Przejdź do treści

Wybrano najlepsze położne w Polsce. Kim jest zwyciężczyni?

"Położną na medal" została Anna Wojtyla – fot. materiały prasowe

Z końcem grudnia zakończyło się głosowanie w ramach konkursu „Położna na medal”, której celem było wyłonienie trzech najlepszych położnych w Polsce oraz w poszczególnych województwach. Kto został wyróżniony w tym roku?

Zwyciężczynią tegorocznej, 5. jubileuszowej edycji została Anna Wojtyla z Częstochowy zdobywając 1383 głosy. Udział w konkursie wzięło czterysta osiemdziesiąt dwie konkurentki z całej Polski.

Laureatów wybrali ci, którzy najlepiej znają położne – ich pacjentki. Organizatorem i pomysłodawcą konkursu oraz kampanii „Położna na medal” jest Akademia Malucha Alantan.

Zobacz też: Rola położnej jest nieoceniona – nie tylko podczas porodu!

Ważna rola położnej

Poród dla każdej przyszłej mamy jest najważniejszym etapem ciąży. Dlatego, gdy każda mama zbliża się do jego terminu, poszukuje położnej, która otoczy ja opieką, pokieruje i wesprze podczas porodu.

Przyszłe mamy poszukują położnych, którym mogą zaufać ze względu na ich kompetencje, doświadczenie, ale także podejście, umiejętność zapewnienia dobrej atmosfery i poczucia bezpieczeństwa podczas porodu.

Właśnie takie położne zostały nagrodzone w tegorocznej edycji kampanii „Położna na medal” prowadzonej pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku, Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.

Zobacz też: Położny mężczyzna? „Pomyślałem: czemu nie?”. Grzegorz Chajdaś o wyzwaniach i trudach zawodu

Najlepsze położne w Polsce

Zwyciężczyniami 5. Jubileuszowej edycji konkursu ”Położna na medal” są:

I miejsce – Anna Wojtyla z liczbą głosów 1383.  Położna z ponad 10 – letnim stażem. Prowadzi zajęcia edukacyjne dla kobiet ciężarnych przygotowujących do porodu i opieki nad noworodkiem.  Przyjmuje porody domowe oraz szpitalne, prowadzi gabinet położnej.

II miejsce – Alina Jedlińska z liczbą głosów 977. Od 2006 roku pracuje w Centrum Medycznym Angelius Provita w Katowicach. Na co dzień zajmuje się pacjentkami borykającymi się z problemami niepłodności oraz opiekuje się kobietami w trakcie ciąży jak i po jej zakończeniu.

III miejsce – Renata Lustyk z liczbą głosów 865. Jest położną z 28-letnim stażem. Pracuje na Oddziale Położniczo – Ginekologicznym w Szpitalu Wielospecjalistycznym im. dr. L. Błażka w Inowrocławiu.

Pięć lat prowadzenia kampanii i konkursu „Położna na medal” pokazuje nam, jak bardzo na przestrzeni ostatnich lat zmieniło się społeczne postrzeganie porodu i opieki okołoporodowej. Widzimy, że w Polsce nadal potrzebna jest popularyzacja wiedzy na temat ciąży, porodu oraz opieki nad niemowlakami. Cieszymy się, że dzięki organizacji konkursu na Położną na medal, możemy nagrodzić i podziękować położnym za ich zaangażowanie, oddanie i trud jaki podejmują każdego dnia wspierając kobiety w najważniejszym dla nich momencie. – powiedziała Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, organizatora konkursu i kampanii.

Zobacz też: „Nigdy nie poczułam zwątpienia w ten piękny zawód”. Poznajcie położną z powołania!

Konkurs i kampania „Położna na medal”

Celem kampanii społeczno – edukacyjnej „Położna na medal”, w ramach której prowadzony jest konkurs, jest wzrost świadomości położnych na temat nowoczesnych standardów opieki okołoporodowej, podniesienie standardów pracy w zgodzie z przyjętymi wymaganiami środowiska i oczekiwaniami pacjentów oraz uświadomienie roli położnej, jej kompetencji i odpowiedzialności w oparciu o przyjęte standardy pracy, jaką na co dzień wykonuje. Kampania skierowana jest do kobiet w ciąży, po porodzie oraz do mam, które mają małe dzieci.

Dzięki wsparciu i zaangażowaniu partnerów merytorycznych oraz medialnych kampania dociera do coraz szerszego grona odbiorców.

Zgłoszenia do piątej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2018 r. Głosy na nominowane położne oddawane były od 1 kwietnia do 31 grudnia 2018 roku.

