Przejdź do treści

Niedobory choliny zwiększają ryzyko wystąpienia zespołu Downa

Niemowlę i rodzic
Fot.: Pixabay.com

Właściwy poziom choliny (witaminy B4) w okresie ciąży odpowiada za prawidłowy rozwój płodu i zapobiega powstawaniu wad rozwojowych, takich jak zespół Downa czy zespół Edwardsa. Tymczasem u większości ciężarnych w Europie odnotowuje się niedobory tej substancji – wynika z badań przedstawionych przez Newseria.pl.

Jak powszechnie wiadomo, zbyt mała ilość kluczowych substancji odżywczych (takich, jak kwas foliowy i cholina) w organizmie przyszłej mamy może doprowadzić do licznych zaburzeń u rozwijającego się dziecka. Do tej pory nie zdawano sobie jednak sprawy z tego, jak daleko sięga to powiązanie.

– Niedobory choliny mogą się przekładać na zaburzenia rozwoju ciąży. Mogą zwiększać ryzyko przedwczesnego porodu, nieprawidłowego rozwoju dziecka (…), a także mieć związek z występowaniem ryzyka aberracji chromosomowych. To funkcja zaburzeń rozdziału chromosomów, która może być jedną z przyczyn tej bardzo poważnej patologii – wyjaśniał w rozmowie z Newseria Biznes prof. Romuald Dębski, położnik i ginekolog.

Problem wydaje się poważny ze względu na skalę niedoboru choliny. Zgodnie z badaniami przedstawionymi przez Newseria.pl, średnie dzienne spożycie choliny wśród europejskich kobiet w ciąży wynosi jedynie 336 mg. Tymczasem rekomendowana przez Institute of Medicine dawka tej substancji to 450 mg dla kobiet w ciąży i 550 mg dla matek karmiących.

Cholina w czasie ciąży – profilaktyka na wagę zdrowia

Chociaż niewielkie ilości choliny znajdują się w wielu produktach żywnościowych (m.in. w szpinaku i orzechach), uzupełnienie poziomu tej substancji za pomocą samej diety jest wręcz niemożliwe. Aby uchronić się przed skutkami niedoborów, eksperci zalecają regularną suplementację choliny.

– Gdybyśmy upowszechnili wiedzę, że za pomocą suplementacji choliny można ośmiokrotnie zmniejszyć ryzyko występowania zespołu Downa, byłaby to jedna z najważniejszych rzeczy w profilaktyce perinatologicznej – dodał prof. Dębski.

Choć cholina odgrywa szczególną rolę w rozwoju płodowym dziecka, o jej poziom powinniśmy dbać także w dorosłym życiu. Substancja ta wspomaga pracę wątroby i mięśni, a także umożliwia funkcjonalność neuronów, które odpowiadają za pamięć. Cholina wykazuje również korzystne działanie w terapii chorób Parkinsona i Alzheimera.

Źródło: biznes.newseria.pl

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przedszkole czy niania? Zobacz, która opcja jest korzystniejsza dla rozwoju dziecka

rozwój dziecka w przedszkolu
fot. Pixabay

Posłać dziecko do przedszkola czy wynająć nianię? To pytanie z pewnością zadaje sobie wielu rodziców, którzy pragną zapewnić swojemu maluchowi jak najlepszą opiekę. Naukowcy zbadali, która forma opieki jest najkorzystniejsza dla rozwoju dziecka. 

Badanie francuskich naukowców z Instytutu Epidemiologii i Zdrowia Publicznego im. Pierre’a Louisa w Paryżu dotyczyło 1428 dzieci w wieku od trzech lat. Eksperci porównali zachowanie trzylatków uczęszczających do żłobka i przedszkola z zachowaniem ich rówieśników, którymi zajmowały się opiekunki lub ktoś z rodziny.

Poprzednie analizy sugerowały już, że wczesna edukacja dziecka może rozszerzyć jego umiejętności językowe, jak również poprawić wyniki z nauce. Najnowsze badanie Francuzów miało na celu sprawdzenie potencjalnego wpływu formalnej formy opieki nad dzieckiem na zachowanie maluchów.

Zobacz także: Pierwszy dzień w przedszkolu – jak się do niego przygotować? Radzi ekspertka

Opiekunka czy przedszkole?

