Przejdź do treści

Niedobory choliny zwiększają ryzyko wystąpienia zespołu Downa

Niemowlę i rodzic
Fot.: Pixabay.com

Właściwy poziom choliny (witaminy B4) w okresie ciąży odpowiada za prawidłowy rozwój płodu i zapobiega powstawaniu wad rozwojowych, takich jak zespół Downa czy zespół Edwardsa. Tymczasem u większości ciężarnych w Europie odnotowuje się niedobory tej substancji – wynika z badań przedstawionych przez Newseria.pl.

Jak powszechnie wiadomo, zbyt mała ilość kluczowych substancji odżywczych (takich, jak kwas foliowy i cholina) w organizmie przyszłej mamy może doprowadzić do licznych zaburzeń u rozwijającego się dziecka. Do tej pory nie zdawano sobie jednak sprawy z tego, jak daleko sięga to powiązanie.

– Niedobory choliny mogą się przekładać na zaburzenia rozwoju ciąży. Mogą zwiększać ryzyko przedwczesnego porodu, nieprawidłowego rozwoju dziecka (…), a także mieć związek z występowaniem ryzyka aberracji chromosomowych. To funkcja zaburzeń rozdziału chromosomów, która może być jedną z przyczyn tej bardzo poważnej patologii – wyjaśniał w rozmowie z Newseria Biznes prof. Romuald Dębski, położnik i ginekolog.

Problem wydaje się poważny ze względu na skalę niedoboru choliny. Zgodnie z badaniami przedstawionymi przez Newseria.pl, średnie dzienne spożycie choliny wśród europejskich kobiet w ciąży wynosi jedynie 336 mg. Tymczasem rekomendowana przez Institute of Medicine dawka tej substancji to 450 mg dla kobiet w ciąży i 550 mg dla matek karmiących.

Cholina w czasie ciąży – profilaktyka na wagę zdrowia

Chociaż niewielkie ilości choliny znajdują się w wielu produktach żywnościowych (m.in. w szpinaku i orzechach), uzupełnienie poziomu tej substancji za pomocą samej diety jest wręcz niemożliwe. Aby uchronić się przed skutkami niedoborów, eksperci zalecają regularną suplementację choliny.

– Gdybyśmy upowszechnili wiedzę, że za pomocą suplementacji choliny można ośmiokrotnie zmniejszyć ryzyko występowania zespołu Downa, byłaby to jedna z najważniejszych rzeczy w profilaktyce perinatologicznej – dodał prof. Dębski.

Choć cholina odgrywa szczególną rolę w rozwoju płodowym dziecka, o jej poziom powinniśmy dbać także w dorosłym życiu. Substancja ta wspomaga pracę wątroby i mięśni, a także umożliwia funkcjonalność neuronów, które odpowiadają za pamięć. Cholina wykazuje również korzystne działanie w terapii chorób Parkinsona i Alzheimera.

Źródło: biznes.newseria.pl

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Oparzenie – co o nim wiedzieć i jak pomóc ratować innych?

oparzenie

Oparzenia i pojawiające się po ich blizny to problem dotyczący wielu osób. Osób, które nieraz zmagać się muszą z ogromnym bólem, ograniczeniami w poruszaniu się, rozwoju (jeśli do wypadku dojdzie we wczesnych latach życia), nieraz problemami finansowymi, ponieważ rehabilitacje i potrzebne operacje zabierają wiele środków, a także trudnościami na tle psychicznym. Warto wiedzieć więc o oparzeniach jak najwięcej!

Do oparzenia dojść może na wiele sposobów. Zwykle jego przyczyną jest wysoka temperatura, uraz termiczny, wpływ substancji chemicznych, silnego tarcia czy prądu. Co ważne, są to szczególnie częste urazy wśród dzieci – dane wskazują, że najczęściej ulegają im dzieci poniżej 5. roku życia.