Pełna lista zwycięzców znajduje się na stronie http://www.poloznanamedal2018.pl

Wręczenie nagród odbędzie się 22 marca podczas uroczystej Gali.

———————————————————————————————————————————–

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, piątej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2018 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2018 roku. Oddawanie głosów odbywa się na stronie www.poloznanamedal2018.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Jak bronić się przed kosmetycznymi oszustwami

Czy parabeny są groźne
Spróbujmy mądrze dbać o urodę. – Fot. Pixabay

Podtytuł książki, w której dowiemy się czy rzeczywiście upiększamy się, używając kremów, odżywek, toników i wielu innych kosmetyków, na które wydajemy fortunę, brzmi „Jak bronić się przed kosmetycznymi oszustwami i mądrze dbać o urodę”.

Bezpośrednią inspiracja do napisania książki było znalezienie przez autorkę ekologicznego produktu o nazwie „Niemydło”. Dziennikarka naukowa, która ma dyplom w biotechnologii i doktorat z neurobologii, postanowiła prześwietlić parabeny, siarczany i inne składniki znajdujące się w centrum dyskusji o ich bezpieczeństwie i ocenić, na ile są one uzasadnione. Beatrice Mautino w swojej książce sprawdza także przepisy prawne, które pozwalają zrozumieć drogę, jaką musi przebyć kosmetyk, aby został dopuszczony do handlu.

Czy parabeny są groźne? 

Z chemicznego punktu widzenia parabeny są pochodnymi kwasu p-hydroksybenzoesowego. Mają działanie przeciwmikrobowe i od sześćdziesięciu lat wykorzystuje się je w przemyśle kosmetycznym, farmaceutycznym i spożywczym.

Istnieją różne rodzaje parabenów i różnie oddziaływują one na mikroorganizmy, ale ich funkcją jest przedłużanie życia produktom. Od dziesięcioleci dodawano je do większości kosmetyków i nikogo nie niepokoiła ich obecność.

Sytuacja zmieniła od momentu, kiedy w czasopiśmie naukowym „Journal Of Applied Toxicology” ukazał się artykuł „Stężenia parabenów w nowotworach piersi”. Philippa Darbre poddała badaniom dwadzieścia pacjentek chorujących na raka piersi. Na ich podstawie stwierdzono określone stężenia parabenów w komórkach rakowych. Odkryto, że parabeny naśladują działanie estrogenów w ludzkim organizmie, a to one mogą przyczyniać się do powstawania raka piersi.

Zobacz też: Najzdrowszy produkt na świecie

Jak się okazało, badanie obarczone było błędem, ponieważ u badanych pacjentek przebadano wyłącznie komórki rakowe, nie uwzględniając komórek zdrowych. Nie przedstawiono także dowodów na to, że parabeny wchłaniane są przez tkanki, następnie zdefiniować mechanizm komórkowy, który wiąże je z wystąpieniem choroby nowotworowej.

Kiedy publikacja badań Philippy Darbre ukazał się, wywołując prawdziwą burzę, biochemiczka oświadczyła: „Ale przecież nigdy nie mówiliśmy, że parabeny powodują raka piersi”. Jak pisze autorka książki –Historia pseudonauki, a raczej – nauki źle uprawianej, wybrakowana jest małym „ale”.

A jeśli chodzi o parabeny? Jak się okazało, nie ma wystarczających danych, które pozwoliłyby uznać je za bezpieczne bez żadnych wątpliwości. Jak na razie parabeny oczyszczono z oskarżeń o wywoływanie raka piersi, uznano za bezpieczne i zalecono dalsze monitorowanie.

 Co to jest kosmetyk?

To substancja lub mieszanina „przeznaczona do kontaktu z zewnętrznymi częściami ciała ludzkiego (…) lub z zębami oraz błonami śluzowymi”, której celem jest utrzymanie ich w czystości, perfumowanie, zmiana ich wyglądu, ochrona, utrzymywanie w dobrej kondycji”. Tyle definicja. Co robi z nami reklama i marketing, ile pieniędzy wyrzucamy codziennie na coś, co nie działa – na przykład kosmetyki na cellulit czy luksusowe kremy. Jednym słowem jak dajemy się nabić w butelkę, której zawartość nic nam nie daje poza przyjemnością. Książka Mautino to skarbnica wiedzy, dzięki której oszczędzimy nie tylko zdrowie, ale i pieniądze. 

