Przejdź do treści

Kiedy najtrudniej być rodzicem?

być rodzicem
być rodzicem

Zobaczysz, jak dorośnie, dopiero wtedy da ci popalić. Czym tu się męczyć, kiedy siedzi się w domu z niemowlakiem? Poczekaj aż będziesz mieć co najmniej dwójkę. Najgorsze dopiero przed tobą.

Etapy rodzicielstwa

Każdy etap rodzicielstwa ma swoje cienie i blaski. Na każdym jest coś, co jest przyjemne i odkrywcze oraz to, co jest bardzo trudne, nużące, irytujące lub wręcz niezrozumiałe. Kolejne etapy rodzicielstwa wiążą się z własnymi wyzwaniami, podobnie jak kolejne etapy rozwoju człowieka.

Opieka nad niemowlęciem wiąże się na przykład ze zmęczeniem, chronicznym niewyspaniem, znużeniem, zależnością i powtarzalnością. Cykl przebierania, przewijania i karmienia powtarza się wielokrotnie całą dobę.

Dwulatek odkrywa swoją niezależność i egzekwuje ją z żelazną konsekwencją. To, czego chce dwulatek bardzo często zmienia się z prędkością światła. Rodzic często nie nadąża, a zamiast tego zaczyna odczuwać frustrację związaną z rozmijającymi się jego i dziecka potrzebami.

Początki szkoły to głównie wyzwania związane z rosnącymi wymaganiami naukowymi.

Zobacz też: Jak “zasada trzech minut” może wpłynąć na Twoją relację z dzieckiem?

Kiedy najtrudniej być rodzicem? Wiek nastoletni nadciąga!

No i wreszcie okres nastoletni i wczesna młodość dzieci. Czas, który rodzice wspominają po latach jako wyjątkowo trudny. Czas, kiedy zmiany zachodzące w dziecku są tak duże i zaskakujące, że trudno poznać tego nowego człowieka, z którym przecież mieszka się całe jego życie. To jest też czas, kiedy dziecko z jednej strony zaczyna czuć swoją dorosłość, a z drugiej jest faktem dorastania przerażone. Tyle tylko, że nie pokazuje swojego przerażenia. Nie ujawnia, jak bardzo się boi, jak bardzo jest pogubione, jak silny jest konflikt pomiędzy tym, żeby się rozwijać i tym, żeby zostać w punkcie, w którym się jest. Przejście z dzieciństwa w dorosłość jest niebywale trudnym momentem. Być może najtrudniejszym w życiu człowieka i takim też jest bycie rodzicem nastolatka.

Sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że nastolatek wcale nie ma ochoty mówić o swoich trudnościach. Nie ma ochoty, nie potrafi lub nie ma zaufania, że zostanie wysłuchany. Trudno więc domyślić się, że coś się z nim dzieje, że z czymś sobie nie radzi. Widać na przykład, że idzie mu gorzej w szkole. Czasem widać nie najlepsze decyzje, które podejmuje. To, co widać gołym okiem jest często nieprzyjemne. Nawet na bardzo podstawowym poziomie. Słynny bałagan w pokoju nastolatka może odzwierciedlać jego bałagan wewnętrzny.

Z kolei rosnąca potrzeba niezależności wiąże się z rosnącym proporcjonalnie dystansem pomiędzy dorastającym dzieckiem a jego rodzicem. Niemal z dnia na dzień ukochane i bliskie dziecko, staje się obce, aroganckie, opryskliwe dla rodziców.

Dlatego też nastoletnie dziecko czy młodego dorosłego trudno lubić, trudno mu współczuć, na pewno trudno go zrozumieć. Rodzic musi zachować otwarty umysł w czasach, kiedy nic nie jest proste ani przewidywalne. Dokładnie tak, jak w świecie nastolatka.

Zobacz też: Jak blisko to zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Czy przetrwamy pandemię?

pandemia
Fot - pixabay

Książka Sonii Shah „Epidemia. Od dżumy przez HIV po ebolę” ukazała się rok temu, kiedy nikt nie podejrzewał, że rozedrgany i pędzący świat stanie w ciągu jednego popołudnia. Kiedy piszę te słowa, liczba zmarłych na koronowirusa wynosi 230 tys. na całym świecie. Jakie mechanizmy rządzą epidemią, co robimy źle i dlaczego nadal przenosimy wirusy? Nie ma prostej odpowiedzi i wiele powinniśmy się dowiedzieć – tę książkę powinien przeczytać każdy.

