Przejdź do treści

Kiedy rodzic pracuje, czyli o opiece nad dziećmi poza domem

jak wybrać przedszkole
Pixabay

Większość dzieci poniżej piątego roku życia dużą ilość czasu spędza poza domem- w żłobku, w przedszkolu lub pod opieką niani. Jest to norma w naszym kręgu kulturowym. Zwykliśmy myśleć, że jest to czas opieki nad dzieckiem, wychowanie natomiast odbywa się w domu, w rodzinie. Jednak ilość czasu, jaki dzieci spędzają z dala od rodziców sugeruje, że jednak jest to coś więcej niż tylko opieka.

Instytucjonalna opieka nad dziećmi pełni ważne funkcje społeczne. Z jednej strony rodzice chcą lub muszą wrócić do pracy zawodowej, powszechnie uważa się również, że pobyt w grupie rówieśniczej pomaga dzieciom nabyć umiejętności społeczne. Niestety, choć to ważne sprawy, opieka instytucjonalna lub pozadomowa budzi liczne wątpliwości. Ponieważ temat jest ważny, a zainteresowanych wielu, sporo jest też badań wskazujących mocne i słabe strony tego rodzaju opieki.

Decyzja o oddaniu dziecka pod opiekę żłobka lub przedszkola, choć jest stałym i nieuniknionym elementem rzeczywistości, niekoniecznie jest rozwiązaniem optymalnym. Tak dla dzieci, jak i rodziców. Ci ostatni, zwłaszcza matki stają przed niemożliwym do rozstrzygnięcia dylematem.

Jeśli zostaną w domu i dłużej będą zajmować się dzieckiem mogą zostać uznane za mało ambitne, przesadnie skupione na rodzinie, pozbawione potrzeb rozwoju, czy niezdolne do samodzielnego utrzymania się. Jeśli natomiast wrócą do pracy narażają się na oskarżenia o brak odpowiedniego zaangażowania w wychowanie dziecka.

Dlatego też tak ważne jest dobrze przemyśleć decyzję o powierzeniu dziecka placówce – kiedy, której i na jak długo. Bo to, jak bycie poza domem, z dala od rodziców, w grupie rówieśniczej, ale też pod opieką obcych osób wpłynie na rozwój dziecka zależne jest od wielu czynników. Badania wiele wnoszą w pełniejsze rozumienie tego problemu.

Balans

Badania pokazują, że niezależnie od tego, ile czasu dzieci spędzają w żłobku lub przedszkolu, wpływ rodziny jest ważniejszy. Spośród czynników, które są najważniejsze dla rozwoju dzieci i są ściśle związane z jego środowiskiem domowym badacze wymieniają: wykształcenie rodziców, dochody i status materialny rodziny, rodzaj opieki macierzyńskiej, jaką otrzymuje dziecko (zwłaszcza jeśli chodzi o jej zdolność do dostosowania się do potrzeb dziecka oraz ogólną wrażliwość).

Jakość opieki instytucjonalnej

Prawdopodobnie jeden z najważniejszych czynników, jaki rodzice biorą pod uwagę wybierając placówkę dla swojego dziecka to jakość opieki instytucjonalnej. Jednak często skupiają się nie na tych aspektach, które odgrywają zasadniczą rolę w jego rozwoju. Badania pokazują, że jakość opieki żłobkowo-przedszkolnej można rozumieć na dwa sposoby: z perspektywy procesu oraz struktury.

Struktura opieki instytucjonalnej obejmuje między innymi stałość miejsca oraz personelu. Jest to jedna z poważniejszych bolączek rodzimego systemu opieki nad dziećmi. Z jednej strony dziećmi zajmują się młode kobiety, które same zakładają rodziny. Stąd też naturalna rotacja wśród pracowników. Z drugiej jednak, jako społeczeństwo nie wierzymy w to, ze to dla dzieci ważne, żeby mogły tworzyć bliskie i ciepłe relacje z opiekunami.