Rodzice dzieci zostali poproszeni o udzielenie odpowiedzi na serię pytań dotyczącą problemów emocjonalnych i behawioralnych u swoich dzieci, kolejno w wieku trzech, pięciu i pół oraz ośmiu lat. Problemy te dotyczyły m.in. trudności w nawiązywaniu przyjaźni, nadpobudliwości, słabej koncentracji i umiejętności społecznych. Rodzice zostali również zapytani o formę opieki, jaką dzieci miały zapewnione w czwartym, ósmym, dwunastym miesiącu życia oraz gdy skończyły dwa i trzy lata.

Okazało się, że w 44 proc. przypadkach dziećmi zajmowała się opiekunka, 26 proc. dzieci uczęszczało do placówek opieki dziennej, a 30 proc. maluchów było pod opieką rodziny bądź przyjaciół rodziców.

Jedno na sześć badanych dzieci miało problemy z zachowaniem, do których zaliczano nadpobudliwość i słabą koncentrację. Podobna liczba najmłodszych borykała się z problemami emocjonalnymi. Prawie 7 proc. miało trudności z nawiązywaniem przyjaźni, a 13 proc. miało słabe umiejętności społeczne.

Zobacz także: Kryminały dla przedszkolaków. Dreszczyk emocji, który rozpali wyobraźnię trzylatka

Rozwój dziecka w przedszkolu

Analiza wykazała, że dzieci pozostające pod opieką niani były najbardziej podatne na problemy behawioralne. Z kolei maluchy uczęszczające do żłobków i przedszkoli rzadziej doświadczały trudności emocjonalnych i problemów z zachowaniem.

Zgodnie z badaniami przedszkolaki w przyszłości zachowują się lepiej i mają mniej problemów emocjonalnych niż ich rówieśnicy, którymi zajmowały się opiekunki. Takie dzieci łatwiej nawiązują też przyjaźnie i mają lepsze umiejętności społeczne – pokazują badania.

Naukowcy są zdania, że zabawa, nauka przestrzegania zasad od najmłodszych lat i pochwały stymulują rozwój dzieci.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej. Dostał nauczkę, którą zapamięta na długo!

Nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej
fot. Fotolia

Pasażer, który nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej, dostał nauczkę i lekcję na przyszłość. Z pewnością nie spodziewał się tak zdecydowanej reakcji kobiety.

Australijska scenarzystka Brydie Lee-Kenned będąc w ósmym miesiącu ciąży, próbowała przedostać się na drugi koniec miasta autobusem. Niestety wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Wszystkie z wyjątkiem jednego, na którym pewien pasażer położył swój bagaż. Brydie dawała mężczyźnie do rozumienia, że chciałaby usiąść na tym miejscu, jednak podróżujący pozostawał głuchy na prośby ciężarnej.

Zobacz także: Szef mówi im, kiedy mogą zajść w ciążę. Ciążowe grafiki są tam na porządku dziennym

Pasażer nie chciał ustąpić miejsca ciężarnej. Jej reakcja zaskoczyła wszystkich

Brydie postanowiła, że usiądzie mimo wszystko i nie namyślając się długo… usiadła na dłoni i bagażu niekulturalnego mężczyzny! Scenarzystka podzieliła się swoją historią za pośrednictwem Twittera:

No cóż, w końcu doszło do tego, że będąc w ósmym miesiącu ciąży, usiadłam na rękę i torbę mężczyzny, który nie chciał przesunąć bagażu, by zrobić mi miejsce. Podróżujemy teraz w ciszy. Zastanawiam się, jak to jest żyć w miejscu, w którym w komunikacji miejskiej nie obowiązują zasady rodem z „Igrzysk Śmierci” – napisała.

Wpis Brydie stał się hitem internetu i zdobył ponad 19 tys. polubień, udostępnień i komentarzy, a postawę ciężarnej poparło wiele osób. Część kobiet podzieliła się podobnymi historiami ze swojego życia.

