Przejdź do treści

Kwasy omega-3 – sposób na odporność! Co musisz o nich wiedzieć i gdzie możesz je znaleźć?

Spożycie kwasów omega-3 pomaga zmniejszyć poziom różnego rodzaju markerów stanów zapalnych – fot. 123 rf

Chcąc znaleźć skuteczny sposób na odporność, sięgamy przede wszystkim po witaminy oraz mikroelementy – najbardziej znane są w tym zakresie witamina C oraz cynk. I słusznie! Niestety często zdarza się, że pomijamy przy tym inny ważny element, o którym powszechna wiedza jest zdecydowanie mniejsza – kwasy tłuszczowe omega-3.

Co ciekawe, skupiając się na wielonienasyconych kwasach tłuszczowych (do których należą m.in. właśnie kwasy omega-3 oraz omega-6), możemy de facto śmiało mówić o wspomnianych witaminach – często nazywane są one bowiem “witaminą F”. Z jednej strony wskazuje to na dużą ich wagę dla organizmu, z drugiej na fakt, iż musimy zadbać o odpowiednie ich dostarczenie z zewnątrz (tj. z pożywieniem – nie jesteśmy ich w stanie wytworzyć samodzielnie). 

Dlaczego kwasy omega-3 są tak istotne?

Po pierwsze, jak wykazują badania, ich spożycie pomaga zmniejszyć poziom różnego rodzaju markerów stanów zapalnych. Osoby, w których diecie znajduje się zbyt mało kwasów omega-3, są w związku z tym znacznie bardziej narażone m.in. na cukrzycę, czy nowotwory

Po drugie, potwierdzono także, iż kwasy wielonienasycone zmniejszają aktywność komórek NK – ang. natural killer, co można śmiało przetłumaczyć jako “naturalni zabójcy”. Wzrost ich ilości obserwuje się m.in. we wspomnianych już nowotworach, czy też infekcjach wirusowych. Układ immunologiczny ulega wtedy znacznemu osłabieniu.

Kwasy omega-3 – walka na wielu frontach!

Poza prewencją w zakresie odporności oraz wymienionych wyżej chorób, kwasy omega-3 pozytywnie wpływają także na układ sercowo-naczyniowy (wykazują m.in. działanie przeciwzakrzepowe oraz obniżające ciśnienie tętnicze), hamują rozwój alergii, regulują pracę układu hormonalnego, ekspresję genów, a nawet wpływają na zmniejszone odczuwanie bólu

Co ważne, kwasy omega-3 korzystnie oddziałują także na nasz nastrój, Stanowią swoisty bufor ochronny, który zmniejsza ryzyko zachorowania na depresję

Zobacz też: Jak wzmocnić odporność dziecka? Oto 5 naturalnych produktów – czy znasz je wszystkie?

Gdzie znajdziesz kwasy omega-3?
  • Olej rzepakowy, oliwa z oliwek
  • Siemię lniane oraz olej lniany;
  • Orzechy – zwłaszcza włoskie oraz wytłaczany z nich olej;
  • Tłuste ryby morskie – łosoś, makrela, sardynki, śledź.
Jak przygotować ryby, by nie traciły swoich prozdrowotnych właściwości?

Najwięcej walorów – w tym także największą ilość opisywanych tu kwasów omega-3 – zachowują w sobie produkty podawane w jak najmniej przetworzonej formie. Kwasy nienasycone bardzo szybko ulegają utlenianiu, przez co nieodpowiednie zastosowanie obróbki termicznej może znacząco wpłynąć na ich redukcję.

Jeśli nie chcemy stracić kwasów omega-3, powinniśmy przygotowywać ryby w niskiej temperaturze – do około 80 °C. Najlepiej jest gotować je w wodzie lub na parze, a zdecydowanie unikać smażenia.

Ile kwasów omega-3 powinno znaleźć się w naszej diecie?

