Przejdź do treści

Koronawirus – co należy o nim wiedzieć?

Nazwa wirusa nawiązuje do jego kształtu - widoczna pod mikroskopem kulista powierzchnia pokryta jest kolcami przypominającymi koronę. – fot. 123rf

Już co najmniej 491 osób zmarło w wyniku zarażenia koronawirusem. Przypadki zachorowań odnotowane są na całym świecie. Czym jest koronawirus, jakie są jego objawy i na co zwrócić szczególną uwagę?

Koronawirus – czym jest?

Koronawirusy to rodzaj wirusów należących do porodziny Coronaviridae, występujący w czterech odmianach alfa-, beta-, delta-, gamma-. Koronawirus z Wuhan, oznaczony skrótem ncov-2019, stał się prawdziwym postrachem mieszkańców nie tylko Chin, ale całego świata. Nazwa tego jakże groźnego wirusa nawiązuje do jego kształtu. Widoczna pod mikroskopem kulista powierzchnia pokryta jest kolcami przypominającymi koronę.

Koronawirusy to grupa wirusów, które zwykle powodują łagodne choroby przeziębieniowe. Jednak pod koniec 2019 roku pojawił się w Chinach nowy, potencjalnie groźny, koronawirus. Łatwość i  szybkość przemieszczania się ludzi po świecie powoduje, że przypadki zachorowań wystąpiły już w wielu krajach – odpowiada lek. med. Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Liczba zachorowań na ncov-2019 stale rośnie. W grudniu 2019 roku w mieście Wuhan odnotowano pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem. Obecnie liczba chorych wzrosła już do ponad 20 tys. a z powodu wirusa zmarło 491 osób.

Zobacz też: Fakty i mity na temat szczepień przeciwko grypie

Koronawirus – objawy

Szczególnie groźny, ponieważ jeszcze niezbadany koronawirus daje objawy podobne do typowych objawów grypy – gorączka, ból gardła, ból głowy, a w niektórych przypadkach zapalenie płuc z niewydolnością oddechową, która może doprowadzić do śmierci.

Koronawirus – zakażenie

Najbardziej niepokojący jest fakt, że do zakażenia ncov-2019 dochodzi jeszcze przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów. Okres wylęgania choroby wynosi od 2 do 14 dni, jednak pierwsze niepokojące sygnały można zaobserwować już po 5-6 dniach. Koronawirus przenoszony jest zarówno przez ludzi i przez zwierzęta. Przenoszony na skórze rąk atakuje drogi oddechowe podczas dotykania ust i nosa.

Zobacz też: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jednego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Koronawirus – ochrona

Główną formą ochrony przed koronawirusem jest zachowanie podstawowych zasad higieny osobistej – to jedno z zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

  • Częste mycie rąk wodą z mydłem.
  • Unikanie bezpośredniego kontaktu z osobami, u których wystąpiły niepokojące objawy.
  • Unikanie dzielenia się jedzeniem i piciem.
  • Unikanie kontaktu ze zwierzętami i ich odchodami.
  • Przed podróżą do państw, w których odnotowano zakażenia koronawirusem, należy skonsultować się z lekarzem medycyny podróżnej.

Jak do tej pory na nową odmianę koronawirusa nie wynaleziono szczepionki, dlatego też przestrzeganie podstawowych zasad higieny jest niezwykle istotne.

Zgodnie z komunikatem Ministra Zdrowia osoby, które w przeciągu ostatnich 14 dni były w Chinach  i zaobserwowały u siebie niepokojące objawy, niezwłocznie powinny zgłosić się do szpitalnego oddziału chorób zakaźnych. Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do rejonów Azji Południowo-Wschodniej.

 

Mamy TARG – targi w Łodzi, nie tylko dla mam

Mamy TARG

Targi rodzinne MAMY TARG to wydarzenie skierowane do kobiet w ciąży oraz przyszłych i obecnych rodziców, którzy cenią sobie najwyższą jakość, oryginalny design i dbałość o szczegóły. Jeżeli szukasz wyjątkowych produktów zaprojektowanych z wyobraźnią i myślą o dziecięcej wygodzie, to dobrze trafiłaś/trafiłeś!