Nie bez znaczenia są takie czynniki jak wielkość grupy, ilość dzieci przypadających na opiekunkę, poziom hałasu w placówce oraz wykształcenie personelu. W zakres procesu natomiast wchodzą wrażliwość opiekunów, ich ciepło i dostępność emocjonalna dla dzieci.

Jednak, jak podkreślają badacze, jakość placówki, do której trafiają najmłodsi ma największe znaczenie dla tych dzieci, które pochodzą z ubogich lub zaniedbujących środowisk. Dla nich ciepłe i wspierające środowisko w żłobku czy przedszkolu może w znacznej mierze rekompensować braki domowe.

Żłobek, przedszkole a rodzaj przywiązania

Jest to jeden z najczęściej badanych i interesujących rodziców aspektów opieki pozarodzinnej. Większość dostępnych badań potwierdza, że generalnie pobyt w żłobku lub przedszkolu nie wpływa na rozwój zaburzeń więzi u dzieci. Ważniejszym predykatorem tego, jakiego rodzaju więź rozwinie dziecko jest rodzaj relacji, jaki ma z matką.

Jednocześnie z drugiej strony badania potwierdzają, że słaba relacja w rodzinie połączona z dużą ilością godzin spędzanych w kiepskim żłobku (powyżej 30 tygodniowo) rzeczywiście może skutkować rozwojem pozabezpiecznego stylu przywiązania u dziecka. To z kolei może się przełożyć na jakość związków, jakie w przyszłości będzie tworzyć dziecko czy też ryzyko pojawienia się zaburzeń psychicznych takich jak depresja.

Jest kilka powodów, dla których powierzamy dzieci opiece nieznanych osób, spośród nich ekonomiczny oraz społeczny wydają się najważniejsze. Jedni rodzice czują się bezpieczniej, kiedy dziecko jest pod opieką konkretnej opiekunki. Innym poczucie bezpieczeństwa daje placówka i grupa ludzi wzajemnie się kontrolujących.

Nie ma jednej i pewnej odpowiedzi, która z form opieki jest dla dzieci najlepsza. Co więcej, przebywanie poza domem rodzinnym również niesie dla najmłodszych wiele pożytków. Przed rodzicem natomiast jest niełatwa decyzja o wyborze opieki dla dziecka lub przedłużenia urlopu.

Zobacz także:

Jak rozmawiać z dziećmi o katastrofach?

„N. uważa, że jest tygrysem”. Jak to wpływa na pozostałych domowników?

Odporni i mazgaje – czy wychowujemy nadwrażliwców?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

W Katowicach powstanie dom dla ciężarnych i matek z dziećmi

dom dla ciężarnych i matek z dziećmi w Katowicach
fot. Pixabay

W Katowicach powstanie dom dla matek z dziećmi oraz kobiet w ciąży. Budowa obiektu planowana jest na przyszły rok.

W ośrodku schronienie znajdzie 20 kobiet. Budynek będzie miał powierzchnię 375 m kw i powstanie przy ulicy Orkana 7a. Koszt inwestycji to dwa mln zł.

Zobacz także: Sąd odebrał matce dziecko, bo bawiło się TĄ zabawką

Dom dla ciężarnych i matek z dziećmi w Katowicach

Budynek będzie dwukondygnacyjny. Na parterze zaplanowano miejsce dla matek z małymi dziećmi oraz ciężarnych. Z kolei miejsca na pierwszym piętrze będą przeznaczone dla matek z dziećmi w wieku szkolnym.

Na obu piętrach będą się znajdować 2- i 3-osobowe pokoje, łazienki, pokoje dzienne, pomieszczenia do przygotowywania posiłków, kuchnie,  pralnie oraz suszarnie.

Źródło: Dziennik Zachodni

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Diagnostyka boreliozy: jakie badania wykonać po ugryzieniu kleszcza [+RABAT!]