Nie ma konkretnych wytycznych, które mówiłyby nam, ile gramów kwasów omega-3 dziennie powinniśmy dostarczać swojemu organizmowi. Dlaczego? Zależne jest to bowiem od wielu różnych czynników – wieku, płci, wagi, trybu życia, stanu zdrowia etc. 

sposób na odpornośćJeśli jednak spojrzymy z nieco szerszej perspektywy – uznaje się, iż tłuszcze powinny generalnie stanowić minimum 20 proc. otrzymywanej z żywności energii (dotyczy to osób dorosłych, przy czym warto zaznaczyć, że u kobiet w wieku reprodukcyjnym owo minimum wzrasta do 30 -35 proc.). Biorąc zaś pod uwagę konkretne ich składowe, istotne są nie tyle dokładne wyliczenia wagowe, co występujące pomiędzy nimi proporcje. Przykład – jeśli spożywamy zbyt mało kwasów omega-3 w stosunku do ilości dostarczanych organizmowi kwasów omega-6, mogą pojawić się zaburzenia np. w procesie produkcji cytokin (są to białka odgrywające istotną rolę w tworzeniu optymalnej odpowiedzi odpornościowej organizmu), co de facto zamiast wesprzeć naszą odporność, znacznie ją osłabi. 

Eksperci wskazują, iż energia pochodząca z kwasów omega-6 powinna wynosić 2 proc., zaś z kwasów omega-3 0,7 proc. (dotyczy to spożycia na poziomie dziennym).

Jeśli zatem nie sięgnęliście dzisiaj po jeszcze ani jeden z produktów będących bogatym źródłem kwasów omega-3, pora nadrobić zaległości! Co ważne, wcale nie chodzi w tym przypadku o jakąkolwiek konieczność suplementacji, ponieważ spokojnie możemy zaspokoić opisane tu potrzeby żywnością całkowicie naturalną. Nie dość, że zdrowo, to jeszcze pysznie – sama przyjemność!

Konsultacja merytoryczna – Aneta Łańcuchowska

Dyplomowany dietetyk kliniczny, blogerka kulinarna na anetalancuchowska.pl i kucharka telewizyjna.
Jako ekspert w zakresie żywienia oraz gotująca dietetyczka, zapraszana cyklicznie do wszystkich największych telewizji śniadaniowych w Polsce.

Źródła:

Achremowicz, K., Szary-Sworst, K., Wielonienasycone kwasy tłuszczowe czynnikiem poprawy stanu zdrowia człowieka, ŻYWNOŚĆ. Nauka. Technologia. Jakość, 2005, 3 (44), 23 -35 [dostęp: 25.08.2019] LINK

Dutkowska, A., Rachoń, D., Rola kwasów tłuszczowych n-3 oraz n-6 w prewencji chorób układu sercowo-naczyniowego, Choroby Serca i Naczyń 2015, 12 (3), 154–159 [dostęp: 25.08.2019] LINK

Jarosz, M. [red. nauk.], Normy żywienia dla populacji polskiej – nowelizacja, Instytut Żywności i Żywienia, 2012 [dostęp: 25.08.2019] LINK

Ostasz, L., Kondratowicz-Pietruszka, E., Charakterystyka kwasów tłuszczowych omega-3 oraz ocena poziomu wiedzy o ich działaniu zdrowotnym, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie 2011 | 874 | 139-161 [dostęp: 25.08.2019] LINK

Tchórzewski, H. i wsp., Modyfikujący wpływ niektórych składowych oleju z wątroby rekina na odporność naturalną u ludzi, Pol. Merk. Lek., 2002, XIII, 76, 329 [dostęp: 25.08.2019] LINK

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

6 sprawdzonych technik wychowawczych

Radzenie sobie z awaryjnymi sytuacjami w pozytywny sposób i ze spokojnym umysłem to właśnie to – fot. Canva

To, że chcemy być najlepszymi rodzicami na świecie nie ulega wątpliwości. Kiedy zdarzają się nieoczekiwane sytuacje, w których zmuszeni jesteśmy nakrzyczeć na dziecko, najczęściej winimy siebie. Niepewni, jak radzić sobie w trudnych momentach, czytamy poradniki lub zwracamy się do pomoc do psychologa, żeby nasza złość nie spowodowała spustoszeń w psychice naszej i dziecka. Polecamy kilka sprawdzonych technik wychowawczych.

