Przejdź do treści

„Lem. Życie nie z tej ziemi”

"Lem. Życie nie z tej ziemi"
fot. lubimyczytac.pl

Wojciech Orliński jest fanem Lema. To ważne. Co innego kiedy autor pisze biografie różnych postaci – ot, taka specjalizacja. Co innego kiedy autor pisze biografię właśnie tej konkretnej osoby. „Lem. Życie nie z tej ziemi”.

W tym drugim przypadku nie otrzymujemy tylko zbioru faktów układających się w linię życia. Są autorzy, którzy z racji swojej pasji, fascynacji, zaangażowania i chęci rozumienia, jako jedyni mogą napisać rzecz wyjątkową.

Dostajemy do rąk historię jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy współczesnych. Przeczytamy o życiu literata w Polsce Ludowej, o zmaganiach z codziennością, o pisaniu, o myśleniu, o kupowaniu auta.

Zobacz także: Słów kilka o objawieniu. „Cudowna” Piotra Nesterowicza

„Lem. Życie nie z tej ziemi” – Orliński odczytał zaszyfrowaną opowieść

Tylko że za tym wszystkim coś się czai. Coś co Lem wyniósł z lat młodości, a o czym nigdy nie chciał mówić wprost. Zapytany – unikał odpowiedzi. Przyciskany – wymanewrowywał rozmówcę.

Sam jednak chyba nigdy nie zapomniał, czasem to rzeczywistość brutalnie przypominała. Swoją opowieść Lem zawarł w swojej twórczości – ukrył ją i zaszyfrował. Orliński ją odczytał.

Jak mówiłem, niektóre biografie mogą napisać tylko niektórzy, konkretni, autorzy. Tu mamy do czynienia właśnie z taką parą – Wojciech Orliński i „Lem. Życie nie z tej ziemi.”

Marcin Malesiński

Pisze, czyta, recenzuje. Współpracownik wydawnictw i agencji autorskich. Oprócz tego zwykły czytelnik.

Powstała gra oswajająca dziewczynki z pierwszą miesiączką

gra oswajająca dziewczynki z pierwszą miesiączką
fot. Fotolia

Zdarza się, że miesiączka nadal stanowi temat tabu w wielu domach.  Dziewczynki często swoją wiedzę czerpią z internetu lub z opowieści koleżanek. Naprzeciw temu problemowi wyszli studenci projektowania graficznego, którzy stworzyli ciekawy projekt.

Gra, która oswaja dziewczynki z pierwszą miesiączką nazywa się po prostu „Okres”, a jej twórcami są pomysłowi studenci.  Gra utrzymana jest w kolorystyce różów i czerwieni i opiera się na prostym słownictwie.

Zobacz także: Zabawki roku wybrane! Testowały dzieci gwiazd a w jury zasiedli celebryci

„Okres” – gra oswajająca dziewczynki z pierwszą miesiączką

W zestawie znajdziemy wykonany z tworzywa sztucznego układ rozrodczy kobiety w proporcjach 1:1. Wokół niego po okręgu roztacza się plansza, a za pionki służą nam plastikowe tampony.

W środku jest również książeczka objaśniająca funkcjonowanie układu rozrodczego kobiety i karty. Na tychże kartach pojawiają się hasła typu „weź gorącą, relaksującą kąpiel”, albo „ups, poplamiłaś się”. Bezpośredniość i przejrzystość gry oswaja dziewczynki z tematyką pierwszej miesiączki.

Wygrywa ten, kto pierwszy okrąży planszę. W domyśle – ten, kto pierwszy zrozumie funkcjonowanie kobiecego układu rozrodczego.

Gra już wkrótce pojawi się w sprzedaży.

gra oswajająca dziewczynki z miesiączką

fot. Glamour

gra oswajająca dziewczynki z pierwszą miesiączką

fot. Glamour

Źródło: Glamour

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jak wygląda ciało po porodzie? Mama czwórki dzieci obala mit i pokazuje swoje zdjęcia

ciało po porodzie
fot. Pixabay

Rozstępy, obwisła skóra, niechciane fałdki. Choć to nie reguła, tak zazwyczaj wygląda ciało po porodzie. Pewna blogerka postanowiła podzielić się zdjęciami swojego ciała po urodzeniu czwórki dzieci.