„Epidemiolodzy twierdzą, że za kilkadziesiąt lat wybuchnie pandemia, która może zabić 165 milionów osób. Przewaga liczebna drobnoustrojów nad nami już teraz wynosi sto tysięcy do jednego. Czy jesteśmy w stanie wygrać tę nierówną walkę?” – czytam na okładce książki. Czy to już? Czy tak, jak przepowiedziała autorka, chorobotwórczy drobnoustrój lub patogen, który wywoła na świecie kolejną pandemię, czaił się wśród nas kilka miesięcy temu? Czy to właśnie koronawirus, który już zabił tysiące i zrujnował życie milionom? A może to dopiero próba przed czymś o wiele groźniejszym?

Zobacz też: Jak rozmawiać z dziećmi o pandemii?

Bakteria cholery to jeden z niewielu patogenów – obok dżumy, grypy, ospy prawdziwej i HIV – które nawet współcześnie zachowały zdolność do wywoływania epidemii. Do tej pory wywołała ich aż siedem, ostatnia wybuchła na Haiti w 2010 roku. Częstotliwość występowania epidemii była poważnym wyzwaniem dla polityków i organizacji społecznych. Międzynarodowa współpraca, skuteczne zarządzanie na szczeblu lokalnym i społeczna spójność były warunkami, które pozwalały na opanowanie choroby. Przez 100 lat epidemie dotykały wielkie miasta, takie jak Nowy Jork, Paryż czy Londyn i wyglądało na to, że wreszcie udało się ich pozbyć. Aby do tego doszło, konieczne było wprowadzenie zmian, które obejmowały budownictwo, zarządzaniem wodą pitną oraz odpadami, działalnością służby zdrowia, stosunkami międzynarodowymi i podniesieniem wiedzy o zdrowiu oraz chorobach.

Zbyt późna reakcja

Jak pisze autorka, to, jak radziły sobie współczesne społeczeństwa z ogniskami nowych chorób, nie wróży dobrze. Wirus ebola pojawił się w Nowej Gwinei w 2014 roku i gdyby opanowano go u źródła we wczesnym stadium rozwoju, jego rozprzestrzenianie się byłoby zahamowane. Tymczasem pojawił się on w sąsiednich krajach, wywołując zakażenie u ponad 26 tysięcy ludzi. W 2009 pojawiła się nowa odmiana grypy H1N1, na którą zmarło ponad 0,5 miliona osób. Pierwsze przypadki koronawirusa, powodującego COVID-19, pojawiły się w Chinach w okolicy 17 listopada – gdyby wtedy odpowiednio zareagowano, być może nie musielibyśmy borykać się z pandemią. Przynajmniej nie na taką skalę.

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

Książka Sonii Shah śledzi podróż (od dzikich terenów kolonialnej Azji Południowej, przez XIX- wieczne slumsy Nowego Jorku, aż po dżungle Afryki Środkowej i współczesne podmiejskie podwórka domowe na amerykańskim Wschodnim Wybrzeżu) patogenów wywołujących choroby, które w przypadku cholery i jej potomków zaczyna się w organizmach otaczających nas dzikich zwierząt.

Sonia Shah – Epidemia. Od dżumy poprzez HIV po ebolę. Wyd. Znak

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

AYLIFFE – skuteczna technika mycia rąk

Mycie rąk
Fot Alexander Raths/ 123RF

W dzisiejszych czasach mycie rąk to podstawa. W dobie pandemii COVID-19 istotną rolą jest, aby nasze dłonie były dobrze umyte i zdezynfekowane. Artykuł ten pozwoli Ci poznać odpowiednie techniki i środki, które umożliwiają poprawne mycie rąk, a tym samym pozbycie się zarazków oraz bakterii.

Ważnym elementem, który rozpoczyna cały cykl mycia jest woda, a właściwie jej temperatura. Najlepsza jest woda ciepła – nie gorąca, która mogłaby sparzyć powierzchnię naszych dłoni. Rodzaj mydła, również odgrywa istotną rolę. Najlepiej użyć mydła antybakteryjnego, które umożliwi pozbycie się wszelkich zabrudzeń i zarazków. Dobrą alternatywą dla mydła antybakteryjnego jest mydło nawilżające – działa łagodnie, również usuwając wszystkie zabrudzenia i pozostawia skórę delikatnie nawilżoną.

Jako pielęgniarka rekomenduję technikę zatwierdzoną przez Światową Organizację Zdrowia, czyli higieniczne mycie rąk wg  Ayliffe’a.  Technika ta pozwala na umycie wszystkich przestrzeni na dłoniach wraz z tymi, które są najbardziej zabrudzone – w tym przypadku chodzi o kciuk, przestrzenie międzypalcowe, palec serdeczny, czubki palców oraz wewnętrzną stronę dłoni. Aby mycie było efektywne, powinno trwać od 40 do 60 sekund.

Skuteczne mycie rąk krok po kroku

KROK 1

Higieniczne mycie rąk rozpocznij od  naniesienia odpowiedniego mydła lub środka do dezynfekcji w odpowiedniej ilości. W przypadku mydła, następnym krokiem jest zwilżenie dłoni wodą, która nie jest zbyt gorąca.

