Przejdź do treści

Koparki, spychacze, śmieciarki i inny równie ciężki sprzęt – „N. aż rozdziawiła buzię z zachwytu”

N. lubi koparki, spychacze, śmieciarki, ciężarówki i w ogóle ciężki sprzęt. To ma swoje dobre strony. Kiedyś byliśmy z N. u weterynarza (tzn. byliśmy z kotem, a N. nam towarzyszyła). Obecność dziecka, które chce pogłaskać wszystkie pieski i kotki, sprawiała, że zwierzaki się denerwowały. Postanowiliśmy, że mama N. zostanie w kolejce, a ja i N. wyjdziemy. Niestety N. uważała, że jej obecność wśród chorych zwierzaków jest niezbędna.

Sprawa byłaby beznadziejna, gdyby nie budowa po drugiej stronie ulicy, a na budowie – gigantyczny dźwig, który przenosił wielki kontener. N. aż rozdziawiła buzię z zachwytu. Kotki i pieski natychmiast zostały zapomniane.

Nasze okna wychodzą na śmietnik, który należy już do sąsiedniego osiedla, a więc jest oddzielony płotem, wiadomo. Kiedy się rozlega ostrzegawcze pikanie cofającej ciężarówki, N. krzycząc głośno „bum, bum, bum”, zawiadamia o zbliżającym się pojeździe i na złamanie karku pędzi na parapet. Stamtąd widać śmieciarkę. Błyskające lampy, podkasujące na wysięgniku kubły, chrzęst prasy do odpadków – cóż za wspaniałości. Dopóki śmieciarka nie odjedzie, nic innego nie jest ważne.

Na trasie spacerów jest piaskarnia. Po drodze mijają nas, wzbijając tumany kurzu, ogromne wywrotki pełne piachu. Nie ma osobnego chodnika, więc pas gór i dołów jest wspólną drogą dla ciężarówek i pieszych. Lawirujemy wózkiem między wielkimi kołami, N. piszczy z radości. Sama piaskarnia jest najlepsza. Na wielkich hałdach suną spychacze, pracują koparki, a na środku stoi jakiś skomplikowany taśmociąg, który coś robi z piachem. Nie wiem, co on robi, ani jak ta konstrukcja w ogóle się nazywa. To ulubiona maszyna N.

Zakaz!

Kiedyś postanowiliśmy zrobić zdjęcie. Przeszczęśliwa malutka N. na tle wielkich mechanicznych potworów. Będzie piękna fotografia (rodzicom się wydaje, że zdjęcia ich dzieci są fascynujące i zmuszają nieszczęsnych znajomych do oglądania). Raz jedna z koparek oderwała się od stada i ruszyła w naszą stronę. Wspinała się na hałdy, potem mknęła po zboczu. Byłem pewny, że zginiemy pod gąsienicami, N. skakała z radości. Kiedy kopara nas dopadła, przez ryk motoru dobiegł głos pana kierowcy:

– Co pan wyprawia?! Tego nie wolno fotografować! – Ja trochę zdziwiony, ale tłumaczę, że zdjęcie, że dziecko lubi, że fajne koparki. W końcu pytam, czemu nie wolno. Pan kierowca odparł pytaniem:

A gdybym tak ja przyszedł do pana do pracy i zaczął robić zdjęcia! – No tak, to ostateczny argument. Wyobrażam sobie koparkę koło biurka i pana kierowcę z aparatem. Faktycznie niemożliwe. Nadal jednak nie rozumiem, czemu u nas nie można sfotografować koparki.

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Wakacje po polsku, czyli Janusz i Grażyna nad morzem

Zatłoczona plaża nad morzem /Ilustracja do tekstu: Polak na wakacjach, czyli grillowanie w parawanie
Fot.: Alexandre Perotto /Unsplash.com

Przywieziony z domu sznurek do suszenia bielizny, śniadanie wynoszone w kapeluszu lub prośby o piętnaście poduszek do jednego pokoju… Nad polskie morze wróciły upały, a wraz z nimi – turyści. Właściciele hoteli odrabiają straty po deszczowych tygodniach, ale oprócz pieniędzy mają też powody do zdumienia.

