Przejdź do treści

Żyd, muzułmanin, uchodźcy i gej upiekli chleb dla Polaków. Wierzą, że nienawiść nie jest normą

Piątka bohaterów spotu Nasz chleb powszedni - w strojach piekarzy
Źródło: YouTube

Andrzeja, Kamila, Salama, Rosę i Radwana dzielą historie życia i doświadczenia, ale łączy jedno: są przedstawicielami mniejszości, które w Polsce często spotykają się z pogardą i niechęcią. Aby pokazać Polakom, że nie mają się czego obawiać, w ramach eksperymentu społecznego wcielili się w rolę piekarzy jednej z osiedlowych piekarni. Jak zareagowali klienci na przygotowany przez nich chleb powszedni?

Andrzej ma 31 lat, na co dzień pracuje na cmentarzu i jako przewodnik po Warszawie. O tym, że jest Żydem, dowiedział się, mając 9 lat.

– Ja się wtedy popłakałem, bo wiedziałem z podwórka, że to jest wszystko, co najgorsze – przyznaje.

Kamil, jego równolatek, ma inną historię. Jest homoseksualistą, który poza granicami kraju wziął niedawno ślub ze swoim partnerem. Chciałby, żeby Polska też dała mu tę możliwość.

Salam, 58-letni lekarz muzułmańskiego pochodzenia, przyjechał do Polski za miłością. Dziś swoją drugą ojczyznę nazywa domem. Rosa i Radwan to uchodźcy – do Polski przybyli z Kongo i Syrii, by szukać lepszego życia. Swoich najbliższych nie widzieli od wielu lat.

Chociaż ich historie są różne, każde z nich poznało również tę ciemniejszą stronę Polski.

Innego życia nie ma

O tym, kim są i jak wygląda ich codzienne życie, opowiedzieli w spocie „Nasz chleb powszedni”. W ich relacje wpleciono materiały dokumentalne, w których ukazano przykłady polskiego antysemityzmu, homofobii, ksenofobii i nacjonalizmu.

– Ostatnio sytuacja w Polsce radykalnie się zmieniła. To budzi we mnie niepokój. Ale innego życia nie ma. I jeśli ja miałbym żyć jeszcze raz, to chyba bym wybrał znowu Polskę – mówi w filmie Salam, jeden z bohaterów kampanii „Nasz chleb powszechni”, zainicjowanej przez stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita oraz Chlebem i Solą.

Cała piątka uczestników akcji wypiekała chleb, który następnie trafił do sprzedaży w jednej z osiedlowych piekarni. Wybrani klienci zostali zaproszeni na zaplecze, gdzie poznali Andrzeja, Kamila, Rosę, Radwana i Salama. Piekarze pytali kupujących, czy chleb im smakuje i co czują, gdy wiedzą już, kto odpowiada za jego wypiek. Choć klienci byli zaskoczeni, większość z nich zareagowała przyjaźnie na przedstawicieli mniejszości. Chleb stał się katalizatorem emocji, które dotąd dzieliły ludzi.

Na końcu spotu pojawia się hasło: „Wierzymy, że nienawiść nie jest i nie będzie naszym chlebem powszednim„. Bo wszyscy jesteśmy przecież takimi samymi ludźmi.

– Chciałbym zrobić coś (…) z tą narastającą falą ksenofobii, rasizmu i antysemityzmu. Może chciałbym po prostu pokazać swoją osobę i powiedzieć coś o sobie. Ktoś zobaczy żywego człowieka, posłucha tej historii i skonfrontowany z nią zastanowi się chwilę.  Fajnie by było, gdyby tak się stało – mówi Andrzej, podsumowując swój udział w kampanii „Nasz chleb powszedni”.

Bohaterów spotu poznasz bliżej na stronie naszchlebpowszechni.pl. Można tam również znaleźć szczegółowe informacje na temat akcji „Nasz chleb powszedni”.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Śmierć łóżeczkowa dotyka kilka tysięcy dzieci rocznie. Dzięki małemu gadżetowi uda się jej uniknąć

Śpiące niemowlę /Ilustracja do tekstu: Nagła śmierć łóżeczkowa - zapobieganie umożliwi innowacyjny gadżet
Fot.: Dakota Corbin /Unsplash.com

Co roku we śnie umiera kilka tysięcy dzieci. W Polsce nagła śmierć łóżeczkowa dotyka 200 dzieci, w Stanach Zjednoczonych – 3,5 tysiąca. Zagrożone są zwłaszcza wcześniaki, które stanowią 20–30 proc. dzieci umierających w niewyjaśnionych okolicznościach. Dzięki nowatorskiemu urządzeniu opracowanemu przez polską firmę wielu tym tragicznym przypadkom będzie można zapobiec.