Zobacz też: Odwodnienie u dzieci – jak działają rotawirusy [INFOGRAFIKA]

Oparzenia – objawy, rozpoznanie, skutki

W kontekście sposobu postępowania oraz ewentualnego dalszego leczenia, szczególnie ważny jest stopień poparzenia – stosujemy do tego odpowiednią, czterostopniową skalę:

  • I Stopień– oparzenie powierzchowne (objawy to zaczerwienienie oraz intensywny ból)
  • II Stopień – oparzenie pośredniej grubości (poza intensywnym bólem pojawiają się pęcherze wypełnione płynem surowiczym)
  • III Stopień – oparzenie pełnej grubości (skóra staje się twarda i woskowata, nie obserwuje się jednak bólu, co jest wynikiem uszkodzenia nerwów)
  • IV Stopień – oparzeniu ulegają głębsze struktury (występuje zwęglenie lub martwica tkanek, np. ścięgien i mięśni)

W pierwszym przypadku gojenie trwa około tygodnia, a po ranie nie pozostają blizny. Nie jest wymagane przy tym specjalistyczne wsparcie medyczne. W przypadku oparzenia II stopnia jest to już okres 2-3 tygodni, a jeżeli przebiega w prawidłowy sposób, również nie powinno skutkować trwałymi zmianami w wyglądzie skóry (jeśli oparzenie II stopnia przekracza 10 proc. powierzchni ciała, konieczna może być terapia w warunkach szpitalnych).

Zupełnie inaczej przebiega jednak proces gojenia oparzeń głębokich – zajmuje kilka tygodni, pozostają po nim trwałe ślady, czego konsekwencją mogą być przykurcze wymagające specjalistycznego leczenia (operacji, rehabilitacji etc.).

Jak reagować na oparzenia?

Podstawą jest zaopatrywanie poszkodowanej osoby w bezpiecznym miejscu – tak, by człowiek niosący pomoc był bezpieczny. Oparzenie w pierwszej kolejności należy schłodzić oraz poddać zabezpieczeniu przy pomocy sterylnego opatrunku (chłodzenie zimną wodą powinno trwać minimum 15 minut).

Jeśli zaś osoba płonie, należy ją położyć, co już samo w sobie powinno osłabić siłę działania ognia. W gaszeniu pomaga też przetaczanie poszkodowanego po ziemi, gaszenie kocem lub oblewanie wodą.

Pomóż zawalczyć!

Niestety, jak to zostało wyżej wspomniane, oparzeniom ulegają najczęściej małe dzieci. Tak też było w przypadku Basi, która w wieku 3 lat poparzyła się wrzącą wodą. Oparzenie objęło 40 proc. powierzchni ciała, a około 30 proc. stanowiły poparzenia III stopnia. Dziś dziewczyna jest nastolatką i potrzebuje kolejnych operacji, bowiem blizny ograniczają jej ruch i dalszy rozwój. Do tej pory przeszła dwie, lecz to wciąż nie koniec. Rodzice dzielnie walczą o jej zdrowie, zawalczmy i my! >>KLIK<<

oparzenie

Zobacz też: Rehabilitacja neurologiczna u dzieci – kiedy nasze pociechy potrzebują fachowej pomocy?

Źródła:

mp.pl

– Burzec, A., Mess, E.,  Ornat, M., Pirogowicz, I., Oparzenia u dzieci – rodzaje, ocena ciężkości oraz zasady postępowania. Współczesne Pielęgniarstwo i Ochrona Zdrowia Vol. 6, Nr 3 | 2017 [dostęp: 02.01.2020] LINK

Redakcja

Portal o rodzinie.

Czytajmy dzieciom!

Czytanie dzieciom to obowiązek każdego rodzica. Ta zasada powinna być zapisana w prawach dziecka. Dzięki temu nie tylko rozwija się mózg i wyobraźnia małego człowieka. Udowodniono, że dzieci, którym rodzice czytają, lepiej mówią i maja mniej problemów z nauką. Oto 13 książek z 2019, które koniecznie przeczytajcie swoim pociechom w Nowym Roku.

