Przejdź do treści

„N. strąca wszystko, co znajdzie się w zasięgu jej niszczycielskiej siły”. Czyli dwulatka pomaga w porządkach

dwulatka pomaga w porządkach
fot. Fotolia

N. nam pomaga w różnych pracach domowych. Nie musieliśmy się starać, namawiać jej, wyznaczać obowiązki, czy coś. Po prostu nagle zaczęła. Dwulatka pomaga w porządkach- jakie mogą być tego skutki…?

Na początku szło nieco niezdarnie, kiedy przymierzała się do różnych zadań – przypatrywała się temu, co my – ja i mama N. – robimy, po czym zaczynała naśladować. Kiedy zapytaliśmy, co robi, odpowiedziała „Pomagam!”.

Zobacz także: Podróż z dzieckiem. „Odkąd N. jeździ z nami bierzemy ze sobą kosmiczną ilość walizek”

Dwulatka pomaga w porządkach – po pierwsze zakupy

N. sama zadecydowała, w których obszarach naszych aktywności jej pomoc jest wskazana. Na przykład zakupy. Sprawunki przynosimy z auta w dwóch koszach – jeden termiczny na produkty, które trzeba trzymać w chłodzie, drugi zwykły kosz na wszystko inne.

Kiedy zakupy są już w domu, N. natychmiast wlecze je do kuchni. Kosze są dla niej za wielkie i za ciężkie, a więc zdarza się, że są częściowo opróżniane po drodze. Lżejsze można już przetaszczyć. Za N. idzie więc ktoś z nas – ja lub mama N. – i zbiera to, co zostało uznane za zbyt ciężkie i wylądowało na podłodze.

Segregację na rzeczy do lodówki i rzeczy do szafek od razu trafia szlag, bo N., po dotarciu do kuchni, zawartość obu koszy wywala na jedna stertę. Nic nie szkodzi, bo N. wie, gdzie powinny trafić poszczególne produkty.

Zobacz także: Rodzic idzie do lekarza, czyli kilka słów o zgubnych skutkach pośpiechu

Dwulatka pomaga w porządkach – segregowanie

Sęk w tym, że przy ich roznoszeniu na swoje miejsca kieruje się nieco innymi paradygmatami. Ja i mama N. nie do końca rozgryźliśmy, na czym polegają zasady tej autorskiej segregacji. Kiedy N. opuści kuchnię, wprowadzamy poprawki.

Samo umieszczanie produktów w przeznaczonej do tego przestrzeni też miewa charakter eksperymentalny. Na przykład lodówka. W lodówce półki wciąż są dla N. za wysoko, a więc żeby się do nich dostać, trzeba wspiąć się na kitchen helper.

To pomaga, ale nie zapewnia stuprocentowego sukcesu. Ustawienie poprzewracanych butelek i słoiczków, z trudem wturlanych na półki, jest już zadaniem moim bądź mamy N.

Zobacz także: A może by tak wyjść bez dziecka? „Ruszyliśmy bez obaw. Niesłusznie, oj jak niesłusznie…”

Dwulatka pomaga w porządkach – zamiatanie

Wśród prac domowych, które zostały przejęte przez N. jest też zamiatanie. Z wyjątkiem jednak. N. zdecydowała się zamiatać, ale tylko przy użyciu dużej szczotki. Naprawdę dużej, o wiele większej o samej N. To niesie ze sobą pewne konsekwencje.

Zamiatająca N. jest swoistym perpetum mobile – nie mogąc sprawnie manewrować za długim kijem od szczotki, N. strąca wszystko, co znajdzie się w zasięgu jej niszczycielskiej siły. Podłoga pokrywa się warstwą potłuczonych bądź rozsypanych przedmiotów. Które trzeba przecież pozamiatać.

N. nie pozwala sobie pomóc, zamiatanie to jej domena. Ja i mama N. możemy jedynie czekać, aż wygenerowany chaos spełni oczekiwania N. Wówczas porzuca miotłę i udaje się ku innym zajęciom. My – ja i mama N. – dopiero wtedy mamy szansę, żeby zacząć ratować sytuację. Chyba że N. zauważy, że skradamy się po miotłę. Wtedy nie mamy szansy.