Kolejna edycja targów rodzinnych  MAMY TARG już 29 marca 2020!

Ponad 100 wyselekcjonowanych wystawców zaprezentuje produkty zaprojektowane z wyobraźnią i myślą o wygodzie najmłodszych i ich rodziców. Będą to m.in.: niebanalne ubranka, piękne pościele i inne tekstylia, chusty i nosidła, wózki i foteliki samochodowe, kreatywne zabawki, książki, mebelki, artykuły wyposażenia wnętrz oraz odzież dla kobiet w ciąży i przydatne akcesoria dla mam.

Wszystko w jednym czasie, w wielofunkcyjnej przestrzeni łódzkiej hali EXPO.

Zobacz też: Helicopter parenting – dobre intencje, które prowadzą do kiepskich rezultatów

MAMY TARG to miejsce, w którym nie tylko zrobicie zakupy, ale także aktywnie spędzicie czas z rodziną. Na rodziców czeka wiele inspiracji i ciekawe warsztaty, a na najmłodszych liczne niespodzianki. Będą mogli smakować, poznawać, odkrywać i doświadczać wszystkimi swoimi zmysłami. Organizatorzy liczą na to, że spędzicie z nimi cały dzień. Obiecują strefę jedzenia uwzględniającą najbardziej wymagające gusta.

Ponadto czekają na Was:

➡ ciekawe prelekcje i warsztaty dla rodziców
➡ strefa animacji dla dzieci
➡ konkursy z nagrodami
➡ strefa z pysznym jedzeniem i kawą
➡ strefa dla karmiących mam

MAMY TARG vol. 9

HALA EXPO
POLITECHNIKI 4, ŁÓDŹ
29/03/2020, godz. 11 – 18
WSTĘP: 7 zł (1 os.), 10 zł (2 os.)
DZIECI do 12 roku życia GRATIS

Bilety do nabycia ONLINE ( https://evenea.pl/event/355580-93/) lub na miejscu w dniu wydarzenia.

Filmik z poprzedniej edycji targów pokazuje, jakim zainteresowaniem cieszyły się targi:

Zobacz też: „Dobra rada? Nie, dziękuję!” – okiem młodej mamy

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Pies – najlepszy przyjaciel rodziny?

Pies – najlepszy przyjaciel rodziny?
Natalia Ciemińska, Furia i Donka – fot. archiwum prywatne

Z badań TNS OBOP wynika, że 45% gospodarstw domowych w Polsce posiada psa. Pies w wielu rodzinach traktowany jest jak jej pełnoprawny członek. Czy jednak na pewno? Od rodziny i przyjaciół nie wymagamy przecież karności i bezwzględnego posłuszeństwa. Jak dobrać psa do rodziny? Jak sprawić, aby pies nie musiał, a chciał być posłuszny? O tym i wielu innych aspektach „psiarstwa” rozmawiałam z trenerką psów Natalią Ciemińską.

Alina Windyga-Łapińska: Postanowione – chcemy mieć psa. Na co zwrócić uwagę wybierając czworonożnego przyjaciela?

Natalia Ciemińska: Przede wszystkim na nasz styl życia oraz na to, ile czasu jesteśmy w stanie poświęcić psu. Decydując się na psa rasowego, powinniśmy zawrócić uwagę cechy osobnicze rasy i to do czego te psy były przeznaczone. Nie warto patrzeć na to, jak pies wygląda, ale do czego jest stworzony.

Dobrym przykładem są rasy myśliwskie. Jeżeli chcemy np. beagle, to musimy pamiętać, że te psy miały być niezależne i biegać za tropem głośno szczekając, co oznacza, że taki pies potrzebuje naprawdę sporej aktywności, a nawet po wielu szkoleniach może pobiec za zwierzyną.

Owczarek niemiecki również jest dobrym przykładem – duży, mądry pies z seriali, służący w policji. Właśnie! I tu cały sens życia tego psa. Te psy są DO PRACY. Bez aktywności umysłowej nie każdy przedstawiciel rasy będzie grzeczny i ułożony. Dom z ogrodem nie wystarczy, pies sam się nie wybiega.

