Przejdź do treści

Kiedy przyjdzie zima? Zamiast śniegu mamy kredowy pył

kiedy przyjdzie zima?
fot. Pixabay

Wisimy w oknie. Za szybą leje deszcz, wiatr szaleje między blokami. N. wpatruje się w ciemność podwórka i powtarza, że „nie ma śniegu, tata”. Ja tylko przytakuję. Ona nawet mnie już nie pociesza i nie mówi, że zaczekamy. Godziny się dłużą, szukamy więc rozwiązań – substytutu dla śniegu.

Nie doczekaliśmy się śniegu. Za oknem pada deszcz, na próżno szukać niedawnych śnieżnych prognoz na portalach informacyjnych. Ba! Autorzy, którzy jeszcze wczoraj wieszczyli mrozy i tony  śniegu, dziś zżymają się, że takich zim jak kiedyś to, ho, ho, już nie będzie. Przynajmniej w tym roku. Diabli tam z durnymi autorami, którzy nie wiedzą, co wypisują, ale ja ten  śnieg obiecałem.

Kiedyś byliśmy w Centrum Nauki Kopernik. Mają tam część wystawy tylko dla najmniejszych maluchów, takich jak N. „Bzzz!” – bo tak nazywa się wystawa – została pokochana miłością bezwarunkową.

N. piszczy, że „nie ma śniegu, ale pojedziemy do bzy”. Zanim zdążę wyartykułować podziw dla tego świetnego pomysłu, N. dodaje: „Jak przestanie padać”. Patrzę za okno, dzisiaj raczej nie pojedziemy.

Ta niechęć do podróżowania w czasie opadów nie jest nieuzasadniona, do tego trochę w tym mojej winy. Kiedy nie doczekaliśmy się śniegu, poszliśmy na nowy plac zabaw, który powstał niedaleko naszego bloku, ot, dwa kroki, a więc nie przejmowaliśmy się deszczem. Najwyżej wrócimy, myślałem.

Zobacz także: W oczekiwaniu na śnieg

„W deszczu nie idziemy, bo się zaziębimy”

Nowy plac zabaw jest nowy i jest super, długo nie wracaliśmy. Wszystko nam przemokło. Efekt to przeziębienia, moje i N. Teraz kiedy proponuje wyjście na dwór, N. sprawdza, czy nie pada. „W deszczu nie idziemy, bo się zaziębimy” – no to nie idziemy, Kopernik musi poczekać.

Z nudów już trochę dostajemy szału – ja i N. Przychodzą nam do głowy złe pomysły. Czasem jednak nawet te najgorsze mają pozytywne efekty. Ostatnio N. odkryła, że jej specjalne kredki rysują też po ubraniach.

Rajstopki, koszulka i bluza (ta z dziurawym rękawem) zostały upiększone finezyjnymi wzorkami. Najpierw się zmartwiłem, ze to się nie spierze, ale ta destrukcyjna działalność małej malarki przypomniała mi o czymś, co mogło by nas uratować – zapomniany prezent od ciotki.

Zobacz także: Książę George napisał list do Świętego Mikołaja. Co chce dostać pod choinkę?

Zapomniany prezent uratował sytuację. Czy aby na pewno…?

Kiedyś, jak N. była jeszcze bardzo mała, dostała w prezencie za dużą koszulkę. Koszulka, oprócz że za duża, miała też super cechę – na środku miała coś w rodzaju „tablicy”, czarną powierzchnię, po której można mazać kredą. Kolorowa kreda była w komplecie. Usankcjonowane mazanie po ubranku, N. zachwycona.

Od dwóch czterech dni N. chce chodzić tylko w swojej koszulce z tablicą. W rączkach ściska połamane kredy, którymi rysuje wciąż nowe i nowe wzory, upiększając swój ubiór. Do czego N. się nie zbliży, pozostaje umorusane kredowym pyłem, który bardzo łatwo ściera się z „tablicy” na koszulce.

N. chwilowo chyba zapomniała o śniegu. Za to ja czekam jeszcze bardziej. Niech to cholerstwo wreszcie spadnie z nieba, żeby któreś z nas – ja albo mama N. – mogło wyjść z amatorką malarstwa na sanki, za to drugie z nas – ja albo mama N. – mogło wreszcie usunąć kredowy pył z całego mieszkania. Kiedy przyjdzie zima?!