KROK 2

Dezynfekowanie/higieniczne mycie dłoni przebiega według schematu, a każdy etap powtórzony jest 5 razy. Pierwszym etapem jest pocieranie dłoni o dłoń wewnętrzną stroną.

KROK 3

Pocieraj część prawej dłoni o powierzchnię grzbietową lewej. Policz do 5, a następnie zmień dłoń.

KROK 4

Następny krok to pocieranie grzbietowej części zgiętych palców dłoni pod ugiętymi palcami drugiej dłoni. Powtórz ruchy przez 5 sekund i zmień stronę.

KROK 5

Nadszedł czas na kciuki. Ujmij kciuk prawej dłoni w lewą, a następnie wykonaj ruchy obrotowe. Po 5 sekundach zmień dłoń.

KROK 6

Ostatni krok to pocieranie opuszków palców prawej dłoni w zagłębieniu lewej – dłoń ma przypominać łódeczkę. Pocieraj przez 5 sekund i spłucz pianę wodą. Nałóż środek do dezynfekcji takimi samymi ruchami.

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

Agnieszka Wasilewska

Ekspert

Agnieszka Wasilewska

Pielęgniarka oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii, a także pedagog z kilkuletnim doświadczeniem. Artystyczna dusza z empatią na dłoniach. Miłośniczka czerwonej herbaty i wieczornej medytacji.

Redakcja

Portal o rodzinie.

Koronawirus ma z czym konkurować – oto najgorsze epidemie i pandemie w dziejach

najgorsze epidemie i pandemie
Epidemie nękały ludzkość od zarania dziejów. || – fot. 123rf.com

Choć pandemia koronawirusa ogarnęła cały świat, nie jest na szczęście tak groźna jak plagi, które nękały ludzkość w przeszłości. Oto najgorsze epidemie i pandemie w dziejach – wiedzieliście o nich?

1. Prehistoria: ok. 3000 p.n.e.

W północnozachodnich Chinach badacze odkryli liczące 5000 lat ruiny wioski, którą nawiedziła nieznana choroba. Zmarłych grzebano razem. Zdaniem archeologów i antropologów, epidemia szerzyła się zbyt szybko, aby dokonać godnego pochówku. Stanowisku nadano nazwę Hamin Mangha. Podobne odkrycia miały miejsce w innej wiosce, Miaozigou, co świadczy prawdopodobnie o tym, że prehistoryczna zaraza rozprzestrzeniła się w całym regionie.

2. Zaraza ateńska: 430 rok p.n.e.

Wiemy o niej dzięki zapiskom Tukidydesa – słynnego historyka, autora „Wojny peloponeskiej”. Ateny, będące wówczas militarną potęgą, toczyły wojnę ze Spartą. Niespodziewanie w pierwszym z państw-miast zaczęła szerzyć się nieznana zaraza, zbierająca obfite żniwo. Tukidydes podejrzewał, że choroba pochodzi z Etiopii. Nie znano na nią lekarstwa. Była jednakowo groźna dla ludzi starych i młodych.

3. Dżuma Justyniana: ok. 541-542

Choroba rozprzestrzeniła się w całej Europie i doprowadziła do wyludnienia znacznej części kontynentu. Za czasów Justyniana Bizancjum było mocarstwem; m.in. z powodu epidemii zaczęło podupadać. Co ciekawe, sam Justynian (znany choćby z tego, że wybudował słynną świątynię Hagia Sophia) zachorował na dżumę i przeżył.

Zobacz też: Czy przetrwamy pandemię?

4. Czarna śmierć: 1346-1353

Według niektórych szacunków doprowadziła do tego, że populacja Europy zmniejszyła się nawet o połowę. Dziś wiadomo, że za rozprzestrzenianie się dżumy odpowiadały m.in. pchły żerujące na gryzoniach. Czarna śmierć zapoczątkowała także powolny upadek gospodarki opartej na poddaństwie: po wygaśnięciu pandemii trudniej było znaleźć chętnych (i zdolnych) do pracy.

5. Epidemia cocoliztil: 1545-1548

Przykład na to, że śmiercionośne pandemie szerzyły się nie tylko w Azji i Europie. Cocolitzil znacząco przyczyniła się do wymarcia całej populacji Azteków. Chorobę przywlekli do Nowego Świata europejscy konkwistadorzy; rdzenna ludność nie była na nią uodporniona. Współcześni naukowcy ustalili, że pod tajemniczą nazwą – Cocolitzil – kryła się jedna z odmian salmonelli.

