Przejdź do treści

Nowy rok, nowe cele! Czyli kilka słów o ich SMART wyznaczaniu

Słowo smart w języku angielskim oznacza sprytny – fot. 123rf

Pożegnaliśmy 2019 rok, witając nowy rok 2020. Wiele osób wraz z nowym rokiem podejmuje pewne kroki związane ze zmianami. Wyznaczamy sobie nowe cele, które zamierzamy zrealizować i wprowadzić w nasze życie. Zmiany mogą dotyczyć różnych sfer naszego życia np. osobistego lub zawodowego. Mogą dotyczyć modyfikacji prowadzonego dotychczas stylu życia, zmiany naszego wyglądu, zmiany nakierowanej na rozwój osobisty czy zmiany dotyczące naszej pracy. Wyznaczanie sobie nowych celów jest świetnym motorem napędzającym. Dzięki temu wzmacniamy własną motywację do działania oraz kierujemy swoją uwagę na własny rozwój osobisty. Jest to bardzo ważne, ponieważ przez wzrost rozwoju osobistego wzmacniamy własne poczucie refleksyjności oraz rozumienia. Wzrasta w nas również zdolność empatii w relacjach interpersonalnych.

Jednocześnie wyznaczanie sobie celów oraz osiąganie ich powoduje poczucie sensu życia i tożsamości, dzięki temu wiem kim jestem, dokąd dążę i czego chcę.

Niezależnie od tego jakie cele zostaną przez nas wyznaczone istotne jest, abyśmy zastanowili się czy w odpowiedni sposób je formułujemy oraz czy prawidłowo planujemy działanie do ich osiągnięcia?

Co tak naprawdę oznacza metoda SMART?

Słowo smart w języku angielskim oznacza sprytny i tym właśnie charakteryzuje się ta metoda, aby wyznaczać sobie sprytnie cele, które wyrażone w odpowiedni sposób będą realnie i w prosty sposób osiągalne.

Jednocześnie SMART to skrótowiec, w którym kryje się pięć cech jakie powinny mieć założone przez nas cele.

Zobacz też: Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Co kryje się w metodzie SMART?

 

  1. S – Specific, czyli Sprecyzowany: Cel musi być konkretnie określony, jednoznaczny bez możliwości innej interpretacji. Warto na samym początku zadać sobie trzy pytania, które ułatwią nam sprecyzowanie celu.
  • Co chcę osiągnąć?
  • Po co chcę to osiągnąć?
  • W jaki sposób chcę to osiągnąć?

 

  1. M – Measurable, czyli Mierzalny: Cel powinien być tak sformułowany, aby móc go określić liczbowo sprawdzające jego stopień lub możliwość postępów realizacji. Ważne jest również to po czym my sami poznamy, że nasz cel został osiągnięty.

 

  1. A – Attractive, czyli Atrakcyjny : Bardzo ważna jest atrakcyjność założonego celu, która będzie nas motywować do jego osiągnięcia. Tutaj możemy zastanowić się czy nasz cel jest łatwy czy trudny? Jak długo będzie trwała jego realizacja? Jak bardzo jest dla nas ważny? Im wyższy stopień atrakcyjności tym większa motywacja. Można zastanowić się nad sporządzeniem własnej tabeli zysków oraz strat, która pomoże nam zaznaczyć jakość atrakcyjności założonego celu.

 

  1. R – Realistic, czyli Realny: Należy pamiętać, ze cele powinno wyznaczać się indywidualnie w zależności od naszych możliwości. Realność osiągnięcia celów jest również bardzo ważna bo wpływa na naszą motywację. Aby przekonać się o tym czy dany cel jest realny do osiągnięcia należy zastanowić się ile czasu, ile naszej pracy oraz ile pieniędzy musimy włożyć w jego osiągnięcie. Zastanówmy się nad tym jakimi zasobami dysponujemy i ile faktycznie możemy osiągnąć.

 

  1. T – Time-based, czyli Określony w czasie: Każdy cel ma określony czas realizacji. Powinniśmy pamiętać, aby wyznaczony deadline był dla nas osiągalny. Konkretna data zakończenia pomoże nam w ustaleniu dokładnego planu działania lub harmonogramu pracy, który będziemy realizować aby osiągnąć założony cel.

 

Wyznaczanie oraz realizowanie założonych celów jest możliwe. Warto zwrócić uwagę i skoncentrować się na formułowaniu ich w odpowiedni sposób. Pamiętajmy, że wymagając od samych siebie wykonujemy najlepszą pracą samorozwojową. Osiąganie założonych celów wpływa na całościowe polepszenie naszego dobrostanu psychicznego.