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

UOKiK: 1/3 dziecięcych mebli i artykułów nie spełnia norm bezpieczeństwa. TE cechy powinny cię zaalarmować [INFOGRAFIKA]

Niebieskoookie niemowlę w łóżeczku, przykryte białą kołdrą /Ilustracja do tekstu: UOKiK: Łóżeczka dziecięce nie spełniają norm. Są uwagi do 35% produktów
Fot.: Michal Bar Haim /Unsplash.com

Nieprawidłowe oznakowanie produktu, braki w instrukcjach obsługi, a nawet wady konstrukcyjne – takie nieprawidłowości wykryli eksperci podczas kontroli dziecięcych mebli do spania i innych artykułów wypoczynkowych skierowanych do najmłodszych. Co wzbudziło zaniepokojenie inspektorów i jak uniknąć wpadki podczas zakupów?

Kontrolę mebli i innych artykułów do spania lub wypoczynku dla małych dzieci przeprowadziła Inspekcja Handlowa na zlecenie UOKiK. Wśród skontrolowanych 83 przedsiębiorców przeważały sklepy oferujące różnego rodzaju łóżeczka dziecięce, kołyski, kojce i nosidełka. Inspektorzy odwiedzili też hurtownie, producentów, pierwszych dystrybutorów i importera tych artykułów.

Kojce, nosidełka i łóżeczka dziecięce: blisko 35% produktów nie spełnia norm

Podczas analizy, którą wykonano w IV kwartale 2017 r. we wszystkich województwach, inspektorzy zwrócili szczególną uwagę na bezpieczeństwo użytkowania powyższych produktów oraz ich oznakowanie. Okazało się, że na 343 sprawdzone partie produktów tylko 65,6% spełniało wymagane prawem normy. Zakwestionowano zaś bezpieczeństwo 118 partii produktów (34,4 proc. wszystkich skontrolowanych łóżeczek dziecięcych, kojców, kołysek i nosidełek).

Wśród wykrytych nieprawidłowości inspektorzy wymienili m.in.: zbyt duże odstępy między listwami na dnie łóżeczka dziecięcego, stwarzające potencjalne niebezpieczeństwo, brak oparcia dla główki w nosidełkach, brak instrukcji obsługi, ostrzeżeń dotyczących użytkowania, a nawet danych producenta. W przypadku części nosidełek nie uwzględniono m.in. informacji o dopuszczalnej wadze lub wieku dziecka.

Kontrola UOKiK: jedno z łóżeczek dziecięcych zniknie z rynku

Większość nieprawidłowości, polegających na złym oznakowaniu produktów, przedsiębiorcy usunęli już w trakcie kontroli.

W sześciu przypadkach UOKiK wszczął postępowania administracyjne. Do tej pory zakończyło się jedno z nich – w sprawie jednego z łóżeczek dostępnych na rynku. Zgodnie z decyzją UOKiK, producent musi je wycofać z rynku.

CZYTAJ TEŻ: Sąd odebrał matce dziecko, bo bawiło się TĄ zabawką

Wybór bezpiecznego łóżeczka dziecięcego, nosidełka, kojca i kołyski. Na co zwrócić uwagę?

Jeśli stoisz przed decyzją o zakupie bezpiecznego łóżeczka, kołyski, kojca lub nosidełka dla swojego dziecka, sprawdź, czy:

  • nie ma w nim: ostrych krawędzi lub narożników, zadziorów, wystających gwoździ itp.,
  • w produkcie nie występują otwarte końce rur,
  • nie ma małych elementów, które dziecko mogłoby samodzielnie oderwać i połknąć,
  • układ kołysania ma mechanizm blokujący i może być poruszany wyłącznie przez bezpośrednie popychanie, a nie napędzany silnikiem elektrycznym,
  • przestawienie dna łóżeczka lub kojca z położenia wyższego na niższe jest możliwe tylko przy użyciu narzędzi,
  • nosidełko przeznaczone dla dzieci w wieku do 4 miesięcy jest wyposażone w podparcie dla główki.