Kleszcz na krzaku w lesie. Ilustracja do tekstu: Diagnostyka boreliozy
Fot.: Fotolia.pl

Borelioza to najbardziej znana choroba odkleszczowa i postrach wielu osób, które w ciepłych miesiącach spędzają czas na łonie natury. Choć nie każde ugryzienie kleszcza wiąże się z rozwojem boreliozy, nie warto ryzykować: groźne konsekwencje mogą pojawić się nawet po wielu latach! Jakie objawy powinny zatem wzbudzić twoją czujność i jak zadbać o prawidłową diagnostykę boreliozy? Przeczytaj!

Borelioza – co trzeba o niej wiedzieć?

Borelioza to zakaźna, wieloukładowa choroba wywoływana przez bakterie z gatunku Borrelia (m.in. Borrelia burgdorferi). Zakażenie następuje przez kontakt ze śliną lub wymiocinami kleszcza, który jest nosicielem tej bakterii. Oznacza to, że nie każde ugryzienie przez kleszcza jest równoznaczne z zakażeniem boreliozą. Sama choroba zaś – przy szybkim rozpoznaniu i właściwej antybiotykoterapii – jest wyleczalna. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak skompletować naturalną apteczkę? Podpowiada farmaceutka

Objawy boreliozy: nie tylko rumień

Warto mieć na uwadze, że borelioza to choroba bardzo trudna w diagnozowaniu. Wynika to z kilku przyczyn. Przede wszystkim każdy organizm reaguje na zakażenie w odmienny sposób, przez co symptomy choroby często są nieswoiste i bywają mylone z innymi schorzeniami. Ponadto krętki Borrelia mogą osiąść w różnych miejscach w organizmie człowieka, co prowadzi z kolei do rozwoju różnorodnych postaci boreliozy (m.in. neuroboreliozy, boreliozy kostnej, zanikowego zapalenia skóry).

Istnieje jednak szereg wczesnych objawów boreliozy, które pojawiają się u wielu chorych:

  • rumień wędrujący – może wystąpić w dowolnym miejscu na ciele (nie tylko w miejscu wkłucia kleszcza!) i jest objawem potwierdzającym zakażenie boreliozą. Nie u każdego jednak uda się zdiagnozować chorobę na tej podstawie. Zgodnie z szacunkami, rumień pojawia się tylko u co 2-3 chorego na boreliozę. A to oznacza, że większość chorych na boreliozę może nawet nie wiedzieć o zakażeniu.
  • objawy grypopodobne – samopoczucie i symptomy kojarzone ze zwykłą infekcją: bóle mięśniowo-stawowe, gorączka i dreszcze lub zwykła ospałość i brak energii, mogą być również objawami boreliozy. Jeśli pojawiają się wkrótce po ugryzieniu kleszcza, niezbędne jest wdrożenie diagnostyki.

Borelioza: rumień wędrujący na nodze

Tak może wyglądać rumień wędrujący. Pojawia się u 30-50% chorych i jest objawem potwierdzającym boreliozę

Co zrobić po wyciągnięciu kleszcza i jak zdiagnozować boreliozę?

Gdy prawidłowo usuniesz kleszcza i zdezynfekujesz miejsce wkłucia, przez kolejne tygodnie dokładnie obserwuj swoje ciało. Szukaj rumienia wędrującego i pamiętaj, by skojarzyć ewentualne objawy grypopodobne z ukąszeniem kleszcza. Jeśli któryś z tych symptomów się pojawi, konieczne jest przeprowadzenie diagnostyki serologicznej. To rodzaj diagnostyki, w której nie szuka się samej bakterii, lecz przeciwciał, które organizm produkuje przeciwko niej.