Radzenie sobie z awaryjnymi sytuacjami w pozytywny sposób i ze spokojnym umysłem to właśnie to, czego chcielibyśmy w codziennym życiu. Jak włączyć do życia i nauczyć się taktyki (przez taktykę rozumiemy włączenie strategii, która pozwoli osiągnąć cel) pozwalającej rozwiązać problemy – takie jak na przykład zapanowanie nad wybuchem wściekłości 5-latka lub zbudowanie otwartej i szczerej relacji z dzieckiem. Kolejnymi celami może być pokonanie niskiej samooceny i docenienie osiągnięć dziecka w szkole. Zadanie rodziców to niekończąca się praca nad relacjami z dzieckiem, ponieważ to sytuacja ruchoma – dzieci rosną, dojrzewają i zmieniają się. Jak twierdzi Jennifer Kolaris, terapeutka rodzinna i dziecięca, powinniśmy pamiętać, że mózg dzieci nie jest w pełni rozwinięty i kiedy mówimy: „powinnaś/eś to wiedzieć” – musimy zdać sobie sprawę, że poziom zrozumienia i oczekiwań nie jest ten sam.

Oto 6 sposobów na radzenie sobie z dzieckiem w trudnych sytuacjach:

1. Policz do 10

Kiedy sytuacja staje się nie do zniesienia i czujesz, że za chwilę wybuchniesz, weź kilka głębokich oddechów. Te kilka minut pomoże ci się wyłączyć i zapanować nad sytuacją. To może być poranny bieg, kiedy robisz poranną wyliczankę: umyj zęby, zjedz śniadanie, zabierz kanapki etc. Jeśli to kłótnia z nastolatkiem, możesz powiedzieć: „Przepraszam, ale nie będę z tobą rozmawiać, jeśli mówisz do mnie w ten sposób” i wyjść z pokoju. Unikasz awantury i jasno dajesz do zrozumienia, że nie podoba ci się takie zachowanie – druga strona ma czas na przemyślenie swojego zachowania i powrót do równowagi.

2. Pozwól dziecku na decyzyjność

Włączenie dzieci do kluczowych dyskusji, pozwolenie im na wyrażenie swojego zdania (jeśli są w odpowiednim wieku) oraz wysłuchanie ich opinii sprawi, że poczują się docenione i łatwiej będzie wspólnie wybrać rozwiązanie danego problemu. Ta technika pomaga w rozwijaniu odpowiedzialności. To dużo lepsza droga do współistnienia niż wydawanie rozkazów i trzymanie się zasad, o których dzieci nie mają nawet pojęcia.

3. Zwięzłość i szczerość

Kiedy wydajesz dziecku polecenia lub je poprawiasz, postaraj się, aby przekaz był jasny, prosty i szybki. Najlepiej, gdyby to trwało 30 sekund, ponieważ po tym czasie ich mózg się wyłącza i zajmuje się czymś innym. Nie skupiaj się na tym, co poszło źle, tylko przejdź prosto do tego, czego oczekujesz w przyszłości.

Zobacz też: Jak mądrze chwalić dzieci?

4. Świadomość

Warto się zatrzymać i przestać myśleć o złym zachowaniu dzieci i ich problemach. Podstawowym pytaniem niech będzie: Czego w tym momencie potrzebują? Jeśli przestaniesz zastanawiać się nad przyczyną ich zachowania, możesz zdać sobie sprawę, że być może potrzebują więcej twojej uwagi – może potrzebują więcej snu? Może są głodne? Zastanów się, czy możecie wspólnie dotrzeć do sedna problemu i spowodować sytuację, w której dzieci będą bardziej samoświadome i nauczą się wyrażać swoje potrzeby. Warto zastanowić się, jaką czynność wasze dzieci wykonują z prawdziwą pasją i zainteresowaniem – być może potrzebują wsparcia i docenienia. Może potrzebują nowych książek, bo trudno oderwać je od czytania – warto polecić lektury i kupić lub wypożyczyć tytuły, o których rozmawiacie.