Autorka: Aleksandra Nosarzewska

Zobacz też: Nowy rok, nowa ja

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

jak wspierać odporność
Fot pexels

Naturalnie nasze myśli obecnie wędrują w stronę tego, jak możemy wesprzeć odporność.  Istnieje kilka składników diety, które mają rzeczywisty wpływ na to, jak nasz organizm radzi sobie z czynnikami chorobotwórczymi.

Czym jest odporność?

Odporność nie jest brakiem choroby. Jest raczej zdolnością organizmu do efektywnej odpowiedzi na czynnik wywołujący chorobę, w celu jej zapobiegnięcia. Warto więc organizm wspierać w procesach, które odpowiedzialne są owo zapobieganie.

Jak dieta wpływa na odporność?

Pierwszym i najważniejszym czynnikiem jest ogólny stan odżywienia organizmu, ponieważ odporność budowana jest długoterminowo. Szczególnie ważne jest tutaj żelazo. U kobiet bywa ono niedoborowe, ze względu na straty w trakcie cyklu miesięcznego wraz z krwią, a niekiedy dietę ubogą w ten składnik. W czasie regularnych badań – m.in. morfologii – warto sprawdzać poziom Fe.

Równie ważne są cynk (który znajdziemy w sporych ilościach np. w pestkach dyni, kakao, wątróbce czy płatkach owsianych) oraz selen. Składnik ten – w przeciwieństwie do żelaza -lepiej przyswajalny jest z produktów roślinnych. Znajdziemy go np. w kaszy gryczanej, kakao czy rybach.

Niestety, często zapominamy o tym, że centrum naszej odporności są jelita, które zamieszkuje mikrobiota jelitowa (zespół mikroorganizmów, przede wszystkim bakterii). Już w samych jelitach znajduje się wiele komórek układu odpornościowego. Co więcej, bakterie jelitowe fermentując niektóre rodzaje węglowodanów, dostarczanych im z żywnością, wytwarzają krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Kwasy te wchodzą w interakcję z komórkami układu immunologicznego,  co w dalszej konsekwencji odgrywa istotną rolę w  regulacji procesów zapalnych.

Jak wspierać mikrobiotę?

Przede wszystkim dostarczając jej prebiotyków. Ich źródłem są produkty roślinne, a w większych ilościach znajdziemy je np. w czosnku, cebuli, porze, brokułach, kapuście czy strączkach.

Co oprócz żywności?

Badania wykazują, że popularna witamina C, tak chętnie stosowana w przypadku przeziębień, wcale nie ma szczególnych właściwości w zapobieganiu chorobie, a jedynie może minimalnie skrócić czas trwania infekcji. Mimo wszystko warto o niej pamiętać, przy czym należy zauważyć, że to wcale nie cytryna – powszechnie uważana za doskonałe jej źródło – dostarczy nam jej najwięcej. Bogata w witaminę C jest np. czerwona papryka (w 100 g zawiera jej 16 razy więcej niż cytryna). Spore ilości tej witaminy znajdziemy również w natce pietruszki.

Co ciekawe, pozytywny wpływ na oporność ma też substancja nazywana rutyną, która przedłuża działanie podatnej na utlenianie witaminy C oraz ma właściwości przeciwzapalne. Rutynę znajdziemy np. w kaszy gryczanej, szparagach i oliwie, w szczególnie dużych ilościach w czarnych porzeczkach. Smacznego!

Zobacz też: Kwasy omega-3 – sposób na odporność! Co musisz o nich wiedzieć i gdzie możesz je znaleźć?

Źródła:

Czajkowska, B. Szponar; Krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA) jako produkty metabolizmu bakterii jelitowych oraz ich znaczenie dla organizmu gospodarza, Postępy Higieny i Medycyny Doświadczalnej (online), 2018; 72: 131-142

Elżbieta Poniewierka; Dietetyka oparta na dowodach; MedPharm; Wrocław 2016, wyd.1

Autorka: Zofia Suszka

Zofia Suszka
Jest dietetykiem, prowadzi poradnię dietetyczną online holistyczniezdrowi.pl. Współpracuje głównie z kobietami, a jej misją jest wspieranie kobiecego zdrowia. Specjalizuje się w dietoterapii PCOS, zaburzeń miesiączkowania, rozsądnego odchudzania i insulinooporności oraz prowadzi warsztaty dotyczące żywienia w ciąży i rozszerzania diety niemowląt.