Do nadmorskich miejscowości znów zawitało słońce. Temperatura poszybowała w górę, a w ślad za nią – liczba rezerwacji w hotelach i ośrodkach wypoczynkowych. Taki trend wydaje się oczywisty, ale oczekiwania i zachowania polskich turystów już niekoniecznie.

Na urlopie, ale jak w domu

Okazuje się, że wyjeżdżający chcą na wakacjach czuć się jak u siebie w domu, dlatego jeszcze przed przyjazdem pytają obsługę o kolor pościeli, materiał, z którego wykonane są ręczniki, albo o wysokość hotelowego łóżka.

– Sporym zdziwieniem dla właścicieli obiektu była natomiast prośba gości o wskazanie miejsca, w którym można gwoździami przybić przywieziony z domu sznurek do suszenia prania. Z kolei pewne małżeństwo, poprosiło o gwarancję, że w wybranym przez nich okresie w hotelu nie będzie obcokrajowców, ponieważ w ich towarzystwie czuliby się nieswojo… – wylicza Grzegorz Kołodziej z portalu Nocleg.pl, na którym opublikowano obfitujący w ciekawostki raport na temat oczekiwań klientów hoteli i pensjonatów. – Łatwiej było sprostać oczekiwaniom córki, która poprosiła o osobny pokój na innym piętrze dla głośno chrapiącego taty, po to, by siedmioosobowa rodzina mogła porządnie wypocząć przez 10 dni w Łebie – dodaje ekspert.

Duże rodziny, zwłaszcza te z nastolatkami, mają też inne niestandardowe potrzeby. Przykład: minimum pięć gniazdek elektrycznych w pokoju. Bo przecież każdy ma swój telefon i tablet do ładowania.

Na plażę z kapeluszem pełnym kiełbasy

Jak wynika z informacji od właścicieli obiektów i analizy Nocleg.pl, w stołówkach i hotelowych restauracjach goście coraz częściej proszą o posiłki zgodne z dietą bezglutenową albo owowegetariańską. Ale nie dotyczy to wszystkich. Są i tacy, którzy nie mają większych wymagań – śniadanie hotelowe z podstawowej karty smakuje im w każdych ilościach. Jedna z goszczących nad Bałtykiem par postanowiła np. zabrać na plażę spory pakunek zebrany ze szwedzkiego stołu, przemycony w słomkowym kapeluszu.

Polak na wakacjach, czyli grillowanie w parawanie

Są też słynne już parawany, o które potrafimy walczyć z dużym zacięciem. W mailu do nadmorskiego ośrodka jedni z klientów zadeklarowali nawet dodatkową zapłatę, jeśli właściciele będą potrafili na ów „parawaning” zarezerwować daną część plaży. Bo parawan to dziś dla plażowicza nie tylko ochrona przed wiatrem, ale wręcz odpowiednik własnego M. Wewnątrz parawanu turyści organizują niemal całe wakacyjne życie: odpoczywają, czytają, imprezują, a nawet… grillują.

Natomiast w pokoju chcemy mieć gwarancję wygody, ale i czystości – nie tylko tej podstawowej. Do właściciela jednego z nadmorskich apartamentów wpłynęła prośba o codzienne dezynfekowanie wszystkich klamek w pokoju.

Jak widać, na długo wyczekiwanym urlopie mamy nie tylko relaks, ale i wymagania. A czy wy macie na sumieniu podobne grzeszki? Podzielcie się z nami w komentarzach!

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Kodeks rodzinny: dziecko będzie pod większą ochroną. A co z matką?

