Przejdź do treści

Mansplaining – czyli panowie, którzy objaśnią nam świat. Uff bez nich byśmy zginęły!

Fot. Will McPhail / Facebook "The New Yorker"

No tak – kobiety słaba płeć. Dobrze, że jakimś cudem zawsze obok znajdzie się bohaterski mężczyzna, który objaśni nam świat. Jakże powszechne jest w naszym doświadczeniu zjawisko mansplainingu. Chwała, pokłony, podziękowania i wielka ulga z naszej strony, w końcu nasze małe móżdżki i mniejsza inteligencja mogą odetchnąć.

MANSPLAINING
man + explaining, czyli objaśniający świat mężczyźni

 

Will McPhain, rysownik „The New Yorker”, wypuścił w przepastny świat internetu grafikę, która przedstawia bardzo niepozorną sytuację. Dwie postacie – kobieta i mężczyzna – w galerii sztuki. Obraz wiszący na ścianie galerii równie niepozorny i jak to bywa ze sztuką współczesną, pytanie: „co autor miał na myśli”, wydaje się być zasadne. Odważnie stawia je więc przed sobą bohaterka grafiki. Zapewne musiała dostać kwiecistą odpowiedź, kipiącą autorytetem znawcy sztuki, który rozjaśni jej umysł, bowiem komentuje: „Mówiłam: ‘Zastanawiam się, co to oznacza’, a nie: ‘Powiedz mi, co to oznacza’”.

 

Cóż za brak szacunku! Przecież jegomość zapewne chciał dobrze –  czego oczywiście nie można wykluczyć. Z drugiej jednak strony, jakże często zdarza się spotykać na swojej drodze owych jegomościów. To oni uważają się za ekspertów w danej dziedzinie, nie są zainteresowani zdaniem kobiety, patrzą na nią z góry i oceniają bardziej, niż robiliby to w przypadku męskich uczestników rozmowy. Poddają jej wiedzę wątpliwościom, inteligencję mierzą wyglądem, ignorują jej argumenty i sprowadzają do poziomu śmiesznostki (bo nawet nie śmieszności). Być może brzmi to bardzo ostro i stają wam właśnie przed oczami ekstremalne sytuacje, czy jednak nigdy nie zdarzyło wam się spotkać z komentarzem: „Tak, tak. Dziękuję za wypowiedź. Przejdźmy teraz do meritum” – serio?!

Balans

Komentujący rzeczywistość obraz McPhain’a wywołał w sieci niemałą dyskusję. Odezwali się mężczyźni, których odczucia zupełnie nie zgrywają się z przedstawianą przez rysownika perspektywą. „Nie jest to związane z gender. Jedna osoba się zastanawia, druga ze współczuciem towarzyszy” – napisał internauta. „Jej towarzysz może przemówić tylko wtedy, kiedy zostanie o to poproszony? Czy nie jest to seksistowska opinia?” – dodał kolejny.

Faktycznie, grafika może sugerować takie właśnie podejście. Weźmy jednak poprawkę na to, że tego typu rodzaj komentowania rzeczywistości, jaki prezentuje Will McPhain, powinien być skrajny. Czy to właśnie nie owe skrajności pozwalają nam w ogóle otworzyć drogę do dyskusji i zwracają uwagę na istniejące nierówności, problemy i ograniczenia?

Oczywiście nie ma co popadać w skrajności. Jeśli nigdy nie spotkaliście się z podobnym traktowaniem – gratulacje, mam szczerą nadzieję, że tak właśnie było. Niestety dane wskazują, że w pewnym sensie każda z nas stawiana jest przed faktem dokonanym. Badania [SPRAWDŹ] przeprowadzone w 2014 roku przez Annę Dryjańską i Piotra Pacewicza pokazały, że obecność kobiet w programach komentujących wydarzenia wynosi 13 proc.

Uff.. dobrze, że jest kim obsadzić pozostałe 87 proc. Ktoś w końcu musi do nas przemówić.

Termin odnosi się do sytuacji rozmowy między kobietą i mężczyzną, a precyzyjniej – do sytuacji, kiedy to mężczyzna mówi lub usiłuje „przegadać” kobietę. Odnosi się też oczywiście do sposobu, w jaki mansplainer to robi: nie mówi – przemawia. Przemawia z pozycji wiedzy i władzy, zawłaszcza bez reszty dyskurs, jakiejkolwiek sfery by nie dotyczył.