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Stop obrzezaniu kobiet! Dziś Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych

Stop obrzezaniu kobiet
6 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych – fot. Unsplash - Mark Kucharski

Na świecie żyje obecnie co najmniej 200 mln dziewcząt i kobiet, które doznały okaleczenia narządów płciowych. Ofiarami procederu padają najczęściej dziewczynki od 1 do 15 roku życia. W celu podniesienia świadomości na temat brutalnego i zagrażającego życiu rytuału, 6 lutego ustanowiono Międzynarodowym Dniem Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych.

Święto jest obchodzone od 2003 z inicjatywy pierwszej damy Nigerii – Stelli Obasanjo, proklamowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 2006 roku.

Rytualne obrzezanie kobiet najczęściej spotykanie jest w krajach afrykańskich: Somalii, Gwinei, Dżibuti i Egipcie. Choć z roku na rok skala procederu maleje, wciąż utrzymuje się na niebezpiecznie wysokim poziomie – według szacunków w latach 2015-2030 ofiarami okaleczania może paść aż 68 mln dziewcząt.

Kobiety, które przeżyją obrzezanie, doświadczają silnego bólu, szoku, krwawień, infekcji i trudności w oddawaniu moczu, a w dłuższej perspektywie muszą mierzyć się z niebezpiecznymi i przykrymi konsekwencjami dla zdrowia psychicznego, reprodukcyjnego i seksualnego.

W ten dzień Zerowej Tolerancji wzywam do wzmożonych, skoordynowanych i globalnych działań, które położą kres okaleczaniu żeńskich narządów płciowych i będą chronić prawa człowieka wszystkich kobiet i dziewcząt – powiedział sekretarz generalny ONZ, António Guterres.

Zobacz też: 12 mln dziewczynek na świecie wychodzi za mąż w dzieciństwie. Czy uda się to zmienić?

Stop obrzezaniu kobiet

Okaleczenie żeńskich narządów płciowych zostało uznane przez WHO za szkodliwą praktykę i łamanie praw człowieka. Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia skupia się m.in. na doradztwie dla pracowników służby zdrowia i systemów opieki zdrowotnej.

Do działań mających na celu ograniczenie procederu włączyła się również Unia Europejska. 24 marca 2009r. Parlament Europejski ogłosił rezolucję w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych praktykowanym w UE. Kolejna rezolucja z 14 czerwca 2012 r. dotyczyła położenia kresu barbarzyńskim praktykom.

Obecnie UNFPA wspólnie z UNICEF-em prowadzą największy globalny program mający na celu przyspieszenie eliminacji obrzezania kobiet. Program działa w 17 krajach w Afryce i na Bliskim Wschodzie, a także wspiera inicjatywy regionalne i globalne.

Źródło: www.un.org

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!


Foto i cytat poniżej: 4 Trimester Bodies Project Instagram

Kolorowe nagłówki uderzają wręcz w kobiety – i w mężczyzn jak najbardziej też, bowiem ich także to dotyczy – pokazując, jak szybko i łatwo mogą mieć ciało bez skazy już w 4-5-6 tygodni po porodzie! Owszem, jakiś procent kobiet genetycznie tak ma. Ale co z całą resztą?! A nawet jeśli w sekundę forma staje się idealna, to czy to załatwia wszystko?! Doświadczeń różnych ciał nie da się zmierzyć jedną miarą. Potrzebujesz dowodów? Proszę bardzo!

Wizja i wymagania stawiane przed kobiecym ciałem, są współcześnie niemalże nie do wykonania. Masz mieć wagę poniżej zdrowego BMI (niezależnie od kosztów, z jakimi może się to wiązać). Masz mieć mięśnie, które wymagają codziennych ciężkich treningów. Masz mieć idealną cerę bez żadnych niedoskonałości i wyprysków. Masz mieć gładkie ciało bez żadnego zbędnego włosa. Masz mieć długie i pomalowane paznokcie. No i sorry, nawet jeśli dopiero co urodziłaś, to przecież możesz raz dwa powrócić do szczytu formy – bo „możesz wszystko”, jak to mówią niektóre krzyczące do nas nagłówki.

Jesteś zwycięzcą!