Tata z dwójką dzieci na rękach idzie przez pole maków /Ilustracja do tekstu: Projekt Kodeksu rodzinnego zwiekszy ochronę nad dzieckiem. A co z matką?
Fot.: Juliane Liebermann /Unsplash.com

Ujednoznacznienie przepisów w zakresie prawa rodzinnego, wprowadzenie długo oczekiwanej instytucji adwokata dziecka, wsparcie dla rodziny doświadczającej trudności, ale też kontrowersyjna definicja dziecka, która stwarza pole do nadużyć – to zapisy, które znalazły się w projekcie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Dokument przed kilkoma dniami przedstawił Rzecznik Praw Dziecka.

Projekt nowego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest pierwszą próbą wprowadzenia do polskiego prawa całościowej regulacji postępowania wykonawczego w sprawach rodzinnych. Jak wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka, dokument ma wyjść naprzeciw oczekiwaniom, by prawo rodzinne było jasne, precyzyjne i pozbawione niejasności interpretacyjnych, a przy tym odpowiadało na współczesne wyzwania.

– Nowy kodeks rodzinny to przełom w myśleniu o dziecku i jego rodzinie, to nowa koncepcja ochrony dzieciństwa, rodzicielstwa, małżeństwa, rodziny – deklaruje Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

I choć eksperci i przedstawiciele środowisk pozarządowych są zgodni, że przepisy wymagają nowelizacji, niektóre proponowane zmiany są bardzo kontrowersyjne.

Projekt Kodeksu rodzinnego: nacisk na podmiotowość dziecka. Zamiast władzy – odpowiedzialność rodzicielska

Istotną i postulowaną od lat zmianą, którą wprowadza projekt ustawy, jest położenie na nacisku na podmiotowość dziecka. Zaobserwować to można w wielu punktach planowanej ustawy.

Obecny kształt projektu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakłada m.in. zastąpienie władzy rodzicielskiej pojęciem odpowiedzialności rodzicielskiej. Jak wyjaśnia Rzecznik, odpowiedzialność rodzicielska jest terminem zdecydowanie szerszym znaczeniowo niż obecna w bieżących przepisach władza rodzicielska. Tym samym nowy zapis zdejmuje z rodziców i opiekunów władztwo nad dzieckiem, skupia się zaś na trosce o nie i jego podmiotowość w rodzinie.

Warto dodać, że owa odpowiedzialność odnosi się również do osób, które – na mocy orzeczenia sądu – sprawują nad dzieckiem taką pieczę, jak rodzice, oraz rodziców pozostających w konkubinacie.

Dokument zmienia również część stosowanych pojęć. Relacje osobiste – określające głębszy związek między dzieckiem a jego rodzicem lub opiekunem – mają zastąpić pojęcie kontaktów, którym operuje dotychczasowy Kodeks rodzinny i opiekuńczy.

Odebranie dziecka – tylko w ostateczności i pod okiem psychologa

W projekcie podkreślono też konieczność poszanowania praw i odpowiedzialności obojga rodziców oraz autonomię rodziny. Wskazano możliwość ingerencji w życie rodzinne wyłącznie wtedy, gdy zaistnieją ku temu uzasadnione powody.

Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, sąd może m.in. zobowiązać rodziców do pracy z asystentem rodziny lub skierować dziecko do placówki wsparcia dziennego. Możliwe jest również zalecenie rodzinie wizyt u specjalisty zajmującego się terapią rodzinną lub świadczącego inną stosowną pomoc. W przypadku sprawy o umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie sąd ma obowiązek zapoznania się z wywiadem kuratora sądowego i opinią policji.

Co istotne, projekt dokumentu wzmacnia też ochronę dobra dziecka przy wykonywaniu czynności odebrania dziecka rodzicom. Zgodnie z nowymi zapisami, w takiej sytuacji będzie musiał uczestniczyć psycholog.

– Niewątpliwie wiedza i doświadczenie psychologa oraz jego aktywne uczestnictwo w czynności daje szansę na zmniejszenie traumatycznych przeżyć dziecka oraz pomoże w podjęciu właściwej decyzji co do kontynuacji działań lub odstąpienia od nich – wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka.