 „Tato, ta ci się udała”– Zdenek Sverak Wyd. Dwie Siostry

Mamy, jak wiadomo mają ręce pełne roboty. Tak jak mama Petrzika i Petruszki. Pewnego razu prosi więc tatę, aby wyręczył ją w opowiadaniu bajek na dobranoc. Czy jednak tata będzie potrafił opowiadać tak wspaniałe historie jak mama?

„Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń” – Paul Giffin  Wyd. Nasza Księgarnia

Większość życia spędził w domach dziecka, jego jedynymi przyjaciółmi są książki science fiction. To Ben, który pewnego dnia przygarnia bezpańskiego psa i równocześnie w jego życiu pojawia się Halley, tęczowa dziewczynka. Życie już nie będzie takie samo. Razem piszą książce o akrobatce z lękiem wysokości. Nagradzana, wspaniała książka nie tylko o przyjaźni.

„Tippi i ja” – Sarah Crossan Wyd. Dwie Siostry

Poruszająca i wielokrotnie nagradzana opowieść o bliźniaczkach syjamskich. Całe życie muszą słuchać komentarzy na swój temat – często niewybrednych. Kiedy kończą się pieniądze na nauczanie domowe, siostry muszą pójść do szkoły publicznej, gdzie nie będzie łatwo. Połączone na zawsze, kochają się bezwarunkową miłością. A dzieci, dzięki takim historiom, uczą się szanować odmienność.

„Renomowany katalog Walker&Dawn” – Davide Morosinotto Wyd. Dwie Siostry

Niesamowita, przygodowa powieść, która pozwoli przemierzyć Stany Zjednoczone. Czwórka przyjaciół znajduje trzy dolary i w katalogu sprzedaży wysyłkowej zamawia rewolwer. Zamiast niego w przesyłce znajdują stary, zepsuty zegarek. Okazuje się jednak, że ten przedmiot może mieć niesamowitą wartość – przyjaciele ruszają na pełną niebezpieczeństw wyprawę.

„Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat” – G.L Marvel Wyd. Znak

Cher Ami to gołębica, która uratowała wielu ludzi, Balto – pies, który uratował życie wszystkim dzieciom w miasteczku. Jambo, goryl, uratował dziecko, a niedźwiedzia Wojtka wszyscy znamy. Jest tu także historia kota Schrodingera, który jest i jednocześnie go nie ma. Teraz już koniecznie musicie zajrzeć do tej książeczki, bo te historie są niewyobrażalne, a jednak się wydarzyły!

„Ogród do składania” – Joan Aiken Wyd. Dwie Siostry

Kto lubi poniedziałki??? Nikt. Ale szczególnie nie lubią ich Harriet i Mark. W ten dzień wszystko nie jest codziennością – rodzeństwo musi walczyć z czarownicami, duchami i goblinami. A wszystko to za sprawą życzenia, które kiedyś nieopatrznie wypowiedziała mama. Ta zachwycająca powieść należy do klasyki brytyjskiej literatury dziecięcej.

„Śmierć przy myciu zębów” – Mai Thi Nguyen- Kim

Fascynująca podróż po świecie chemii, w którym przewodnikiem jest popularyzatorka nauki z Harvardu. Dowiemy się dlaczego budzik to nie najlepszy pomysł na budzenie, jak bronić się przed trickami marketingowymi, dlaczego pot jest tak nieprzyjemnym zapachem i jak działają dezodoranty. Bardzo użyteczna wiedza!

„Milion miliardów świętych Mikołajów” – Hiroko Motai, Marika Maijala Wyd. Dwie Siostry

Święta co prawda za nami, ale tę książkę warto zachować do przyszłego roku i przeczytać ją wszystkim wątpiącym w istnienie i możliwości świętego Mikołaja. Świetnie zilustrowana, zabawna opowieść o tym, co ważne.

