Przejdź do treści

Koparki, spychacze, śmieciarki i inny równie ciężki sprzęt – „N. aż rozdziawiła buzię z zachwytu”

N. lubi koparki, spychacze, śmieciarki, ciężarówki i w ogóle ciężki sprzęt. To ma swoje dobre strony. Kiedyś byliśmy z N. u weterynarza (tzn. byliśmy z kotem, a N. nam towarzyszyła). Obecność dziecka, które chce pogłaskać wszystkie pieski i kotki, sprawiała, że zwierzaki się denerwowały. Postanowiliśmy, że mama N. zostanie w kolejce, a ja i N. wyjdziemy. Niestety N. uważała, że jej obecność wśród chorych zwierzaków jest niezbędna.

Sprawa byłaby beznadziejna, gdyby nie budowa po drugiej stronie ulicy, a na budowie – gigantyczny dźwig, który przenosił wielki kontener. N. aż rozdziawiła buzię z zachwytu. Kotki i pieski natychmiast zostały zapomniane.

Nasze okna wychodzą na śmietnik, który należy już do sąsiedniego osiedla, a więc jest oddzielony płotem, wiadomo. Kiedy się rozlega ostrzegawcze pikanie cofającej ciężarówki, N. krzycząc głośno „bum, bum, bum”, zawiadamia o zbliżającym się pojeździe i na złamanie karku pędzi na parapet. Stamtąd widać śmieciarkę. Błyskające lampy, podkasujące na wysięgniku kubły, chrzęst prasy do odpadków – cóż za wspaniałości. Dopóki śmieciarka nie odjedzie, nic innego nie jest ważne.

Na trasie spacerów jest piaskarnia. Po drodze mijają nas, wzbijając tumany kurzu, ogromne wywrotki pełne piachu. Nie ma osobnego chodnika, więc pas gór i dołów jest wspólną drogą dla ciężarówek i pieszych. Lawirujemy wózkiem między wielkimi kołami, N. piszczy z radości. Sama piaskarnia jest najlepsza. Na wielkich hałdach suną spychacze, pracują koparki, a na środku stoi jakiś skomplikowany taśmociąg, który coś robi z piachem. Nie wiem, co on robi, ani jak ta konstrukcja w ogóle się nazywa. To ulubiona maszyna N.

Zakaz!

Kiedyś postanowiliśmy zrobić zdjęcie. Przeszczęśliwa malutka N. na tle wielkich mechanicznych potworów. Będzie piękna fotografia (rodzicom się wydaje, że zdjęcia ich dzieci są fascynujące i zmuszają nieszczęsnych znajomych do oglądania). Raz jedna z koparek oderwała się od stada i ruszyła w naszą stronę. Wspinała się na hałdy, potem mknęła po zboczu. Byłem pewny, że zginiemy pod gąsienicami, N. skakała z radości. Kiedy kopara nas dopadła, przez ryk motoru dobiegł głos pana kierowcy:

– Co pan wyprawia?! Tego nie wolno fotografować! – Ja trochę zdziwiony, ale tłumaczę, że zdjęcie, że dziecko lubi, że fajne koparki. W końcu pytam, czemu nie wolno. Pan kierowca odparł pytaniem:

A gdybym tak ja przyszedł do pana do pracy i zaczął robić zdjęcia! – No tak, to ostateczny argument. Wyobrażam sobie koparkę koło biurka i pana kierowcę z aparatem. Faktycznie niemożliwe. Nadal jednak nie rozumiem, czemu u nas nie można sfotografować koparki.