W razie wątpliwości, czy dany produkt spełnia wszystkie normy, należy skontaktować się z regionalnym inspektoratem Inspekcji Handlowej.

Źródło: UOKiK

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dzieci, które trzymają zabawki w lewej ręce, mają lepsze zdolności poznawcze

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kodeks rodzinny: dziecko będzie pod większą ochroną. A co z matką?

Tata z dwójką dzieci na rękach idzie przez pole maków /Ilustracja do tekstu: Projekt Kodeksu rodzinnego zwiekszy ochronę nad dzieckiem. A co z matką?
Fot.: Juliane Liebermann /Unsplash.com

Ujednoznacznienie przepisów w zakresie prawa rodzinnego, wprowadzenie długo oczekiwanej instytucji adwokata dziecka, wsparcie dla rodziny doświadczającej trudności, ale też kontrowersyjna definicja dziecka, która stwarza pole do nadużyć – to zapisy, które znalazły się w projekcie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Dokument przed kilkoma dniami przedstawił Rzecznik Praw Dziecka.

Projekt nowego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest pierwszą próbą wprowadzenia do polskiego prawa całościowej regulacji postępowania wykonawczego w sprawach rodzinnych. Jak wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka, dokument ma wyjść naprzeciw oczekiwaniom, by prawo rodzinne było jasne, precyzyjne i pozbawione niejasności interpretacyjnych, a przy tym odpowiadało na współczesne wyzwania.

– Nowy kodeks rodzinny to przełom w myśleniu o dziecku i jego rodzinie, to nowa koncepcja ochrony dzieciństwa, rodzicielstwa, małżeństwa, rodziny – deklaruje Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

I choć eksperci i przedstawiciele środowisk pozarządowych są zgodni, że przepisy wymagają nowelizacji, niektóre proponowane zmiany są bardzo kontrowersyjne.

Projekt Kodeksu rodzinnego: nacisk na podmiotowość dziecka. Zamiast władzy – odpowiedzialność rodzicielska

Istotną i postulowaną od lat zmianą, którą wprowadza projekt ustawy, jest położenie na nacisku na podmiotowość dziecka. Zaobserwować to można w wielu punktach planowanej ustawy.

Obecny kształt projektu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakłada m.in. zastąpienie władzy rodzicielskiej pojęciem odpowiedzialności rodzicielskiej. Jak wyjaśnia Rzecznik, odpowiedzialność rodzicielska jest terminem zdecydowanie szerszym znaczeniowo niż obecna w bieżących przepisach władza rodzicielska. Tym samym nowy zapis zdejmuje z rodziców i opiekunów władztwo nad dzieckiem, skupia się zaś na trosce o nie i jego podmiotowość w rodzinie.

Warto dodać, że owa odpowiedzialność odnosi się również do osób, które – na mocy orzeczenia sądu – sprawują nad dzieckiem taką pieczę, jak rodzice, oraz rodziców pozostających w konkubinacie.

Dokument zmienia również część stosowanych pojęć. Relacje osobiste – określające głębszy związek między dzieckiem a jego rodzicem lub opiekunem – mają zastąpić pojęcie kontaktów, którym operuje dotychczasowy Kodeks rodzinny i opiekuńczy.

Odebranie dziecka – tylko w ostateczności i pod okiem psychologa

W projekcie podkreślono też konieczność poszanowania praw i odpowiedzialności obojga rodziców oraz autonomię rodziny. Wskazano możliwość ingerencji w życie rodzinne wyłącznie wtedy, gdy zaistnieją ku temu uzasadnione powody.

Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, sąd może m.in. zobowiązać rodziców do pracy z asystentem rodziny lub skierować dziecko do placówki wsparcia dziennego. Możliwe jest również zalecenie rodzinie wizyt u specjalisty zajmującego się terapią rodzinną lub świadczącego inną stosowną pomoc. W przypadku sprawy o umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie sąd ma obowiązek zapoznania się z wywiadem kuratora sądowego i opinią policji.

Co istotne, projekt dokumentu wzmacnia też ochronę dobra dziecka przy wykonywaniu czynności odebrania dziecka rodzicom. Zgodnie z nowymi zapisami, w takiej sytuacji będzie musiał uczestniczyć psycholog.