Przeciwciała pojawiają się po określonym czasie od ugryzienia przez kleszcza.  Aby wynik badania był miarodajny, trzeba z nim poczekać ok. 4-6 tygodni. Diagnostykę utrudnia jednak fakt, że każdy organizm inaczej walczy z patogenem, dlatego poziom przeciwciał wskazujących na boreliozę może być u każdego z nas inny. Zdarzają się też wyniki fałszywie dodatnie i pozornie ujemne.

Innym sposobem, by ocenić zagrożenie boreliozą, jest zbadanie kleszcza, który nas ukąsił. Jeśli okaże się, że nie był on nosicielem bakterii Borrelia Burgdorferi, nie musimy obawiać się zakażenia. Natomiast wykrycie wspomnianego drobnoustroju w owadzie, który nas ugryzł, nie oznacza automatycznie, że osoba, którą kleszcz ugryzł, zachoruje na boreliozę.

Pamiętaj, że diagnostykę boreliozy przeprowadza zawsze lekarz – na podstawie objawów klinicznych oraz wyników badań laboratoryjnych. Co istotne, same pozytywne wyniki testów na boreliozę, gdy nie towarzyszą im objawy choroby, nie są jednoznaczne z rozpoznaniem boreliozy. Zdarza się bowiem, że zakażenie Borrelią (lub inną podobną bakterią) nie rozwija się w chorobę.

Dalsza diagnostyka boreliozy: jakie są procedury?

Standardowa diagnostyka boreliozy jest dwuetapowa. Na obu tych etapach można ją przeprowadzić dla dwóch klas przeciwciał: IgG  i IgM.

Etap pierwszy to testy przesiewowe w kierunku boreliozy: test ELISA lub CLIA (borelioza – p/c IgM i borelioza – p/c IgG). Kolejny etap – potwierdzający – wykorzystuje metodę Western Blot (badania: borelioza p/c IgM met. Western Blot i borelioza p/c IgG met. Western Blot). Pełna zalecana diagnostyka obejmuje wszystkie cztery badania.

Schemat diagnostyki boreliozy: wstępna diagnostyka, testy potwierdzenia, trudności diagnostyczne, monitorowanie leczenia

Poglądowy schemat diagnostyki boreliozy (źródło – www.alablaboratoria.pl)

CZYTAJ TEŻ: UOKiK: 1/3 dziecięcych mebli i artykułów nie spełnia norm bezpieczeństwa. TE cechy powinny cię zaalarmować [INFOGRAFIKA]

Diagnostyka boreliozy: test przesiewowy ELISA/CLIA 

Ten test zaliczany jest do tak zwanej diagnostyki wstępnej, przesiewowej. Oznacza to, że jego pozytywny wynik wymaga jeszcze potwierdzenia kolejnym badaniem – zwykle opisaną niżej metodą Western Blot.

Test przesiewowy ELISA/CLIA w kierunku boreliozy przeprowadza się z krwi, najwcześniej 4-6 tygodni po ukąszeniu. W przypadku negatywnego wyniku czasem zaleca się powtórzenie badania po kilku tygodniach, kiedy liczba przeciwciał we krwi wzrośnie.

Warto mieć świadomość, że jest to test nadczuły – jego celem jest wykrycie wszystkich przypadków boreliozy. To sprawia, że pojawiają się też wyniki fałszywie dodatnie – np. u osób, które nie mają boreliozy, ale cierpią na inne schorzenia.

Zaletą testu jest jego stosunkowo niewysoka cena. Koszt dla obu przeciwciał to ok. 100 zł (50 zł za każde z nich.

Diagnostyka boreliozy: test Western Blot 

Wyniki: pozytywny i wątpliwy wymagają potwierdzenia bardziej precyzyjnym testem w kierunku boreliozy: Western Blot. Wykorzystuje on inną metodykę badania niż test przesiewowy, ale również szuka charakterystycznych przeciwciał w dwóch klasach IgG i IgM.