W październiku 2019 roku wydała ebooka „PCOS od A do Z: wiedza, dieta, suplementacja”.

Holistycznie zdrowi

Redakcja

Portal o rodzinie.

Gluten, laktoza, masło czy margaryna? Dr Hanna Stolińska obala żywieniowe mity! [WYWIAD]

Czy wszystkie E w żywności są szkodliwe? Czy gluten powinien wylecieć z naszych talerzy? A może powinniśmy zrezygnować z ryb, skoro – jak mówią niektórzy – „są przecież pełne rtęci”? Dr Hanna Stolińska, w swojej najnowszej książce „Zakłamane jedzenie. Obalamy mity zdrowego odżywiania”, wyjaśnia setki takich wątpliwości. W rozmowie z nami opowiedziała o najczęstszych i dała wskazówki, od czego w ogóle powinniśmy zacząć – przyjrzyjmy się zatem swojej diecie!

Mówisz o mitach żywieniowych – które jako pierwsze przychodzą Ci na myśl?

Dr Hanna Stolińska: Tych mitów jest tak wiele, że na wszystkie nie wystarczyło mi nawet kart mojej książki! Biorąc jednak pod uwagę to, jak wygląda powszechne podejście do diety, wydaje mi się, że tymi, które jako pierwsze przychodzą mi na myśl, są te najczęściej spotykane. Numerem jeden nieustannie są gluten i laktoza.

Rozumiem, że ludzie wykluczają te składniki, chociaż tak naprawdę wcale nie muszą?

Tak, dokładnie. Gluten i laktoza umieszczane są na czarnej liście – ludzie uważają, że nie wolno ich jadać, ponieważ powodują stan zapalny, przeszkadzają w leczeniu niemalże wszystkich chorób, a według niektórych nawet je wywołują. Nieraz słyszę od pacjentów: „Kiedy odstawiam gluten, czuję się o wiele lepiej”. W porządku, zapewne tak jest, tylko zazwyczaj nie jest to spowodowane glutenem – a raczej jego brakiem – samym w sobie. O takich przypadkach mówimy wtedy, gdy faktycznie ktoś ma problem zdrowotny, wiążący się z nietolerancją owych białek. Zwykle jednak polepszenie samopoczucia wiąże się po prostu z tym, że pacjent przestaje jeść białe buły… W zamian za to zaczyna w końcu sięgać po pełnowartościowe produkty. Są to więc dwie zupełnie odmienne kwestie.

Praktyczne porady„Piję mało wody:
– Ustawienie przypomnień w telefonie
– Dodawanie cytryny, ogórka, pomarańczy i innych dodatków do wody
– Kupowanie różnych wód
– Nierozstawanie się z butelką wody 500 ml”
„Zakłamane jedzenie. Obalamy mity zdrowego odżywiania”, s. 291

No tak, rzeczywisty problem z glutenem – jak podajesz w swojej książce – ma tylko około 2 proc. populacji. Faktycznie chyba trochę więcej osób decyduje się go odstawić…

Zdecydowanie i dlatego uważam, że rozwiewanie tego typu mitów jest tak istotne. Mówię jednak o rozwiewaniu, a nie krytykowaniu osób, które w jakimś sensie w nie wierzą, ponieważ często są po prostu ofiarami bałaganu informacyjnego, jaki panuje w obszarze odżywiania. Oczywiście wynika on z wielu kwestii, ale tym samym podkreśla tylko, że warto nieco… wyluzować! Dietetyka jest bowiem nauką, która nieustannie się rozwija i zmienia – np. teraz mówi się, że dieta ketogenna jest pod względem zdrowotnym jedną z gorszych diet na świecie, lecz za rok czy dwa może okazać się, że jest jednak najzdrowsza. Pojawią się nowe badania, wielkie analizy i nasze postrzeganie ulegnie modyfikacjom. Czy faktycznie tak będzie? Nie wiem, ale trzeba być otwartym na tego typu zmiany, a  nie tylko wytykać dietetykom: „To w końcu masło, czy margaryna? To ile tych jajek? Pić mleko, czy nie?”.

Co więcej, jedzenie jest obszarem niezwykle indywidualnym – trudno więc o uniwersalne odpowiedzi w jego obszarze.

Dokładnie, dlatego też uważam, że jedną z ważniejszych kwestii jest: „Jak dopasować do siebie ogólne zalecenia, skoro każdy jest inny?”.

Podstawą wydaje się kwestia obserwacji siebie.