– Niewątpliwie wiedza i doświadczenie psychologa oraz jego aktywne uczestnictwo w czynności daje szansę na zmniejszenie traumatycznych przeżyć dziecka oraz pomoże w podjęciu właściwej decyzji co do kontynuacji działań lub odstąpienia od nich – wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka.

ZOBACZ TEŻ: Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc

Nacisk na powrót do rodziny i relacje z rodzicami

W sprawach, które dotyczą ustanowienia pieczy zastępczej nad dzieckiem, projekt Kodeksu rodzinnego zobowiązuje sąd do umieszczenia dziecka w miejscu jak najbliższym jego dotychczasowemu miejscu pobytu. Ma to sprzyjać współpracy pomiędzy opiekunami, służbą socjalną a biologiczną rodziną dziecka, której celem jest powrót dziecka do rodziny.

Autorzy projektu podkreślają też, że dziecko powinno mieć prawo i powinność utrzymywania relacji osobistych z rodzicami. W związku z tym, jeżeli dziecko zostało adoptowane, a jego dobro za tym przemawia, sąd (na wniosek dziecka, jego rodzica biologicznego albo rodzica adoptującego) określi rodzaj i sposób możliwej relacji z rodzicami biologicznymi. Nie dotyczy to jednak adopcji pełnej i anonimowej.

Projekt wprowadza również inną istotną nowość: ochronę dziecka biologicznego adoptującego. Sądy będą miały obowiązek wysłuchać zdania biologicznego potomstwa osoby, która występuje  o adopcję. Jak argumentuje Rzecznik Praw Dziecka, pojawienie się w rodzinie przysposobionego dziecka jest dla rodziny często momentem niełatwym, dlatego niezbędne jest upewnienie się, że adopcja nie naruszy dobra dzieci biologicznych.

Warto podkreślić, że planowany Kodeks rodzinny podkreśla również potrzebę ochrony dziecka nieposiadającego obywatelstwa polskiego, które przebywa na terytorium Polski.

POLECAMY TAKŻE: Tatuowanie dziecka: szokujące nagranie obiegło świat

Zakaz kar cielesnych i poniżania. Ale też kontrowersyjna definicja dziecka

W projekcie Kodeksu rodzinnego znalazły się też zupełnie nowe definicje. Po raz pierwszy określono m.in. pojęcie dobra dziecka, zdefiniowane jako stan, w którym osiąga ono harmonijny rozwój psychiczny, fizyczny i społeczny dzięki pozytywnym relacjom osobistym i rodzinnym oraz właściwym doświadczeniom wychowawczym.

Projekt nowej ustawy określa również samą definicję dziecka, której nie zawarto w obecnym Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. W obecnym kształcie dokumentu dziecko uznaje się za „istotę ludzką od poczęcia do pełnoletności”. Ten zapis wywołał w ostatnich dniach szczególnie wiele kontrowersji. Według ekspertów daje on potężny oręż środowiskom pro-life, które walczą o delegalizację antykoncepcji awaryjnej oraz aborcji ze względu na przesłankę embriopatologiczną, a tym samym dążą do uprzedmiotowienia kobiet.

Ponadto w projekcie sformułowano zakaz stosowania kar cielesnych jako metody wychowawczej, wprowadzony do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zgodnie z postulatami Rzecznika Praw Dziecka z 2010 r. Treści zawarte w tym przepisie poszerzono o wszelkie formy przemocy wobec dziecka, w tym także poniżające traktowanie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wstydliwe dziecko. Maluchom jest trudniej! Jak pomóc im radzić sobie z emocjami?

Długo oczekiwana instytucja: adwokat dziecka

Najważniejszym zapisem projektu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest jednak nadanie dziecku statusu uczestnika postępowania.​ Dokument zobowiązuje sąd do wysłuchania dziecka w każdej sprawie, która dotyczy jego samego (bądź jego majątku), oraz uwzględnienia jego stanowiska i rozsądnego życzenia. Odbywać się to ma na określonych zasadach, stosownie do okoliczności, warunków, stanu zdrowia, a także rozwoju dziecka.