Z jednej strony jak najbardziej. Wierzę, że możesz wszystko, co dotyczy twojego myślenia. Czyli jeżeli np. czujesz presję w związku z wagą i przymus nieustannego bycia na diecie, chociaż w tym czasie tracisz romantyczne kolacje, spotkania z przyjaciółmi i zdrowie fizyczne, możesz obrócić swoje przekonania o 180 stopni. Zamienisz wtedy wspomnianą już presję na możliwość przeżywania pięknych chwil, brak przytłaczających myśli i uderzania w siebie za to, jak myślisz, że inni o tobie myślą… nie brzmi najlepiej, nie? W  takim właśnie kontekście owszem, możesz wszystko!

Jeśli jednak owe „wszystko” odbierasz jako umiejętność zmieniania swojego ciała i nieustannego dostosowywania go do „wymogów” z zewnątrz, to chyba pora krzyknąć „Houston, mamy problem!”. Ciało jest mądre. Jeśli o nie dbamy i staramy się go słuchać, to da nam właśnie to, czego potrzebujemy. Jeśli jednak będziemy ciągle robiły (i robili) mu wbrew, to czeka nas nieustanna walka, w trakcie której jesteśmy na przegranej pozycji. Trudno w końcu stawać w szranki z biologią, z fizjologią, z genetyką…

Taka metafora: opona samochodowa jest okrągła. Jeśli jest odpowiednio napompowana, nie jest pęknięta, nic nie jest w nią wbite – czyli jednym słowem jest taka, jaka ma być – nie zmienisz jej kształtu. Dzięki temu jedzie i pozwala ci przemieszczać się przez setki kilometrów. Kiedy jednak zaczynasz przy niej kombinować, niszcząc ją przy tym, może przy odrobinie szczęścia uda ci się zmienić jej kształt. Coś na podobieństwo kwadratu zapewne da się uformować. Jednak bez twojego nieustannego wysiłku, żeby jakoś ten kształt utrzymać, raczej sama z siebie długo w nim nie przetrwa. A co najważniejsze, z jakiejkolwiek jazdy nici. Rozumiesz? Na przegranej pozycji jest tu opona, samochód, podróżujący i wszelkie plany, w których realizacji przecież miała pomagać… tak samo, jak w życiu pomagać na nam nasze ciało.

Strata za stratą…

A co chyba najważniejsze, na przegranej pozycji nie jest wtedy tylko ono, ale przede wszystkim emocje, relacje z innymi i z samą sobą, podróże, próbowanie nowych smaków, ogniska z przyjaciółmi, relaks na plaży w ulubionym stroju kąpielowym, sprawiająca przyjemność i dająca spełnienie bliskość, macierzyństwo… wymieniać można jeszcze bardzo długo.

Mając takie tło, jakie maluje nam współczesna kultura, tym ważniejsze stają się projekty i przeróżne konta w social mediach, które pokazują nie tylko jeden określony kanon piękna. Pokazują ludzi o różnej wadze, o różnych kolorach skóry, kobiety z nieogolonymi nogami, mężczyzn bez kaloryfera na brzuchu. To jest NORMALNE. To jest ciało. To jest człowiek. Każdy inny. Z innymi doświadczeniami. Nie zawsze są one pozytywne i nie zawsze czujemy się ze sobą okej, nie obwiniajmy się jednak za to. Mamy prawo do słabości, do gorszego samopoczucia, do poproszenia o wsparcie. I chociaż może wydawać nam się dziwne i zaskakujące, że jednak coś poza standardową okładkową postacią może być piękne, to owszem może. Ciało jest niesamowite, a to ile jest w stanie razem z nami znieść, pokazuje dodatkowo oprócz piękna także ogromną siłę i mądrość.

Zobacz też: Te zdjęcia dają jasny przekaz – nasze ciała to nie są manekiny, piękno ma różną formę!

Historie ciał, historie życia

Jednym z projektów, który w niezwykły sposób opowiada historie kryjące się za kobiecymi ciałami, jest praca Ashlee Dean Wells, fotografki i twórczyni projektu „Ciała 4-tego trymestru” [tł. redakcji].