Kult ciała widoczny jest wszędzie. Szczupłe modelki spoglądają na nas z billboardów, gazet i reklam. „Chcesz schudnąć po ciąży? Przecież to nic trudnego!” – przekonują nas wszędzie blogerki, które wyretuszowanymi zdjęciami potęgują narastająca frustrację u części kobiet, którym schudnąć wcale nie jest tak łatwo.

Tak było też w przypadku mamy czwórki dzieci – Mel Watts z Central Coast w południowej Walii. Po każdej ciąży kobieta próbowała przestrzegać diety, aby wrócić do formy sprzed ciąży.

Zobacz także: 42-latka urodziła… dwudzieste dziecko!

Ciało po porodzie – czyli jak wygląda rzeczywistości

W czerwcu 2017 roku po urodzeniu czwartego dziecka przekonała się, że powrót do dawnej figury jest praktycznie niemożliwy. Największym problemem był w jej przypadku nadmiar skóry, który pozostał po odchudzaniu.

Jak przyznała, im bardziej chudła, tym więcej obwisłej skóry się pojawiało. Mel postanowiła podzielić się zdjęciami swojej sylwetki na Facebooku.

ciało po ciąży

fot. facebook Mel Watts – The Modern Mumma

ciało po ciaży

fot. facebook Mel Watts – The Modern Mumma

ciało po ciąży

fot. facebook Mel Watts – The Modern Mumma

Jeśli jesteś taka jak ja, bądź dla siebie miła. I dziękuj Bogu za spodnie z wysokim stanem. Albo nie przejmuj się i pokazuj wszystko w bikini. Mamy tylko jedno życie! – wyznaje Mel.

I choć wciąż nie podoba jej się obecna sylwetka, Watts zdradza, że nie walczy już o idealne ciało. Obecny wygląd wiąże się z tym, że wydała na świat czworo pięknych i zdrowych dzieci.

Źródło: WP Kobieta

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Opowieść o miastach po reformie. „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”

Opowieść o miastach po reformie. "Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast"
fot. Lubimy Czytać

Pamiętacie reformę administracyjną? Stary podział na województwa nie przystawał do nowego porządku świata. Rząd pracował i opracował nowa liczbę województw. Recenzja książki „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”.

9 to było stanowczo za dużo, idealna liczbą będzie… 12 albo 13, 15? Czemu nie 14? Politycy walczyli o województwo dla miast, z których pochodzili, do stolicy zjeżdżali mieszkańcy Polski pominiętych regionów, manifestując i domagając się utrzymania statusu województwa.

Były jakieś wyliczenia, symulacje i badania, na podstawie których oszacowano optymalną liczbę województw i nakreślono nowe mapy? Nie wiem, wydaje mi się, ze musiały być. Ale kto by tam patrzył na badania, kiedy tu idzie o zdobycie głosów wyborców i prestiż, bo województwo to prestiż!

Zobacz także: Miejsca znane, a jednak obce. „Najlepsze buty na świecie” Michała Olszewskiego

„Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”

Filip Springer odwiedził i opisał miasta, które po reformie przestały być wojewódzkimi, a stały się… zwykłymi. I zrobił to tak, jak to Springer potrafi – wspaniale.

Bo on jakoś wie, kogo trzeba zapytać, z kim pogadać. Chodzi więc, przygląda się ulicom i budynkom, a rozmówcy, mówiąc, jak tam u nich jest, kreślą opowieść o miastach po reformie. Springer natomiast tworzy z tego opowieść o ludziach. „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„N. stworzyła świat równoległy”. Kilka słów o potędze dziecięcej fantazji

fot. Pixabay

N. stworzyła świat równoległy. No może nie tyle sama stworzyła, co powołała do istnienia, a nieprzerwany proces kreacji zostawiła nam – mi i mamie N. Nie musimy tego drugiego świata tworzyć fizycznie, powstaje on, a potem trwa, w sferze opowieści – opowieści równoległej do tej, w której istniejemy w świecie (wydaje się nam) realnym.

