsztatów HR-owych usłyszałam, że najlepszym benefitem jaki może dostać pracownik jest dobre zarządzanie. Podpisuje się pod tym rękoma i nogami, bo tak naprawdę liczy się człowiek, a reszta… przyjdzie z czasem.

 

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie wychowawczym. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.