Jej projekt to ruch, który dedykowany jest edukacji, wzmacnianiu i dodawaniu siły kobietom. Realizują go zdjęcia i opowieści. W ich tworzeniu pomagała jej Laura Wilson. Wspólnie pokazały fantastyczne historie dnia codziennego. Codzienności ciał i przeżyć rodziców, a trzeba pamiętać, że rodzicem można stać się w różny sposób – naturalnie i z bezproblemową ciążą, po przeżyciu poronień, dzięki in vitro, dzięki adopcji etc. Mądrość, spokój i po prostu „normalność”. Każda kobieta może i dla własnego dobra (chociaż nie lubię tego słowa) POWINNA odnaleźć je w sobie, nawet jeśli droga jest długa, kręta i prowadzi pod gigantyczną górę. Tego jednak, że jej szczyt jest do osiągnięcia przez każdą z nas, jestem pewna.


Foto i cytat poniżej: 4 Trimester Bodies Project Instagram

Kelly przeszła przez 4 poronienia. Jedno miało miejsce przed pojawieniem się pierwszego syna, kolejne trzy później. Drugi syn przyszedł na świat dzięki in vitro. „Moje ciało nie należy tylko do mnie i jest mi z tym w porządku. Jest to ogromne dostosowanie, matki poświęcają niezwykle wiele siebie i swojego ciała. (…) Jednak to ciało stworzyło ludzi, a to rozwala system!” – mówi Kelly.

Nic nie przygotowuje cię do macierzyństwa. Jest ono wymagające, wyczerpujące emocjonalnie i fizycznie, ale warte każdej minuty. Tak, twoje ciało się zmienia, twoje całe jestestwo się zmienia i jest to ogromny zakręt w rozwoju. Ułożysz to sobie, ale będziesz też robiła podczas tej drogi błędy i to jest w porządku.

Kelly


Foto i cytat poniżej: 4 Trimester Bodies Project Instagram

W pierwszą ciążę Valerie zaszła w wieku 36 lat. Córeczka dobrze się rozwijała, przyszła mama dobrze się czuła. Jednak w 40 tygodniu Valerie przestała czuć ruchy dziecka. Szybko znalazła się w szpitalu, gdzie okazało się, że mała nie żyje. Kobieta nie chciała jednak ani jej zobaczyć, ani przytulić. Odważył się na to mąż Valerie.

Przyczyny śmierci córeczki, nawet po późniejszych badaniach, nikt nie był w stanie podać. Po dwóch miesiącach Valerie była jednak w kolejnej ciąży. Jest przy tym przekonana, że przez cały ten czas cierpiała na PTSD, czyli stresu potraumatyczny. Wiele razy lądowała wtedy w szpitalu będąc przekonaną, że mały Ziggy nie żyje. Tak się nie stało i zarówno on, jak i drugie dziecko, pozwoliły Valerie ruszyć do przodu.

Co więcej, przed pierwszą ciążą nigdy nie lubiła swojego ciała, nie miała ani z nim, ani z jedzeniem, zdrowej relacji. Była na nieustannej diecie, zdarzały jej się napady objadania. W ciąży ważniejsze stało się jednak zdrowe, pełne dobrych emocji odżywianie – dla niej oraz dla dziecka. Od tamtego czasu nie była na diecie i jak mówi, jej mózg został „przeprogramowany”, a ona stała się w końcu wolna.

 


Foto i cytat poniżej: 4 Trimester Bodies Project Instagram

Rodzicielstwo było ciężkim przeżyciem dla obrazu mojego ciała. Żeby jednak być fair, nie był on także za dobry wcześniej. Wiedziałam, że moje ciało w czasie ciąży będzie się zmieniało, ale przechodząc przez te zmiany, zupełnie inaczej ich doświadczałam. Moje ciało było dla mnie obce. Z jednej strony wiedziałam, że tworzy życie i to było bardzo fajne, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ciąża jest dla mnie obrzydliwa. Miałam mdłości przez dużą część ciąży i różne problemy bólowe, więc już na początku nie byłam w najlepszym miejscu. Później, kiedy nastąpiły fizyczne zmiany, wszystko było dla mnie tak surrealistyczne i zupełnie nie-opowiedziane.