ZOBACZ TEŻ: Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc

Nacisk na powrót do rodziny i relacje z rodzicami

W sprawach, które dotyczą ustanowienia pieczy zastępczej nad dzieckiem, projekt Kodeksu rodzinnego zobowiązuje sąd do umieszczenia dziecka w miejscu jak najbliższym jego dotychczasowemu miejscu pobytu. Ma to sprzyjać współpracy pomiędzy opiekunami, służbą socjalną a biologiczną rodziną dziecka, której celem jest powrót dziecka do rodziny.

Autorzy projektu podkreślają też, że dziecko powinno mieć prawo i powinność utrzymywania relacji osobistych z rodzicami. W związku z tym, jeżeli dziecko zostało adoptowane, a jego dobro za tym przemawia, sąd (na wniosek dziecka, jego rodzica biologicznego albo rodzica adoptującego) określi rodzaj i sposób możliwej relacji z rodzicami biologicznymi. Nie dotyczy to jednak adopcji pełnej i anonimowej.

Projekt wprowadza również inną istotną nowość: ochronę dziecka biologicznego adoptującego. Sądy będą miały obowiązek wysłuchać zdania biologicznego potomstwa osoby, która występuje  o adopcję. Jak argumentuje Rzecznik Praw Dziecka, pojawienie się w rodzinie przysposobionego dziecka jest dla rodziny często momentem niełatwym, dlatego niezbędne jest upewnienie się, że adopcja nie naruszy dobra dzieci biologicznych.

Warto podkreślić, że planowany Kodeks rodzinny podkreśla również potrzebę ochrony dziecka nieposiadającego obywatelstwa polskiego, które przebywa na terytorium Polski.

POLECAMY TAKŻE: Tatuowanie dziecka: szokujące nagranie obiegło świat

Zakaz kar cielesnych i poniżania. Ale też kontrowersyjna definicja dziecka

W projekcie Kodeksu rodzinnego znalazły się też zupełnie nowe definicje. Po raz pierwszy określono m.in. pojęcie dobra dziecka, zdefiniowane jako stan, w którym osiąga ono harmonijny rozwój psychiczny, fizyczny i społeczny dzięki pozytywnym relacjom osobistym i rodzinnym oraz właściwym doświadczeniom wychowawczym.

Projekt nowej ustawy określa również samą definicję dziecka, której nie zawarto w obecnym Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. W obecnym kształcie dokumentu dziecko uznaje się za „istotę ludzką od poczęcia do pełnoletności”. Ten zapis wywołał w ostatnich dniach szczególnie wiele kontrowersji. Według ekspertów daje on potężny oręż środowiskom pro-life, które walczą o delegalizację antykoncepcji awaryjnej oraz aborcji ze względu na przesłankę embriopatologiczną, a tym samym dążą do uprzedmiotowienia kobiet.

Ponadto w projekcie sformułowano zakaz stosowania kar cielesnych jako metody wychowawczej, wprowadzony do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zgodnie z postulatami Rzecznika Praw Dziecka z 2010 r. Treści zawarte w tym przepisie poszerzono o wszelkie formy przemocy wobec dziecka, w tym także poniżające traktowanie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wstydliwe dziecko. Maluchom jest trudniej! Jak pomóc im radzić sobie z emocjami?

Długo oczekiwana instytucja: adwokat dziecka

Najważniejszym zapisem projektu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest jednak nadanie dziecku statusu uczestnika postępowania.​ Dokument zobowiązuje sąd do wysłuchania dziecka w każdej sprawie, która dotyczy jego samego (bądź jego majątku), oraz uwzględnienia jego stanowiska i rozsądnego życzenia. Odbywać się to ma na określonych zasadach, stosownie do okoliczności, warunków, stanu zdrowia, a także rozwoju dziecka.