Furia fot. archiwum prywatne

Lepiej kupić psa rasowego czy też wziąć kundelka ze schroniska?

Nie ma jednej odpowiedzi. Psy rasowe przeważnie do czegoś służyły i często nadal służą. Bez odpowiedniej realizacji potrzeb, mogą stać się utrapieniem dla człowieka. Z kolei w przypadku kundelka ze schroniska nie znamy jego pochodzenia i przeszłości, ale możemy bardzo pomóc zwierzakowi.

Na pewno nie należy kupować psów tzw. w typie rasy. Tu nie chodzi o papiery i rodowód. Takie psy mogą pochodzić z nielegalnych hodowli i mieć, np. m.in. poważne problemy zdrowotne. Tyle ile zaoszczędzimy na psie, to potem wydamy u weterynarza albo pojawią się problemy behawioralne. Warto sprawdzić, czy hodowla, z której kupujemy psa, jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce.

Jeżeli nie decydujemy się na psa rasowego, wtedy warto poszukać kundelka. Zaletą psa z hodowli jest kontakt z hodowcą oraz profesjonalne porady, których może nam udzielić. W przypadku psa ze schroniska warto zdać się na wiedzę i doświadczenie wolontariuszy, którzy pomogą wybrać odpowiedniego pieska do rodziny.

Zobacz też: Koń terapeuta – czemu nie? Okiełznaj emocje i ściągnij cugle z Karoliną Czarnecką! WYWIAD

Jakie psy najlepiej sprawdzają się w interakcji z małymi dziećmi? Czy można wytresować psa, aby nie zrobił krzywdy dziecku?

Według mnie nie ma czegoś takiego jak pies dla dziecka. Są rasy łatwiejsze, trudniejsze, aktywne i mniej aktywne. Zawsze staram się dobierać rasę do rodziny i jej trybu życia. Nie możemy mówić, że kupujemy psa dla dziecka. To my dorośli, jesteśmy za niego odpowiedzialni. Pies jest wspólny i trzeba równo podzielić obowiązki.

Nie możemy liczyć na to, że 8-latek sam będzie wychodził codziennie rano z psem. To może być nawet niebezpieczne, Młody pies, gdy wychodzi z dzieckiem, może pociągnąć. Pies testuje dziecko i wyczuwa słabość. Wie z kim, na ile może sobie pozwolić. Fajnie, jakby spacery były wspólnym czasem dla rodziców, dziecka i psa.

Wiele dzieci, gdy myśli o psie wyobraża sobie dużo przytulania i głaskania. Niestety to nie do końca tak jest. Oczywiście, że psa można pogłaskać i przytulić, ale na pewno nie jest to coś, co pies będzie znosił cały dzień, a w szczególności szczenię. Szczeniaczkom trudno wytrzymać ciągle przytulanie, stąd częste problemy, że pies podgryza, skacze na dziecko.

Jakie rasy sprawdzą się przy dziecku?

Tak naprawdę jak wychowamy, tak mamy, ale jeśli mamy już podać przykłady to dobrze w roli psów „rodzinnych” sprawdzają się retrievery, berneński pies pasterski.

To dziecko powinno się uczyć jak podchodzić do psa. Czasami pies próbuje odejść, a dziecko wisi na nim. Tutaj powinni wkroczyć rodzice. Tłumaczmy, że pies już ma dość, dajmy mu możliwość odejść, odpocząć.

Kolejny problem to podgryzanie podczas kontaktu z dzieckiem. Z psem powinniśmy bawić się zabawkami. Szczeniak nie kontroluje emocji, najpierw podgryzie lekko, potem mocniej. Kiełki potrafią zrobić krzywdę. Psy testują, jeżeli nie zareagujemy na lekkie ugryzienie, następnym razem spróbuje mocniej.

Donna fot. archiwum prywatne

Jak prawidłowo przeprowadzić socjalizację psa w nowym domu?