Ludzie nie zawsze mówią, jak ciało może wyglądać od razu po porodzie – opuszczając szpital wyglądałam na 6 miesiąc ciąży, co było dla mnie wstrząsem. Brzuch był opuchnięty i zastanawiałam się, jak moje ciało się jeszcze zmieni i w jakim kierunku. Przez wiele miesięcy nosiłam ciążowe ciuchy i był to cios dla mojej samooceny. Piersi były dla mnie nie do poznania i czułam, że jestem obok tylko po to, żeby dawać mleko. Naczynie, a następnie źródło pokarmu. Teraz czuję się już lepiej ze swoim ciałem i jestem pod wrażeniem, co mogę zrobić. Chcę być pozytywną siłą w życiu mojej córki, więc to oznacza, że ​​muszę nadal pracować nad obrazem swojego ciała.

Kristin

Zarówno połóg, jak i późniejszy czas macierzyństwa był dla Kristin ciężki. Czuła, że zrobiła wszystko, by uniknąć depresji i lęku poporodowego, ale nie udało się. Potrzebowała wsparcia i je dostała. Codziennie jednak wciąż musi pamiętać, aby być dla siebie dobrą i łagodniejszą. Jej podróż trwa.

A na jakim etapie podróży ty jesteś?

 

Przeczytaj: Kobietka ze złączonymi kolankami – czy moje ciało jest naprawdę MOJE?!

Strona projektu:Ciała 4-tego trymestru

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. Rodzicu, przeczytaj!

Żywienie dzieci - nowe rekomendacje

Za nami IV Narodowy Kongres Żywieniowy. Tematem tegorocznego wydarzenia były problemy zaburzeń odżywiania dzieci i młodzieży, a nadrzędnym celem znalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego nie udaje się powstrzymać narastania nadwagi i otyłości szczególnie u dzieci i młodzieży? Podczas konferencji eksperci z Instytutu Żywności i Żywienia zaprezentowali również zmodyfikowaną Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej dla dzieci i młodzieży.

Nadwaga i otyłość to pierwszy krok ku poważnym chorobom: nowotworom złośliwym, zaburzeniom hormonalnym, cukrzycy typu 2, chorobom serca i zwyrodnieniom kości oraz problemom psychologicznym. Tym bardziej niepokoi więc fakt, że już co piąte dziecko w wieku szkolnym choruje na nadwagę lub otyłość.

Jedną z przyczyn szybkiego rozwoju tych chorób są złe nawyki żywieniowe i niestety wiele wskazuje na to, że w ciągu najbliższych lat problem ten będzie jeszcze bardziej narastał. Jak przekonywał podczas konferencji prasowej dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia prof. Mirosław Jarosz, w szkołach powinien zostać wprowadzony przedmiot „zdrowie”. – Tylko wtedy dzieci zdobędą dobre podstawy edukacji i będą poruszały się w sferze wyborów i nawyków żywieniowych w sposób bezstresowy, to będzie coś naturalnego – uważa prof. Jarosz.

Zobacz też: Nadwaga i otyłość u dzieci to plaga współczesnych czasów? Zobacz, gdzie leży źródło problemu

Żywienie dzieci – nowe rekomendacje

Eksperci warszawskiego Instytutu Żywności i Żywienia opracowali zmodyfikowaną i uaktualnioną Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej. – Aktualna piramida jest m.in. odpowiedzią na zalecenia WHO, a jej myśl przewodnią można ująć tak: mniej cukru, soli i tłuszczu, więcej błonnika – wyjaśnia prof. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia.

Największą zmianą w dotychczasowej piramidzie żywienia jest „awans” owoców i warzyw na najwyższe miejsce wśród grup produktów spożywczych zalecanych do spożycia. Wcześniej na podium znajdowały się produkty zbożowe, które obecnie uplasowały się na drugim miejscu.

– Dostarczenie w diecie odpowiedniej porcji warzyw i owoców gwarantuje witaminy, składniki mineralne oraz błonnik – ten zestaw razem tworzy solidny filar w prawidłowym rozwoju dzieci i młodzieży – tłumaczy Anna Mazur-Gajo – dietetyczka, autorka bloga To w Środku i współautorka bloga Akademia Płodności.