5. Nie oceniaj

To chyba najtrudniejsze dla wielu rodziców. Chcemy poprawiać i wskazywać drogę. Przecież wiele doświadczeń mamy za sobą i chcemy, żeby nasze dzieci nie popełniały tych samych błędów. Ale to niemożliwe. W ten sposób stają się wyalienowane i trudniej uczą się nowych rzeczy. Musimy im pozwolić dotykać i doświadczać świata, kiedy to tylko możliwe. Uczymy się na błędach, porażki nas wzmacniają, wiemy, co robić, żeby nie potknąć się przy kolejnym razie.

Zanim poprawimy ich plan, lepiej zapytajmy, dlaczego właśnie w ten, czy inny sposób chcą coś zrobić lub już zrobili. Zapytajmy, jak się z tym czują i czy jeszcze raz by to powtórzyli. Zapytaj, czy chcą wysłuchać, co wy byście na ich miejscu zrobili.

Zobacz też: Trauma we wczesnym dzieciństwie uszkadza mózg

6. Wspólny czas

Róbcie coś wspólnego w określonym czasie. Rozmawiajcie, dzielcie się historiami, grajcie w gry, idźcie na rower. Niech to będzie coś, co sprawia wam radość. Ten wspólnie spędzony czas nie musi trwać nieskończoną ilość godzin – wystarczy 15 -30 minut, ważne, żeby wasze „spotkania” odbywały się regularnie.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Teoria przywiązania – czyli historia czterech stylów więzi

Należy pamiętać, że każde dziecko od urodzenia ma potrzebę przywiązania oraz bliskości – fot. Pixabay

Twórcą teorii przywiązania jest John Bowlby. Jego wyniki pracy dotyczące stylów więzi jakie możemy zaobserwować w relacji matka/opiekun – dziecko są wykorzystywane do dzisiaj. Bowlby twierdzi, że już w pierwszym roku życia dziecka tworzy się przywiązanie z opiekunem. A jakość więzi wpływa na przyszłe życie oraz budowanie relacji z innymi osobami.

Kontakt opiekuna z dzieckiem jest silnym fundamentem przyszłego zdrowia psychicznego dziecka. Ma również wpływ na to, jak będzie ono postrzegało siebie w dorosłym życiu. Teoria przywiązania ma również swoje zastosowanie w budowaniu relacji partnerskich. To, jak wyglądał nasz kontakt z opiekunem/matką w dzieciństwie, może w przyszłości rzutować na nasze relacje z partnerem.

Bowlby współpracował z Mary Ainsworth, która zainspirowana teorią przywiązania rozpoczęła badania nad stylami więzi między matką a dzieckiem. Opracowała tak zwaną „procedurę obcej sytuacji”, w której obserwowała reakcję dziecka odseparowanego od matki.  Dzięki przeprowadzonym badaniom udało się rozgraniczyć i wyróżnić style więzi: bezpieczny i pozabezpieczny (który dzieli się na lękowy, unikający i zdezorganizowany).