Szczeniaka powinniśmy odebrać od hodowcy w wieku 8/9 tygodni. Socjalizacja to jest oswojenie z tym, jak wygląda ten świat oraz odpowiednie przygotowanie go do życia w nim. Piesek w okresie socjalizacyjnym powinien zobaczyć jak najwięcej rzeczy, miejsc, poznać różnych ludzi, inne pieski i mieć z nimi pozytywne skojarzenia.

Jeżeli chcemy, aby w przyszłości pies wyjeżdżał z nami np. na wakacje, to musi być do tego przyzwyczajany. Trzeba jeździć z nim regularnie samochodem, niezależnie od tego, czy akurat jest gdzie. Tak samo ze sprzątaniem – nawet jeśli na początku pies będzie się bał odgłosu odkurzacza, trzeba próbować – to kwestia treningu. Pies, żeby uczyć się, jak ma się zachowywać, od początku musi być wystawiany na dany bodziec.

Jednak najważniejsze jest, aby pies od początku był uczony, że zostaje sam w domu. Często dzwonią do mnie opiekunowie szczeniaka i mówią, że piesek jest u nich od tygodnia, specjalnie wzięli urlop i jeszcze nie był sam, a za 2 dni muszą wrócić do pracy i piesek musi zostać 8 godzin w domu. To jest podstawowy błąd. Pies od pierwszych dni z nami musi zostawać sam! On musi wiedzieć, że tak wygląda jego życie, a żeby mu to ułatwić, przed zostawieniem trzeba go zmęczyć, a na czas naszej nieobecności zostawić coś pysznego do zjedzenia tak, aby miał co robić, gdy nas nie ma.

Kiedy powinniśmy rozpocząć tresurę szczeniaka? Czy możemy zrobić to sami, czy lepiej oddać się w ręce profesjonalisty? Jeżeli kurs – lepiej indywidualny czy grupowy?

Wychowanie i szkolenie psa zaczyna się od pierwszego dnia w nowym domu.

Jestem za tym, aby każdy opiekun i jego czworonóg, odbył przynajmniej szkolenie z podstawowego posłuszeństwa. To szkolenie od około 4 miesiąca szczeniaka. Osobiście wolę szkolenia grupowe, ale wszystko zależy od potrzeb właściciela psa. Jeżeli pies mieszka głównie w ogrodzie i ma mały kontakt ze światem i potrzebujemy tylko podstawowych komend – indywidualne wystarczą. Jednak u młodych psów lub psów mieszkających w mieście – szkolenia grupowe uczą pracy w rozproszeniach, wśród innych psów, ludzi. Tego nie ma na lekcjach indywidualnych.

Prowadzę również tzw. psie przedszkole, zajęcia socjalizacyjne z psami do 4 miesiąca życia. Ćwiczymy przechodzenie przez tunel i ruchome kładki. Przyzwyczajamy do parasoli, osób w kapturach – normalnych rzeczy, których pies może się bać i np. obszczekiwać.

Moim marzeniem jest, aby każdy pies odbył szkolenie z podstawowego posłuszeństwa. Nie czekajmy, aż zaczną się problemy. Po podstawowym szkoleniu 90% psów wychodzi ze wszystkimi umiejętnościami takimi jak: siadanie, leżenie, chodzenie przy nodze, komenda na przychodzenie, nieruszanie jedzenia na zakaz, odsyłanie na miejsce. Psy uwielbiają się uczyć.

Jakie są podstawowe techniki szkolenia psów?

Techniki są różne – ja jestem za tworzeniem relacji i więzi z psem. Chcę, aby mój pies czuł się przy mnie dobrze i mnie lubił, a komendy wykonywał z radością. Nie wyobrażam sobie życia bez przywołania, odesłania na miejsce oraz nieruszania jedzenia na komendę.

Zobacz też: Kot i noworodek. Co zrobić, by zwierzak zaakceptował nowego członka rodziny?

Pies najlepszym przyjacielem człowieka – prawda czy fałsz?

Zdecydowanie prawda, aczkolwiek moim marzeniem jest, aby również było odwrotnie. Tego uczę na moich szkoleniach. No i przede wszystkim skoro jesteśmy najlepszymi PRZYJACIÓŁMI, to nimi bądźmy i szanujmy się wzajemnie. Tutaj kłania się definicja słowa przyjaźń, kontra to, czego oczekujemy od psów.