Zobacz także: Rzucają prace w korporacjach, by urodzić trzecie dziecko

„Zwymiotowałam na niego”

„Kiedy byłam w czwartym miesiącu ciąży, spytałam mężczyznę, czy mógłby mi odstąpić swoje miejsce w pociągu. Miałam spore mdłości. Odpowiedział: „chciałyście równouprawnienia, to teraz stój”. Zwymiotowałam na niego. I na jego gazetę. I na jego torbę od laptopa. Widok jego zszokowanej twarzy był niezwykle satysfakcjonujący” – napisała jedna z internautek.

„Kiedy byłam w ósmym miesiącu ciąży, powiedziałam jednemu mężczyźnie w autobusie, że zaraz urodzę na jego nogach, jeżeli nie ustąpi mi miejsca. Wstał” – opowiedziała inna mama.

Historia australijskiej scenarzystki nie jest odosobnionym przypadkiem. Niedawno media obiegła wieść o ciężarnej z Krakowa, której nikt nie chciał ustąpić miejsca w tramwaju. Sytuacja zmieniła się dopiero po interwencji motorniczej, która zwróciła uwagę podróżującym. „Wrażliwość pasażerów na kobiety w ciąży i ustępowanie im miejsca należy do rzadkości – napisała w liście do MOK mieszkanka Krakowa.

Źródło: news.com.au, tvp.info, Onet Kobieta

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Niecodzienna lekcja w polskich szkołach. Uczniowie nauczą się empatii

Trzech chłopcy uśmiechają się do obiektywu /Ilustracja do tekstu: Lekcja Godności w polskiej szkole. Niezwykła nauka empatii

Każdego roku w trzecią środę października uczniowie na całym świecie mają szansę spotkać się z wolontariuszami, którzy z zaangażowaniem uczą ich, jak kierować się w życiu najważniejszymi wartościami. To przedstawiciele Fundacji Global Dignity – międzynarodowej inicjatywy, która w ramach obchodów Światowego Dnia Godności propaguje ideę poszanowania godności jako fundamentalnego prawa człowieka.

Pomysł założenia Fundacji Global Dignity narodził się w 2006 roku. Jej twórcami są trzej przyjaciele: następca tronu Norwegii JKW książę Haakon, profesor Pekka Himanen z Finlandii oraz John Hope Bryant, Amerykanin, założyciel stowarzyszenia Operation Hope. Ustanawiając Światowy Dzień Godności, chcieli pokazać, jak ważne jest poczucie własnej wartości w życiu młodego człowieka. Działacze podkreślają też, że godność to wartość uniwersalna – bez względu na szerokość geograficzną.

CZYTAJ TEŻ: Protest opiekunów osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy w nim my, współobywatele?

Empatia: wartość, którą musimy pielęgnować

Pierwszym działaniem Fundacji Global Dignity w Polsce była lekcja godności przeprowadzona w 2009 roku w łódzkim gimnazjum. Zapoczątkowała ona cykl corocznych spotkań z dziećmi i młodzieżą, podczas których przedstawiciele Fundacji oraz nauczyciele rozmawiają z uczniami o tym, w jaki sposób traktujemy samych siebie i jak traktują nas inni. W tym roku lekcję godności zorganizowano w jednej z warszawskich szkół podstawowych, przy ul. Niskiej.

– Ubiegłoroczny Dzień Godności poświęciliśmy różnorodności i równości. W tym roku chcemy rozmawiać z młodzieżą na temat empatii, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Na co dzień dociera do nas ogromna liczba negatywnych informacji. Powoduje to, że mimowolnie trochę uodparniamy się na krzywdę ludzką. A przecież empatię, tak jak godność, mamy w sobie od urodzenia. Dlatego tak ważne jest, żeby tę zdolność współodczuwania pielęgnować – podkreśla Jacek Olechowski, prezes Global Dignity Poland.

Jak dodaje, zależy mu, by uświadomić młodzieży, jaką wielką rolę empatia może odegrać w ich obecnym, ale także przyszłym życiu.

 – Młodzi ludzie, do których przychodzimy, będą tworzyć i utrzymywać relacje z innymi ludźmi, a za kilka lat wpływać na losy swoich lokalnych społeczności; może nawet i świata. […] Chcemy pokazać im, że współodczuwanie to jeden z filarów dobroci. Dzielony z innymi, wróci do nas ze zdwojoną mocą.