Nagła śmierć łóżeczkowa: przyczyny są nieznane, ale istnieją czynniki ryzyka

O nagłej śmierci łóżeczkowej mówimy w sytuacji, gdy niemowlę umiera podczas snu, a przyczyn tego dramatycznego wydarzenia nie można wyjaśnić dolegliwościami medycznymi. Może się to przydarzyć pomiędzy 1. a 6. miesiącem życia dziecka (najczęściej między 2. a 3. miesiącem).

Czynnikami, które zwiększają ryzyko, są m.in. wcześniactwo, niska waga urodzeniowa, nawracające infekcje, a także picie alkoholu przez matkę w czasie ciąży (lub nadmierne spożywanie alkoholu w okresie poprzedzającym zapłodnienie) i ekspozycją dziecka na dym papierosowy.

Naukowcy odkryli też powiązania między narażeniem na nagłą śmierć łóżeczkową a sposobem, w jaki dziecko śpi. Zgodnie z sugestiami, należy unikać:

  • wspólnego spania z dzieckiem,
  • układania go do snu na brzuszku.

Zapobieganie nagłej śmierci łóżeczkowej będzie prostsze

W zapobieganiu tragediom związanym z nagłą śmiercią łóżeczkową mogą pomóc nowe technologie. Polska firma Neuro Device opracowała właśnie bezprzewodowe narzędzie LifeTone, umożliwiające kontrolowanie nie tylko oddechu, ale też innych parametrów życiowych najmłodszych dzieci. Niewielkich rozmiarów gadżet zapobiegający nagłej śmierci łóżeczkowej montowany jest przy pieluszce.

– Pozwala on monitorować parametry życia dziecka podczas snu, takie jak oddech, temperatura, puls i pozycja spania – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Ewa Rutczyńska-Jamróz, odpowiedzialna za projekt LifeTone w firmie Neuro Device.

W przypadku zidentyfikowania czynników zagrażających zdrowiu (m.in. zmian pozycji) rodzice otrzymają alert – umożliwi to zsynchronizowana z urządzeniem aplikacja na smartfony.

CZYTAJ TEŻ: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

Opaska monitorująca dla starszych dzieci i seniorów

Polscy badacze pracują już nad kolejnymi wersjami urządzenia, które umożliwią także monitorowanie stanu zdrowia starszych dzieci.

– W pierwszej kolejności będzie dostępna wersja dla noworodków, mocowana do pieluszki. Dla starszych dzieci będziemy chcieli zrobić opaskę. Widzimy potrzebę monitorowania np. gwałtownych wzrostów temperatury u starszych dzieci, które są podatne na różnego rodzaju infekcje. W urządzenie chcemy także wbudować mikrofon, żeby urządzenie mogło stanowić alternatywę dla elektronicznej niani.

W dalszej kolejności przedsiębiorcy planują rozszerzyć funkcjonalność urządzenia tak, by mogło zostać wykorzystane również do monitoringu zdrowia u osób starszych.

– Chcielibyśmy dostosować algorytm tak, aby urządzenie mogło być wykorzystywane przez ludzi starszych, którzy są narażeni na ryzyko bezdechu – mówi przedstawicielka LifeTone.

Urządzenie zapobiegające nagłej śmierci łóżkowej – do zakupu lub wypożyczenia

Innowacyjne urządzenia zapobiegające nagłej śmierci łóżeczkowej mają trafić na polski rynek w II połowie 2019 roku.

– Zaczniemy od Polski, natomiast bardzo szybko chcemy wychodzić poza granice naszego kraju. W pierwszej kolejności będziemy kierować się na rynek USA, gdzie jest największe zapotrzebowanie na tego typu urządzenia – zapowiada Ewa Rutczyńska-Jamróz.

Co istotne, LifeTone będzie można nie tylko nabyć, ale tez wypożyczyć – na 6, 12 lub 18 miesięcy.