Ustawa wprowadza również nową instytucję – reprezentację dziecka w postaci adwokata dziecka. Będzie to adwokat lub radca prawny wyspecjalizowany w sprawach ochrony praw i wolności dziecka. Obligatoryjnie przedstawiciel wesprze on dziecko m.in. w postępowaniach o:

  • ustalenie macierzyństwa,
  • adopcję zagraniczną,
  • ograniczenie lub pozbawienie odpowiedzialności rodzicielskiej obojga rodziców,
  • złożenie przez dziecko adoptowane wniosku o orzeczenie rodzaju i sposobu relacji dziecka z rodzicami biologicznymi.

Fakultatywnie zajmie się on reprezentacją małoletniego w sprawach m.in. o zawieszenie odpowiedzialności rodzicielskiej.

Będzie trudniej o rozwód? Sąd ma podjąć próbę ratowania małżeństwa z dzieckiem

Projekt Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wprowadza także kilka instrumentów ochrony rodziny przed rozstaniem małżonków, którzy wspólnie wychowują dziecko. W takich sytuacjach sąd ma w pierwszej kolejności skierować małżonków do specjalisty z zakresu prawa, aby uświadomić im, jakie następstwa ma dla dzieci separacja albo rozwód rodziców.

Jeżeli sąd w toku postępowania uzna, że są widoki na utrzymanie pożycia małżeńskiego, zawiesi postępowanie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dziś Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. Oto najgłośniejsze w historii przypadki zaginięć dzieci

Opiekunem małoletniego nie zostanie każdy. Kodeks wprowadzi przesłanki negatywne

Ponadto Kodeks wprowadza negatywne przesłanki podmiotowe opiekuna dziecka. Zgodnie z nimi, opiekunem dziecka nie może być osoba:

  • która została skazana za: umyślne przestępstwo przeciwko rodzinie, umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu lub umyślne przestępstwo z użyciem przemocy,
  • wobec której orzeczono: zakaz zajmowania wszelkich (lub określonych) stanowisk bądź zawodów związanych z wychowywaniem, edukacją, leczeniem dzieci lub opieką nad nimi, zakaz zbliżania się do określonej osoby, nakaz opuszczenia lokalu zajmowanego z inną osobą.

 

Ochrona „dziecka jeszcze nieurodzonego”

Innym punktem zapalnym Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest zapisana w nim ochrona dziecka jeszcze nieurodzonego. Zgodnie z intencją Rzecznika Praw Dziecka, chodzi o uchronienie płodu przed negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi w sytuacji, gdy ciężarna np. spożywa alkohol lub stosuje substancje psychoaktywne.

– Zaproponowana w projekcie Kodeksu rodzinnego regulacja ma przede wszystkim uświadomić kobiecie w ciąży szkodliwe dla dziecka skutki nieodpowiedzialnych zachowań w okresie ciąży, edukować
w zakresie wpływu alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych na rozwój płodu, udzielić kobiecie w ciąży pomocy i wsparcia w przezwyciężaniu trudności i w wyjściu z uzależnienia – twierdzi Rzecznik.

Problem w tym, że pojęcie „dziecka jeszcze nieurodzonego” nie jest spójne z innymi ustawami i stwarza precedens, umożliwiający kolejne zmiany w prawie.

– To jest niespójność, jeśli chodzi o system prawa, bo świadomie nie zdecydowano się wprowadzać takiego zapisu do konstytucji – podkreśla Agnieszka Grzybek z Ratujmy Kobiety w rozmowie z magazynem „Wysokie Obcasy”.

W ramach wspomnianej ochrony dziecka nieurodzonego sąd będzie mógł przydzielić ciężarnej asystenta rodziny lub zawiadomić odpowiednią jednostkę, by ta udzieliła kobiecie odpowiedniego wsparcia. Gdy to nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, możliwe ma być skierowanie kobiety w ciąży na leczenie w określonych jednostkach leczniczych lub ustanowienie nadzoru zawodowego kuratora sądowego.