Czy Pani najlepsza ludzka przyjaciółka musi się bezwzględnie słuchać, ma być karna i pomagać pani w każdej możliwej sytuacji, mimo że pani nie ma nawet czasu na bezinteresowne wyjście na kawę?

Co to oznacza? Szanujmy gorszy dzień psa, bądźmy wyrozumiali i cierpliwi w trakcie nauki oraz  dajmy coś od siebie, tzn. weźmy chociaż raz dziennie na długi spacer, nawet gdy ma 2000 metrów działki. Moje psy mi ufają i reagują na komendy, ale nie robią tego dlatego, że są karne i wytresowane. My się po prostu lubimy, a komendy to trochę nasz język do komunikowania się. Tak powinniśmy do tego podchodzić.

Oczywiście, że czasem krzyknę, powiem nie. Psy znają granicę. Nie używam przemocy, nie daję klapsów, obchodzę się bez tego.

Pies z kotem – czy da się pogodzić?

Jestem aktualnie na tym etapie. Myślę, że wszystko zależy od tego, jakie są to zwierzęta oraz czego tak naprawdę oczekujemy od tej relacji. Nauczyć ich ignorowania siebie wzajemnie da się na pewno, a czy przyjaźnić i spać w jednym posłaniu? To już kwestia osobnicza. Mój beagle nie ma problemów z kotem, może przy nim spać, jeść jedne smakołyki i dawać sobie buziaczki noskami. Zaś border collie woli trzymać się z daleka i nie chce wchodzić w kontakt ani aby kot podchodził. Co ja na to? Ja to szanuję. Jedyne czego wymagam to, aby nie zrobiły sobie krzywdy.

natalia ciemińska

Ekspert

Natalia Ciemińska

Trenerka psów w Centrum Szkolenia Psów Luna w Konstancinie-Jeziornie, prywatnie opiekunka dwóch suczek Furii (border collie) i Donki (beagle). Szkoleniem psów interesuje się od najmłodszych lat, a własna szkoła to jej spełnione marzenie.
Centrum Szkolenia Psów Luna
www.szkoleniepsowluna.pl
www.facebook.com/szkoleniepsowluna

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Helicopter parenting – dobre intencje, które prowadzą do kiepskich rezultatów

helicopter parenting
Rodzic helikopter ciągle krąży nad swoim dzieckiem.

Rodzic helikopter to rodzic na miarę czasów. To rodzic, który jest odpowiedzią na wymagania, jakie współczesny świat zdaje się stawiać dzieciom i pośrednio rodzinom. Rodzic helikopter jest szczególnie zainteresowany osiągnięciami edukacyjnymi dziecka. Obserwuje z niewielkiej odległości, krąży nad nim, ale też nadzoruje inne sfery życia dziecka. Można by pomyśleć więc, że jest to rodzic głęboko zaangażowany i zainteresowany, rodzic wspierający i myślący przyszłościowo. Dziecko nie musi umieć ocenić wagi wykształcenia, rodzic tak.

Co ciekawe, sam termin „rodzic helikopter” jest nienowy, bo pochodzi z końca lat 60-tych ubiegłego wieku i odnosiło się pierwotnie do rodziców nastolatków, którzy mieli krążyć nad swoimi dziećmi jak helikoptery właśnie.

Jest coś duszącego w tym określeniu. Niemal można poczuć oddech rodzica na plecach, poczuć jak to jest, kiedy każdy krok jest obserwowany. Jednocześnie trudno nie pomyśleć, że przecież rodzic, nawet jeśli krąży, to jednak jest blisko dziecka. W jakiś sposób o nie dba. Bierze na siebie ciężar podejmowania decyzji, być może uznając, że niektóre decyzje są dla młodego człowieka zbyt trudne.

Jednak wiemy już, że ten typ rodzicielstwa wyrządza więcej szkód niż pożytków.

Dobre przedszkole, może dwujęzyczne, porządna podstawówka i gimnazjum, że liceum musi być renomowane, to już oczywistość. Inaczej dziecko nie ma szans na dobre studia, potem dobrze płatną pracę. Presja zaczyna się wcześniej, dla dzieci i rodziców.