Ustawa wprowadza również nową instytucję – reprezentację dziecka w postaci adwokata dziecka. Będzie to adwokat lub radca prawny wyspecjalizowany w sprawach ochrony praw i wolności dziecka. Obligatoryjnie przedstawiciel wesprze on dziecko m.in. w postępowaniach o:

  • ustalenie macierzyństwa,
  • adopcję zagraniczną,
  • ograniczenie lub pozbawienie odpowiedzialności rodzicielskiej obojga rodziców,
  • złożenie przez dziecko adoptowane wniosku o orzeczenie rodzaju i sposobu relacji dziecka z rodzicami biologicznymi.

Fakultatywnie zajmie się on reprezentacją małoletniego w sprawach m.in. o zawieszenie odpowiedzialności rodzicielskiej.

Będzie trudniej o rozwód? Sąd ma podjąć próbę ratowania małżeństwa z dzieckiem

Projekt Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wprowadza także kilka instrumentów ochrony rodziny przed rozstaniem małżonków, którzy wspólnie wychowują dziecko. W takich sytuacjach sąd ma w pierwszej kolejności skierować małżonków do specjalisty z zakresu prawa, aby uświadomić im, jakie następstwa ma dla dzieci separacja albo rozwód rodziców.

Jeżeli sąd w toku postępowania uzna, że są widoki na utrzymanie pożycia małżeńskiego, zawiesi postępowanie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dziś Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. Oto najgłośniejsze w historii przypadki zaginięć dzieci

Opiekunem małoletniego nie zostanie każdy. Kodeks wprowadzi przesłanki negatywne

Ponadto Kodeks wprowadza negatywne przesłanki podmiotowe opiekuna dziecka. Zgodnie z nimi, opiekunem dziecka nie może być osoba:

  • która została skazana za: umyślne przestępstwo przeciwko rodzinie, umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu lub umyślne przestępstwo z użyciem przemocy,
  • wobec której orzeczono: zakaz zajmowania wszelkich (lub określonych) stanowisk bądź zawodów związanych z wychowywaniem, edukacją, leczeniem dzieci lub opieką nad nimi, zakaz zbliżania się do określonej osoby, nakaz opuszczenia lokalu zajmowanego z inną osobą.

 

Ochrona „dziecka jeszcze nieurodzonego”

Innym punktem zapalnym Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest zapisana w nim ochrona dziecka jeszcze nieurodzonego. Zgodnie z intencją Rzecznika Praw Dziecka, chodzi o uchronienie płodu przed negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi w sytuacji, gdy ciężarna np. spożywa alkohol lub stosuje substancje psychoaktywne.

– Zaproponowana w projekcie Kodeksu rodzinnego regulacja ma przede wszystkim uświadomić kobiecie w ciąży szkodliwe dla dziecka skutki nieodpowiedzialnych zachowań w okresie ciąży, edukować
w zakresie wpływu alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych na rozwój płodu, udzielić kobiecie w ciąży pomocy i wsparcia w przezwyciężaniu trudności i w wyjściu z uzależnienia – twierdzi Rzecznik.

Problem w tym, że pojęcie „dziecka jeszcze nieurodzonego” nie jest spójne z innymi ustawami i stwarza precedens, umożliwiający kolejne zmiany w prawie.

– To jest niespójność, jeśli chodzi o system prawa, bo świadomie nie zdecydowano się wprowadzać takiego zapisu do konstytucji – podkreśla Agnieszka Grzybek z Ratujmy Kobiety w rozmowie z magazynem „Wysokie Obcasy”.

W ramach wspomnianej ochrony dziecka nieurodzonego sąd będzie mógł przydzielić ciężarnej asystenta rodziny lub zawiadomić odpowiednią jednostkę, by ta udzieliła kobiecie odpowiedniego wsparcia. Gdy to nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, możliwe ma być skierowanie kobiety w ciąży na leczenie w określonych jednostkach leczniczych lub ustanowienie nadzoru zawodowego kuratora sądowego.