– Nad kobietą w ciąży jest roztaczana specjalna kuratela – tak, jakby nie była ona osobą rozumną, samodzielną, która sama może podejmować decyzje. Z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wynika, że poddanie się leczeniu, w tym leczeniu odwykowemu, psychoterapii, jest dobrowolne, tymczasem w stosunku do kobiety w ciąży element dobrowolności został wyłączony. Kobieta jest z gruntu podejrzana, cały czas poddawana dyscyplinie i w pewnym sensie ubezwłasnowolniona, choć nie w znaczeniu prawnym – zauważa Agnieszka Grzybek.

Pełny projekt ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy dostępny jest pod tym adresem

POLECAMY TEŻ: Będzie krótszy tydzień pracy dla rodziców? Tego chcą twórcy projektu „Godzina dla rodziny”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wakacje po polsku, czyli Janusz i Grażyna nad morzem

Zatłoczona plaża nad morzem /Ilustracja do tekstu: Polak na wakacjach, czyli grillowanie w parawanie
Fot.: Alexandre Perotto /Unsplash.com

Przywieziony z domu sznurek do suszenia bielizny, śniadanie wynoszone w kapeluszu lub prośby o piętnaście poduszek do jednego pokoju… Nad polskie morze wróciły upały, a wraz z nimi – turyści. Właściciele hoteli odrabiają straty po deszczowych tygodniach, ale oprócz pieniędzy mają też powody do zdumienia.

Do nadmorskich miejscowości znów zawitało słońce. Temperatura poszybowała w górę, a w ślad za nią – liczba rezerwacji w hotelach i ośrodkach wypoczynkowych. Taki trend wydaje się oczywisty, ale oczekiwania i zachowania polskich turystów już niekoniecznie.

Na urlopie, ale jak w domu

Okazuje się, że wyjeżdżający chcą na wakacjach czuć się jak u siebie w domu, dlatego jeszcze przed przyjazdem pytają obsługę o kolor pościeli, materiał, z którego wykonane są ręczniki, albo o wysokość hotelowego łóżka.

– Sporym zdziwieniem dla właścicieli obiektu była natomiast prośba gości o wskazanie miejsca, w którym można gwoździami przybić przywieziony z domu sznurek do suszenia prania. Z kolei pewne małżeństwo, poprosiło o gwarancję, że w wybranym przez nich okresie w hotelu nie będzie obcokrajowców, ponieważ w ich towarzystwie czuliby się nieswojo… – wylicza Grzegorz Kołodziej z portalu Nocleg.pl, na którym opublikowano obfitujący w ciekawostki raport na temat oczekiwań klientów hoteli i pensjonatów. – Łatwiej było sprostać oczekiwaniom córki, która poprosiła o osobny pokój na innym piętrze dla głośno chrapiącego taty, po to, by siedmioosobowa rodzina mogła porządnie wypocząć przez 10 dni w Łebie – dodaje ekspert.

Duże rodziny, zwłaszcza te z nastolatkami, mają też inne niestandardowe potrzeby. Przykład: minimum pięć gniazdek elektrycznych w pokoju. Bo przecież każdy ma swój telefon i tablet do ładowania.

Na plażę z kapeluszem pełnym kiełbasy

Jak wynika z informacji od właścicieli obiektów i analizy Nocleg.pl, w stołówkach i hotelowych restauracjach goście coraz częściej proszą o posiłki zgodne z dietą bezglutenową albo owowegetariańską. Ale nie dotyczy to wszystkich. Są i tacy, którzy nie mają większych wymagań – śniadanie hotelowe z podstawowej karty smakuje im w każdych ilościach. Jedna z goszczących nad Bałtykiem par postanowiła np. zabrać na plażę spory pakunek zebrany ze szwedzkiego stołu, przemycony w słomkowym kapeluszu.

Polak na wakacjach, czyli grillowanie w parawanie

Są też słynne już parawany, o które potrafimy walczyć z dużym zacięciem. W mailu do nadmorskiego ośrodka jedni z klientów zadeklarowali nawet dodatkową zapłatę, jeśli właściciele będą potrafili na ów „parawaning” zarezerwować daną część plaży. Bo parawan to dziś dla plażowicza nie tylko ochrona przed wiatrem, ale wręcz odpowiednik własnego M. Wewnątrz parawanu turyści organizują niemal całe wakacyjne życie: odpoczywają, czytają, imprezują, a nawet… grillują.