Rodzic helikopter staje się bardziej managerem niż rodzicem. Nadzoruje i ocenia, dbając o możliwie najlepszy wynik swojego dziecka. Porażka nie wchodzi w grę. I to zdaje się być najważniejsza różnica pomiędzy byciem czyimś managerem a rodzicem i największa słabość tego rodzaju rodzicielstwa.

Porażki są częścią życia, a zdolność do radzenia sobie z nimi i znoszenia ich skutków jest jedna z najważniejszych życiowych umiejętności. Czego więc doświadcza dziecko, którego rodzic jest tak blisko?

Zobacz też: Jak blisko jest zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Lęk i depresja dziecka, a rodzic, którego jest za dużo

W 2015 roku przeprowadzono badania, w których poproszono rodziców oraz dzieci o ułożenie określonego rodzaju puzzli. Rodzice mogli pomagać dzieciom w tym zadaniu, ale nie byli do tego zachęcani. Okazało się, że rodzice dzieci, które cierpiały na fobię społeczną, znacznie częściej dotykali puzzli niż rodzice dzieci bez zaburzeń. Badacze uznali, że może to sugerować, iż rodzic helikopter widzi wyzwania jako zagrażające przeszkody i tego samego uczy dziecko. Troska o dziecko może więc być w gruncie rzeczy pochodną lęku rodzica.

Inne badania sugerują, że studenci, których rodzice byli nadmierni zaangażowani w ich edukację, którzy kontaktowali się z dziećmi (sprawdzali je) kilkukrotnie w ciągu tygodnia, częściej cierpieli z powodu depresji i lęków.

To zresztą ciekawe, jakie znaczenie ma częste kontaktowanie się młodych dorosłych z rodzicami. Można myśleć, że telefon komórkowy pełni funkcję nieodciętej pępowiny. Jednym z najważniejszych aspektów dorastania jest separacja od rodziców. Tymczasem pomiędzy rodzicem helikopterem a jego dzieckiem proces separacji może jednak być zaburzony. Relacja, która nie może się zmienić, zatrzymuje dziecko w rozwoju, zatrzymują je w dzieciństwie.

Inne badania z 2016 roku pokazały, że dzieci rodziców nadmiernie wymagających i którzy nadmiernie reagowali na błędy, częściej winiły się za wszystkie błędy i niepowodzenia. Badacze uznali, że rodzic helikopter instaluje w dziecku przekonanie, że nigdy nie jest ono wystarczająco dobre, nigdy nie jest w stanie osiągnąć zadowalających rezultatów, ale ma się nieustannie starać. Jednak niezależnie od starań, zawsze poniesie porażkę.

Zobacz też: Zdrowe granice, czyli jak wiele rodzice powinni mówić dzieciom

Zaangażowanie – tak

Rodzic helikopter ma dobre intencje, które prowadzą do kiepskich rezultatów. Na szczęście zawsze można przerwać błędny krąg zachowań i skutków. Jak zauważa psychoterapeuta, John Gottman, rodzic, który chciałby zmienić swój styl opieki nad dziećmi, powinien rozważyć te kroki:

  • Pomoc w nauce nie oznacza odrabiania za dziecko prac domowych. Praca plastyczna pierwszoklasisty ma być jego pracą, ma pokazywać jego umiejętności, nie rodzica. Dziecko powinno je stopniowo zdobywać i również stopniowo uczyć się o swoich ograniczeniach. To zdaje się być ważniejsze niż osiągnięcie najlepszego wyniku.
  • Nie warto pomagać dzieciom unikać konsekwencji, chyba że są one niesprawiedliwe lub zagrażające dziecku.
  • Nie oczekuj, że twoje dziecko nie będzie traktowane jak inne dzieci.
  • Zaakceptuj to, że twoje dziecko ma mocne strony, jak również słabości.
  • I najbardziej oczywiste, choć najtrudniejsze, bo zwykle nieświadome – pozwól dziecku rozwijać jego zdolności i realizować jego potrzeby, nie własne.