– Nad kobietą w ciąży jest roztaczana specjalna kuratela – tak, jakby nie była ona osobą rozumną, samodzielną, która sama może podejmować decyzje. Z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wynika, że poddanie się leczeniu, w tym leczeniu odwykowemu, psychoterapii, jest dobrowolne, tymczasem w stosunku do kobiety w ciąży element dobrowolności został wyłączony. Kobieta jest z gruntu podejrzana, cały czas poddawana dyscyplinie i w pewnym sensie ubezwłasnowolniona, choć nie w znaczeniu prawnym – zauważa Agnieszka Grzybek.

Pełny projekt ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy dostępny jest pod tym adresem

POLECAMY TEŻ: Będzie krótszy tydzień pracy dla rodziców? Tego chcą twórcy projektu „Godzina dla rodziny”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwsze wiersze. Czytaj dziecku od kołyski, by wspierać jego rozwój i budować bliskość

Plakat akcji "Mała książka - wielki człowiek". Na nim rysunek śpiącego niemowlęcia, nad którego głową widnieje postać z czytanej bajki /Ilustracja do tekstu: Wiersze dla niemowląt. Czytanie dziecku warto zacząć już narodzin
mat. prasowe

„Pierwsze wiersze dla…” to zbiór najpiękniejszych utworów autorstwa wybitnych polskich poetów, m.in. Juliana Tuwima, Wandy Chotomskiej, Ludwika Jerzego Kerna i Jana Brzechwy. Od innych wydań tomików poetyckich różni się tym, że został przygotowany z myślą o najmłodszych pacjentach oddziałów położniczych w Polsce, by już od pierwszych chwil życia pobudzać ich wyobraźnię i rozwijać ciekawość czytelniczą.

Niezwykła publikacja powstała w ramach kampanii społecznej „Mała książka – wielki człowiek”, realizowanej przez Instytut Książki i dofinansowanej przez Ministerstwo Kultury. Jej celem jest zachęcenie rodziców, by czytali dzieciom już od pierwszych miesięcy życia.

W ramach inicjatywy na polskie oddziały położnicze trafi aż 360 tys. sztuk wyjątkowego tomiku wierszy. To jeden z największych nakładów w kraju; średnio polskie książki wydawane są w 3 000 egzemplarzy. Bestsellery polskich autorów osiągają zaś nakład 100-150 tys. egzemplarzy, a zagranicznych – 300 000.

Zaproszenie do czytelniczego świata

Do pięknie zilustrowanych wierszy dołączona została specjalna broszura przedstawiająca korzyści płynące z czytania dziecku na różnych etapach jego życia. Ten pakiet czytelniczy dla malucha każdy rodzic otrzyma za darmo.

Rozprowadzanie książek już trwa. W ramach akcji pilotażowej, rozpoczętej w grudniu 2017 r., do 360 szpitali trafiło 100 tys. wyprawek czytelniczych dla najmłodszych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Zaczytana Biblioteka” w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny

Czytanie dziecku wspiera jego rozwój

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” ma przypominać o korzyściach wynikających ze wspólnego, rodzinnego czytania już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Warto bowiem pamiętać, że czytelnictwo zaczyna się od kołyski, na długo przed dniem, w którym dziecko zacznie samodzielnie składać litery.

Czytanie dziecku sprzyja budowaniu silnych więzi

Właściwie dobrane książki rozwijają dziecięcy umysł i emocje, kształtują kompetencje językowe, zakorzeniają w kulturze i rozbudzają wyobraźnię. Dziecko nie do końca jeszcze rozumie znaczenie wszystkich słów, ale słyszy głos i intonację, czuje rytm wypowiadanego tekstu i płynące z niego emocje. Dzięki temu rozwija się intelektualnie i społecznie. Wspólna lektura może stać się nie tylko wielką przyjemnością, ale przede wszystkim wspaniałą okazją do budowania bliskości oraz silnych i trwałych więzi rodzinnych.

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” została dofinansowana przez resort kultury w ramach
Narodowego programu rozwoju czytelnictwa”.