– Badania Wolnickiej, Jaczewskiej-Schuetz przeprowadzone na grupie 380 uczniów szkół warszawskich wykazały, że warzywa i owoce nie są spożywane codziennie przez 35,8% uczniów. Z wielu innych badań wynika, że dzieci jedzą zdecydowanie mniej warzyw i owoców. Warto zaznaczyć, że główny wpływ na spożywanie przez dzieci owoców i warzyw mają rodzice i ich opiekunowie.

Jak podkreśla ekspertka, dostępność tych produktów w domu jest również nie bez znaczenia. – Dzieci, które widzą i mają dostęp do warzyw i owoców, chętniej po nie sięgają. Dobrze jest wyeksponować owoce na stole lub w kuchni a nie chować je w szafce czy w lodówce – radzi dietetyczka. – Zachęcone widokiem dziecko może samo upomnieć się owoc lub warzywo – dodaje Anna Mazur-Gajo.

Co dobrego niosą za sobą takie zachowania? – Owoce i warzywa to źródło wielu witamin. Żaden owoc nie jest jednak w stanie dostarczyć nam wszystkich potrzebnych składników, dlatego warto jest zadbać o urozmaicenie w diecie – mówi ekspertka.

Należy zwrócić uwagę na witaminy C, A (beta karoten) związki o silnym działaniu przeciwutleniającym oraz witaminy z grupy B. Składniki mineralne, które znajdziemy w owocach i warzywach to potas, miedź, żelazo, cynk, magnez, kobalt, wapń. Wchodzą w skład wielu komórek i tkanek oraz wpływają na szereg przemian zachodzących w organizmie.

Zobacz też: Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Ruch i zdrowy sen to podstawa

Kolejną zmianą wprowadzoną do piramidy żywienia jest włączenie do jadłospisu dziecka ziół. Co mogą wnieść do diety?

– Zioła są świetnym dodatkiem do diety, który może sprawić, że danie staje się atrakcyjne dla dziecka – podkreśla Anna Mazur-Gajo. Warto w diecie zastąpić sól właśnie aromatycznymi ziołami np. bazylią, oregano, koperkiem. Zielona pietruszka jest źródłem witaminy C, warto stosować ją w sałatkach, koktajlach i zupach. Szczypiorek możemy użyć, aby danie nabrało wyraźnego smaku – radzi.
Inną ważną zmianą mającą na celu poprawę stylu życia dzieci jest nacisk na zdrowy sen, racjonalne korzystanie z urządzeń elektronicznych (do 2 godzin dziennie) i większa aktywność fizyczna (przynajmniej 60 minut dziennie) .
– Aktywność fizyczna jest bardzo eksponowana w naszych zaleceniach, dlatego że obecnie Polska – jeśli chodzi o dzieci i młodzież – jest na przedostatnim miejscu w Europie. 80 proc. dzieci nie spełnia tych warunków, ma siedzący tryb życia. To jest – można już powiedzieć – katastrofa – przekonuje dyrektor IŻŻ.
Podczas tegorocznego kongresu eksperci ds. żywienia przedstawili również 10 głównych zasad zdrowego żywienia:
1. Spożywaj posiłki regularnie (4-5 posiłków co 3-4 godziny).
2. Warzywa i owoce spożywaj jak najczęściej i w jak największej ilości, co najmniej połowę tego, co jesz. Pamiętaj o właściwych proporcjach: 3/4 warzywa i 1/4 owoce.
3. Spożywaj produkty zbożowe, zwłaszcza pełnoziarniste.
4. Codziennie spożywaj co najmniej 2 szklaki mleka. Możesz zastąpić je jogurtem, kefirem i – częściowo – serem.
5. Ograniczaj spożycie mięsa (zwłaszcza czerwonego i przetworzonych produktów mięsnych do 0,5 kg/tyg.). Jedz ryby, nasiona roślin strączkowych i jaja.
6. Ograniczaj spożycie tłuszczów zwierzęcych. Zastępuj je olejami roślinnymi.
7. Unikaj spożycia cukru i słodyczy. Zastępuj je owocami i orzechami.
8. Nie dosalaj potraw i kupuj produkty z niską zawartością soli. Używaj ziół – mają cenne składniki i poprawiają smak.
9. Pamiętaj o piciu wody, co najmniej 1,5 l dziennie.
10. Nie spożywaj alkoholu.