„Śnieżna siostra” – Maja Lunde Wyd. Literackie                                

Skandynawska opowieść wigilijna, którą warto przeczytać nie tylko w święta. Wigilia to ulubiony dzień w roku Juliana, który tego dnia obchodzi także urodziny. Jednak rodzice nei mogą pogodzić się ze śmiercią jego starszej siostry i wygląda na to, że święta będą odwołane. Czy uda mu się uratować święta?

„Atlas odkrywców dla niepoprawnie ciekawych świata” – Michał Gaszyński, Piotr Wilkowiecki Wyd. Insignis

Napakowany mnóstwem informacji, niezwykły atlas dla odkrywców małych i dużych. Informacje o kulturze, historii, ekonomii, przyrodzie, geografii, wydarzeniach sportowych.

„Niesamowite budowle” – Michał Gaszyński Wyd, Insignis

Krzywa wieża w Pizie, muzeum Guggenheima, Kreml, Piramidy w Gizie to tylko kilka budowli, które ukształtowały świat, w którym żyjemy. Dzięki tej niesamowitej przejażdżce po świecie, dzieci poznają najwspanialsze budowle, ich sekrety i dowiedzą się, na czym polega ich wyjątkowość.

„Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? (Prawie wszystkie sekrety ludzi i zwierząt) –Dorota Sumińska Wyd. Literackie                  

No właśnie, dlaczego niektóre grzyby są trujące, a właściwie dlaczego bez grzybów nie będzie drzew? Dlaczego skunks śmierdzi? Skąd wziął się pępek i dlaczego nie pamiętamy, co robiliśmy w brzuchu mamy? Dzieci znajdą tu odpowiedzi na ponad trzysta pytań, których udziela miłośniczka zwierząt, lekarz weterynarii i pisarka Dorota Sumińska. Wspaniała encyklopedia wiedzy!

Turonie, żandary, herody” – Anna Kaźmierak Wyd. Dwie Siostry

Cymprownicy, cymber, szczodrak, pucheroki, siuda baba – to tylko niektóre z wyrazów, które pojawiają się przy okazji polskich świąt. Warto poznać te nazwy – aby nie odeszły w zapomnienie. Przy takiej zabawie, jaką będą miały dzieci czytając tę książkę i wykonując polecenia, na pewno łatwiej pozostaną w pamięci.

„Skąd przyszedł pies?” – Dorota Sumińska Wyd. Literackie

„Pies przyszedł z lasu, a nim to się stało, człowiek nie wiedział jeszcze, że jest człowiekiem, a pies nie był psem”. Tak zaczyna się ta fascynująca opowieść o największym przyjacielu człowieka – o tym, jak stał się psem i jak wyglądało wspólne życie ludzi i psów. Dorota Sumińska zadaje pytanie – czy człowiek jest najlepszym przyjacielem człowieka? Niestety, nie zawsze…

Astrofizyka dla młodych zabieganych” – Neil De Grasse Tyson Wyd, Insignis

Świetny przewodnik po wszechświecie nie tylko dla wielbicieli fizyki. Chociaż będzie jej tu całkiem sporo. Młodzi czytelnicy znajdą tu odpowiedzi na najbardziej skomplikowane zagadnienia, podane w prosty sposób – czym są odległe galaktyki czy czarne dziury. Dzięki tej książce dzieci będą wiedziały o co chodzi z tym kosmosem.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Nowy rok, nowe cele! Czyli kilka słów o ich SMART wyznaczaniu