Jak najbardziej – obserwacja tego, co mi służy, a co szkodzi. I nie mówię tylko o jedzeniu, którego zdecydowanie warto unikać, jak np. żywności bogatej w tłuszcze trans – nie. Mowa też o naprawdę zdrowych produktach, ponieważ część osób, nawet nie mając żadnych alergii, może nie czuć się po niektórych z nich dobrze. Czy mimo wszystko ma je jeść? Skoro ciało daje nam jasny sygnał, że nie, szukajmy zamienników. Tego typu wnioski można wyciągnąć właśnie ze wspomnianej obserwacji siebie – ona, przy jednoczesnym odpowiednim doborze produktów, pozwoli nam uzupełniać wszystkie niezbędne składniki odżywcze i czuć się ze sobą naprawdę dobrze. Na tyle, że żadne mity nie będą nam straszne!

Fit słodycze – sprawdzajmy ich skład!„Duża część produktów, na których opakowaniach producent umieścił słowo „fit”, wcale taka nie jest. W dietetycznych batonach czy ciastkach przeznaczonych na śniadanie można znaleźć choćby syrop glukozowo-fruktozowy, czyli tańszy odpowiednik cukru, który powoduje odkładanie się tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej. Dodatkowo zawierają one olej palmowy odpowiedzialny za choroby układu sercowo-naczyniowego oraz cukrzycę. Pełno w nich sztucznych barwników, które mogą wywoływać alergię oraz podrażniać skórę.”„Zakłamane jedzenie. Obalamy mity zdrowego odżywiania”, s. 262

Hanna Stolińska zakłamane jedzenie

Dr Hanna Stolińska

Dietetyk kliniczny, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Przez siedem lat pracowała w Instytucie Żywności i Żywienia. Współzałożycielka Fundacji Kobiety bez diety. Współpracuje z osobami z problemem nadwagi i otyłości, chorób dieto zależnych oraz będących na dietach alternatywnych ze szczególnym uwzględnieniem diet roślinnych. Wykładowca na studiach podyplomowych Żywienie Człowieka w IŻŻ oraz Dietetyce na Łódzkim Uniwersytecie Medycznym. Współautorka m.in. takich książek jak Love Vegan oraz Jeść Zdrowiej (kampania sieci Lidl), autorka książki ,,Jelito drażliwe. Leczenie dietą’’, ,,Jedz zielone’’, ,,Insulinooporność. Leczenie dietą’’ oraz ,,Zdrowe stawy. Leczenie dietą’’.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dietą? [EKSPERTKA]

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Rolka, która łączy ludzi – towar pożądany nie tylko w Polsce

Kai Forman, student i animator, wpadł na pomysł zabawnego projektu jednoczącego ludzi z całego świata. Jego głównym elementem jest… papier toaletowy.

Założenia były bardzo proste: obywatele różnych państw nakręcą kilkusekundowe klipy, na których łapią rolkę papieru toaletowego, a następnie wyrzucają ją poza kadr. Najlepiej w jakiś zabawny sposób lub w nietypowym przebraniu. Pomysł „chwycił”, więc po trzech tygodniach Kai mógł zmontować z nadesłanych filmików jeden dłuższy, trwający koło trzech minut. Jaki cel ma ta zabawa? Jej autor wyjaśnia, że czuł się przytłoczony codziennym zalewem negatywnych informacji: „Wiedziałem, że ludzie na całym świecie doświadczają tego samego, co ja. Chciałem zrobić coś pozytywnego, co pokazałoby naszą jedność”.

Odbijam śmiało rolkę

Młody filmowiec wyszukał w internecie około 200 osób, z których ostatecznie 50 zgodziło mu się pomóc. I zrobiło to w naprawdę kreatywny sposób! Paryżanka odbijająca rolkę patelnią czy Szwed ubrany w torbę z Ikei potrafią wywołać uśmiech na twarzy. Niektórzy ludzie mają do siebie naprawdę spory dystans… niestety obecnie trzeba go zachowywać także w stosunku do innych. Choć materiał wydaje się banalny – zarówno w założeniach, jak i pod względem technicznym – trudno nie docenić stojącej za nim idei. Film cieszy się zresztą sporym powodzeniem na Reddicie: pierwszego dnia ponad 97.000 osób dało mu tamtejszy odpowiednik „lajka”. Zdobył też 185 pięć odznak.