Zobacz też: Matki i córki – trudne relacje

Style więzi

  • Bezpieczny styl przywiązania,w którym opieka jest mocno skupiona oraz nakierowana na dziecko. Opiekun jest zaangażowany, empatyczny, swobodnie okazuje emocje. Respektuje autonomię dziecka. Potrafi dostosować swoje zachowanie do potrzeb dziecka. Relacje osoby dorosłej są adekwatne do sytuacji. Ważny jest moment oraz sposób zakończenia interakcji z malcem. To buduje bezpieczną relację, dzięki której dziecko czuje się dobrze w kontakcie z matką/opiekunem oraz z innymi osobami przebywającymi w jego otoczeniu.
  • Lękowy styl przywiązania, opiekun jest nieprzewidywalny. Nie prezentuje w swoim zachowaniu stałości własnego zachowania. Jest często niedostępny dla dziecka. Potrzeby dziecka nie są respektowane. Opiekun jest niedostatecznie zaangażowany w relacje, co budzi w dziecku silny lęk oraz poczucie braku stabilizacji.
  • Unikający styl przywiązania, charakteryzuje się przede wszystkim ograniczoną zdolnością empatii. Osoba dorosła unika kontaktu cielesnego z dzieckiem oraz prezentuje postawę odrzucającą. Nie potrafi dostosować swoich zachowań do potrzeb oraz oczekiwań malucha. Nie potrafi przyjmować perspektywy dziecka. Reakcje są niedostosowane do sygnałów, które wysyła dziecko. Dorosły ma również zahamowane okazywanie oraz rozpoznawanie emocji (sztywność emocjonalna).

Zobacz też: Jak mądrze chwalić dzieci? 

Czwarty styl więzi

Po wyodrębnieniu trzech stylów więzi, w 1990 roku Main i Salomon wyróżniły jeszcze jeden czwarty, który nazwano zdezorganizowanym. Styl ten charakteryzuje się nieprzewidywalnym zachowaniem osoby dorosłej. Dla dziecka przebywanie w otoczeniu opiekuna powoduje odczucie dużego niepokoju oraz stresu.

Dziecko w takiej relacji jest zaniedbane emocjonalnie, co może prowadzić do traum wczesnodziecięcych. Taki styl więzi  często obserwowany jest w rodzinie nadużywającej substancji psychoaktywnych i alkoholu. Również w rodzinach, gdzie występuje przemoc domowa lub choroba psychiczna jednego z opiekunów.

Należy pamiętać, że każde dziecko od urodzenia ma potrzebę przywiązania oraz bliskości. Osoby dorosłe powinny wypracować w swojej postawie umiejętność odpowiedniej komunikacji. To jaki styl więzi wypracujemy z maluchem będzie dla niego ważną podstawą w przyszłym życiu.

Respektujmy psychiczne i fizyczne potrzeby naszych dzieci.

Ekspert

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest pedagogika i psychologia dziecięca. Na co dzień współpracuje z dziećmi ze zdiagnozowanym autyzmem oraz zespołem Aspergera.

Redakcja

Portal o rodzinie.

Siedząc, marnujemy sobie zdrowie

Jak zniwelować skutki siedzenia?

Rozwój technologii spowodował, że naszym głównym fizycznym zajęciem jest siedzenie. Nawet jeżeli praca nie wymaga od nas ośmiogodzinnego tkwienia za biurkiem (co zdarza się coraz rzadziej), to po powrocie do domu zasiadamy przed komputerem czy telewizorem, kolejne godziny spędzając w bardzo niekorzystnej dla naszego organizmu pozycji. Zbyt długie siedzenie może prowadzić do bardzo poważnych schorzeń.

Badania jasno pokazują, że siedzenie nie jest zdrowe dla naszego kręgosłupa, krążenia i funkcjonowania wielu organów. Jak twierdzą naukowcy, siedzenie przez dłuższy czas może skracać niektóre grupy mięśni takich jak zginacz stawu biodrowego lub sprawiać, że niektóre mięśnie nie są aktywne – np. mięśnie pośladkowe. Czas spędzony na siedzeniu niewątpliwie przykłada się do zmian w zmianach w naszym kręgosłupie, jak np. skrzywienia w jego górnym odcinku.

1.KRÓTKIE SPACERY I COGODZINNE PRZERWY

Dzięki krótkiemu spacerowi aktywują się nasze mięśnie pośladkowe i przednia strona bioder – to szczególnie ważne, jeśli chodzi o odwrócenie fizjologicznych skutków siedzenia. Wyprawa do pracowniczej kuchni co godzinę nie zniweluje co prawda szkód powstałych podczas długiego siedzenia, ale zawsze powinniśmy myśleć o przerwaniu tej niezdrowej czynności.