Źródło: newseria.pl, mp.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Sąd odebrał matce dziecko, bo bawiło się TĄ zabawką

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Masz wpływ na odporność swojego dziecka. Sprawdź, na co zwrócić uwagę! [INFOGRAFIKA]

Dwójka niemowląt pije mleko z butelki /Ilustracja do tekstu: Układ odpornościowy dziecka - jak go wspomagać?
Fot.: Jens Johnsson /Unsplash.com

Układ odpornościowy pełni niezwykle istotną funkcję w organizmie malucha. Przede wszystkim stanowi barierę dla drobnoustrojów, a tym samym chroni dziecko przed różnego rodzaju chorobami i infekcjami. Czy wiesz, że i ty możesz wesprzeć organizm niemowlęcia w zbudowaniu silnej i efektywnej tarczy ochronnej?

Układ odpornościowy kształtuje się przez cały okres ciąży oraz w pierwszych latach życia dziecka. Po narodzinach odporność nie jest jeszcze w pełni dojrzał. Jej rozwój to dynamiczny i długotrwały proces, który potrzebuje wsparcia. Mama może wspomagać go poprzez odpowiednie żywienie dziecka.

Gdy noworodek przychodzi na świat, jest niezwykle wrażliwy na działanie czynników zewnętrznych. Jego układ immunologiczny dopiero przygotowuje się do pełnej ochrony organizmu, m.in. przed wirusami. Odporność rozwija się dynamicznie przez pierwsze lata życia dziecka. Na jej prawidłowe funkcjonowanie wpływa przede wszystkim żywienie.

Układ odpornościowy dziecka a dieta przyszłej mamy

Budowanie odporności jest długotrwałym procesem, rozpoczynającym się na długo przed narodzinami dziecka. Już na etapie planowania ciąży kobieta może mieć wpływ na prawidłowy rozwój dziecka, zmieniając swoje nawyki żywieniowe i rezygnując z używek. Kobieta może wpłynąć na kształtowanie się układu odpornościowego oraz innych układów organizmu dziecka również poprzez stosowanie diety bogatej w witaminy A, C i D, kwas foliowy oraz kwasy tłuszczowe z grupy omega 3, szczególnie kwas dokozaheksaenowy (DHA).

 

Infografika: jak rozwija się układ odpornościowy dziecka od poczęcia przez pierwsze lata życia. Rola diety, szczepień i zdrowego trybu życia [najważniejsze informacje zawarto w artykule]

Infografika: Jak rozwija się układ odpornościowy dziecka?

CZYTAJ TEŻ: Dieta, która wzmocni odporność maluszka jesienią

Układ odpornościowy dziecka a karmienie piersią i szczepienia ochronne

Zaraz po narodzinach delikatny organizm niemowlęcia musi poradzić sobie ze szkodliwym działaniem wirusów i bakterii. Nieocenionym wsparciem  jest w tym czasie mleko mamy, będące źródłem cennych przeciwciał oraz składników odżywczych wspomagających odporność. Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka jest najlepszym i najbezpieczniejszym sposobem karmienia dziecka. Zaleca się, by kontynuować je do 2. roku życia dziecka, przy jednoczesnym rozszerzaniu jego diety.

Jeżeli z jakiegoś powodu mama nie może karmić piersią, niemowlę powinno być karmione mlekiem modyfikowanym. Wybierając taki produkt, należy mieć na względzie dbałość o prawidłowy ogólny rozwój dziecka, w tym także o wsparcie układu immunologicznego.

W kształtowaniu i wzmacnianiu układu odpornościowego dziecka bierze też udział szereg innych czynników: m.in. przebywanie na świeżym powietrzu oraz obowiązkowe szczepienia ochronne.


Więcej informacji o rozwoju dziecka znajdziesz w atrakcyjnych filmach animowanych na www.bebiprogram.pl. Sześcioodcinkowa bajka, której lektorką została Krystyna Czubówna, przeniesie ciebie i twoją pociechę w wyjątkowy świat dwójki bohaterów: SuperOdporności i MegaMózgu. Niebieskie postaci zaprezentują rozwój małego organizmu z nieznanej dotąd perspektywy.


POLECAMY TAKŻE: Swobodna zabawa w rozwoju dziecka. Dlaczego jest tak ważna?

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Diagnostyka boreliozy: jakie badania wykonać po ugryzieniu kleszcza [+RABAT!]

Kleszcz na krzaku w lesie. Ilustracja do tekstu: Diagnostyka boreliozy
Fot.: Fotolia.pl

Borelioza to najbardziej znana choroba odkleszczowa i postrach wielu osób, które w ciepłych miesiącach spędzają czas na łonie natury. Choć nie każde ugryzienie kleszcza wiąże się z rozwojem boreliozy, nie warto ryzykować: groźne konsekwencje mogą pojawić się nawet po wielu latach! Jakie objawy powinny zatem wzbudzić twoją czujność i jak zadbać o prawidłową diagnostykę boreliozy? Przeczytaj!

Borelioza – co trzeba o niej wiedzieć?

Borelioza to zakaźna, wieloukładowa choroba wywoływana przez bakterie z gatunku Borrelia (m.in. Borrelia burgdorferi). Zakażenie następuje przez kontakt ze śliną lub wymiocinami kleszcza, który jest nosicielem tej bakterii. Oznacza to, że nie każde ugryzienie przez kleszcza jest równoznaczne z zakażeniem boreliozą. Sama choroba zaś – przy szybkim rozpoznaniu i właściwej antybiotykoterapii – jest wyleczalna. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak skompletować naturalną apteczkę? Podpowiada farmaceutka

Objawy boreliozy: nie tylko rumień

Warto mieć na uwadze, że borelioza to choroba bardzo trudna w diagnozowaniu. Wynika to z kilku przyczyn. Przede wszystkim każdy organizm reaguje na zakażenie w odmienny sposób, przez co symptomy choroby często są nieswoiste i bywają mylone z innymi schorzeniami. Ponadto krętki Borrelia mogą osiąść w różnych miejscach w organizmie człowieka, co prowadzi z kolei do rozwoju różnorodnych postaci boreliozy (m.in. neuroboreliozy, boreliozy kostnej, zanikowego zapalenia skóry).

Istnieje jednak szereg wczesnych objawów boreliozy, które pojawiają się u wielu chorych:

  • rumień wędrujący – może wystąpić w dowolnym miejscu na ciele (nie tylko w miejscu wkłucia kleszcza!) i jest objawem potwierdzającym zakażenie boreliozą. Nie u każdego jednak uda się zdiagnozować chorobę na tej podstawie. Zgodnie z szacunkami, rumień pojawia się tylko u co 2-3 chorego na boreliozę. A to oznacza, że większość chorych na boreliozę może nawet nie wiedzieć o zakażeniu.
  • objawy grypopodobne – samopoczucie i symptomy kojarzone ze zwykłą infekcją: bóle mięśniowo-stawowe, gorączka i dreszcze lub zwykła ospałość i brak energii, mogą być również objawami boreliozy. Jeśli pojawiają się wkrótce po ugryzieniu kleszcza, niezbędne jest wdrożenie diagnostyki.

Borelioza: rumień wędrujący na nodze

Tak może wyglądać rumień wędrujący. Pojawia się u 30-50% chorych i jest objawem potwierdzającym boreliozę

Co zrobić po wyciągnięciu kleszcza i jak zdiagnozować boreliozę?

Gdy prawidłowo usuniesz kleszcza i zdezynfekujesz miejsce wkłucia, przez kolejne tygodnie dokładnie obserwuj swoje ciało. Szukaj rumienia wędrującego i pamiętaj, by skojarzyć ewentualne objawy grypopodobne z ukąszeniem kleszcza. Jeśli któryś z tych symptomów się pojawi, konieczne jest przeprowadzenie diagnostyki serologicznej. To rodzaj diagnostyki, w której nie szuka się samej bakterii, lecz przeciwciał, które organizm produkuje przeciwko niej.

Przeciwciała pojawiają się po określonym czasie od ugryzienia przez kleszcza.  Aby wynik badania był miarodajny, trzeba z nim poczekać ok. 4-6 tygodni. Diagnostykę utrudnia jednak fakt, że każdy organizm inaczej walczy z patogenem, dlatego poziom przeciwciał wskazujących na boreliozę może być u każdego z nas inny. Zdarzają się też wyniki fałszywie dodatnie i pozornie ujemne.

Innym sposobem, by ocenić zagrożenie boreliozą, jest zbadanie kleszcza, który nas ukąsił. Jeśli okaże się, że nie był on nosicielem bakterii Borrelia Burgdorferi, nie musimy obawiać się zakażenia. Natomiast wykrycie wspomnianego drobnoustroju w owadzie, który nas ugryzł, nie oznacza automatycznie, że osoba, którą kleszcz ugryzł, zachoruje na boreliozę.

Pamiętaj, że diagnostykę boreliozy przeprowadza zawsze lekarz – na podstawie objawów klinicznych oraz wyników badań laboratoryjnych. Co istotne, same pozytywne wyniki testów na boreliozę, gdy nie towarzyszą im objawy choroby, nie są jednoznaczne z rozpoznaniem boreliozy. Zdarza się bowiem, że zakażenie Borrelią (lub inną podobną bakterią) nie rozwija się w chorobę.

Dalsza diagnostyka boreliozy: jakie są procedury?

Standardowa diagnostyka boreliozy jest dwuetapowa. Na obu tych etapach można ją przeprowadzić dla dwóch klas przeciwciał: IgG  i IgM.

Etap pierwszy to testy przesiewowe w kierunku boreliozy: test ELISA lub CLIA (borelioza – p/c IgM i borelioza – p/c IgG). Kolejny etap – potwierdzający – wykorzystuje metodę Western Blot (badania: borelioza p/c IgM met. Western Blot i borelioza p/c IgG met. Western Blot). Pełna zalecana diagnostyka obejmuje wszystkie cztery badania.

Schemat diagnostyki boreliozy: wstępna diagnostyka, testy potwierdzenia, trudności diagnostyczne, monitorowanie leczenia

Poglądowy schemat diagnostyki boreliozy (źródło – www.alablaboratoria.pl)

CZYTAJ TEŻ: UOKiK: 1/3 dziecięcych mebli i artykułów nie spełnia norm bezpieczeństwa. TE cechy powinny cię zaalarmować [INFOGRAFIKA]

Diagnostyka boreliozy: test przesiewowy ELISA/CLIA 

Ten test zaliczany jest do tak zwanej diagnostyki wstępnej, przesiewowej. Oznacza to, że jego pozytywny wynik wymaga jeszcze potwierdzenia kolejnym badaniem – zwykle opisaną niżej metodą Western Blot.

Test przesiewowy ELISA/CLIA w kierunku boreliozy przeprowadza się z krwi, najwcześniej 4-6 tygodni po ukąszeniu. W przypadku negatywnego wyniku czasem zaleca się powtórzenie badania po kilku tygodniach, kiedy liczba przeciwciał we krwi wzrośnie.

Warto mieć świadomość, że jest to test nadczuły – jego celem jest wykrycie wszystkich przypadków boreliozy. To sprawia, że pojawiają się też wyniki fałszywie dodatnie – np. u osób, które nie mają boreliozy, ale cierpią na inne schorzenia.

Zaletą testu jest jego stosunkowo niewysoka cena. Koszt dla obu przeciwciał to ok. 100 zł (50 zł za każde z nich.

Diagnostyka boreliozy: test Western Blot 

Wyniki: pozytywny i wątpliwy wymagają potwierdzenia bardziej precyzyjnym testem w kierunku boreliozy: Western Blot. Wykorzystuje on inną metodykę badania niż test przesiewowy, ale również szuka charakterystycznych przeciwciał w dwóch klasach IgG i IgM.

Niestety, jest też znacznie droższy od testu ELISA/CLIA. Badanie Western Blot dla każdej klasy przeciwciał kosztuje ok. 150 zł (czyli w przypadku obu przeciwciał – ok. 300 zł).

Diagnostyka boreliozy: ELISA/CLIA i Western Blot. Teraz taniej o 25%!

Jeśli w te wakacje ugryzł cię kleszcz, nie zwlekaj z diagnostyką w kierunku boreliozy. Wykorzystaj atrakcyjny KOD RABATOWY od ALAB Laboratoria i Pan Tabletka, a cena pakietu diagnostycznego obniży się łącznie o 25%. Jak to zrobić?

KOD RABATOWY jest ważny do końca lipca 2018 roku (dodatkowe warunki promocji znajdują się w regulaminie sklepu ALAB).


Artykuł powstał na podstawie informacji z bloga Pan Tabletka (we współpracy z ALAB). Więcej informacji: tutaj.


 

POLECAMY TEŻ: Diagnostyka nieprawidłowości w pracy tarczycy. Dlaczego warto się badać?

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Hummus zdetronizuje schabowego? Polacy odchodzą od tradycyjnych smaków

Produkty wegetariańskie: słupki warzyw w kubeczkach
Fot.: Alexandra Andersson /Unsplash.com

Ponad połowa społeczeństwa deklaruje zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego na rzecz żywności roślinnej. W Europie już co dziesiąty wprowadzany na rynek produkt jest wegetariański. Choć Polacy to mięsożercy, stopniowo i u nas rośnie zapotrzebowanie na roślinne produkty i dania – zarówno w sklepach, jak i w restauracjach.

Z danych GUS wynika, że statystyczny Polak zjada w ciągu roku ok. 70 kg mięsa. Choć większość osób nie wyobraża sobie obiadu bez kotleta schabowego, liczba wegetarian stale rośnie. Szacunki mówią, że już kilka procent Polaków całkowicie zrezygnowało z mięsa w diecie.

Już co 14 Polak stawia na dietę wyłącznie roślinną

Według badań firmy Mintel, wegetarian w Polsce jest obecnie 8 proc., a wegan – 7 proc. Dużo osób świadomie rezygnuje z codziennego spożywania mięsa i decyduje się na 1–2 zielone dni w tygodniu. To zaś wymusza zmiany w handlu i gastronomii.

– Jest całkiem sporo restauracji stricte wegetariańskich. Przodują Warszawa i inne duże miasta w Polsce, jak Kraków, Poznań czy Rzeszów. Jeśli chodzi o producentów żywności, to już od parunastu lat mamy kilka firm w Polsce, które skupiają się w swojej ofercie na produktach roślinnych – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Otrębski, przedstawiciel kampanii RoślinnieJemy.

CZYTAJ TEŻ: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Bezmięsne przysmaki w sklepie i restauracji

Przybywa też restauracji, w których roślinożercy mogą znaleźć coś dla siebie. Amerykański portal HappyCow podaje, że tylko w Warszawie działa 158 wegańskich i wegetariańskich restauracji. Dużo jest ich też w Krakowie (98), Wrocławiu (76), Poznaniu (53), Gdańsku (47) czy Katowicach (38).

– Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że coraz więcej firm, dla których produkty wegetariańskie nie są w głównym obszarze zainteresowań, kieruje na nie swoją uwagę. Świetnym przykładem jest Sokołów, jedna z większych firm z branży mięsnej, która wprowadziła opcję roślinną, czyli całą linię produktów skierowanych do osób, które chcą jeść bardziej roślinnie – mówi Maciej Otrębski.

Produkty wegetariańskie na fali wznoszącej

Z danych portalu RoślinnieJemy wynika, że już nawet połowa Polaków deklaruje zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego na rzecz produktów roślinnych. Tym samym rośnie zapotrzebowanie na produkty wegetariańskie. Firma Mintel w raporcie „Innowacyjność vs. zdrowie. Szanse dla marek spożywczych” wskazuje, że w Europie co dziesiąty produkt wprowadzany na rynek jest oznaczany jako wegetariański. W Niemczech jest ich nawet 14 proc.

– U nas jeszcze jest daleko do tak dobrej statystyki, natomiast dostrzegamy pewne ruchy w tym kierunku. Nowi producenci chcą wprowadzać produkty stricte roślinne. Pojawiają się też osoby, które chcą zza granicy importować produkty skierowane do wegan i wegetarian. Warto zaznaczyć, że mówimy tutaj nie tylko o wąskim segmencie konsumentów, do których kierowane są te produkty, lecz także o osobach, które chcą ograniczać spożycie mięsa – zaznacza przedstawiciel kampanii RoślinnieJemy.

Produkty wegetariańskie można kupić nie tylko w sklepach ekologicznych. Także supermarkety i dyskonty wprowadzają je do swojej oferty, a ich sprzedaż systematycznie rośnie. Tym bardziej że coraz rzadziej trafiają na półki zdrowej żywności. Badania London School of Economics pokazują, że produkty oznaczone symbolem vegan przeniesione z działu z produktami dla wegetarian do głównego działu z żywnością zwiększyły swą sprzedaż ponaddwukrotnie.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Masz wpływ na odporność swojego dziecka. Sprawdź, na co zwrócić uwagę! [INFOGRAFIKA]

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.