Zobacz też:  Zdalne nauczanie w Polsce w czasach koronawirusa

To jeszcze nie koniec

Dla tych, którzy chcieliby stać się częścią tego międzynarodowego projektu, mamy dobre wieści: Kai zamierza nakręcić podobny film, tyle że dłuższy i generalnie bardziej „rozbudowany”. Miałby bowiem obejmować wszystkie kraje świata. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, żeby zostać reprezentantem Polski w osobliwej dziedzinie, jaką jest rzut rolką papieru toaletowego. Nie każdy ma szansę biegać po murawie czy skakać jak Małysz, ale – jak widać – zawsze znajdzie się dziedzina, w której można się wykazać.

Zobacz też: Drodzy tatusiowie, warto spędzać czas z dziećmi –najnowsze badania pokazują dlaczego!

Inspiracja: boredpanda.com

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Czy przetrwamy pandemię?

pandemia
Fot - pixabay

Książka Sonii Shah „Epidemia. Od dżumy przez HIV po ebolę” ukazała się rok temu, kiedy nikt nie podejrzewał, że rozedrgany i pędzący świat stanie w ciągu jednego popołudnia. Kiedy piszę te słowa, liczba zmarłych na koronowirusa wynosi 230 tys. na całym świecie. Jakie mechanizmy rządzą epidemią, co robimy źle i dlaczego nadal przenosimy wirusy? Nie ma prostej odpowiedzi i wiele powinniśmy się dowiedzieć – tę książkę powinien przeczytać każdy.

„Epidemiolodzy twierdzą, że za kilkadziesiąt lat wybuchnie pandemia, która może zabić 165 milionów osób. Przewaga liczebna drobnoustrojów nad nami już teraz wynosi sto tysięcy do jednego. Czy jesteśmy w stanie wygrać tę nierówną walkę?” – czytam na okładce książki. Czy to już? Czy tak, jak przepowiedziała autorka, chorobotwórczy drobnoustrój lub patogen, który wywoła na świecie kolejną pandemię, czaił się wśród nas kilka miesięcy temu? Czy to właśnie koronawirus, który już zabił tysiące i zrujnował życie milionom? A może to dopiero próba przed czymś o wiele groźniejszym?

Zobacz też: Jak rozmawiać z dziećmi o pandemii?

Bakteria cholery to jeden z niewielu patogenów – obok dżumy, grypy, ospy prawdziwej i HIV – które nawet współcześnie zachowały zdolność do wywoływania epidemii. Do tej pory wywołała ich aż siedem, ostatnia wybuchła na Haiti w 2010 roku. Częstotliwość występowania epidemii była poważnym wyzwaniem dla polityków i organizacji społecznych. Międzynarodowa współpraca, skuteczne zarządzanie na szczeblu lokalnym i społeczna spójność były warunkami, które pozwalały na opanowanie choroby. Przez 100 lat epidemie dotykały wielkie miasta, takie jak Nowy Jork, Paryż czy Londyn i wyglądało na to, że wreszcie udało się ich pozbyć. Aby do tego doszło, konieczne było wprowadzenie zmian, które obejmowały budownictwo, zarządzaniem wodą pitną oraz odpadami, działalnością służby zdrowia, stosunkami międzynarodowymi i podniesieniem wiedzy o zdrowiu oraz chorobach.

Zbyt późna reakcja

Jak pisze autorka, to, jak radziły sobie współczesne społeczeństwa z ogniskami nowych chorób, nie wróży dobrze. Wirus ebola pojawił się w Nowej Gwinei w 2014 roku i gdyby opanowano go u źródła we wczesnym stadium rozwoju, jego rozprzestrzenianie się byłoby zahamowane. Tymczasem pojawił się on w sąsiednich krajach, wywołując zakażenie u ponad 26 tysięcy ludzi. W 2009 pojawiła się nowa odmiana grypy H1N1, na którą zmarło ponad 0,5 miliona osób. Pierwsze przypadki koronawirusa, powodującego COVID-19, pojawiły się w Chinach w okolicy 17 listopada – gdyby wtedy odpowiednio zareagowano, być może nie musielibyśmy borykać się z pandemią. Przynajmniej nie na taką skalę.

Zobacz też: Bezsenność vs koronawirus – jak spać spokojnie w czasach pandemii?

Książka Sonii Shah śledzi podróż (od dzikich terenów kolonialnej Azji Południowej, przez XIX- wieczne slumsy Nowego Jorku, aż po dżungle Afryki Środkowej i współczesne podmiejskie podwórka domowe na amerykańskim Wschodnim Wybrzeżu) patogenów wywołujących choroby, które w przypadku cholery i jej potomków zaczyna się w organizmach otaczających nas dzikich zwierząt.

Sonia Shah – Epidemia. Od dżumy poprzez HIV po ebolę. Wyd. Znak

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.