Zobacz też: Wady postawy u dzieci – jak nie dopuścić do ich powstania?

2. ROZCIĄGANIE

Po długim dniu pracy, to co nam przychodzi do głowy, to rzucenie się na kanapie z książką lub serialem Netflixa. Proste ćwiczenia takie jak rozluźnianie zginacza stawu biodrowego znajdziecie w Internecie – warto je robić kilka razy w ciągu dnia.

3. AKTYWNOŚĆ PO DNIU PRACY

Aktywność fizyczna niweluje skutki siedzenia. Oczywiście częste wstawanie od biurka i rozciąganie się, mogą poprawić kondycję, ale nic nie zadziała tak jak docelowa aktywność. Wytyczne dotyczące ćwiczeń rekomendują 30-minutową aktywność co najmniej 5 razy w ciągu tygodnia. Oczywiście każdy ruch jest zdrowy i jeśli jedyne na co znajdziemy czas to spacery z psem – ważne, żeby nasza aktywność była systematyczna – robienie czegokolwiek jest ważniejsze niż tkwienie na kanapie.

Zobacz też: Sport od najmłodszych lat. Diablo Włodarczyk: „Powinniśmy dziecko wspierać, popychać do przodu i służyć mu pomocą”

5. WARUNKI PRACY

Jeśli chodzi o małe zmiany, które mogą przyczynić się do zniwelowania skutków pozycji siedzącej kluczowym elementem jest odpowiednie krzesło i pozycja przy siedzeniu.  Krzesło dedykowane długiej pracy przy biurko powinno być koniecznością. Jeśli jednak nie spełnia ono odpowiednich kryteriów, warto pomyśleć o specjalnej poduszce, która zabezpieczy lędźwiową część kręgosłupa. Pamiętajmy, że biodra powinny być nad poziomem kolan, a stopy znaleźć się na podłodze pod kolanami – taka pozycja jest najzdrowsza. Drewniane, metalowe, małe, wysokie – zawsze pamiętajmy o odpowiednim dostosowaniu krzesła do siedzącej pozycji.

6. RUCH! I JESZCZE RAZ RUCH

Tak, nie da się ukryć, że to jedyna droga do zmniejszenia skutków siedzenia. Kilka pozycji jogi po wstaniu z łóżka, krótki spacer do kolejnego przystanku po pracy, dłuższy spacer z psem – wszystko to powoduje, że czas spędzony na aktywności wydłuża się. Czujemy różnicę w naszym ciele i mózgu. Lepiej się czujemy. Pamiętajmy też o tym, ze im bardziej siedzący tryb życia prowadzimy, tym bardziej nasze ciało (i mózg!) przyzwyczaja się do tego stanu. Innymi słowy, niewystarczająca ilość fizycznej aktywności sprawia, ze czujemy się bardziej zmęczeni. Skutki długotrwałego siedzenia mogą być poważne – oprócz chwilowego bólu, siedzenie może powodować nieodwracalne zmiany w naszym ciele. Przy najmniejszym bólu warto wybrać się do fizjoterapeuty.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Ciąża prowadzi do długotrwałych zmian w ludzkim mózgu – dowodzą naukowcy

Ciąża prowadzi do długotrwałych zmian w ludzkim mózgu
fot.Pixabay

Kobiety doświadczają silnych i doskonale widocznych zmian w ciele w trakcie ciąży – to oczywisty fakt. W tym samym czasie zachodzą jednak niewidoczne zmiany w mózgu, które utrzymują się trwale. Ciąża zmienia rozmiar i strukturę obszarów mózgu, które są odpowiedzialne za myśli, uczucia, intencje i przekonania – uważają autorzy badania, które zostały opublikowane w magazynie Nature Neuroscience. 