Obie opowieści, ta rzeczywista i ta równoległa, są podobne. Bohaterom świata równoległego wydarzają się te same sytuacje, jak te będące udziałem N. Czasem obie opowieści się rozchodzą. To zależy od humoru N. Tak uważamy – ja i mama N. – bo nie umiemy znaleźć innej przyczyny. Wówczas bohaterowie „równolegli” doświadczają innych wydarzeń. Innych w stosunku do tych, w jakich istnieje N.

Sami bohaterowie opowieści ze świata równoległego też nie są do końca nierealni. Najczęściej pojawiają się tu zwierzęta, które N. zna. Perełka i Tarnina – koty babci, Fiszka i Szprotka – psy naszych znajomych, ryś i tygrys – alter ega N., puma – dziki kot, nie wiadomo, kim jest, chyba pochodzi z jakiejś ilustrowanej książeczki.

Zobacz także: Podróż z dzieckiem. „Odkąd N. jeździ z nami bierzemy ze sobą kosmiczną ilość walizek”

O potędze dziecięcej fantazji

Czym jest opowieść równoległa? To lustrzane odbicie sytuacji rzeczywistej. Na przykład myjemy zęby. N. zgadza się umyć swoje, ale pod warunkiem, że będziemy jej opowiadać np. o Tarninie lub tygrysie (patrz akapit wyżej), które również właśnie myją zęby. Wiec opowiadamy. Najczęściej nasze historyjki są boleśnie dydaktyczne.

Zostańmy już przy tych zębach. Idzie to mniej więcej tak. Któregoś z kotowatych zaczyna boleć ząb. Obolały konsultuje się z jakimś innym zaprzyjaźnionym zwierzęciem. W tej roli najczęściej występuje mysz (to autorski pomysł N., w jej świecie każdy przedstawiciel kotowatych – wspomniane tygrysy, rysie, koty – zawsze przyjaźni się z jakaś myszą. Nie wiemy, skąd ten pomysł.  Na razie nie wyprowadzamy N. z błędu, życie zweryfikuje, jak się myliła.) Przyjaciel/przyjaciółka zaleca wizytę u weterynarza, który leczy uzębienie, ale i przestrzega przed zagrożeniami płynącymi z faktu niemycia kłów.

Zobacz także: Gdy dziecko usypia coraz później. „Nie mamy już sił na nic, myślimy tylko o śnie”

Koty, myszki i historia z morałem

Na obcinanie paznokci N. zgadza się tylko wówczas, kiedy uraczymy ją historią o kimś (znów najlepiej sprawdzają się kotowate, wiadomo, mają pazury i często ich używają), kto, tak jak N., musi się poddać zabiegowi manicurzystki.

Jak to idzie w świecie równoległym? Otóż jakiś tygrys, wskakując na drzewo, łamie sobie pazur i spada na ziemię. Obserwujące całe zajście zaprzyjaźnione zwierzę (znów mysz) jest zszokowane długością tygrysich pazurów. Doradza, że aby móc się sprawnie wspinać, trzeba skrócić pazurki.

Nie wszystkie opowieści muszą mieć tak ciężki morał. Czasem wystarczy, że zwierzak ze świata równoległego coś robi, a N. może go po prostu naśladować. Kiedy N. się kąpie, musimy opowiadać o Tarnince w kąpieli.

Kiedy N. je, musimy opowiadać o Fiszcze czy Szprotce jedzących obiad, kiedy chce, żeby N. już poszła spać, w równoległym świecie wszystkim kotkom zaczynają się kleić oczka, więc zwierzaki wczołgują się do swoich norek…

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.