Izabela Palińska „Codziennik Feministyczny” [KLIK]

Źródła: huffingtonpost.com / The New Yorker Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Odkryj z dzieckiem świat książki!

W ten weekend w Warszawie ruszają już 10 Międzynarodowe Targi Książki , w czerwcu Big Book Festiwal.

W czasach, kiedy czytelnictwo drastycznie spada, warto pokazywać dzieciom sytuacje, w których to książka jest głównym bohaterem życia. W ten weekend w Warszawie ruszają już 10 Międzynarodowe Targi Książki , w czerwcu Big Book Festiwal – to świetne okazje do spotkania z autorami i „dotknięcia” przez dzieci magicznego świata. Oto nasze propozycje dla zaczytanych dzieci.

 

Kelly Barnhill – SYN WIEDŹMY Wyd. Literackie

Autorka bestsellerowej „Dziewczynki, która wypiła księżyc” napisała kolejną, pełną magii, wspaniałą baśń. Historia Neda, syna czarownicy i Aine, córki Króla Zbójców – pełna przygód i magii. Warto zagłębić się w ten niesamowity świat!

David Hockney&Martin Gayford – HISTORIA OBRAZÓW DLA DZIECI – Wyd. Rebis

Prawdziwa uczta dla małych miłośników sztuki i świetna lekcja historii sztuki. Jeśli dodatkowo przewodnikiem Jest David Hockney, jeden z najwybitniejszych twórców naszych czasów, to nic dziwnego, że nie można się oderwać od tego genialnego albumu!

Corrinne Averiss, Isabelle Follath – RADOŚĆ – Wyd. Zielona Sowa

Marysia chce przynieść babci trochę radości, bo jej brak nie jest dobry dla nikogo. Wyrusza więc w podróż w poszukiwaniu radości. Ale ta oczywiście jest gdzie indziej i wcale się nie ukrywa. O emocjach dla najmłodszych!

Maria Hesse, Fran Ruiz – BOWIE – Sonia Draga, MłodyBook!

Specjalnie dla młodych czytelników, rewelacyjnie zilustrowana i świetnie napisana biograficzna seria o wielkich artystach. Na początek dzieci poznają Davida Bowie, Fridę Kahlo, Freddie’go Mercury – bardzo inspirujące historie!

Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw – WOJNA, KTÓRA ZMIENIŁA RONDO – Wyd. Krytyki Politycznej

Lwowscy graficy poetycko o tym, czym jest wojna i jakie sieje spustoszenie w życiu. Autorzy pokazują – rewelacyjne ilustracje! – że wojna sieje nie tylko fizyczne zniszczenie, ale przede wszystkim niszczy podstawowe wartości. Trójka bohaterów jest krucha i podatna na zranienie, a wojan wykoleja i niszczy bliskość. Czy uda im się przetrwać?

Khaled Hosseini – MODLITWA DO MORZA – Wyd. Albatros

Przejmująca historia taty i syna, których przyszłością jest podróż przez morze w poszukiwaniu domu. Czekając na łódź, opowiada synkowi szczęśliwą historię z przeszłości – życia na syryjskiej wsi i w mieście Hams. Teraz muszą uciekać od wojny, a przyszłość jest wielką niewiadomą.

Czytaj też:: Weekend na Stadionie Narodowym czyli kochamy czytać!

Maria Pawłowska, Jakub Szamałek – KIM JEST ŚLIMAK SAM? – Wyd. Krytyki Politycznej

To książka, która narobiła dużo hałasu – historia ślimaka Sama, który nie może się zdecydować, czy jest chłopcem, czy dziewczynką. Kiedy wyrusza do lasu w poszukiwaniu odpowiedzi, dowiaduje się, że nie ma jednego „właściwego” sposobu życia i tworzenia rodziny. Świetna lekcja tolerancji!

Cezary Harasimowicz – MIRABELKA – Wyd. Zielona Sowa

Nadzieja, wiara, miłość. Wspaniała opowieść o kilku pokoleniach mieszkańców warszawskich Nalewek, opowiedziana z perspektywy drzewa – Mirabelki – które kiedyś rosło na podwórku. Czy przetrwa pamięć o ludziach, którzy żyli obok niej? Bardzo ważna książka!