Lekcja godności w twojej szkole

W ramach akcji przygotowane zostały materiały edukacyjne i warsztatowe, które każda szkoła może wykorzystać, organizując Dzień Godności we własnym zakresie. Z materiałów wybrzmiewa przekaz, że nauka empatii zaczyna się od małych, pozornie drobnych rzeczy, ale nabyte umiejętności wywierają niebagatelny wpływ na całe nasze życie. Empatia jest bowiem nauką słuchania siebie i drugiego człowieka, a także próbą przyjęcia jego perspektywy, zrozumienia jego sytuacji, emocji czy potrzeb.

Działania prowadzone przez Fundację Global Dignity Poland potrwają do czerwca 2019 roku. Obchody Światowego Dnia Godności w Polsce w roku szkolnym 2018/2019 zostały objęte patronatami Rzecznika Praw Dziecka oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.

Więcej informacji o Dniu Godności na stronie: http://globaldignity.pl. Chęć udziału w projekcie należy zgłaszać drogą mailową: info@globaldignity.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

Marsz Kobiet. Na transparencie napis: Przyszłość jest wciąż kobietą /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw
Fot.: Pixabay,com

40 tys. osób – tyle mieszkańców liczy średniej wielkości miasto w Polsce. Właśnie tyle kobiet umiera co roku na świecie w wyniku pozaustawowych, niebezpiecznych aborcji. Kilkaset razy więcej podejmuje ryzyko, narażając się na poważne powikłania. Takich sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby we wszystkich państwach obowiązywało prawo do przerwania ciąży. Braki w tym zakresie ma wciąż kilka europejskich krajów, m.in. Andora, Malta i Watykan. Jednym z nich jest też Polska.

Zgodnie z badaniem CBOS przeprowadzonym w 2013 r., na przerwanie ciąży zdecydowało się 25-33% Polek. Większość z nich nie mogła liczyć w tej kwestii na wsparcie państwa. Obowiązująca w Polsce ustawa z 1993 r., nazywana kompromisem aborcyjnym, nie dopuszcza przerywania ciąży. Wyjątkiem są trzy ściśle określone przypadki:

  • zagrożenie życia i zdrowia kobiety,
  • ciężkie uszkodzenie płodu,
  • ciąża jest wynikiem gwałtu lub innego czynu zabronionego, a nie upłynął jeszcze jej 12. tydzień.

Zaistnienie ostatniej z tych przesłanek stwierdza prokurator, pierwszych dwóch zaś – lekarz (przeważnie inny niż wykonujący zabieg). W przypadku kwalifikacji na zabieg przerwania ciąży, pacjentka otrzymuje tabletki dopochwowe, które wywołują skurcze i krwawienie.

Jednak nawet kobiety, których sytuacja mieści się w wąskich ustawowych ramach, doświadczają istotnych problemów z wyegzekwowaniem należnego im świadczenia. Z powodu braku precyzji w przepisach i procedurach regulujących aborcję w Polsce, szpitale samodzielnie decydują, czy dany przypadek kwalifikuje się do legalnego zabiegu.

Jak wynika z raportu „Dzień dobry, chcę przerwać ciążę”, w aż 22 na 133 objęte monitoringiem szpitale w Polsce z różnych względów nie wykonywano aborcji.

Prawo do aborcji w Europie. Jak wypadamy na tle innych krajów?

Tymczasem w większości krajów europejskich regulacje dotyczące aborcji są znacznie bardziej liberalne. Zakładają przeważnie, że do 12. tygodnia ciąży kobieta ma prawo samodzielnie zdecydować o kontynuacji lub przerwaniu ciąży.

Z czego wynikają te różnice w prawodawstwie? Polscy politycy od wielu lat powtarzają, że ustawa aborcyjna z 1993 r. jest starannie wypracowanym kompromisem, który ma pogodzić dwie równie liczne, lecz odmienne światopoglądowo grupy obywateli: liberałów i konserwatystów. Ale czy po 25 latach Polacy podzielają ten entuzjazm do obowiązujących przepisów? Okazuje się, że nie.

Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw?

Podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”, zorganizowanego przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przedstawiono wyniki najnowszego sondażu Fundacji Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych. Dotyczył on stosunku Polaków do drastycznych bannerów, które pojawiają się w pobliżu szpitali, przedszkoli i szkół, oraz prawa do aborcji – dostępnej na żądanie.