Słowo smart w języku angielskim oznacza sprytny – fot. 123rf

Pożegnaliśmy 2019 rok, witając nowy rok 2020. Wiele osób wraz z nowym rokiem podejmuje pewne kroki związane ze zmianami. Wyznaczamy sobie nowe cele, które zamierzamy zrealizować i wprowadzić w nasze życie. Zmiany mogą dotyczyć różnych sfer naszego życia np. osobistego lub zawodowego. Mogą dotyczyć modyfikacji prowadzonego dotychczas stylu życia, zmiany naszego wyglądu, zmiany nakierowanej na rozwój osobisty czy zmiany dotyczące naszej pracy. Wyznaczanie sobie nowych celów jest świetnym motorem napędzającym. Dzięki temu wzmacniamy własną motywację do działania oraz kierujemy swoją uwagę na własny rozwój osobisty. Jest to bardzo ważne, ponieważ przez wzrost rozwoju osobistego wzmacniamy własne poczucie refleksyjności oraz rozumienia. Wzrasta w nas również zdolność empatii w relacjach interpersonalnych.

Jednocześnie wyznaczanie sobie celów oraz osiąganie ich powoduje poczucie sensu życia i tożsamości, dzięki temu wiem kim jestem, dokąd dążę i czego chcę.

Niezależnie od tego jakie cele zostaną przez nas wyznaczone istotne jest, abyśmy zastanowili się czy w odpowiedni sposób je formułujemy oraz czy prawidłowo planujemy działanie do ich osiągnięcia?

Co tak naprawdę oznacza metoda SMART?

Słowo smart w języku angielskim oznacza sprytny i tym właśnie charakteryzuje się ta metoda, aby wyznaczać sobie sprytnie cele, które wyrażone w odpowiedni sposób będą realnie i w prosty sposób osiągalne.

Jednocześnie SMART to skrótowiec, w którym kryje się pięć cech jakie powinny mieć założone przez nas cele.

Zobacz też: Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Co kryje się w metodzie SMART?

 

  1. S – Specific, czyli Sprecyzowany: Cel musi być konkretnie określony, jednoznaczny bez możliwości innej interpretacji. Warto na samym początku zadać sobie trzy pytania, które ułatwią nam sprecyzowanie celu.
  • Co chcę osiągnąć?
  • Po co chcę to osiągnąć?
  • W jaki sposób chcę to osiągnąć?

 

  1. M – Measurable, czyli Mierzalny: Cel powinien być tak sformułowany, aby móc go określić liczbowo sprawdzające jego stopień lub możliwość postępów realizacji. Ważne jest również to po czym my sami poznamy, że nasz cel został osiągnięty.

 

  1. A – Attractive, czyli Atrakcyjny : Bardzo ważna jest atrakcyjność założonego celu, która będzie nas motywować do jego osiągnięcia. Tutaj możemy zastanowić się czy nasz cel jest łatwy czy trudny? Jak długo będzie trwała jego realizacja? Jak bardzo jest dla nas ważny? Im wyższy stopień atrakcyjności tym większa motywacja. Można zastanowić się nad sporządzeniem własnej tabeli zysków oraz strat, która pomoże nam zaznaczyć jakość atrakcyjności założonego celu.

 

  1. R – Realistic, czyli Realny: Należy pamiętać, ze cele powinno wyznaczać się indywidualnie w zależności od naszych możliwości. Realność osiągnięcia celów jest również bardzo ważna bo wpływa na naszą motywację. Aby przekonać się o tym czy dany cel jest realny do osiągnięcia należy zastanowić się ile czasu, ile naszej pracy oraz ile pieniędzy musimy włożyć w jego osiągnięcie. Zastanówmy się nad tym jakimi zasobami dysponujemy i ile faktycznie możemy osiągnąć.

 

  1. T – Time-based, czyli Określony w czasie: Każdy cel ma określony czas realizacji. Powinniśmy pamiętać, aby wyznaczony deadline był dla nas osiągalny. Konkretna data zakończenia pomoże nam w ustaleniu dokładnego planu działania lub harmonogramu pracy, który będziemy realizować aby osiągnąć założony cel.

 

Wyznaczanie oraz realizowanie założonych celów jest możliwe. Warto zwrócić uwagę i skoncentrować się na formułowaniu ich w odpowiedni sposób. Pamiętajmy, że wymagając od samych siebie wykonujemy najlepszą pracą samorozwojową. Osiąganie założonych celów wpływa na całościowe polepszenie naszego dobrostanu psychicznego.