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

„Bo to zła kobieta była”, czyli kolejny minister-wróg kobiet

minister-wróg kobiet
fot. Pixabay

Prognoza dotycząca realizacji praw reprodukcyjnych w Polsce w oparciu o publiczne wystąpienia nowego ministra zdrowia, premiera, prezydenta oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego:

  1. Do końca stycznia 2018 zostanie uchwalony zakaz aborcji ze względu na trwałe i nieodwracalne uszkodzenie płodu.
  2. Zaraz po tym rząd wspierany przez zygotarian przepchnie całkowity zakaz aborcji.
  3. Pod hasłem “ochrony życia od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci” metody rozrodu wspomaganego (IVF, IUI, itp.) zostaną zdelegalizowane.
  4. Szybciej niż później zostanie wprowadzony zakaz sprzedaży i rozpowszechniania antykoncepcji.
  5. Każda kobieta wyjeżdżająca za granicę będzie poddana obowiązkowemu badaniu ginekologicznemu i testowi ciążowemu. Tak samo po przyjeździe, by upewnić się, że podczas pobytu za granicą nie poddała się aborcji, sterylizacji bądź nie skorzystała z antykoncepcji długoterminowej.
  6. Do czerwca zostanie wprowadzone karanie kobiet za poronienie, martwe urodzenia czy diagnostykę prenatalną.
  7. Wszystkie aktywistki (z kraju i zagranicy) zostaną aresztowane bądź umrą w niewyjaśnionych okolicznościach (“dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie…”).
  8. Wszelkie zagraniczne przesyłki z lekami zostaną skonfiskowane – a nóż jest to misoprostol?
  9. W tzw. międzyczasie dojdzie do całkowitej zapaści publicznego systemu opieki zdrowotnej spowodowanego m.in. protestami i emigracją zarobkową personelu.
  10. Lekarze, pielęgniarki i położne zostaną zastąpione szpitalnymi kapelanami i uzdrowicielami.
  11. Nawet sprzątaczki zaczną korzystać z tzw. “klauzuli sumienia” i w świetle prawa będą odmawiać ścielenia łóżka roniącej pacjentki.
  12. Setki kobiet będą umierać z powodu bezpośrednich i pośrednich powikłań ciąży, gdyż lekarze będą odmawiać ich leczenia ze względu na potencjalne ryzyko uszkodzenia bądź obumarcia płodu.
  13. Śmiertelność okołoporodowa matek oraz śmiertelność perinatalna wzrosną w tempie logarytmicznym, ale “specjaliści” z Ministerstwa Zdrowia i instytucji podległych jak zawsze to zatuszują.

A jakie są Wasze przewidywania? Czekamy na Wasze komentarze i przemyślenia pod postem i na Facebook’u.

Karina Sasin

Lekarka, naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa Magazynu "Chcemy Być RODZICAMI". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome w Warszawie. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Genetyk uderzył żonę w twarz. Dlaczego? Szokujące zadanie na lekcji biologii

genetyk uderzył żonę w twarz
fot. Pixabay

W ostatnich dniach Technikum Łączności w Gdańsku stało się znane w całej Polsce. Nie chodzi o wybitne osiągnięcia uczniów, lecz o bulwersujące zadanie na lekcji biologii. Genetyk uderzył żonę w twarz. Dlaczego? – brzmi treść zadania, które uczniowie musieli rozwiązać na sprawdzianie.

Sprawa stała się głośna w ostatnich dniach dzięki siostrze jednego z uczniów gdańskiego technikum. Zamieściła zdjęcie na fecebookowej grupie „Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom”.

Zobacz także: Skazano gimnazjalistki, które brutalnie biły koleżanki. Psycholog: Uczmy dzieci, jak odreagowywać emocje

Genetyk uderzył żonę w twarz – treść zadania

Na fotografii widać kartkę z zadaniem z biologii. Ćwiczenie dotyczyło daltonizmu u dziecka, którego ojciec genetyk uderzył matkę w twarz.

Daltonizm jest powodowany obecnością recesywnego genu d sprzężonego z płcią. Pewien znamienity genetyk, nie dotknięty daltonizm, poślubił zdrową kobietę. Po roku urodziła się córka. Kiedy mąż dowiedział się, że córka nie widzi prawidłowo barw, uderzył żonę w twarz. Dlaczego to zrobił? Przeprowadź dowodzenie za pomocą krzyżówek – brzmi treść zadania, które pojawiło się na sprawdzianie.