Nie znaczy to, że rodzice mają porzucać dzieci, nie znaczy to, że mają być niezainteresowani ich sprawami. Bardziej chodzi o umiejętne trzymanie się na dystans i znoszenie tego, że czasami dziecku się nie udaje.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Tożsamość płciowa – identyfikacja i rozwój płci u dzieci

rozwój płci u dzieci

Różnicowanie płciowe zależy od mechanizmów genetycznych, embrionalnych, hormonalnych, metabolicznych i receptorowych. Na ostatecznie ukształtowanie płci mają również wpływ czynniki kulturowe oraz społeczne. Co przy tym ważne, różnicowanie płciowe jest procesem, który przebiega etapami. Oznacza to, że powodzenie każdej kolejnej fazy zależy od pomyślnego zakończenia wcześniejszej.

Pojęcie identyfikacji wywodzi się z łaciny i w pierwotnym sensie oznacza: stwierdzenie, ustalenie tożsamości.

Wyróżnia się trzy główne składowe identyfikacji płciowej: płeć biologiczną, tożsamość płciową i płeć metrykalną.

Płeć biologiczna

U człowieka występuje zróżnicowanie płciowe na płeć męską i żeńską. W komórkach rozrodczych:

  • U płci żeńskiej znajdują się po dwa chromosomy płciowe X (XX)
  • U osób płci męskiej znajduje się jeden chromosom X i jeden Y (XY)

Obecność chromosomu X lub Y wyznacza dalszy kierunek rozwoju płciowego organizmu, głównie przez swój wpływ na przyszły rozwój gonad (jajników lub jąder). Następnie, w procesie drugorzędowym, występuje odrębność dróg płciowych (jajowody/nasieniowody). Dalsze różnicowanie zachodzi w procesie trzeciorzędowym w cechach zewnętrznych (wzrost, kształty oraz owłosienie).

Zobacz też: „Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Tożsamość płciowa

  • Posiadanie poczucia męskości lub kobiecości, które kształtuje się w kilku pierwszych latach życia, pod wpływem oddziaływania czynników wewnętrznych i zewnętrznych.
  • Relacje między płcią biologiczną a cechami psychicznymi ujętymi w ramach danej kultury stereotypu męskości i kobiecości
  • Identyfikowanie się człowieka z osobnikiem danej płci, przez poczucie przynależności do danej płci.
  • Wzorce pewnych zachowań uważanych za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet w danym społeczeństwie, które dostarczają definicji o męskości i kobiecości.
Tożsamość płciowa u dzieci
  • Tożsamość (1,5 – 2 lata) – Dziecko poprawnie określa siebie i innych jako będących rodzaju żeńskiego lub męskiego.
  • Stabilność (3 – 4 lata) – Dziecko rozumie, że ludzie zachowują tę samą płeć przez całe życie.
  • Stałość ( 6 – 7 lat) – Dziecko rozumie, że rodzaj płci nie zależy od zmian w wyglądzie (ubraniu).

Chcąc obserwować rozwój tożsamości płciowej u dziecka,  bardzo ważne jest m.in. zwrócenie uwagi na to, jak radzi sobie z emocjami, samokontrolą, zależnością oraz agresją. Istotnym czynnikiem, który można monitorować wśród dzieci jest preferowany przez nie styl zabawy oraz wybór zabawek.

Płeć metrykalna – prawna

Jest ustalana tuż po urodzeniu dziecka na podstawie budowy zewnętrznych narządów płciowych. Wyznacza później pełnienie roli męskiej lub żeńskiej.

Perspektywa kulturowa

  • Gender z ang. (rodzaj, płeć) – jest wrodzonym poczuciem siebie, określanym również jako tożsamość rodzajowa. Jest psychologiczną konstrukcją, z którą człowiek przychodzi na świat i która jest odrębna od genetycznych i cielesnych cech danej osoby.
  • Transgenderysta – to określenie osoby, której tożsamość nie pokrywa się z konwencjonalnymi poglądami na temat rodzaju męskiego i żeńskiego, ale łączy oba rodzaje lub przemieszcza się pomiędzy nimi.

 

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.