Źródło: Bez parabenów. Jak bronić się przed kismetycznymu oszustwami i mądrze dbać o urodę. Wyd. Literackie

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Tak wygląda smutek psa, który stracił rodzinę – jego historia chwyta za serce!

Fot: Humane Society for Hamilton County (Indiana) FB

Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, czy zwierzęta odczuwają emocje, powinien zobaczyć te zdjęcia. Oto Ritter, który z powodów losowych musiał opuścić swój rodzinny dom. Opiekujący się nim ludzie starali się ze wszystkich sił okazać mu jak najwięcej miłości i wsparcia. Żal i poczucie opuszczenia były jednak zbyt silne – patrząc na zwierzaka, widać to jak na dłoni.

Siedzenie przy ścianie, spuszczony łeb, wzrok bity w ziemię – kiedy tylko Ritter, 4-letni buldog amerykański, zostawał sam w swojej klatce, taki właśnie obraz prezentował. Obraz, który chwyta za serce nawet „najtwardszych” ludzi. Podobnie, jak cała historia psiaka. Trafił bowiem do schroniska po tym, jak jego rodzina straciła dom i nie miała dłużej możliwości sprawowania nad nim opieki. Nad nim oraz jego psim rodzeństwem, Corky. Całe to doświadczenie było przepełnione ogromnym smutkiem z obu stron. Patrząc na Rittera, więź pomiędzy nim a najbliższymi mu dotąd ludźmi, musiała być naprawdę bardzo silna.

Jak wiele psów był on osłupiały, zdenerwowany i załamany” – mówi Megan Bousley z Humane Society for Hamilton County, gdzie trafił psiak. „Nie rozumieją one, dokąd poszła ich rodzina, a do tego są zdezorientowane i przerażone nowym, głośnym otoczeniem” – jej słowa cytuje The dodo.

Samotność Rittera niewątpliwie musiała być bardzo dotkliwa, bo gdy tylko wychodził z klatki i miał kogoś w swoim towarzystwie, odzyskiwał siły oraz chęć do zabawy. Pracownicy schroniska widzieli to bardzo dokładnie i coraz trudniej było im to unieść. Unieść widok cierpienia tak silnie przywiązanego do ludzi zwierzaka. Opublikowali więc jego zdjęcie na Facebooku z nadzieją, że dzięki temu znajdzie dom, na który przecież tak bardo zasługuje.

Siła social mediów

Post ze zdjęciem Rittera udostępniono ponad 3000 razy! Zobaczyła go także Sophie, która od dłuższego czasu przygotowywała się na przygarnięcie psa. Z decyzją czekała tylko na przeprowadzkę do większego domu, gdzie będzie miała miejsce dla zwierzaka silnej postury – nic dodać, nic ująć, Ritter! Tak też zareagowała Sophie, kiedy po raz pierwszy zobaczyła post o swoim przyszłym psiaku.

Plan z przeprowadzką miała już zrealizowany. Od tego czasu przeglądała więc co rano stronę oraz Facebook organizacji Humane Society for Hamilton County’s (oprócz schronisk – m.in. tego, w którym znalazł się Ritter – zajmuje się ona także adopcją, organizacją opieki tymczasowej dla zwierząt, wolontariatem etc.). Widząc fotkę Rittera, wiedziała, że to jest to!

Kiedy pewnego ranka zobaczyłam zdjęcie i opis Rittera, natychmiast napisałam do swojej siostry, że musimy pojechać do niego zaraz po pracy” – mówi Sophie. „Dwie godziny później, siostra odpisałam mi, że post na Facebooku zyskuje ogromną popularność. Opowiedziałam szefowi o sytuacji, a on odparł, żebym od razu wyszła z pracy i pojechała do schroniska! Szef też jest miłośnikiem psów” – dodaje.

Początkowe obawy Sophie szybko zostały rozwiane, a Ritter momentalnie wyczuł w niej „swojego człowieka”. Kobieta złożyła podanie o adopcję, a kilka dni później mogła już zabrać swojego nowego przyjaciela do domu. Tak oto Ritter, z najsmutniejszego psa internetowego świata, stał się zwierzakiem uśmiechającym się od ucha do ucha – zdjęcia nie pozostawiają złudzeń!

Na naszym podwórku

Opisana tu historia działa się w Stanach. Co jednak ważne, także i u nas zwierzaki doświadczają fantastycznych happy end’ów, a social media działają w tej sprawie równie prężnie. Przykładem może być np. Fundacja Rasowy Kundel, która pomaga znaleźć zwierzakom zarówno domy tymczasowe, jak i stałe.