6. Grypa hiszpanka: 1918-1920

Dziś trudno sobie to wyobrazić, ale na hiszpankę zachorowało 500 milionów (!) ludzi na całym świecie, z czego jedna piąta zmarła. Organizmy wielu ofiar były osłabione po trudnym okresie I wojny światowej. Pandemia, wbrew swojej nazwie, wcale nie zaczęła się w Hiszpanii. Po prostu tamtejsza prasa, nieobjęta cenzurą w trakcie wojny, jako pierwsza zaczęła donosić o zgonach spowodowanych przez nieznaną dotąd chorobę.

Powyższy przegląd jest oczywiście niepełny. Wśród innych, powszechnie znanych epidemii/pandemii, można bowiem wymienić także: wielką zarazę w Londynie (1665-1666), dżumę w Marsylii (1720-1723), Rosji (1770-1772), a z bardziej współczesnych: AIDS, świńską grypę czy afrykańską ebolę.

Na podstawie:

livescience.comnaukawpolsce.pap.plnewsweek.pl

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Self-care bez wychodzenia z domu – 10 sposobów!

Self-care bez wychodzenia z domu
fot. pixabay.com

W dobie Instagrama wydawać się może, że self-care, czyli dbanie o siebie, to synonim takich działań jak zakup nowego ubrania, egzotyczne wakacje, masaże lub zabiegi na twarz. Obecna sytuacja pandemii to dobra okazja, aby poszukać innych rozwiązań – zadbać o swoje ciało i duszę bez wychodzenia z domu. Oto 10 sprawdzonych pomysłów!

1. Posprzątaj i zorganizuj swoje mieszkanie

Kiedy w mieszkaniu panuje bałagan, może mieć to wpływ na stan psychiczny i wywoływać poczucie przytłoczenia. To idealny czas na porządki i organizację swojej przestrzeni. Warto przeprowadzić selekcję rzeczy i sprawdzić, czy wszystko, co przechowujemy w szafach, jest nam niezbędne. Spójrz na organizację i sprzątanie swojego mieszkania jak na akt dbania o siebie i swego rodzaju uzdrowienia.

2. Zredukuj czas, który spędzasz w social mediach!

Każdy z nas, pomimo okresu izolacji, chciałby nadal pozostawać w kontakcie ze światem, ale wydaje się to również idealny moment na nawiązanie kontaktu z samym sobą. Może dzięki zredukowaniu czasu spędzanego na przeglądaniu social mediów stworzymy przestrzeń dla siebie?

3. Stwórz swoje zapiski

Zapisz swoje przemyślenia – świetny sposób na uporządkowanie myśli. Czasami to, co wypowiedziane lub napisane, staje się bardziej realne. Dzięki temu można dać również upust swoim emocjom.

4. Wyśpij się

Nigdzie się nie śpieszysz, więc wyśpij się porządnie!

5. Medytuj

Jeśli już medytowałeś, masz teraz okazję na kontynuowanie swojej praktyki. Jeśli to dla Ciebie zupełna nowość, warto wykorzystać czas, kiedy świat zwolnił swoje tempo. Medytacja idealnie redukuje stres i napięcia.

6. Zadbaj o swoją dietę

Szybkie śniadanie, kawa na wynos, lunch złapany w biegu… Poświęć ten czas, aby zadbać o to, co jesz – zrób tym samym wspaniały prezent dla swojej odporności.

Zobacz też: Self-love – czyli czego nauczyła mnie moja córka?

7. Znajdź chwilę na aktywność fizyczną

Internet przepełniony jest licznymi treningami online – joga, fitness, stretching. Każdy znajdzie coś dla siebie! Jeśli to nie twoja bajka, włącz ulubioną muzykę i po prostu potańcz.

8. Spotkaj się ze znajomymi – oczywiście online!

Nie rezygnuj z imprezy ze znajomymi lub kawy z przyjaciółką. Może jest ktoś, z kim od dawna chcesz się spotkać i porozmawiać, ale zawsze brakowało czasu?

9. Odpuść sobie

Nic nie musi być idealne. Jeżeli masz gromadkę dzieci w domu, pracujesz zdalnie, sprzątasz i gotujesz – odpuść sobie pewne rzeczy. Świat się nie zawali.

10. Zatrzymaj się na chwilę i sprawdź czego potrzebujesz

Jeśli żadna z powyższych opcji nie jest dla Ciebie, zatrzymaj się na chwilę. Zajrzyj w głąb siebie i zapytaj, czego w obecnej sytuacji potrzebujesz i jak możesz o siebie zadbać. Pamiętaj, jesteś dla siebie najlepszym drogowskazem!

Inspiracje/źródło: huffpost

Zobacz też: Jak zadbać o swoją motywację w czasie pandemii?

Paulina Skwarzyńska

Zawodowo zajmuje się marketingiem afiliacyjnym. Prywatnie mama 1,5 rocznej Michaliny, fanka rodzicielstwa bliskości, miłośniczka koni.