Andrzej Fedorowicz – PODRÓŻNICY. WIELKIE WYPRAWY POLAKÓW WYD. Dwie Siostry

Co potrzebne jest do podróżowania? Ciekawość świata, wytrwałość, odwaga i wyobraźnia – tego dowiadują się dzieci z tej świetnej książki. Wielcy Polacy w podróży – Kamiński, Kukuczka, Ossendowski, Beniowski, Halik, Teliga i wielu, wielu innych – większość dzisiaj zapomnianych. To powinna być lektura!

Dr Mateo Farinella, Dr Hana Ros – NEUROKOMIKS – Marginesy

Fascynująca powieść graficzna jest podróżą przez ludzki mózg – percepcja, halucynacje, wspomnienia, emocje. Skomplikowane procesy zachodzące w mózgu, wytłumaczone w prosty i zrozumiały sposób. Dla żądnych wiedzy w każdym wieku.

Bibi Dumon Tak – ZWIERZAKI CUDAKI Wyd. Dwie Siostry

Czterdzieści portretów najbardziej niesamowitych zwierząt świata – Czarna Wdowa, Papierożerny Rybik, Jaszczurka Jezusa Chrystusa, Wampir, Kojot. Magiczne zwierzęta, które mogłyby być wymysłem kogoś o bardzo bujnej wyobraźni. A jednak istnieją naprawdę! Z tej serii także Zwierzaki Zwyklaki!

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Żłobek tylko dla zaszczepionych – kolejne miasta wprowadzają regulacje

Żłobek tylko dla zaszczepionych
fot.Pixabay

W czterech dużych miastach – Warszawie, Częstochowie, Katowicach i Krakowie pierwszeństwo przyjęcia do żłobka mają zaszczepione dzieci. Władze miast uważają, że w sytuacji, w której do żłobków miejskich wciąż są kolejki, zapewnienie pierwszeństwa dzieciom szczepionym zgodnie z kalendarzem szczepień wpisuje się w działania mające na celu przekonanie rodziców do szczepienia dzieci.

Zobacz też: Już ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę w 2019 roku. To wina antyszczepionkowców?

Utrudnienia dla antyszczepionkowców

Faworyzowanie szczepionych dzieci ma pokazać przeciwnikom szczepień, że nieszczepienie się nie opłaca. W większości miast za zaświadczenie o szczepieniu przyznawane są dodatkowe punkty w trakcie rekrutacji do żłobka, natomiast Poznań, który planuje wprowadzić podobne regulacje będzie bardziej radykalny – tu zaszczepienie będzie warunkiem przyjęcia dziecka do placówki.

Urzędnicy zapewniają, że kłopoty z przyjęciem do żłobka będą miały tylko dzieci, które nie zostały zaszczepione z powodu światopoglądu rodziców, nie dotyczy to dzieci, które nie są szczepione ze względów medycznych. W założeniu jest to odpowiedź na sytuację epidemiologiczną w kraju. W 2019 roku odnotowano rekordową liczbę zachorowań na odrę. Przeczytacie o tym tutaj.

W maju pojawił się projekt obywatelski ustawy, który miał regulować kwestię przyjmowania nieszczepionych dzieci do publicznych żłobków, jednak nie uzyskał wymaganej ustawowo liczby podpisów. Póki co należy się spodziewać kolejnych rozwiązań na poziomie miejskim i wojewódzkim.

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień


Działanie na rzecz szczepienia dzieci

Można zapytać, czy ograniczenia w dostępie do żłobka dla nieszczepionych dzieci są faktycznie skuteczną formą działania na rzecz podniesienia odporności populacyjnej.

W teorii, żłobek powinien być dostępny dla wszystkich potrzebujących dziennej opieki nad dzieckiem rodzin, każde dziecko ma prawo do miejsca w placówce.  Rzeczywistość wygląda inaczej. Jednak to, że w praktyce rząd nie wywiązuje się ze swojego obowiązku nie oznacza, że nad źle działający system instytucji mają być nadpisywane kolejne przepisy, dodatkowo ograniczające dostęp do żłobków.

Z drugiej strony, rodzice dzieci nieszczepionych z powodów medycznych mają uzasadnione prawo oczekiwać, że ich dzieci nie będą z żłobku narażone na zarażenie się chorobami takimi, jak odra.  