Zobacz także: Gnębiony w szkole chłopiec opublikował poruszające nagranie

Szkoła się tłumaczy

Jak tłumaczy nauczycielka, która kazała rozwiązać uczniom zadanie, „propagowanie przemocy nie było jej intencją”. W rozmowie z przełożonymi kobieta tłumaczyła, że zadanie pochodziło z podręcznika renomowanego wydawnictwa.

Autorka posta planuje zgłosić sprawę do Kuratorium Oświaty. Jak mówi, oburzaj ją fakt, że w szkole zachęca się do przemocy wobec innych.

Źródło: Wprost, 4stars.pl, 

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jak wybrać przedszkole? „Pierwsze rozczarowanie przyszło pierwszego dnia poszukiwań”

jak wybrać przedszkole?
fot. Pixabay

N. pójdzie do przedszkola. Jeszcze nie teraz, ale w najbliższej przyszłości. Wiemy – ja i mama N. – że zapisać się trzeba dużo wcześniej, zacząć szukać – najlepiej przed porodem. Wtedy nie szukaliśmy, zaczęliśmy teraz.

Z przedszkolami jest trochę lepiej niż ze żłobkami. Podobno przepisy gwarantują, ze do jakiejś placówki N. musi być przyjęta. Może się okazać, że trzydzieści kilometrów od domu i to w odwrotnym kierunku niż ja i mama N. jeździmy do pracy, ale zawsze. Gdzieś musi zostać przyjęta.

Ze żłobkami tak dobrze nie było. Kiedy zapisywaliśmy się z półrocznym wyprzedzeniem, dowiedzieliśmy się, że na liście przed nami jest czterysta pięćdziesiąt sześć osób. Kiedy nadszedł czas naboru, okazało się jednak, ze znacznie przesunęliśmy się w kolejce. Byliśmy na siedemset trzydziestej którejśtam pozycji. Tak, to się wydarzyło naprawdę. N. nie poszła do żłobka.

Zobacz także: Żłobki i przedszkola żądają zaświadczeń – to niezgodne z prawem!

Zaczynamy szukać – jak wybrać przedszkole?

Z przedszkolem nie mamy już takiego luksusu, żeby N. mogła zostać w domu. Zaczynamy szukać. Tam gdzie blisko, idziemy zobaczyć. Tam gdzie dalej, oglądamy strony w internecie. Najpierw placówki państwowe. Prywatne jednak trochę drogie, a że przepisy gwarantują nam miejsce w państwowym, no to nie zapowiada się tak źle.

Pierwsze rozczarowanie przyszło pierwszego dnia poszukiwań. Okazuje się, że w pobliżu nie ma przesadnie dużo państwowych przedszkoli. Nasza dzielnica to wzorowy produkt nowoczesnej miejskiej polityki w polskim wykonaniu – gigantyczna sypialnia bez infrastruktury dla mieszkańców.

Deweloper buduje, sprzedaje, zarabia i znika. Władze miasta robią wszystko, żeby mu w tym nie przeszkadzać, takie są uczynne! Mieszkańcy zostają sami. Nie mają pieniędzy na lepszą dzielnicę, to sami są sobie winni. Nowoczesna wolna Polska nie będzie się przejmować takimi przegrywami. Wśród przegrywów jesteśmy i my. Trudno, próbujemy wybrać z tego, co jest.

Zobacz także: Żłobek, opiekunka, babcia – jaka forma opieki jest najlepsza dla małego dziecka?

Zapłakana N. w samym środku tornada dzieci

Jedno przedszkole jest ładne, drugie nie jest. W jednym chyba niedawno był remont, w drugim chyba niedawno była jakaś katastrofa naturalna. Oba przybytki mają wspólną cechę – są wielkimi przechowalniami dzieci. Kilka grup, w każdej ponad dwadzieścioro dzieci. Ja i mam N. jesteśmy przewrażliwieni – tak nam się wydaje – oczami wyobraźni widzimy już małą N. zapłakaną  w samym środku tornada dzieci. N. widząc stado maluchów sprawia wrażenie zadowolonej, ale my – ja i mama N. – na wszelki wypadek martwimy się za nią.