Autorka: Aleksandra Nosarzewska

Zobacz też: Nowy rok, nowa ja

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Jak blisko to zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Parentyfikacja to odwrócenie ról - rodzic staje się zależnym dzieckiem – fot. 123rf

Matka zawsze najpierw kojarzy się z czułością, opieką i oddaniem dziecku. Takie skojarzenia ma każdy z nas, niezależnie od tego, czy matczynej opieki doświadczył, czy też nie. Swietłana Aleksijewicz w „Cynkowych chłopcach” pisze, że każdy z młodych żołnierzy na chwilę przed śmiercią lub w momencie największego cierpienia wzywał matkę.

Chcemy wierzyć, że matka będzie zawsze, że zawsze będzie zainteresowana i pomocna. A przecież nie zawsze tak jest.

Kultura dostarcza nam różnych przykładów matek, których zachowanie dalekie jest od opiekuńczego. Rafał, filmowy syn Krystyny Jandy z „Kochanków mojej matki” jest niedożywiony i zaniedbany, ale jego cierpienie jest znacznie bardziej dotkliwe. Oglądanie matki z kolejnymi mężczyznami jest stałą częścią jego dorastania. Joan Crawford sportretowana w  „Najdroższej mamusi” jest narcystyczna, być może nawet psychotyczna, a na pewno okrutna wobec swoich dzieci. Porzuca je emocjonalnie, wpada w furie, jej dzieci nigdy nie mogą poczuć się bezpiecznie przy matce, która nie ma żadnej kontroli nad swoimi emocjami.

Różne formy zaniedbania

Ale są też innego rodzaju nadużycia wobec dzieci, znacznie mniej drastyczne, a jednak skutkujące poważnymi konsekwencjami. Zaniedbanie, którego doświadcza wiele dzieci wiąże się z tym, że są niewidziane. Oznacza to, że ich potrzeby są nie dostrzegane zupełnie lub błędnie rozumiane. Bywa, że matki są nadmiernie krytyczne wobec dzieci lub mają oczekiwania nieadekwatne do ich możliwości. Czasami rodzice mają wyobrażenia, że dzieci są zbyt małe, by coś rozumieć lub też, że z pewnymi sytuacjami radzą sobie lepiej niż dorośli. Może się wydawać, że najważniejsze to zapewnić dziecku opiekę, fizyczną obecność dorosłego, które zadba o jego podstawowe potrzeby. Jednak poważnym zaniedbaniem wobec dziecka jest na przykład przenoszenie go z miejsca na miejsce, wspieranie się pomocą ze strony zmieniających się dorosłych, nieznanych dziecku.

Czasami rodzice wymagają od dzieci dowodów miłości, przywiązania lub też chcą zmusić dzieci do posłuszeństwa. Robią to często w bardzo manipulacyjny sposób. Czasami bardzo już dorośli ludzie opowiadają, jak mama „umierała” na ich oczach, kiedy byli niegrzeczni czy chcieli coś osiągnąć, jak chorowała, bo dziecko zachowywało się w sposób, którego nie mogła znieść.

Zobacz też: Matki i córki – trudne relacje

Matki i córki

Relacje matki i córki jest specyficzna. Córka patrząc na matkę uczy się różnych życiowych ról. Jeśli ta relacja jest wystarczająco dobra, to różnego rodzaje niepowodzenia, rozczarowania i zawody można zaakceptować. Ale jeśli nie, to nie tylko będzie to trudna relacja, ale również odnalezienie się w roli kobiety, matki, żony, czy przyjaciółki będzie dla córki trudne. Odrzucając matkę, może również odrzucić siebie w różnych rolach.