Są jakieś alternatywy?

Być może niezaszczepione dzieci powinne uczęszczać do oddzielnych placówek? Co jednak z narażeniem ich zdrowia i życia? Czy powinno się tworzyć prawo, które umożliwia narażanie dzieci na niebezpieczeństwo?

Idąc o krok dalej – czy powinno się egzekwować obowiązek szczepień (obowiązek wynika z art. 5 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) i doprowadzać do szczepienia dzieci bardziej bezpośrednimi metodami, niż upomnienia i grzywny, które stosowane są obecnie?

Kwestia postępowania z nieszczepionymi dziećmi i ich rodzicami rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Jednak nie zapominajmy, że rozwiązania powinny zostać znalezione niezwłocznie, spadek odporności populacyjnej to zagrożenie dla całego naszego społeczeństwa.

(Więcej informacji o prawie wobec szczepień i o postępowaniu wobec rodziców, którzy uchylają się od obowiązku szczepienia dzieci znajdziecie tutaj.)

Zobacz też: Bezpłatne szczepienia przeciw pneumokokom. Rodzicu, spiesz się!

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Odchudzanie według ajurwedy czyli jak wrócić do równowagi

Karolina i Maciej Szaciłło uczą jak dobrze i zdrowo jeść. – Fot.Pixabay

Dbają o nasze zdrowie. Uczą, jak się zdrowo i mądrze odżywiać. Robią to z sercem i pasją. Fascynują się jogą, medytacją i oczywiście kuchnią. Prowadzą stronę medytujemy.pl. Karolina i Maciej Szaciłło właśnie wydali kolejną książkę. „Chudnij w zgodzie ze swoją naturą” to nie dieta, ale sposób na zdrowie.

Karolina Szaciłło jest najlepszym dowodem na to, że dieta (chociaż to słowo nie powinno się pojawiać w naszym słowniku). autorzy uważają, że nie ma jednego idealnego sposobu odchudzania, jednej uniwersalnej diety dla każdego człowieka. Każdy z nas jest inny, mamy odmienne temperamenty i inne zapotrzebowania energetyczne – różnimy się także pod względem budowy ciała, osobowości, podatności na stres, lęk i emocje. Karolina po latach wypróbowywania najróżniejszych diet schudła 27 kilogramów. Swoje zmagania opisała w poprzedniej książce „Jem (to co) kocham i chudnę”. Poddała analizie swoje nawyki i doszła do wniosku, że jadła nie wtedy, kiedy czuła głód, tylko wtedy, kiedy pojawiały się emocje. Zaczęła pracę nad zmianą myślenia i stylu życia. Znalazła swój sposób na odchudzanie i teraz pomaga tysiącom kobiet i mężczyzn.

Zobacz też: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Ajurweda czyli zdrowie i terapia

Karolina schudła także dzięki ajurwedzie i to doświadczenie opisuje w najnowszej książce. Ta nauka liczy sobie blisko pięć tysięcy lat. Od 1979 roku Światowa Organizacja Zdrowia uznaje ajurwedę i zalicza ją do koncepcji „zdrowia i terapii”. Podstawowym celem ajurwedy jest przywrócenie równowagi w organizmie. U podstaw nadwagi i otyłości leżą nie tylko przejadanie się czy nieodpowiedni styl życia, ale także nadmiar śluzu w organizmie, problemy z tarczycą czy insulinooporność. Badanie u ajurwedyjskiego specjalisty polega na rozpoznaniu skąd bierze się nierównowaga. Dobierane są indywidualne wskazówki dietetyczne, zasady, czego unikać, a co włączyć do stylu życia. „Skutkiem ubocznym” owej równowagi jest spadek kilogramów. Ci, którzy chcieliby znaleźć więcej informacji o ajurwedzie, powinni sięgnąć po bestsellerową książkę Karoliny i Macieja – „Jedzenie, które leczy”.

Zobacz też; Jak być zdrowym? Rewolucji wegańskiej ciąg dalszy.

Zrób test!