Niestety, jest też znacznie droższy od testu ELISA/CLIA. Badanie Western Blot dla każdej klasy przeciwciał kosztuje ok. 150 zł (czyli w przypadku obu przeciwciał – ok. 300 zł).

Diagnostyka boreliozy: ELISA/CLIA i Western Blot. Teraz taniej o 25%!

Jeśli w te wakacje ugryzł cię kleszcz, nie zwlekaj z diagnostyką w kierunku boreliozy. Wykorzystaj atrakcyjny KOD RABATOWY od ALAB Laboratoria i Pan Tabletka, a cena pakietu diagnostycznego obniży się łącznie o 25%. Jak to zrobić?

KOD RABATOWY jest ważny do końca lipca 2018 roku (dodatkowe warunki promocji znajdują się w regulaminie sklepu ALAB).


Artykuł powstał na podstawie informacji z bloga Pan Tabletka (we współpracy z ALAB). Więcej informacji: tutaj.


 

POLECAMY TEŻ: Diagnostyka nieprawidłowości w pracy tarczycy. Dlaczego warto się badać?

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Skarga Ordo Iuris na wątek homoseksualny w kreskówce Harmidom

Skarga Ordo Iuris na wątek homoseksualny w kreskówce "Harmidom"
fot. Wikipedia - Nickelodeon

Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris wniósł do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji skargę na kreskówkę „Harmidom”. Zdaniem organizacji bajka porusza wątek homoseksualny, który jest sprzeczny z konstytucją oraz stanowi naruszenie ustawy o radiofonii i telewizji.

Harmidom to amerykański serial animowany stworzony przez Chrisa Savino i wyprodukowany przez wytwórnię Nickelodeon Animation Studio. Od 16 maja 2016 roku polscy widzowie mają szansę śledzić losy 11-letniego Hirka Harmidomskiego i jego rodziny.

Zobacz także: Bałwanek Olaf demoralizuje dzieci? Komisja Etyki Reklamy oburzona językiem bohatera

Skarga Ordo Iuris na wątek homoseksualny w kreskówce „Harmidom”

W serialu obecny jest wątek homoseksualnego małżeństwa Howarda i Harolda, którzy wychowują syna Clyde’a. Właśnie ten element fabuły nie spodobał się Ordo Iuris. Według Instytutu, wyświetlając tego typu treści nadawca kreskówki, czyli stacja Nickelodeon, złamał konstytucję.

Młody widz obserwuje związek homoseksualny, który robi wrażenie wspaniałej rodziny. Wszyscy są uprzejmi, empatyczni, mogą na siebie liczyć. Nic, tylko naśladować  – cytuje słowa Instytutu serwis „Wirtualne Media”.

Skarga Ordo Iuris ma dwie podstawy prawne. Jedna oparta jest na art. 18 Konstytucji RP, która mówi o „ochronie i opiece Rzeczpospolitej Polskiej małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa”. Drugi przepis, który zdaniem Ordo Iuris został złamany, pochodzi z ustawy  radiofonii i telewizji. „Audycje lub inne przekaz powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości”  brzmi jego treść.

Zobacz także: Czy Polacy są homofobami? Raport nie pozostawia złudzeń

Reakcja KRRiT

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zareagowała na skargi. – Po analizie materiałów do nadawcy zostało skierowane pismo, w którym przewodniczący zwrócił się o kierowanie się zaleceniami sformułowanymi w rozporządzeniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przy kwalifikowaniu audycji do poszczególnych kategorii wiekowych oraz wystrzeganie się emitowania materiałów prezentujących model rodziny sprzeczny z wzorcem, który w Polsce podlega ochronie prawnej – mówi rzeczniczka KRRiT – Teresa Brykczyńska, cytowana przez „Wirtualne Media”.

Brykczyńska zaznacza jednocześnie, że decyzja ta nie miała na celu ukarania nadawcy, a KRRiT nie ma podstaw prawnych, aby zakazać emisji w programie jakichkolwiek przekazów.