Fantastyczną robotę robi w tej kwestii także wspierająca Fundację blogerka, Kasia Gandor. Poza byciem wnikliwym i sprawdzonym źródłem wiedzy naukowej, dostarcza ona obserwatorom, czytelnikom, widzom także potencjału swojego dobrego serducha. Tworzy bowiem dla psiaków dom tymczasowy, a swoje zasięgi przekłada na znajdowanie im docelowej rodziny – być może to tylko efekt uboczny, ale chociażby ostatnio, dzięki jej InstaStories, jedna z psinek znalazła dom.

Tak, sieć ma w tej kwestii dużą moc i szybko potrafi ogromny smutek przemienić w duże szczęście niejednego zwierzaka!

Zobacz też: Dziecko i pies, czyli 10 powodów, dlaczego warto powiększyć rodzinę

Źródło: The dodo

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Weronika Rosati założyła fundację “Siła Kobiety”. Będzie wspierać ofiary przemocy

Fundacja Siła Kobiet Weroniki Rosati
fot.AdobeStock

W kwietniu w Wysokich Obcasach ukazał się głośny wywiad prof. Magdaleny Środy z Weroniką Rosati, w którym aktorka opowiadała o swoim doświadczeniu przemocy ze strony byłego partnera i ojca jej córki. Teraz założyła fundację, by wspierać kobiety, które doświadczają przemocy domowej.

Zobacz też: Standardy edukacji seksualnej WHO to zagrożenie dla dzieci?

Pomoc dla kobiet

– Chcę motywować kobiety do tego, by dostrzegły, że są ofiarami, a potem zmieniały swoje życie – powiedziała Wyborczej Weronika Rosati. Do współpracy zaprosiła znane kobiety: Magdalenę Środę, Karolinę Korwin-Piotrowską, Elizę Michalik, Gabrielę Lazarek. Do działań mają dołączyć między innymi Katarzyna Grochola, Agata Buzek, Sonia Bohosiewicz i Ewa Minge.

Rosati planuje zatrudnić psychologów, terapeutów, etyków i prawników, by być w stanie zaoferować kompleksową pomoc kobietom, które doświadczają przemocy. Jej zdaniem sprawca przemocy ma zawsze jakiś rodzaj przewagi: fizyczną, finansową, ekonomiczną czy społeczną.

Jej fundacja ma motywować kobiety do wyrwania się z przemocowej sytuacji, poprzez dawanie im narzędzi, które pomogą im osiągnąć pewność siebie i  je “uwłasnowolnić”.

Zobacz też: Jednorazowe pobicie to nie przemoc domowa? Premier Morawiecki odpowiada

Użytek z przywileju

Weronika Rosati mówi wprost o tym, że zdaje sobie sprawę ze swojej uprzywilejowanej pozycji względem wielu innych doświadczających przemocy kobiet. Chodzi przede wszystkim o zarobki i status społeczny.

Aktorka postanowiła zająć się pomocą kobietom, które są w gorszej niż ona sytuacji i poza ogromną pracą emocjonalną, jakiej wymaga uświadomienie sobie, że jest się ofiarą i podjęcie działania, muszą mierzyć się z innymi trudnościami, na przykład ekonomicznymi.

Weronika Rosati chce także prowadzić działania edukacyjne, zmierzające do zmiany społecznego postrzegania kobiet – ofiar przemocy oraz kobiet, które samodzielnie wychowują dziecko.  

Zobacz też: Przemoc nasza domowa – jak ją rozpoznać?

 

 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Przygotuj ciało na plażę? Nie! Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś

Przygotuj ciało na plażę? Nie! Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś
fot.123rf

Sezon plażowy zaczyna się na dobre. Choć tak naprawdę to nie ma dużego znaczenia, bo o przygotowywaniu ciała na lato można przeczytać o dowolnej porze roku. Podobnie o sposobach na odzyskanie płaskiego brzucha i talii osy już po dwóch tygodniach od porodu. Jak to zrobić radzą gwiazdy, im się udało, więc musi się udać również Tobie. Nie udało się? Widocznie coś z Tobą nie tak: nie dość się starasz, jesteś zbyt mało zdyscyplinowana, nie dbasz o siebie. Jak sobie radzić z tego rodzaju komunikatami?

Zobacz też: Weronika Rosati założyła fundację “Siła Kobiety”. Będzie wspierać ofiary przemocy

Jesteś wystarczająca!