CZYTAJ TAKŻE: Zobacz, najlepsze książki dziecięce 2017 roku w konkursie: Przecinek i Kropka

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Miękkie i bezpieczne ubranka dziecięce z… dyskontu? Kuniboo udowadnia, że to możliwe

Mału chłopczyk w koszulce Kuniboo /Ilustracja do tekstu: Miękkie i bezpieczne ubranka Kuniboo z dyskontu
Fot.: Kaufland.pl

Bezpieczeństwo, jakość i komfort to kwestie kluczowe w przypadku produktów dla najmłodszych. Dobrze wiedzą o tym świadomi producenci tekstyliów przeznaczonych dla niemowląt. Do tej grupy dołączyła właśnie kolejna marka – Kuniboo, której artykuły będą dostępne w popularnej sieci dyskontów: Kaufland.

Pod nazwą Kuniboo kryją się wysokiej jakości i przystępne cenowo ubranka dla maluchów do 4. roku życia: m.in. koszulki, spodenki, legginsy, czapki, śliniaki, bieliznę, śpioszki, rajstopy i skarpetki. Wszystkie artykuły wyróżnia atrakcyjny i kolorowy design oraz modny fason. Ich znakiem rozpoznawczym jest wesołe logo przedstawiająca szopa pracza.

 Szop pracz to budząca sympatię postać, która ma codziennie towarzyszyć dziecku w poznawaniu świata – mówi Justyna Przybylska, dyrektor Działu Komunikacji Korporacyjnej z Kaufland Polska.

Od wielu innych produktów na rynku odróżnia je to, że mają certyfikat Ökotex 100, a większość z nich dodatkowo jest wykonana z naturalnych włókien posiadających atest GOTS. Oznacza to, że dziecięce tekstylia marki własnej Kaufland są wolne od szkodliwych substancji i wykonane z bawełny organicznej.

Oto Kuniboo – nasza nowa marka ubrań dla niemowląt i małych dzieci! Wyprodukowane z BIO-bawełny body, legginsy i skarpetki są supermiękkie oraz przyjemne w dotyku. Daj swojemu maluszkowi to, co najlepsze! 😄 Sprawdź całą ofertę Kuniboo 👉 www.kaufland.pl/kuniboo.

Опубліковано Kaufland Polska Середа, 18 липня 2018 р.

Przy produkcji uwzględniono też ochronę surowców naturalnych, a produkty zostały przebadane przez niezależne instytuty i laboratoria. Dokładnej weryfikacji poddano także materiały i dostawców, który musieli spełnić ściśle określone kryteria.

CZYTAJ TAKŻE: UOKiK: 1/3 dziecięcych mebli i artykułów nie spełnia norm bezpieczeństwa. TE cechy powinny cię zaalarmować [INFOGRAFIKA]

Ubranka Kuniboo – komfort dla dzieci i rodziców oraz troska o środowisko

Twórcy marki zadbali nie tylko o bezpieczeństwo niemowląt, ale także ich komfort. Wszystkie ubranka Kuniboo są miękkie i przyjemne w dotyku, a do tego bardzo wytrzymałe i łatwe w pielęgnacji. Można je prać w pralce, co czyni je praktycznymi w codziennym użyciu.

Zgodnie z nową polityką dotyczącą ograniczenia zużycia plastiku i dbałości o środowisko, sieć Kaufland rezygnuje z tworzyw sztucznych w opakowywaniu swoich produktów. Z tego względu ubranka Kuniboo sprzedawane są w opakowaniach kartonowych, a banderole wykonano z papieru. Wszystkie te materiały posiadają certyfikat FSC, poświadczający ochronę lasów.

Ubranka Kuniboo dostępne są w sklepach Kaufland. Więcej na temat ich asortymentu można znaleźć na stronie producenta.

POLECAMY TEŻ: Pierwsze wiersze. Czytaj dziecku od kołyski, by wspierać jego rozwój i budować bliskość

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.