Tym, co chroni córki przed różnymi formami nadużyć ze strony matki są granice. Wiele kobiet zna uczucie, kiedy matka zwierza się jej z problemów z mężem, a jej ojcem. Wiele kobiet regularnie odbiera telefony od matek narzekających na swoich mężów, płaczących z bezsilności, przeklinających każdy dzień z nim spędzony. Słuchają jak ich matki cierpią, ale też są wciągane w intymną relację rodziców, do której nie chcą i nie powinny mieć takiego dostępu.

Jest to dość częsty sposób, w jaki granice pomiędzy matkami i córkami mogą zostać zachwiane. Co też tym trudniej zauważyć, że dzieci, nawet już bardzo dorosłe chcą pomagać swoim rodzicom, chcą by czuli oni się możliwie jak najlepiej, nawet jeśli odbywa się to ich, dzieci, kosztem.

Dziecko jako przedłużenie rodzica

Rodzice szczególnie narcystyczni traktują swoje dzieci jako przedłużenie siebie. Oczekują, że dzieci będą zachowywały się w określony sposób, miały określone osiągnięcia i przede wszystkim nieustannie odpowiadały na potrzeby rodzica. Narcystyczna matka może dawkować swoją miłość i zainteresowanie dzieckiem w zależności od tego, jakie ma ono osiągnięcia lub wycofywać się z relacji, jeśli na przykład dziecko zechce realizować swoje potrzeby. Może posunąć się do różnych, najbardziej skrajnych manipulacji, żeby uzyskać to, czego chce. Bycie blisko z takim rodzicem często skutkuje utratą poczucia własnej wartości, a nawet poczucia, kim się jest i czego się pragnie. Nawet kiedy narcystyczny rodzic wycofuje się z życia dziecko, ponieważ ono dorasta, jest ciągle obecny w kolejnych relacjach. Nadal szuka się pochwał, nadal jest się przekonanym, że na miłość trzeba zasłużyć, podobnie jak na bycie widzianym i słyszanym.

Zobacz też: Czy dobrze zrobiłam? Czyli o tym, że można żałować decyzji o macierzyństwie

Odwrócenie ról

Czasami rodzice szczerze kochają swoją dzieci. Zdają się robić wszystko, by o nie dbać, ale jednocześnie nie są zdolni podejmować pewnych decyzji, nie potrafią zadbać o siebie samych, czasem nawet na bardzo podstawowym poziomie. Są bardzo nieporadni i nieszczęśliwi, a jednocześnie nie potrafią pomóc sobie inaczej niż korzystając ze wsparcia ze strony dziecka. Przejmuje ono wówczas rolę pocieszyciela, opiekuna, doradcy. Zajmuje się na przykład chorym rodzicem lub też wysłuchuje smutków depresyjnej matki.

Na pozór w tego typu rodzinach relacje mogą wydawać się poprawne i bardzo bliskie. Dziecko może zdawać się być nadmiernie dojrzałe, ale jednocześnie otrzymuje z tego powodu liczne pochwały. Jest utrzymywane w tej pozycji. Sytuacja taka wiąże się z odwróceniem ról w rodzice – rodzic w jakimś sensie staje się zależnym dzieckiem, a rzeczywiste dziecko staje się dorosłe. Zjawisko to nazywa jest w psychologii parentyfikacją. Osoby, które parentyfikacji doświadczyły często przez całe życie zmagają się z rolą pocieszyciela i ratownika, gdziekolwiek pójdą i w jakiejkolwiek relacji z drugim człowiekiem się znajdą.

Pomiędzy rodzicami i dziećmi nie ma równości. Jakkolwiek byśmy tego pragnęli, niezależnie od tego, jak bardzo chciałoby się blisko ze ojcem czy matką, granice pomagają nam zyskać zdrową niezależność. Rodzice natomiast zawsze pozostaną rodzicami i zawsze w relacji z nimi będzie rodzaj zależności. Inaczej niż w przyjaźni. W relacji z przyjacielem obie strony mają podobne prawa, oczekiwania, wyobrażanie, możliwości.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami