Przejdź do treści

Kiedy rodzic pracuje, czyli o opiece nad dziećmi poza domem

jak wybrać przedszkole
Pixabay

Większość dzieci poniżej piątego roku życia dużą ilość czasu spędza poza domem- w żłobku, w przedszkolu lub pod opieką niani. Jest to norma w naszym kręgu kulturowym. Zwykliśmy myśleć, że jest to czas opieki nad dzieckiem, wychowanie natomiast odbywa się w domu, w rodzinie. Jednak ilość czasu, jaki dzieci spędzają z dala od rodziców sugeruje, że jednak jest to coś więcej niż tylko opieka.

Instytucjonalna opieka nad dziećmi pełni ważne funkcje społeczne. Z jednej strony rodzice chcą lub muszą wrócić do pracy zawodowej, powszechnie uważa się również, że pobyt w grupie rówieśniczej pomaga dzieciom nabyć umiejętności społeczne. Niestety, choć to ważne sprawy, opieka instytucjonalna lub pozadomowa budzi liczne wątpliwości. Ponieważ temat jest ważny, a zainteresowanych wielu, sporo jest też badań wskazujących mocne i słabe strony tego rodzaju opieki.

Decyzja o oddaniu dziecka pod opiekę żłobka lub przedszkola, choć jest stałym i nieuniknionym elementem rzeczywistości, niekoniecznie jest rozwiązaniem optymalnym. Tak dla dzieci, jak i rodziców. Ci ostatni, zwłaszcza matki stają przed niemożliwym do rozstrzygnięcia dylematem.

Jeśli zostaną w domu i dłużej będą zajmować się dzieckiem mogą zostać uznane za mało ambitne, przesadnie skupione na rodzinie, pozbawione potrzeb rozwoju, czy niezdolne do samodzielnego utrzymania się. Jeśli natomiast wrócą do pracy narażają się na oskarżenia o brak odpowiedniego zaangażowania w wychowanie dziecka.

Dlatego też tak ważne jest dobrze przemyśleć decyzję o powierzeniu dziecka placówce – kiedy, której i na jak długo. Bo to, jak bycie poza domem, z dala od rodziców, w grupie rówieśniczej, ale też pod opieką obcych osób wpłynie na rozwój dziecka zależne jest od wielu czynników. Badania wiele wnoszą w pełniejsze rozumienie tego problemu.

Balans

Badania pokazują, że niezależnie od tego, ile czasu dzieci spędzają w żłobku lub przedszkolu, wpływ rodziny jest ważniejszy. Spośród czynników, które są najważniejsze dla rozwoju dzieci i są ściśle związane z jego środowiskiem domowym badacze wymieniają: wykształcenie rodziców, dochody i status materialny rodziny, rodzaj opieki macierzyńskiej, jaką otrzymuje dziecko (zwłaszcza jeśli chodzi o jej zdolność do dostosowania się do potrzeb dziecka oraz ogólną wrażliwość).

Jakość opieki instytucjonalnej

Prawdopodobnie jeden z najważniejszych czynników, jaki rodzice biorą pod uwagę wybierając placówkę dla swojego dziecka to jakość opieki instytucjonalnej. Jednak często skupiają się nie na tych aspektach, które odgrywają zasadniczą rolę w jego rozwoju. Badania pokazują, że jakość opieki żłobkowo-przedszkolnej można rozumieć na dwa sposoby: z perspektywy procesu oraz struktury.

Struktura opieki instytucjonalnej obejmuje między innymi stałość miejsca oraz personelu. Jest to jedna z poważniejszych bolączek rodzimego systemu opieki nad dziećmi. Z jednej strony dziećmi zajmują się młode kobiety, które same zakładają rodziny. Stąd też naturalna rotacja wśród pracowników. Z drugiej jednak, jako społeczeństwo nie wierzymy w to, ze to dla dzieci ważne, żeby mogły tworzyć bliskie i ciepłe relacje z opiekunami.

Nie bez znaczenia są takie czynniki jak wielkość grupy, ilość dzieci przypadających na opiekunkę, poziom hałasu w placówce oraz wykształcenie personelu. W zakres procesu natomiast wchodzą wrażliwość opiekunów, ich ciepło i dostępność emocjonalna dla dzieci.

Jednak, jak podkreślają badacze, jakość placówki, do której trafiają najmłodsi ma największe znaczenie dla tych dzieci, które pochodzą z ubogich lub zaniedbujących środowisk. Dla nich ciepłe i wspierające środowisko w żłobku czy przedszkolu może w znacznej mierze rekompensować braki domowe.

Żłobek, przedszkole a rodzaj przywiązania

Jest to jeden z najczęściej badanych i interesujących rodziców aspektów opieki pozarodzinnej. Większość dostępnych badań potwierdza, że generalnie pobyt w żłobku lub przedszkolu nie wpływa na rozwój zaburzeń więzi u dzieci. Ważniejszym predykatorem tego, jakiego rodzaju więź rozwinie dziecko jest rodzaj relacji, jaki ma z matką.

Jednocześnie z drugiej strony badania potwierdzają, że słaba relacja w rodzinie połączona z dużą ilością godzin spędzanych w kiepskim żłobku (powyżej 30 tygodniowo) rzeczywiście może skutkować rozwojem pozabezpiecznego stylu przywiązania u dziecka. To z kolei może się przełożyć na jakość związków, jakie w przyszłości będzie tworzyć dziecko czy też ryzyko pojawienia się zaburzeń psychicznych takich jak depresja.

Jest kilka powodów, dla których powierzamy dzieci opiece nieznanych osób, spośród nich ekonomiczny oraz społeczny wydają się najważniejsze. Jedni rodzice czują się bezpieczniej, kiedy dziecko jest pod opieką konkretnej opiekunki. Innym poczucie bezpieczeństwa daje placówka i grupa ludzi wzajemnie się kontrolujących.

Nie ma jednej i pewnej odpowiedzi, która z form opieki jest dla dzieci najlepsza. Co więcej, przebywanie poza domem rodzinnym również niesie dla najmłodszych wiele pożytków. Przed rodzicem natomiast jest niełatwa decyzja o wyborze opieki dla dziecka lub przedłużenia urlopu.

Zobacz także:

Jak rozmawiać z dziećmi o katastrofach?

„N. uważa, że jest tygrysem”. Jak to wpływa na pozostałych domowników?

Odporni i mazgaje – czy wychowujemy nadwrażliwców?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Pierwszy dzień w przedszkolu – jak się do niego przygotować? Radzi ekspertka

pierwszy dzień w przedszkolu
fot. Fotolia

Pierwszy dzień w przedszkolu nie musi być źródłem stresu. O tym, jak odpowiednio przygotować dziecko i rodzica  do pierwszych dni w nowym otoczeniu opowiedziała nam Renata Szałkiewicz – wieloletni pedagog i dyrektorka językowo-artystycznego Wilanowskiego Przedszkola w warszawskim Wilanowie. 

Adaptacja to niezwykle ważny czas w pierwszych dniach dziecka w przedszkolu. Jak się okazuje, ogromny wpływ na to, jak będzie przebiegał cały proces, mają rodzice. Co zatem zrobić, aby ułatwić dziecku start?

– Przede wszystkim nie należy dziecka straszyć – podkreśla Renata Szałkiewicz. – Warto wyjść na spacer, pokazać przedszkole, zwrócić uwagę, że bawią się tam dzieci, jest kolorowo. Mówmy dobre, pozytywne rzeczy – dodaje. Jak zwraca uwagę, to podejście rodzica jest tutaj kluczowe.

Aby ułatwić dziecku start w przedszkolu, już od początku należy uczyć malucha samodzielności. – Im bardziej samodzielne dziecko, tym adaptacja będzie krótsza – zapewnia dyrektorka Wilanowskiego Przedszkola. Jeśli do tej pory mama lub tata całkowicie wyręczali dziecko w ubieraniu butów, myciu rączek i innych czynnościach, dziecko może mieć trudności w odnalezieniu się w przedszkolnej rzeczywistości.

– Jeżeli dziecko słabo radzi sobie z czynnościami samoobsługowymi, trzeba ćwiczyć. Nie wolno jednak mówić „zrób to szybciej” albo  „ja to zrobię za ciebie”. Należy chwalić dziecko za najmniejszy nawet sukces  – wyjaśnia ekspertka.

Zobacz także: Jak słuchać dzieci? „Bycie uważnym słuchaczem bywa bardzo trudne”

Pierwszy dzień w przedszkolu – w co ubrać dziecko?

Jeżeli maluch ma problem z ubieraniem się, do przedszkola wybierajmy wygodną dla niego odzież.  Guziki, jeansy, suwaki nie są tutaj wskazane.

– Dajmy dziecku dres czy bluzeczkę, którą łatwo się zakłada – mówi Renata Szałkiewicz. – Jeżeli mówimy już o ubraniu i samoobsłudze, dobrze by było, żeby wspólnie z dzieckiem wybrać ubranie do przedszkola – dodaje.

Można razem wybrać się na zakupy i dać maluchowi wybór. Oczywiście nie pokazujemy dziecku kapci
z pięcioma sprzączkami lub sznurowadłami, tylko buty, które będą dla niego wygodne. – Dajemy wybór, który będzie bezpieczny dla dziecka – wyjaśnia pedagog.

Zobacz także: Fabryka absolwentów i zdyscyplinowanych pracowników. Czy to nadal przedszkole?!

Pierwszy dzień w przedszkolu – adaptacja

Jeżeli w przedszkolu są organizowane zajęcia adaptacyjne, warto zaufać nauczycielom. – Jeżeli nauczycielka powie, że może warto spróbować, aby rodzic wyszedł na chwilę, to nie można zaglądać co chwilę i pokazywać się dziecku. Zaufajmy, że nauczyciel poradzi sobie z sytuacją – zaznacza Renata Szałkiewicz.

Na pierwszą wizytę do przedszkola warto przyjść nieco wcześniej. – Jeżeli zaczynamy pracę o ósmej, nie przychodźmy do przedszkola za pięć ósma. Przyjdźmy na tyle wcześnie, żeby uniknąć pośpiechu. Niech wyjście do przedszkola będzie raczej spacerem – radzi pedagog. Wyścig z czasem jest bardzo stresujący zarówno dla rodzica, jak i dziecka.

Częstym błędem jest też obiecywanie dziecku nagrody w zamian za pójście do przedszkola. – To będzie coś za coś. Dziecko będzie później za każdym razem czegoś oczekiwać od rodzica – wyjaśnia Renata Szałkiewicz.

Zobacz także: Jak wybrać przedszkole? „Pierwsze rozczarowanie przyszło pierwszego dnia poszukiwań”

Pierwszy dzień w przedszkolu – zabawka

Maluch może zabrać do przedszkola swoją ulubioną zabawkę. Powinna ona jednak być przemyślana.

– Zabawka nie może być duża. W swojej karierze miałam już różne doświadczenia. Kiedyś dziecko przyniosło metrową żyrafę. Pamiętam też sytuację, gdy przedszkolak przyszedł ze zwiniętym dywanem, puszką pasztetu czy parówkami w paczce. W takiej sytuacji rodzic powinien znów dać dziecku bezpieczny dla niego wybór: bierzesz tę albo tamtą zabawkę. Najlepszą opcją będzie niewielka przytulanka, którą dziecko będzie mogło mieć przy sobie – zaznacza ekspertka.

Do przedszkola nie należy brać wielu zabawek, ponieważ mogą się one po prostu zgubić. – To kolejny stres dla dziecka. Ostatnio była u nas sytuacja, że dziecko przyszło z miniaturową, plastikową zabaweczką. Niestety zgubiła się gdzieś w klockach. Była ogromna rozpacz. Dziewczynkę odebrała babcia, jednak wkrótce obie wróciły, żeby poszukać zguby. Niestety zabawka się nie znalazła. Babcia mówiła potem, że wnuczka przez pół nocy płakała – opowiada dyrektorka Wilanowskiego Przedszkola.

Zobacz także: Szybciej nie znaczy lepiej. Czy warto przyspieszać rozwój dziecka?

Pierwszy dzień w przedszkolu – trudne pożegnania

Kolejnym, bardzo popularnym błędem popełnianym przez rodziców jest przedłużanie momentu pożegnania z dzieckiem.

– Odprowadźmy dziecko do sali i zostawmy pod opieką nauczycielki. Nie pozwalajmy sobie na to, żeby pożegnanie trwało zbyt długo – radzi ekspertka. Często w tym momencie w rodzicach wzbiera się strach, pojawiają się łzy. – Dziecko nie może tego widzieć, bo w ten sam sposób będzie odbierać sytuację – dodaje. Ważna jest tutaj konsekwencja.

Warto, aby w pierwszym tygodniu dziecko odbierać wcześniej z przedszkola. – Jeżeli obiecuję dziecku, że przyjdę po nie po obiedzie, to przychodzę po obiedzie. Nie może być tak, że dziecko po tym obiedzie czeka jeszcze godzinę, półtorej. Musimy być uczciwi wobec dziecka, bo inaczej będzie się czuło zaniepokojone, że rodzic go oszukał – wyjaśnia pedagog.

Nie wolno również składać dziecku obietnicy typu: przyjdę za chwilę. – Proszę pamiętać, że małe dziecko nie ma poczucia czasu – mówi Renata Szałkiewicz. W rozmowie z dzieckiem należy używać konkretów. Warto tu posługiwać się sformułowaniami typu: „przyjdę po ciebie po obiedzie”, „przyjdę po leżakowaniu”, itp.

Jeżeli rodzic jest zagubiony i nie umie odnaleźć się w nowej sytuacji, o pomoc zawsze może zwrócić się do nauczyciela. – Można poprosić o poradę. W przedszkolach są też psychologowie. Nie należy się bać, warto korzystać z tego rodzaju pomocy – mówi ekspertka. – Rodzice różnie reagują. Różne są sytuacje w domu, w pracy. My to rozumiemy i dlatego w naszym przedszkolu psycholog jest do dyspozycji praktycznie cały czas – podkreśla.

Zobacz także: Kiedy rodzic pracuje, czyli o opiece nad dziećmi poza domem

Pierwszy dzień w przedszkolu – nic na siłę

Kolejnym, często powtarzanym błędem jest wypytywanie dziecka na siłę o wrażenia z pobytu w przedszkolu.

– Czasem dziecko nie chce opowiadać, albo nie umie jeszcze wyrazić swoich myśli. W związku z tym nie zmuszajmy go do mówienia. Można dziecku w tym nieco pomóc, nakierować, mówiąc np.: pewnie świetnie się dziś bawiłeś? – radzi ekspertka. – Na pewno nie pytajmy też co chwilę dziecka, co jadło w przedszkolu. Dla niejadka tego typu pytanie może się okazać ogromnym stresem – przestrzega.

Jeżeli rodzic ma jakieś uwagi na temat przedszkola, nie powinien ich wyrażać przy dziecku. – Z uwagami idźmy do nauczyciela. Nigdy nie wolno krytykować przedszkola przy dziecku. Według dziecka każde następne przedszkole będzie niedobre, bo przecież mama mówiła, że ta instytucja jest zła. Trudniej będzie mu później zaufać  – wyjaśnia ekspertka.

Przede wszystkim konsekwencja

Kluczem do udanej adaptacji jest konsekwencja. Jeżeli rodzic wprowadzi powyższe zasady na początku „przedszkolnej” drogi swojego dziecka, powinien trzymać się ich przez cały czas.

Mama i tata to najważniejsze osoby w życiu malucha i to oni stanowią wzór do naśladowania. Jeżeli rodzic rozsądnie podejdzie do procesu adaptacji, zapewni dziecku psychiczny i emocjonalnie komfort.

– Wszystkim rodzicom życzę powodzenia i dużo wytrwałości – mówi na zakończenie rozmowy Renata Szałkiewicz.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Agata Młynarska: Świat nie kończy się na rozwodzie. Czasem życie zaczyna się dopiero po nim

Agata Młynarska - zdjęcie z konferencji prasowej /Ilustracja do tekstu: Agata Młynarska o rozwodzie: Byłam na zakręcie
Fot.: Newseria.pl

Emocje po rozwodzie można porównać do bólu towarzyszącego śmierci bliskiej osoby. W obu tych trudnych życiowych sytuacjach towarzyszy nam gniew, obniżenie samopoczucia, potrzeba izolacji, wreszcie utrata sensu życia. Tymczasem liczba osób, które się rozwodzą, z roku na rok rośnie. Jak zatem radzić sobie z tym, co coraz częściej nieuniknione? Już wkrótce kobietom po przejściach podpowie dziennikarka Agata Młynarska.

Rozwód to nie koniec świata

W październiku br. na antenie stacji TVN Style zadebiutuje nowy program „Eks-tra zmiana” skierowany do kobiet po rozwodach. Agata Młynarska będzie w nim wspierać rozwódki w odbudowie filarów ich świata i przywracać im wiarę we własne możliwości.

– Program będzie poświęcony wszystkim dziewczynom, które myślą, że rozwód to koniec świata. Ja chcę powiedzieć, że świat się na rozwodzie nie kończy. Czasem nawet dopiero zaczyna się po rozwodzie, ponieważ można odkryć nowe możliwości w sobie – mówi dziennikarka w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Gwiazda jest przekonana, że rozpad małżeństwa może być szansą na samorozwój i zbudowanie nowego, równie satysfakcjonującego, a czasem nawet bardziej udanego życia. Dlatego w programie „Ex-tra zmiana” przeprowadzać będzie całkowite metamorfozy uczestniczek – zmianie ulegnie nie tylko wygląd kobiet, ale także otaczające je wnętrza.

CZYTAJ TAKŻE:  „Gdybym wiedział to, co dziś, uratowałbym swoje małżeństwo”.  Rozwodnik daje rady parom na zakręcie

Agata Młynarska o rozwodzie. „Wiem, jak ważne jest, by na nowo uwierzyć w siebie”

W kolejnych odcinkach nowego formatu kobiecej stacji z portfolio TVN Agata Młynarska zostanie pewnego rodzaju przewodniczką, która pomoże rozwódkom odnaleźć radość życia i przeprowadzi je przez kolejne etapy procesu emocjonalnej rekonwalescencji.

– Każdy dziennikarz musi być trochę psychoterapeutą, a przede wszystkim musi być uważny na drugiego człowieka. Tak się składa, że w moim zawodowym dorobku przede wszystkim są programy, w których ludzie są najważniejsi, i cieszę się ogromnie, że będę mogła pomóc dziewczynom, które są na zakręcie. Sama przez to przeszłam, wiem, jak bardzo ważne jest to, żeby na nowo uwierzyć w siebie, żeby druga osoba wyciągnęła do ciebie rękę. Żeby czasami głupi talerz, który ci przypomina dawne czasy, odważyć się stłuc, w sposób symboliczny zamknąć pewien etap. Żeby zmienić się trochę i wyjść do ludzi, spojrzeć na siebie na nowo – mówi gwiazda.

Życie jest tuż za zakrętem

Dziennikarka przyznaje, że sama również była na życiowym zakręcie i musiała zmierzyć się ze wszystkimi etapami rozwodowej żałoby. Ponadto w czasie kariery dziennikarskiej spotkała wiele małżeństw przeżywających kryzys (m.in. podczas pracy nad programem „Zmiana pełną parą” dla stacji TLC). Uważa, że każdy dziennikarz powinien mieć zdolności psychoterapeuty i być otwartym na innych ludzi i ich problemy.

„Ex-tra zmiana” to kolejne wyzwanie zawodowe dziennikarki na przestrzeni ostatnich lat. Po odejściu z TVP pełniła funkcję dyrektorki ds. rozwoju stacji TLC, gdzie musiała uczyć się całkowicie nowych dla niej obowiązków i odmiennego stylu pracy. Gwiazda podkreśla, że dzięki temu poznała sposób działania wielkich międzynarodowych koncernów medialnych, nauczyła się współdziałać z zespołami zagranicznymi oraz pracować przede wszystkim w języku angielskim. Twierdzi, że człowiek stale powinien być otwarty na nowe możliwości. Obecnie wraca do tego, co zawsze lubiła najbardziej, czyli rozmów z ludźmi.

Źródło: lifestyle.newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rozwód czy trwanie w trudnym małżeństwie? Poznaj perspektywę dziecka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dzieci bardziej niż dorośli narażeni na szkodliwe działanie spalin. Niepokojące statystyki

spaliny groźne dla dzieci
fot. Pixabay

Dzieci w wózkach są aż o 60 proc. bardziej narażone na szkodliwe działanie spalin niż dorośli- alarmują lekarze.

Nie ma nic lepszego dla zdrowia dziecka niż codzienny spacer. Okazuje się jednak, że te przyjemne rytuały nie są aż tak zdrowe, jak nam się wydaje. Dlaczego?

Wszystko przez zanieczyszczenia powietrza. Ważące mniej niż 0,0025 mg pyłki ze spalin samochodowych osadzają się w płucach, skąd przedostają się do krwioobiegu. Te zanieczyszczenia mogą z kolei uszkadzać mózg dzieci, utrudniając ich rozwój poznawczy.

Jak pokazują badania, powietrze jest najbardziej zanieczyszczone na wysokości ok. metra od ziemi. Dziecięce wózki mają zazwyczaj wysokość od 55 cm do 85 cm, więc to właśnie najmłodsi są najbardziej narażeni na wdychanie trujących spalin.

Zobacz także: Smog może uszkodzić mózg dziecka

Spaliny groźne dla dzieci

Naukowcy z University of Surrey przeanalizowali ponad 160 badań dotyczących zanieczyszczenia powietrza. – W porównaniu do dorosłych, niemowlęta wdychają większe ilości cząsteczek unoszących się w powietrzu – wyjaśnia pofesor Prashant Kumar. Są to zdecydowanie niebezpieczne ilości dla delikatnego organizmu dziecka.

Jak mówi ekspert, dziecko w wózku jest aż dwa razy bardziej narażone na szkodliwe działanie zanieczyszczonego powietrza niż jego rodzice. – Jeśli do tego dołączymy wrażliwość tkanek, układu odpornościowego i mózgu dziecka na tak wczesnym etapie życia, jest to bardzo niepokojące – mówi Kumar.

Zobacz także: Smog a zdrowie dzieci. „To wpływa na całe późniejsze życie”

Zanieczyszczenia powietrza a ciąża

Życie w odległości 5 km od silnie zanieczyszczonego obszaru na miesiąc przed zajściem w ciążę sprawia, że u przyszłych matek aż o 20 proc. wzrasta ryzyko urodzenia dziecka z wadami wrodzonymi, takich jak rozszczep podniebienia lub wargi– wynika z badań przeprowadzonych przez University of Cincinnati.

Naukowcy są przekonani, że narażenie na zanieczyszczenia powietrza można zmniejszyć kontrolując emisję spalin z pojazdów, sadząc krzewy i drzewa między drogami oraz zachęcając ludzi do korzystania z transportu miejskiego.

Wyniki tych badań zostały opublikowane na łamach czasopisma „Environmental International”.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dla niektórych dzieci plecak to niejedyny ciężar w szkole. Możesz je odciążyć

SOS Wioski Dziecięce promuje tolerancję /Na zdjęciu: Anna Dereszowska i uczniowie uczestniczący w lekcji SOS Wioski Dziecięce
Fot.: Natalia Łyczko

Powrót do szkoły to czas radosnego gromadzenia kolorowych piórników, akcesoriów oraz pachnących nowością książek i zeszytów, które szczelnie wypełniają wnętrze tornistra. Ale dla niektórych dzieci wypełniony po brzegi plecak to niejedyny ciężar, z którym mierzą się przed przestąpieniem szkolnego progu. Znacznie trudniejszy do udźwignięcia jest ciężar emocjonalny, wynikający z trudnej sytuacji rodzinnej, nierównego startu w życie i strachu przed kolejnym ciosem: brakiem zrozumienia ze strony rówieśników. Takimi dziećmi są m.in. podopieczni Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, którzy – z naszą pomocą – mogą znaleźć w szkole bezpieczną przestrzeń.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Kwestia wykluczenia rówieśniczego jest coraz częstszym problemem w polskich szkołach. Z objawami braku akceptacji spotykają się też dzieci z rodzin zastępczych oraz zagrożonych rozpadem. Wynika to najczęściej ze strachu przed innością, który towarzyszy ich klasowym kolegom, i niewiedzy, jak nawiązać kontakt z dzieckiem, którego historia jest trudniejsza od ich własnej.

Aby przeciwdziałać izolacji społecznej uczniów opuszczonych lub osieroconych przez rodziców, stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce uruchomiło wyjątkową kampanię informacyjną „Lekcję życia odrabiam sam”. Jej celem jest promowanie tolerancji i pokazanie, że mimo pewnych różnic, więcej nas łączy niż dzieli.

W  ramach akcji w jednej z warszawskich szkół podstawowych odbyła się wyjątkowa lekcja pokazowa „#JestemZSOS”, którą poprowadziła mama SOS Halina Kozacka oraz ambasadorka Stowarzyszenia Anna Dereszowska. W wydarzeniu wzięli udział młodzi uczniowie, którzy mieli szansę dowiedzieć się, jak wygląda praca stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. Zrozumiały też, z jakimi trudnościami społecznymi spotykają się dzieci, które na wczesnym etapie życia musiały wziąć odpowiedzialność za swój los.

CZYTAJ TEŻ: Miejsca znane, a jednak obce. „Najlepsze buty na świecie” Michała Olszewskiego

Cenna lekcja (nowego) życia

Jak podczas spotkania zaznaczyły przedstawicielki SOS Wiosek Dziecięcych, dopiero pod opieką organizacji, w rodzinnym otoczeniu, pełnym ciepła, szacunku i uwagi, wiele takich dzieci odzyskuje szansę na spokojny rozwój i edukację. Przy wsparciu zastępczych rodziców SOS, a także specjalistów – pedagogów i psychologów, powoli odzyskują radość z dzieciństwa. Ale do właściwego wsparcia potrzebują też akceptacji rówieśników. Właśnie dlatego tak ważne jest, by w szkole wykazywać się wyrozumiałością i szukać w rówieśniku podobieństw, nie różnic.

‐ Zarówno maluchy będące pod opieką rodziców SOS, jak i te, których rodziny otrzymują wsparcie prowadzonego przez nas profilaktycznego „Programu umacniania rodziny”, niosą ze sobą ciężki bagaż emocjonalny. Chociaż robimy wszystko, by pomóc im się z nim uporać, proces odbudowy wiary w siebie jest bardzo długi. Każdego dnia nasze dzieci muszą stawiać czoła także nowym wyzwaniom, takim jak brak akceptacji ze strony rówieśników, poczucie samotności i niezrozumienia w szkole – podkreśla Barbara Rajkowska, dyrektor krajowa Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Lekcje „#JestemzSOS” mogą odbyć się w każdej szkole na terenie kraju. Wystarczy wejść na stronę https://wioskisos.org/jestemzsos/ i zgłosić swoją placówkę do udziału w projekcie.


SOS Wioski Dziecięce to międzynarodowa organizacja dobroczynna. Jej działalność opiera się na dostarczaniu kompleksowego wsparcia opuszczonych i osieroconych dzieci, a także umacnianie rodzin zagrożonych rozpadem. Przedstawiciele polskiego oddziału SOS Wioski Dziecięce skutecznie realizują tę misję już od ponad 30 lat.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Policjantka nakarmiła piersią głodne dziecko.”Nie wahałam się ani sekundy”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.