W książce znajduje się test, a w nim pytania dotyczące wagi, jakości snu, trawienia, trawienia, budowy ciała czy koloru oczu. W zależności od wyniku testu, można wybrać odpowiednie 14- dniowe menu sezonowe (wiosenno-letnie i jesienno-zimowe). Autorzy dobierają przyprawy, zabiegi, asany jogi, medytacje, techniki oddechowe, których zadaniem jest wspieranie powrotu do zdrowia i równowagi oraz…. wymarzonej wagi oczywiście. A na dobry początek warto zrobić pyszną i zdrową owsiankę.

Owsianka z truskawkami, bananami i mlekiem kokosowym.

70 g płatków owsianych

200 ml wody

200 ml mleka owsianego

1 dojrzały (ekologiczny) banan pokrojony w plasterki

5-6 pokrojonych na ćwiartki większych truskawek

1 łyżka dobrej jakości masła sklarowanego

2-3 szczypty kardamonu

syrop klonowy do smaku

Zalewamy płatki wodą. Dodajemy mleko, banany i truskawki. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy, aż płatki się rozkleją. Dodajemy masło sklarowane i kardamon. Mieszamy i zdejmujemy z gazu. Podajemy polane syropem klonowym.

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

„Czy ktoś stosuje przemoc wobec mojego dziecka?” – jakie są sygnały ostrzegawcze i jak na nie reagować?

Przemoc może dotknąć każdego dziecka - bądźmy na nią uważni.

Świat każdego z nas w dużej mierze zbudowany jest na tym, jakie sygnały dostajemy z zewnątrz. Gdy ludzie są nam przychylni, czujemy się akceptowani, nasze granice są szanowane i mamy szansę na wyrażanie własnego zdania, dużo łatwiej jest nam budować zdrowe Ja. Niestety dzieci, które mierzą się z przemocą, często są tego wszystkiego pozbawione. Jak poznać, że nasze dziecko doznaje przemocy – także tej rówieśniczej – i co powinniśmy wtedy zrobić?

Radzenie sobie z emocjami jest bardzo trudne nawet dla dorosłych. Dzieci dopiero się tego uczą, co oznacza, że ich pełnym prawem jest nieumiejętność konstruktywnego z nich korzystania. Podobnie jak niewiedza dotycząca tego, gdzie przebiegają granice, których nikt nie powinien wobec nich przekraczać. Wiedzę zarówno o emocjach, granicach, jak i o samych sobie budują na bazie tego, co dostają od najbliższych im dorosłych, szczególnie rodziców, a później także od rówieśników i innych znaczących w ich środowisku osób. Stąd też bardzo łatwo jest postawić dziecko w pozycji ofiary, na co jednak my – dorośli – nie powinniśmy dawać przyzwolenia!

Co powinno mnie zaniepokoić?

Niepokojących sygnałów wysyłanych przez dziecko może być bardzo wiele. Zależą one zarówno od tego, jaki dziecko ma temperament, jak i chociażby od przekazów, które poznało. Jeśli chłopczyk od małego słyszy: „Chłopaki nie płaczą”, to trudno wymagać od niego, aby pozwolił sobie na sygnalizowanie w ten sposób bezradności, bezsilności, smutku, wstydu – a co ważne, w dużej mierze właśnie takie emocje mogą towarzyszyć najmłodszym, którzy są odrzucani, szykanowani lub ośmieszani przez kolegów z klasy, czy jakąkolwiek inną grupę.

Wiele dzieci nie przyjdzie do rodziców, wychowawców, czy innych opiekunów i nie powie wprost, że czują się odepchnięte lub ktoś z klasy robi im krzywdę. Dlatego też warto mieć szczególną uważność na tego typu objawy:

  • Brak chęci chodzenia do szkoły lub na dane zajęcia, na których pojawia się przemoc.
  • Objawy somatyczne – gorączka, ból brzucha, wymioty (np. przed wyjściem do szkoły), zmiany skórne etc.
  • Niechęć do robienia rzeczy, które dotąd sprawiały dziecku przyjemność.
  • Milczenie, częste przebywanie w samotności.
  • Niechęć do zabawy z innymi dziećmi, do korzystania z rozrywek, wychodzenia na imprezy urodzinowe.
  • Koszmary, trudności ze snem.
  • Brak apetytu.
  • To, co widać na pierwszy rzut oka: siniaki, zadrapania, rozerwane ubrania, ginące rzeczy.
  • Złość, frustracja, napięcie – lęk i wstyd często przykryte są właśnie złością!
  • Robienie sobie krzywdy, zachowania autodestrukcyjne.
  • Obniżenie ocen w szkole – pojawiają się trudności w koncentracji, co może wiązać się m.in. z tym, że w umyśle dziecka nie ma już miejsca na naukę i rozwój. Jego zdolności poznawcze skupione są raczej na przetrwaniu w danej grupie i wyszukiwaniu sygnałów, które mogłyby zwiastować kolejne akty przemocy. W związku z tym, mogą pojawiać się także tendencje unikowe. Przykładowa myśl: „Ostatnio, kiedy zgłosiłem się do odpowiedzi, na przerwie zabrali i porwali mi zeszyty. Lepiej nie będę się odzywał i udam, że mnie tu w ogóle nie ma”.