Media karmią nas wyidealizowanymi wizerunkami kobiecego ciała, a wzorce, które są nam podawane są nierealistyczne i nieosiągalne – niby wiemy to wszystkie, jednak wiedza i emocje to dwie różne sprawy. Mimo, że rozum nam mówi, że nie powinnyśmy się tym przejmować, często wpadamy w kompleksy, staramy się dążyć do perfekcji za wszelką cenę. Salony kosmetyczne, kliniki medycyny estetycznej, fitness cluby – wszyscy prześcigają się w pomysłach na to, co jeszcze powinnyśmy zrobić, żeby wyglądać szczuplej, młodziej, lepiej. Zawsze jest coś, co można poprawić. Tylko po co?

Ciała kobiet zmieniają się w ciąży i po ciąży – to jest fakt. Pojawiają się rozstępy na brzuchu, udach, piersiach, skóra się rozciąga, zmienia się nasza strefa intymna. Oczekiwanie, że po ogromnym wysiłku, jakim jest ciąża, organizm natychmiast wróci do stanu “sprzed”, jest fizycznie niemożliwe do spełnienia. Oczywiście, znajdą się celebrytki wynajmą najlepszych trenerów, fotografów, wizażystki i pokażą światu zdjęcia idealnej sylwetki. W czasie, kiedy będą ćwiczyć i poddawać się zabiegom, opiekunki zajmą się ich dziećmi. Bo stać je na to, żeby za to zapłacić. Czy powrót do formy wymaga od nich dyscypliny i wysiłku? Z pewnością.

Jednak wiele z nas, nawet, jeśli bardzo by tego chciała, nie ma możliwości podjęcia takiego wyzwania. Bo musi zająć się dzieckiem, bo nie ma pieniędzy, bo w ciąży lub w trakcie porodu pojawiły się komplikacje. A może nigdy nie była szczupła, ani wysportowana. I nie ma w tym nic złego. Każda z nas jest wystarczająca taka, jaka jest. Jesteśmy różne i to jest piękne.

Zobacz też: Perfekcyjne fotki vs. rzeczywistość: „To zdjęcie naprawdę pokazuje, jak wyglądałam po porodzie” – mocne słowa blogerki!

Szukaj pozytywnych komunikatów

W polskim internecie pojawia się coraz więcej profili, które pokazują różnorodność kobiecych ciał i wspierają kobiety w procesie samoakceptacji.

Dla wielu osób to wyzwalające móc podzielić się czymś co jest dla nich wstydliwe, a przy tym dać siłę innym osobom, które mają podobne ciała/ kompleksy. Dzięki temu przestajemy czuć się osamotnione/osamotnieni.

Nadajemy naszym ciałom inny status. Stają się ważne. To już nie jest tylko coś wstydliwego, co uważamy za niedoskonałe, zbędne, ale to coś co się liczy, co ma sens, co naprawdę pomaga innym. Nagle ta część ciała staje się doceniona i potrzebna.

Myślę, że to ma silnie terapeutyczny aspekt. Dla mnie osobiście to świetna terapia, to naprawdę pomaga napisała Kaya Szulczewska, założycielka profilu Ciałopozytyw na Instagramie.

ciałopozytyw

Ciałopozytyw to odpowiedź na potrzebę stworzenia bezpiecznego miejsca, gdzie można bez lęku, anonimowo podzielić się swoim zdjęciem, historią i nie bać się negatywnej oceny. Podobnych miejsc jest w sieci więcej. Czasem wystarczy do nich zajrzeć, żeby poczuć się lepiej, znaleźć wsparcie i zobaczyć, że nasze doświadczenia są bardzo podobne do doświadczeń innych kobiet. Nie jesteśmy idealne i to jest absolutnie w porządku!  

Ja osobiście przestałam czytać “urodowe poradniki”, z premedytacją omijam takie treści, odwracam wzrok od reklam, które wprawiają mnie w złe samopoczucie, czy kompleksy. Nie chcę na to patrzeć, bo czuję, że ktoś stara mi się wmówić coś nieprawdziwego. Wybieram treści, które pomagają mi w samoakceptacji i docenianiu mojego ciała za jego sprawność, mądrość, za to, że codziennie mi służy.

Sposobów na zmianę postrzegania ciała jest wiele, a już samo szukanie jest krokiem naprzód w stronę samoakceptacji! Wracają do urlopu i plaży – Twoje ciało jest gotowe już teraz. Nie zapomnij zabrać kremu z filtrem i nakrycia głowy. 

Zobacz też: Owłosione kobiece ciało – kontrowersja, czy natura? Te zdjęcia łamią tabu!

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.