Ciąża zmienia mózg

W trakcie ciąży w ciele kobiety zachodzą radykalne zmiany hormonalne, ciało adaptuje się do nowej sytuacji. Jak się okazuje, zmienia się również mózg. Naukowczynie z  Leiden University w Holandii ustaliły to obserwując mózgi kobiet przed i po pierwszej ciąży oraz dokonując porównania z grupą kontrolną składającą się z kobiet, które nie są w ciąży i nie mają dzieci.  

25 kobiet, które niedawno zaszły w ciążę  pierwszy raz w życiu i 19 partnerów tych kobiet poddało się badaniu mózgu metodą obrazowania MRI. Po zakończeniu ciąży ta sama grupa ludzi została przebadana MRI ponownie. W grupie kontrolnej znajdowało się 20 kobiet i 17 mężczyzn, którzy nie mają dzieci, zostali przebadani MRI w tych samych momentach. 

Okazało się, że ciąża powoduje zmniejszenie objętości substancji szarej w obszarach mózgu odpowiedzialnych za zdolności społeczne i empatię. Na podstawie tych różnic naukowcy byli w stanie odróżnić kobiety, które niedawno były w ciąży lub są w ciąży obecnie od tych, które nie są w ciąży i nie mają dzieci.

Zobacz też: Zespół Aspergera – zrozumieć świat naszego dziecka

Więź z dzieckiem i świadomość społeczna

Kobiety, które wykazywały największe zmiany w mózgu osiągnęły wyższe wyniki w teście więzi z dzieckiem – twierdzą badaczki.  Zmiany utrzymywały się przez pierwsze dwa lata macierzyństwa. Główna badaczka, dr Eliseline Hoekzema przyznaje, że jej zespół nie badał struktur mózgu matek po upływie dwóch lat od porodu, jednak nie wyklucza, że zmiany mogę utrzymywać się dłużej. 

Matki noworodków miały mniej substancji szarej w obszarach odpowiedzialnych za inteligencję emocjonalną i umiejętności społeczne. Badaczki uważają, że można ten fakt interpretować dwojako: jako spadek funkcji tych obszarów lub jako podniesienie jakości połączeń nerwowych, swojego rodzaju optymalizacja sieci neuronów. 

Wcześniejsze badania dowiodły, że cieńsza warstwa istoty szarej oznacza większe kompetencje społeczne i empatię. Badaczki skłaniają się ku tej drugiej interpretacji, którą dodatkowo potwierdzają wyniki badań relacji matek z dziećmi.

Zobacz też: Olejek esencjonalny z rozmarynu poprawia pamięć

Zapomnieć o bólu

Z kolei CNN cytuje psychiatrę z Uniwersytetu Yale, Dr. Kim Yonkers’a, według którego utrata istoty szarej może implikować deficyty pamięci u matek. Co z kolei można interpretować jako biologiczny mechanizm mający na celu szybkie wymazanie wspomnienia o bólu porodowym i trudach ciąży.

Jeszcze inny naukowiec, Dr. David Van Essen uważa, że zmniejszenie się objętości substancji szarej może być pozorne. Takie wrażenie jego zdaniem może sprawiać przyrost otoczek mielinowych, co oznaczałoby przyspieszenie przekazywania impulsów nerwowych w mózgach matek.

Terapia autyzmu?

Zaskakującym pomysłem jest wykorzystanie tego mechanizmu do terapii innych zaburzeń powodujących problemy z bliskością i kompetencjami społecznymi oraz niski poziom empatii. Jeden z naukowców spekulował, że być może, kiedy zjawisko zostanie lepiej poznane, terapia żeńskimi hormonami ciążowymi mogłaby być efektywna w przypadku pacjentów cierpiących na np. autyzm. 

Póki co nie ma wystarczających danych, by zacząć pracę nad tego rodzaju terapią, jednak dr. Hoekzema przypomina, że podobne badania prowadzone były na szczurach i być może warto byłoby je kontynuować we wspomnianym kierunku. 

Źródło: CNN

Zobacz też: Sposób na „złośliwe oprogramowanie raka” – rewolucyjne odkrycie Polaków

Redakcja

Portal o rodzinie.