Ordo Iuris jest usatysfakcjonowane ze stanowiska KRRiT. Jak komentuje sprawę ekspert Instytutu – dr Marcin Olszówka, postawa KRRiT pokazuje, że „rodzice nie muszą godzić się na subtelne indoktrynowanie ich dzieci wątkami homoseksualnymi w bajkach i kreskówkach”.

Źródło: Wirtualne Media

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Niemowlę inne niż wszystkie. Aby chłopiec mógł przeżyć, mama kąpie go w wybielaczu

dziecko z rybią łuską
fot. www.gofundme.com/please-help-us-get-to-nashville

Była niezwykle szczęśliwa, kiedy zaszła w ciążę. Jej szczęście zburzyła jednak informacja o rzadkiej chorobie genetycznej, z którą miał się urodzić jej synek. Lekarze zasugerowali aborcję, ponieważ szanse na urodzenie żywego dziecko oszacowali… zaledwie na 2 proc. Kobieta była jednak nieugięta i dziś nie żałuje swojej decyzji.

Jamison Stam przyszedł na świat w maju 2017 roku. Urodził się z tzw. rybią łuską arlekinową. Jest to choroba, która charakteryzuje się pokrywającymi całą powierzchnię skóry łuskami hiperkeratotycznego naskórka o kształcie rombów i wielokątów, ułożeniem przypominającym strój arlekina.

Zobacz także: Sterylne warunki są śmiertelnie niebezpieczne dla twojego dziecka. Zobacz!

Dziecko z rybią łuską

Z powodu utraty wody, sepsy oraz nieprawidłowej termoregulacji większość noworodków umiera zazwyczaj w ciągu tygodnia od urodzenia. Zgodnie z danymi Międzynarodowej Organizacji Chorób Rzadkich, płód arlekin pojawia się raz na 500 tys. ciąż.

Narodziny Jamisona były ciężkim doświadczeniem dla jego mamy- Alice Barber. – Byłam w ciężkiej depresji – mówi Barber. Początkowo chłopczyk był pod opieką rodziny zastępczej, jednak po pewnym czasie Alicia podjęła decyzję o „bycia matką, jaką potrzebuje Jamison”.

Barber rzuciła pracę i jest teraz mamą na pełen etat. Kobieta zajmuje się również 7-letnim synkiem oraz 6-letnim synem swojego obecnego partnera.

Zobacz także: Niedobory choliny zwiększają ryzyko wystąpienia zespołu Downa

Codzienna dezynfekcja i kąpiele w wybielaczu

Mały Jamison wymaga 24-godzinnej opieki. Skóra chłopczyka nie jest w stanie w normalny sposób pozbyć się szkodliwych baterii i nawet niewielkie skaleczenie to dla malucha ryzyko śmiertelnej infekcji. Prześcieradła, zabawki oraz inne rzeczy, których dotyka, muszą być codzienne dezynfekowane.

Aby uniknąć niebezpiecznych infekcji Alicia kąpie synka w wybielaczu. Kąpiele są na tyle bolesne, że chłopcu trzeba podawać morfinę. Następnie mama lub tata szorują skórę dziecka za pomocą specjalnej rękawicy, aby pozbyć się zrogowaciałego naskórka.

Największym marzeniem Alici jest, aby jej synek mógł kiedyś „śmiać się, biegać i bawić z innymi dziećmi”. Obecnie Barber za pośrednictwem portalu GoFundMe zbiera pieniądze na leczenie dziecka i wyjazd na konferencję w Nashville, podczas której będzie miała okazję spotkać się z rodzicami dzieci walczących z tą rzadką chorobą genetyczną.

fot. www.gofundme.com/please-help-us-get-to-nashville

fot. www.gofundme.com/please-help-us-get-to-nashville

Źródło: www.eu.usatoday.com, www.popularne.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.