Trochę nie wiemy, co zrobić. Bezradnie rozglądamy się dookoła, kiedy nasze spojrzenia trafiają wiszący na plakat z uśmiechniętymi zakonnicami i jakimś hasłem o czuwającym Jezusie, czy coś w tym rodzaju. Ja i mama N. wolimy, żeby żaden Jezus nie czuwał w pobliżu N. Wychodzimy natychmiast.

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Depresja to nie młodzieńczy bunt

Smutny nastolatek spogląda w telefon /Ilustracja do tekstu: Depresja nastolatków
Fot. Pixabay.com

„Depresja może dotknąć każdego, niezależnie od wieku, płci, statusu społecznego czy liczby znajomych na Facebooku” – podkreślają inicjatorzy akcji „Forum przeciw depresji”. W tym roku szczególną uwagę zwracają na problem częstego występowania tej choroby wśród nastolatków.

Chociaż depresja powszechnie kojarzy nam się przede wszystkim ze smutkiem czy obniżonym nastrojem, wachlarz jej objawów i towarzyszących dolegliwości jest znacznie szerszy. W dodatku w różnych grupach wiekowych może wyglądać nieco inaczej. Dobrze widać to na przykładzie depresji nastolatków, która nierzadko łączy się z innymi symptomami niż te, które występują u osób dorosłych.

U młodych ludzi doświadczających depresji często pojawia się rozdrażnienie, złość, a nawet wrogość wobec otoczenia. Problem w tym, że takie zachowania łatwo pomylić z niegroźnym młodzieńczym buntem. Tymczasem depresja to poważna choroba, która wymaga szybkiej diagnozy i podjęcia specjalistycznego leczenia.

Co 3-5 nastolatek ma depresję

Sytuacja jest tym poważniejsza, że w Polsce – według szacunków – na depresję choruje nawet 20% nastolatków. Niektóre dane wskazują, że objawy depresyjne można stwierdzić nawet u co trzeciego nastolatka.

Aby uwrażliwić społeczeństwo (a w szczególności – najbliższe otoczenie chorych) na objawy depresji, firma Servier Polska uruchomiła kolejną edycję kampanii „Forum przeciw depresji”. Towarzyszy jej strona internetowa www.forumprzeciwdepresji.pl, która w specjalnym dziale „Nastoletnia depresja” zawiera m.in. wskazówki, jak rozpoznać depresję u nastolatka, w jaki sposób rozmawiać z nim o tym problemie i jak mądrze wspierać chorego.

Skorzystaj z bezpłatnych konsultacji ze specjalistą

W ramach 12. edycji kampanii „Forum przeciw depresji” organizatorzy proponują również szereg konsultacji z psychologami i lekarzami psychiatrii. Będzie można skorzystać z nich nie tylko bezpośrednio, ale też anonimowo.

Chętni mają do wyboru:

  • bezpłatne konsultacje w Studiu Focusowym ATENA w Warszawie (23 lutego, godz. 16.00-19.00),
  • antydepresyjny telefon zaufania: 22 594 91 00, pod którym dyżuruje psychiatra (21-23 lutego w godz. 16.00-20.00),
  • czat ze specjalistą (psychologiem i lekarzem psychiatrą) na forumprzeciwdepresji.pl (23 lutego, godz. 16.00-20.00).

Telefon zaufania jest też czynny przez cały rok w każdą środę i czwartek w godz. 17.00-19.00.

Kampania „Forum przeciw depresji” organizowana jest od 2007 roku przez firmę Servier Polska. Jej celem jest szerzenie wiedzy na temat depresji oraz uświadomienie społeczeństwu, że nie jest to stan, który mija, ale choroba, którą trzeba leczyć.

Polecamy też: Rozpędzić czarne chmury

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.