Natomiast w pokoju chcemy mieć gwarancję wygody, ale i czystości – nie tylko tej podstawowej. Do właściciela jednego z nadmorskich apartamentów wpłynęła prośba o codzienne dezynfekowanie wszystkich klamek w pokoju.

Jak widać, na długo wyczekiwanym urlopie mamy nie tylko relaks, ale i wymagania. A czy wy macie na sumieniu podobne grzeszki? Podzielcie się z nami w komentarzach!

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Wakacje w energetycznym SPA

wakacje w spa
fot. www.manorhouse.pl

Wysoka biowitalność to jedna z cech ludzi szczęśliwych. Od poziomu energii życiowej zależy bowiem kreatywność, motywacja do działania czy radość życia.

Czas spędzony w bogatych energetycznie miejscach jest bezcenny dla organizmu – sprzyja regeneracji sił, poprawie kondycji, a także dobremu zdrowiu i samopoczuciu. Neutralny poziom biowitalności dla człowieka to ok. 6500 jednostek Bovisa. Przebywanie w miejscach o niższej energetyce osłabia organizm, o wyższej – wzmacnia go. Warto więc spędzać czas w miejscach takich jak Manor House SPA, gdzie oddziaływanie energetyczne sięga nawet 30 000 j. Bovisa.

Z tego względu mazowiecki kompleks hotelowy jest nazywany Polskim Centrum
Biowitalności. W hotelu Manor House SPA**** Pałac Odrowążów***** z najlepszym od lat holistycznym SPA w Polsce siły witalne można pobudzić na wiele sposobów.

Zobacz także: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie wśród historycznych obiektów

Moc, która płynie z natury

Przepiękny o każdej porze roku, zabytkowy park, który otacza dawną posiadłość szlachecką w Chlewiskach – jedną z najstarszych w kraju, z historią sięgającą XII w. – kryje energetyczny Ogród Medytacji z Kamiennym Kręgiem, Piramidą Horusa, spiralą energetyczną i Ogrodem Zen.

Romantyczne zakątki i ścieżki sprzyjają głębokiemu odprężeniu i obdarowują pozytywną energią natury. Godne polecenia są rytuały zdrowia w Witalnej Wiosce® SPA – niezwykłym SPA pod gołym niebem. Akademia Holistyczna Alchemia Zdrowia® z autorskim programem odmładzającym bazuje na cudzie ludzkiego organizmu – jego umiejętności do autoregeneracji.

Stosowane w niej metody pobudzają naturalną zdolność do samouzdrawiania na poziomie komórkowym,
skutecznie oczyszczają i odblokowują przepływ energii w ciele. Biowitalne SPA specjalizuje się w oryginalnych terapiach energetycznych, z których warto wymienić m.in. Terapię Biowitalną, Terapię Harmonizacji Czakr na Kryształowym Łóżku czy Plazmowy system balansujący Eemana.

Zobacz także: Hotel i spa przyjazne weganom. Prestiżowa nagroda dla Manor House

Głęboka regeneracja i relaks

W gabinetach bioodnowy można oddać się: oczyszczającym kąpielom żywicznym, akupresurze magnetycznej za pomocą baniek HACI, całkowicie naturalnym masażom twarzy bańką próżniową o efekcie porównywalnym do botoksu czy wielowymiarowej terapii czaszkowo-krzyżowej, która pozwala odzyskać harmonię, przywrócić i odtworzyć ukryte siły witalne organizmu i poprawić jego naturalne możliwości samoregulacji.

Dobrostan można osiągnąć także podczas koncertów na misy i gongi tybetańskie, seansów w płótnach w kompleksie Łaźni Rzymskich, kąpieli ofuro w wysokich wannach (również w wersji dla dwojga) lub w bezchlorowym basenie z ożywioną wodą, idealną dla skóry wrażliwej.

Manor House SPA to także najlepszy polski hotel dla dorosłych, przyjazny weganom i alergikom. Wakacje spędzone w tym energetycznym SPA niosą wiele korzyści dla zdrowia i urody. To wymarzone miejsce na ładowanie wewnętrznych akumulatorów, nie tylko latem.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.