Pamiętaj!

Nie są to oczywiście wszystkie możliwe znaki, które mogą świadczyć o doznawanej przez dziecko przemocy. Co jednak należy pamiętać, zawsze sygnałem alarmowym powinna być nagła zmiana. Jeśli dziecko w krótkim czasie rezygnuje ze swoich przyzwyczajeń, odmienia zachowanie, czy środowisko, zawsze powinniśmy starać się poszukać przyczyny. Być może jest to tylko kolejny etap rozwoju i nie ma się o co martwić. W tak ważnych sprawach, nie powinno się jednak zachowywać bierności.

Co mogę zrobić?

Jak zatem reagować? Przede wszystkim rozmową – to ona jest podstawą wszystkiego. Co istotne, nigdy nie jest za późno na jej podjęcie. Owszem, jeśli wcześniej nie udawało nam się komunikować w bliski i otwarty sposób, może być to dużym wyzwaniem. Kiedy jednak dziecko znajduje się w kryzysie, nawet jeśli jest to dla nas trudne, powinniśmy podjąć szczerą rozmowę.

Ważne, aby dziecko czuło się w relacji z rodzicem, czyli osobą będącą dla niego bazą, bezpiecznie. Powinno móc powiedzieć rodzicowi o „słabości, porażce, byciu nie do zaakceptowania” – co nieraz czują osoby doświadczające przemocy – i nie musiało obawiać się z tego powodu odrzucenia ze strony mamy lub taty. Dziecko musi mieć przestrzeń na wyrażenie swoich emocji, na łzy i zakomunikowanie potrzeb, np. „przytul mnie”. Pokazanie dziecku, że jesteś obok, że przyjmujesz te wszystkie emocje i jak najbardziej je akceptujesz, uczy dziecko, że jego uczucia są ważne, zasadne i nie są one obojętne dla innych.

Dziecko musi dostać zapewnienie, że jest kochane i może na rodzica liczyć. Co ważne, powinno też usłyszeć, że nikt nie ma prawa stosować wobec niego przemocy, a to, czego doświadcza, nie powinno mieć miejsca. Dziecko musi dostać jasny sygnał, że nie zasłużyło na takie traktowanie oraz że nie ma w tym jego winy. Co więcej, musi wiedzieć, że rodzic ma siłę i sprawczość, które pozwolą mu tę sytuację rozwiązać. Dziecko może się na nim oprzeć i zaufać, że rodzic sobie z takim problemem poradzi.

Przemoc wobec dzieci? Akcja-reakcja!

Co istotne, w razie pojawienia się podejrzeń o przemocy, nie czekaj z reakcją! Po pierwsze, czasami nie wiesz, ile to już może trwać. Po drugie, trzeba to błędne koło, które ma tendencję do nakręcania się, jak najszybciej zatrzymać. Reaguj więc także na zewnątrz – porozmawiaj z innymi rodzicami z klasy twojego dziecka lub skonsultuj się z wychowawcą. A jeśli to nie pomoże, być może potrzebna będzie rozmowa z dyrektorem szkoły?

Jeśli jednak czujesz, że i ciebie ta sytuacja przerasta, a twoje dziecko być może potrzebuje także innego wsparcia, nie bój się prosić o pomoc. Od tego są psychologowie, aby ułatwić tego typu procesy – bo tak, radzenie sobie z przemocą jest procesem. Przeważnie bowiem zakończenie krzywdzących zachowań, wcale nie jest równoznaczne zakończeniu związanych z nimi emocji. Daj na to czas zarówno dziecku, jak i sobie.

Zobacz też: „Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.