Z badań, które we wrześniu br. przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 osób, wynika, że 92% respondentów sprzeciwia się ingerencji państwa w prywatne decyzje planów reprodukcyjnych, a 83% negatywnie ocenia obecność krwawych antyaborcyjnych plakatów w przestrzeni publicznej. Niewiele mniej badanych (70%) uważa, że takie działania przeciwników możliwości przerywania ciąży powinny zostać zakazane.

Niemal dokładnie tyle samo osób (69%) opowiada się za dostępnością aborcji do 12. tygodnia ciąży. Aż 54% wyraża ten pogląd w sposób zdecydowany. Przeciwko takim rozwiązaniom jest 23% badanych; 11% z nich to zadeklarowani przeciwnicy dostępnej aborcji.

Najwyższe poparcie dla prawa do dostępnej aborcji odnotowano wśród osób o dochodach do 2 tys. zł oraz z przedziału 4-5 tys. zł, w wieku 40-60 lat. Odsetek kobiet i mężczyzn, którzy udzielili takiej odpowiedzi, był zbliżony: wynosił odpowiednio 71% i 66%. Nieco więcej zwolenników i zwolenniczek prawa do aborcji było wśród osób z wykształceniem podstawowym (74%) niż ze średnim (64%)  i wyższym (70%). Co istotne, rzadziej prawo do aborcji popierają osoby zarabiające  powyżej 5 tys. zł., a najrzadziej ci, których pensja mieści się w przedziale 3-3,99 tys. zł.

CZYTAJ TEŻ: Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niezwykły gest muzyków podczas koncertu w Krakowie

Prawo do aborcji prawem człowieka. Historyczna przewaga poglądów pro-choice

Wyniki sondażu wskazują na zdecydowaną przewagę poglądów pro-choice nad tymi, które reprezentują środowiska przeciwników wyboru. Mimo to w mediach więcej uwagi poświęca się działaniom i relacjom mniej licznej strony. Lekcję w tym temacie mają do odrobienia także media liberalne, które poruszając temat aborcji, nie zawsze posługują się właściwym językiem.

„Sposób przedstawiania w mediach zabiegu przerywania ciąży ma ogromny wpływ na jego społeczne postrzeganie. Odpowiedzialność mediów wymaga świadomego doboru słów oraz uważności na ideologiczne zawłaszczanie pojęć […] przez przeciwników wyboru” – czytamy we wstępie najnowszej broszury wydanej przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Publikacja prezentuje najważniejsze fakty o aborcji. Wyjaśnia też, które terminy używane w debacie publicznej o przerywaniu ciąży są zgodne z terminologią medyczną i prawną oraz na czym polegają językowe manipulacje przeciwników wyboru.

ZOBACZ TAKŻE: „Czy viagra powinna być na receptę?”. Ekspertki pokazują, jak wygląda debata publiczna w Polsce

Dostęp do aborcji a polityka. Prawo, nie kompromis

Warto zauważyć, że za obraz Polski jako kraju, który nie potrzebuje zmian w dotychczasowym prawie dotyczącym aborcji, odpowiadają przede wszystkim politycy. I to nie tylko zwolennicy obowiązującego „kompromisu aborcyjnego” lub jego zaostrzenia. Także ci, którzy konsekwentnie nie zabierają głosu w sprawie dostępu do aborcji, uznając prawa kobiet za drugorzędne.

– Jesteście współwinni nieszczęściom, które zdarzają się codziennie – podkreśliła Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”.

Zapowiedziała też, że w czasie najbliższej kampanii wyborczej przyjrzy się – wraz z innymi działaczkami – postawie polityków i wymusi na nich jasną deklarację w tej sprawie.


28 września obchodzimy Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. To święto, w którym solidaryzujemy się ze wszystkimi osobami na świecie, które decydują się na przerwanie ciąży – także w niesprzyjających warunkach społecznych, medycznych i prawnych. 30 września br. ulicami Warszawy po raz pierwszy przejdzie też marsz pro-choice. Więcej na ten temat na stronie wydarzenia.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność męskim okiem. „Czy nasze wybory były do końca świadome? Nie wiem”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.