Przejdź do treści

Najstarszy, najmłodszy, a może jedynak – jak kolejność urodzin wpływa na nasze życie

Nawet w zmieniających się społeczeństwach, nawet przy zmniejszającej się dzietności, jedynactwo nadal jest sytuacją dość niezwykłą. Jest to szczególne doświadczenie zwłaszcza dla osób pochodzących ze starszych pokoleń. Większość z nas ma rodzeństwo, a to oznacza, że urodziliśmy się w określonej kolejności.

To z kolei wiąże się z unikatowym doświadczeniem – byciem najstarszym, najmłodszym lub średnim dzieckiem. Wiele wskazuje na to, że kolejność narodzin nie jest bez znaczenia dla sposobu budowania relacji, wyboru zawodu czy funkcjonowania społecznego.

Dziecko najstarsze

Jako jedyne dziecko ma przez jakiś czas rodziców tylko dla siebie. Ma ich uwagę, zainteresowania i wsparcie w większym zakresie niż młodsze rodzeństwo. Ale również wobec najstarszych dzieci rodzice mają, często nieświadomie, największe wymagania. Są one też często najbardziej obciążone, na przykład koniecznością opieki nad młodszym rodzeństwem. Z jednej strony podanie butelki czy pieluszki może pomagać budować więź między dziećmi, może też budować poczucie odpowiedzialności w „starszaku” oraz bycia potrzebnym i ważnym. Ale jest też granica, po przekroczeniu której dziecko czuje się przytłoczone i bezsilne. Nawet z pozoru banalne „Pobaw się z bratem” bywa zapamiętane traumatyczne. Bo młodsze rodzeństwo było ciągle obok, bo wszędzie towarzyszyło starszemu, bo zabierało intymność i swobodę.

W konsekwencji najstarsze dzieci mogą rozwinąć nadmierne poczucie obowiązku pomieszane z niechęcią do bycia odpowiedzialnym za drugą osobę. Tacy dorośli mogą więc piastować poważne funkcje związane z opieką nad innymi, ale też unikają własnego rodzicielstwa. Dorośli urodzeni jako pierwsi często miewają również takie cechy jak chęć zadowalania innych, potrzeba kontrolowania sytuacji i ludzi, tendencja do konformizmu, który zapewnia uwagę.

Bywają też opiekuńczy i pomocni.

Nierozwiązany konflikt z dzieciństwa wynikający z narodzin młodszego rodzeństwa, nieuświadomiony żal do rodziców, mogą skutkować trudnościami w budowaniu satysfakcjonujących relacji. Trudno być w bliskim związku z drugą osobą, jeśli ciągle obawiamy się, że „coś się stanie”, uwaga, którą mamy ze strony bliskiej osoby zniknie, zostanie przekierowana na kogoś lub coś innego, jak wówczas, kiedy emocjonalnie zniknęli rodzice, kiedy urodziło się młodsze rodzeństwo.

Dziecko średnie

W psychologii pozycja dziecka średniego uznawana jest za najtrudniejszą. Dzieci urodzone jako kolejne, ale nie najmłodsze nie doświadczają niezakłóconej uwagi ze strony rodziców. Zawsze znajdują się „pomiędzy”-  nie są ani najstarsi, najbardziej odpowiedzialni, ani najmłodsi, najbardziej potrzebujący. Często stają w szranki ze starszym rodzeństwem, starając się je przegonić w wyścigu o względy rodziców. W związku z tym mogą się buntować.

Średnie dzieci często mówią też o poczuciu bycia niewidzialnym. Jakby ich potrzeby przepadały w hierarchii potrzeb innych członków rodziny. Stąd poczucie bycia „wciśniętym” pomiędzy innych, mniej ważnym.

Ale są też dobre wiadomości. Ponieważ średnie dziecko zawsze jest „pomiędzy”, musi nauczyć się negocjować i współpracować. Te cechy bardzo się przydają w dorosłym życiu. W dzieciństwie nabierają umiejętności dbania o własne interesy i potrzeby, ale też komunikowania się i współżycia z ludźmi.

Najmłodsze dziecko

Najmłodszym zazdrościmy chyba najbardziej, być może dlatego, że często zachowują się jak jedynacy. Ostatni w rodzinie, czasem rozpieszczani. Ale też mają poczucie bycia najmniejszymi, najdrobniejszymi, traktowanymi niepoważnie, wieczne maskotki. Z jednej strony świadomie nie potrafią zawalczyć o swoje potrzeby, z drugiej jednak pewne rzeczy po prostu się dzieją w ich życiu.

Psychoterapeutka, Ewa Chalimoniuk w jednym z wywiadów opisywała, jak podczas prowadzonych przez nią warsztatów, jedynie grupa składająca się z najmłodszych z rodzinie kobiet była w stałych związkach. W żadnej z innych grup (uczestnicy byli podzieli ze względu na płeć oraz kolejność urodzin) taka sytuacja się nie powtórzyła. Jedynie młode kobiety, najmłodsze w swoich rodzinach, miały niezachwiane przekonanie, że zasługują na miłość i opiekę.

Oczywiście, byłoby to nieprawdziwe uproszczenie gdyby powiedzieć, że nasze losy zależą przede wszystkim od tego, jako które dziecko przychodzimy na świat. Wiadomo, ze choćby płeć dziecka ma znaczenie. Mimo wszystko nadal dziewczynki mają więcej obowiązków niż chłopcy, ale też one mają większe przyzwolenie na doświadczanie różnych emocji. Ważne jest również, czy wszystkie dzieci w rodzinie są zdrowe i pełnosprawne. Wreszcie osobowość dzieci ma znaczenie oraz to, jak rodzice sobie radzą na przykład z bardzo aktywnymi lub nadmiernie pasywnymi dziećmi. Które cechy będą w dzieciach wzmacniać, a które będą w nich budzić lęk. Warto jednak pamiętać, że tak dla poszczególnych osób, jak i całej rodziny, kolejność narodzin nie jest bez znaczenia. Dobrze jest być uważnym na specyficzne potrzeby najmłodszych, średnich i najstarszych dzieci. Wiek metrykalny niekoniecznie idzie w parze z dojrzałością; czterolatek nadal jest bardzo małym dzieckiem, kiedy rodzi się jego młodszy brat. Najmłodsze dziecko niewątpliwie wymaga uwagi, ale trzeba mieć ją również dla starszych dzieci. Ważny jest wreszcie kontakt indywidualny z każdym dzieckiem.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Dziecko dwóch kobiet ma prawa obywatela Polski – przełomowy wyrok Sądu Administracyjnego w Krakowie

Dziecko dwóch kobiet ma prawa obywatela Polski - przełomowy wyrok Sądu Administracyjnego w Krakowie
fot.Pixabay

Dziecko dwóch kobiet ma prawa obywatela Polski. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie ocenił na początku czerwca, że transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia dziecka dwóch Polek była zgodna z prawem. Sąd oddalił skargę prokuratora na decyzję kierownika urzędu stanu cywilnego. Kobiety figurują w akcie urodzenia jako rodzice dziecka.

Zobacz też: Techniki wspomagania rozrodu na świecie – jak wygląda Polska na tle innych państw?

Precedensowa sprawa

Prokurator, mimo, że nie wniósł jeszcze oficjalnej skargi na kierownika urzędu stanu cywilnego, argumentował, że transkrypcja wykonana przez urzędnika była sprzeczna z „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP” i niezgodna z wcześniejszym orzecznictwem. Dotąd sądy pierwszej instancji odmawiały transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych, opierając się na klauzuli porządku publicznego.

Dotąd orzekano, że transkrypcja aktu urodzenia dziecka, w którym figurują rodzice tej samej płci jest sprzeczna z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, co podtrzymywało wcześniejsze decyzje urzędów stanu cywilnego i wojewodów.

Zobacz też: Prawa reprodukcyjne – z czego wynikają i jak działają w praktyce?

Prawa obywatelskie dziecka

Odmowa transkrypcji brytyjskiego aktu urodzenia byłaby szkodą dla dziecka, ograniczyłaby bowiem jego obywatelskie prawa z powodu płci rodziców, na którą dziecko nie ma wpływu. Syn Polek ma pięć lat, urodził się w Wielkiej Brytanii, na mocy decyzji Sądu Administracyjnego zyskał także polskie obywatelstwo.

Pełnomocnik matek oraz Rzecznik Praw Obywatelskich i Helsińska Fundacja Praw Człowieka argumentowali, że oznacza dyskryminację dziecka i jest niezgodna z prawem, także unijnym.

Prawo w Wielkiej Brytanii

W Anglii i Walii pary jednopłciowe mają prawo zawierać małżeństwa od 2014 roku, Irlandia Północna nie zezwala na zawieranie małżeństw, ale respektuje te zawarte za granicą. Od 2005 roku we wszystkich krajach Zjednoczonego Królestwa pary jednopłciowe mogą zawierać związki partnerskie. Pary jednopłciowe mogą adoptować dzieci oraz korzystać z metod wspomaganego rozrodu, w tym in vitro, surogacji i dawstwa komórek.

Zobacz też: Adoptowali chłopca, który miał być tym „najtrudniejszym” – dwóch ojców, jedno ogromne szczęście!

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Dlaczego tak trudno o ojca w domu? Wyznania pełnoetatowego taty

Rola ojca w życiu dziecka
Na potrzeby tego artykułu zrobiłam małą sondę wśród tatusiów, którzy poświęcają dużo czasu swoim dzieciom. Zadałam jedno pytanie: Co Ci daje opieka na dzieckiem? – fot. Fotolia

Obywatele i Obywatelki,

Dekretem z dnia 26 maja 2019 roku Wielka Matka ogłasza powszechną mobilizację obywateli płci męskiej do Służby Domowej. Obowiązkowe zgłoszenia do jednostki porządkowej pod godłem mopa i wiadra zostają przyjmowane od dnia dzisiejszego. Z kolei oddziały bojowe terenowe uprasza się do odbioru pojazdów opancerzonych, tj. wózków dziecięcych wraz z zawartością, o świcie i nie wracanie do koszar do zapadnięcia zmroku. Uwaga! Na noc z dnia 26/27 maja planowane próbne alarmy kupowe i naloty teściowych, także uprasza się o zachowanie najwyższej czujności.

Odmaszerować!

Powyższy tekst napisałam na kursie kreatywnego pisania w zeszły weekend. W tym czasie córeczką zajmował się mąż. Dzięki temu mogłam wyjść z domu i zająć się rozwojem osobistym.

Zobacz też: Rodzice vs. rodzice: „Zauważyłem, że rodzice nie mówią do dzieci. Prawdziwymi adresatami słów są inni dorośli”

Rola ojca w życiu dziecka

Dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na TATUSIÓW. A raczej ich brak w codziennym życiu dziecka. Każdego dnia spaceruję po osiedlu i widzę te same mamy z wózkami. Tatusiów brak – są w pracy albo zbawiają świat w inny sposób. Czasami pojawiają się w weekendy lub późnym popołudniem. Nieswojo przemykają alejkami wpatrzeni w ekran smartfona. Skąd ta dysproporcja? Dlaczego tak trudno o Ojca Domu? Przecież urlop rodzicielski, jak sama nazwa wskazuje, jest dla rodzica – niezależnie od tego jakiej płci jest.

Mój mąż wziął dwa miesiące urlopu rodzicielskiego i obecnie razem zajmujemy się córeczką. Dzięki jego obecności mam czas m.in. na pisanie tego tekstu. Tak też można! Współdzielić opiekę nad dzieckiem. Mariusz pracuje w szanowanej instytucji państwowej z ponad 70-letnią tradycją. Branża typowo męska. I uwaga – jest PIERWSZYM pracownikiem-mężczyzną w swojej pracy, który wziął urlop rodzicielski. Tak małą część – dwa miesiące z ośmiu (urlop rodzicielski trwa 8 miesięcy i poprzedzony jest 5 miesiącami macierzyńskiego), i to wspólnie ze mną. A i tak kadrowe nie mogły wyjść ze zdziwienia.

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. „Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące”

Tata na pełen etat

Muszę przyznać, że osobiście nie znam żadnego taty, który zajmowałby się dzieckiem na pełen etat (oprócz Mirka – męża Basi, o której pisałam ostatnio). Znam za to przypadki, kiedy to ojciec nagle dostaje awans w pracy i przez nadgodziny widuje swoje dziecko rano i wieczorem, śpiące. Moja feministyczna dusza zgłasza sprzeciw!

Na potrzeby tego artykułu zrobiłam małą sondę wśród tatusiów, którzy poświęcają dużo czasu swoim dzieciom. Zadałam jedno pytanie: Co Ci daje opieka na dzieckiem?

Mariusz powiedział: „Dużo czasu spędzonego z dzieckiem buduje bliską więź. Jestem świadkiem pierwszego śmiechu, pierwszych słów i kroków. Cieszę się, że nic mi nie ucieka, sporo mogę zaobserwować – dużo pięknych, pierwszych chwil w rozwoju dziecka. Opiekując się dzieckiem spędzam z nim dużo czasu, odciążam partnerkę. Dzięki temu ona jest mniej zmęczona i zdenerwowana, co odpłaca mi się z nawiązką. W ciągu dnia dużo spacerujemy i zwiedzamy ciekawe miejsca w Warszawie, na co rzadko kiedy miałem czas przedtem”.

Pełnoetatowy tata, Mirek wyznał: „Opieka nad dzieckiem powoduje, że czuję się spełniony jako ojciec. Czuję odpowiedzialność za malucha, który jest kruchy i bezbronny, sam na tym etapie sobie nie poradzi. Istotne dla mnie poczucie więzi, w końcu bawię małego człowieka, który jest częścią mnie samego. Ważne jest da mnie, aby nie wyręczać się osobami trzecimi”.

Także Drogie Mamusie – w dniu Waszego święta, życzę Wam trochę zdrowego egoizmu i zadbania o siebie, o rozum i serce. Bo cytując Katharine Hadley: „Kiedy decydujesz się na dziecko, zgadzasz się, że od tej chwili, Twoje serce będzie przebywało poza Twoim ciałem”.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Jak zmieniło się leczenie niepłodności w ciągu 30 lat? Konferencja z udziałem światowej sławy ekspertów medycyny rozrodu

Jak zmieniło się leczenie niepłodności w ciągu 31 lat
Polscy i zagraniczni wykładowcy opowiedzą o zmianach, jakich dokonano przez te 31 lat w sposobach leczenia niepłodności – fot. Fotolia

W maju 2019 r. odbędzie się 6 edycja konferencji „Development of Scientific Cooperation in Reproductive Medicine Research”. Najwybitniejsi polscy i zagraniczni eksperci będą dyskutowac na temat metod leczenia niepłodności oraz sposobach na ich udoskonalenie. 

Niepłodność to bardzo specyficzny problem, który w naszym kraju może obejmować 1,2- 1,5 mln par.

Chociaż funkcjonuje już kilkadziesiąt klinik stosujących procedury zapłodnienia pozaustrojowego, a od narodzin pierwszego polskiego dziecka z in vitro minęło 31 lat, wiedza na temat tej metody leczenia wciąż wymaga poszerzania, a przed zespołami zajmującymi się leczeniem niepłodności stoją nowe wyzwania.

Zobacz też: „Wszystko robiliśmy sami”. Wywiad z założycielem Kriobanku, profesorem Waldemarem Kuczyńskim

Jak zmieniło się leczenie niepłodności w ciągu 31 lat?

W czasie najbliższej Konferencji prof. dr hab. n. med. Marian Szamotowiczoraz jego ówczesny zespół, a dziś profesorowie: Waldemar Kuczyński i Sławomir Wołczyński, przy udziale znakomitych wykładowców zagranicznych opowiedzą o zmianach, jakich dokonano przez te 31 lat w sposobach leczenia niepłodności, ale przede wszystkim skupią się na tym, co należy zrobić, aby leczenie udoskonalić.

Wieczorem, po zakończeniu konferencji, odbędzie się gala z wyśmienitą muzyką i doskonałym jedzeniem.

Termin: 31 maja- 1 czerwca 2019
Miejsce obrad: MsMermaid, Wioślarska 8, 1 piętro, Warszawa
Zakwaterowanie: Hotel Holiday Inn, Twarda 52, Warszawa
Miejsce uroczystej gali: MsMermaid, Wioślarska 8, 1 piętro, Warszawa

Magazyn i serwis Chcemy Być Rodzicami jest patronem medialnym wydarzenia.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

In vitro. Rozmowy intymne – książka Małgorzaty Rozenek

Warto poznać Małgorzatę Rozenek z innej strony. – Fot. Albert Zawada

Cztery lata temu ukazała się świetna książka Karoliny Domagalskiej „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro”. Na rynku ukazał się kolejny, ważny tytuł – książka napisana przez Małgorzatę Rozenek-Majdan pt: „In vitro. Rozmowy intymne”.

Warto poznać Małgorzatę Rozenek z innej strony. Kiedy nie jest celebrytką z pierwszych stron prasy brukowej, ale kobietą z krwi i kości, która niejedno przeszła. Już we wstępie pisze, że gdyby nie in vitro, nie byłaby mamą dwóch wspaniałych synów. To wielka nadzieja dla wielu kobiet, starających się o dziecko. Małgorzata Rozenek sama kilkakrotnie przeszła procedury, więc temat zna od podszewki . „Dlatego – jak mówi – nie może milczeć i czuje, że powinna zabrać głos. Jak pisze „za drzwiami laboratorium kliniki leczenia niepłodności kryje się magia. Magia rodzicielstwa”.

Zobacz też: Gwen Stefani w ciąży! Wraz z partnerem zdecydowali się na metodę in vitro

To, że w naszym kraju odmawia się rodzicom tej metody, jest barbarzyństwem. Prawie 1,5 miliona ludzi boryka się z problemem niepłodności i mimo tego, że na całym świecie, dzięki tej metodzie urodziło się 8 milionów dzieci, w Polsce ten temat zagarnęli ci, którzy nie powinni się wtrącać – Kościół i politycy. In vitro dla większości starających się o dziecko jest życiowym tematem numer jeden i to, co się dzieje wokół tego, nie jest atmosferą normalnej rozmowy.

Trzynaście rozmów, które prowadzi Małgorzata Rozenek, to spotkania z lekarzami, embriologami, księdzem oraz  kobietami, które mają za sobą różne doświadczenia z in vitro. Niektóre wywiady sprawiają, że włos jeży się na głowie – zmiany, które nastąpiły niedawno dotyczące in vitro są przerażające – jak chociażby ta, że singielkom odbiera się prawo do leczenia niepłodności. Prawo dotyczy nas wszystkich, więc koniecznie trzeba je znać. Nigdy nie wiadomo, co może nas spotkać.

JĘZYK IN VITRO

Marta Górna, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” zdaje sobie sprawę, jak ważny jest język, którym mówi się o in vitro, dlatego planuje wydać słowniczek w formie ulotek. „ Dzisiaj wszyscy już wiemy, że nie należy mówić „sztuczne zapłodnienie”, „sztuczna inseminacja”, lecz „zapłodnienie pozaustrojowe”, „inseminacja domaciczna”. Naciskamy, żeby nie mówić „ciąża naturalna”, lecz „ciąża spontaniczna”, bo przecież każda ciąża jest naturalna, ciąże sztuczne po prostu nie istnieją. Chcemy działać wszędzie tam, gdzie pojawia się język, który może być oceniający czy wartościujący. … Coraz rzadziej zdarza nam się czytać o „bezpłodności”, tam, gdzie mówimy o „niepłodności”. Bezpłodność jest nieodwracalna, niepłodność można leczyć”.

Zobacz też: Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

PRAWO DO POWIEDZENIA „STOP”

Każda historia jest inna, są rodzice, którzy się poddają, nie mają siły na dalsze procedury. „Dla niektórych ludzi ten silny pozytywny doping jest agresywny, bo powoduje presję: „walcz!”. Co znaczy „walcz”? A może już nie mam siły walczyć? Może po dziesięciu latach, pięciu kredytach mam dosyć i chcę, by pozwolono mi w spokoju podjąć decyzje dotyczące mojego ciała, mojego życia, mojej przyszłości? Może chcę znowu odnaleźć siebie, swoje przyjemności, odnaleźć swojego partnera? Musimy pozwolić każdemu, by wyznaczył własną granicę. To jest bardzo osobista, intymna decyzja. Mamy różne możliwości finansowe, różną odporność psychiczną, różne sytuacje życiowe, zawodowe, rodzinne. Niektórych trudności mobilizują, innych wręcz przeciwnie. Mamy prawo zrobić tylko tyle, ile możemy czy po prostu chcemy coś zrobić bez szkody dla siebie.”

Małgorzata Rozenek-Majdan. „In vitro. Rozmowy intymne”. PRÓSZYŃSKI I S-KA

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.