Materiał prasowy udostępniony przez Kongres Żywieniowy IŻŻ

 

Źródło: www.kongres-zywieniowy.waw.pl, www.izz.waw.pl, nestle.media.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Każda rodzina powinna mieć tę pozycję w swojej biblioteczce. Książka „To wszystko rodzina!”

Książka "To wszystko rodzina!"
Zakup do 30.01. gwarantuje rezerwację książki "To wszystko rodzina!". – fot. materiały prasowe

Pierwsze wydanie pojawiło się na rynku w 2012, a kiedy wyczerpał się jej nakład, została jedną z najbardziej poszukiwanych książek dla dzieci. Właśnie trwa przedsprzedaż – zakup do 30.01. gwarantuje rezerwację książki „To wszystko rodzina!”.

Potrzeba przynależności jest jedną z podstawowych dla każdego dziecka. Nawet w dorosłym życiu nie chcemy być wytykani jako inni/gorsi. A rodzina jest jedyną rzeczą, jakiej nie możemy sobie wybrać. Książka ukazuje mozaikę rodzin, w jakich przypadło nam żyć. Każda rodzina jest inna, każda wyjątkowa!

Zobacz też: Kryminały dla przedszkolaków. Dreszczyk emocji, który rozpali wyobraźnię trzylatka

Książka „To wszystko rodzina!” – co w niej znajdziemy?

Jakie rodziny pokazane są w „To wszystko rodzina!”?

  • wielodzietne/ z jednym dzieckiem,
  • z dziadkami mieszkających blisko/ wychowujących dzieci, bo rodziców zabrakło,
  • rozwiedzione, które właśnie przeżywają trudny okres rozstania/ które rozwód mają za sobą i potrafią w tej sytuacji się świetnie dogadywać,
  • zastępcze,
  • adopcyjne,
  • po śmierci jednego z rodziców,
  • patchworkowe,
  • tęczowe,
  • przyszywane (kiedy ktoś nie ma rodziny biologicznej, lecz przyjaciół, do których dzieci zwracają się ciociu/ wujku),
  • żyjące w zgodzie/ wojujące ze sobą,
  • szanujące godność drugiego/ takie, w której są różne przejawy agresji.

„To wszystko rodzina” daje możliwości odnalezienia się w gąszczu sytuacji rodzinnych i otwiera pole do wspólnych rozmów.

Autor: Aleksandra Maxeiner
Tłumaczenie: Katarzyna Weintraub
Ilustracje: Anke Kuhl
Ilość stron: 32

Gdzie można nabyć? Tylko na www.wydawnictwosam.pl

Przedsprzedaż trwa do 30.01.2019

Zobacz też: „Chłopiec z klocków” – wzruszająca opowieść o miłości ojca do autystycznego syna

Recenzje „To wszystko rodzina!”

Dopiero początek roku, a już niedługo pojawi się jedna z najważniejszych książek 2019. Długo czekaliśmy na jej wznowienie. To książka, którą kupiłam dla moich dzieci na długo przed tym, zanim się urodziły. Każde dziecko powinno wiedzieć, że jego rodzina jest jedyna w swoim rodzaju i wcale nie musi przypominać żadnej innej. Wspaniała lekcja otwartości i tolerancji

– Emka Kowalska, dziennikarka Pytania na Śniadanie TVP.

Fajnie się wyróżniać. Umieć się odnaleźć w każdej sytuacji. Być wyjątkowym i rozumieć drugiego człowieka. O tym jest ta książka

– Anna Jankowska, pedagożka, blog Tylko dla Mam.

Podoba mi się, że wbrew obiegowej opinii książka po prostu nazywa fakty, bez zajmowania stanowiska i bez wartościowania. Aż do bólu – czasem chciałoby się napisać, że coś jest „złe”, a tu nie – całkowita bezstronność. Ale to dobrze, jest pole do rozmów. Lubię książki, które wymagają zaangażowania rodzica

– Ewa Popielarz, redakcja „To wszystko rodzina!”.

TYLKO DO ŚRODY 30.01.2019 KOD RABATOWY -20% NA ZAKUP KSIĄŻKI!
KOD: SAM1

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.